piątek, 25 maj 2012 09:05

Jacek Tomkiewicz: Greckie lekcje dla Polski i Europy

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

greeceflgII  dr Jacek Tomkiewicz

Grecja nie znika z czołówek gazet już od prawie trzech lat, ale nie ma czego Grekom zazdrościć. Stosunkowo mała grecka gospodarka (niecałe 3% PKB UE) jest powodem zamieszania na skalę światową i jak na razie nic nie wskazuje, że ta sytuacja w najbliższym czasie się zmieni. Nadchodząca powtórka wyborów parlamentarnych w Grecji sprawia, że przez najbliższy miesiąc Grecy będą bardzo częstym gościem wiadomości.

To, co się dzieje na południu Europy trwa już wystarczająco długo, żeby pokusić się o pewne podsumowania i wyciągnąć wnioski zarówno dla całej Unii Europejskiej, jak i dla Polski, która prędzej czy później musi zastąpić złotego euro.

Z jednej strony, gwałtowne załamanie się rynków na finansowych (głównie dotyczy to papierów skarbowych) na południu (Grecja, Portugalia, Hiszpania i Włochy) można wskazać jako ewidentną niedoskonałość systemu rynkowego. Trudno znaleźć racjonalne powody, dlaczego inwestorzy do roku 2007 tak chętnie kupowali greckie czy portugalskie obligacje, po czym z „z dnia na dzień” stwierdzili, że tamtejsze rządy mogą być niewypłacalne. Przecież poziomy deficytu i długu publicznego w Grecji były alarmująco wysokie już od momentu wejścia do strefy euro, więc dlaczego agencje ratingowe tak późno zaczęły dostrzegać ryzyko? Ma to bardzo istotne konsekwencje, bo przecież, gdyby rynek finansowy wycenił grecki dług jako ryzykowny już dużo wcześniej, rząd grecki nie mógłby się tak bardzo zadłużyć, a co za tym idzie dzisiejsza skala problemu nie byłaby tak duża. Dlaczego dopiero ostatnio inwestorzy finansowi zdali sobie sprawę, że wypłacalność dłużnika zależy nie tyle od waluty, jaką się on posługuje, ale przede wszystkim od jego indywidualnej stabilności finansowej?

Z drugiej strony, można wskazywać na cały szereg niedoskonałości po stronie polityki gospodarczej, wina leży zatem także po stronie państwa. Dziś wyraźnie widać, że strefa euro nie jest optymalnym obszarem walutowym. W „przegrzanej” gospodarce Hiszpanii czy Irlandii w połowie pierwszej dekady XXI wieku, aż prosiło się o wyższe stopy procentowe, żeby ograniczyć tempo przyrostu kredytu. Nie można jednak było tego zrobić, gdyż w tym czasie te same stopy procentowe Europejskiego Banku Centralnego musiały być odpowiednie dla Irlandii i Niemiec czy Francji, a tamtejsza sytuacja nie skłaniała do zaostrzania polityki pieniężnej.

Zapisy Paktu Stabilizacji i Wzrostu mające być gwarantem stabilności makroekonomicznej w UE pozostały tylko na papierze, ze względu na to, iż instytucje UE nie starały się wystarczająco, by umożliwić ich egzekucję. Część winy leży po stronie Niemiec, które mając zbyt wysoki deficyt (lata 2002-2005) nie poniosły żadnych konsekwencji - to dało pretekst takim krajom jak Grecja, by utrzymywać ekspansywną politykę budżetową.

Budżet Wspólnoty jest zdecydowanie zbyt mały (tylko 1% PKB UE), żeby stanowił poważny instrument polityki gospodarczej w wymiarze UE. Widzimy z jakim trudem przychodzi „zbieranie” pieniędzy na ratunek w końcu niewielkiej gospodarki Grecji. Jeśli Europejski Bank Centralny nie jest uzupełniony przez europejskiego ministra finansów, to nietrudno o kłopoty wynikające z nieoptymalnej tzw. policy mix,  tj. kombinacji polityki pieniężnej i fiskalnej.

O ile jeszcze rok czy dwa lata temu nikt poważnie nie myślał o rozpadzie strefy euro, to dzisiaj coraz częściej mówi się o powrocie Grecji do drahmy. Historia zna przykłady rozpadu stref walutowych, można chociażby wspomnieć o podziale Czechosłowacji i związanym z tym powstaniem koron czeskiej i słowackiej czy powołaniem walut narodowych w krajach powstałych po rozwiązaniu ZSRR. Można zatem sądzić, że wyjście Grecji ze strefy euro na pewno nie oznacza końca świata, ale należy sobie zdawać sprawę z całego szeregu negatywnych konsekwencji. Powstałby chaos, który nie służyłby na pewno Grekom, dla których oznacza to hiperinflację, niekontrolowany spadek ceny nowej waluty i praktycznie odcięcie od kontaktów gospodarczych ze światem. Trudno znaleźć także pozytywy dla reszty Europy, która po pierwsze musi spisać na straty 100% greckich obligacji. W tym samym czasie wzrośnie ryzyko w następnych krajach z niesławnego klubu PIGS (Portugal, Italy, Greece, Spain).

Czy w obecnej sytuacji Polska powinna myśleć o przyjęciu euro? Czy nie narazimy się na powtórkę scenariusza greckiego lub portugalskiego, gdzie przyjęcie euro oznaczało erozję konkurencyjności poprzez mechanizm realnej aprecjacji waluty i narastanie nierównowagi zewnętrznej? Argumenty za przyjęciem euro w Polsce pozostają aktualne. Warto być w strefie euro zarówno ze względów politycznych – to w ramach członków unii walutowej zapadają najważniejsze decyzje gospodarze mające daleko idące konsekwencje dla całej UE. Obserwowane od trzech lat silne wahania kursu złotego wskazują, że własna waluta to nie tylko absorber szoków zewnętrznych, ale w równiej mierze także źródło niestabilności dla naszej gospodarki. Ci, którzy nawołują do zachowania złotego na zawsze, powinni sobie wyobrazić sytuację, kiedy wszystkie kraje Europy Środkowo-Wschodniej są już w strefie euro (pamiętajmy, że euro posługuje się już Słowenia, Słowacja i Estonia) i tylko Polska nadal ma swoją walutę narodową. Trudno zakładać, że będziemy wtedy postrzegani za oazę stabilności ekonomicznej. Dużo bardziej prawdopodobny jest inny scenariusz – nasz kraj będzie zmarginalizowany, jako miejsce gdzie istnieje duże ryzyko kursowe i wysokie koszty transakcyjne.

Nie powinniśmy również zapominać, że sprawa przyjęcie euro przez Polskę została przesądzona w momencie naszego wejścia do UE, więc nie ma co tracić czasu i energii na dyskusje: wchodzić czy nie wchodzić do strefy euro, ale raczej należy się skupić na tym, żeby proces przyjmowania europejskiej waluty jak najlepiej służył polskiej gospodarce. Najnowsza historia Grecji nie powinna być argumentem przeciw wspólnej walucie, ale raczej przykładem błędów w polityce gospodarczej, których powinniśmy unikać.

Tekst jest stanowiskiem Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego altz dnia 22 maja 2012 r.

 

Czytany 5066 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04

Najnowsze od Jacek Tomkiewicz