czwartek, 01 kwiecień 2010 07:36

Damian Wnukowski: Strategia 'Europa: 2020' - szansa dla Unii

Oceń ten artykuł
(3 głosów)
altalt Damian Wnukowski
  Na początku XXI wieku, w obliczu wzrostu potęgi Chin, Indii czy Brazylii oraz trwającej supremacji USA, Unia Europejska stanęła przed wyzwaniem dotrzymania kroku dynamicznie rozwijającym się światowym mocarstwom. W tym celu stworzono tzw. Strategię Lizbońską, której realizacja do 2010 r. miała przynieść Wspólnocie miano najbardziej konkurencyjnego bloku gospodarczego świata.  
Dziś już wiemy, że nie da się osiągnąć zakładanych w niej celów. Czy nowa strategia rozwojowa Unii „Europa 2020” nie podzieli losu poprzedniczki i zapewni Unii miejsce wśród największych tego świata?


Strategia przyjęta w 2000 r. na posiedzeniu Rady Europejskiej w Lizbonie obfitowała w górnolotne hasła. Unia miała stać się najdynamiczniejszą gospodarką świata, której podstawą miały być badania naukowe, wzrost zatrudnienia i spójność społeczna. W 2002 r. w Barcelonie ustalono, że 3% PKB państw członkowskich będzie przeznaczane na rozwój badań naukowych.


Założenie to nie zostało jednak zrealizowane. Pułap 3% PKB  przekroczyły tylko Szwecja (ok. 3,7%) i Finlandia (ok. 3,4%). Obecnie średnia wydatków budżetowych państw unii na cele badawcze wynosi 1,9% PKB. W wyniku braku jakiejkolwiek kontroli nad wprowadzaniem w życie założeń strategii i konsekwencji za niedostosowanie się do jej zapisów, cele zamieszczone w dokumencie pozostały „martwą literą”. Udało się co prawda osiągnąć postępy w pewnych dziedzinach, jednak w tych podstawowych, jak wzrost wydatków na badania naukowe czy ograniczanie biurokracji nie były one zadowalające.


Wspólnota Europejska po pierwszej dekadzie XXI wieku, pomimo nie zrealizowania Strategii Lizbońskiej jest wciąż jednym z najistotniejszych centów politycznych i gospodarczych globu. Jednak trawiący Stary Kontynent od 2008 r. kryzys ekonomiczny, problemy demograficzne i wysokie koszty pracy sprawiły, iż Unia wytraciła swoją dynamikę. Nie może się równać tempem rozwoju z pędzącymi do przodu nie zważając na światową recesję gospodarkami Chin czy Indii. Co prawda znajduje się ona na zupełnie innym poziomie rozwoju, jednak przy obecnej skali zmian może utracić swoją pozycję na rzecz wschodzących mocarstw z Azji czy Ameryki Południowej.


Innowacje i ekologia

Aby przeciwdziałać negatywnym tendencjom przywódcy państw członkowskich postanowili dać Unii jeszcze 10 lat na osiągnięcie sukcesu. W tym celu stworzono projekt pod nazwą „Europa 2020” (początkowo nosił on nazwę „EU 2020”). Będzie opierać się na założeniach Strategii Lizbońskiej, do której wprowadzone zostaną istotne modyfikacje. Jak sugeruje podtytuł projektu Komisji Europejskiej z początku marca br. przedstawiający założenia strategii, ma ona być narzędziem „inteligentnego i zrównoważonego rozwoju sprzyjającemu włączeniu społecznemu”. We wstępie do dokumentu przewodniczący Barroso pisze, iż celem krótkoterminowym jest wyciągnięcie Unii z głębokiego kryzysu ekonomicznego, a w perspektywie wieloletniej powrót Europy na ścieżkę rozwoju i pozostanie na niej. Ma to zostać osiągnięte poprzez tworzenie nowych miejsc pracy i podnoszenie standardu życia obywateli. Ustanowiono 3 wzajemnie ze sobą powiązane priorytety:

•    rozwój inteligentny – oparty na wiedzy i innowacji;

•    rozwój zrównoważony – gospodarka efektywnie korzystająca z zasobów, bardziej konkurencyjna i przyjazna środowisku;

•    rozwój sprzyjający włączeniu społecznemu – gospodarka o wysokim poziomie zatrudnienia, zapewniająca spójność społeczna i terytorialną.

Komisja wymienia także 5 celów, na których Unia ma skupić swoją uwagę : zatrudnienie, badania i innowacje, zmiany klimatu i energia, edukacja oraz walka z ubóstwem. Te cele ogólne mają zostać przełożone na cele krajowe, przystosowane do specyfiki każdego członka Wspólnoty. Unia do realizacji swoich zamierzeń chce zaangażować partnerów pozarządowych i przedstawicieli społeczeństw obywatelskiego. Autorzy dokumentu stwierdzają, iż UE ma wiele instrumentów realizacji powyższych postanowień, takie jak silny rynek wewnętrzny, unia walutowa, potencjał technologiczny czy skuteczna polityka handlowa i społeczna. Elementem decydującym o sukcesie przedsięwzięcia zadecyduje zaangażowanie państw członkowskich i koordynacja ich działań.

Projekt strategii wymienia cele liczbowe, do których państwa członkowskie mają zmierzać, m.in. na rozwój i badania naukowe należy przeznaczać 3% PKB całej Unii, wskaźnik zatrudnienia osób w wieku 20-64 lata powinien wynosić 75%, liczba osób zagrożonych ubóstwem ma być zmniejszona o 20 mln (czyli 25%). Zawarto  także ustalenia dotyczące klimatu i energii (ograniczenie emisji CO2 o 30%) i szkolnictwa. Realizacja strategii ma odbywać się poprzez działania w ramach projektów tematycznych powiązanych z priorytetami oraz sprawozdań krajów członkowskich.

Eksperci za największą słabość całej inicjatywy uznają brak sprecyzowanych rozwiązań, jakie można by zastosować przy wypełnianiu ambitnych założeń strategii. W dokumencie nie pojawia się zapis, proponowany na początku bieżącego roku m.in. przez premiera Hiszpanii Jose Luisa Zapatero, a w późniejszym czasie wsparty głosem Parlamentu Europejskiego, aby wypracować mechanizmy realnego dyscyplinowania państw członkowskich (np. w postaci sankcji finansowych) za zaniedbania w realizacji strategii. Państwom będą przekazywane zalecenia odnośnie wypełniania treści strategii, a w przypadku nie podjęcia działań istnieje jedynie możliwość wystosowania ostrzeżeń. Postępy we wcielaniu planu „Europa 2020” będzie nadzorować Komisja Europejska, a impuls i wytyczne działań pozostaną w gestii Rady Europejskiej.


Reakcja europejskich stolic
Projekt zaproponowany przez Komisję Europejską miał zostać omówiony jeszcze pod koniec marca, a jego zatwierdzenie miałoby nastąpić na czerwcowym szczycie Rady Europejskiej. Jednak tuż po ujawnieniu propozycji było wiadomo, iż niektóre kraje dostrzegają słabości strategii. Sceptycznie do założeń „Europa 2020” odniosły się władze najsilniejszego członka Unii – Niemiec. Jak donosił na początku marca „Financial Times Deutschland” w liście do Jose Manuela Barroso kanclerz Angela Merkel wyraził swoje zastrzeżenia do przygotowywanego przez Komisję Europejską dokumentu. Merkel miała wątpliwości co do samych celów strategii, wyrażonych w liczbach. Postulowała, aby rządy miały wpływ na ich formułowanie. Krytykowała także pomysł, aby strategia rozwoju była powiązana z kontrolą pakietu stabilizacji i wzrostu, co zdaniem pani kanclerz wpłynie negatywnie na nadzór wydatków budżetowych państw. Zdaniem komentatorów może to także zagrozić wypełnieniu kryteriów stabilizacji gospodarek członków Unii. Francja z kolei chce skupić wysiłki Unii na rozwoju rynku wewnętrznego i inwestycjach w rolnictwo oraz sektor przemysłowy zamiast w modernizację biedniejszych członków. Hiszpania apeluje o włączenie do tekstu strategii fragmentu o konieczności wzrostu zatrudnienia wśród kobiet.

Polska perspektywa
Początkowa wersja strategii „Europa 2020”, zaproponowana pod koniec 2009 r. była dla Polski bardzo niekorzystna. Przede wszystkim, według ówczesnych założeń, rozwój Unii miał się odbyć kosztem wyrównywania poziomu życia w państwach Unii, co odbiłoby się negatywnie na „nowych członkach” Wspólnoty. W zapisach nowej strategii jako priorytet dla Unii nie uwzględniono funduszy strukturalnych, ważnego źródła finansowania poprawy jakości dróg i kolei, którego Polska jest jednym z największych beneficjentów. Jednak dzięki staraniom strony polskiej, wspieranej przez inne państwa regionu, m.in. Czechy i Węgry, wyrównywanie poziomu rozwoju poszczególnych obszarów Unii uznano w projekcie za jeden z najważniejszych celów „27”. Jest to niewątpliwie sukces Polski, dzięki czemu możliwe jest utrzymanie strumienia funduszy płynących z Unii (które w latach 2007-2013 mają wynieść 60 mld euro) przynajmniej do końca drugiej dekady XXI wieku.

Jak mówiła dla „Rzeczpospolitej” Danuta Hübner, przewodnicząca Komisji Rozwoju Regionalnego w Parlamencie Europejskim, nową strategię należy rozpatrywać wspólnie z perspektywą finansową Unii na lata 2013-2020. Zapisy „Europa 2020” i uwypuklenie w niej polityki spójności może być ważną bronią Polski i innych państwa naszego regionu  w staraniach o utrzymanie dopływu środków na modernizację. Jednak pomimo wprowadzenia zapisu o polityce spójności premier Donald Tusk w drugiej połowie marca wysłał list, którego adresatami byli m.in. Barroso i przewodniczący Rady Europejskiej Herman Van Rompuy. Szef polskiego rządu stara się w nim przekonać ważne postacie w Unii o potrzebie większego nacisku w strategii na kwestie infrastruktury i wyrównywania różnic rozwojowych. Skupienie się na tych sferach ma przynieść Wspólnocie wymierne korzyści w postaci szybkiego wzrostu gospodarczego. Z tymi właśnie postulatami Tusk poleciał do Brukseli, gdzie na szczycie unijnym w dniach 25-26 marca strategia miała być dyskutowana i zatwierdzona.

Marcowe ustalenia
Projekt strategii zaproponowany przez Komisję stał się podstawą do dyskusji na tradycyjnym marcowym szczycie gospodarczym. Było to pierwsze oficjalne spotkanie, na którym poruszono propozycje Komisji. W kwestii większości postanowień strategii państwa doszły do porozumienia. Zgodzono się co do wszystkich priorytetów oraz zaakceptowano 3 z 5 celów wymienionych w strategii – wzrost wydatków na badania, zwiększenie poziomu zatrudnienia i zobowiązania ekologiczne. Pozostałe 2 (rozwój edukacji i zmniejszenie ubóstwa) mają być dyskutowane na szczycie w czerwcu. Premier Donald Tusk poinformował opinię publiczną, iż utrzymano tak ważny dla Polski i państw Europy Wschodniej zapis o ważnej roli polityki spójności. We wspólnym oświadczeniu liderzy unijni podkreślili wagę zacieśnienie współpracy gospodarczej, na co miał wpływ, omawiany w pierwszym dniu szczytu, kryzys w greckich finansach. Przywódcy uznali, że większą koordynacja działań wewnątrz Wspólnoty jest niezbędna, aby wydobyć Europę z kryzysu gospodarczego i sprostać wyzwaniom współczesnego świata, m.in. globalizacji. Poparto także stworzenie strategii  narodowych powiązanych z „Europa 2020”, czego brakowało w Strategii Lizbońskiej.

Strategia „Europa 2020” ma nadać Unii nową dynamikę, być kołem zamachowym europejskiego wzrostu gospodarczego i sprzyjać integracji. Postawione cele, podobnie jak ustalone 10 lat wcześniej w Lizbonie, nie grzeszą skromnością. Unia musi mierzyć wysoko, jeśli chce liczyć się w światowym wyścigu z USA, Chinami, Brazylią. Potrzebne są jej jasne wytyczne, dokąd ma zmierzać. Jednak istnieje obawa, iż wspomniane cele okażą się zbyt ambitne i Unia polegnie w starciu z czasem oraz własnymi słabościami. W twierdzeniu tym utwierdza niestety los Strategii Lizbońskiej. Kluczem do sukcesu będzie nie tylko w miarę zgodna i solidarna postawa państw członkowskich, ale także wiara w ich społeczeństwach, iż „Europa 2020” polepszy również jakość ich życia. Patrząc na unijne doświadczenia będzie o to niezwykle trudno.
 
Artykuł pochodzi ze strony Miesięcznika Stosunki Międzynarodowe
redagowanego przez Instytut Badań nad Strosunkami Międzynarodowymi.
Czytany 9436 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 10 marzec 2016 18:49

Przeczytaj teksty o podobnej tematyce.