czwartek, 24 czerwiec 2010 04:32

Bogusław Kowalski: Partnerstwo Wschodnie czy Partnerstwo dla Modernizacji?

Oceń ten artykuł
(4 głosów)
alt geopolityka Bogusław Kowalski

Współpraca liderów Unii Europejskiej: Francji i Niemiec z Rosją wchodzi w kolejny etap i przybiera charakter systematycznej, przemyślanej i długofalowej kooperacji gospodarczej. Już nie tylko wspólne projekty rozwijające sprzedaż w Europie głównych surowców rosyjskich: gazu i ropy, ale także zaawansowane inwestycje powiązane z transferem nowoczesnych technologii do Rosji. Na tym najbardziej zależy obecnej ekipie rządzącej w Moskwie.

 

Strategia została jakiś czas temu ogłoszona i polega na współczesnym powtórzeniu manewru Piotra I, czyli wszechstronnej modernizacji gospodarki i państwa. Temu ma służyć szerokie otwarcie na współpracę z Zachodem. W zamian za geopolityczne wsparcie w walce NATO i USA z terroryzmem islamskim Rosja chce uzyskać dostęp do szeroko rozumianej nowoczesności.

Łącznie ponad 12 godzin rozmawiał prezydent Dmitrij Miedwiediew w cztery oczy z kanclerz Angelą Merkel podczas niedawnej roboczej wizyty w Berlinie. Nie ma zbyt wiele informacji co było tematem spotkania. Z przekazywanych skąpych komunikatów wiemy, że mówiono o sankcjach wobec Iranu i ruchu bezwizowym między Rosją a UE. Ale na pewno nie tylko o tym. Na wymianę poglądów na te kwestie nie trzeba tyle czasu. Prawdopodobnie głównym wątkiem była kwestia nowego programu Unii Europejskiej skierowana do Rosji pod nazwą Partnerstwo dla Modernizacji. To pomysł polityki niemieckiej, który jest wynikiem strategicznego dialogu prowadzonego z Kremlem. W połączeniu z nową strategią NATO ma to być mechanizm silniejszego, bardziej instytucjonalnego, związania Rosji z Zachodem. Opartego o geopolityczną wspólnotę interesów.

Wiele mówi przebieg wizyty, jaką wkrótce po rozmowach Miedwiediewa w Berlinie, złożył premier Władimir Putin w Paryżu. Rozmowy dotyczyły sprzedaży okrętów desantowych Mistral. Niby wszystko było już dogadane podczas wcześniejszego spotkania Miedwiediew-Sarkozy, ale okazało się, że Francuzi robią problemy ze sprzedażą technologii do różnych urządzeń, w które Mistrale są wyposażone.

Przywódcy Niemiec i Francji w zamian za dostęp do swojej myśli technicznej chcą od Rosji coś uzyskać. Zapewne szerszy dostęp do wielkiego rynku zbytu na Wschodzie. Być może chcą też gwarancji, że po transferze technologii współpraca nie zostanie zerwana. Być może także zabezpieczeń, że unowocześnione firmy rosyjskie nie zaczną konkurować z francuskimi i niemieckimi na ich rodzimym europejskim rynku. Być może też uzgodnienia jakiegoś stałego trybu wypracowywania decyzji politycznych. To wszystko znajdzie się wprost, albo pośrednio, w nowym porozumieniu. Partnerstwo dla Modernizacji będzie kolejnym etapem budowania wzajemnych więzi, ale z zachowaniem gwarancji interesów obu stron na przyszłość.

W tym kontekście samo nasuwa się pytanie o przyszłość Partnerstwa Wschodniego. Do niedawna reklamowanego jako chluby polskiej polityki zagranicznej i dowodu, że Polska kreuje politykę wschodnią UE. Więcej w tym było propagandowego zadęcia, niż rzeczywistych instrumentów. Ale sam program jest interesujący. Dający płaszczyznę budowania relacji naszego kraju z partnerami na Wschodzie.

Niestety jest on lekceważony w UE, a i nasz MSZ nie podchodzi do niego z właściwą energią. Niby oficjalnie głosi, że to nasz priorytet, ale w praktyce na każdym kroku puszcza oko sygnalizując, że to wielka lipa. Najlepszym przykładem takiej postawy jest niedawno rozstrzygnięty konkurs MSZ na programy promujące wiedzę o Polsce w świecie. Był on skierowany do organizacji pozarządowych, uczelni i samorządów terytorialnych. Przyznano do podziału śmieszną kwotę 3,5 mln zł, gdy tylko na TV Biełsat resort ministra Radosława Sikorskiego daje 30 mln zł (tak na marginesie, ta telewizja, której nikt nie ogląda, ma budżet większy niż cała TV Polonia, która dostaje 23 mln zł). Bez pieniędzy promocji Polski w świecie się nie zrobi. Ale nawet te skromne środki podzielono w wielce wymowny sposób. Oficjalnie w kryteriach wyboru wniosków zapisano, że najważniejszym priorytetem jest promocja Partnerstwa Wschodniego. A w praktyce wybrano tylko 4 projekty, które mają jakiś związek z tym programem na łączną kwotę dofinansowania w wysokości 350 tys. zł. Czyli na priorytetowy cel przeznaczono dokładnie 10 proc. dostępnych środków. Mimo, że propozycji różnych działań było dużo więcej. Ale najwyraźniej urzędnikom MSZ z komisji konkursowej nie przypadły do gustu.

Za to wybrano 10 projektów na kwotę 700 tys. zł, które dotyczą stosunków polsko-żydowskich. A więc dokładnie dwa razy więcej. Gdyby stosować tę miarę należałoby stwierdzić, że dla naszego MSZ stosunki te są dwa razy ważniejsze niż cała polityka wschodnia. A największy grand w wysokości 147 tys. zł dostało Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie na program pt. „Warsztaty artystyczne nt. Polski – Trzy dni kultury ludowej”. Jakie kluczowe cele polskiej polityki chce za pośrednictwem tego programu osiągnąć MSZ, skoro dał mu najwięcej pieniędzy – trudno odgadnąć. Ale jeśli zauważymy, że jest to organizacja silnie powiązana z pomorską PO to wiele nam się wyjaśni.

Przy takim podejściu wiadomo, że z Partnerstwa Wschodniego nic nie będzie.

Komisja Europejska ogłosiła konkurs na wyłonienie instytucji, która będzie zarządzać programami kulturalnymi w ramach Partnerstwa. Jeśli zostanie nią jakiś podmiot spoza Polski trzeba będzie uznać, ze sprawa jest zamknięta i dla polskiej polityki przegrana.

Wewnątrz Unii i tak nie jesteśmy w stanie przeforsować swojej wizji wbrew Niemcom i Francji. Ale można by wykorzystać okazję z tworzeniem Partnerstwa dla Modernizacji i włączyć w nie Partnerstwo Wschodnie w dotychczasowej postaci. Przy okazji uzyskując jakiś wpływ na nowy duży program współpracy UE z Rosją wprowadzając polskie firmy i instytucje na ten ogromny rynek. Ale czy nasza dyplomacja jest w stanie przeprowadzić taką niezbyt skomplikowaną operację?

Artykuł ukazał się na stronach alt

 

Czytany 8044 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 10 marzec 2016 18:41

Najnowsze od Bogusław Kowalski