środa, 21 wrzesień 2011 07:11

Afrykański portal: 'Sępy zeszły na libijską ziemię'

Oceń ten artykuł
(3 głosów)

sep  ECAG

Atak na Libię Kaddafiego jest, wg jednego z największych afrykańskich portali allAfrica.com, bezwstydnym pokazem „nowego imperializmu”, proponowanego przez szefa politycznych doradców Tony’ego Blaira, Roberta Coopera. Cooper w swojej pracy pt. „Reorganizacja świata: długofalowe Implikacje 11 września”, zaproponował istnienie świata podwójnych standardów.

Cameron i Sarkozy podczas ostatniej wizyty w Trypolisie zostali z pompą, oraz przy niezwykłych środkach bezpieczeństwa przyjęci przez Narodową Radę Tymczasową, by jak najszybciej udać się do fortecy Rady w Benghazi. Sarkozy przywitał „wolną Libię” słowami: „Francja, Wielka Brytania, Europa, zawsze stać będą u boku Libijczyków”.

„Pretekst do neokolonialnej awantury NATO - jako ochrony życia Libijczyków został już prawie całkowicie zużyty” - zauważa portal. „Wojenne plany NATO są kontynuowane przez uderzenia w miasta Syrta i Bani Walid - pozostające pod kontrolą lojalistów. Atakująca TNC, wraz ze swoimi sponsorami z NATO, zupełnie nie liczą się ze stratami wśród ludności cywilnej. Zachęcają przy tym by przejąć cały kraj. Zachodnie media skrzętnie przemilczają informacje o setkach, jeśli nie tysiącach cywilów zabitych w bombardowaniach NATO.”

Cameron zadeklarował, że Benghazi jest dla świata „inspiracją i przykładem jak obalić dyktaturę i wybrać wolność”. Obok Camerona podczas przemówienia stał przewodniczący NTC Mustafa Jalil, były minister sprawiedliwości za czasów rządów Kaddafiego i „premier” NTC Mahmud Jibril, który w tym samym czasie stał na czele narodowej komisji rozwoju ekonomicznego. Obaj, zdaniem portalu, ponoszą odpowiedzialność za nadużycia minionego reżimu i z pewnością nie będą mniej bezwzględni w stosunku do politycznej opozycji, w ramach nowego porządku, stworzonego przez NATO.

Cameron i Sarkozy, oczywiście odrzucili wszelkie sugestie, że ich wizyta związana była z interesami z nowymi władzami. Żadne obietnice nie zostały złożone, powiedział francuski prezydent dodając: „To co zrobiliśmy było tylko motywowane względami humanitarnymi. Nie było żadnej agendy”. Jalil jednak bardzo szybko potwierdził, że Francja i Wielka Brytania „będą w przyszłości w Libii uprzywilejowane.” „Premier” NTC kontynuował: „Będziemy honorować wszystkie umowy z przeszłości, ale nasi przyjaciele będą mieli pierwszeństwo ze względu na ich wysiłki wspierające Libię”. „Innymi słowy do zwycięzców należą naftowe łupy” - twierdzi portal. Jest więc to nagi neokolonialny pęd, który jest praktycznie otwarcie opisywany w prasie ekonomicznej, komentującej skutki wizyty Camerona i Sarkozyego.

Libia posiada największe udokumentowane złoża nośników energii w Afryce - 46, 4 miliarda baryłek ropy i 55 trylionów metrów sześciennych gazu. Libijscy urzędnicy na paryskiej konferencji zatytułowanej „Przyjaciele Libii”, która odbyła się 2 września, zakomunikowali, że pięć głównych korporacji energetycznych wróciło do kraju. Wszystkie obłudne tezy na temat tego, że powodem wojny o „zmianę reżimu” były względy humanitarne i kwestia ratowania ludzkiego życia zostały zdemaskowane. "Cele brytyjskiego i francuskiego imperializmu zarówno w Libii jak i w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie nie różnią się od tych jakie były ponad 200 lat temu" – konkluduje afrykański portal.

Materiał został przygotowany w ramach programu analitycznego ECAG – Libia 2011.

Źródło: http://allafrica.com/stories/printable/201109200256.html

fot. sxc.hu/Sias van Schalkwyk

Czytany 23699 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04