piątek, 15 marzec 2013 08:04

Tomasz Skowronek: Zmiana pokoleniowa na Kubie?

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Diaz-Canel  Tomasz Skowronek

Oczy świata ponownie zwróciły się na Kubę. Prezydent tej karaibskiej wyspy Raul Castro kolejny raz wprowadził znaczne zmiany . Ogłosił, że przejdzie na emeryturę, gdy jego własnie rozpoczynająca się pięcioletnia kadencja zakończy się w 2018 roku. Wyznaczył także swojego następcę, 52-letniego Miguela Diaz-Canela. Nowy wiceprezydent jest uważany bardziej za pragmatyka niż ideowca...

Miguel Diaz-Canel, przez trzy lata był ministrem szkolnictwa wyższego. Zanim jednak dołączył do rządu w Hawanie, sprawował stanowiska partyjne w dwóch prowincjach – Villa Clara i Holguin. Dał się tam poznać jako dobry menadżer. Za jego rządów prowincja Holguin znacznie otworzyła się na inwestycje zagraniczne, zwłaszcza w branży turystycznej. Dzięki temu region ten stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych i rozrywkowych miejsc na Kubie. M. Diaz-Canel uchodzi za zwolennika reform gospodarczych, przeprowadzonych przez obecnego przywódcę Kuby. Ostatnia lista zmian jest imponująca: pozwolenia na sprzedaż prywatnych domów i samochodów, tworzenie małych przedsiębiorstw i wiele innych. Raul Castro przeprowadził w krótkim czasie więcej zmian niż jego słynny brat po rozpadzie ZSRR. Teraz robi znaczący krok w kierunku integracji młodego pokolenia na stanowiskach kierowniczych. Młodszy brat Fidela, często podkreślał również, że należy odmłodzić kadrę Komunistycznej Partii Kuby.

W ostatnich miesiącach nowy wiceprezydent coraz częściej pojawiał się w telewizji publicznej i częściej towarzyszył Raulowi Castro w wizytach zagranicznych. W czerwcu 2012 roku towarzyszył R. Castro na konferencji Rio+20. Obecny był także na szczycie UE-Ameryka Łacińska w Santiago, w Chile, oraz reprezentował Kubę w Wenezueli podczas symbolicznego zaprzysiężenia prezydenta tego kraju Hugo Chaveza, który w tym czasie leczył się na karaibskiej wyspie. Z przyszłym przywódcą Kuby wiążą się dwa pytania. Po pierwsze jaką polityką wewnętrzną będzie prowadzić oraz jaka będzie przyszłość relacji z Wenezuelą i Stanami Zjednoczonymi?

Jeżeli chodzi o pierwszą kwestię, to z pewnością nowy przywódca kubański będzie pogłębiał transformację gospodarczą. Jednak do reform będzie musiał przekonać „starą gwardię”, która jest podzielona co do planowanego kierunku ekonomicznego. Natomiast, co do drugiej kwestii –  dla Hawany stosunki z Caracas są bardzo ważne, wręcz mają znaczenie strategiczne. W obliczu niepewnej sytuacji politycznej w Wenezueli, istnieje pewne ryzyko, że w przyszłości Kubańczycy mogą stracić ważnego partnera. Miguel Diaz-Canel ma objąć władzę w 2018 roku, do tego czasu ciężko przewidzieć, co zdarzy się w Wenezueli. Parę dni temu zmarł Hugo Chavez, oznacza to, że w Wenezueli władzę może przejąć albo opozycja, która wielokrotnie krytykowała bliskie stosunki na linii Caracas-Hawana, Nicolas Maduro lub ktoś inny z obozu socjalistycznego prezydenta. Na szczęście dla Kubańczyków ta druga opcja jest bardziej prawdopodobna. Jak zauważa były minister spraw zagranicznych Meksyku Jorge Castaneda, od 2007 roku Wenezuelczycy dostarczyli komunistycznej wyspie około 10 mld USD w pomocy gospodarczej. Za wsparcie finansowe i tanią ropę Kuba oferowała Wenezueli pomoc rozwojową (lekarzy i innych specjalistów). Według Castanedy, jeżeli związek między oboma państwami zakończyłby się lub osłabłby, to gospodarka kubańska także znacznie by osłabła. Przez pewien moment mało brakowało, aby sytuacja ekonomiczna kraju rzeczywiście znalazłaby się w sytuacji kryzysowej, podobnie jak to było na początku lat 90., kiedy upadł Związek Radziecki. Riordan Roett, ekspert od państw latynoamerykańskich stwierdził, że taka sytuacja mogłaby doprowadzić do niepokojów społecznych na wyspie. Oczywiście to tylko sytuacja czysto hipotetyczna, nie mniej jednak komunistyczne władzy muszą przyjąć każdy scenariusz. Tym bardziej, że na chwilę obecną ciężko wyrokować, co się wydarzy w Wenezueli.

Zmiana pokoleniowa na Kubie to także szansa na znormalizowanie stosunków między Hawaną a Waszyngtonem. Embargo nałożone na Kubańczyków nie może przecież trwać wiecznie. Stany Zjednoczone potrafiły nawiązać stosunki z Nikaraguą czy z Wietnamem, mimo że wcześniej państwa te prowadziły między sobą bardzo krwawą wojnę. Ponadto w Ameryce można zauważyć, że presja na utrzymanie embarga zmniejsza się coraz bardziej. Oczywiście, nadal funkcjonują silne grupy, które sprzeciwiają się jego zniesieniu, ale można także zauważyć, że coraz więcej firm amerykańskich chciałoby zacząć robić interesy na tej tropikalnej wyspie. Tym bardziej, że firmy z Kanady, Chin czy z Hiszpanii już od dawna są tam aktywne. Obie strony powinny zrobić gest. Przykładowo Biały Dom powinien uwolnić „kubańską piątkę”, a rząd Hawany uwolnić amerykańskiego obywatela Alana Grossa, który został skazany na karę więzienia za działalność wywrotową.

Mimo, że Miguel Diaz-Canel zdobył zaufanie Raula Castro, nie oznacza to wcale, że nowy wiceprezydent jest stuprocentowym pewniakiem do objęcia prezydenckiego stanowiska. Kiedyś dużo mówiło się o Felipe Pérez Roque lub Carlosie Lage Dávili jako potencjalnych przywódcach Kuby, którzy mieliby zastąpić braci Castro. Perez Roque to były minister spraw zagranicznych, który był odpowiedzialny za zacieśnienie stosunków z Wenezuelą, Iranem czy z Chińską Republiką Ludową. Carlos Lage natomiast to były wiceprzewodniczący Rady Państwa. Był on odpowiedzialny za przeprowadzenie reform gospodarczych po upadku ZSRR. W Ameryce Łacińskiej cieszy się opinią sprawnego dyplomaty i jest darzony wielkim szacunkiem. Jest także uważany za polityka o bardziej umiarkowanych poglądach niż którykolwiek z braci Castro. Obydwaj jednak stracili swoje stanowiska w 2009 roku.

Nie mniej wybór M. Diaz-Canela na fotel kubańskiego wiceprezydenta sygnalizuje ważną zmianę na Kubie. Są duże szanse, że za pięć lat, władzę przejmie osoba, która nie walczyła w Rewolucji Kubańskiej.

Fot. www.escambray.cu

Czytany 6783 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04