wtorek, 24 kwiecień 2012 08:34

Tomasz Skowronek: VI Szczyt Ameryk - koniec amerykańskiej dominacji

Oceń ten artykuł
(1 głos)

OAS_summit   Tomasz Skowronek

W dniach 14-15 kwietnia odbył się szósty Szczyt Ameryki. Gospodarzem była Kolumbia, która uznawana jest za najwierniejszego sojusznika Stanów Zjednoczonych w regionie. Dla tego państwa szczyt stał się doskonałą okazją, aby pokazać swoje najlepsze oblicze i wszystkie postępy jakie zostały dokonane po wojnie domowej.

Rząd w Bogotcie chce też umocnić się jako coraz bardziej wpływowy gracz regionalny. Na szczycie jednym z głównych tematów były kwestie bezpieczeństwa i przestępczości zorganizowanej. Mowa tutaj w szczególności o problematyce z nielegalnego handlu narkotykami. Poruszano również kwestię Kuby, jak i Falklandów.

Na szczycie nie obecny był Hugo Chavez ze względu na swój stan zdrowia oraz prezydenci Ekwadoru i Nikaragui, którzy zbojkotowali szczyt, ponieważ nie zaproszono Kuby. VI Szczyt Ameryk zakończył się bez wspólnej deklaracji końcowej. Główną przyczyną był brak porozumienia krajów zachodniej hemisfery w kwestii przyszłego udziału Kuby w spotkaniach. Wszystkie kraje Ameryki Łacińskiej wykazały solidarność wobec tego państwa. Przywódcy USA i Kanady nadal jednak nie widzą miejsca dla tego kraju podczas szczytów. Państwa latynoamerykańskie naciskają na zaproszenie przedstawicieli wyspy na kolejne spotkania. Stany Zjednoczone utrzymują, że ta karaibska wyspa nie spełnia wymogów demokratycznych. Tym samym problem zaproszenie tego kraju został przeniesiony na ręce panamskiego rządu, który jest organizatorem i gospodarzem kolejnego szczytu w 2015 roku.

Konserwatywny prezydent Kolumbii Juan Manuel Santos również złożył wyrazy ubolewania, że na szczycie nie jest obecna Kuba. Głowa państwa kolumbijskiego stwierdziła, że „Izolacja, embargo, odpowiedzialność zbiorowa, patrząc z drugiej strony, były nieefektywne. Mam nadzieję, ze Kuba będzie na następnym szczycie za trzy lata". Warto podkreślić, że przywódca Kolumbii nie chce izolować się od reszty krajów latynoamerykańskich, tym bardziej, że wpływ Waszyngtonu na latynoskie kraje jest o wiele mniejszy niż miało to miejsce 20 lat temu. Kolumbia chce być pomostem między USA i krajami regionu, które nie mają ze Stanami Zjednoczonymi dobrych stosunków. Prezydent Argentyny Cristina Fernandez opuściła szczyt przed jego oficjalną ceremonią zamknięcia. Źródła dyplomatyczne twierdzą, że ​​było to wyrazem jej frustracji brakiem osiągnięcia porozumienia w kwestii Falklandów.

Ważnym tematem szczytu była też sprawa wojny narkotykowej i legalizacji narkotyków. Kraje Ameryki Środkowej chcą zmiany polityki antynarkotykowej. Już ponad miesiąc wcześniej kraje latynoamerykańskie wezwały USA do rozpoczęcia rozmów na temat zmiany podejścia w tek kwestii. Według prezydenta Gwatemali Otto Pereza Molina, wojna narkotykowa jest nie skuteczna, a kartele narkotykowe powodują ogromną przestępczość i fale przemocy w krajach Ameryki Środkowej. Niewątpliwie mogą one stanowić zagrożenie dla demokracji, znacząco osłabiając państwo. Tak więc propozycja legalizacji lub przynajmniej dekryminalizacji narkotyków stała się bardzo ważnym tematem szczytu obu Ameryk. Jednak Stany Zjednoczone, wraz z Kanadą, zdecydowanie sprzeciwiają się jakiejkolwiek ich legalizacji. Według Baracka Obamy, legalizacja nie jest dobrą odpowiedzią na problemy powodowane przez kartele narkotykowe. Tymczasem, według prezydenta Kolumbii Juana Manuela Santosa, przyszedł najwyższy czas, by przeanalizować obecną politykę narkotykową i znaleźć jakąś alternatywę, która byłaby bardziej efektywna i mniej kosztowna dla społeczeństwa. Jednak Waszyngton jest zdecydowanie przeciwny legalizacji narkotyków. Co więcej ogłosił zwiększenie wydatków na walkę z handlarzami narkotyków i kartelami narkotykowymi. Najprawdopodobniej zwiększenie wydatków nic nie da, a wojna z kartelami będzie się coraz bardziej zagłębiać i pochłonie więcej ofiar.

W czasie szczytu doszło również do widocznego zgrzytu między Brazylią a Stanami Zjednoczonymi. Delegacja Brazylii przypuściła krytykę na amerykański rząd za jego ekspansjonistyczną politykę monetarną, powodującą kryzysy w gospodarkach współpracujących z Waszyngtonem. Ostatni szczyt pokazał, że amerykański wpływ na kraje regionu jest już cieniem tego, co miało miejsce kiedyś. Szczyt ten zakończył się dla USA klęską dyplomatyczną. Niemal wszystkie kraje regionu były przeciwko sankcjom nałożonym na Kubę – w tym najwięksi sojusznicy USA regionu, czyli Meksyk i Kolumbia. Większość państw latynoamerykańskich poparła Argentynę w sprawie Falklandów oraz opowiedziała się za zmianą polityki narkotykowej. Ameryka Łacińska na szczycie pokazała, że jest coraz silniejsza, samodzielna i coraz skuteczniej wyraża swoje stanowiska. Mniejszy wpływ Stanów Zjednoczonych na państwa latynoamerykanskie ma związek głównie z rosnącą pozycją Brazylii, która już jest szóstą gospodarką świata i która w przyszłości może stać się globalnym mocarstwem. To właśnie Brazylia obecnie dominuje na kontynencie południowoamerykańskim. Warto też zwrócić uwagę że Ameryka Południowa i Karaiby stworzyły kilka nowych organizacji regionalnych, gdzie Stany Zjednoczone są pomijane. Ponadto Waszyngton powoli przestaje już być strategicznym partnerem dla państw latynoamerykańskich. Ma to związek ze wzrostem gospodarczym Chin. Już teraz Państwo Środka jest największym partnerem handlowym dla Brazylii, Peru czy Chile.

VI Szczyt Ameryk był kolejnym sygnałem, że Ameryka Łacińska nie może być już przez USA traktowana jako własne podwórko. Państwa południowoamerykańskie chcą być traktowane jak partnerzy, a nie jako marionetki. Oznacza to, że kontynent amerykański jest podzielony a kraje Ameryki Łacińskiej nie zgadzają się już na dominację USA w tym regionie.

Foto: http://www.summit-americas.org/sixthsummit.htm

Czytany 6315 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04