piątek, 01 czerwiec 2012 10:21

Tomasz Skowronek: Spór o Morze Południowochińskie

Oceń ten artykuł
(5 głosów)

Morz_pld_chin_mapgeopolityka 

Tomasz Skowronek

Na świecie, a zwłaszcza w regionie Azji Południowo-Wschodniej wciąż istnieje wiele punktów zapalnych. Jednym z takich miejsc jest Morze Południowochińskie. Spór o ten obszar jest ważnym elementem kształtującym stosunki Chiny-ASEAN, jak i Chiny-USA.

Dla niektórych ekspertów i analityków spór o Morze Południowochińskie jest uważany za jedno z największych zagrożeń dla bezpieczeństwa regionalnego, obok takich problemów jak podział Korei, japońsko-rosyjski spór o Wyspy Kurylskie czy rywalizacja Chin i Stanów Zjednoczonych o region Azji i Pacyfiku.

 

W sporze o Morze Południowochińskie bierze udział aż sześć państw: Chiny, Wietnam, Filipiny, Tajwan, Malezja oraz Brunei. Chiny w 1992 roku ogłosiły cały obszar Morza Południowochińskiego swoim morzem terytorialnym. Główna oś konfliktu dotyczy wysp Paracelskich oraz Spratly. Na obszarach tych archipelagów znajdują się złoża ropy naftowej oraz gazu, jednak nie wiadomo dokładnie w jakich ilościach. A samo morze ma bardzo duże znaczenie strategiczne gdzie przebiegają ważne szlaki zaopatrzeniowe i trasy przypływy floty mocarstw.

Powierzchnia Morza Południowochińskiego wynosi ok. 3,537 mln km². Położone są tam cztery archipelagi: Pratas, Macclesfield Bank, Wyspy Parcelskie i Wyspy Spartly. Największy spór dotyczy dwóch ostatnich archipelagów. Wyspy Paracelskie leżą 325 km na wschód od Wietnamu. Te wyspy są właśnie głównym przedmiotem sporu między Pekinem a Hanoi. Wyspy Spratly to grupa około 100 małych wysepek. Trzy kraje roszczą sobie prawo do władania całym terytorium: Chińska Republika Ludowa, Wietnam oraz Tajwan, a trzy inne do administrowania częściami tych wysp: Filipiny, Malezja oraz Brunei. Spór zaczął się po drugiej wojnie światowej, kiedy to Chiny, Wietnam, Filipiny i Malezja zaczęły zgłaszać swoje pretensje do tego akwenu. Chiny i Wietnam, w przeciwieństwie do pozostałych krajów uczestniczących w sporze, przedstawiają bogate uzasadnienie historyczne praw do tych ziem (dotyczy to głównie Wysp Paracelskich). Pekin powołuje się na dowody materialne, wywodzące się z okresu dynastii Tang (618-907 r. n.e). Hanoi twierdzi jednak, że wyspy należą do jego terytorium – w 1813 roku cesarz Wietnamu ogłosił swe panowanie nad wyspami, a w 1834 roku wybudowano tam pagodę buddyjską.

W latach 70 i 80-tych XX w. Filipiny i Malezja postanowiły inkorporować część wysp do swojego terytorium. W 1970 roku Filipiny zajęły wysepkę Thitu, Malezja natomiast w 1983 roku zajęła wysepki Swallow i Adrasier. W latach 70-tych do dużych spięć doszło między Wietnamem a Chinami. W 1974 roku doszło do konfliktu zbrojnego wokół archipelagów. Marynarka chińska zdobyła całkowitą kontrolę nad Wyspami Paracelskimi, po rozgromieniu marynarki południowowietnamskiej. W 1979 roku doszło do krwawej wojny między Chinami a Wietnamem. W 1988 roku Pekin i Hanoi stoczyły jeszcze krótką bitwę morską na Wyspach Spratly, która zakończyła się wygraną floty chińskiej.

Duży antagonizm występował również pomiędzy Chinami a Filipinami. W 1995 roku doszło do konfrontacji na linii Manila-Pekin. Państwo Środka zajęło wyspę Mischief Reef, kontrolowaną dotąd przez Filipiny. W kwietniu tego roku, ponownie doszło do spięć między obydwoma krajami. Chińskie jednostki badawcze wdały się w "przepychankę" z filipińskim okrętem, który próbował aresztować kilka chińskich łodzi rybackich. Dwa tygodnie po tym incydencie doszło do wspólnych manewrów amerykańsko-filipińskich. Wietnam i Filipiny coraz bardziej narażają się Chinom. Oba kraje prowadzą otwarcie asertywną politykę w stosunku do chińskich roszczeń terytorialnych, i starają się umiędzynarodowić konflikt.

Do batalii o Morze Południowochińskie włączyły się również dwa inne mocarstwa – Stany Zjednoczone i Indie. Waszyngton sprzeciwia się użyciu siły, Jak twierdzi, w jego interesie leży utrzymanie pokoku i stabilności w regionie. Początkowo Biały Dom starał się nie popierać żadnych ze stron, jednak i to się zmieniło. Stany Zjednoczone poparły ostatecznie stanowiska Filipin i Wietnamu w tym sporze. Obecnie jesteśmy świadkami, jak USA – dawny wróg Wietnamu – zacieśnia z Wietnamczykami współpracę gospodarczą i wojskową. Hanoi, jak i Manila, bardzo silnie o to zabiegają, licząc na poparcie i ochronę ze strony Waszyngtonu. Rząd USA nie chce, aby to Pekin przejął kontrolę nad regionem – dla Ameryki Morze Południowochińskie ma bowiem znaczenie geostrategiczne. Indie, podobnie jak USA, nie chcą, aby to Państwo Środka objęło kontrolę nad regionem. Indie, które jak Chiny, mają aspiracje do mocarstwowości, konkurują o wpływy w regionie. Hindusom nie podoba się to że komunistyczne władze Chin układają sobie dobre kontakty z sąsiadami Indii, czyli z Nepalem, Sri Lanką, Birmą oraz przede wszystkim z Pakistanem. Tak więc Indie postanowiły zrównoważyć chińskie działania przez aktywniejszą politykę w regionie Morza Południowochińskiego. Władze w Delhi postulują traktowanie regionu jako wolnego od przynależności państwowej. Hindusi twierdzą, że Morze Południowochińskie jest własnością świata. Indie, podobnie jak Stany Zjednoczone, zacieśniają więzi z Wietnamem, zawierając z nim nawet porozumienie dotyczące eksploatacji złóż, co niewątpliwie drażni Chińczyków.

Morze Południowochińskie to obszar o bardzo ogromnym znaczeniu strategicznym i gospodarczym. Poza bogactwami złóż surowców energetycznych na dnie i bogatych łowisk ryb, przebiegają tu kluczowe linie transportu morskiego, które łączą Azję Wschodnią i Północno-Wschodnią z Oceanem Indyjskim i Bliskim Wschodem. To prawdziwy kanał surowcowo-handlowy pomiędzy Wschodnią a Zachodnią Azją. Około 15% światowego handlu odbywa się z wykorzystaniem morskich szlaków komunikacyjnych na tym akwenie. Tym samym szlak ten jest ważny zarówno dla krajów ASEAN jak i dla Japonii, czy Korei Południowej. Przez region ten transportuję się ropę naftową dla państw Azji Wschodniej. Duża większość transportowanej ropy naftowej dla Japonii czy Korei Południowej jest transportowana właśnie przez Morze Południowochińskie. Gdyby Chińska Republika Ludowa przejęła kontrolę nad tym regionem, to uzyskałaby kontrolę nad bardzo ważnym szlakiem handlowym. Chińczycy osiągnęliby duże możliwości oddziaływania na morskie szlaki komunikacyjne, które mają duże znaczenie geopolityczne. Ponadto Państwo Środka zapewniłoby sobie bezpieczeństwo energetyczne. Tania energia pozwoli utrzymać dynamiczny rozwój gospodarki kraju, zaś archipelagi mogą służyć jako bazy wojskowe. Dzięki temu Chiny zwiększyłyby swój strategiczny wpływ w regionie.

Duże znaczenie geostrategiczne spornych obszarów oraz nieregulowany stan prawny archipelagów mogą stanowić zagrożenia dla bezpieczeństwa w regionie. Co jakiś czas dochodzi do różnych napięć między państwami uczestniczących w tym sporze, jak np. przejmowanie siłą statków rybackich. Należy też pamiętać, że w tym regionie już doszło do użycia siły czy aneksji wysepek. Wietnam i Filipiny pod względem militarnym nie są w stanie konkurować z Chińską Republiką Ludową. Mimo to, oba kraje pokazują Chińczykom własną determinację do tego stopnia, że są gotowe walczyć o archipelagi. To pokaz, że Manila i Hanoi nie boją się Chin. Pekin, który utrzymuje spory terytorialne z wieloma krajami, musi uważać, aby w Azji nie powstał front antychiński. Dodatkowo takie kraje jak Japonia, Korea Południowa czy Indie nie chcą aby to Chiny przejęły pałeczkę hegemona w regionie.

Jak się potoczą losy spornych archipelagów? Możliwe jest wiele scenariuszy – począwszy od walki zbrojnej, po zachowanie status quo. Najlepszym rozwiązaniem dla Azji i Pacyfiku byłaby właśnie ta druga opcja. Na szczęście to ona jest najbardziej prawdopodobna.

Fot. GoogleMaps

Czytany 13844 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04