piątek, 07 wrzesień 2012 09:34

Tomasz Skowronek: Nikaragua na geopolitycznym szlaku

Oceń ten artykuł
(1 głos)

Nicaragua  Tomasz Skowronek

Przywódca Nikaragui Daniel Ortega rozbudził odwieczne marzenie państwa. Chodzi o zbudowanie kanału łączącego dwa oceany, który stanowiłby alternatywę dla Kanału Panamskiego. Czy to możliwe aby jeden z najbiedniejszych krajów Ameryki Łacińskiej byłby stanie zrealizować projekt znaczeniu geopolitycznym, wart ok. 30 mld dolarów?

Jedno jest pewne że państwo samo nie da rady zrealizować tego przedsięwzięcia. Prawie wszyscy dotychczasowi przywódcy tego państwa obiecywali wybudowanie tej wodnej arterii, ale nic z tych obietnic nie wychodziło. Czy tym razem będzie inaczej?

Nikaragua to kraj leżący w Ameryce Środkowej. W porównaniu z innymi państwami regionu, jest jednym z bardziej bezpiecznych państw na tym obszarze. Nikaragua nie musi użerać się z kartelami narkotykowymi, czy z wysoką przestępczością. Niestety należy jednocześnie do najbiedniejszych krajów w Ameryce Środkowej. Ponadto, podobnie jak większość państw latynoamerykańskich, doświadczyła krwawej dyktatury, rewolucji, wojny oraz zaangażowania Stanów Zjednoczonych w sprawy wewnętrzne. Jeżeli chodzi o tę ostatnią kwestię, to Managua dość dotkliwie odczuła na własnej skórze spór z Waszyngtonem.

Trochę historii

Nikaraguą latach 1934–1979 rządził wojskowy reżim Somozów. Mimo, że nagminnie łamał prawa człowieka, był mocno wspierany przez Stany Zjednoczone. Stosunek USA do dyktatorskich rządów w Nikaragui bardzo dobrze przedstawia pewna anegdota, której istnienie co prawda jest podważane, ale nie zmienia to faktu, że właściwie obrazuje tę relację. Prezydent Stanów Zjednoczonych Franklin Delano Roosevelt, zapytany w 1939 o stosunek do łamiącego Anastasio Somozy rzekł: "Somoza może jest skurwysynem, ale to nasz skurwysyn". Klan Somozów skutecznie okradał własne państwo i krwawo tłumił wszelkie demokratyczne protesty. Społeczeństwo, jak i kościół katolicki miało dosyć krwawych i skorumpowanych rządów. W 1961 roku powstał Sandinistowski Front Wyzwolenia Narodowego, który od tego roku walczył z klanem Somozów. Sandiniści cieszyli się dużym poparciem zarówno społeczeństwa, jak i kościoła. To w tym kraju teologia wyzwolenia (związek między teologią chrześcijańską a aktywizmem politycznym połączonym głównie z ideami marksizmu i sprawiedliwości społecznej) zyskała dość silną pozycję.

W 1979 roku doszło do obalenia długoletniej dyktatury klanu Somozów. Sandiniści przejęli kraj w strasznym stanie, z długiem wartości 1,5 mld USD, armią 600 tys. bezdomnych oraz katastrofalną sytuacją gospodarczą. Nowy rząd, na czele którego stanął były partyzant Daniel Ortega, wprowadził liczne reformy społeczne. Wprowadzono m.in. bezpłatny dostęp do opieki zdrowotnej, powszechny i bezpłatny dostęp do edukacji oraz wszelkiej wolności (wyznania, poglądów, zrzeszania). Zniesiono karę śmierci, zakazano tortur, ustalono minimalne płace i rozpoczęto akcję walki z analfabetyzmem (w ciągu pół roku ponad 500 tys. ludzi nauczono czytania i pisania, a analfabetyzm spadł z 50% do około 13%). Nowy rząd nie znacjonalizował wszystkich gałęzi gospodarczych, postawiono na gospodarkę mieszaną oraz wprowadzono system wielopartyjny. W polityce zagranicznej chciano utrzymywać poprawne stosunki ze Wschodem jak i z Zachodem. Tak więc Managua miała bliskie więzi z Kubą i z wieloma krajami zachodnioeuropejskimi, zwłaszcza z tymi, w których rządziła lewica czyli m.in. z Danią, Finlandią, Norwegią, Hiszpanią, Austrią czy ze Szwecją Olofa Palme.

Ta polityka wywołała z kolei zaniepokojenie Białego Domu. Waszyngton początkowo, za prezydentury Jimmy’ego Cartera, próbował nawet znormalizować stosunki. Wszystko jednak się zmieniło w 1981 roku, kiedy do władzy doszedł Ronald Reagan. Przejęcie steru rządów przez tego polityka było jednym z najbardziej ponurych okresów dla Ameryki Łacińskiej. Stanowisko Białego Domu stało się jednoznaczne – miało na celu destabilizację Nikaragui i obalenie rządu. Stany Zjednoczone nałożyły na Nikaraguę embargo ekonomiczne i izolowało kraj na arenie międzynarodowej. Od 1981 roku, administracja Reagana wspierała aktywnie organizację terrorystyczną Contras. Oddziały rebelianckie były wyjątkowo brutalne w swoich działaniach – zamiast walczyć z rządem, atakowały i porywały ludność cywilną. Contras przeprowadzali również czystki etniczne i kampanie gwałtu i przemocy, porywali ludzi, palili wioski, mordowano bezbronnych wieśniaków, nauczycieli i lekarzy... De facto Stany Zjednoczone prowadziły ukrytą wojnę z Nikaraguą.

W 1984 roku Nikaragua wniosła przeciw USA skargę do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze. Trybunał nakazał Waszyngtonowi zaprzestać używania siły wobec Nikaragui i nakazał zapłacić jej odszkodowanie. Jednak Biały Dom zignorował polecenia MTS-u. Wojna zakończyła się w 1989 roku i pochłonęła ok. 40 tys. istnień, jednocześnie wyniszczając kraj. Sandiniści oddali władzę popieranym przez USA konserwatystom. Biały Dom zrealizował swój cel – odsuwając od władzy znienawidzony przez Amerykę ruch.

Były partyzant znów prezydentem

Sandiniści odzyskali władzę dopiero w 2006 roku. To wtedy właśnie prezydentem ponownie został jeden z partyzantów, czyli Daniel Ortega. Jego postać budzi bardzo mieszane uczucia – z jednej strony cieszy się dużym poparciem społeczeństwa, z drugiej strony jest oskarżany o to, że dąży do dyktatury. Były minister kultury w rządzie Daniela Ortegi, duchowny Ernesto Cardenal jest rozczarowany swoim dawnym towarzyszem. Według duchownego w Nikaragui nie ma sandinizmu lecz panuje dyktatura Daniela Ortegi. Poziom życia obywateli Nikaragui nadal należy do jednych z najniższych w regionie, tak więc rząd Ortegi postanowił walczyć z głodem i ubóstwem. Stworzył blisko 40 programów socjalnych, głównie dzięki wsparciu Wenezueli. Hugo Chavez obiecał Nikaragui nisko oprocentowane kredyty dla ubogich i pomoc w rozwoju nikaraguańskiej służby zdrowia.

Daniel Ortega integruje się coraz bardziej z Ameryką Południową. Managua, wchodząc do organizacji gospodarczej ALBA (Alternativa Bolivariana para los Pueblos de Nuestra América), zyskuje pomoc gospodarczą czy socjalną od takich państw jak Wenezuela, Boliwia czy Kuba. Ważnymi partnerami dla kraju są także Iran, Rosja (Nikaragua jako drugie po Rosji państwo świata uznało niezależność Abchazji i Osetii Płd.) i Chińska Republika Ludowa. Daniel Ortega utrzymuje także stosunki ze Stanami Zjednoczonymi, choć te relacje są chwiejne. Rząd USA wzywa Nikaraguę do przeprowadzenia uczciwych wyborów i krytykuje za bliskie kontakty z Iranem, czy właśnie z państwami zrzeszonymi w ALBA. Natomiast Daniel Ortega zastanawia się, czy zwołać referendum narodowe w sprawie ponowienia roszczeń pieniężnych wobec USA, kiedy to MTS w 1986 roku kazała Waszyngtonowi wypłacić 17 mld USD za straty wojenne. Tak więc droga do dobrych stosunków między oba państwami jest jeszcze daleka.

Stare marzenie

Jednym z najstarszych marzeń Nikaragui jest wybudowanie kanału łączący dwa oceany który stałby się konkurencją dla kanału panamskiego. Projekt ustawy o budowie kanału, autorstwa D. Ortegi, został przyjęty 3 lipca przez parlament zdecydowaną większością głosów. Aby ten projekt doczekałby się realizacji, potrzeba ok. 30 mld dolarów, skąd Nikaragua weźmie takie pieniądze?

Daniel Ortega szuka aktywnie inwestorów. W projekcie wziąć udział mogą takie kraje jak Wenezuela, Rosja, Brazylia, Chiny czy Korea Południowa. W 2008 roku Ortega prowadził na ten temat rozmowy z rosyjskim prezydentem Dmitrijem Miedwiediewem, który wyraził poparcie dla tej koncepcji. Rosja, która posiada ambicje, aby zostać na powrót mocarstwem światowym, musi rozszerzać swoje wpływy. Dzięki tej inwestycji flota wojenna Rosji będzie mogła operować jednocześnie na dwóch akwenach a nie na każdym z osobna. Projekt ten ułatwiłby jeszcze bardziej nawiązanie sojuszów politycznych, gospodarczych, jak i militarnych w regionie. Również Wenezuela posiada interes w tym projekcie. Caracas, podobnie jak większość państw latynoamerykańskich, dąży do przełamania hegemonii USA na kontynencie, więc otwarcie drugiego kanału, kontrolowanego przez Nikaraguę i Wenezuelę, dałoby im do ręki poważnego asa w rękawie w stosunkach ze Stanami Zjednoczonymi. Podobnie Brazylia, która już teraz w Ameryce Łacińskiej gra pierwsze skrzypce, z pewnością będzie chciała zaangażować się w projekt i odsunąć jeszcze dalej USA od obszaru. Managua z pewnością liczy też na wsparcie Pekinu. Chiny inwestują ogromne pieniądze na kontynencie i są strategicznym partnerem dla wielu państw Ameryki Południowej, jak i Środkowej.

Są jednak też przeciwnicy tego projektu m.in. Kostaryka, która obawia się szkód spowodowanych budową. Również Panama też z pewnością nie chciałaby powstania konkurencyjnego projektu. Pojawiają się głosy że Nikaragua stanęła przed zadaniem niewykonalnym, jednak faktem jest, że Kanał Panamski w chwili obecnej jest niewystarczający. Jest za mały i za ciasny na obsługę rosnącego ruchu statków, tak więc pojawienie się Kanału Nikaraguańskiego byłoby nader potrzebne. Kanał ma być szerszy i głębszy od panamskiego odpowiednika. Daniel Ortega planuje otwarcie kanału już na 2019 rok. Jego przepustowość ma posiadać 416 mln ton metrycznych, a docelowo w 2025 roku już 573 mln ton. Nowy kanał w Ameryce Środkowej ma szansę stać się alternatywą dla Kanału Panamskiego. Projekt ten jest wielką szansą dla Nikaragui, która przez wiele lat nie mogła wyjść z konfliktów, a która teraz popada w nędzę. Projekt ten pozytywnie wpłynie na rozwój gospodarczy kraju, a tym samym stać się prawdziwą perełką i dumą Nikaragui.


Czytany 6062 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04