czwartek, 22 styczeń 2015 06:11

Tomasz Skowronek: Bóg, Fidel i Watykan

Oceń ten artykuł
(6 głosów)

Tomasz Skowronek

Raul Castro i Barack Obama ogłosili wznowienie stosunków dyplomatycznych. Nie ulega wątpliwości, że w relacjach między Kubą a Stanami Zjednoczonymi rozpoczyna się nowa era. Kluczową rolę w zbliżeniu pomiędzy tymi dwoma narodami odegrała dyplomacja watykańska oraz i papież Franciszek. Dzięki temu znaczenie i popularność papieża-Argentyńczyka powinny jeszcze bardziej wzrosnąć, a Watykanowi pomóc zwiększyć swój prestiż na arenie międzynarodowej. Stolica Apostolska od wielu lat utrzymywała kontakty z castrowską władzą, pełniąc rolę pośrednika w doprowadzeniu do odprężenia na linii Hawana-Waszyngton.

„Stoi on teraz przed sądem Bożym. Pozostawmy więc Bogu ocenę
jego zasług.Jestem oczywiście przekonany, że Che Guevara
pragnął służyć ubogim”
Jan Paweł II zapytany w 1998 r. co sądzi o Ernesto Che Guevarze.

Kościół katolicki od wielu lat odgrywał znaczącą rolę w życiu politycznym Ameryki Łacińskiej. Zwłaszcza w czasach Zimnej Wojny, gdy całym kontynentem wstrząsały decyzje dyktatur wojskowych. Księża występowali przeciwko dyktatorom, potępiali łamanie przez wojskowych praw człowieka, bronili praw obywatelskich i wolności. Część duchownych skupiała swoją aktywność w ramach tzw. teologii wyzwolenia. Ruch ten łączył nauki chrześcijańskie ze sprawiedliwością społeczną, kładąc silny nacisk na kwestie ubóstwa. Czasami też Jezusa Chrystusa przedstawiano jako największego rewolucjonistę i wyzwoliciela. Wielu duszpasterzy postrzegało problemy Ameryki Łacińskiej tak, jak rewolucjoniści marksistowscy, ale też bardzo niewielu chwytało za broń. Kościoły stawały się jednak schronieniem dla wielu opozycjonistów czy nawet partyzantów. Niektóre partyzantki, które sprzeciwiały się ówczesnym juntom, posiadały chrześcijańsko-marksistowskie podłoże ideologiczne. Jednak najważniejsza rewolucja, która miała miejsce na Ziemi Ognistej, czyli rewolucja kubańska, przebiegła bez udziału Kościoła katolickiego, który został zepchnięty na margines. Niemniej nawet tutaj odcisnął pewne piętno na tutejszej polityce.

Gdy kubańska guerilla nosząca nazwę Ruchu 26 Lipca, dowodzona przez Fidela Castro w 1956 r. wszczęła rewoltę w celu obalenia skorumpowanego dyktatora Fulgencio Batisty, kościół, zwłaszcza na wsi, sympatyzował z rewolucjonistami. W partyzantce było wielu katolików. Najprawdopodobniej wówczas wiara chrześcijańska wywierała większy wpływ na partyzantów niż Manifest Komunistyczny.

Do kubańskich rebeliantów przyłączyło się wówczas nawet ośmiu duchownych. Jednak po zwycięstwie fidelistów relacje pomiędzy nową władzą a Kościołem katolickim zaczęły się psuć. W 1960 r., biskup Enrique Perez Serantes [1], wieloletni krytyk dyktatury F. Batisty, który początkowo wspierał F. Castro i jego kompanów w czasie walk, po zwycięstwie rewolucji opowiedział się przeciwko Fidelowi. Nastąpiło to po tym, jak Hawana postanowiła nawiązać stosunki ze Związkiem Radzieckim. Od tamtej pory dystans między rewolucją a duchowieństwem powiększał się.

Również pośród społeczeństwa istniała pewna nieufność wobec Kościoła. Zaufanie wobec niego było niskie, gdyż kojarzył się ze starym porządkiem, ze starą burżuazją. Co prawda w latach 1960’ ok. 70% Kubańczyków było katolikami, jednak zaledwie od 5–8% chodziło na msze. Kuba jeszcze przed rewolucją uchodziła za najmniej katolickie państwo latynoamerykańskie.

Sytuacja we wzajemnych relacjach pogorszyła się jeszcze bardziej, gdy rok później część księży poparła inwazję w Zatoce Świń (Playa Giron). Niektóre osoby związane z Kościołem na Kubie (np. Manuel Artime – były członek Ruchu 26 Lipca) współpracowały z ruchami kontrrewolucyjnymi i CIA. Najprawdopodobniej pewien kubański dostojnik brał udział, wraz z amerykańskim wywiadem, w operacji „Piotruś Pan”. Spisek ten polegał na publikacji fałszywego dekretu, mówiącego o tym, że ktoś w kubańskim ministerstwie opracował projekt prawa pozbawiającego praw rodzicielskich. W rezultacie dzieci miałyby zostać wysyłane do Związku Radzieckiego. Plotka ta przyczyniła się do jednego z największych na świecie dziecięcych eksodusów. Rodzice ze strachu wysłali swe dzieci zagranicę. Około 15 tys. kubańskich maluchów trafiło do amerykańskich obozów dla uchodźców. Amerykańscy politycy chętnie wykorzystali najmłodsze pokolenie jako rzekomy dowód okrucieństwa reżimu F. Castro. W rezultacie wielu młodych kubańczyków utraciło na zawsze własnych rodziców.

W wyniku takich działań napięcie między rządem a Kościołem narastało. Zaczęły się represje, milicja rewolucyjna przeszukała wiele katolickich szkół, szukając tam składów broni. Zamykano szkoły katolickie i inne placówki, wydalono zagranicznych duchownych, niezależnie czy spiskowali przeciw rewolucyjnym władzom czy też nie. Księży poddawano także internowaniu, m.in. na parę miesięcy wtrącono do obozu późniejszego kardynała Jaime Ortegę, który w 1998 r. wraz z F. Castro przywitał polskiego papieża na lotnisku w Hawanie. Krzywo patrzono, jeśli ktoś uczestniczył w katechezie bądź we mszy. Kościół stał się instytucją dyskryminowaną. Należy tu jednak podkreślić, że nie nastąpiły krwawe prześladowania chrześcijan, jak to miało miejsce podczas np. rewolucji meksykańskiej czy rewolucji kulturalnej w Chinach. Księża nie byli torturowani czy mordowani, jak pod rządami prawicowych dyktatur w pozostałej części kontynentu. Na Kubie represje wobec duchowieństwa były, lecz nie miały one krwawego charakteru.

Po 1965 r. powoli zaczęła nadchodzić pewna odwilż między władzą a Kościołem. Młodsza generacja księży na wyspie przystosowała sie do politycznych realiów, potępiając amerykańską blokadę. W czasie wielotygodniowej podróży po Chile, kubański przywódca w jednym z przemówień ogłosił, że istnieje tysiąckroć więcej zbieżności między chrześcijaństwem a komunizmem niż między kapitalizmem a chrześcijaństwem. W połowie lat 1980’ przywódca Kuby spotkał się z kubańskimi biskupami. W 1985 r. udzielił wyczerpującego wywiadu bratu Betto (brazylijskiemu duchownemu związanego z teologią wyzwolenia) na temat wiary, Kościoła oraz polityki. Rozmowa została tego samego roku opublikowana w formie książki pod tytułem „Fidel i religia. Rozmowy z Bratem Betto”. Latynoski Maximo Lider w barwny sposób opowiadał o tym, jak uczęszczał do szkół prowadzonych przez jezuitów w Santiago de Cuba, o podobieństwach chrześcijaństwa i komunizmu, o wierze... Zapytany wprost czy wierzy w Boga, uniknął jednak konkretnej odpowiedzi. Twierdził, że to pytanie intymne. Wiadomo tylko, że Biblia zawsze należała do ulubionych lektur kubańskiego przywódcy. W 2006 r. mieszkająca zagranicą córka Fidela, Alina Fernandez zwierzyła się włoskiemu dziennikowi „Corriere della Sera”, że jej ojciec bardzo zbliżył się do Boga. Sześć lat później inny włoski dziennik „La Republica” także wspomniał o tym, że w ostatnim okresie F. Castro przybliżył się do religii. Mimo różnych spekulacji, religijność tego najbardziej znanego Kubańczyka nadal pozostaje tajemnicą.

W latach 1980’ także dyplomacja watykańska stała się coraz bardziej aktywna na karaibskiej wyspie. Wysocy dostojnicy kościelni z Watykanu coraz częściej podróżują na Kubę, pracując na rzecz normalizacji stosunków między partią komunistyczną a Kościołem. W 1993 r., czyli w czasach, kiedy gospodarka Kuby ledwo zipała, w sklepach brakowało niemal wszystkiego, a na ulicach mówiło się nawet, że dni castrowskiego reżimu są policzone, biskupi publicznie zabrali głos na temat polityki i gospodarki kraju. Procesy zbliżenia między władzą a duchowieństwem doprowadziły do spotkania F. Castro z Janem Pawłem II, które odbyło się w Watykanie w 1996 r. W czasie tego spotkania Caudillo zaprosił polskiego papieża na „cukrową wyspę”.

Wizyta Ojca Świętego na Kubie, była wydarzeniem historycznym. Warto tutaj wspomnieć o tym, że przywódca Kuby chciał już w 1979 r. zaprosić papieża. Jan Paweł II uczestniczył wtedy w konferencji biskupów w meksykańskim mieście Puebla. Socjalistyczne władze chciały, aby w drodze powrotnej głowa kościoła katolickiego wylądowała na Kubie. Dowiedziawszy się o tym, kubańska imigracja na Florydzie, wystosowała swoje zaproszenie do Miami. Papież, nie chcąc stawać po żadnej ze stron, wybrał neutralne Bahamy. Dotąd papież odwiedził wszystkie kraje Ameryki Łacińskiej, za wyjątkiem właśnie karaibskiej wyspy. Kuba – ostatni bastion komunizmu na świecie, była pomijana.

Kościół katolicki w tamtym okresie utracił wielu wiernych. Zaledwie 40% mieszkańców było ochrzczonych. W przeciwieństwie do innych państw regionu (np. Meksyku, Nikaragui) nie istniał tam silny kult religijny. W czasie pięciodniowej pielgrzymki papież podróżował po kraju, a we wszystkich oprawianych mszach towarzyszyły mu tłumy Kubańczyków. Ostatniego dnia nabożeństwo odprawiono w Hawanie na Placu Rewolucji, pod ogromnymi wizerunkami Jezusa Chrystusa i… E. Che Guevary. To dwa wymowne symbole latynoamerykańskiego buntu. W czasie nabożeństwa Karol Wojtyła upomniał się o więźniów, o prawa dla Kościoła, krytykował brak pluralizmu w kraju. Ku zadowoleniu władz krytykował też neoliberalny kapitalizm i amerykańską blokadę. Padły także historyczne słowa: Kuba musi otworzyć na świat, a świat na Kubę.

Po papieskiej wizycie, zastanawiano się, kto bardziej zyskał na tej pielgrzymce – Watykan, F. Castro, Kubańczycy, czy może sam Kościół?

Tak naprawdę zyskały wszystkie strony. Władza poprawiła swój wizerunek, a nastąpiło to w czasach, kiedy Hawana naprawdę była izolowana na arenie międzynarodowej. Do tego papież stanowczo skrytykował neoliberalizm i embargo nałożone przez USA. W późniejszych przemówieniach i wywiadach El Comendante chętnie będzie cytował opinie Jana Pawła II na temat „dzikiego kapitalizmu”. Również strona kościelna odniosła sukces. Kościół uzyskał większą swobodę działania na wyspie. Od tego momentu bez problemu publikowane są katolickie gazety m.in. „Aqui la Iglesia” (Tutaj Kościół). Matka Boska z El Cobre ogłoszona zostaje królową Kuby. Rząd kubański przywrócił Święta Bożego Narodzenia – wolne od pracy dla wierzących. Odnotowano się ogromny wzrost chrystianizacji. Tylko tego samego roku wzrosła liczba chrztów z 10 do 45 tys. Obecnie już ponad 60% mieszkańców karaibskiego państwa uznaje się za katolików. Za pośrednictwem Biskupa Rzymu, rząd w Hawanie zobowiązał się do wypuszczenia na wolność ok. 300 więźniów. Po tej wizycie Stolica Apostolska czekała na moment, kiedy Fidel Castro ustąpi ze stanowiska szefa państwa, jednak z drugiej strony obawiała się, że jego następca może okazać się gorszy i wrócić do niechlubnych czasów.

Czternaście lat później doszło do kolejnej wizyty papieża. Tym razem Kubę, odwiedził Benedykt XVI. W owym czasie głową państwa nie był już Fidel lecz jego młodszy brat – Raul. Kraj nie był już tak izolowany w regionie, jak to miało miejsce ponad dekadę temu. Watykańska dyplomacja stała się coraz bardziej aktywna na kubańskiej ziemi. Bracia Castro dostrzegli w Kościele dobrego pośrednika w doprowadzeniu do odprężenia ze Stanami Zjednoczonymi. Nie mylili się – Watykan od dłuższego czasu zainteresowany był rolą mediatora. W październiku 2014 r. Watykan zaprosił delegację amerykańską i kubańską. Obie strony prowadziły zakulisowe rozmowy w celu nawiązaniu między sobą stosunków dyplomatycznych. W negocjacje osobiście włączył się papież Franciszek. Ciekawostką jest to, że Jorge Bergoglio był autorem książki wydanej z 1998 r. pt. „Diálogos entre Juan Pablo II y Fidel Castro” o pielgrzymce Jana Pawła II na Kubę. Kluczową rolę w zbliżeniu odegrali także sekretarz stanu kardynał Pietro Parolin, były nuncjusz w Wenezueli oraz Giovanni Angelo Becciu – wcześniejszy nuncjusz w tym karaibskim państwie. Obaj doskonale znają realia regionu latynoamerykańskiego.

Jak wiadomo, rozmowy i pośrednictwo Watykanu zakończyły się sukcesem. Papieżowi Franciszkowi udało się osiągnąć coś, czego nie udało się przez ponad pół wieku innym dyplomatom. Udana mediacja to jednak nie tylko osobisty sukces papieża-Argentyńczyka, ale również dyplomacji watykańskiej. Mimo, że Watykan jest maleńkim państwem i nie posiada sił zbrojnych, to znaczenie tego kraju w stosunkach międzynarodowych nie jest wcale takie małe. W tym wypadku przyczynił się do obalenia ostatniego symbolu Zimnej Wojny. Nie można jednak zapomnieć, że to wizyta Jana Pawła II 1998 r. pomogła ugruntować drogę do tego dyplomatycznego przełomu, „Papież ze Wschodu otworzył drogę, inny papież, z Ameryki Południowej, ją zakończył" – napisał były rzecznik Stolicy Apostolskiej Joaquin Navarro-Valls w dniach kiedy R. Castro i B. Obama ogłosili historyczny przełom.

Fot. images.telemetro.com

_________________________________________
1. Enrique Perez Serantes był prymasem Kościoła na Kubie. Krytykował dyktaturę Fulgencio Batisty. Gdy w 1953 r. po dokonaniu ataku na koszary Moncada aresztowano Fidela Castro i skazano go na śmierć, biskup E. P. Serantes osobiście interweniował u władz, aby nie dokonały egzekucji na F. Castro. Mediacja dostojnika zakończyła się sukcesem. Po rewolucji kubańskiej, krytykował rząd za brak pluralizmu. Zmarł w 1968 roku.
Czytany 9512 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 22 styczeń 2015 06:10