środa, 23 grudzień 2009 07:44

Tomasz Kapuśniak: Ukraina wybiera prezydenta - świat patrzy

Oceń ten artykuł
(0 głosów)
alt Tomasz Kapuśniak
  Jeśli nie dojdzie na Ukrainie do reform politycznych (systemowych), państwo to nie będzie w stanie uniknąć instrumentalnego traktowania przez innych.    
22 listopada 2009 r. minęła już piąta rocznica pamiętnych wydarzeń z kijowskiego Majdanu, określanych jako „pomarańczowa rewolucja”. 17 stycznia 2010 r. na Ukrainie zostaną przeprowadzone wybory prezydenckie. Zwycięstwo obecnego „pomarańczowego” prezydenta, Wiktora Juszczenki, wydaje się mało prawdopodobne. Wśród kandydatów do objęcia urzędu prezydenta – których szanse na zwycięstwo są dość duże – wymienia się obecną premier Ukrainy Julię Tymoszenko, byłego premiera Wiktora Janukowycza oraz tzw. czarnego konia rozgrywki politycznej, czyli Arsenija Jaceniuka. Sytuacja jest o tyle dziwna, że zarówno Juszczenko jak i Tymoszenko wywodzą się z obozu „pomarańczowego”, lecz szanse na wygraną w wyścigu prezydenckim zachowuje jedynie Julia Tymoszenko, natomiast Wiktor Juszczenko nie ma szansy na objęcie urzędu prezydenta . Ukraina znowu wybiera, a świat patrzy. Ale czy zainteresowanie świata sytuacją polityczną jest na takim samym poziomie jak pięć lat temu? Odpowiedź jest oczywista: społeczność międzynarodowa jest już zmęczona sytuacją patową na Ukrainie, rywalizacją „pomarańczowo-niebieską”, brakiem reform ekonomiczno-politycznych, oligarchizacją życia politycznego, endemiczną korupcją oraz zmarnowanymi nadziejami na zmianę sytuacji, jakie rodziła „pomarańczowa rewolucja”. Powyższe czynniki powodują, że chęci do angażowania się państw i organizacji zachodnich w sprawy Ukrainy są coraz mniejsze. Nie bez znaczenia pozostaje również czynnik rosyjski i jego wpływ na brak zainteresowania Zachodu Ukrainą. W kontekście toczącej się kampanii prezydenckiej, warto zastanowić się nad sytuacją polityczną oraz działaniami podejmowanymi przez Unię Europejską i NATO, skierowanymi do naszego wschodniego sąsiada, czyli Ukrainy.
 
Układ oligarchiczny na Ukrainie
Zagrożeniem dla wszechwładzy oligarchów mógł być kompromis osiągnięty w czasie „pomarańczowej rewolucji”, który spowodował, że silna pozycja prezydenta, a de facto administracji prezydenckiej, została ograniczona . Wówczas mogło wydawać się, że będziemy obserwowali początek końca systemu oligarchicznego z lat 90. XX wieku. Jednak w czasie „pomarańczowej rewolucji” i toczących się negocjacji pomiędzy obozem „pomarańczowych” i „niebieskich” został zawarty kompromis, na mocy którego prezydent przestał pełnić funkcję szefa władzy wykonawczej. W późniejszym okresie, w czasie urzędowania Wiktora Janukowycza, część prerogatyw prezydenta została przekazana na rzecz premiera. W wyniku wydarzeń na Majdanie dokonała się wprawdzie wymiana ekipy rządzącej oraz zmiana konstytucji (obowiązująca z dniem 1 stycznia 2006 r.), jednak nie przyczyniło się to do zasadniczej zmiany systemu. Tym samym nie została dokonana ostateczna konstrukcja systemu politycznego Ukrainy, a jedynie dokonano zmiany układu oligarchicznego – partii korporacji (klanu donieckiego/Partia Regionów + klanu dniepropietrowskiego/m.in. „Pracująca Ukraina” + klanu kijowskiego) na rzecz rywalizacji grup interesów polityczno-ekonomicznych.
 
Na kształt systemu politycznego Ukrainy wpływają wskazane wyżej powiązania polityków z klanowym biznesem oraz chęć utrzymania przez rządzących (Juszczenko, Tymoszenko) przy władzy silnych grup gospodarczych (ewentualnie wyeliminowanie konkurencyjnych oligarchów), co leży w interesie zarówno rządu, jak i państwa . Tak więc należy się spodziewać, że zapewne jeszcze przez wiele lat dniepropietrowski, doniecki czy kijowski klan oligarchiczny będą się skutecznie broniły przed nazbyt radykalnymi reformami. Jeżeli scenariusz wyeliminowania klanów z życia politycznego nie jest możliwy, to najlepszym rozwiązaniem wydaje się ewolucja tych klanów w kierunku klasycznych grup nacisku.
 
Wówczas tworzenie sztucznych (zależnych od klanów) partii politycznych nie będzie ani potrzebne, ani konieczne, ponieważ założone cele będzie można osiągnąć poprzez lobbing, jak ma to miejsce chociażby w instytucjach Unii Europejskiej. Wprowadzenie jasnych reguł gry może jednak oznaczać dla owych klanów zagrożenie w postaci napływu inwestycji zagranicznych, co tym samym groziłoby osłabieniem pozycji rodzimych oligarchów.
 
Polityka wschodnia Unii Europejskiej
Nową odsłoną polityki wschodniej Unii Europejskiej jest projekt ogłoszony w połowie 2008 r. przez Polskę i Szwecję pod nazwą Partnerstwa Wschodniego . Oficjalnie został on przyjęty jako projekt Unii Europejskiej na szczycie w Pradze 7 maja 2009 r. Partnerstwo Wschodnie stwarza nadzieję dla państw Europy Wschodniej, jak również dla państw Kaukazu Południowego, na tzw. zrównanie wymiarów polityki zewnętrznej UE. Stwarza szanse dla UE na zacieśnianie współpracy z państwami wschodnimi, ale należy również pamiętać o tym, że Polska, jako inicjator programu, naraża się – w sytuacji braku efektów tego projektu – na postrzeganie jej przez państwa wschodnie jako nieskutecznego gracza Wspólnoty, a tym samym na utratę wiarygodności w roli „adwokata” Ukrainy.
 
Mimo że Unia kładzie nacisk na wciąganie państw Europy Wschodniej w orbitę swoich wpływów, nie zmienia to faktu, że decydenci UE wykluczają rozmowy na temat członkostwa Ukrainy, jak i innych państw z Europy Wschodniej. Dopuszczają jedynie rozmowy o stopniowym pogłębianiu współpracy. Być może taka właśnie polityka zacieśniania kontaktów spowoduje, że państwa te na stałe zostaną związane z Unią Europejską.
 
„Próżnia bezpieczeństwa” obszaru Europy Wschodniej
Geopolityczne położenie Ukrainy powoduje, iż znajduje się ona w dwóch regionach: Europie i Eurazji, przy czym w obu zajmuje położenie peryferyjne. Sytuacja na obszarze poradzieckim jest bardzo dynamiczna, w szczególności w ostatnim czasie. Wojna Rosji z Gruzją w sierpniu 2008 roku , „zimna wojna gazowa” Rosji z Ukrainą (a w rzeczywistości także z UE) w styczniu 2009 r. oraz celowe działania podejmowane przez Rosję, czyli tzw. polityka paszportowa na Krymie i „wojna psychologiczna” w kwestii Floty Czarnomorskiej powodują, że sytuacja wewnętrzna na Ukrainie (w szczególności chodzi o Krym) coraz bardziej się komplikuje . Nie bez znaczenia jest możliwość zdestabilizowania sytuacji wewnętrznej na Ukrainie poprzez wykorzystanie sytuacji Krymu przez Rosję. Ponadto chaos panujący na scenie politycznej, jak również niezwykle trudna sytuacja gospodarcza Ukrainy osłabiają kurs proatlantycki w ukraińskiej polityce zagranicznej. Paradoksalnie wojna Rosji z Gruzją z jednej strony przyczyniła się do podniesienia świadomości decydentów NATO i unaoczniła niezwykle skomplikowaną sytuację tego państwa, a szerzej państw regionu czarnomorskiego. Z drugiej strony, wydarzenia te nie spowodowały znacznego wzrostu poparcia kierunku atlantyckiego przez ukraińskie społeczeństwo. Jednak, pomimo tych wydarzeń, poziom poparcia społecznego dla członkostwa Ukrainy w Sojuszu oscyluje w granicach 22-25%.
 
Rok 2008 upłynął pod znakiem walki Stanów Zjednoczonych Ameryki w ramach NATO o zaoferowanie państwom wschodnim Planu Działania na rzecz Członkostwa (MAP). Przede wszystkim USA na forum NATO dążyły do zintensyfikowania współpracy Sojuszu z Ukrainą i Gruzją, a tym samym stworzenia coraz ściślejszych związków tych państw z rodziną atlantycką . Dlatego też mając na uwadze negatywne, destabilizujące działania Rosji wobec państw poradzieckich i deklaracje o sferze jej tzw. uprzywilejowanych interesów na obszarze WNP, dążenie NATO do jak najszybszego przyznania Ukrainie Planu Działania na rzecz Członkostwa było rzeczą oczywistą z punktu widzenia interesów tej organizacji na obszarze Europy Wschodniej, szerzej – na obszarze WNP. Jak się okazuje, Sojusz nie zdecydował się na przyznanie MAP ani Ukrainie, ani Gruzji. Brak zaoferowania MAP tym państwom był przede wszystkim wynikiem sprzeciwu Niemiec i Francji, jak również obaw NATO o pogorszenie relacji z Rosją. Obecnie (2009 rok) sytuacja komplikuje się coraz bardziej, gdyż i tak dość niski zapał ukraińskich prozachodnich polityków może osłabnąć. Kwestia pogłębiania współpracy z NATO powróci najwcześniej po wyborach prezydenckich (styczeń 2010 roku), a intensywność tej współpracy zależeć będzie od osoby nowej głowy państwa. Natomiast problem przyznania MAP prawdopodobnie przesunie się nawet o kilka lat. Dlatego też od tego, czy uda się przekonać do konieczności zaoferowania MAP lub też innego alternatywnego programu te państwa członkowskie Sojuszu, które najbardziej sceptyczne podchodzą do problemu Ukrainy, jak również do przeorientowania swojego podejścia te państwa członkowskie, które na Wschodzie widzą tylko Rosję, zależy skuteczność oddziaływania NATO na obszarze Europy Wschodniej, szerzej – WNP. Jest to krok ważny tym bardziej, że sondaże wyborcze wskazują, iż jest mało prawdopodobne, ażeby w wyborach prezydenckich 2010 r. na Ukrainie zwycięstwo odniósł najbardziej proatlantycki kandydat. Sytuacja ta może spowodować więc, że na Ukrainie zabraknie polityka, którego jednym z głównych celów będzie integracja z NATO i UE, i który w tym dążeniu wykaże pełną konsekwencję.
 

Konkluzje
Niepodległa Ukraina to fakt świadomościowy, fakt nieodwracalny. Jesienią 2004 r. Ukraina zdała egzamin z dojrzałości politycznej. Osiągnięciem „pomarańczowej rewolucji” było również przebudzenie społeczeństwa ukraińskiego oraz wywalczenie swobody mediów. Pomimo tych niewątpliwych sukcesów przed Ukrainą stoi wiele wyzwań.
 
Sytuacja polityczna na Ukrainie (szczególnie kryzys polityczny z lat 2005-2009) jest wypadkową wielu wydarzeń i konfliktów społecznych, ekonomicznych czy kulturowo-cywilizacyjnych. Od momentu uzyskania niepodległości Ukraina znajduje się na drodze transformacji systemowej. Pomimo wysiłków nie udało się ukształtować w pełni demokratycznego systemu w czasie przemian w latach 1991-1996. Wynikało to ze znaczących różnic pomiędzy władzą wykonawczą, ustawodawczą a sądowniczą. Mimo że w 1996 r. została uchwalona konstytucja Ukrainy, problem nie został rozwiązany.
 
Konstytucja stanowiła kompromis pomiędzy władzą wykonawczą i ustawodawczą, jednak szereg prerogatyw zachował również prezydent, wspierany przez grupy oligarchiczno-klanowe. Mogłoby się wydawać, że próbą zmiany istniejącego stanu rzeczy była „pomarańczowa rewolucja”. Nastąpiła wówczas wymiana ekipy rządzącej oraz dokonano zmian konstytucyjnych, nie doszło jednak do zasadniczych przeobrażeń w zakresie systemu politycznego, które pozwoliłyby na stworzenie jego stabilnej konstrukcji.
 
Rozwiązaniem dla Ukrainy jest zmiana systemu politycznego i prawnego. Bez gruntownych reform konstytucyjnych nie będzie możliwe rozdzielenie władzy ustawodawczej i wykonawczej. Mgliste zapisy konstytucyjne i ustawowe sprzyjają instrumentalnemu traktowaniu prawa, wykorzystywaniu go i nadinterpretacji. Niezbędna jest kolejna reforma konstytucyjna, reforma wymiaru sprawiedliwości. Jednak czy elity rządzące są gotowe, a przede wszystkim – czy są w stanie dokonać zmiany percepcji rzeczywistości i wyjść ponad klanowo-oligarchiczne interesy? Jeśli nie dojdzie na Ukrainie do reform politycznych (systemowych), państwo to nie będzie w stanie uniknąć instrumentalnego traktowania przez innych, a tym samym będzie podatne na wpływy Rosji . Warto podkreślić, że niestabilna sytuacja na Ukrainie przeszkadza decydentom politycznym w Rosji, USA i UE, ponieważ nie do końca wiedzą, z kim należy prowadzić negocjacje. Równocześnie Ukraina poprzez wewnętrzne kłótnie i spory sama skazuje się na marginalizację i pomniejsza swoje szanse na członkostwo w strukturach euroatlantyckich.
 
Artykuł ukazał się w Komentarzu Międzynarodowym Pułaskiego nr 21/2009 alt Publikacja za zgodą wydawcy.
Czytany 10991 razy Ostatnio zmieniany piątek, 11 marzec 2016 14:54