wtorek, 24 lipiec 2012 08:56

Tomasz Formicki: Ośmiornica z Kosowa

Oceń ten artykuł
(1 głos)

macropusgeopolityka  Tomasz Formicki

Gdy 17 lutego 2008 roku Kosowo ogłosiło niepodległość część światowej opinii publicznej uznała, że nadchodzi okres stabilizacji sytuacji na Bałkanach. Tym bardziej, że wraz z upływem czasu Republika Kosowa została uznana przez ponad 75 państw, wśród których znalazła się Polska. Przywódcy Kosowa starali się w ten sposób zakończyć okres istnienia protektoratu administrowanego przez ONZ, a chronionego przez siły KFOR NATO. Jednakże optymizm zwolenników niepodległości Kosowa został dość szybko ostudzony, bowiem fakty jasno pokazują, że ludność Kosowa nie jest w stanie przystosować się do warunków wolnego rynku i legalnej działalności w ramach formalnie obowiązującego prawa. Co więcej, klasa polityczna w Kosowie patronuje różnego rodzaju patologiom, konserwuje je i czerpie z tego największe korzyści.

Analizy i raporty ONZ jednoznacznie wskazują, że 37 proc. ludności Kosowa żyje w biedzie poniżej progu ubóstwa, które ustalone jest na 1,42 euro dziennie. Ponad 17 proc. żyje w ekstremalnej biedzie poniżej 93 eurocentów na dzień. Około 47 proc. ludzi w wieku produkcyjnym jest pozbawionych pracy. W masie bezrobotnych jest 76 proc. młodych ludzi poniżej 25 roku życia, którzy stanowią ponad 60 proc. całej populacji. Siłą rzeczy wyżej wymienione czynniki są naturalnym gruntem dla rozwoju przestępczości zorganizowanej.

Od „terrorystów” do „bojowników”, czyli UCK w służbie geostrategicznych celów USA

Kosowo jako region zostało siłą oderwane od Serbii w wyniku ataku NATO na ten kraj w 1999 roku. Znamienny jest fakt, że jeszcze w 1998 r., a więc rok przed działaniami zbrojnymi NATO na Bałkanach Departament Stanu USA wpisał Wyzwoleńczą Armię Kosowa (UCK) będącą najpoważniejszą siłą zbrojną kosowskich Albańczyków na listę organizacji terrorystycznych. Według amerykańskich raportów miała być ona finansowana z handlu narkotykami oraz z pieniędzy islamskich sponsorów, w tym Osamy bin Ladena.

Przygotowywany atak na Serbię przez NATO zmienił optykę postrzegania UCK. Otóż Armia Wyzwolenia Kosowa zaczęła być traktowana jako potencjalny sojusznik USA na Bałkanach mogący pomóc w walce z Serbią. Nieoficjalnie od 1998 r. Stany Zjednoczone zaczęły dostarczać kosowskim Albańczykom broń i instruktorów. Treningi i szkolenia odbywały się w północnej Albanii pod auspicjami tamtejszych służb specjalnych. Tak więc praktycznie w ciągu jednego roku ludzie z UCK z terrorystów i bandytów stali się dla USA „żołnierzami” i „bojownikami” walczącymi z „reżimem Milosewicia”.

Wsparcie dla UCK amerykański rząd realizował poprzez jedną z prywatnych firm wojskowych (Private Military Companies), a mianowicie MPRI. Warto na chwilę zatrzymać się i zwrócić uwagę na specyfikę tego przedsiębiorstwa oraz niebagatelną rolę jaką odegrało na Bałkanach.

Firma MPRI (Military Professional Resources Inc.) powstała w 1987 roku. Założyło ją ośmiu emerytowanych generałów US Army. Latem 2004 r. firma z dumą głosiła na swojej stronie internetowej, że na całym świecie w różnych akcjach bierze udział 1500 jej pracowników, jak również, że prowadzi 150 programów w USA i poza nimi. Jak sama utrzymuje, może w każdej chwili skorzystać z usług: „12 500 byłych pracowników Departamentu Obrony, organów ścigania oraz innych ekspertów, którzy najlepiej wiedzą jak wykonywać wymagające zadania w najtrudniejszych warunkach”. Roczne obroty MPRI przekraczają 100 mln USD.

MPRI oficjalnie przyznaje, że „wspiera amerykański Departament Obrony i dzieli się z nim swoim doświadczeniem”. Informuje też: „Oferujemy szeroki zakres międzynarodowych usług, w niektórych wypadkach na rzecz rządu USA, w innych bezpośrednio na rzecz innych rządów na zasadzie licencji Departamentu Stanu USA”. Firma posiada w swojej kartotece 340 emerytowanych generałów US Army. Do największych zleceń MPRI – oprócz realizowanych na Bałkanach – należało wsparcie prawicowych oddziałów paramilitarnych w Kolumbii. To zlecenie o wartości 3,4 mln USD otrzymała od Pentagonu w 1999 roku. MPRI szkoliła armie Liberii i Angoli. Opracowała kompleksową strategię bezpieczeństwa dla krajów posiadających ropę naftową, jak: Nigeria, Gwinea Równikowa, Arabia Saudyjska i Kuwejt.

O tym jak silnie MPRI jest związana z polityką zagraniczną USA unaocznia epizod z 1995 roku, gdy firma miała zamiar wesprzeć zairskiego dyktatora Mobutu – był dobrym i sumiennym klientem – płacił na czas, a poza tym od lat był wiernym sojusznikiem Zachodu w walce z ruchami wyzwoleńczymi w Afryce. Jednak układ nie doszedł do skutku, bowiem rząd Billa Clintona nie wyraził na to zgody, bo Mobutu przestał być już dla niego użyteczny ze względu na zmianę orientacji polityki amerykańskiej wobec Afryki. Materialne interesy prywatnej firmy najemniczej zostały podporządkowane geostrategicznym interesom USA.

W 2003 r. firma dostała w Iraku dwa zlecenia od Departamentu Obrony USA o wartości 2,6 mln USD. W lipcu 2000 r. MPRI została wykupiona przez firmę L-3 Communications. Transakcja ta uczyniła z założycieli MPRI milionerów, bo L-3 zapłaciła za przedsiębiorstwo 40 mln USD gotówką.

MPRI na Bałkanach wspierała m.in. armię chorwacką podczas wielkiej ofensywy przeciwko Serbom w Krainie, przeprowadzonej na początku sierpnia 1995 r. znanej jako „Operacja Burza”. W tej sprawie już w marcu 1994 r. szef chorwackiego resortu obrony wystosował do USA zapytanie, a we wrześniu specjaliści z MPRI podpisali z Zagrzebiem umowę o doradztwie szkoleniowym armii. Były zawodowy żołnierz Bundeswehry i późniejszy reporter tygodnika „Stern” Franz – Josef Hutsch twierdzi, że to „(…) MPRI dowodziła operacjami i dbała również o to, by podczas >Operacji Burza< naloty NATO trafiały w serbskie pozycje. To w żargonie wojskowym określiłoby się jako >Close Air Support<, czyli bezpośrednie wsparcie lotnicze dla oddziałów naziemnych. (…) Sam widziałem i słyszałem, jak w ramach >Operacji Burza< podczas ataków na Glinę (serbska miejscowość w Krainie) amerykański oficer z MPRI udzielał wskazówek chorwackiemu dowódcy brygady” (Wywiad Franza – Josefa Hutscha w „The Observer”, 5 listopada 1995). Amerykańska firma wojskowa na Bałkanach szkoliła także bośniackich Islamistów. MPRI nie tylko pomagała przerzucać Mudżahedinów do Kosowa, ale szkoliła także ludzi z UCK, m.in. w swoich obozach szkoleniowych jak Ljabinot w pobliżu Tirany oraz Tropoje-Vucidol na granicy z Kosowem.

Do UCK przez Bośnię i Albanię płynęły miliony dolarów na sfinansowanie zakupów broni. Pieniądze zbierały zarówno rządy islamskie, jak i gminy islamskie w Europie Zachodniej, przede wszystkim w Niemczech. Pomimo tych informacji Waszyngton skreślił UCK z listy organizacji terrorystycznych.

Dlaczego więc waszyngtońska administracja wpuściła UCK na salony dokładnie w momencie, gdy przystępowało do tej organizacji coraz więcej terrorystów islamskich z Bliskiego i Środkowego Wschodu? Wydaje się, że odpowiedzi należy szukać w fakcie, iż służby wywiadowcze kierowały infiltracją UCK poprzez Mudżahedinów i właśnie z tego powodu prezydent Clinton mógł tej organizacji wystawić licencję na istnienie. W Waszyngtonie wiedziano, że Mudżahedini, którzy przedostali się do Kosowa odbierali rozkazy od ich własnych ludzi. Po raz kolejny CIA via MPRI, która od lat uczestniczyła w tajnych operacjach na Bałkanach załatwiła robotę, którą żadna z oficjalnych instytucji USA nie chciała sobie brudzić rąk.

Po zakończeniu działań wojennych i ustanowieniu misji ONZ administrującej Kosowem, UCK nie uległa demobilizacji i praktycznie w całości przeszła do utworzonego przez ONZ Korpusu Ochrony Kosowa (KOK). KOK teoretycznie miał być cywilną strukturą mającą zwalczać skutki działań wojennych oraz klęsk żywiołowych.

Ośmiornica oplatająca Europę

Jak się okazało KOK był tylko płaszczyzną poprzez którą bojówkarze UCK płynnie przeszli do organizowanych w Kosowie policji oraz służb specjalnych. W ten sposób doszło do zatarcia się granicy pomiędzy działalnością struktur bezpieczeństwa Kosowa, a grupami przestępczymi, bowiem tworzą je byli weterani UCK. Przemyt narkotyków, papierosów, artykułów spożywczych, ludzi czy tzw. „ochrona” podmiotów gospodarczych zostały przejęte przez zorganizowane grupy przestępcze na czele których stoją weterani UCK. Klasycznym przykładem tego zjawiska jest jeden z liderów UCK, czyli Niam Behzloulzi (pseudonim „Houlzi”), który jest ojcem chrzestnym kosowskiego przemytu, a jednocześnie wiązany jest przez służby specjalne europejskich państw z bałkańskimi strukturami Al-Kaidy.

Pieczę nad tym sprawnym przestępczym systemem jaki oplata Kosowo i Albanię trzyma kilkadziesiąt klanów. Największe liczą po kilkuset członków. Są dochodowymi, rodzinnymi, patriarchalnymi i pracującymi na własny rachunek przedsiębiorstwami, które za granicą dysponują armią rezydentów. W Kosowie i w Albanii poszczególne rodziny kontrolują doliny lub miasta, a więc i przechodzące przez nie szlaki. Według ekspertów Kosowo podzielone jest pomiędzy 15–20 mafijnych klanów kontrolujących poszczególne rejony kraju. Do największych i najważniejszych należy tzw. Grupa Drenicka, klany Mustafa, Suma, Hardinaj, rodzina Buja, Elshani i grupa „Oko orła”.

Klany nie prowadzą naboru: by móc dla nich pracować, trzeba się w nich urodzić. Rządzą się regułami Kanunu, kodeksu honorowego, który od średniowiecza drobiazgowo regulował każdą sferę życia albańskich górali, od sposobu powitania gościa, po kolejność wypasu owiec na wysokogórskich pastwiskach. Harmonogram wypasu stad należących do różnych rodów został wymuszony przez wyniszczające wojny o najlepszą trawę i źródła wody. W tych wojnach ginęły kolejne pokolenia pasterzy. Do chwytania za broń popychał ich obowiązek pomszczenia nawet bardzo odległych krewnych. Kanun działał do XIX w. – w czasie panowania tureckiego młodzi coraz częściej buntowali się przeciw głowom rodów i zakładali własne klany. Ostatecznie zrujnował go komunizm. Po latach z finezyjnego kodeksu ostały się tylko najokrutniejsze zasady: krwawa zemsta (do dziś praktykowana i to nie tylko przez przestępców) oraz nakaz bezwzględnego posłuszeństwa i zachowania tajemnicy. Pomimo tego, że kosowskie grupy przestępcze mają system klanowy, to posiadają jedną wspólną cechę: swe korzenie mają w UCK.

Specyfiki, uwarunkowań oraz formuły działalności przestępczej klanów z Kosowa nie można zrozumieć bez znajomości struktury zorganizowanej przestępczości na terenie całej Europy. Dopiero po zapoznaniu się z „mozaiką” zorganizowanych grup przestępczych działających na terenie Starego Kontynentu oraz miejsca, jakie zajmuje mafia z Kosowa w tej „układance” można ocenić skalę, zasięg oraz skutki jej funkcjonowania.

Interpol wyróżnia w Europie pięć stref działalności przestępczości zorganizowanej dzieląc je na tzw. huby. Pierwszym jest hub północno-zachodni, czyli Holandia i Belgia. Drugim hubem jest północno-wschodni, a więc Litwa. Trzecim hubem jest południowo-zachodni, czyli Hiszpania. Czwartym jest południowy – Włochy. Piątym hubem jest południowo-wschodni, czyli Ukraina, Mołdawia, Albania, Kosowo, Czarnogóra, Serbia, Turcja i Macedonia. Huby są bytami koncepcyjnymi wygenerowanymi na podstawie całego szeregu czynników, takich jak bliskość rynków zbytu, położenie geograficzne, określone typy struktur przestępczości zorganizowanej czy procesy migracyjne zarówno pojedynczych przestępców, jak i zorganizowanych grup.

Grupy przestępcze z Kosowa odgrywają najważniejszą rolę w dwóch hubach: południowym, gdzie kooperują z tureckimi, włoskimi, kolumbijskimi i afrykańskimi mafiosami. Hub ten wpływa na kryminalne centrum południowo-wschodnie. Z Albanii i Kosowa prowadzą do Włoch szlaki przemytu ludzi i narkotyków. Hub południowo-wschodni dzieli się na trzy części, a jego centrum jest uplasowane właśnie w Kosowie, Albanii, Serbii, Czarnogórze i Macedonii. Z państw tych przemycane są nie tylko narkotyki i żywy towar, ale także broń, m.in. do Skandynawii. Kosowscy mafiosi wraz z grupami przestępczymi z Turcji i Bułgarii dostarczają bałkańskim szlakiem heroinę do grup przestępczych z hubu północno- zachodniego.

Kosowo i Albania pełnią rolę centrum dystrybucji heroiny na kraje Unii Europejskiej, bowiem 37 proc. heroiny z Afganistanu, czyli około 85 ton przechodzi przez bałkański szlak. Warto w tym miejscu podkreślić, że Afganistan produkuje 82 proc. światowej heroiny. Duża część przemyconej przez Bałkany heroiny jest rozprowadzana w Europie Zachodniej samodzielnie przez kosowskie i albańskie grupy przestępcze mające swoje przywództwo w Kosowie i Albanii. Według danych serbskiej policji ponad 60 proc. heroiny sprzedawanej na ulicach europejskich miast jest dystrybuowane przez kosowskie grupy przestępcze.

Obok narkotyków drugim najważniejszym źródłem dochodu jest handel żywym towarem i przemyt ludzi z Kosowa przez Macedonię do Grecji. Mafiosi pobierają od każdej osoby od 3 do 5 tys. euro. UN Mission in Kosowo uważa Kosowo za międzynarodowe centrum handlu żywym towarem. W ponad 104 tzw. „agencjach towarzyskich” można „nabyć” oferowany towar, a w szczególności niepełnoletnie dziewczęta.

Mafia z Kosowa jest przez ekspertów klasyfikowana jako największe „przedsiębiorstwo” pod względem obrotów i zysków. Już w 2000 roku – według danych Interpolu – syndykaty przestępcze z Kosowa wyprały ponad 2 mld USD w ponad 200 instytucjach finansowych. Wykorzystują one w tym celu m.in. raje podatkowe oraz określone przedsięwzięcia biznesowo-budowlane na Bałkanach.

Według Interpolu, w więzieniach na terenie UE przebywa aż 27 tys. kosowskich Albańczyków. Z kolei nowojorska prokuratura twierdzi, że obecne tam od 20 lat gangi albańskie weszły do gangsterskiej pierwszej ligi, dopuszczają się najbardziej bezczelnych przestępstw i są na tyle silne, by wypychać z „rynku” amerykańskie grupy przestępcze. Ścigający Albańczyków z Kosowa zaangażowanych w działalność przestępczą wszędzie borykają się z tym samym problemem: przeważnie grupy nie dają się infiltrować, ich członkowie są bezwzględnie lojalni. Kłopoty sprawia też język, którym posługują się podejrzani i który utrudnia organom ścigania działania operacyjne – potencjalni tłumacze nie garną się do pomagania policji, więc nawet jeśli śledczy dysponują podsłuchami, to nie potrafią szybko zrobić z nich użytku.

Kosowo a’la UCK – chory człowiek Europy

Dane jakie opublikował Berliński Instytut Polityki Europejskiej mówią same za siebie: jedynym dochodowym i wciąż rosnącym sektorem gospodarki w Kosowie jest sektor przestępczy, a w szczególności przemyt ludzi i narkotyków. Umiarkowane oceny ekspertów szacują, że roczne obroty finansowe kosowskiej mafii wynoszą około 550 mln euro, co stanowi co najmniej 25 proc. PKB Kosowa, z uwzględnieniem dotacji płynących z zagranicy.

Z kolei Raport Unii Europejskiej opublikowany w 2007 r. stawia wręcz zarzuty pod adresem władz Kosowa wskazując na „(…) niemożność lokalnych urzędników do wywarcia presji na organizacje przestępcze, przez co istnieje poważne ryzyko załamania się systemu społecznego ze względu na problem przestępczości”. Według autorów Raportu powodem tak wielkiej kryminalizacji kraju był brak woli politycznej kosowskiego kierownictwa. Paradoks polega na tym, że polityczne kierownictwo Kosowa wspierane jest przez wiele krajów UE.

Ujawniony dwa lata wcześniej inny raport – niemieckiego wywiadu Bundesnachrichtendienst (BND) opisuje że mafijna sieć oplatająca Kosowo jest tak potężna, iż uniemożliwia powstanie stabilnej politycznie i ekonomicznie struktury społeczno-politycznej. W działalność mafijną – według raportu BND – są zaangażowane osoby z najwyższych szczebli władzy z premierem Hashimem Thaci włącznie oraz czołowi parlamentarzyści zasiadający w prezydium lokalnego parlamentu Haliti. Zdaniem analityków z niemieckiego wywiadu plaga korupcji i sieć mafijna rozciągnięta nad całym Kosowem stanowi poważne zagrożenie dla Bałkanów i bezpieczeństwa oraz stabilizacji w regionie.

Pod koniec 2010 r. Rada Europy opublikowała tzw. Raport Marty’ego. Jest to analiza senatora Dicka Marty’ego, który na zlecenie Rady Europy przez dwa lata pracował i prowadził śledztwo dotyczące działalności mafijnej najwyższych czynników politycznych w Kosowie.

W Raporcie Rady Europy czytamy, że po wojnie z Jugosławią o Kosowo członkowie UCK więzili na terenie Albanii Serbów, a nawet niektórych kosowskich Albańczyków, a następnie ich zabijali, by wyciąć im nerki i inne organy. W Raporcie napisano m.in.: „Organy były wyjmowane w klinice na terytorium Albanii, niedaleko Fushe-Kruje”. Potem były „wywożone z Albanii do prywatnych klinik w ramach czarnego rynku organów do transplantacji”.

Raport Rady Europy zawiera także takie stwierdzenia: „Haliti, Veseli, Syla, Limaj, a także Thaci i inni jego bliscy współpracownicy zlecali, a w niektórych przypadkach osobiście nadzorowali morderstwa, zatrzymania, pobicia i przesłuchania w różnych częściach Kosowa (…) i w ramach operacji Armii Wyzwolenia Kosowa (UCK) na terytorium Albanii w latach 1998-2000”. I dalej, powołując się na pochodzące z ostatnich ponad dziesięciu lat tajne raporty instytucji ds. walki z narkotykami z co najmniej pięciu krajów Raport głosi: „Wymienia się tam Hashima Thaciego i innych członków jego Grupy Drenickiej jako osoby, które przy użyciu przemocy kontrolują handel heroiną i innymi narkotykami”. Raport oparto m.in. na materiałach służb wywiadowczych kilku krajów oraz na zeznaniach aresztowanych członków struktur mafijnych.

Hashim Thaci – capo di tutti capi? 

Praktycznie we wszystkich analizach bez względu na to czy są to instytucje polityczne, policyjne czy wywiadowcze kluczowe miejsce w działalności mafii w Kosowie zajmuje premier Hashim Thaci, który niejako patronuje aliansowi przestępców i UCK. Zgodnie z raportami i analizami instytucji ds. walki z narkotykami z co najmniej pięciu krajów na które powołuje się Raport Rady Europy „Thaci i inni członkowie Grupy z Drenicy byli ustawicznie wymieniani jako kluczowi gracze w raportach wywiadu na temat kosowskich struktur przestępczości zorganizowanej o charakterze mafijnym. Ustaliliśmy, że Grupa z Drenicy miała swego wodza – lub, by posłużyć się terminologią siatek przestępczości zorganizowanej, swego bossa – uznanego działacza politycznego i cieszącą się największym być może międzynarodowym uznaniem, osobistość UCK, Hashima Thaciego”.

Hashim Thaci urodził się w 1968 roku w Kosowie. Studiował filozofię i historię na uniwersytecie w Prisztinie, a następnie w Zurychu. Tam też był jednym z założycieli Ludowego Ruchu Kosowa, partii politycznej głoszącej albański nacjonalizm i powracającej do idei Wielkiej Albanii. W 1993 roku Thaci powrócił na Bałkany do Albanii i został członkiem Armii Wyzwolenia Kosowa (UCK). Odpowiadał on tam początkowo za środki finansowe, szkolenie i uzbrojenie rekrutów, by w końcu, w marcu 1999 roku zostać politycznym przywódcą ruchu.

Ze względu na ciążący na nim, zaocznie wydany przez Serbów, wyrok 10 lat więzienia za popełnienie wrogich aktów terroru, musiał się ukrywać wraz ze swoim oddziałem w górach w okolicy Drenicy. Od tej miejscowości wywodzi się nazwa grupy przestępczej, którą Thaci kierował – Grupa Drenicka. Zajmuje się ona głównie przemytem broni, handlem kradzionymi samochodami, ropą, papierosami, a także handlem żywym towarem i organizacją prostytucji. Grupa jest odpowiedzialna za 10-15 proc. przestępczości w Kosowie i ma liczne powiązania z innymi grupami przestępczymi z Bałkanów i Europy Środkowo-Wschodniej.

Następnie Thaci stanął na czele Demokratycznej Partii Kosowa, która w 2007 roku wygrała wybory do władz w autonomicznej prowincji Kosowa. Już w swej kampanii wyborczej zapowiadał jak najszybsze ogłoszenie niepodległości. W styczniu 2008 roku został wybrany premierem, a w miesiąc później, 17 lutego, Parlament proklamował niepodległość. Partia Thaciego wygrała również wybory, które odbyły się w Kosowie 12 grudnia 2010 roku.

Drugim z bossów jest Xhavit Haliti (wymieniany obok Thaciego w Raporcie Rady Europy), były szef logistyki UCK, będący wpływowym parlamentarzystą rządzącej Demokratycznej Partii Kosowa. Haliti ma szerokie kontakty i wpływy w świecie mafijnym na Bałkanach i w służbach specjalnych. Oskarża się go o udział w przestępczości zorganizowanej, przemyt broni i narkotyków, handel ludźmi oraz podejrzewa o zlecenie lub bezpośredni udział w dwóch morderstwach. Xhavit Haliti pełni oficjalną funkcję doradcy politycznego i finansowego doradcy premiera Kosowa Hashima Thaciego.

Numer trzy w przestępczym świecie Kosowa to Ramush Haradinaj. Według raportu BND przewodzi on strukturom mafijnym, zbudowanym na bazie klanów z rejonu Decani. Struktury przestępcze podlegające Haradinajowi liczą kilkuset „żołnierzy”. Zasięgiem swojej działalności oddziałowują praktycznie na całe Kosowo. Niemcy ujawnili, że amerykański dyplomata, były generał brygady Steve Schook (był dowódcą sił SFOR i szefem sztabu KFOR), gdy działał pod auspicjami ONZ często biesiadował z Ramushem Haradinaj.

Kontakty Haradinaja z przedstawicielami USA nie mogą dziwić, bowiem jako jeden z najwyższych dowódców UCK, a później zastępca dowódcy KOK miał wiele okazji do współpracy z CIA. Jednakże został aresztowany przez Międzynarodowy Trybunał Karny dla Byłej Jugosławii. Oczekuje na proces za zbrodnie wojenne popełnione w czasie wojny 1998-1999, aczkolwiek postępowanie sądowe ws. Haradinaja przebiega z dużymi zakłóceniami i problemami. Pierwsze posiedzenie sądu w jego sprawie zostało zakłócone poprzez zastraszanie świadków, a wcześniej pracująca na terenie Kosowa komórka śledcza ONZ nie mogła go przesłuchać, bo uniemożliwili to oficerowie CIA zabierając go do bazy US Army.

Kolejna w polityczno-przestępczej mozaice Kosowa postać, to wymieniony przez Raport Rady Europy Kadri Weseli, który był szefem Kosovo Intelligence Service (SHIK), służby specjalnej UCK Pomimo oficjalnego rozwiązania armii ta służba specjalna nadal funkcjonuje. Wymienieni w Raporcie Azem Syla, Sabit Geci i Fatmir Limaj to byli wyżsi dowódcy UCK. Syla w 2009 r. został aresztowany pod zarzutem zlecenia SHIK morderstwa politycznego jednego z oponentów. Fatmir Limaj, eksminister transportu w rządzie Kosowa, w 2011 r. został wraz z 8 innymi członkami UCK aresztowany przez misję prawno-policyjną UE o nazwie EULEX (ma ona zadanie wspierać i umacniać władzę w Kosowie, system sądowniczy, policję i służby celne) pod zarzutem zbrodni wojennych i korupcji przy rozliczaniu kontraktów na budowę dróg. Niewiele czasu później w Prisztinie doszło do dużych demonstracji ludzi wywodzących się z UCK, którzy domagali się wycofania misji EULEX.

Amerykański protektorat w bałkańskim kotle

Kosowo to jeden z elementów wielkiej gry na geopolitycznej szachownicy świata. Ten chory człowiek Europy był i jest z zimną krwią wykorzystywany przez USA do realizacji amerykańskich celów na Bałkanach. Piotr Bein w wydanej w 2005 roku książce „NATO na Bałkanach” pisze: „Przez Bałkany i Serbię przebiegają planowane nitki rurociągów obsługujących Europę Zachodnią i USA. (…) Waszyngton ma zrobić z NATO ochroniarza swych globalnych interesów. Węzeł bałkański leży na szlaku przesyłu ropy i gazu z Azji Środkowej na Zachód, na trasie adriatyckiej odnogi szlaku, bo inna kończy się w Cejhan nad Morzem Śródziemnym, skąd ładunek mogą zabierać 300 – tysięczniki. Największy tankowiec na Morzu Czarnym nie przekracza 150 tys. ton, bo nie przepłynąłby przez Bosfor. Zależny od ropy Zachód nie może pozwolić, by Jugosławia czy Serbowie kontrolowali strategiczne skrzyżowanie korytarzy tranzytowych. USA zbudowała zatem w Kosowie bazy Bondsteel i Monteith, największe i najkosztowniejsze od czasu wojny w Wietnamie”.

Dopiero w powyższym kontekście geopolityki rurociągów, geostrategii i geoekonomii można zrozumieć wsparcie USA dla działań takich ludzi jak Hashim Thaci i UCK. Celem akcji USA na Bałkanach było osłabienie integracji europejskiej i zablokowanie wpływów Unii Europejskiej w Europie południowo-wschodniej, wypchnięcie Rosji z Bałkanów, przesunięcie NATO w kierunku południowo-wschodnim ku Bliskiemu Wschodowi. Rosja odcięta już praktycznie od Bałtyku (poza enklawą kaliningradzką), miała zostać odcięta od szlaków Morza Czarnego. Akcja przeciw Serbii w Kosowie zgodna była z logiką geopolitycznych działań USA w Europie po 1989 roku.

Wiliam A. Douglas w wydanej w 1972 r. książce „Developing Democracy”, która odsłania kulisy polityki zagranicznej USA po 1945 r. przytacza ujawnione i dostępne dziś dla badaczy dokumenty ukazujące wewnętrzne dyskusje w łonie najwyższych władz Stanów Zjednoczonych. Dysputy te dotyczyły m.in. co i gdzie należy promować w świecie. W którym kraju w interesie USA jest popieranie demokracji, a w którym rządów autorytarnych czy wręcz dyktatury. W tej książce ukazano jak mało zewnętrzna propaganda i slogany o „prawach człowieka”, „demokracji” i „walce z terroryzmem” są istotne przy ustalaniu strategii polityki zagranicznej USA. George Kennan w studium planowania politycznego Departamentu Stanu z 1948 r. pisał: „Musimy obywać się bez jakiegokolwiek sentymentalizmu, musimy przestać myśleć o prawach człowieka, podnoszeniu standardu życia i demokratyzacji”. Czołowi politycy Stanów Zjednoczonych po dziś dzień każdą interwencję zbrojną uzasadniają koniecznością „obrony praw człowieka” czy „niesienia demokracji”. Taką retoryką uzasadniano także zaangażowanie w działaniach zbrojnych na Bałkanach.

Prof. John Mearsheimer, doradca prezydentów Reagana i Busha seniora w książce „The Tragedy of Great Power Politics” napisał: „Za zamkniętymi drzwiami elity, które robią narodową politykę bezpieczeństwa, mówią najczęściej językiem władzy a nie zasad, i Stany Zjednoczone działają w systemie międzynarodowym zgodnie z tym, co dyktuje logika realizmu. W istocie, widoczna przepaść oddziela publiczną retorykę od rzeczywistego prowadzenia amerykańskiej polityki zagranicznej”.

Dlatego nie ma perspektyw na to, aby sytuacja w Kosowie zmieniła się w nadchodzących latach. Prezydent Kosowa Atifete Jahjaga to wypróbowany sprzymierzeniec Waszyngtonu. Była zastępcą szefa kosowskiej policji w stopniu generała, ukończyła uniwersytet Leicester w Wielkiej Brytanii i The George C. Marshall European Center for Security Studies w Niemczech. Jest także absolwentką akademii FBI w USA. Wybrano ją na stanowisko prezydenta w wyniku sojuszu Demokratycznej Partii Kosowa Thaciego, Demokratycznej Ligi Kosowa i Sojuszu Nowe Kosowo Beghjeta Pacolliego. Tego samego Pacolliego, który jest właścicielem Mabetexu i który stał za skandalem korupcyjnym w Rosji z rodziną prezydenta Borysa Jelcyna w tle. Obecnie Pacolli piastuje funkcję pierwszego wicepremiera w rządzie Hashima Thaciego.

Jak widać Amerykanie praktycznie w całości kontrolują wszystkie kanały sterownicze w najwyższych kręgach władzy Kosowa – chorego człowieka Europy, a określenie „bałkański kocioł” jest nadal aktualne.

Artykuł pochodzi ze strony diarium

Fot. Wikipedia/Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0

Czytany 7494 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04