poniedziałek, 19 marzec 2012 08:24

Tomasz Formicki: Aksamitne rewolucje - zastosowanie socjotechniki walki informacyjnej i działań psychologicznych w praktyce cz. V

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Bialorus_rewolucja  Tomasz Formicki

Kolejnymi aksamitnymi rewolucjami jakie przetoczyły się przez obszar postradziecki były wydarzenia, które przeszły do historii jako „rewolucja tulipanów” w Kirgistanie oraz nieudana próba na Białorusi nazwana „rewolucją dżinsów”. Rozwój wydarzeń w Kirgistanie zwieńczony aksamitną rewolucją przewidział cały szereg ekspertów z zakresu geopolityki. Także media masowe na całym świecie informowały, że to właśnie Kirgistan będzie najprawdopodobniej kolejną sceną na której aktywnie wystąpią aksamitni rewolucjoniści.

(…) W czerwcu 2004 r. prezydent Askar Akajew ostrzegał przed >nowymi prowokacjami politycznymi w niewinnie wyglądającym opakowaniu ‘aksamitnej rewolucji’<. >Eksportowanie demokracji< porównał do >eksportowania rewolucji< przez bolszewików” [1]. K. Kozłowski zwraca uwagę, że do rewolucji tulipanów w marcu 2005 r. doprowadziło wiele okoliczności. Jako bezpośrednią podstawę wydarzeń wymienia m.in.:

 

1. Pogłębiający się kryzys gospodarczy, ubóstwo, patologie w funkcjonowaniu państwa;

2. Niekorzystną umowę graniczną z Chinami;

3. Brak reakcji międzynarodowej na rosnący autorytaryzm władzy [2].

Podobnie jak w przypadku aksamitnych rewolucji w Serbii, Gruzji i Ukrainie motorem napędowym działań opozycji były organizacje młodzieżowe stosujące strategię walki bez użycia przemocy. W Kirgistanie były to organizacje „Kel-kel” (Odnowa) i „Birge” (Razem).

Instytucją, która wsparła aksamitnych rewolucjonistów w Kirgistanie była pozarządowa organizacja „Obywatelska Kampania Antykorupcyjna”. Organizację tę przez pewien okres czasu finansował amerykański National Endowment for Democracy. „Obywatelska Kampania Antykorupcyjna” przetłumaczyła i wydała specjalnie z myślą o aksamitnych rewolucjonistach w Kirgistanie książkę Gene Sharpa „Od dyktatury do demokracji”.

Ruch „Birge” powstał w lutym 2005 r. i założyli go studenci z Uniwersytetu Humanistycznego w Biszkeku. W marcu studenci skupieni w „Birge” przystąpili do akcji, której zawołaniem było hasło „Birge przeciw strachowi”. Była to akcja informacyjno-psychologiczna mająca na celu zdyskredytowanie poparcia, jakim administracja Akajewa obdarzyła kandydatów obozu rządzącego. Aktywiści „Birge” brali także udział w demonstracjach opozycji. Celem jaki działacze „Birge” postawili przed sobą była mobilizacja młodych ludzi: „Nadszedł czas, by przekroczyć strach i włączyć się do politycznego działania, by zaprowadzić w kraju prawdziwą demokrację. Nadszedł czas, by stawiać opór – pokojowo i bez przemocy, ale do końca!” [3]. W tych dwóch zdaniach daje się dostrzec inspirację szkoły walki nonviolent Gene Sharpa.

Symbolem „Birge” stał się tulipan – znak rozpoznawczy całej opozycji i aksamitnej rewolucji. „Naszym symbolem jest biały tulipan na czarnym tle. Biały tulipan reprezentuje aksamitną rewolucję, która nastąpi w Kirgistanie. Biały tulipan to światło, prawda i odrodzenie naszej ojczyzny. Czarne jest wszystko, co przeszkadza ludowi kirgiskiemu w dobrym życiu: korupcja, obojętność urzędników, ograniczenia wolności wypowiedzi i nasz własny strach. Biały tulipan rozjaśni ten mrok i zwyciężymy, ponieważ jesteśmy razem!” [4].

W tej deklaracji ideowej „Birge” daje się zauważyć ta sama socjotechnika przekazu informacyjnego, którą stosowali aksamitni rewolucjoniści w Serbii, Gruzji i na Ukrainie. Osią tego przekazu jest manicheistyczny podział na „dobrych” opozycjonistów – demokratów i „złych”, których uosabiają dotychczasowe, skorumpowane, tkwiące w poprzedniej epoce rządy.

Drugą organizacją skupiającą młodych ludzi w ramach rewolucji tulipanów w Kirgistanie była „Kel-kel”, która została założona w styczniu 2005 roku. Amerykański National Democratic Institute wsparł „Kel-kel” kwotą 110 tys. USD rocznie.

Znakiem organizacyjnym był napis „Kel-kel” na tle żółtego, wschodzącego słońca, które miał symbolizować odnowę narodową. Pod nazwą organizacji znajdowało się hasło w języku rosyjskim nawołujące do mobilizacji podczas wyborów: „Idę! Tak! Głosuję!”.

Ruch „Kel-kel” w socjotechnice przekazu informacyjnego skierowanego przede wszystkim do młodego pokolenia kreował się jako organizacja młodzieży patriotycznej, postępowej i pewnej swoich możliwości. Przedstawiał się także jako katalizator pozytywnych zmian oraz „siła wymierzona przeciwko złu i apatii”. Działacze „Kel-kel” zapowiadali „całkiem nową falę działań politycznych na rzecz młodzieży kirgiskiej”, „oznakę prawdziwej i naturalnej potrzeby wolności” i „odpowiedź na uzurpację władzy politycznej” [5].

To właśnie „Kel-kel” organizował całą serię demonstracji wymierzoną przeciw prezydentowi Akajewowi, co spotkało się ze zdecydowaną reakcją władz, bowiem policja aresztowała kilkudziesięciu aksamitnych rewolucjonistów. Administracja rządowa prowadziła wojnę informacyjną przeciw tej organizacji zarzucając jej w środkach masowego przekazu, że jest sponsorowana przez zachodnie organizacje pozarządowe. Poza tym władze same powołały organizację młodzieżową o tej samej nazwie próbując wywołać zamęt i dezinformację. W samym Kirgistanie „Kel-kel” postrzegany był jako młodzieżowa przybudówka Ludowego Ruchu Kirgistanu Kurmanbeka Bakijewa.

Przebieg rewolucji tulipanów był związany z wyborami parlamentarnymi w lutym i marcu 2005 r. i paradoksalnie główny postulat rewolucjonistów, czyli unieważnienie wyborów nigdy nie został osiągnięty. Przywódcy rewolucji tulipanów uznali nowo wybrany parlament wraz z wchodzącymi w jego skład deputowanymi ze środowiska politycznego Akajewa.

Pomimo faktu, że motorem napędowym szczególnie wśród młodzieży były dwie organizacje aksamitnych rewolucjonistów, to jednak rewolucja tulipanów w Kirgistanie miała zupełnie inny charakter i przebieg niż przewroty w Serbii, Gruzji czy na Ukrainie. W Kirgistanie nie obyło się bez przelewu krwi. Oblężenie pałacu prezydenckiego w konsekwencji spowodowało śmierć licznych osób cywilnych oraz akty wandalizmu i bandytyzmu na ulicach miast.

24 marca w Biszkeku, gdzie rewolucja osiągnęła w końcu zwycięstwo zebrały się tysiące protestujących, które zajęły centralny plac stolicy państwa. Siły porządkowe widząc rozwój sytuacji wycofały się, a tłum splądrował pałac prezydencki. Demolowano sklepy i sklepy i restauracje. Sytuacja wymknęła się spod kontroli zarówno rządu, jak i przywódców opozycji, bowiem zajęcie pałacu prezydenckiego nastąpiło całkowicie spontanicznie – takiego obrotu sprawy nie spodziewał się ani rząd, ani opozycja. W atmosferze powszechnej anarchii Akajew uciekł śmigłowcem do Kazachstanu, gdzie miejsce jego pobytu przez pewien okres czasu pozostawało tajemnicą.

Zaskoczony takim obrotem sprawy jeden z liderów opozycji Kurmanbek Bakijew próbował przejąć kontrolę w państwie, ale sytuacja ewidentnie przerosła go. Utworzył radę koordynacyjną, a gdy premier w rządzie Akajewa Mikołaj Tanajew podał się do dymisji odwołał cały rząd i przyznał sobie najwyższą władzę. Jednakże nad chaosem w państwie nie zapanował. Dopiero po wypuszczeniu z więzienia generała Feliksa Kułowa, który został mianowany koordynatorem sił wewnętrznych położono kres grabieżom i anarchii.

Kolejne wybory prezydenckie rozpisano na 10 lipca. W grę wchodziły dwie liczące się kandydatury: Bakijewa i gen. Kułowa. Kułow wycofał jednak swą kandydaturę w zamian za stanowisko premiera. W konsekwencji tego Bakijew bez problemu zwyciężył większością głosów 88,6 procent. 14 sierpnia 2005 r. oficjalnie objął stanowisko prezydenta kraju.

Po dojściu do władzy podobnie jak na Ukrainie obóz aksamitnych rewolucjonistów w Kirgistanie podzielił się. W kwietniu 2006 r. Omurbek Tekebajew, jeden z liderów rewolucji tulipanów wszedł w ostry konflikt z prezydentem Bakijewem i został odwołany ze stanowiska przewodniczącego parlamentu. W odpowiedzi na to Tekebajew zorganizował falę demonstracji i w listopadzie 2006 r. manifestujący zajęli główny plac w Biszkeku. Zarzucano Bakijewowi korupcję i nepotyzm. W konsekwencji tych wydarzeń Bakijew musiał pójść na pewien kompromis i zgodził się na wprowadzenie ustroju prezydencko – parlamentarnego. Jednakże pod koniec 2006 r. po dymisji rządu Kułowa Bakijew odzyskał kompetencje, których zrzekł się podczas listopadowego kryzysu.

Z perspektywy czasu rewolucja tulipanów jawi się jako wojna klanów w łonie elity politycznej Kirgistanu i w konsekwencji tego po jej zakończeniu doszło do walk wewnętrznych pomiędzy różnymi frakcjami aksamitnych rewolucjonistów.

Rewolucja tulipanów w Kirgistanie posiadała swoje specyficzne cechy, które odróżniały ją od pozostałych aksamitnych rewolucji. Pomimo tego, że Askar Akajew przedstawiany był przez rewolucjonistów jako tyran i dyktator, to jego rządy dyktaturą nie były, bowiem ukazywała się niezależna prasa i funkcjonował system wielopartyjny. Jedynym zwornikiem łączącym opozycję była chęć obalenia Akajewa. „(…) Demokratyczny wymiar rewolucji był zasłoną dla interesów klanowych". Zmiany polityczne, które miała przynieść rewolucja okazały się fasadowe i ograniczone do rotacji personalnej. Reforma konstytucyjna stała się polem walki byłych anty-Akajewowskich sojuszników, a sama ustawa zasadnicza narzędziem do uzyskania dominacji nad przeciwnikami politycznymi.

Rewolucja tulipanów odsłoniła również wstydliwy wymiar polityki kirgiskiej. Jak nigdy wcześniej uwidocznione zostały powiązania polityków ze światem przestępczym. Doszło nawet do bezprecedensowego aktu rozmów prezydenta kraju z podejrzewanym o prowadzenie działalności przestępczej Tynysbekiem Akmatbaevem, potocznie nazywanym ojcem chrzestnym kirgiskiej zorganizowanej przestępczości.

W świetle następstw wewnętrznych rewolucji tulipanów powstaje fundamentalne pytanie: czym ostatecznie okazała się rewolucja tulipanów – faktem czy mistyfikacją? Z badań empirycznych przeprowadzonych w grudniu 2006 roku przez Instytut Analiz i Prognoz Strategicznych Uniwersytetu Kirgisko-Słowiańskiego w Biszkeku wynika, że Kirgistańczycy są rozczarowani zmianami porewolucyjnymi. 36,4 procent badanych stwierdziło, że nie widzi żadnych zmian na lepsze w polityce czy gospodarce. Aż 25,8 procent uznało, że sytuacja jest gorsza niż przed rewolucją.

"(…) Badając przebieg i następstwa rewolucji tulipanów należy zauważyć, że w Kirgistanie w 2005 r. nie miała miejsca zmiana paradygmatu politycznego. O ile wydarzenia marcowe wpisują się w schemat rewolucji aksamitnej, to ich następstwa zostały zawłaszczone przez liderów demonstracji z marca 2005 roku. Hasła rewolucjonistów były tylko fasadą, za którą skrywała się logika klanowa popychająca nowych przywódców do zawłaszczania zasobów publicznych na rzecz swoich popleczników.

(…) Proces zmiany konstytucji, podziały między rewolucjonistami i niepokoje społeczne deprecjonują idee rewolucji tulipanów i obnażają rzeczywiste cele jej liderów. W marcu 2005 roku demonstrowali oni przywiązanie do demokracji. Uchwyciwszy ster władzy ograniczają proces budowy społeczeństwa obywatelskiego w stopniu większym niż ich poprzednicy. (…) Kryzys, który leżał u źródeł rewolucji tulipanów wciąż nie został rozwiązany” [6].

„Żubr” i nieudana próba przeprowadzenia „rewolucji dżinsów” na Białorusi

Po przeprowadzonych aksamitnych rewolucjach w Serbii, Gruzji, na Ukrainie i w Kirgistanie jednym z głównych celów stała się Białoruś. Jednakże po dziś dzień ten kraj pozostaje niezdobytym bastionem dla aksamitnych rewolucjonistów. Od ponad dekady białoruska opozycja bezskutecznie próbuje obalić prezydenta Aleksandra Łukaszenko. Podjęto próby dokonania aksamitnej rewolucji i w 2001 r. na Białorusi założono analogiczny jak „Otpor”, „Khmara” i „Pora” ruch młodzieżowy o nazwie „Żubr”. Białoruscy aksamitni rewolucjoniści przyjęli tę samą strategię co ich serbscy, gruzińscy i ukraińscy koledzy, a więc system organizacji sieciocentrycznej bez wyraźnie ukształtowanej struktury kierowniczej. W socjotechnice przekazu informacyjnego postawiono na metody nonviolent, czyli brak przemocy w akcjach i ośmieszanie władzy.
Znakiem białoruskiej organizacji aksamitnych rewolucjonistów jest biały żubr na czarnym tle, który ucieleśnia siłę i stanowi symbol kraju pokrytego lasami. Jest w tym znaku pewien element socjotechniki odwołujący się do resentymentów białoruskiego społeczeństwa. Otóż żubr ma także przypominać las, w którym podczas II wojny światowej znajdowali bezpieczne schronienie białoruscy partyzanci walczący z Niemcami.

Działalność „Żubra” koncentruje się głównie na kontestowaniu władzy Łukaszenki i w przekazie informacyjnym kierowanym do społeczeństwa zarzuca prezydentowi Białorusi antydemokratyzm, totalitarne inklinacje i zamknięcie się na Zachód. Krytyka w stronę Łukaszenki kierowana jest przez „Żubr” także z pozycji, które w mediach masowych określane są jako „nacjonalistyczne”. Np. prezydentowi Białorusi aksamitni rewolucjoniści zarzucają odchodzenie od języka białoruskiego i symboliki narodowej [7].

Podobnie jak aksamitni rewolucjoniści w Serbii, Gruzji i na Ukrainie także na Białorusi członkowie „Żubra” próbują wykorzystać muzykę rockową do propagowania swoich haseł. Muzyka rockowa stała się symbolem protestu przeciw władzy na Białorusi. Lider grupy rockowej „Krama” z Mińska Igor Waraszkiewicz mówi: „(…) Radio i telewizja są wypełnione piosenkami pop w języku rosyjskim. Wszystko po to, aby ludzie o nas zapomnieli. Jeśli już media nadają utwory po białorusku, to w estradowym, pompatycznym stylu, w którym specjalizuje się Państwowa Białoruska Orkiestra Koncertowa pod dyrekcją Michaiła Finberga” [8].

Z kolei Rusia, wokalistka grupy „Indiga” twierdzi, że władza nie lubi białoruskiego rocka „(…) Bo język białoruski jest synonimem protestu. Jeśli śpiewasz po białorusku, to znaczy, że jesteś przeciw obecnej władzy” [9].

Leon Tarasewicz, malarz pochodzenia białoruskiego sympatyzujący z opozycją zauważa, że „(…)Kiedy w społeczeństwie następują zmiany światopoglądowe, to pierwszą forpocztą jest zawsze rock. W Polsce w latach 80. takie zespoły jak Perfect czy Maanam niosły idee wolności, zanim podchwycił je ogół. Na Białorusi jest podobnie, idea wolności oddycha dzisiaj czystym powietrzem w sferze muzyki, bo to medium, które łatwo się rozprzestrzenia. Wielu młodych wykonawców oprócz grania rocka pełni zarazem ważne role społeczne, są dziennikarzami, działają w opozycji. To nie jest tylko show-biznes, ale praca dla idei” [10].

Muzyka rockowa nie ma wstępu do oficjalnych mediów na Białorusi, a niektóre zespoły mają zakazy od białoruskiego ministerstwa kultury na koncerty. Dla takich zespołów organizowane są poza granicami Białorusi różnego rodzaju festiwale i przeglądy, jak chociażby „Basowiszcza”, która odbyła się w 2006 r. w okolicach Gródka położonego 30 km od Białegostoku.

W 2004 r. podczas kampanii wyborczej do parlamentu członkowie „Żubra” wspierali opozycję. Po porażce swój wysiłek skierowali na rzecz uwolnienia więźniów politycznych: Michaiła Marynicza, Walerego Lewanewskiego i Aleksandra Wassilewa. Latem 2005 r. organizowali akcje protestacyjne, które odbyły się w Mińsku, Mohylewie, Witebsku i Bobrujsku. W międzyczasie setka działaczy „Żubra” wzięła udział w pomarańczowej rewolucji na Ukrainie po której do organizacji przyłączyła się nowa fala osób, które uwierzyły, że istnieje możliwość przeprowadzenia aksamitnej rewolucji także na Białorusi. Co miesiąc na terenie całej Białorusi aktywiści „Żubra” kolportują od 200 tys. do 400 tys. ulotek i materiałów drukowanych [11].

W 2006 r. doszło do próby przeprowadzenia aksamitnej rewolucji na Białorusi, która została nazwana „rewolucją dżinsową”. Próba przewrotu miała miejsce przy okazji wyborów prezydenckich, które odbyły się 19 marca 2006 r. i w których zwyciężył Aleksander Łukaszenko uzyskując poparcie rzędu 82,3 procent. Lider opozycji Aleksander Milinkiewicz uzyskał 6 procent poparcia wyborców.

Opozycja zastosowała ten sam mechanizm w przekazie informacyjnym, który okazał się skuteczny w Serbii, Gruzji i na Ukrainie: kwestionowanie uczciwości procesu wyborczego i samego wyniku wyborów. Wybory jeszcze się nie skończyły, a opozycja ogłosiła, że są sfałszowane. Wieczorem po zakończeniu pierwszej tury wyborów i ogłoszeniu wyników przez komisję wyborczą 20 tys. zwolenników opozycji zgromadziło się na centralnym placu Mińska. Ogłoszono pokojowy protest przeciw oszustwom wyborczym i pod okiem kamer i aparatów dziennikarzy z całego świata działacze „Żubra” utworzyli miasteczko namiotowe w centrum Mińska. Była to kopia działań aksamitnych rewolucjonistów w Serbii, Gruzji i na Ukrainie. Nazwa tych działań opozycji, czyli rewolucja dżinsowa była aluzją do młodych uczestników demonstracji ubierających się w niebieskie dżinsy.

Władze białoruskie wyciągnęły wnioski z aksamitnych rewolucji jakie przetoczyły się przez inne kraje. Natychmiast zareagowały zarówno na płaszczyźnie energetycznej jak i informacyjnej. Otoczyły plac kordonem sił porządkowych, co sprawiło, że grupa protestujących zmniejszyła się z tysięcy osób do kilkuset oraz spowodowały blokadę informacyjną. Operacja była do tego stopnia skuteczna, że pomimo faktu, iż o proteście i miasteczku namiotowym na bieżąco informowały zachodnie mass media, to przytłaczająca większość Białorusinów nie miała pojęcia o próbie przeprowadzenia aksamitnej rewolucji, bowiem główne kanały sterowniczo – informacyjne na Białorusi znajdują się w rękach władz. Dysproporcja w sile rażenia informacyjnego władz i aksamitnych rewolucjonistów była i nadal jest przytłaczająca. Gdy władze zauważyły, że sytuacja w przestrzeni informacyjnej jest opanowana i społeczeństwo nie udzieliło poparcia rewolucjonistom, 24 marca siły porządkowe usunęły protestujących, zwinęły namioty, a tych, którzy próbowali nadal trwać w proteście zatrzymano i skazano na kilka miesięcy więzienia za zakłócanie porządku publicznego.

Białoruskie władze w walce informacyjnej z aksamitnymi rewolucjonistami wykorzystują fakt, że członkowie takich organizacji jak „Żubr” szkoleni byli przez zachodnie fundacje oraz organizacje pozarządowe i otrzymują od nich wsparcie finansowe. Pod adresem aksamitnych rewolucjonistów w białoruskich mass mediach padają oskarżenia, że są kondotierami Zachodu. Poza tym władze zarzucają aksamitnym rewolucjonistom na Białorusi, że wręcz proszą się o aresztowanie, bo „zatrzymanie to prosta i upragniona droga do tego, aby otrzymać status uchodźcy politycznego (na Zachodzie)” i tym samym mieć możliwość bezpłatnego studiowania na zachodnim uniwersytecie. Jedna z oficjalnych białoruskich gazet napisała, że „gdyby policja nie aresztowała członków >Żubra<, ci młodzi ludzie zajęliby policyjne komisariaty” [12].

Próba przeprowadzenia aksamitnej rewolucji na Białorusi nie powiodła się, bowiem nie było tam warunków do przeprowadzenia tego typu operacji informacyjno – psychologicznej. Po pierwsze: nie było tam klimatu i zapotrzebowania społecznego na to. Aby wywołać aksamitną rewolucję jak to się udało w Serbii, Gruzji, Kirgistanie czy na Ukrainie muszą być spełnione pewne warunki: fatalna sytuacja gospodarcza; napięcia społeczne; podziały i skłócenie na najwyższych szczeblach władzy; podziały w służbach specjalnych; silna, zjednoczona opozycja – gotowa struktura, która wywoła i skutecznie przeprowadzi rewolucję. Po drugie: na Białorusi przygniatająca większość społeczeństwa wybiera spokój i bezpieczeństwo socjalne niż walkę o demokrację. Co prawda w wieczór wyborczy na ulice Mińska wyszły tysiące młodych ludzi, ale charakterystyczne jest to, że nie widać tam było ludzi w dojrzałym wieku pomiędzy 35-60 rokiem życia. Jest to pokłosie tego, że Białorusini doskonale pamiętają czas rozpadu ZSRR kiedy pensje nawet przez pół roku nie były wypłacane, a emeryci przez kilka miesięcy nie otrzymywali emerytur. Dlatego obecna epoka rządów Łukaszenko przeciętnemu Białorusinowi jawi się jako czas spokoju, stabilizacji i bezpieczeństwa socjalnego. Po trzecie: paradoksalnie przykład Ukrainy po pomarańczowej rewolucji jest dla białoruskiego społeczeństwa odstraszający, gdzie bieda, polityczny chaos nakręcany poprzez spory i waśnie w łonie elit wywodzących się z obozu „pomarańczowych” oraz korupcja są stałym elementem życia społeczno – politycznego. Po czwarte: Łukaszenko nie pozostawia marginesu wolności działania dla opozycji, a bez tego niemożliwe jest rzucenie wyzwania władzy ani wypowiadanie się w dużych, masowych mediach. Największe kanały sterowniczo – informacyjne na Białorusi są w ręku władzy. Co prawda funkcjonuje nadająca z terenu Polski popierająca opozycję TV Biełsat utrzymywana z pieniędzy polskich podatników, ale jej oddziaływanie informacyjne na społeczeństwo Białorusi jest śladowe.

Jednakże nie oznacza to, że w przeciągu kilku lat nie zaistnieją warunki do przeprowadzenia aksamitnej rewolucji na Białorusi. Aczkolwiek o ile w 2006 r. z geopolitycznego punktu widzenia takowa rewolucja była w interesie Zachodu, to przykład zajść i rozruchów po wyborach w grudniu 2010 r. pokazuje, że tym razem największe wsparcie dla białoruskiej opozycji szło ze strony Rosji. „(…) Nieudokumentowane są przypadki finansowania kampanii wyborczych kandydatów przez czynniki zewnętrzne, jednak sądzi się, iż trzech spośród kandydatów uzyskało pośrednie lub bezpośrednie wsparcie Federacji Rosyjskiej, zaś jeden – Stanów Zjednoczonych” [13]. Symptomatyczny jest fakt, że w 2010 r. rosyjskie media wytoczyły wojnę informacyjną Aleksandrowi Łukaszence przedstawiając go jako ojca chrzestnego świata przestępczego. Część ekspertów z zakresu geopolityki ocenia, że następna próba obalenia władzy Aleksandra Łukaszenki może odbyć się z wykorzystaniem przez opozycję czynników zewnętrznych mających swe kanały sterownicze w Federacji Rosyjskiej.

Od ponad dekady Białoruś nadal pozostaje twierdzą nie do zdobycia dla aksamitnych rewolucjonistów. W kontekście europejskiej geopolityki ten kraj i rozwój wydarzeń w nim będzie zyskiwał na znaczeniu dla układu sił na Starym Kontynencie.

Autor jest doradcą i analitykiem w Międzynarodowym Centrum Szkolenia Służb Mundurowych i Cywilnych GRYF

Artykuł pochodzi ze strony diarium

PRZECZYTAJ CZĘŚĆ PIERWSZĄ NINIEJSZEGO TEKSTU.

_________________________________________________________
Przypisy:
[1] Askar Akajew- „Eksport demokracji=eksport rewolucji. Eurazja i wyzwania nowego stulecia”, „Rossijskaja Gazeta”, 8 czerwca 2004, za: V. Avioutskii- „Aksamitne rewolucje”, str. 155.
[2] K. Kozłowski- „Rewolucja tulipanów w Kirgistanie”, str. 153-154.
[3] za: V. Avioutskii- „Aksamitne rewolucje”, str. 173.
[4] Oficjalna strona Ruchu Młodzieżowego „Birge”, http://www.birge.to.kg, w: V. Avioutskii- „Aksamitne rewolucje”, str. 173.
[5] Oficjalna strona Kampanii Pokojowego Oporu „Kel-kel”, http://www.kelkel-kg.org, w: V. Avioutskii- „Aksamitne rewolucje”, str. 173.
[6] K. Kozłowski- „Rewolucja tulipanów w Kirgistanie”, str. 216-218.
[7] V. Avioutskii- „Aksamitne rewolucje”, str. 197.
[8] Roman Pawłowski- „Te dźwięki budzą lęki Łukaszenki”, „Gazeta Wyborcza”, 26 lipca 2006.
[9] tamże.
[10] tamże.
[11] V. Avioutskii- „Aksamitne rewolucje”, str. 198.
[12] tamże, str. 198-199.
[13] „Monitoring wyborów prezydenckich na Białorusi”, Europejskie Centrum Analiz Geopolitycznych, 19 grudnia 2010, www.geopolityka.org

Czytany 8517 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04