wtorek, 16 luty 2010 08:38

Stanisław Niewiński: Sojusz polsko-chiński?

Oceń ten artykuł
(2 głosów)
alt Stanisław Niewiński 16 grudnia ubiegłego roku doszło do wydarzenia dość nietypowego w naszej dyplomacji. Rzeczpospolita Polska i Chińska Republika Ludowa podpisały wówczas umowę nt. współpracy militarnej.
„Otrzymaliśmy od KC KPZR prośbę o wyrażenie opinii o zawiadomieniu w którym mówi się, że zamierzacie skierować wasze wojska do interwencji w Polsce... Dzisiaj po południu nasze Biuro Polityczne po przedyskutowaniu tej kwestii stwierdziło, że jesteśmy kategorycznie przeciwni takiemu waszemu postępowaniu. Proszę, abyście natychmiast drogą telefoniczną przekazali to Chruszczowowi, że jeśli Związek Radziecki użyje wojska, to my udzielimy poparcia Polakom przeciwko wam, oraz opublikujemy komunikat piętnujący waszą zbrojną interwencję w Polsce[1]"
Mao Zedong do ambasadora ZSRR w ChRL Pawła Judina, 19 X 1956 roku

16 XII ubiegłego roku doszło do wydarzenia dość nietypowego w naszej dyplomacji. Rzeczpospolita Polska i Chińska Republika Ludowa podpisały wówczas umowę nt współpracy militarnej. Od 20 lat dominuje w naszej polityce zagranicznej kurs zachodni. W roku 1999 wstąpiliśmy do NATO, zaś w 2004 do UE. Najważniejsze ugrupowania polityczne widzą przyszłość naszego kraju opartą albo na wtopieniu się w struktury UE (głównie PO), bądź na sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi (głównie PiS). O reszcie świata nasz polityczny establishment zapomniał, tudzież wolał nie pamiętać. Federacja Rosyjska z racji kilku dekad naszej zależności wobec ZSRR oraz jej poradzieckich problemów nie była widziana w roli atrakcyjnego sojusznika. Co więcej, od czasów przejęcia władzy przez Władimira Putina, Rosja jest u nas postrzegana jako wróg. Nasze elity polityczne wykazywały zaś niemal kompletny brak zainteresowania Chinami. Wschodzące mocarstwo było u nas traktowane jako kraj duży, daleki i w zasadzie mało nas interesujący. Rosnąca potęga Chin nie została przez Warszawę zauważona. Tym bardziej warto przyjrzeć się zawartej przez oba kraje umowie. Wypada zastanowić się, czy przyczyni się ona do intensyfikacji naszych stosunków z ChRL. Jak pokazuje historia, potrafiliśmy na wspólnych kontaktach sporo zyskiwać.

Kontakty polsko-chińskie mają ok. 700 lat. Przez kilkaset lat odbywały się one poprzez udział Polaków w misjach chrześcijańskich. Sięgają one średniowiecza. W XIII wieku Franciszkanin Benedykt Polak był uczestnikiem misji papieskiej do mongolskiego chana[2]. Członkowie nie dotarli na tereny rdzennie chińskie, aczkolwiek od kilku dekad trwała mongolska inwazja w Chinach. W 1279 roku chan Kubilaj ogłosił się cesarzem Chin i założył nową dynastię - Yuan, zaś stolicę imperium przeniósł do Pekinu[3]. Niewątpliwie więc pobyt w Karakorum umożliwił członkom misji zdobycie informacji o sytuacji w Chinach. Pierwsi Polacy dotarli do Chin wraz z misjami jezuickimi. Jezuici zaczęli przybywać do Państwa Środka pod koniec XVI wieku. Dzięki stosowaniu tzw. akomodacyjnej metody misyjnej osiągali duże sukcesy w nawracaniu - szacuje się, iż w pierwszej połowie XVII wieku w cesarstwie żyło ok. 150 000 chrześcijan[4]. Posiadający spore wykształcenie jezuici cieszyli się szacunkiem cesarzy z dynastii Ming i Qing[5]. Wśród nich znajdowali się nasi rodacy. Pochodzący ze Lwowa Michał Boym jest uznawany za jednego z pierwszych europejskich sinologów. Badał faunę, florę oraz geografię Chin[6]. Zawdzięczamy mu także sporządzenie dokładnej mapy Chin. O. Boym w latach 1643-1652 był wysłannikiem dynastii Ming do papieża[7]. Inny polski jezuita w Państwie Środka - O. Mikołaj Smogulecki pełnił rolę duszpasterza w mieście Nankin, ewangelizował także Mandżurię. Zapoznawał Chińczyków z europejskimi osiągnięciami matematycznymi.

Stulecia XVIII i XIX były dla Polski i Chin nieszczęśliwe. Nasz kraj upadł w wyniku zaborów. Cesarstwo pogrążało się w buntach i europejskich interwencjach. Pod koniec XIX wieku stało się krajem półkolonialnym. Na chińskie ziemie przybywali Polacy, obywatele państw zaborczych. W znajdującym się pod wpływami imperium rosyjskiego Harbinie zamieszkała liczna Polonia.

W roku 1918 Polska odzyskała niepodległość. Gdy odbudowaliśmy swoje państwo, Chiny były pogrążone w wojnie domowej[8]. W 1929 RP i Republika Chińska podpisały układ[9]. Polska sprzedawała broń Guomindangowskim Chinom. Ogólnie stosunki obu krajów nie były mimo wszystko zbyt zażyłe. RP prowadziła generalnie projapońską politykę np. w 1938 uznała Cesarstwo Mandżukuo.

Wraz z przejęciem w obu krajach władzy przez komunistów, Polska i Chiny znalazły się w jednym obozie. Fakt ten powodował pewną intensyfikację wzajemnych relacji. Naturalnie były one często odbiciem relacji radziecko-chińskich. Warto pamiętać o chińskim wsparciu dla popaździernikowej odwilży w PRL. Ekipa Gomułki otrzymała poparcie Mao Zedonga, zaś ewentualne próby radzieckiej interwencji spotkały się z wyraźnym potępieniem w Pekinie[10]. Na przełomie lat 60 i 70, gdy w ChRL szalała „rewolucja kulturalna", stosunki obu krajów były bardzo chłodne. Poprawa nastąpiła po śmierci Mao oraz przejęciu władzy przez reformatorów z Dengiem Xiaopingiem na czele. W latach 1980-1981 Pekin uznał sytuację wewnętrzną w PRL za jego wewnętrzną sprawę[11]. Sprzeciwiano się także ewentualnym planom radzieckiej interwencji[12]. Pekin nie uznawał amerykańskich sankcji gospodarczych wobec PRL. Chiny udzieliły Polsce kredytów oraz nastąpiła intensyfikacja wzajemnych relacji gospodarczych[13]. Przemiany w Polsce zostały przyjęte dość spokojnie przez chińskie władze.

Jak to zostało na początku zaznaczone, po 1989 roku Polska wybrała integracje ze strukturami politycznymi świata zachodniego. W roku 1999 wstąpiliśmy do NATO, zaś w roku 2004 do UE. Można chyba stwierdzić, iż nasze elity polityczne uznały tezę Francis'a Fukuyam'y o „Końcu historii" za niemal prawdę objawioną. Najpoważniejsze spory odnośnie prowadzenia naszej polityki zewnętrznej ogniskowały się wokół kwestii, czy należy mocniej związać się z UE, czy z USA. Za pogłębieniem integracji z Unią Europejską opowiada się dość bezrefleksyjnie PO. Sojusz ze Stanami Zjednoczonymi jest popierany przez naszych rodzimych, bezkrytycznych sympatyków neokonserwatyzmu z szeregów PiSu[14]. Federacja Rosyjska stała się u nas bardzo wygodnym „chłopcem do bicia", oskarżanym nie rzadko niemal o całe zło na świecie[15].

Biorąc pod uwagę przedstawione powyżej tło nie trudno się domyślić, iż stosunki z ChRL uległy sporemu zaniedbaniu. „Państwo Środka" było traktowane jako kraj daleki i w sumie mało nas interesujący. Jeśli się dyskutowało o Chinach, to w kontekście tego, iż KPCh zmasakrowała opozycję w 1989 roku oraz, że kraj ten okupuje Tybet. Do spotkań przedstawicieli władz obu krajów dochodziło rzadko. Jeśli już dochodziło (np. w 2004 roku nasz kraj odwiedził prezydent ChRL Hu Jintao), to przechodziły one bez echa. „Szczególny" dla naszych najnowszych stosunków z Chinami był rok 2008. W przededniu olimpiady doszło do rozruchów na terenie Tybetu, stłumionych przez wojsko i siły bezpieczeństwa. Nasze władze skrytykowały władzę chińskie, nikt z naszych oficjeli nie pojawił się na olimpiadzie. Donald Tusk i Lech Kaczyński pokazali, iż ważniejsze są dla nich stosunki z podbitym Tybetem, aniżeli z rosnącą potęgą. Szczyt kunsztu dyplomatycznego. Nasze elity przegapiły jedno z najważniejszych wydarzeń naszych czasów - wzrost znaczenia reszty świata kosztem zachodu. Nie zauważono, iż cywilizacja zachodnia powoli przestaje odgrywać centralną rolę w świecie.

Zmiana w polskiej dyplomacji oraz przeobrażanie się naszej gospodarki odbiły się naturalnie na relacjach z ChRLem. W porównaniu do ożywienia ekonomicznego w latach 80, po 1989 roku nastąpiło w tym wypadku znaczne ochłodzenie[16]. Podstawą dla stosunków ekonomicznych obu krajów po 1989 roku była umowa międzyrządowa z 13 IX 1993 gdy oba kraje przyznały sobie w niej klauzulę najwyższego uprzywilejowania[17]. Polska gospodarka przeżywała problemy związane z transformacją. Zubożała nasza oferta eksportowa - zniknęły w dużej mierze np. nawozy sztuczne, przetwory, czy maszyny[18]. Kolejne rządy nie interesowały się dalekim państwem. Dobrze ów trend ukazują dane odnośnie polsko-chińskiego handlu w roku 1996. Wyniósł on ok. 340 mln $, z czego na eksport przypadało ok. 30 mln $, zaś na import ok. 300 mln $[19]. Na początku XXI wieku stosunki gospodarcze RP i Chin zaczęły się zacieśniać. W roku 2001 polsko-chiński handel wyniósł ok. 3110 mln $[20]. Z tego na eksport przypadało ok. 110 mln $, a na import ok. 3000 mln $[21]. Natomiast w roku 2007 statystyki te pokazują obroty 13000 mln $ (eksport ok. 1000 $, zaś import ok. 13000 $)[22]. Ministerstwo Finansów szacuje, iż polskie firmy zainwestowały w Państwie Środka 128 mln $[23]. Ważniejsze z nich to np. Chińsko-Polskie Towarzystwo Okrętowe „Chipolbrok", Huaibei Long Po Electrical Company (udziały polskich firm KOPEX i ZWAR, budowa sprzętu dla górnictwa), czy Qingdao Kamax Buffer Equipment Co. Ltd. (polskie udziały)[24]. Wg danych Ministerstwa Gospodarki Chińczycy zainwestowali w RP 120 mln $[25]. Do ważniejszych chińskich inwestycji w naszym kraju można zaliczyć działalność takich firm jak np. GD Poland, Min Hoong Development, czy TTL Polska[26]. Można mówić o poprawie polsko-chińskich relacji gospodarczych w ciągu ostatniej dekady. Jesteśmy najważniejszym handlowym partnerem ChRL w Europie Środkowej[27]. Z drugiej strony kraj nasz wciąż jest w Państwie Środka prawie nierozpoznawalny, mylony z Holandią i Finlandią[28]. To zasmucający fakt zważywszy, iż nasi rodacy byli jednymi z pierwszych Europejczyków w Chinach. Nasza gospodarka przechodzi relatywnie łagodnie przez międzynarodowy kryzys ekonomiczny. To są atuty, które można wykorzystać w pogłębianiu wzajemnych związków gospodarczych. Nie mniej, aby można je wykorzystać w pełni, polscy przedsiębiorcy musieliby otrzymać wsparcie rządu. Jest to nierozerwalnie połączone z poprawą stosunków między państwami.

Stosunki pomiędzy Polską, a Chinami nie były zbyt intensywne, jak to ukazano już wcześniej. Czasami dochodziło to pogorszenia stosunków. Tu wyróżnią się szczególnie negatywnie rok 2008. Rok późniejszy być może zapisze się w dziejach, jako rok rewolucji w stosunkach na linii RP-ChRL. Jeszcze pod koniec 2008 roku ekipa Donalda Tuska postanowiła poprawić relacje z Chinami. Jesienią złożył on wizytę w tym kraju. Zadeklarowano wówczas m.in. zniesienie blokad i utrudnień na sprzedaż polskiej żywności[29]. Wydarzeniem szczególnie wartym podkreślenia było podpisanie 16 XII 2009 roku polsko-chińskiej umowy wojskowej przez szefa MON Bogdana Klicha oraz jego chińskiego odpowiednika gen. Liang Guanglie.

Umowa ta jest czymś wyjątkowym w dziejach dyplomacji III RP. Jest to pierwsza tego typu umowa w historii wojskowych relacji polsko-chińskich[30]. Umowa dotyczy takich obszarów jak np. funkcjonowanie sił zbrojnych (wraz z implementacją przepisów międzynarodowych traktatów w dziedzinach obronności, bezpieczeństwa oraz kontroli zbrojeń), edukacji wojskowej i szkolenia personelu wojskowego, medycyny wojskowej, nauki i badań wojskowych, ochrony środowiska naturalnego w odniesieniu do zanieczyszczeń wynikających z działalności militarnej[31]. Współpraca polskich i chińskich sił zbrojnych ma się przejawiać poprzez m.in. spotkania ministrów spraw zagranicznych, szefów sztabów, wymianę doświadczeń na szczeblu eksperckim, konsultację polityczno-wojskowe, udział obserwatorów w ćwiczeniach wojskowych, udział w misjach pokojowych i humanitarnych[32]. Umowa nie przewiduje obrotu uzbrojeniem (UE nałożyła embargo na tego typu działalność z Chinami) oraz będzie ograniczona do wymiany informacji o charakterze jawnym[33].

Czy podpisana w ub. roku umowa militarna będzie początkiem nowego rozdziału w stosunkach pomiędzy RP, a ChRL? Pytanie jest to bardzo trudne. Bardzo wiele tutaj zależy od układu sił na globalnej szachownicy. Jak silne będą USA? W jakiej kondycji będzie UE, jaki obrót przyjmie integracja na naszym kontynencie? Co będzie się działo w Rosji? Spory wpływ na sytuację światową będą miały tendencję demograficzne, mało optymistyczne na naszym kontynencie. Kluczowa będzie pozycja ChRL na tle wymienionych wcześniej potęg. Oczywiście wiele będzie zależało od potencjału Polski w danym momencie. Ważne będą poglądy polskich elit politycznych. Mimo utrudnień można spróbować nakreślić następujące warianty rozwoju sytuacji na najbliższych kilka dekad.

  • Wariant I, „euroatlantycki" - to wariant znany nam z obecnej autopsji. Polska kontynuuje prozachodni kurs. Naturalnie część środowisk politycznych będzie bardziej opowiadała się za współpracą w ramach UE. Inni zaś, obawiając się utraty podmiotowości politycznej, będą stawiać na związki ze Stanami Zjednoczonymi. Sytuacja demograficzna kontynentu jest negatywna, aczkolwiek władze nie decydują się z tego powodu przerywać współpracy z Unią. Jeśli integracja europejska będzie postępować dalej, to bardzo prawdopodobnym jest, iż Polska stanie się po prostu częścią wielkiego tworu będącego czymś w stylu federacji europejskiej. W sytuacji, gdy UE będzie słaba, nasz kraj będzie usiłował wzmocnić swą pozycję współpracą z USA. W tym wariancie kontakty z Chinami są mniej/więcej takie, jak obecnie. W początkowym okresie relacje ekonomiczne być może nawet wzrosną. Ale później, w sytuacji gdy znacząco poszerzy się stopień zintegrowania kontynentu, nasza wymiana handlowa z Chinami może zostać poważnie ograniczona poprzez protekcjonizm handlowy UE.

  • Wariant II, „wschodni" - wraz z pogorszeniem się sytuacji społeczno-gospodarczej w Europie, władze w Warszawie mogą zacząć rewidować naszą politykę zagraniczną. Niewykluczone, że dojdzie w Polsce do pewnego politycznego „tąpnięcia" - w jego wyniku prozachodnie elity polityczne mogą zostać zastąpione innymi. W każdym razie rząd decyduje się zorientować na wschód. W naszym położeniu „wariant wschodni" będzie oznaczał w dużej mierze poprawę relacji z Rosją. Przynajmniej na początku. Negocjacje z naszym wschodnim sąsiadem nie będą rzeczą łatwą. I tutaj właśnie bardzo pomocna może się okazać rola Chin. Rosjanie bardzo liczą się z tym krajem. W sytuacji, gdy Chiny zwiększą swą potęgę w obecnym stuleciu, to być może zaczną sobie szukać sojusznika w Europie. RP może zabiegać o stanie się chińskim sprzymierzeńcem. Jeśli polski rząd zadba o poparcie Chin, i zdoła je zachęcić do współpracy, to mogą one wystąpić w roli mediatora w rozmowach pomiędzy RP i FR. Dysponując chińskim poparciem Polska stanie się krajem bardziej liczącym się w oczach rosyjskich negocjatorów. Rosjanie są pragmatyczni i szanują państwa, które potrafią umiejętnie grać na geopolitycznej szachownicy. Podobnie, jak w 1956 roku będą bardziej skorzy do ustępstw. Najpewniej zostanie podpisany szereg umów o współpracy handlowej, wojskowej itd. Polska może przystąpić do takich organizacji, jak Euroazjatycka Wspólnota Gospodarcza, bądź Szanghajska Organizacja Współpracy. Wraz z poprawą relacji z Rosją, Polska powinna zacieśniać stosunki z Chinami. Zadaniem rządu będzie promocja Polski w Chinach. Dzięki temu naszym przedsiębiorcom łatwiej będzie prowadzić interesy w „Państwie Środka". Możliwe, iż poszerzona zostanie współpraca wojskowa między RP, a ChRL np. poprzez handel uzbrojeniem. W przyszłości władze chińskie mogą złagodzić politykę wobec związków wyznaniowych. Polska mogłaby podjąć się negocjacji w rozmowach między Watykanem, a ChRL. Wielu analityków zwraca uwagę na fakt, iż relacje chińsko-rosyjskie mogą ulec pogorszeniu. Powodem może być np. sprawa chińskiego osadnictwa na Syberii. W prezentowanym scenariuszu Polska zabiega o dobre relacje zarówno z Rosją, jak i Chinami. Trudno więc stwierdzić, jak nasz kraj powinien się zachować w sytuacji konfliktu dwóch potęg. Najlepszą radą będzie chyba neutralność oraz wyczekiwanie na rozwój sytuacji. W przypadku zwycięstwa Rosji będziemy raczej zmuszeni uznać wzrost znaczenia Federacji w regionie. Jeśli wygrają Chiny, to Rosja zostanie osłabiona. Nasz kraj może mieć wówczas szansę na odzyskanie wpływów na dawnych terytoriach II RP.

Niełatwo jest określić, jak rozwiną się relacje polsko-chińskie w przyszłości. Problem jest mocno futurologiczny. Oba powyższe scenariusze mogą się zrealizować. Faktem jest, iż nasz kontynent przeżywa spore problemy demograficzne. Spadek liczby ludności spowoduje problemy ekonomiczne. Przyjmowanie milionów obcych kulturowo imigrantów może być przysłowiowym „leczeniem dżumy rakiem". Kraje Europy w coraz mniejszym stopniu liczą się w globalnej rozgrywce. USA są osłabione w wyniku wojen w Iraku i Afganistanie. Rola państw spoza kręgu cywilizacji łacińskiej rośnie. Pod wpływem europejskiego osłabienia nasze elity polityczne powinny zacząć szukać alternatywnych sojuszy, choć równie dobrze mogą pozostać przy obecnych koncepcjach. Taki stan rzeczy jest dla nich bardzo wygodny. Łatwiej jest opierać się na utartych projektach, aniżeli wymyślić coś nowego. Rozwój integracji europejskiej zdejmuje z nich potrzebę dźwigania odpowiedzialności za własny kraj. Przeorientowanie polskiej polityki zagranicznej nie obędzie się chyba bez pewnej cyrkulacji elit. W sytuacji, gdy nastąpi zbliżenie Polski z Chinami, stanie się ich ważnym, europejskim sojusznikiem będzie bardzo trudne. O tę pozycje mogą starać się np. Niemcy. Nie wiadomo, czy okażemy się dość atrakcyjnym partnerem. Patrząc obecnie na naszą politykę zagraniczną należy raczej spodziewać się kontynuacji kierunku euroatlantyckiego. Nie można, jednak wykluczyć, iż kiedyś władze w naszym kraju przejmą ludzie, którzy podważą „euroatlantycki" dogmat i znajdą dla Polski dobre miejsce w zmieniającym się świecie.

Przy wszystkich niewiadomych jednego możemy być pewni. Żyjemy w czasach przełomowych. Zmiany, których jesteśmy świadkami dotkną nas, czy nam się to podoba, czy też nie. Od nas, jednak zależy, czy zyskamy na nich, czy też stracimy.




[1] J. Rowiński, ChRL a wydarzenia październikowe 1956 w Polsce. Czy Chińczycy uchronili nasz kraj przed radziecką interwencją?, [w] Polska-Chiny. Wczoraj, dziś, jutro, pod redakcją B. Góralczyka, Toruń, 2009, s. 267-268.
[2] Papież Innocenty IV liczył na współpracę chrześcijańsko-mongolską przeciwko muzułmanom.
[3] Mongołowie nazywali to miasto Chanbałykiem.
[4] Misyjna metoda akomodacyjna polegała na łączeniu chrześcijaństwa oraz tych elementów chińskiej tradycji, które z nim nie były sprzeczne. O. Matteo Ricci tłumacząc Chińczykom zasady religii katolickiej, sięgał po Konfucjusza. (Ks. A. Zwoliński, Chiny. Historia i tradycja, Kraków, 2008, s. 173-174)
[5] Dynastia Ming panowała w Chinach w latach 1368-1644. Powstała w wyniku powstania wobec mongolskiej okupacji. W XVII wieku Chiny zostały podbite przez koczowniczych Mandżurów. Ustanowili oni dynastię Qing (1644-1911). Była to ostatni dynastia w dziejach Chin. Po jej obaleniu proklamowano republikę.
[6] J. Besala, Tajemnice historii Polski, Poznań, s. 113.
[7] Tamże, s. 112.
[8] Ustanowiona w 1912 roku republika okazała się bytem chwiejnym. Od 1916 roku kraj był stopniowo rozdzierany przez wojskowych watażków zwanych „warlordami". Pod koniec lat 20 w dużym mierze udało się ich poskromić Guomindangowi (Partii Narodowej), kierowanej przez marsz. Jiang Jeshi (w Polsce znany, jako Czang Kaj-szek). Z czasem Chiny rozdarła rywalizacja pomiędzy narodowcami, a rosnącym ruchem komunistycznym.
[9] Traktat o przyjaźni, handlu i nawigacji. Został ratyfikowany w 1931 roku. (E. Pałasz-Rutkowska, A. Romer, Historia stosunków polsko-japońskich 1904-1945, Warszawa, 2009, s. 166.
[10] J. Rowiński, ChRL a wydarzenia październikowe..., s. 267-268.
[11] J. Rowiński, Wahadło: czyli stosunki PRL-ChRL, [w] Polska-Chiny. Wczoraj, dziś, jutro, pod redakcją B. Góralczyka, Toruń, 2009, s. 48.
[12] Tamże, s. 47-48.
[13] Tamże, s. 49.
[14] Nie mniej trzeba pamiętać, że udział Polski w demokratycznych „krucjatach" w świecie islamskim zapoczątkowało SLD.
[15] Naturalnie nie jest tajemnicą, iż FR podejmowała często nieprzychylne (a nawet wrogie) kroki wobec naszego państwa. Skoro, jednak poparliśmy np. „Pomarańczową rewolucję" na Ukrainie, to nie możemy się temu dziwić.
[16] Wypada tu dodać, że polsko-chińskie ożywienie handlowe w latach 80 było spowodowane w dużej mierze izolacją późnego PRLu, które ChRL łamały.
[17] K. Starzyk, Stosunki gospodarcze Polski z Chinami na tle ich przemian w latach 1978-2008, [w] Polska-Chiny. Wczoraj, dziś, jutro, pod redakcją B. Góralczyka, Toruń, 2009, s. 318.
[18] Tamże, s 318-319.
[19] Tamże, s. 318.
[20] Tamże.
[21] Tamże.
[22] Tamże.
[23] K. Palonka, A, Szczypa, Poland-China. Relations after Poland EU access, 2009, s. 12.
[24] Tamże.
[25] Tamże, s. 10.
[26] Tamże.
[27] Tamże, s. 5.
[32] Tamże.
[33] Tamże.
Czytany 16997 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04