piątek, 31 październik 2014 01:00

Stanisław Niewiński: Ku koncepcji Sun Jat-sena – o konstruktywną współpracę chińsko-japońską

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Stanisław Niewiński

Lata 2011–2014 przejdą zapewne do annałów historii politycznej Azji Wschodniej, jako okres gwałtownego pogarszania się stosunków chińsko-japońskich. Spór o Wyspy Senkaku/Diaoyu obfituje w liczne incydenty graniczne w postaci m.in. znacznej aktywności chińskiej floty w pobliżu japońskich granic morskich, bądź ogłoszenia przez Pekin Strefy Identyfikacji Powietrznej, naruszającej przestrzeń powietrzną Japonii. Japonia zmieniła interpretację swojej konstytucji odnośnie kwestii obronnych oraz rozwija swoje siły zbrojne. Powyższe wydarzenia przydają argumentów wszystkim tym, którzy w rywalizacji Chin z najważniejszym aliantem USA na Dalekim Wschodzie dopatrują się powtórki sytuacji europejskiej z przede dnia lata 1914 r.

Komunistyczna Partia Chin rządzi ponad sześćdziesiąt lat Państwem Środka, dążąc przede wszystkim do jednego celu – odbudowy wielkomocarstwowej pozycji, którą Chiny utraciły w XIX stuleciu. Konfrontacyjne nastawienie w stosunku do Japonii może uniemożliwić zrealizowanie tego celu. Natomiast bliska współpraca z Japonią może opłacić się Chinom na wielu płaszczyznach.

 

Chiny i Japonia – geopolityczne znaczenie

 

Rzut oka na mapę Azji Wschodniej pozwala nam dostrzec geopolityczne zależności występujące pomiędzy Chinami oraz Japonią. Chiny rozciągają się na ogromnych obszarach. Na zachodzie granice ChRL sięgają pustyni Takla Makan oraz łańcucha Himalajów, zaś na wschodzie stykają się z basenami mórz: Żółtego, Wschodniochińskiego oraz Południowochińskiego. Na północy opierają się o rzekę Amur, natomiast na południu o Indochiny. Można stwierdzić, że Chiny stanowią w jakimś stopniu mocarstwo będące państwem-kontynentem. Chiny odbudowują swoją wielkomocarstwową pozycję. W celu ugruntowania swojej potęgi ChRL podążają drogą zasugerowaną przez amerykańskiego admirała z XIX w. Alfreda T. Mahana, polegającą na zdobyciu panowania na morzach [1]. Chińscy przywódcy od dziesięcioleci rozwijają swoją marynarkę wojenną – współcześnie jest ona już jedną z największych na świecie.

 

W wypadku Chin dążenie do panowanie nad morzami musi być połączone z przynajmniej neutralizacją rimmlandu. Termin rimmland został po raz pierwszy zastosowany przez amerykańskiego uczonego Nicholasa Spykmana. Oznacza on pas wybrzeży, półwyspów, wysp oraz cieśnin okalających Eurazję [2]. Zdaniem amerykańskiego geopolityka objęcie kontroli nad tym pasem przesądza o dominacji nad samą Eurazją i w konsekwencji nad globem [3]. Elity polityczne ChRL aż nadto dobrze mają świadomość znaczenia tej teorii dla sytuacji geopolitycznej Dalekiego Wschodu. Chińscy generałowie nazywają pas półwyspów i wysp ciągnących się od Kuryli do Cieśniny Malakka odwrotnością Wielkiego Muru [4]. Większość państw wschodzących w jego skład jest sojusznikami Waszyngtonu. Najważniejszym elementem wschodnioazjatyckiego rimmlandu jest Japonia. Jednocześnie pełni ona rolę najistotniejszego alianta Stanów Zjednoczonych w tym regionie. Ciągnące się od Kuryli do Tajwanu Wyspy Japońskie zamykają Chinom swobodny dostęp do Oceanu Spokojnego. Jeśli Chiny pragną ugruntować swoją pozycję mocarstwa morskiego muszą coś uczynić z Japonią – albo ją podporządkować, albo nawiązać pokojową współpracę.

 

Zbrojny konflikt chińsko-japoński?

 

Chiny mogą teoretycznie zdecydować się na wariant rozprawy militarnej z Japonią. Pekin od dekad intensywnie rozbudowuje i modernizuje wszystkie rodzaje swoich sił zbrojnych. Zdaniem części analityków SIPRI ChRL mogło wydać na obronność już w zeszłym roku nawet 250 mld USD [5]. Szczególne znaczenie dla partii komunistycznej ma rozbudowa marynarki wojennej. Współcześnie MW ChALW posiada jeden lotniskowiec, 24 niszczyciele, 53 fregaty i korwety, 58 okrętów podwodnych, a także jeden lodołamacz – łącznie 137 jednostek dużych i średnich [6]. Flota jest stale powiększana. W budowie znajduje się drugi lotniskowiec [7]. Marynarka otrzymuje wciąż nowe korwety [8]. Ponadto w planach pojawia się również idea budowa krążowników [9].

 

Chińskie zbrojenia robią stosowne wrażenie. Wielu analityków porównuje gwałtownie rosnącą potęgę Chin ze słabnącą Japonią. W ciągu ostatnich dwóch dekad często można spotkać się z tego typu podejściem w stosunku do Kraju Kwitnącej Wiśni. Wielokrotnie podkreśla się różne problemy Tokio, m.in. zadłużenie oraz niski przyrost naturalny. Faktem jest, że japońska gospodarka najlepsze czasy wydaje się mieć za sobą – w latach 2010–2014 pod względem wielkości prześcignęły ją Chiny i Indie. Niemniej wydarzenia te nie powinny wpływać na lekceważący stosunek do Japonii. Według analityków SIPRI Japonia wydała w 2013 r. na swoją obronność 48,6 mld USD, co umieszcza ją na ósmym miejscu pośród krajów najwięcej wydających na zbrojenia [10]. Japońska flota, chociaż mniejsza od chińskiej, również dysponuje znacznym potencjałem. Liczy ona łącznie 67 ważniejszych jednostek: 5 śmigłowcowców (w praktyce lekkich lotniskowców mogących przenosić samoloty pionowego startu), 26 krążowników i niszczycieli, 19 fregat i korwet, 16 okrętów podwodnych oraz lodołamacz [11]. Omawiając uzbrojenie Morskich Sił Samoobrony nie można jednak kierować się tylko ich rozmiarem. Zdaniem komentatora „Foreign Policy” James'a R. Holmesa, po stronie Japonii znajduje się również czynnik ludzki, gdyż – jego zdaniem – japońscy marynarze są lepiej wyszkoleni od chińskich [12]. Co jeszcze ważniejsze, za japońską armią stoi jedna z najnowocześniejszych machin gospodarczych globu. Gospodarka Japonii wciąż należy do ścisłego grona najbardziej innowacyjnych na świecie. W 2013 r. Japończycy dostarczyli światu 43 913 patentów [13]. Tym samym znaleźli się na drugim miejscu po Stanach Zjednoczonych. Chiny uplasowały się na wysokim trzecim miejscu, ale przypadło na nie tylko 21 516 patentów – pomimo tego, że ChRL dysponuje już gospodarką kilkukrotnie większą od japońskiej [14].

 

Współcześnie Chiny najpewniej wygrałyby wojnę z Wietnamem, Filipinami, a także chyba byłyby w stanie już zająć Tajwan. Natomiast konflikt militarny z Japonią stanowiłby znacznie poważniejsze wyzwanie. Najpewniej miałby on wyjątkowo niszczycielski charakter zarówno dla jednej, jak i drugiej strony. Co więcej – prawdopodobnie oba państwa wyszłyby z tej wojny, jako przegrane. Zwycięzcami okazałyby się państwa trzecie, przede wszystkim Stany Zjednoczone.

 

Gdy Pekin i Tokio walczą, trzeci korzysta

 

Wojny toczone przez Chiny i Japonię przeciwko sobie często cechowały się tego typu charakterystyką. Oba kraje wykrwawiały się materiałowo, zaś strona trzecia uzyskiwała najwięcej profitów. W latach 1592–1598 na terenie Półwyspu Koreańskiego starły się po jednej stronie wojska chińskie i koreańskie, zaś po drugiej inwazyjne armie japońskie. Chińczycy odparli japoński najazd na półwysep. Niemniej było to pyrrusowe zwycięstwo dynastii Ming. Kampania w obronie koreańskiego wasala była kosztownym wyzwaniem dla imperium, które od kilku dziesięcioleci borykało się z kryzysem gospodarczym [15]. Gdy kilka lat później na cesarstwo zaczęli napierać Mandżurowie, było ono już zbyt osłabione, aby się im oprzeć. W 1644 r. zdobyli Pekin, dając początek dynastii Qing – ostatniej cesarskiej dynastii w dziejach Państwa Środka.

 

Trochę analogiczna sytuacja miała miejsce w wojnie lat 1937–1945. Obfitująca w liczne okrucieństwa (m.in. do dziś zatruwającą stosunki Chin i Japonii tzw. rzeź Nankinu) inwazja japońska miała destrukcyjny charakter dla każdej dziedziny chińskiej państwowości. Jej skutki były jednym z powodów przedłużenia procesu odtwarzania – Chiny od 1916 r. znajdowały się w stanie wojny domowej – scentralizowanej państwowości chińskiej. W 1936 r. Czang Kaj-szek był o krok od zjednoczenia większości ziem chińskich [16]. Japoński najazd przerwał ten proces. Osłabienie Republiki Chińskiej było jednym z przyczyn jej porażki z obozem komunistycznym po 1945 r. Dzieła zjednoczenia Chin dokonał dopiero Mao Zedong w 1949 r.

 

W wyniku wojen z Chinami cierpiała także Japonia. Zakończona porażką wojna lat 1592–1598 miała spore konsekwencje dla sytuacji wewnętrznej Wysp Japońskich. U schyłku XVI w. wiele wskazywało na to, iż kraj po latach wojny domowej zostanie ostatecznie zjednoczony przez Toyotomiego Hideyoshi. Walki na półwyspie osłabiły jego siły i gdy zmarł (1598 r.) jego synowi nie udało się utrzymać władzy [17]. Wojna domowa trwała przez kolejne lata. Japonia została ostatecznie zjednoczona w 1603 r. przez Tokugawę Ieyasu. W latach 1937–1945 żołnierze armii cesarskiej pomimo licznych sukcesów utknęli na olbrzymich obszarach Państwa Środka. Pomimo tego, że Chiny były zacofane i zniszczone, stanowiły bardzo trudny cel podboju ze względu na geograficzne i demograficzne rozmiary. Japonia nie potrafiła ostatecznie pokonać Chin, zaś konflikt ten zmusił ją do rozproszenia sił. Gdy w latach 1941–1945 Japonia walczyła z zachodnimi aliantami i (w 1945 r.) Związkiem Radzieckim, była zmuszona jednocześnie utrzymywać 1 283 tys. żołnierzy na terenie Chin [18]. Nie chcemy sugerować, że użycie tych oddziałów na wyspach Pacyfiku mogło odwrócić koleje wojny, niemniej ich brak osłabiał możliwości obronne cesarstwa na jego pacyficznej flance.

 

Gdyby współcześnie doszło do zbrojnego konfliktu pomiędzy Chinami i Japonią, największym beneficjentem tego wydarzenia byłyby Stany Zjednoczone. Waszyngton traktuje Pekin, jako swojego najważniejszego konkurenta w obecnym stuleciu. W 2011 r. administracja Baracka Obamy ogłosiła strategiczny zwrot w kierunku Azji Wschodniej i Pacyfiku. Amerykanie usiłują otoczyć Chiny łańcuchem wrogich im krajów. Japonia w planach amerykańskich odgrywa bardzo istotną rolę – jako największa gospodarka wchodząca w skład pasa wysp będzie zmuszona jako pierwsza przyjąć brzemię powstrzymywania ekspansji ChRL. W konsekwencji Stany Zjednoczone wykorzystają konflikt dwóch azjatyckich mocarstw do podtrzymania i rozwijania swych wpływów w regionie. 

 

Nie dopuścić do katastrofy – ku koncepcji Sun Jat-sena 

 

Konflikt z Japonią będzie oznaczał kres chińskich marzeń o odbudowie wielkomocarstwowej pozycji. Umożliwi on Stanom Zjednoczonym utrzymanie globalnej hegemonii. Chińscy przywódcy nie mogą dopuścić do dalszej atrofii stosunków z Japonią. Wciąż jeszcze mogą to uczynić.

 

Pomimo tego, że Japonia przyjmuje od kilku lat coraz bardziej antychińskie stanowisko, elity polityczne tego państwa nadal są otwarte na konstruktywną współpracę z ChRL. Premier Abe Shinzo umacnia swoje państwo – reformuje gospodarkę oraz rozwija siły zbrojne. Jednakowoż nie czyni tego wyłącznie przeciwko Chinom. Jest to normalna praktyka w wypadku każdego odpowiedzialnego polityka. Japończycy mają ponadto świadomość ryzyka związanego z ewentualnym konfliktem zbrojnym z Chinami. Przede wszystkim Japonia pragnie zachować możliwość prowadzenia jak najbardziej elastycznej polityki zagranicznej [19]. Z tego powodu szef japońskiego rządu od kilku lat zabiega o spotkanie z przewodniczącym Xi Jinpingiem [20]. Japońskie elity polityczne nie chcą za wszelką cenę prowadzić wrogiej polityki wobec Chin. Antychińskie kroki podejmowane przez Japonię bardzo często mają charakter reakcji na działania Chin np. w sprawie wysp Senkaku/Diaoyu.

 

Chiny powinny wziąć powyższe fakty pod rozważną uwagę. W szeroko pojętej racji stanu ChRL leży unormowanie stosunków z Japonią. Wciąż jeszcze nie jest na to zbyt późno. Bliskie związki Chin i Japonii na kilku płaszczyznach umożliwia pogłębienie wzajemnej współpracy.

 

Elementem szczególnie łączącym oba mocarstwa jest gospodarka. W wypadku Chin 6,8% eksportu tego kraju jest wysyłane do Japonii (trzecie miejsce) oraz 8,3% towarów (drugie miejsce) sprowadza się z Japonii [21]. Japonia aż 18,1% swojego eksportu kieruje do Chin, zaś 21,3% jej importu pochodzi z Chin (jedno i drugie na pierwszym miejscu) [22]. Ponadto Tokio jest jednym z najważniejszych inwestorów zagranicznych na terenie ChRL – do 2010 r. japońskie inwestycje stanowiły 7,27% wszystkich BIZ w ChRL (trzecia lokata) [23]. Japonia należy do grona państw, które jako pierwsze zdecydowały się na bezpośrednią wymianą yena na yuana [24].

 

Chiny i Japonię łączy wiele więzów kulturowych. Tworząca swoją państwowość Japonia zapożyczyła wiele z Chin: m.in. pismo, filozofię konfucjańską, czy buddyzm. Pomimo trwającej od połowy XIX stulecia okcydentalizacji są to elementy wciąż bardzo silnie kształtujące tożsamość narodową mieszkańców Kraju Kwitnącej Wiśni. Co więcej, wiele statystyk wskazuje na to, iż coraz większa część japońskiego społeczeństwa dystansuje się od wartości tzw. american dream. Według krytyka Saburo Kawamato: Zmieniliśmy swoje wartości (…) Coraz silniejsza jest odraza i nieufność wobec amerykańskiego modelu opartego na konkurencji i kulcie pieniądza. Teraz szukamy innej drogi, spokojniejszej i łagodniejszej [25]. Tutaj pojawia się szansa dla chińsko-japońskiego porozumienia. Przywódcy KPCh powinni w stosunkach z Japonią odwoływać się do łączącej oba kraje tradycji konfucjańsko-buddyjskiej, a nie dzielącego je okresu wojen lat 1894–1945. Sami Chińczycy powinni pamiętać, iż także wiele zawdzięczają Japonii. Kolejne pokolenia chińskich przywódców usiłujących dokonać społeczno-ekonomicznej modernizacji Państwa Środka (w tym również elity KPCh po 1978 r.) czerpały i czerpią ze wzorców zastosowanych jeszcze podczas japońskiej restauracji Meiji.

 

Biorąc pod uwagę bliskie związki ekonomiczne i kulturowe, także na niwie politycznej można znaleźć porozumienie pomiędzy mocarstwami. Chiny muszą zrozumieć, że silna Japonia nie tylko nie musi być ich wrogiem, a może być nawet partnerem i sojusznikiem. Współcześnie w Azji Wschodniej w jakimś stopniu powtarza się sytuacji z pierwszej połowy XX w. Różnica polega na tym, że dwaj głównie aktorzy geopolityczni zamienili się rolami. Dziś Chiny pełnią funkcję podmiotu mającego szansę na regionalną hegemonię – tak jak kilkadziesiąt lat temu Japonia. W latach 1931–1945 japońskim elitom radykalny nacjonalizm i militaryzm przysłonił zdrowy rozsądek. Zdecydowały się w Chinach na ekspansję terytorialną, która ostatecznie zakończyła się porażką. Dzisiaj to Chiny są stroną silniejszą, dlatego powinny wykazać się możliwie najbardziej realistycznym podejściem odnośnie polityki wobec Tokio. Japonia obawia się chińskiej dominacji w regionie. Dlatego w interesie Pekinu znajduje się rozwianie tych obaw. Pomocne w tej kwestii może okazać się poszanowanie mocarstwowych aspiracji Japonii. W tym celu obie potęgi mogą podzielić się strefami wpływów np. na Półwyspie Koreańskim. Współcześnie trwa na jego terenie rywalizacja. Chiny starają się nastroić antyjapońsko Koreę Południową, zaś Japonia zbliża się do Korei Północnej. Taki obrót sprawy służy jedynie Stanom Zjednoczonym. Koniecznym jest neutralizacja amerykańskich wpływów na półwyspie oraz przekształcenie go w chińsko-japońskie kondominium: Korea Północna znalazłaby się pod protektoratem ChRL (de facto już nim jest), natomiast część południowa Japonii. Taki podział wpływów ma historycznie zasadny charakter. Nawet po przegranej w latach 1592–1598 wojnie, Japonia zachowała pewne wpływy na południu półwyspu. Należy także odpowiedzialnie rozwiązać kwestię wysp Senkaku/Diaoyu. Jakkolwiek pod dnem archipelagu mają znajdować się znaczne złoża ropy naftowej, Chiny nie powinny stawiać tego problemu na ostrzu noża. Chiny posiadają najpewniej największe na świecie złoża gazu łupkowego [26]. Ponadto ChRL sprawuje kontrolę nad zasobnymi w ropę Wyspami Paracelskimi. W konsekwencji Pekin powinien raczej ostrożnie rozgrywać tą kwestię i dążyć do podzielenia się strefami wpływów ekonomicznych wokół archipelagu.

 

Komunistyczna Partia Chin odwołuje (podobnie jak GMD na Tajwanie) się do dorobku intelektualnego ojca chińskiego nacjonalizmu – Sun Jat-sena. Pierwszy prezydent Republiki Chińskiej do swojej śmierci głosił potrzebę porozumienia i współpracy z Japonią [27]. Z powodu japońskiego militaryzmu, Czang Kaj-szek nie udało się zrealizować tego celu i oba państwa stoczyły niszczycielską wojnę. Czas pokaże, czy uda się go zrealizować KPCh i tym samym uniknąć kolejnej dziejowej katastrofy.

______________________________________________________
1. C. Jean, Geopolityka, Wrocław 2007, s. 76.
2. L. Moczulski, Geopolityka. Potęga w czasie i przestrzeni, Warszawa 2010, s. 26.
3. Tamże, s. 27.
4. R. D. Kaplan, Monsun. Ocean Indyjski i przyszłość amerykańskiej dominacji, Wołowiec 2012, s. 334.
5.  R. Tomański, Pozory mogą mylić, www.rp.pl, 13 VII 2014.
6. Naval power, www.facebook.com/poland.asia.
7. Chiny rozpoczęły budowę drugiego lotniskowca. Polityk zdradził tajemnicę?, www.konflikty.wp.pl.
8. M. Dura, Chiny wprowadzają siódmą już korwetę typu 056, www.defence24.pl.
9. M. Dura, Chińska ekspansja na oceany. Nowe krążowniki „AEGIS”, www.defence24.pl
10.  The 15 countries with the highest military expenditure in 2013, www.sipri.org, 13 VII 2014.
11. Naval power..., www.facebook.com/poland.asia.
12. J. R. Holmes, Morze żółci, „Foreign Policy” 2012 (przedruk w „Forum” 2012, nr 39 z 24-30 IX) s. 6-8.
13. Who filed the most PCT patent applications in 2013?, www.wipo.int.
14. Tamże.
15. W. Rodziński, Historia Chin, Wrocław 1974, s. 325.
16. J. Polit, Gorzki triumf. Wojna chińsko-japońska 1937-1945, Kraków 2013, s. 101.
17. K. G. Henshall, Historia Japonii, Warszawa 2011, s. 64.
18. J. Polit, Pod wiatr. Czang Kaj-szek 1887-1975, Kraków 2008, s. 525.
19. J. Black, Wojna od 1990 roku, Warszawa 2011, s. 165.
20. K. Karolak, Starania premiera Japonii o dialog z Xi Jinpingiem podczas listopadowego APEC, www.japonia-online.pl.
21.  Economy :: China, www.cia.gov.
22.  Economy :: Japan, www.cia.gov.
23. M. H. Kania, Rola gospodarki chińskiej w światowych przepływach kapitału w formie BIZ, [w:] Uwarunkowania działalności inwestycyjnej przedsiębiorstw europejskich w Chinach, redakcja naukowa M. H. Kania, Opole 2010, s. 43.
24. Japonia i Chiny rozpoczną w piątek bezpośrednią wymianę jen-juan, www.waluty.onet.pl.
25. Oguri Y., Skośne spojrzenie, „Coutrrier International” 2012, nr z 21 VI (przedruk w „Forum” 2012, nr 30 z 23-29 VII) s. 24-25.
26. Ch. Larson, Chiński gaz łupkowy: szansa i zagrożenie, „Blomberg Bussinesweek” 2013, nr 19 z 13-19 V, s. 15-16.
27. J. Polit, Gorzki triumf..., s. 24.

Czytany 3538 razy Ostatnio zmieniany wtorek, 25 listopad 2014 22:58