niedziela, 27 kwiecień 2014 11:26

Stanisław Niewiński: Geopolityczny trójkąt Waszyngton-Moskwa-Pekin

Oceń ten artykuł
(3 głosów)

ch_us_rus  Stanisław Niewiński

Zeszłoroczny kryzysy międzynarodowy wokół Syrii oraz tegoroczny, związany z sytuacją na Ukrainie, stopniowo kształtują globalny układ sił. Z dzisiejszej perspektywy można powiedzieć o uformowaniu się dwóch podstawowych bloków geopolitycznych. 

Z jednej strony mamy tradycyjnie blok Zachodni w postaci takich organizacji międzynarodowych, jak NATO i UE. Główną rolę odgrywają tutaj Stany Zjednoczone. Najważniejszymi partnerami Waszyngtonu w Europie są Francja i Wielka Brytania (Niemcy dystansują się od pewnych elementów polityki amerykańskiej). Na Dalekim Wschodzie głównym sojusznikiem USA pozostaje Japonia. Po drugiej stronie kształtuje się przeciwwaga dla Zachodu w postaci sojuszu Rosji i Chin. Oba mocarstwa przeciwstawiają się Stanom Zjednoczonym w ramach takich instytucji, jak Szanghajska Organizacja Współpracy, czy BRICS. Pewne mocarstwa pozostają w jakimś stopniu na uboczu tej rywalizacji – m.in. Indie oraz Brazylia.

Scementowanie współpracy Chin i Rosji jest jednym z najważniejszych wydarzeń geopolitycznych ostatnich kilku lat. Chociaż ocieplenie w relacjach obu mocarstw trwa od połowy lat 80. XX w., to dopiero wydarzenia z początku XXI stulecia doprowadziły do bliższej współpracy. Agresywna polityka zagraniczna Stanów Zjednoczonych i ich aliantów poskutkowała inwazją i okupacją Iraku (2003), obaleniem Muammara al-Kaddafiego (2011) oraz wsparciem destabilizacji w Syrii. Wszystkie te kraje współpracowały z Moskwą i Pekinem. Wroga polityka Zachodu wobec tych państw uderzała pośrednio w interesy Chin i Rosji. W konsekwencji wydarzenia te doprowadziły do zacieśnienia współpracy pomiędzy nimi. Niewykluczone, że w niedługim czasie będziemy świadkami podpisania nowego traktatu o kooperacji politycznej i wojskowej [1].

Sojusz Chin i Rosji może stanowić pierwsze od zakończenia zimnej wojny poważne zagrożenie dla potęgi USA. Współcześnie wielkość gospodarki ChRL jest szacowana na ok. 13 bln USD (druga lokata). Gospodarka Rosji liczy ok. 2,5 bln USD (siódma lokata). Gospodarka Stanów Zjednoczonych pod koniec 2013 r. liczyła ok. 16 bln USD (pierwsza lokata) [2]. Należy więc stwierdzić, że połączone gospodarki Rosji i Chin – przynajmniej w ujęciu statystycznym – równoważą gospodarkę USA. Warto także zwrócić uwagę na dane dotyczące sfery wojskowej. Według Sztokholmskiego Międzynarodowego Instytutu Badań nad Pokojem (dalej: SIPRI) Chiny w 2013 r. wydały na armię 188 mld USD [3]. Należy przy tym zaznaczyć, iż niektórzy analitycy SIPRI sugerują, że wydatki wojskowe ChRL mogły w zeszłym roku wynieść nawet 250 mld USD [4]. Rosja wydała w 2013 r. na armię 87,8 mld USD [5]. Na pierwszym miejscu znajdują się USA z wydatkami na poziomie 640 mld USD [6]. Powyższych danych nie należy absolutyzować. Gospodarki Chin i Rosji wciąż pozostają zacofane w stosunku do Zachodu, czy Japonii. Ponadto, pod względem potencjału militarnego, nawet zsumowane wydatki Chin i Rosji pozostają wciąż w znacznej oddali za amerykańskimi. Niemniej wspólnie Chiny i Rosja dysponują już znaczną siłą i konsekwentnie ją zwiększają. Tym samym Stany Zjednoczone nie mogą być już całkowicie spokojne o swoją dominującą pozycję na arenie globalnej.

Współpraca Rosji i Chin jest dla Ameryki bardzo szkodliwa. Z punktu widzenia Waszyngtonu należy dołożyć wszelkich starań, aby doprowadzić do rozbicia tego sojuszu. Pojawia się tylko fundamentalne pytanie oto które państwo z tego sojuszu Ameryka powinna poprzeć, a z którym wejść w konflikt?

Od czasu kryzysu krymskiego wielu publicystów, w tym polskich, sugerowało, że USA powinno sprzymierzyć się z Chinami przeciwko Rosji. Temat ten był omawiany m.in. podczas kwietniowej wizyty sekretarza obrony Chucka Hagel’a w ChRL. Chińczycy dali Amerykanom do zrozumienia, że byliby gotowi na przyjęcie bardziej antyrosyjskiej postawy [7]. Wszelako musieliby zostać za to stosownie wynagrodzeni. Co w tym wypadku oznacza przysłówek stosownie?

Aby to zrozumieć należy przyjrzeć się sytuacji geopolitycznej ChRL. Chiny w znacznym stopniu są otoczone przez państwa potencjalnie wrogie. Z powodu sporu o wyspy Senkaku/Diaoyu stosunki z Japonią są obecnie najgorsze od lat.  Przez zatarg o wyspy Paracelskie oraz Spratly Chiny mają napięte relacje z większością krajów położonych nad Morzem Południowochińskim. Natomiast nierozstrzygnięty spór o granice w Himalajach komplikuje stosunki z innym wzrastającym mocarstwem, czyli Indiami. To tylko najważniejsze przykłady. Na tym tle relacje Pekinu z Moskwą wyglądają bardzo dobrze. Oba mocarstwa rozwijają kooperację gospodarczą. Chińscy i rosyjscy żołnierze od lat biorą udział we wspólnych manewrach. Podejmują wspólne inicjatywy na arenie międzynarodowej np. obronę suwerenności Syrii.

Pekin, pozostawiając Moskwę, naraża się na ryzyko. Aby nakłonić Chińczyków do takiego działania, Amerykanie musieliby zgodzić się na wiele ustępstw na ich korzyść. Stany Zjednoczone powinny ograniczyć, albo wręcz zaprzestać swojego prowadzone od kilku lat strategicznego zwrotu ku Azji Wschodniej. Co to oznacza w praktyce? Po pierwsze Amerykanie powinni zupełnie pozostawić Tajwan. Zaprzestać sprzedawania wyspie broni oraz powstrzymać się od ingerencji, gdy Pekin będzie dalej włączał ją w swoją strefę wpływu. Stany Zjednoczone nie powinny wtrącać się w relacje Chin z innymi krajami regionu. Dotyczy to szczególnie stosunków Chin z Japonią. Wycofanie się USA bardzo wpłynie na pozycję Tokio. Możliwe, że Japończycy zdecydują się sami przeciwstawić ambicją ChRL. Mogą w tym celu próbować stanąć na czele antychińskiej koalicji państw regionu. Istnieją szanse, iż taka polityka się powiedzie. Niemniej realna jest także inna opcja. Wiele państw regionu (przede wszystkim Korea Południowa) z racji imperialistycznej polityki Tokio z lat 1894–1945, wciąż obawia się japońskiego rewizjonizmu. W takim wypadku Japonia będzie zmuszona uznać w jakiejś mierze dominację Chin [8].

Tego żądają Chiny. Cena jest wysoka, ale zrozumiała ze względu na geopolityczną sytuację Państwa Środka. Czy Stany Zjednoczone są skłonne do powyższych ustępstw oraz poniesienia związanych z nimi możliwych konsekwencji?

Nie. Przyjęcie chińskich żądań może mieć katastrofalne skutki dla pozycji USA na arenie międzynarodowej. Oznacza ono nie tylko zmarnowanie ostatnich kilku lat geopolitycznego zwrotu ku Dalekiej Azji, ale nawet przekreślenie części owoców amerykańskiego zwycięstwa w II wojnie światowej w tym regionie. W skrajnym przypadku może to skutkować oddaniem bez wystrzału Azji Wschodniej w ręce Chin. Tym samym ChRL obejmie kontrolę nad jednym z najbardziej dynamicznie rozwijających się regionów świata. Pieczołowicie rozbudowywana w ostatnich latach MWChALW (Marynarka Wojenna Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej), uzyska wreszcie upragniony dostęp na otwarte wody Pacyfiku. Stany Zjednoczone, godząc się na chińskie warunki, oddają pola swojemu głównemu konkurentowi w jednym z najważniejszych regionów świata. Absurdem jest sądzić, że USA pozostawią np. Japonię, jedno z najważniejszych mocarstw gospodarczych i militarnych globu, aby wesprzeć państwo upadające, którym jest Ukraina.

Sekretarz obrony Chuck Hagel dał niedwuznacznie Chińczykom do zrozumienia, że  ich warunki są zbyt surowe. Porównał politykę ChRL wobec wysp Senkaku/Diaoyu  do działań Rosji na Krymie oraz zaapelował do Pekinu o większe poszanowanie swoich sąsiadów [9]. Współpraca USA i Chin przeciwko Rosji jest raczej niemożliwa.

Skoro Waszyngton nie porozumie się z Pekinem przeciwko Moskwie, pozostaje możliwość antychińskiej współpracy USA z Rosją. Pisanie o współpracy amerykańsko-rosyjskiej w czasie, gdy toczy się kryzys na Ukrainie, niektórzy mogą uznać za prowokację. Jednakże na stosunki Rosji z Zachodem należy spojrzeć w bardziej szerokim kontekście. Czy Rosja przyjmując bardziej antyzachodnią i prochińską postawę kieruje się woluntaryzmem, czy raczej została do tego aktu zmuszona?

Rosja w poprzednich latach ścierała się zbrojnie lub dyplomatycznie ze Stanami Zjednoczonymi i ich sojusznikami m.in. w Gruzji (2008), Libii (2011), Syrii (2013), czy teraz na Ukrainie. Jednakże zatargi te, z punktu widzenia Rosji, miały defensywny charakter. W wyniku upadku ZSRR Moskwa utraciła istotną część swego imperium. Ameryka włączyła do NATO wiele krajów dawnego Układu Warszawskiego, a następnie rozwijała swoje wpływy na terenach poradzieckich m.in. w Gruzji, czy na Ukrainie. Także Libia i Syria są państwami, które utrzymywały tradycyjnie bliskie relacje z ZSRR/Rosją. Podsumowując – o ile Chiny można podejrzewać o chęć stania się w przyszłości największym mocarstwem globu, o tyle Rosja nie ma tak daleko idących ambicji. Moskwa przede wszystkim pragnie utrzymać wpływy w obszarze postradzieckim. Co więcej, pomimo okresowych sporów, Rosja usiłowała nawiązać bardziej pozytywne relacje z Zachodem. Władimir Putin, w geście dobrej woli, zamknął rosyjskie bazy wojskowe np. na Kubie i w Wietnamie [10]. Ważny moment zbliżenia pomiędzy Waszyngtonem i Moskwą miał miejsce podczas szczytu NATO w Lizbonie w listopadzie 2010 r. Obie strony porozumiały się wtedy m.in. odnośnie wspólnego systemu obrony przeciwrakietowej. Wszelako kilka miesięcy później wybuchła Arabska wiosna, którą Zachód wykorzystał do rozszerzenia swojej strefy wpływów.

Współcześnie nawet tak ogromny kraj, jak Rosja nie może być zupełnie samowystarczalny. W sytuacji, gdy współpraca z Zachodem nie udaje się, Rosja musi szukać kontaktów gdzie indziej. Kieruje więc swoją uwagę ku światu niezachodniemu, przede wszystkim Chinom. Oba mocarstwa łączy obawa przed amerykańską dominacją. Chińska wizja stosunków międzynarodowych może wydawać się Rosjanom atrakcyjna. Jej główne zasady przedstawił swego czasu Qian Qichen, szef dyplomacji ChRL za rządów Deng Xiaopinga i Jiang Zemina. Ład globalny powinien dążyć do wytworzenia się wielu ośrodków siły w którym Stany Zjednoczone będą tylko jednym z nich [11]. Kwestię polityki wewnętrznej – Prawa Człowieka, demokratyzacja – nie powinny być przedmiotem polityki zagranicznej [12]. Niemniej poza parawanem interesujących Moskwę kwestii teoretycznych, Pekin prowadzi także chłodną i bardzo praktyczną politykę. Chiny wspierają Rosję i są gotowe czynić to dalej, ale wystawiają jej przy tym (podobnie, jak USA) rachunek.

Wśród spraw krótkoterminowych należy wymienić takie zagadnienia, jak problem kontraktów na dostawy rosyjskiego gazu oraz sprzętu wojskowego do Chin. Rosja chciałaby, aby Chiny płaciły za gaz tyle co Europa [13]. Natomiast Chińczycy pragną płacić mniej [14]. Chińska Republika Ludowa jest żywotnie zainteresowana zakupem najnowszego rosyjskiego sprzętu wojskowego. Dotąd Rosjanie byli w tej dziedzinie powściągliwi. Obawiają się, że Chińczycy skopiują ich rozwiązania techniczne i sami zaczną nimi handlować. Przez lata Kreml uwzględniał także amerykańskie naciski w kwestii nie sprzedawania Chinom najnowszego uzbrojenia [15]. Wydaje się, iż kwestie krótkoterminowe zostały rozwiązane. Prezydent Władimir Putin zgodził się np. na sprzedaż do ChRL przeciwlotniczych systemów rakietowych S-400 Triumf [16]. W maju ma nastąpić podpisanie umowy gazowej pomiędzy obydwoma krajami – świadczy to o tym, iż porozumiały się w sprawie ceny [17].

Pozostają jeszcze kwestie długoterminowe. Pekin ma własne dalekosiężne plany geopolityczne. Elity KPCh mówią o nadejściu wielkiego renesansu chińskiej nacji. Odwołują się do potęgi dawnych chińskich imperiów m.in. z czasów dynastii Han (206 r. p.n.e. – 220 r. n.e.), Tang (618–907), Ming (1368–1644), czy Qing (1644–1912). Co te odwołania mogą oznaczać w praktyce?

Wpływy cesarstwa w różnych jego stadiach rozwoju sięgały od okolic Jeziora Aralskiego na zachodzie, po Koreę, wyspy Riukiu i Tajwan na wschodzie. Od Mongolii i rzeki Amur na północy, po Indochiny na południu. W niektórych punktach schodziły się one ze współczesnymi granicami i strefami wpływów Rosji. Jeśli Chiny wyjdą zwycięsko z rywalizacji ze Stanami Zjednoczonymi w Azji Wschodniej, mogą skupić swoją uwagę geopolityczną na innych terenach. Pekin może być zainteresowany rozwojem swoich wpływów np. w Mongolii. Chiny chętnie obejmą kontrolę nad bogactwami naturalnymi tego kraju. Ponadto traktują go, jako historyczną część imperium chińskiego. Trudno dziś powiedzieć, czy Rosja byłaby gotowa zaakceptować taką zmianę układu sił w regionie. Są to naturalnie rozważania bardzo futurystyczne. Niemniej rosyjskie elity polityczne zapewne liczą się z tym, że relacje z Chinami mogą w przyszłości  przybrać różny obrót. Rosja dużo zyskuje na sojuszu z Chinami. Jednakże zbyt potężne Chiny niekoniecznie mogą odpowiadać rosyjskim interesom. Już dzisiaj, pomiędzy dwoma aliantami narastają nierówności. Gospodarka Rosji, to ok. 20% gospodarki Chin. Populacja rosyjska stanowi zaledwie 10% populacji ChRL.

Z wymienionych powyżej powodów Moskwa prowadzi wielosektorową politykę zagraniczną. Rosjanie starają się również utrzymywać stosowne kontakty z innymi mocarstwami Azji. Kreml, od czasów radzieckich, przykłada znaczną uwagę do utrzymywania bliskich relacji z Indiami. Istotne znaczenie dla Rosji ma także Japonia. Moskwa dba także o rozwijanie kooperacji z mocarstwami położonymi w innych regionach świata np. dominującą w Ameryce Południowej Brazylią. Co najistotniejsze dla naszego wywodu, Rosja nie chce zamykać sobie dróg porozumienia ze Stanami Zjednoczonymi i UE. Rosyjski prezydent W. Putin, podczas gorącej linii z obywatelami, powiedział, iż chociaż stosunki rosyjsko-chińskie będą odgrywać znaczną rolę w relacjach międzynarodowych, to Rosja nie zamierza tworzyć sojuszu polityczno-wojskowego [18]. Zdaniem przywódcy Rosji system blokowy już dawno się wyczerpał [19]. Wypowiedź prezydenta Rosji należy postrzegać, jako ukłon w kierunku Zachodu – jeśli przystaniecie na moje warunki, nie będę zbyt radykalnie zwracał się w kierunku Pekinu.

Pomimo wielu ostrych słów które padły ze strony amerykańskich elit pod adresem Rosji od czasu aneksji Krymu, Stany Zjednoczone nie zamierzają rezygnować ze współpracy z tym mocarstwem. Warto zaznaczyć, że USA zareagowały w zupełnie minimalistyczny sposób na wydarzenia ukraińskie. Sankcje gospodarcze ograniczyły się do wstrzymania rozpatrywanie licencji na eksport do Rosji [20]. Zakazano wjazdu do USA trzydziestu osobom z otoczenia W. Putina [21]. Jednocześnie Waszyngton nie zerwał kooperacji z Moskwą w żywotnych z punktu widzenia swojej racji stanu kwestiach np. współpracy wojskowej w Afganistanie [22]. Można zaobserwować pewne przejawy odwilży w relacjach USA-Rosja. Podczas konferencji w Genewie obie strony porozumiały się w sprawie Ukrainy. Zapisy porozumienia otwierają drogę ku federalizacji tego państwa, a tego pragnie Moskwa [23]. W tym samym momencie Ameryka utrzymała swoje dotychczasowe stanowisko w kwestii Azji Wschodniej. Stany Zjednoczone nie mogą dopuścić do tego, aby Rosja stała się trwałym sojusznikiem Chin. O potrzebie współpracy z Rosją mówiło wielu amerykańskich specjalistów zajmujących się stosunkami międzynarodowymi. Wizję amerykańsko-rosyjskiego sojuszu przeciwko ChRL przedstawił jeszcze w latach 90. XX w. Samuel Huntington [24]. O budowę wzmocnionego o Rosję szerszego zachodu nawołuje Zbigniew Brzeziński [25].

Niektórzy znawcy stosunków międzynarodowych powątpiewają w możliwość współpracy amerykańsko-rosyjskiej z powodów różnic ideologicznych. Tego problemu nie powinno się absolutyzować. Stany Zjednoczone, gdy miały w tym interes, były sojusznikiem ZSRR pod rządami Józefa Stalina oraz Chin pod panowaniem Mao Zedonga. Mogą równie dobrze być aliantem Rosji rządzonej przez Władimira Putina. Dodajmy, że jest to państwo pod różnymi względami bardziej liberalne, niż Chiny współczesne – o maoistowskich nie wspominając.   

Wszystko wskazuje na to, że Rosja będzie w XXI w. pełnić rolę swoistego geopolitycznego języczka u wagi. O rosyjskie wsparcie będą zabiegać zarówno Chiny, jak i USA. Moskwa poprze jedną ze stron w zależności od swoich aktualnych interesów. W chwili obecnej wydaje się, że batalię wygrywają Chiny. W przeciwieństwie do USA nie naruszają rosyjskich stref wpływów – przynajmniej aktualnie – oraz nie pouczają Rosji w sprawach aksjologicznych. Ukoronowaniem chińsko-rosyjskiego zbliżenia będzie zapewne majowa wizyta Władimira Putina w Pekinie. Zostanie wówczas podpisana rosyjsko-chińska umowa gazowa. Tą bitwę o Rosję wygrali Chińczycy. Niemniej, to dopiero jedna bitwa. Kolejne mogą należeć do Stanów Zjednoczonych.

Fot. anti-fr2-cdsl-air-etc.over-blog.com 

__________________________________________________
1.  J. Piaseczny, Suma wszystkich wojen, „Przegląd” 2014, nr 16 z 7-13 IV, s. 12-15.
2.  Por. Country Comparison, www.cia.gov, 23 IV 2014.
3.  The 15 countries with the highest military expenditure in 2013, www.sipri.org, 23 IV 2014.
4.  R. Tomański, Pozory mogą mylić, www.rp.pl, 23 IV 2014.
5.  The 15... 23 IV 2014.
6.  Tamże.
7.  P. Behrendt, Chuck Hagel w Azji, www.polska-azja.pl, 23 IV 2014.
8.  Świat w 2025 roku. Scenariusze Narodowej Rady Wywiadu USA, Kraków 2009, s. 121.
9.  „Szczery i uczciwy gest”. Szef Pentagonu na chińskim lotniskowcu, www.tvn24.pl, 13 IV 2014.
10.  Były ambasador Reagana w Moskwie. Lekceważyliśmy Rosję, www.konserwatyzm.pl, 23 IV 2014.
11.  H. Kissinger, O Chinach, Wołowiec 2014, s. 459.
12.  Tamże, s. 451.
13.  Wicepremier Rosji zapowiada zawarcie kontraktu gazowego z Chinami, www.wiadomosci.onet.pl, 13 IV 2014.
14.  Tamże, 23 IV 2014.
15.  J. Piaseczny, dz. cyt., s. 12-15.
16.  Rosja zgadza się na sprzedaż do Chin systemu S-400. Chiny antidotum na izolację Moskwy?, www.defence24.pl, 13 IV 2014.
17.  Wicepremier Rosji..., 23 IV 2014.
18.  Putin: Chiny i Rosja będą wywierały znaczny wpływ na świat, www.polish.ruvr.ru, 23 IV 2014.
19.  Tamże, 23 IV 2014.
20.  B. Węglarczyk, Ciche sankcje USA przeciwko Rosji, www.rp.pl. 13 IV 2014.
21.  USA nałożyło sankcje na krymskich separatystów, www.rp.pl, 13 IV 2014.
22.  Waszyngton nie zawiesi współpracy z Moskwą w Afganistanie, www.polish.ruvr.ru, 23 IV 2014.
23.  J. Bielecki, Pierwsza runda dla Rosji, www.rp.pl, 23 IV 2014.
24.  S. Huntington, Zderzenie cywilizacji i nowy kształt ładu światowego, Warszawa 2006, s. 556.
25.  Z. Brzeziński, Strategiczna wizja. Ameryka a kryzys globalnej potęgi, Kraków 2013, s. 182.

Czytany 3817 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04