poniedziałek, 08 luty 2016 07:43

Stanisław Lamczyk: Odżywające dyskusje o karze śmierci

Oceń ten artykuł
(7 głosów)

dr Stanisław Lamczyk

Niedawna egzekucja kilkudziesięciu więźniów, oskarżonych o terroryzm religijny w Arabii Saudyjskiej, w tym duchownego szyickiego Nimra al-Nimra, zwróciły ponownie uwagę międzynarodowej opinii publicznej na trwające od starożytności dyskusje na temat utrzymania lub zniesienia kary śmierci. Debaty na ten temat odżywają w wielu krajach zwykle wtedy, kiedy dane społeczeństwo poruszy wyjątkowo brutalna zbrodnia lub kiedy jakiś polityk w państwie demokratycznym, które dawno już zniosło karę ostateczną, domaga się jej ponownego wprowadzenia.

Takie, tragiczne zdarzenie miało miejsce 22 lipca 2011 roku, kiedy Anders Breivik z zimną krwią zabił 77 ludzi w Norwegii i wtedy, w tym tolerancyjnym kraju, odżyły dyskusje na temat możliwości przywrócenia najwyższej kary. A. Breivik został skazany na najwyższy możliwy w jego kraju wymiar kary – 21 lat więzienia, z możliwością wielokrotnego przedłużenia tej kary. Od początku swojego pobytu w więzieniu skarży się na władze, że nie pozwalają mu założyć partii politycznej i swobodnie komunikować się z jej zwolennikami, a nawet na to, że otrzymuje za niskie kieszonkowe i że nie dostarczono mu do celi konsoli do gier oraz innych potrzebnych mu gadżetów. Ostatnio media podały szokującą wiadomość o przyjęciu Breivika na studia. Ile kosztuje norweskiego podatnika utrzymanie takiego pozbawionego wszelkich ludzkich uczuć mordercy? Pewnie większość podatników zagłosowałaby za przywróceniem dla takich morderców kary śmierci, gdyby miała taką opcję.

Z kolei na Węgrzech, w kwietniu 2015 roku, opinię publiczną poruszyło wyjątkowo brutalne morderstwo młodej kobiety. Również tam odżyły wtedy dyskusje w tym temacie. W połowie maja 2015 roku, podczas sesji Parlamentu Europejskiego, węgierski premier Viktor Orban bronił prawa do debaty nad najwyższym wymiarem kary, a wcześniej, w kwietniu tego roku domagał się przywrócenia kary śmierci w swoim kraju. Jego żądania wywołały zdecydowany sprzeciw władz w Brukseli, które uznały je za niezgodne z unijnym ustawodawstwem oraz z ostrą krytyką ze strony różnych, nie tylko lewicowych, intelektualistów i polityków. Jednocześnie do ofensywy przystąpili także zwolennicy kary śmierci.

Wskazują oni na fakt, że w wielu krajach wzrasta liczba zabójstw ze szczególnym okrucieństwem, popełnianych nie tylko przez pospolitych przestępców czy terrorystów, lecz także przez „normalnych”, spokojnych obywateli. Zjawisko to występuje zarówno w tych krajach, w których nie ma kary śmierci lub w których już dawno zrezygnowano z jej wykonywania, jak również tam gdzie utrzymano tę sankcję. Przykładem są Stany Zjednoczone, które są kulturowym wyjątkiem wśród wszystkich państw demokratycznych. Społeczeństwo w tym kraju o wiele bardziej skłania się do przemocy niż Europejczycy. Wskaźnik morderstw jest znacznie wyższy w USA niż we wszystkich demokratycznych krajach zachodnich, pomimo że w wielu stanach tego kraju nadal obowiązuje kara śmierci.

Na podstawie większej skłonności społeczeństwa amerykańskiego do popełniania przestępstw nie można jednak wyciągnąć wniosku, że obowiązująca w wielu stanach kara śmierci jest środkiem mało skutecznym i nie przeciwdziała wzrostowi przestępczości. W niektórych amerykańskich stanach, w których wprowadzono moratorium na wykonywanie kary śmierci albo w ogóle ją zniesiono, obserwuje się w ostatnich paru latach powrót do stosowania tego środka. Wynika to w dużym stopniu z tego, że amerykańscy politycy bardziej niż ich odpowiednicy w krajach europejskich, uwzględniają postulaty wyborców. Większość amerykańskiego społeczeństwa opowiada się za utrzymaniem kary śmierci, czemu sprzyja poczucie mniejszego bezpieczeństwa wobec fali wzrastającej przestępczości.

Należy przypomnieć, że już w czasach starożytnych, kiedy ludzie przestali wymierzać „sprawiedliwość” na własną rękę i w procesie cywilizacji scedowali to uprawnienie na państwo, toczą się dyskusje na temat etycznych aspektów kary śmierci. Jej zwolennicy – retencjoniści – uważają, że powierzenie państwu, a raczej działającym na jego terytorium sądom, prawa do wymierzania „sprawiedliwości” łącznie z wymierzaniem tego rodzaju sankcji, jest najlepszym rozwiązaniem, zapewniającym bezpieczeństwo całemu społeczeństwu. Natomiast przeciwnicy tej kary – abolicjoniści – twierdzą, że niezależnie od rozmiarów zbrodni, jaką popełni dany przestępca, państwo nie powinno mieć prawa zabijania człowieka w majestacie prawa i procedur.

Argumenty za i przeciwko

Karę śmierci zaczęto stosować już w starożytności w przypadku naruszenia określonego porządku, który uważany był przez ogół danej społeczności za powszechnie obowiązujący. Karę tę uzasadniano obowiązującym ówcześnie prawem odwetu „oko za oko, ząb za ząb”. Od samego początku kara śmierci (poena mortis) jako najstarszy środek karny, związany z emocjonalnym podkładem zemsty, dzielił i nadal dzieli ludzi na dwa przeciwstawne obozy – jeżeli chodzi o stosunek do tego najostrzejszego środka reakcji społecznej, to jest do uprawnionego zabójstwa zwanego karą śmierci. Owo zabójstwo z wyroku (z upoważnienia ustawy) jako problem prawno-filozoficzny oraz polityczno-praktyczny pobudzało umysły wielu filozofów i przedstawicieli innych dyscyplin nauki, którzy usiłowali skonstruować „przekonywujące” teorie, uzasadniające zarówno sens, jak i bezsens tej drastycznej i pełnej grozy formy represji.

Najbardziej znane są dwie teorie. Pierwsza z nich, teoria retrybutywna kary kryminalnej przyjmuje, że zasadniczym celem wymierzania kary jest odpłata za czyn przestępczy, jaki został popełniony. Samą istotą procesu karania jest działanie zmierzające do tego, aby przestępca ponosił odpowiedzialność karną za popełnione przestępstwo. Tak więc teoria retrybutywna odnosi się do czynu już dokonanego. Natomiast prewencyjna teoria kary śmierci uzasadnia jej sens inną sentencją: „karze się, aby nie popełniono przestępstwa”, a więc w istocie odnosi się do przyszłości. Zwolennikami tej drugiej teorii są utylitaryści, którzy główny akcent kładą na resocjalizację, a więc przywrócenie społeczeństwu przestępcy. Samo przestępstwo ma dla nich drugorzędne znaczenie. W centrum ich zainteresowania pozostaje sprawca – prewencja indywidualna, ewentualnie jego naśladowcy – prewencja generalna.

Pomiędzy tymi dwoma stanowiskami, pojawiają się różnego rodzaju mniej lub bardziej udane kompilacje obu wyżej wymienionych teorii. Zazwyczaj opierają się one na założeniu, że nie można usunąć w procesie wymierzania sprawiedliwości sankcji karnej, bo ona sama w sobie jest jego istotą.

Różne koncepcje kary stanowiły i nadal stanowią podstawę argumentów zarówno abolicjonistów, jak i retencjonistów. Abolicjoniści kwestionują konieczność stosowania kary śmierci. Uważają, że narusza ona podstawowe prawo człowieka, jakim jest prawo do życia. Nie godzą się na karę śmierci także dlatego, że w większości systemów karnych, gdzie jest lub była ona stosowana, nie przestrzegano zasady podobnego karania sprawców. Rzadziej orzekano tę sankcję wobec kobiet, dużo częściej kara ta była orzekana wobec przedstawicieli mniejszości etnicznych, narodowościowych, religijnych, uboższych warstw społeczeństwa... Także kolor skóry był ważną determinantą kwalifikacji przestępstwa i wymiaru kary.

Argumenty abolicjonistów mają niewątpliwie dużą moc perswazyjną. Nie trafiają jednak do części polityków społeczeństw w poszczególnych krajach. Stanowisko opinii publicznej w wielu państwach, wyrażane w różnych sondażach, pozostaje bowiem w sprzeczności do postulatów abolicjonistów. Gdyby więc politycy uwzględniali postawy większości wyborców, to w ustawodawstwie sporej liczby państw utrzymanoby karę śmierci. Gdyby zaś uwzględnili stanowisko retencjonistów, to we wszystkich krajach kara śmierci zostałaby utrzymana.

Jeśli chodzi o uzasadnienie kary śmierci z punktu widzenia teorii retrybutywnych (w aspekcie odpłaty), to jej zwolennicy – retencjoniści, opierają się w dużym stopniu na argumentacji niemieckiego filozofa Immanuela Kanta. Jego zdaniem każda kara, w tym także kara śmierci, jest koniecznością moralną, postępującą za przestępstwem zgodnie z imperatywem kategorycznym powinności bezwzględnej. Jest zatem koniecznością logiczną wynikającą z postulatów rozumu praktycznego, który ukazuje również tę prawdę, że człowiek jest wartością samą w sobie, a zatem nie może być celem dla czegoś, co istnieje poza nim. Skoro tak, to kara śmierci nie może mieć innego celu jak tylko odpłatę. Jest bowiem wcieleniem idei i sprawiedliwości retrybutywnej, która domaga się reagowania złem za zło (zabijesz kogoś – zabijesz siebie).

Kara śmierci jest więc w ujęciu retencjonistów sprawiedliwą i dopasowaną do winy odpłatą, tj. swoistym odwetem (retributio) w myśl zasady „śmierć za śmierć”.

Argumenty zwolenników teorii utylitarnych

Inne są argumenty zwolenników teorii utylitarnych, określanych też mianem teorii zorientowanych instrumentalnie na realizację określonych celów. Podstawowym ich założeniem jest pierwiastek utylitarny. Kara bowiem nie ma być dostosowana do społecznego gniewu, lecz ma służyć celom praktycznym, społecznie użytecznym w zakresie skutecznej walki z przestępczością, zarówno od strony przestępcy (prewencja szczególna, indywidualna), jak i od strony innych kandydatów na to niechlubne miano (prewencja ogólna, generalna).

Kara jest więc swoistym aktem samoobrony przed siłami destrukcji, hamulcem przeciw zachowaniom dewiacyjnym, przestępczym. Jej sens trafnie oddaje przysłowie „sprawiedliwość kary wynika nie z faktu, że dotyczy tego, kto na nią zasłużył, lecz z tego, że jej wymierzenie może przynieść pożądaną korzyść”. Wprawdzie jest ona naturalnym i logicznym następstwem popełnionego czynu, w którym ma genetyczne i racjonalne uzasadnienie, to jednak nastawiona jest na określony cel. Odrzuca odpłatę jako społecznie bezwartościową. Karze tylko po to i tak, aby odzyskać sprawcę dla uporządkowanego współżycia oraz karze tylko taką wysokością dolegliwości, która jest adekwatna do głębokości antyspołecznego nastawienia, które sprawca okazał swym czynem.

Przykładowo teoria prewencji specjalnej upatruje w odebraniu przestępcy możliwości ponownego popełnienia przestępstwa. Kara rozpatrywana z tego punktu widzenia, ze stanowiska społeczno-utylitarnego, ma służyć ochronie społecznej. Jest ona usprawiedliwiona zatem o tyle, o ile potrafi bardziej lub mniej skutecznie zabezpieczyć interesy prawem chronione przed niebezpiecznym sprawcą.

Badania dotyczące „użyteczności” kary śmierci

Badania te poszukują odpowiedzi na pytanie, czy kara śmierci ma istotnie większą moc odstraszania niektórych kategorii potencjalnych zabójców niż kara wieloletniego pozbawienia wolności. Spośród nich szczególnie cenne wydają się być te, w których badano, co działo się, jeśli chodzi o przestępstwa zagrożone karą śmierci, w okresie, gdy obowiązywała i była stosowana, a także wówczas, gdy obowiązywanie jej uchylono oraz ewentualnie dalej, gdy ponownie ją przywracano. Badań takich jest sporo, szczególnie w Stanach Zjednoczonych, a ich wyniki są zgodne pod jednym względem: pokazują brak związku między liczbą ujawnionych przestępstw zagrożonych karą śmierci oraz jej obowiązywaniem i stosowaniem.

W ich trakcie starano się także udzielić odpowiedzi na pytanie, czy w okresie zaraz po wykonaniu kary śmierci maleje liczba przestępstw nią zagrożonych. Wydawało się, że tak powinno być w niedługim czasie po wykonaniu wyroku, któremu poświęcono wiele miejsca w środkach masowego przekazu. Okazało się jednak, że nie zaobserwowano tego, zdawałoby się, oczywistego związku. Wyniki badań potwierdziły fakt niskiej, ogólnoprewencyjnej efektywności kary śmierci, gdyż zarówno w okresie 60 dni przed i 60 dni po głośnej egzekucji, liczba ujawnionych zabójstw była podobna.

Wyniki tych badań stanowią jeden z podstawowych argumentów zwolenników zniesienia kary śmierci. Skoro bowiem kara śmierci nie ma widocznego wpływu na liczbę przestępstw, to traci sens jej utrzymywanie. Liczba zabójstw jest w wielu krajach stała lub maleje mimo zniesienia lub zawieszenia wykonywania kary śmierci i stosowania kar innego typu. Niektóre badania potwierdzają nawet wyższą liczbę zabójstw w okresie, gdy kara śmierci była wprowadzona przez ustawodawstwo. Nie wydaje się jednak, aby wyniki tych badań jednoznacznie rozstrzygały fakt niskiej skuteczności kary śmierci. Z pewnością ostateczna sankcja bardziej odstrasza od popełniania zabójstw ze szczególnym okrucieństwem i innych zbrodni (np. zbrodni ludobójstwa), lecz jej brak niestety też nie odstrasza wielu potencjalnych zbrodniarzy przed popełnieniem zbrodni.

Aspekty etyczne

Wielu naukowców i polityków uważa problem kary śmierci za kwestię czysto etyczną. Kara śmierci jest więc wtedy uzasadniona, gdy odpowiada normom etycznym. Przykładowo Alicja Grześkowiak utrzymywała, że rozstrzygnięcie problemu z tym związanego leży w dwóch płaszczyznach, tj. „płaszczyźnie aksjologicznej – jako spór o wartości” lub też „jako spór o zależności empiryczne”. Największe kontrowersje dotyczą jednak nieodłącznie towarzyszącej człowiekowi od dobrych paru tysięcy lat normą moralną „nie zabijaj”. Wynika ona z postawy szacunku dla egzystencji każdej jednostki ludzkiej. Z uznaniem takiej absolutnej wartości wiąże się ujemna ocena wszystkich czynów godzących w istnienie człowieka. Z tym stanowiskiem zgodny jest więc bezwzględny moralny zakaz zabijania. Jeżeli zatem „moralnie złe jest zabójstwo”, to „zła jest również i kara śmierci”.

Przeciwnicy kary śmierci wskazują na jej nieetyczność. Szkoda tylko, że zapominają oni o tym, iż zgodnie z kanonami tej samej etyki, na którą się powołują, za dobre się wynagradza, a za złe karze. Oczywiście karze się różnymi środkami czy też dolegliwościami, a wśród nich także śmiercią, jeżeli jest to uzasadnione i wskazane ze względu na stopień winy sprawcy oraz niebezpieczeństwo, jakie on stwarza dla porządku prawnego. Wielu etyków i prawników sądzi, że nie warto już dyskutować na temat zasadności kary śmierci, ponieważ spór ten rzekomo został rozstrzygnięty na korzyść abolicjonistów. W rzeczywistości jednak spór etyczny o karę śmierci, prowadzony od dawna, nie został rozwiązany. Nie można go bowiem rozstrzygnąć w sposób ostateczny.

Nie udaje się też przekonać do tej kary polityków-decydentów, którzy w praktyce życia społecznego decydują o jej utrzymaniu bądź zniesieniu lub przynajmniej zawieszeniu jej wykonywania w okresie pokoju. Opinie etyków, prawników, filozofów, politologów i specjalistów z innych dziedzin nauki w gruncie rzeczy niewiele znaczą. Politycy bowiem często nie tylko nie uwzględniają rad ekspertów, lecz zwykle nie wsłuchują się w ogóle w głosy znacznej części swoich wyborców, którzy w wielu państwach, w których funkcjonuje ułomny system prawny, domagają się zaprzestania tej formy wymierzania kary.

Czasami jednak rzeczowa dyskusja o karze śmierci jest bardzo utrudniona, a nawet niemożliwa w sytuacji, w której w danej grupie państw dominuje „oficjalnie” wyznawany pogląd o „nieludzkim” i „nieetycznym” charakterze tej kary. W ogromnej większości państw europejskich obowiązuje liberalny paradygmat nie tyle karania, ile naprawiania przestępcy. Wielu polityków i prawników zdaje sobie sprawę, że nie można np. seryjnemu zabójcy, nawet w ciągu 25-letniego pobytu w więzieniu wpoić, iż także jego „kara śmierci”, jaką wymierzył swoim ofiarom jest „nieludzka” i „nieetyczna”. A jednak politycy ci poważnie nie rozważają ponownego wprowadzenia, nawet dla sprawców najokrutniejszych zbrodni, kary śmierci. Dzieje się tak nawet w tych państwach demokratycznych, gdzie większość społeczeństwa opowiada się za wprowadzeniem kary śmierci. Przykładowo aż 70% Polaków opowiedziało się w sondażach opinii publicznej, przeprowadzonych w 2011 roku, za wprowadzeniem kary śmierci. Tylko 10% było temu przeciwnych, a 20% nie miało ten temat zdania. Podobne proporcje między zwolennikami i przeciwnikami kary śmierci występują także w niektórych, innych krajach europejskich.

Nieuwzględniane postulaty

Nasuwa się więc pytanie, że skoro społeczeństwo jest suwerenem w krajach demokratycznych, to dlaczego ich postulatów nie uwzględniają wybrani przez nich parlamentarzyści i rządzący danym państwem politycy?

Być może dlatego, że w cywilizowanej Europie obowiązuje już od wielu lat bardzo liberalne podejście do sprawców nawet najcięższych przestępstw. Innym wytłumaczeniem tego stanu rzeczy może być to, że współcześni politycy często ignorują wyniki sondaży opinii publicznej, czyli w praktyce lekceważą opinie swoich wyborców.

W toczących się od tysięcy lat debatach na temat kary śmierci bardzo często biorą górę emocje. Nie oznacza to jednak, że debaty na ten temat pozbawione są głębszego sensu. Szczególnie w sytuacji, kiedy zarówno retencjoniści, jak również abolicjoniści, powtarzają od wielu lat te same w gruncie rzeczy argumenty oraz w dowolny sposób interpretują dostępne dane o liczbie wykonywanych wyroków kary śmierci w poszczególnych krajach. Pewnym paradoksem jest fakt, że wielu polityków, a także sędziów i prokuratorów opowiada się, ale tylko w rozmowach prywatnych, za wprowadzeniem kary śmierci w tych krajach, w których karę tę zniesiono lub zawieszono jej wykonywanie. Publicznie jednak żaden z nich nie chce się do tego przyznać. A apel premiera Węgier Viktora Orbana z kwietnia ubiegłego roku o debatę w UE w sprawie wprowadzenia kary śmierci, wywołał burzę w wielu krajach europejskich. Politycy jednak zabierają głos w tej kwestii zwykle w okresie wyborczym, aby przypodobać określonym kręgom potencjalnych wyborców. Tak też było w przypadku „postulatów” szefa węgierskiego rządu, który, podnosząc kwestię kary śmierci, chciał „podebrać” temat drugiej największej partii politycznej w kraju – Jobbikowi, gdyż jego partia Fidesz traciła poparcie na rzecz tego skrajnie prawicowego i antyeuropejskiego ugrupowania. Premier V. Orban szybko wycofał się ze swojego pomysłu i 2 czerwca 2015 r. nie tylko pod wpływem groźby „wyrzucenia” Węgier z Unii Europejskiej, zapewnił, że jego kraj nie ma zamiaru wprowadzać kary śmierci. Przyznał też rację przewodniczącemu Komisji Europejskiej Jean-Claude Junckerowi, że żaden kraj członkowski nie może wprowadzać przepisów sprzecznych z dokumentami ramowymi UE.

Nie oznacza to oczywiście końca debat na temat najwyższej czy głównej sankcji. Wprawdzie o samej karze głównej niewiele można powiedzieć nowego „lecz w tej sprawie, jak i w wielu innych” – jak trafnie zauważył Leszek Kołakowski„powtarzanie nie jest ani zbyteczne, ani niemądre”. Debaty te nie powinny się jednak ograniczać tylko do analizowania i oceny poszczególnych przypadków zastosowania kary śmierci w tych krajach, w których ta forma represji została utrzymana, lecz powinny wskazywać kierunek pożądanych zmian w systemie prawnym danego państwa. Szczególnie w sytuacji, kiedy obowiązujące w danym kraju prawa mają coraz mniejszą „siłę odstraszającą” dla sprawców najokrutniejszych zbrodni.

Autor jest posłem na Sejm RP z ramienia Platformy Obywatelskiej.
Fot. thedailyjournalist.com

Literatura:
P. Bartula, Kara śmierci – powracający dylemat, Krakow 1998.
J. Baszkiewicz, Powszechna historia ustrojów państwowych, Gdańsk 2001.
Capital punishment – not dead yet, „The Economist” 13.04.2013.
Z. Galicki, M. Granat i P. Sarnecki, Problematyka kary śmierci, „Przegląd Sejmowy” 2000, nr 3.
B. Gregg, Human rights as social construction, Cambridge 2012.
A. Mazurek, Kara śmierci, historia, prawo, etyka, Lublin 2006.
K. Poklewski-Koziełł, Gdy państwo zabija: Kara śmierci w Stanach Zjednoczonych, „Państwo i Prawo” 2003, nr 3.

Czytany 5689 razy