Wydrukuj tę stronę
środa, 13 luty 2013 07:58

Sławomir Wełniński: Prawnomiędzynarodowy status Kosowa

Oceń ten artykuł
(1 głos)

kosowo-small  Sławomir Wełniński

Nowy podmiot geopolityczny, jakim stało się Kosowo po jednostronnej deklaracji niepodległoci, by móc w pełni włączyć się w system międzynarodowy, nadal potrzebuje pełnego uznania swojej podmiotowości. Wyróżniamy kilka rodzajów uznania międzynarodowego. Tak, więc uznanie de iure – jest uznaniem prawnym, mającym charakter pełny i w zasadzie ostateczny. Natomiast uznanie de facto jest tymczasowe i prowizoryczne.

Nowy początek

17 lutego 2008 r. „premier” Kosowa Hashim Thaci odczytał w parlamencie tekst jednostronnej deklaracji, ogłaszającej Kosowo „niepodległym, suwerennym i demokratycznym państwem”. Polityczne, społeczne i kulturalne skutki tej proklamacji, której otwarcie i zdecydowanie sprzeciwia się Serbia, dla której Kosowo to „serbska Jerozolima” – kolebka państwowości i serbskiego kościoła prawosławnego, są trudne do przewidzenia dla całej Europy.

Niezawisłość Kosowa (nazwa terytorium pochodzi od gatunku ptaka kosa, jak również wywidzi się od Metochii, czyli nazwy posiadłości cerkiewnych, przy czym Albańczycy unikają tej nomenklatury ze względu na potwierdzenie faktu wielowiekowego panowania na tych ziemiach Serbów) zyskała natychmiast swoich licznych zwolenników, jak i przeciwników. Ci pierwsi powołują się na zasadę samostanowienia, drudzy natomiast na wynikającą z suwerenności zasadę integralności terytorialnej państwa.

Jeżeli chodzi o prawo do samostanowienia, termin ten został po raz pierwszy został sformułowany w Deklaracji Praw Narodów Rosji z 15 XI 1917 r., jednakże normą prawa międzynarodowego stał się kilkanaście lat później, a dokładniej po następstwach. jakie niosła ze sobą II Wojna Światowa. Wyraźne sformułowanie prawa do samostanowienia nastąpiło w Karcie Narodów Zjednoczonych, uchwalonej w 1945 r.. W dokumencie tym nie ma jednak definicji, ani nawet bliższego określenia prawa do samostanowienia. 

Wraz z rozpadem imperiów kolonialnych pojawił się problem usankcjonowania i uregulowania prawa w zakresie samostanowienia. Uregulowania takie znalazły się m. in. w Deklaracji Zasad Prawa Międzynarodowego ONZ z 1970 r., Akcie Końcowym Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (1975 r.), Afrykańskiej Karcie Praw Człowieka i Ludów (1981 r.) oraz w Karcie Nowej Europy(1990). Należy jednocześnie nadmienić, iż nie w każdym przypadku powołanie się na prawo do samostanowienia posiada taka sama „moc”. 

Najsilniejsze prawo do samostanowienia występuje w przypadku federacji, która przewiduje konstytucyjne prawo wyjścia z niej (np. samostanowienie państw będących byłymi republikami Związku Radzieckiego). Nieco słabsze, ale również silne, jest to prawo w przypadku republik związkowych b. Jugosławii. Inaczej jest w federacjach mononarodowych (Niemcy, Austria), gdzie nie przewidziano możliwości ich opuszczenia. Pośrednim, między Niemcami a ZSRR, przypadkiem jest Rosja, stanowiąca państwo narodowe Rosjan, gdzie niektóre podmioty federacji zostały wyodrębnione wg kryterium etnicznego. Istnieje wreszcie przypadek Hiszpanii, z modelem podobnym do Jugosławii tj. państwa unitarnego z okręgami autonomicznymi na bazie etnicznej.

Trzymając się wykładni prawa międzynarodowego w tej materii, wniosek może być tylko jeden – powołując się na zasadę samostanowienia narodów Kosowo narusza ład międzynarodowy, co może prowadzić do rozstroju takowego prawa, gdy jednostronne deklaracje będzie traktował konsekwentnie, tudzież do degradacji prawa do samostanowienia, gdy będzie je traktował wybiórczo (casus Abchazji i Osetii Południowej, którym odmówiono uznania międzynarodowego). Świadczyć to może o nieznajomości prawa lub o powoływaniu się w rozwiązywaniu sporów międzynarodowych na argument siły i faktów dokonanych, bez analizy źródeł i przyczyn konfliktu.

Natomiast termin integralności, nienaruszalności terytorium danego państwa pojawił się po raz pierwszy na kongresie wiedeńskim w 1815 r., w związku z przyznaniem gwarancji integralności terytorialnej Szwajcarii. W XX w. integralność terytorialną gwarantowały zapisy zawarte w umowach międzynarodowych takich jak Akt Końcowy KBWE. W jego części I, obejmującej zagadnienia bezpieczeństwa, znalazła się m. in. deklaracja zawierająca zasady, na których miały opierać się stosunki międzynarodowe. Wśród nich można wymienić m.in. nienaruszalność granic, integralność terytorialną państw, pokojowe rozstrzyganie sporów, nieingerencja w sprawy wewnętrzne.

Analogiczne zapisy można spotkać wśród zasad i celów ONZ, które wymienione zostały w artykule 1 i 2: utrzymywanie pokoju i bezpieczeństwa międzynarodowego, podejmowanie działań mających na celu likwidację zagrożeń i aktów agresji oraz pokojowe rozwiązywanie sporów, nieingerencja w sprawy wewnętrzne państw członkowskich (jak można wywnioskować, bombardując Jugosławię, wszczynając wojnę i pomagając separatystom z Kosowa – USA , jak i inne państwa Zachodu złamały większość z powyższych).

W 1993 r. Światowa Konferencja Praw Człowieka ONZ w Wiedniu, w Deklaracji Końcowej, jednogłośnie uznała prawo do samostanowienia za część międzynarodowego systemu praw człowieka, powołując się m. in. na treść Karty Narodów Zjednoczonych. Co praktycznego wynika z tego dokumentu?

Przede wszystkim to, że uznanie prawa do samostanowienia ludu nie równa się uznaniu prawa do secesji (odłączeniu się mniejszości narodowej i stworzenia własnego państwa). W podobnym tonie stanowi Układ z Dayton z 1995 r. kończący konflikt w Bośni.

Aktem który ma decydujące znaczenie dla określenia prawnomiędzynarodowego statusu Kosowa jest Rezolucja 1244 Rady Bezpieczeństwa ONZ z 10 czerwca 1999 r., na mocy której Kosowo pozostaje formalnie częścią Serbii, która jest administrowana przez ONZ w ramach misji UNMIK.

Nie zmienia tego Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości, którego werdykt de facto nie stanowi o legalności, bądź nie, kosowskiej państwowości. Nie wspomina też o statusie prawnomiędzynarodowym prowincji. Jedynym dokumentem, określającym ten status, pozostaje wspomniana wyżej Rezolucja 1244 RB ONZ, a ta wyraźnie stwierdza, że integralność terytorialna Jugosławii, której państwem sukcesyjnym jest Serbia, zostaje zachowana.

Uznanie międzynarodowe

Nowy podmiot geopolityczny, jakim stało się Kosowo po jednostronnej deklaracji, by móc w pełni włączyć się w system międzynarodowy, nadal potrzebuje pełnego uznania swojej podmiotowości. Wyróżniamy kilka rodzajów uznania międzynarodowego. Tak, więc uznanie de iure – jest uznaniem prawnym, mającym charakter pełny i w zasadzie ostateczny. Natomiast uznanie de facto jest tymczasowe i prowizoryczne. Co do zasady uznanie ma charakter ostateczny. Można jednak rozważać wyjątkowe sytuacje, w których uznanie będzie można podzielić na „wyraźne”, przez np. wymianę not dyplomatycznych i „dorozumiane” per facta concludentia, czyli np. przez faktyczne nawiązanie stosunków dyplomatycznych.

Oddzielna kwestią jest charakter prawny, jaki można przypisać aktowi uznania. W doktrynie ukształtowały się dwie przeciwstawne koncepcje: konstytutywna i deklaratoryjna. Pierwsza z nich głosi, iż państwo staje się pełnym podmiotem prawa międzynarodowego dopiero ex nunc od chwili uznania przez społeczność międzynarodową lub jej przeważającą część. Druga koncepcja deklaratoryjna stanowi, że państwo powstaje samoistnie, mocą własnego oświadczenie o swoim powstaniu, a uznanie międzynarodowe potwierdza tylko ten stan ex tunc. Przeważające jest stanowisko, że uznanie ma charakter deklaratoryjny.

Należy jednak pamiętać, że państwo nieuznane przez społeczność międzynarodową zgodnie z teorią deklaratoryjną, będzie posiadało podmiotowość prawno-międzynarodową, ale realnie nie będzie mogło działać w sferze międzynarodowej i chociażby zawierać umów międzynarodowych, jeśli podmiot, z którym będzie chciało zawrzeć umowę, tego państwa nie uzna.

Przy akcie uznania podmiot uznający musi brać pod uwagę kilka zasadniczych czynników. Do uznania państwa przez inne podmioty muszą zostać spełnione sine qua non następujące warunki:

* państwo musi posiadać określone terytorium (co do terytorium, zostało ono secesjonowane z naruszeniem fundamentalnej zasady integralności terytorialnej Serbii, co stanowi poważne naruszenie norm prawa międzynarodowego);

* grupę ludności oraz;

* suwerenną władzę, sprawującą realnie zwierzchnictwo nad całym terytorium (najogólniej suwerenność polega na tym, że państwo w stosunkach międzynarodowych nie podlega żadnej innej władzy; to tzw. suwerenność zewnętrzna; natomiast suwerenność wewnętrzna odnosi się do organów państwa, które muszą realnie sprawować władzę na całym jej terytorium. Władza ta musi być wyłączna, pełna i samodzielna, Wyłączność oznacza, że na terytorium danego państwa funkcjonuje struktura władzy politycznej odrębna i niezależna od innych państw.

Kolejny raz napotykamy na problemy z akceptacją powyższej wykładni, w zgodzie z literą prawa tworu, jakim jest „Republika Kosowa”, biorąc pod uwagę warunki determinujące uznanie międzynarodowe.  Istnieją również dodatkowe czynniki takie jak:

* poszanowanie praw człowieka;

* respektowanie praw mniejszości;

* poszanowanie nienaruszalności granic.

Owe „dodatkowe czynniki” nie ułatwiają również nam tego zadania. Dość powiedzieć, iż w wyniku masowych czystek etnicznych i aktów terroru, w szczególności od czerwca do listopada 1999 r. i w marcu 2004 (Pogrom marcowy), a sporadycznie przez cały czas, spośród 260 tys. wypędzonych ze swych domów Serbów, Cyganów i przedstawicieli innych niealbańskich narodowości, wróciło zaledwie ok. 20 tys. Wskutek tych działań odsetek ludności niealbańskiej stanowi obecnie 8–12% ogółu ludności tego obszaru. Proces ten nie ulega przyspieszeniu, ze względu na wrogi stosunek Albańczyków. W szczególności metodycznie wyczyszczono z Serbów największe kosowskie miasta (mit wielokulturowości został obalony w momencie przekroczenia „granic” enklaw serbskich, skupiających od kilku (np. Djakovica – 4 osoby), kilkudziesięciu (np. Prizren – 24 osoby, Prisztina – 27 osób) po kilkaset i kilkadziesiąt tysięcy osób. Im mniejsze to enklawy, tym mniejsza swoboda poruszania się, wyjazdów poza własną miejscowość czy dzielnicę. W wielu miejscach możliwe jest to tylko w konwoju KFOR. Wypędzeni zaś żyją głównie w obozach dla uchodźców w Serbii Centralnej i w pewnej liczbie w serbskich enklawach.

Raport wydany przez brytyjską Międzynarodową Grupę na rzecz Praw Mniejszości (MRGI) podaje, iż członkowie mniejszości są narażeni na dyskryminację i wykluczenie ze społeczeństwa. W raporcie wskazano na brak woli politycznej do realizacji praw mniejszości, co, wraz ze złymi warunkami gospodarczymi, sprawia, że wielu członków mniejszości opuszcza Kosowo.

Posiadanie wyżej wymienionych atrybutów nie obliguje jednak państw lub organizacji międzynarodowych do „automatycznego” uznania ad hoc. Nie istnieje obowiązek uznania jednostek geopolitycznych, które posiadają atrybuty państwowości. Uznanie ma w dużej mierze charakter polityczny.

Z prawnego punku widzenia, bez formalnego uznania przez ONZ, Kosowo nie jest niepodległym państwem. Kwestia uznania de facto przez USA i zalecenia Brukseli do uznania Prisztiny, nie zmieniła sytuacji. Państwa, decydujące się uznać taką jednostkę, kierują się m.in. kryterium efektywności, a więc tym, czy nowa władza jest zdolna do sprawnego, stabilnego i trwałego sprawowania kontroli nad ludnością zamieszkującą określone terytorium oraz czy mandat nowej władzy jest legitymizowany wola ludności jej podlegającej. Gdyby stosować wyżej wymienione kryterium „dosłownie”, należałoby przyjrzeć się bliżej każdemu z aspektów, będących warunkiem uznania międzynarodowego. Powstaje zatem pytanie, jak spełnianie tych kryteriów wygląda w Kosowie?

Realia tzw. „Republiki Kosowo”

O braku podstaw prawnych i moralnych secesji prowincji serbskiej świadczą realia pseudo-republiki, zwłaszcza warunki życia ludności niealbańskiej, czy też niszczenie świadectw historii tej ziemi. „Państwo” to nie sprawuje aktualnie żadnej kontroli nad północno-zachodnimi rubieżami prowincji. Warto tutaj zaznaczyć, że w większym lub mniejszym stopniu istnieją paralelne instytucje Republiki Serbii względem instytucji okupacyjnych samozwańczej Republiki Kosowa, takie jak:

a) sieć poczty i telekomunikacji,

b) szkolnictwo, z którego obok Serbów korzystają też Goranie, Cyganie i Chorwaci,

c) administracja publiczna i samorząd terytorialny,

d) placówki służby zdrowia,

e) obrót pieniężny w dinarach,

f) pensje i emerytury, których płatnikiem jest Serbia,

g) inwestycje tejże w prowincji,

h) organizacja wyborów do serbskiego parlamentu odbywajaca się na terenie Kosowa i Metochii,

i) funkcjonowanie Zgromadzenia Unii Gmin Kosowa i Metochii, które jest organem samorządu terytorialnego na szczeblu prowincji.

Ponadto KFOR stale pilnuje prowincji – w zależności od kontyngentu z różnym skutkiem (od Włochów in plus po Niemców in minus). Ciekawostką, zakrawającą na kpinę, jest fakt, że KFOR od początku miał za zadanie w pierwszym rzędzie ochraniać swoich żołnierzy. Nasuwa się więc pytanie – po co w ogóle został tam sprowadzony?

Działalność sił policyjnych (EULEX – siły policyjne UE, UNMIK – siły policyjne ONZ) ogranicza się tylko do serbskich enklaw. Nadal pozostaje nierozstrzygnięty problem legalności wysłania unijnych sił policyjnych (inaczej niż KFOR i UNMIK, które stacjonują w oparciu o Rezolucję 1244 RB NZ, potwierdzającą suwerenność Serbii), które zostały wysłane w związku z jednostronnym ogłoszeniem niepodległości, czyli w sprzeczności z prawem międzynarodowym. Problem ten po części został rozwiązany otrzymaniem zgody Belgradu na ich pobyt.

Kosowo jest obszarem szczególnie silnie naznaczonym przestępczością,, w szczególności zorganizowaną, która skupia się na eksporcie żywego towaru, przerzucie narkotyków, kradzieżach samochodów, handlem organami (Kosowo obok Mołdawii stanowi największy czarny rynek obrotu organami, których głównymi „dawcami” są przedstawiciele narodowości niealbańskich. Po wkroczeniu sił rozjemczych zaginęło lub pozostaje zaginionych ok. 1,5 tys. ludzi).

Elita polityczna Kosowa wywodzi się z terrorystycznych formacji UÇK (ich zbrodnie, jak dotąd nie zostały ukarane), a zarazem z organizacji o charakterze mafijnym. Oznacza to, że Kosowo to szczególny przypadek nie tyle państwa, w którym mafia istnieje (co zdarza się dość często), lecz mafii, która posiada własne państwo. Warto w kontekście tym zaznaczyć, że albańskich działaczy, skupionych wokół Ibrahima Rugovy odsunięto od wpływu na bieg spraw przed konferencją w Rambouillet, zastępując ich rebeliantami z UÇK.

O kuriozalnym bezprawiu świadczy fakt, iż w grudniu 2004 r. na premiera powołano Rumusha Haradinaja, któremu Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości wytoczył proces. Kosowski szef rządu ostatecznie został uniewinniony po kilku latach śledztwa i procesu. Na wynik procesu miała jednak istotny wpływ śmierć 19 świadków oskarżenia w niewyjaśnionych i dziwnych okolicznościach w trakcie samego przewodu. Ponadto Rumush Haradinaj jako jeden z głównych przywódców UÇK, został oskarżony przez władze serbskie o zamordowanie w latach 1998–1999 kilkuset Serbów i obecnie uważany jest przez Belgrad za zbrodniarza wojennego. Odpowiednim komentarzem do sytuacji w dzisiejszym Kosowie niech będzie wypowiedz ambasadora USA w „Republice Kosowo” Christophera Dellato, który stwierdził, że skoro w tym kraju jest policja i adwokaci, to nie oznacza to jeszcze, że Kosowo jest państwem prawa.

Gospodarka w Kosowie nie notuje jakiegokolwiek rozwoju. Nowo powstałe firmy handlowe są małe i zajmują się towarami głównie z przemytu. Fakt dokonywania jakichkolwiek transakcji tłumaczyć można faktem wpompowania wielu miliardów dolarów pomocy ze strony USA, Unii Europejskiej i innych organizacji finansowych. W związku z tym ciężko jest bronić tezy o Kosowie jako suwerennym „państwie”, które bez oglądania się na swych dobroczyńców prowadzi niezależną politykę.

W prowincji panuje ogólny niedostatek i bezrobocie sięgające 40–60%. Nie dziwi więc ucieczka z prowincji do stolicy, która, wraz z aglomeracją, skupia 1/4 ludności – jak słusznie zauważa ekspert Instytutu Badań nad Stosunkami Międzynarodowymi Marek Skawiński. Jego zdaniem Kosowo to zjawisko typowe dla państw trzeciego świata. Pomimo olbrzymiej pomocy finansowej ze strony Zachodu oblicze infrastrukturalne i ekonomiczne prowincji niewiele się zmieniło.

Poważnym problemem Kosowa jest zaopatrzenie w energie elektryczną. Dotyczy to w różnym stopniu całej prowincji. Najgorzej sytuacja kształtuje się w serbskich enklawach, w których celowe wyłączanie prądu ma charakter represji mniejszości serbskiej.

Kolejnym aspektem jest historia. Od początku działań wojennych zniszczonych zostało ok 150 zabytków sakralnych (prawosławnych, z których 4 zabytki z obszaru Kosowa i Metochii znajdują się na liście Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO). Wszystkie pochodzą z końca XIII i początku XIV w. Spośród 21 zabytków o kluczowym znaczeniu, zniszczonych zostało 9. Ich odbudowa idzie jeszcze wolniej niż powrót wygnanych ludzi. Niektóre z ocalałych zabytków znalazły się formalnie pod ochroną, ale ciche przyzwolenie na samowole budowlane dąży w efekcie do zniszczenia krajobrazu kulturowego.

Trwa agresywna i kłamliwa, swoiście pojmowana albańska polityka historyczna, polegająca na uzurpowaniu sobie praw do prawosławnego serbskiego dziedzictwa historycznego regionu, i to w sytuacji, gdy nawet zabytki muzułmańskie nie stanowią dziedzictwa albańskiego lecz tureckie. Kultura albańska nie pozostawiła po sobie ani jednego zabytku, chyba że za taki uznać budynek albanskie organizacji polityczej znanej szerzej pod nazwą Ligi Prizreńskiej (powołanej w 1878 r.) – jeden z pierwszych celów, jaki zniszczono podczas bombardowań Prizrenu.

Sukcesywnie stara się też zacierać dowody na rdzennie serbski charakter toponomastyki na tych terenach, przez zmiany nazewnictwa miejscowego, zwłaszcza dużych ośrodków.

Nieco historii

We wczesnym średniowieczu Kosowo zamieszkiwała homogeniczna ludność serbska. Niewielka liczba Albańczyków osiedliła się w najbardziej na zachód wysuniętych częściach Kosowa. Ich liczba nie przekraczała 2% populacji. Dowody na to znajdujemy w zapisach o nadaniach osad serbskim monastyrom z XIV w. (biorąc pod uwagę dane, ujęte w tychże nadaniach, łatwo można obalić tezę, że Albańczycy stanowi rdzenną etnicznie ludność Kosowa). Po bitwie na Kosowym Polu w 1389 r., która, z militarnego punktu widzenia, pozostała nierozstrzygnięta, rozpoczął się stopniowy eksodus ludności serbskiej. Ich miejsce zaczęli zajmować Albańczycy, którzy to, pod panowaniem tureckim, posiadali szczególne przywileje tj. płacili niższe podatki, zajmowali wyższe stanowiska społeczne. Równiez proces islamizacji przebiegał wśród nich najszybciej.

W 1910 r. sporządzono pierwszy spis ludności, który pokazał, iż region ten zamieszkuje 475 tys. osób różnych narodowości. Nie określono wówczas jednak, ilu było etnicznych Albańczyków. Można przypuszczać, iż liczba ich sięgała 50% populacji Kosowa. Należy natomiast podkreślić, że od czasów wojen bałkańskich (1912–1913) uważali oni tę prowincję za swoją i nie zamierzali wyrzekać się panowania nad nią.

Według kolejnego spisu z 1921 r. Albańczycy zamieszkujący Królestwo SHS liczyli 430 tys., co stanowi ok 4 % populacji. Z tego około 290 tys. żyło w Kosowie. Po zajęciu Albanii przez faszystowskie Włochy w kwietniu 1939 r. muzułmański przywódca komitetu narodowego Bedri Pejani wezwał do zjednoczenia Albańczyków zamieszkujących Bośnię, Hercegowinę, Sandżak, Macedonię i południowa Serbię w jedno muzułmańskie państwo. Wówczas to, po raz pierwszy padło hasło „Wielkiej Albanii”. Mimo czystek etnicznych i okrucieństw Albańczyków w 1961 r. skład narodowościowy Kosowa i Metohii był następujący: Albańczycy – 525 tys., Serbowie – 190 tys., Turcy – 35 tys., Czarnogórcy – 31 tys., Cyganie – 12 tys., Chorwaci – 6 tys., Jugosłowianie – 6 tys. i inni – 5 tys.

Serbowie podejmowali działania mające wyciszyć działania separatystyczne Albańczyków m. in. przez wprowadzenie poprawek do Konstytucji SFRJ w 1971 r., które mówiły, że organy federacji będą podejmowały uchwały na zasadzie uzgodnionych stanowisk z republikami i okręgami autonomicznymi. W nowej konstytucji z 1974 r. art. 400 stanowił, że zmiana konstytucji Jugosławii będzie wymagała nie tylko zgody republik, ale także autonomicznych krajów. Co istotne, mogły one samodzielnie nawiązywać stosunki międzynarodowe.

Zdaniem wybitnego znawcy tematu i autora publikacji na temat Jugosławii „Rozbicie Jugosławii” M. Waldenberga, taka autonomia nie istniała w żadnym innym kraju. Niestety nawet tak liberalne prawo nie zaspokojono albańskich żądań. Dopiero poprawki do Konstytucji SFRJ z 1989 r. ograniczyły autonomię Kosowa, lecz jej nie zlikwidowały.

Albańczycy w tym czasie bojkotowali organizowane przez Serbów wybory, pozbawiając się tym samym przysługujących im praw obywatelskich, by prowadzić walkę opozycyjną poza parlamentem, bez uciekania się do przemocy. Jest to jeszcze jeden dowód na to, iż Albańczykom nie odpowiadała legalna droga uzyskiwania praw dla swojego narodu. Organizując podziemne ośrodki władzy, starali się udowodnić, iż Republika Serbii nie gwarantowała im możliwości rozwoju. Zatem po wolność musieli sięgnąć wykorzystując rozwiązania siłowe.

Po zawarciu pokoju w Dayton w 1995 r. Unia Europejska formalnie uznała Federalną Republikę Jugosławii wraz z Kosowem. Albańczycy wyciągnęli dwa zasadnicze wnioski z doświadczeń konferencji: działania pokojowe głoszone przez I. Rugovę nie przyniosły spodziewanych rezultatów, oraz że wspólnie ze społecznością międzynarodową zalegalizowano wprowadzone siłą podziały etniczne, co można było traktować w pewnym stopniu jako propagowanie przemocy.

Nadmienić należy iż ogromny wpływ na oblicze konfliktu serbsko-albańskiego miała Wyzwoleńcza Armia Kosowa UÇK. Jej celem była niepodległość Kosowa i połączenie w jeden organizm wszystkich ziem zamieszkanych przez Albańczyków. Albańscy terroryści nie zamierzali wcale stosować pokojowych środków w celu rozwiązania problemu spornej prowincji, lecz dążyli do jak najszybszej konfrontacji z Serbami. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że środki na utrzymanie tej organizacji pochodziły z handlu narkotykami oraz z pieniędzy Albańczyków z Zachodu. Jeszcze w 1998 r. Robert S. Gelbard, specjalny wysłannik USA na Bałkany oceniał UÇK jako organizację stricte terrorystyczną.

W związku z planami bombardowań Jugosławii pojawiło się też przypuszczenie, że akcję zbrojną przygotowywano już wiosną 1998 r. Plan zakładał, że UÇK będzie miało za zadanie prowokowanie Serbów do ataków, aby NATO mogło zyskać pretekst do zaangażowania się po stronie Albańczyków. UÇK i dyplomacja USA dążyły więc do wojny, która miała rozwiązać konflikt kosowski. Takim swoistym casus belli stała się informacja, która zbulwersowała światowa opinię publiczną. 15 stycznia 1999 r. we wsi Račak, będącej jedną z baz UÇK, znaleziono zwłoki 45 osób. Zbrodni tej rzekomo mieli dopuścić się Serbowie.

W tym miejscu należałoby się zatrzymać na chwilę nad osobą Heleny Ranty, która brała udział w dochodzeniach dotyczących masakr zarówno w Kosowie, ja i innych konfliktach na całym świecie. Na tę fińską lekarz-dentystę kryminalnego, a zarazem profesor Uniwersytetu w Helsinkach. Wywarto owocnie silną presję, zmieniła raport o masakrze w Račaku w tak, by oczernić Serbów jako morderców albańskich wieśniaków przed rozpoczęciem bombardowań Serbii.

We własnej biografii, którą napisał wraz z nią dziennikarz Kaius Niemi, opowiedziała, jak ówczesny szef Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie amerykański dyplomata William Walker wręcz rzucił w nią połamanym ołówkiem podczas nerwowej rozmowy, dlatego, że w jej raporcie nie znalazły się słowa dostatecznie przekonująco opisujące serbską zbrodnię. W. Walker, po wykryciu tzw. masakry w Račaku, stwierdził, że serbscy żołnierze zamordowali 45 cywili – kosowskich Albańczyków we wsi Račak na południe od Prisztiny. W marcu 1999 roku rozpoczęło się trwające 78 dni bombardowanie Serbii przez lotnictwo NATO, które zmusiło jednostki serbskie do wycofania się z Kosowa.

Jednakże OBWE nigdy nie była w stanie udowodnić, co się właściwie w Račaku stało. Fiński komentator wydarzeń na Bałkanach Ari Rusila, w komentarzu do książki H. Ranty stwierdził, że w powszechnej opinii W. Walker miał za zadanie pomóc UÇK stworzyć iluzję masakry, która mogłaby zostać przypisana jednostkom serbskim: „UÇK zebrała ciała swych członków, którzy zginęli w walkach z serbskimi siłami bezpieczeństwa, przebrała je w ubrania cywilne, a następnie zaprosiła obserwatorów“. Dodać należy że Albańczycy gromadzili od jakiegoś czasu ciała swoich pobratymców zamordowanych w czasie walk oraz ciała Serbów z okolicznych terenów, po czym przebierali je w cywilne ubrania. Zastanawiający jest fakt, iż jak stwierdza H. Ranta, że w wielu przypadkach miejsca ran postrzałowych nie zgadzały się z miejscami pozostawionymi przez kule na ubraniach ofiar. Wśród ofiar trudno także uświadczyć dzieci, o których informowały zachodnie media. W odpowiedzi amerykański dyplomata uznał ofiary za albańskich cywili, a jednostki serbskie za wykonawców zbrodni.

„Byłam zdezorientowana i nie byłam przygotowana do odpowiedzi. Te ciała należały do terrorystów, żołnierzy serbskich i mieszkańców wsi“ – stwierdziła H. Ranta na temat presji, którą wywierał na nią amerykański dyplomata. Przerobienia przez nią raportu tak, aby był wymierzony przeciwko Serbom, żądali od niej również fińscy dyplomaci. Raport pod naciskiem przerobiła i zaprezentowała międzynarodowej opinii publicznej. Jednakże nadal posiada  zachowaną jego pierwotną wersję [1]. 

Już dwa tygodnie po wydarzeniach w Račaku wezwano Serbów i Albańczyków do udziału w rokowaniach. Rozmowy te były prowadzone w Rambouillet. Dyplomacja jugosłowiańska nie bez racji odnosiła się do nich zdecydowanie krytycznie. Serbom przedstawiono warunki, których spełnić nie może suwerenne państwo [2]. W wypadku braku akceptacji, na Jugosławię miały spaść bomby. Istotą całej „zabawy w negocjacje” był scenariusz rozpisany tak, aby w pewnym momencie sztucznie stworzyć warunki do ogłoszenia niepodległości części terytorium Republiki Serbii.

24 marca 1999 r. siły NATO rozpoczęły działania militarne bez wypowiedzenia wojny. Bombardowanie Jugosławii trwało 11 tygodni. Równocześnie trwała wojna domowa w Kosowie, w której to Sojusz pozostawał w ciągłym kontakcie z Albańczykami. Pod koniec wojny zintensyfikowano ataki na budynki cywilne, niszcząc obiekty potrzebne do przeżycia, co było niezgodne z Konwencją Genewską. Siły NATO, by złamać opór Serbów, stosowały amunicje zawierającą zubożony uran, co spowodowało liczne wypadki chorób nowotworowych, nie mówiąc już o katastrofie ekologicznej.

W wyniku bombardowań zginęło ok. 1400 osób (w tym 800 dzieci), zaś ok. 5,5 tys. zostało rannych. 9 czerwca 1999 r., w wyniku wspólnej misji W. Czernomyrdina oraz M. Ahtissariego podpisano porozumienie pokojowe, które zakończyło wojnę. Zgodnie z planem niepodległe Kosowo miało funkcjonować w oparciu o dwie zasady: wieloetniczności i decentralizacji.

Zakończenie

Zgoda na stworzenie kosowskiego państwa to zgoda na zaistnienie na mapie Europy państwa przestępczego. Wszyscy rządzący Kosowem, począwszy od Hasima Thaci, to osoby powiązane z międzynarodową mafią, zajmującą się handlem bronią, organami, przemytem narkotyków i prostytucją. Wszyscy to członkowie terrorystycznej UÇK zajmującej się prześladowaniami ludności serbskiej, cygańskiej i chorwackiej. Wydaje się mało prawdopodobne, aby Albańczycy, po uzyskaniu pełnej suwerenności zaprzestali napaści na Serbów i przedstawicieli innych mniejszości narodowych. Jest to naród, który kieruje się zasadami średniowiecznego prawa Kanunu – wendetty, zemsty rodowej. Albańczycy nie będą także chronić serbskiego dziedzictwa kulturowego, co udowodnili niszcząc monastery i cerkwie związane z serbskimi początkami tych ziem.

Przypadek kosowski jest wyjątkowo bulwersującym przykładem stosowania podwójnych standardów w polityce międzynarodowej. Zgoda na pełna niepodległość Kosowa może oznaczać przyzwolenie na budowę „Wielkiej Albanii”. Oczywiście, władze w Tiranie (mówił za to o tym wspomniany wyżej W. Walker) odżegnują się od tego pomysłu, ale historia konfliktów bałkańskich uczy nas, że może być zupełnie inaczej.

Uznanie niepodległości Kosowa stworzyło bardzo niebezpieczny precedens. Nie tylko dlatego że otworzyło drogę do secesji. Jest groźne samo w sobie, ale również dlatego, że otwiera ja tam, gdzie prawo do samostanowienia zostało już zrealizowane – Albańczycy to prawo zrealizowali w postaci państwa o nazwie Albania.

Zgoda na niepodległość Kosowa to także sankcjonowanie powołania trzeciego obok Albanii i Bośni państwa islamskiego w Europie, co stanowi niebezpieczeństwo i możliwość opanowania tego kraju przez radykalne i terrorystyczne ugrupowania islamskie, wrogie wobec kultury chrześcijańskiej. Nie jest tajemnicą, że Al-Kaida posiadała dwie bazy w Bośni i Kosowie. Służby specjalne USA stwierdziły, że o najmniej dwóch terrorystów z grupy biorących udział w samobójczych atakach z 11 września 2001 r.. przeszło przeszkolenie w jednej z nich(islam wojujący na Bałkanach [3].

Społeczność międzynarodowa nie dysponuje w rzeczywistości żadnymi legalnymi instrumentami dla przeciwdziałania reakcjom Serbii. Nie jest możliwe zastosowanie ani sankcji ekonomicznych, ani środków przymusu, gdyż Karta NZ dopuszcza je tylko w przypadku naruszenia porządku i bezpieczeństwa międzynarodowego. Tymczasem Serbia broniła swej integralności.

„Niepodległość Kosowa była właściwym krokiem” – zauważył prezydent USA W. Bush, dodając bulwersujące, jak i zastanawiające stwierdzenie: „pracowaliśmy wspólnie z krajami Europy. Ta strategia została szczegółowo zaplanowana.” To jedna z hipotez, według których wojna NATO przeciwko Jugosławii była przygotowywana od dłuższego czasu i miała na celu uzyskanie przez USA dominacji w tej części Europy, a także zniweczenie wysiłków Europy do usamodzielnienia się, jak również zaspokojenia potrzeb przemysłu zbrojeniowego w USA. Nadmienić należy iż w owym czasie opinie publiczna USA bulwersowała afera B. Clinton-M. Levinsky. Trzeba było wiec odwrócić uwagę społeczeństwa od tej sprawy, grożącej amerykańskiemu prezydentowi impeachmentem.

___________________________________________
1. Link do tekstu oryginalnego tekstu w języku czeskim http://www.denik.cz/ze_sveta/finsko_kosovo20081024.html
2. Zgodnie z aneksem B kontrolę na prowincją miał sprawować 30 tys. kontyngent sił pokojowych NATO, co de facto było równoznaczne z okupacją całej Jugosławii. Po trzyletnim okresie przejściowym miano rozpisać referendum w sprawie niepodległości Kosowa, co faktycznie oznaczałoby utratę tego terytorium przez Jugosławię.
3. http://www.gavgai.pl/nato/islam/islam.html

Czytany 21471 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04