sobota, 28 kwiecień 2012 10:27

Seth Cropsey, Arthur Milikh: Strategia morska Mahana: Chiny nauczyły się jej. Czy Ameryka ją zapomni?

Oceń ten artykuł
(1 głos)

vessel  Seth Cropsey
Arthur Milikh

Gwarancja ciągłości wolnego handlu morskiego i ochrona państwa przed wpływami z zewnątrz nie są najważniejsze. To znaczna siła morska podwaja potęgę kraju i to nie dzięki rywalizacji, ale dzięki delikatnemu naciskowi polityków, który wywierany jest za pomocą rozwoju gospodarczego.

Publiczne debaty nad budżetem federalnym często przesłaniają nasz rzeczywisty stosunek do naszych interesów w kraju i za granicą. Debaty te wystawiają na próbę zdrowy rozsądek demokracji, każąc wybierać między prostymi i łatwo dostrzegalnymi problemami, a nieznanymi i ukrytymi korzyściami strategicznymi, które stanowią podstawę danej polityki. Strategia, pozwalająca Stanom Zjednoczonym utrzymać swoją dominującą pozycję jako sile politycznej, wojskowej oraz gospodarczej, opiera się na potędze morskiej. Zdaje się, że już zapomniano, jak ważną rolę odgrywa marynarka wojenna w demokratycznym kraju. Zapomniano o tym, że dba o pomyślny handel i dobrą sytuację materialną w kraju, a przede wszystkim o tym, że to właśnie ona reguluje wolny handel morski i sprawia, że jest on w ogóle możliwy.

Wybitny amerykański mąż stanu doskonale rozumiał tę zależność. Dokładniej mówiąc, był nim Alfred Thayer Mahan, oficer marynarki wojennej i strateg. Jego książka zatytułowana „Wpływ potęgi morskiej na historię: 1660-1783”, to traktat teoretyczny, w którym autor stwierdził, że podstawą wielkości USA jest uzyskanie kontroli nad obszarami morskimi. Swego czasu Mahan miał duży wpływ na polityków, takich jak Theodore Roosevelt oraz na pokolenie teoretyków polityki zagranicznej. Pomijając małe grono oficerów marynarki wojennej, a także Chińczyków doceniających jego ideę potęgi morskiej, leżącej u podstaw potęgi kraju, Manhan i jego wkład w amerykańską historię zostali zapomniani. A przecież więcej niż 90% światowego handlu jest prowadzona drogą morską, która jest i będzie najskuteczniejszym sposobem transportu towarów.

Przez ponad 60 lat od zakończenia II wojny światowej zdążyliśmy się przyzwyczaić do myśli, że żegluga po oceanach jest bezpieczna. Marynarka wojenna Stanów Zjednoczonych wypracowała status quo, a istnienie liberalnego ustroju na morzu zostało przyjęte przez wszystkich za naturalny stan rzeczy. Jeśli jakiś inny kraj stanie w morskie szranki z USA, drogi morskie przestaną sprzyjać wolnemu handlowi, jak to obecnie trwa od roku 1945. Straty poniesione przez amerykańską gospodarkę byłyby nieobliczalne – podobnie jak to miało miejsce w przypadku Holandii, która pod koniec XVIII wieku, po utracie wpływów na morzu, straciła także status międzynarodowej potęgi.

Jak pisał Mahan – potęga morska jest „bardziej dyskretna niż otwarty konflikt zbrojeniowy”, a jej wpływ równy jest tej dyskrecji. Jednak znaczenie potęgi morskiej dla gospodarki i bezpieczeństwa narodowego jest odkładane na bok za każdym razem, gdy państwo wpada w tarapaty finansowe. Jedną z przyczyn jest trudność w oszacowaniu strategicznej korzyści, płynącej z posiadania morskiej przewagi, której powszechnie lekceważoną misją jest stworzenie warunków sprzyjających stabilnemu handlowi na drogach morskich. Czynniki, pozwalające współczesnym strategiom gospodarczym stosować prawo gospodarcze w racjonalny sposób, są również niedoceniane.

Ponadto, Mahan określił siłę morską mianem obrońcy demokratycznej wolności. Zwrócił uwagę na trzy rzeczy: Amerykanie mają talent do otaczania się bogactwem, potęga morska pozwala zwiększyć to bogactwo dzięki handlowi zagranicznemu oraz potęga ta daje do zrozumienia (tak samo sojusznikom, jak i wrogom), że regulacje prawne sprzyjają prowadzeniu handlu w racjonalny sposób. Podobnie jak Alexander Hamilton, Mahan uważał, że poszerzanie swojego bogactwa doprowadzi do stanu międzynarodowego współzawodnictwa na tle handlowym, w którym Stany Zjednoczone mają dużą szansę na wygraną. Dodatkową zaletą konkurencji na rynku jest możliwość zakupu wyspecjalizowanego sprzętu wojskowego, do której Stany nieustannie dążą. Gwarancja ciągłości wolnego handlu morskiego i ochrona państwa przed wpływami z zewnątrz nie są najważniejsze. To potęga morska podwaja potęgę kraju i to nie dzięki rywalizacji, ale dzięki delikatnemu naciskowi polityków, który wywierany jest za pomocą rozwoju gospodarczego.

Niecałe cztery lata temu, marynarka wojenna Stanów Zjednoczonych umieściła wśród swoich najważniejszych celów pomoc humanitarną i pomoc w przypadku klęsk żywiołowych – tradycyjne działania morskie, które obecnie zyskują coraz większe znaczenie jako podstawowa misja. Ponad 12 tysięcy marynarzy brało udział w misjach w Iraku i Afganistanie, w okresie, gdy konflikty osiągały punkt wrzenia. Obecnie cięcia budżetowe oznaczają poważną redukcję floty bojowej, co znacznie osłabi skuteczność tych misji oraz długoterminowej strategii amerykańskich wojsk. Prędzej czy później, strategia ta zostanie stopniowo zastąpiona rozwiązywaniem spraw niecierpiących zwłoki.

Podczas debaty dotyczącej strategii wojskowej, Mahan zwrócił uwagę na ogólnie zaniedbywany temat – wyjątkowy charakter potęgi morskiej w czasach pokoju. Według niego, zaletą mobilnych sił morskich jest fakt, że mogą zostać rozlokowane i mogą stacjonować gdziekolwiek i kiedykolwiek, zaś efekt tych działań, z początku niedostrzegalny, jest widoczny dopiero po jakimś czasie.

Zmiana starań gospodarczych i wojskowych innych państw (często przez nakłanianie rywali lub słabszych sąsiadów do rozwoju według zasad przynoszących nam korzyści) jest osiągana najtaniej i najskuteczniej dzięki potędze morskiej. Realizacja tego samego efektu z wojskami lądowymi jest mało praktyczna lub niemile widziana, ponieważ podlega to zarzutom o imperializm, wywołuje zamieszki i doprowadza do powstania kosztownego (dla obu stron) ruchu oporu. Dlatego też, bardziej niż jakikolwiek inny oddział wojska, marynarka wojenna działa w czasach pokoju jako siła zapobiegawcza, która dba o sojuszników, zdobywa nowych oraz odradza wtrącanie się państwom bez marynarki wojennej.

Również w przypadku pozbywania się ze szlaków żeglugowych nieprzyjaznych flot oraz ochrony wód państw przychylnych, modelowa marynarka wojenna nakłania swoich sprzymierzeńców do rozwoju, przez udostępnienie swoich szlaków handlowych. Korzyści z takiego układu płyną dla obu stron, mimo że czasem są one nieproporcjonalne. Weźmy na przykład cztery azjatyckie tygrysy – Hongkong, Singapur, Południową Koreę oraz Tajwan. Ilu z nich stałoby się państwem tak bogatym, jakim są teraz, gdyby zostali przytłoczeni przez zastraszającą i hegemoniczną potęgę morską?

Mahan stwierdził, że strategia morska w czasach pokoju opiera się na kilku zasadach. Po pierwsze, zamiast pozwalać rywalom na rozwój floty handlowej wspomagającej transakcje międzynarodowe, potężny kraj powinien to udaremniać ze względu na swoją pozycję na morzu. Poza tym Mahan utrzymywał, że dobrze prosperujący handel morski napędza prawidłowe funkcjonowanie marynarki wojennej, ale nie jest to siła będąca wynikiem zachcianek władcy lub rozkazów w autokratycznym reżimie (jak u cesarza Wilhelma czy w Związku Radzieckim). Ta reguła nie była przestrzegana przez Stany Zjednoczone w ich polityce morskiej w stosunku do Chin, które przez ostatnie lata wzbogaciły się o kilka największych światowych firm zajmujących się przewozem morskim. Stany postawiły na Chiny podczas amerykańskich starć z Moskwą, zaś ci, którzy przyjęli ten zakład (przede wszystkim Henry Kissinger), już nigdy więcej nie zastanawiali się, czy przypadkiem szukając sposobu na zwalczenie jednego zła, nie tworzy się kolejnego.

Po drugie, Mahan utrzymywał, że państwo powinno czasem podsycać entuzjazm rywali, zachęcając ich do stworzenia marynarki dalekomorskiej, niezależnej od floty handlowej. Ten typ marynarki na pewno miałby surowy wizerunek, ale byłby także krótkotrwały i niestabilny finansowo – tym bardziej, jeśli przeciwnicy zdecydują się jednocześnie walczyć o władzę na morzu i na lądzie. Patrząc wstecz na konflikt między Francją a Holandią w XVII wieku, Mahan przekonuje, że „polityka Francji co chwila skupiała się na czymś innym, z rozwagą lub z jej brakiem, to na obszarach morskich, to na możliwościach terytorialnej ekspansji. Na te działania wojskowe przepuszczono majątek, a przecież by zyskać, wystarczyło wykorzystać pomyślne położenie geograficzne Francji (nad morzem)”. Gdyby Mahan żył, zauważyłby, że biorąc pod uwagę geograficzne położenie Chin, zablokowanych ze strony południowo-zachodniej przez Indie, a od północy przez Rosję, państwo to z pewnością postawiłoby na drogi morskie.

Najbardziej wnikliwą strategią, stosowaną w czasach pokoju, jest powolne i niemal niezauważalne zabezpieczanie terenów zdatnych do handlu, zarządzania terytorialnego, które mogą też się przydać w zaostrzonej handlowej konkurencji lub nawet w konflikcie zbrojnym. Jako teoretyk, Mahan przytaknąłby z aprobatą, widząc starania Chin w rozwoju obiektów morskich i baz wspierających w regionie indopacyficznym, zwanym też „sznurem pereł”. Jak mówił: „podczas pokoju (strategia morska)… może pomóc zdobyć decydujące zwycięstwa w kraju, zajmując (w drodze zakupu lub umowy) ważne pozycje, które podczas wojny nie byłyby dostępne”. Według Mahana pokój to tylko chwila wytchnienia, czas, w którym twórcy polityki zagranicznej analizują pośredni i bezpośredni wpływ odległej potęgi morskiej w przyszłości, zanim działa armatnie zostaną ponownie wyciągnięte.

W ten oto sposób, bez wydawania fortuny na oddziały stacjonujące za granicą lub na utrzymanie baz wojskowych, marynarka wojenna traktowana jest jako zestaw do gry w szachy, której zdolność do manewrowania równa się zdolności do użycia siły lub tylko grożenia, że to zrobi, oraz do pomocy państwu w potrzebie. Ponadto, ograniczanie strategicznemu przeciwnikowi dostępu do wód również pomaga kontrolować jego rozwój wojskowy, ponieważ wtedy przeciwnik musi dokonać wyboru – czy skupić się na rozwoju morskim czy lądowym. Współczesnym przykładem może być Federacja Rosyjska. Mimo przypływu gotówki, dzięki złożom ropy i gazu ziemnego, Rosja nie może sobie jeszcze pozwolić na posiadanie wykwalifikowanej floty dalekomorskiej. Globalna siła morska Stanów Zjednoczonych wywiera nacisk na Rosję, by utrzymywała swoje wojska lądowe, inwestowała w ich rozwój, broń i wyposażenie. Rosyjska strategia skupia się raczej na monopolu energetycznym i obszarach środkowoazjatyckich, niż na obszarach morskich, zdominowanych przez Stany Zjednoczone. Ze względu na obejmującą oceany amerykańską siłę morską i na wewnętrzne ograniczenia Rosji, nie można uznać Rosjan za naród rywalizujący z Amerykanami.

Wolny handel ustala relację między państwami według zasady korzyści. Jednak Mahan podważa stwierdzenie, że międzynarodowy handel jest możliwy bez wsparcia światowej siły morskiej. Co więcej, zastanawia się, czy w przypadku braku takiej siły, na morzu zapanuje chaos pod jakąkolwiek postacią (wojna, piractwo) lub despotyczna siła władzy politycznej. Według niego, dobra marynarka wojenna tworzy podstawy dla wolnego handlu morskiego i czuwa nad jego funkcjonowaniem.

Jeśli państwa wiążą się ze sobą, zgodnie z teorią Mahana, czy to na zasadzie przymierza czy rywalizacji, to te, które odnoszą sukcesy w handlu, podążają jedną z trzech ścieżek. Pierwszą z nich jest zdobywanie sojuszników przez pokierowanie ich w stronę demokracji za pomocą wywierania presji w handlu lub wpływów wojskowych, tak jak zrobiły to Stany Zjednoczone w Japonii i Korei. Druga polega na kontrolowaniu dróg morskich na całym świecie, by „zarządzać” handlem, zaś trzecia to nic innego, jak ustanawianie kolonii.

Jak uzasadnia Mahan – gospodarka przemysłowa opiera się na ochronie handlu przez siłę morską. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że gospodarka usługowa, w którą przekształcają się Stany, nie potrzebuje już pomocy siły morskiej, ponieważ zapotrzebowanie na ochronę importu i eksportu surowców i wyrobów gotowych przez ocean zdecydowanie maleje. Tak naprawdę gospodarka usługowa polega coraz bardziej na sile morskiej, ponieważ brakuje własnej floty handlowej, a zagraniczne foty nieuchronnie przybędą.

Stany Zjednoczone nie posiadają porządnej floty handlowej jeszcze od czasów przed wojną secesyjną. Umiejętność utrzymania strategicznych cieśnin i inne zalety siły morskiej, takie jak zdolność przewidywania i zarządzania na morzu, mają kluczowe znaczenie dla wolności w nawigacji. To się tyczy nawet kraju, który przekształcił gospodarkę przemysłową w usługową i wypożyczył zagraniczne statki do transportu własnych wyrobów, tak jak to zrobiła Ameryka. Bezpieczeństwo dróg morskich, do którego przyzwyczaiły się te państwa, jest teraz zagrożone przez nową formę władzy, opierającej się na nowych korzyściach i innej wizji międzynarodowej hierarchii. Kiedy w 1904 roku Królewska Marynarka Wojenna wycofała się z działań na Zachodnim Pacyfiku na rzecz Japonii, zapoczątkowało to nowe rządy.

Wielopłaszczyznowość teorii Mahana o potędze morskiej i sposobie, w jakim odzwierciedla ona zmiany w porządku międzynarodowym, pozwala wyjaśnić jego popularność w Chinach. Szybko rozwijająca się flota handlowa i gospodarka przemysłowa tego kraju mają ścisły związek z rozrastającą się flotą morską. Mahan mógłby przewidzieć, że jeżeli w tym samym momencie Chiny skupią się na sytuacji morskiej, a szanse amerykańskiej floty wojennej na dobre prosperowanie przez najbliższe lata maleją, międzynarodowy konflikt między dwoma potęgami jest tylko kwestią czasu. Co można zrobić bez dominującej siły morskiej? Działania lądowe, rozwiązanie najbardziej kosztowne i najmniej lubiane, lub stopniowe usuwanie się w cień. Z powodu cięć w budżecie marynarki wojennej, Stany Zjednoczone stracą zarówno pod względem strategicznym, jak i handlowym. Kolejny raz ekonomiści nie będą w stanie obliczyć strat pieniężnych, spowodowanych utratą rynku i wejścia w antagoniczne stosunki handlowe, gdzie to rywale, a nie rynek, dyktują ceny. Zastąpienie angielskiej siły morskiej amerykańską nie wywołało dużego zamieszania, ponieważ oba państwa prezentowały podobną wizję porządku na świecie. Natomiast zastąpienie dominującej amerykańskiej siły morskiej na przykład przez chińską, miałoby znacznie poważniejsze konsekwencje – nie tylko dla Amerykanów, ale także dla sojuszników z Azji i Europy, którzy uznają liberalny porządek ustanowiony przez Stany Zjednoczone.

Zachowanie kontroli morskiej umacnia pozycję Stanów Zjednoczonych w rywalizacji. Ułatwia to również kontakt pomiędzy sojusznikami, na którym nam bardzo zależy. Stany mają więc kilka opcji strategii. Jeśli kryzys gospodarczy, z którym obecnie się zmagają, zostanie rozwiązany kosztem panowania na morzu, uleczenie naszych finansowych boleści będzie prawdziwym pyrrusowym zwycięstwem.

Drogi morskie na całym świecie mają status neutralny, bez wskazania, które państwo powinno nimi zarządzać. Wiele państw rządzi się własnymi prawami, jeśli chodzi o morską politykę, a Stany zdecydowały się na liberalizm gospodarczy. Trudno jest wyobrazić sobie dyskusje o międzynarodowym prawie morskim lub traktaty stanowiące prawo morza, gdyby to Związek Radziecki zwyciężył w „zimnej wojnie”.

Amerykańscy sojusznicy na Pacyfiku są bardziej uciskani przez Chiny niż Stany. Zdają sobie z tego sprawę (w przeciwieństwie do Amerykanów), że konflikt Stany Zjednoczone-Chiny będzie trwał przez długie lata, oraz widzą, że Chiny będą powoli pozbywać się amerykańskiej siły morskiej z wód je otaczających. Jedyną przeszkodą dla tego typu działań, które zniszczyłyby złożoną sieć amerykańskich układów na Pacyfiku, jest obecna przewaga morska Stanów.

Alfred Thayer Mahan dostarczył mocnych argumentów na to, że Stany Zjednoczone stracą przewagę gospodarczą i wojskową, a Chiny wygrają, jeśli dojdzie do rewolucyjnej zmiany sił na Zachodnim Pacyfiku. Uważa się, że handel jest naturalnym atutem ludzi przedsiębiorczych, którzy kierowani wyczuciem, mają wolną rękę w działaniach. Niemniej jednak, nasza przewaga handlowa i przedsiębiorczość zależą w równej mierze od umiejętności utrzymania otwartych dróg morskich, przez które handel musi przepływać. Zależność ta musi być brana pod uwagę, kiedy dobrobyt staje się wymówką do uprawiania polityki w pojedynkę. Tak jest w przypadku Chin, gdzie wolność handlu ograniczana jest wymaganiami rządu, na przykład by zatrudniać miliony ludzi, pojmowaniu wolności handlu jako zjawiska oddzielnego od wolności politycznej, oraz przez postrzeganie siły morskiej zarówno jako przeszkody dla handlu, jak i bezpośrednie zagrożenie dla rządzących krajem.

Mahan nie mylił się, twierdząc, że amerykańska potęga tkwi w sile morskiej. Zrozumiał bliską zależność między dobrobytem w kraju a wysoką pozycją na morzach. Przyjęcie jego poglądów na początku XX wieku sprzyjało rozwojowi obu tych zjawisk, o czym pamięta wiele Amerykanów żyjących obecnie. Jednak wieczne rządy to tylko wymysł ludzi, a wizja osłabionej finansowymi negocjacjami Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych powinna być dla nas przestrogą.

Seth Cropsey jest analitykiem w Instytucie Hudson oraz pełnił funkcję podsekretarza Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych za kadencji Ronalda Reagana i George’a W. Busha. Arthur Milikh ukończył filozofię polityczną na Uniwersytecie w Chicago.

Tłumaczenie: Weronika Siatkowska

This article was first published in World Affairs, a bi-monthly international affairs journal, founded in 1837.  World Affairs is based in Washington DC.

Czytany 10007 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04