wtorek, 28 październik 2014 05:18

Sarkis Matirosjan: Umowa o wstąpieniu Armenii do Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej podpisana: co dalej?

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

eaug_armeniageopolityka  Sarkis Matirosjan

Podczas szczytu głów państw WNP w dniu 10 października w Mińsku prezydent Serż Sarkisjan podpisał traktat o przystąpieniu Armenii do Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej. Data przystąpienia kilka razy była odkładana i Armenia, która miała nadzieję stać się jednym z państw-założycieli Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej, dołączyła do organizacji na prawach nowego kraju członkowskiego, już po tym jak rządy Białorusi, Kazachstanu i Rosji ratyfikowały dokumenty założycielskie.

Dwa tygodnie przed spotkaniem w Mińsku projekt traktatu o członkostwie Armenii w Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej (EaUG) został opublikowany przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych kraju. Wynikało z niego m.in., że między Armenią a nieuznawaną Republiką Górskiego Karabachu należy powołać urzędy celne. W związku z tym, kierownictwo MSZ podkreśliło, że projekt może ulec zmianie, pomimo faktu, że przywództwo Górskiego Karabachu wydało oficjalne oświadczenie o niedopuszczalności tworzenia urzędów celnych. Z tą kwestią związany jest bardzo interesującym wydaje się komentarz bakijskiego wydawnictwa haqqin.az, zgodnie z którym w przypadku hipotetycznej „euroasocjacji” „na granicy Armenii i Karabachu pojawiłaby prawdziwa granica celna, która byłaby kontrolowana przez przedstawicieli UE, a w przypadku Eurazjatyckiej Unii granice mogą być formalne…”

Wydaje nam się jednak, że głównym powodem niechęci Mińska i Astany, związanej z przystąpieniem Armenii do Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej w trybie „przymusowym", nie jest Karabach. Przyczyna jest dosyć banalna: prezydenci Kazachstanu i Białorusi chcieliby, aby to wstąpienie miało charakter czysto ekonomiczny. Rosja, jak są skłonni wierzyć, wykorzystując fakt, że jest w dużej mierze „dawcą” (zarówno w kwestiach ekonomicznych, jak i w sferze bezpieczeństwa) dla małych krajów, takich jak Armenia i Kirgistan, będzie dążyć do przemiany EaUG w sojusz polityczny. W takim wypadku małe państwa w sposób nieunikniony będą wspierać w pierwszej kolejności Moskwę.

Kolejna przyczyna, jak można zauważyć, ma czysto ekonomiczny charakter. W ramach EaUG nie rozwiązano jeszcze wszystkich kwestii, przez co pojawiają się różnego rodzaju „wojny” między członkami, np. „naftowe” i „potasowe”. W tym kontekście Mińsk i Astana chcą ustanowić wszystkie zasady gry w formacie, który im odpowiada, konsultując je wyłącznie z Moskwą.

Nie ma niczego nadzwyczajnego w tego typu podejściu. Wystarczy przypomnieć, że od momentu podpisania Traktatu Rzymskiego w celu ustanowienia „wspólnego rynku" między sześcioma krajami założycielskimi (1957) do przyjmowania nowych członków minęło ponad 15 lat.

Zgodnie z podpisaną w Mińsku umową, do końca 2015 roku Armenia będzie reprezentowana w zarządzie Komisji Gospodarczej Eurazji (EaWG) przez trzech członków, z których każdy ma jeden głos, bez przypisywania im kompetencji. Jednocześnie przedstawiciele Armenii będą wypełniać swoje funkcje do czasu upływu kadencji, na czas której zostali wybrani obecni członkowie Komisji Gospodarczej Euroazji (do końca 2015 roku).

Inne osobliwości wstąpienia Armenii do EaUG przedstawiają się w następujący sposób:

– po pierwsze, przewiduje się okres przejściowy dla wprowadzenia ceł na niektóre grupy towarów (ponad 700 pozycji). Z kolei władze zobowiązują się do korzystania z takich produktów tylko na terytorium państwa, aby zapobiec ich eksportowi do innych krajów Unii bez dopłaty różnic w cenach, obowiązujących na terytorium pozostałych państw członkowskich;

– po drugie, Erywań zwolni z opłat celnych produkcję materiałów wojskowych w latach 2015–2022. Ulga ta będzie dotyczyła produktów przeznaczonych dla Sił Zbrojnych Armenii, których analogi nie są produkowane w innych państwach członkowskich Unii;

– po trzecie, strona armeńska będzie dostawała 1,13% od sumy ceł za wwiezienie towarów na terytorium Unii. W związku z tym spadnie udział należności celnych Białorusi, Kazachstanu (0,5%) i Rosji (1,03%).

Ponadto Armenię czeka dość skomplikowana procedura negocjacji z krajami członkowskimi Światowej Organizacji Handlu (WTO) w zakresie zmian zobowiązań, wynikających z przynależności do tej instytucji. Te negocjacje będą prowadzone przez pełnomocne delegacje na podstawie dyrektyw, przy czym zarówno dyrektywy, jak i skład delegacji powinien zostać zatwierdzony, a jeśli to konieczne, również skorygowany przez Radę Euroazjatyckiej Komisji Ekonomicznej. Ustalenia, wypracowane w wyniku negocjacji, muszą zostać zatwierdzone przez Zarząd Euroazjatyckiej Komisji Ekonomicznej zanim zostaną przyjęte przez WTO. Po przyjęciu zmian WTO zostanie wprowadzona Wspólna Taryfa Celna EaUG.

Jest jeszcze zbyt wcześnie, aby mówić o tym, jak będzie przebiegał proces integracji Armenii z EaUG i jakie korzyści, szczególnie w sferze ekonomicznej, z tego wynikają. Niemniej jednak, warto spróbować określić niektóre ważne aspekty polityki zagranicznej, jakie wiążą się z tym procesem. Jeśli weźmiemy pod uwagę sytuację wojskowo-polityczną w regionie, możemy stwierdzić, że Rosja nie chce zmieniać statusu quo wokół Górskiego Karabachu, a Armenia jest nadal ważna dla Moskwy, jako strategiczny sojusznik na terytorium Południowego Kaukazu.

Nawiasem mówiąc, 13 października w wysokogórskich kompleksach szkoleniowych „Kamhud” i „Alagyaz” rozpoczęły się 6-dniowe ćwiczenie taktyczne z udziałem wszystkich jednostek rosyjskiej bazy wojskowej Południowego Okręgu Wojskowego rozmieszczonych w Armenii. Według agencji prasowej Południowego Okręgu Wojskowego „w najważniejszych ćwiczeniach wojskowych na Kaukazie Południowym weźmie udział około 3 tys. żołnierzy i 500 jednostek sprzętu wojskowego i specjalnego. Zostanie również zaangażowany rosyjski MiG-29, samolot kompanii lotniczej, stacjonującej na lotnisku wojskowym w Erebuni pod Erywaniem”. Ogólnie rzecz biorąc, liczba szkoleń wojskowych i napływ broni w 2014 roku, intensywność przygotowań bojowych wzrosła w porównaniu z rokiem poprzednim o 4,5 raza.

Obecna opozycja Rosja-Zachód nie doprowadzi do tego, że u którejś ze stron pojawią się chęci do zmiany siłą statusu quo w rejonie konfliktu w Górskim Karabachu. Stany Zjednoczone i Francja, jak współprzewodniczący Grupy Mińskiej OBWE, w sensie formalnym nie mogą w tej sytuacji, „grać” po stronie Azerbejdżanu z tej prostej przyczyny, że Moskwa formalnie „nie gra” po stronie Armenii, działając ściśle w ramach dwustronnych umów i zobowiązań międzynarodowych. W ten sposób równowaga wewnątrz Grupy Mińskiej OBWE zostaje zachowana.

W odniesieniu do krajowej sceny politycznej w Armenii, w całości popiera ona proces integracji z EaUG i skoordynowania polityki handlowej i celnej na rzecz integracji z innymi państwami członkowskimi. Główne siły polityczne zasiadające w parlamencie, w takiej czy innej formie już wyraziły poparcie dla członkostwa w Armenii w Unii. Mowa tutaj o Republikańskiej Partii Armenii (partii rządzącej, która ma 70 miejsc w 131-osobowym parlamencie), partiach opozycyjnych w postaci „Dostatniej Armenii” (35 miejsc), Armeńskiej Federacji Rewolucyjnej (5 miejsc), „Państwo Prawa” (5 miejsc), a także większość frakcji Ormiański Kongres Narodowy (5 z 7 członków). Przeciwnikiem przystąpienia Armenii do EaUG jest tylko polityczna grupa „Dziedzictwo” (4 mandaty) i niektórzy bezpartyjni deputowani. Tak więc, w przypadku braku działania siły wyższej proces ratyfikacji w Zgromadzeniu Narodowym powinien przebiec konstruktywnie.

Jednakże, należy zauważyć, że dzisiejsza Armenia charakteryzuje się złożonymi procesami politycznych, które nie są bezpośrednio związane z wejściem do Unii. Mowa tu o chęci przeprowadzenia przedterminowych wyborów parlamentarnych oraz prezydenckich, deklarowanej przez partie „Dostatnia Armenia”, Ormiański Kongres Narodowy i „Dziedzictwo”. Do tego wniosku dołączyło wiele organizacji społecznych, w tym przedstawiciele weteranów wojny w Górskim Karabachu (1991–1994). Przyczyny tej inicjatywy są dość banalne dla całej przestrzeni poradzieckiej: trudna sytuacja społeczno-ekonomiczna większości ludności, wysoki poziom ubóstwa (ponad 32%, dla porównania, w sąsiedniej Gruzji – 14% w Azerbejdżanie – 6%), wysokie bezrobocie (250 tys. osób), niewypełnienia przez partię rządzącą i prezydenta licznych zobowiązań, powszechna korupcja, wysoki poziom migracji i dużo innych.

W dniu podpisania umowy w Erewaniu odbyły się liczne mitingi oraz marsze, organizowane przez trzy wyżej wymienione partie oraz Ludową Partię Armenii. Przewodniczący Ormiańskiego Kongresu Narodowego i były prezydent państwa Levon Ter-Petrosyan, przemawiając na wiecu w sprawie członkostwa w Armenii w EaUG, szczególnie podkreślił, że: „Przed Armenią nie stawia się pytania o orientację geopolityczną, przyłączenie się do Unii jest nieuniknione i te 20 lub 30 osób, protestujących przeciwko nie może działać w roli prawodawców mody politycznej.” W przeddzień spotkania lider „Dostatniej Armenii" Gagik Tsarukyan w szczegółowym wywiadzie dla rosyjskiej „Nezavisimoj gazety” wysłał jasny sygnał do Moskwy, że armeńska opozycja nie podważa członkostwa tego kraju w EaUG.

Tak więc koniecznym jest, aby wyraźnie oddzielić dążenia opozycji do przedterminowych wyborów prezydenckich i parlamentarnych od kwestii członkostwa w Armenii w Unii. Niestety, niektóre rosyjskie media w swoich komunikatach prasowych celowo lub nieumyślnie, zniekształcają istotę wewnętrznych procesów politycznych w Armenii i słyszą tylko to, co chcą usłyszeć.

Wydaje się, że w przewidywalnej przyszłości, oprócz aktualnej opozycji do platformy politycznej kraju, może aktywować się wiele ruchów społecznych i liderów, którzy będą wypowiadać się przeciwko członkostwu Armenii w EaUG, a także przeciw zachowaniu prorosyjskiego wektora geopolitycznego. Warto zauważyć, że te ruchy i liderzy mają poparcie ambasad tych krajów zachodnich, które biorą aktywny udział w hamowaniu procesu powstawania EaUG.

Przekład. Jolanta Pilawa
Tekst pochodzi z www.kavkazoved.info
Fot. world.fedpress.ru

Czytany 3388 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04