poniedziałek, 13 kwiecień 2020 15:39

Ryszard Zając: Inny świat. Postpandemiczne redefinicje percepcji…

Oceń ten artykuł
(4 głosów)

Ryszard Zając

Trwa globalna pandemia. Jej bezpośrednim skutkiem jest i będzie śmierć dziesiątków tysięcy ludzi oraz głęboki kryzys społeczno – gospodarczy. Ale skutkiem dalekosiężnym stanie się zmiana priorytetów i celów strategicznych, także w wymiarze globalnym. Skali, rodzaju i kierunku tych zmian nie sposób prognozować tylko w oparciu o naukę. Bardziej potrzebna wyobraźnia…

Wirus, niczym „Obcy” z filmów science fiction, choć ma wielkość120 nanometrów, dziesiątkuje narody na całym świecie. Z obawy o zdrowie i życie, miliony ludzi potulnie zgodziły się na osadzenie w więzieniach własnych mieszkań. Izolacja pracowników i konsumentów wywołała zapaść gospodarek lokalnych i światowej. Według niektórych prognoz, aż pół miliarda osób może dosięgnąć nędza. Te zdania nie dotyczą Chin – to jedyne państwo na świecie, które funkcjonuje normalnie, dzień po dniu powiększając swój gospodarczy potencjał. Częściowo nie dotyczą Szwecji, jej socjaldemokratyczny (sic!) rząd przyjął, iż „Teoria zamknięcia państwa jest niszowa i głęboko nieliberalna. To nie Szwecja przeprowadza masowy eksperyment, tylko wszyscy inni”. Premier Szwecji dodaje, że spodziewa się w swoim kraju „liczby zgonów liczonej w tysiącach”.

Już w trakcie pandemii widać zasadnicze różnice w jej zasięgu, możliwych skutkach, sposobach walki z wirusem i jego społeczno – gospodarczymi konsekwencjami. Nikt nie wie, które rozwiązania są właściwe. Dopóki nie będzie leku i szczepionki, otwarte także pozostanie pytanie: czy wyglądający na niehumanitarny szwedzki sposób na wirusa nie jest bardziej racjonalny od innych? Może w obliczu kryzysu demograficznego nie ma sensu ani dalsze przedłużanie ludzkiego życia, ani uporczywe ratowanie jednostek?

Wielka Brytania porzuciła już „model szwedzki”, ale za opóźnione podjęcie tej decyzji płaci ósmym miejscem na świecie pod względem liczby zarażonych i piątym pod względem liczby zgonów. Szwecja za chwilę wejdzie do pierwszej dziesiątki państw z największą liczbą zgonów na milion mieszkańców. Ale może normalne życie większości jest ważniejsze od życia jednostek? Skoro odrzucamy eugenikę, eutanazję – to może matka natura niech robi swoje?

Świat już jest inny

Banałem jest zdanie, że ta pandemia zmieniła i wciąż zmienia świat, że już stał się inny. Otwarte pozostaje pytanie o trwałość i kierunek tych zmian, także o ich konsekwencje. Co się zmieniło? Odpowiedź jest oczywista – wszystko to, co zależy od bezpośrednich, osobistych kontaktów pomiędzy ludźmi, zwłaszcza handel i usługi, ale także produkcja, edukacja, kultura. Naturalnie z wyjątkiem podmiotów, juź funkcjonujących w gospodarce cyfrowej, w której kontakty międzyludzkie – pod względem zagrożenia epidemicznego – mają bezpieczny charakter.

Im dłużej trwać będzie pandemia, tym wyraźniej uwidoczni się konkurencyjna przewaga gospodarki cyfrowej. Paradoksalnie dotyczy to również sfery kultury, bowiem możliwość obcowania z jej wytworami w cyfrowej postaci nie tylko znacznie ułatwia kontakt, ale też pozwala na narzucenie „kulturowej narracji”. Od dawna wiedzą o tym w świecie filmu i muzyki. Podobnie jest także z cyfrową edukacją, przewagę ma też telemedycyna…
Zmiany dotknęły boleśnie również sfery społecznej. Irracjonalny strach przed pandemią wzmocnił obecne u części ludzi prodepresyjne lęki i obawy, postawy egoistyczne, nasilił teorie spiskowe. Racjonalnie motywowane obawy spowodowały dezorganizację postaw i planów, spotęgowały niepewność, także wzmocniły skłonności depresyjne.

Widoczne są w wymiarze społecznym gesty postawy altruistyczne, ale w środowiskach lokalnych i na poziomie państw, dominujący może stać się egoizm, również narodowy. Istotnie wzrosło bowiem znaczenie państw narodowych, w naszym kręgu kulturowym pandemia dotkliwie obnażyła, motywowany egoizmem jej liderów, znany niedowład Unii Europejskiej.

Pandemia zdemaskowała tez fałszywość tezy o „kapitale bez narodowości”. Uwolniła z puszki Pandory demony „dzikiego kapitalizmu”, donośne wrzaski bogaczy żądających większej pomocy dla siebie niż dla naprawdę potrzebujących. W wymiarze globalnym może jednak zniwelować przepaść pomiędzy bogatymi a biednymi. Motorem rozwoju bowiem mogą być nie tylko posiadane zasoby, lecz racjonalne decyzje strategiczne. Nota bene, te państwa które podjęły dobre decyzje na początku pandemii – odnotują najmniejsze straty w ludziach, zyskają przewagę. W wymiarze jednostkowym zapewne utrwali się stary porządek świata: bogaci staną się jeszcze bogatsi, a biedni zubożeją.

Czekają nas kolejne zmiany

Czy można przeciwdziałać społecznej zapaści oraz osuwaniu się pokoleń w obszar nędzy? Ponad 200 europejskich intelektualistów, ekonomistów, naukowców, ludzi kultury i polityki zaapelowało właśnie do władz Unii Europejskiej o wprowadzenie tzw. bezwarunkowego dochodu podstawowego (bezzwrotnej zapomogi). Postulują aby wypłacać go przez trzy miesiące obywatelom wszystkich państw członkowskich UE. Ale oprócz tego zrywu altruistycznej miłości bliźniego wybiło również szambo chciwych żądań - zniesienia jakichkolwiek reguł cywilizujących relacje pomiędzy pracodawcami a pracownikami. Oczywiście w imię starej bajki, że trzeba walczyć z kryzysem, okruchy z pańskiego stołu wyżywią biednych, zaś „fala przypływu” podniesie wszystkie łodzie…

Pandemia spowodowała w gospodarce od której zależy życie społeczeństw, kryzys podaży oraz popytu. Właściwą odpowiedzią musi być więc reanimacja ich obu. Rządy zaplanowały na ten cel od 2 do 37 proc. PKB, ale nie sposób obecnie dokonać nawet wstępnej analizy sensowności tej pomocy. Jednak widać, że pieniądze idą głownie na podtrzymanie funkcji życiowych, niewielu myśli o innowacyjnym leczeniu.

Czeka nas inny świat
Świat po koronawirusie i tak miał stać się inny, pandemia stała się katalizatorem tego procesu. Dotychczasowy model rozwoju świata nie był racjonalny, od dłuższego czasu widoczne były istniejące globalne ograniczenia dotychczasowego kierunku. Czy pomoże nieunikniony, znacznie szybszy wzrost tempa kreowania zdigitalizowanej gospodarki oraz cyfrowego społeczeństwa? Czy zamiast „broni masowego rażenia” poszukamy tym razem „broni masowego zbawienia”? Uprzejmie wątpię.

W nadmiernie egoistycznym dotąd świecie „wyścigu szczurów” rodzina była dodatkiem, pewnego rodzaju „polisą na trudne czasy”. Gdy ten czas nadszedł, wartość relacji, więzi rodzinnych niebywale wzrosła. Przymusowe uwięzienie w domach niewątpliwie ułatwiło jeszcze lepsze poznanie i zrozumienie, choć z pewnością wywołało również konflikty. Niemniej jest oczywiste, że rodzina jest pierwszym miejscem kruszenia egoizmów. Nie należy pytać czy? - ale jakie i kiedy będą społeczne konsekwencje koronawirusowej konieczności prowadzenia „życia stadnego”. Te okoliczności muszą wywołać redefinicję postaw i zachowań, na pewno na poziomie lokalnym. Czy zmieni to narody, państwa?

Prawdopodobnie oprócz cyfrowej gospodarki rozkwitnie cyfrowa edukacja, kultura. Ale także telemedycyna, cyfrowe narzędzia społeczeństwa informacyjnego, w tym kontroli obywateli. Czy w imię bezpieczeństwa pojawią się w demokratycznych państwach odpowiedniki chińskiego „systemu zaufania społecznego”? Czy chińskim wzorem ludzi będziemy klasyfikować jako obywateli i jednostki zdyskredytowane społecznie?

Cyfrowe zmiany korelować będą ze zmianami w sferze społecznej. Czy tym samym rodzina zredukowana zostanie do miejsca lokalizacji komputerowego terminala? Czy może przewagę utrzyma terminal mobilny (smartfon, tablet), a gdy znikną ograniczenia podróży będziemy cyfrowo pracować, korzystać z usług, edukacji, dóbr kultury, opieki telemedycyny, dokonywać demokratycznych wyborów oraz uczestniczyć w procedurach obywatelskich, w tym w wyborach - gdzie tylko zechcemy? To już jest możliwe, ale po pandemii te możliwości znacznie się zwiększą. Państwo musi przecież działać w każdych warunkach, inaczej staje się fikcją.

Nowa broń hybrydowa?
Wśród rozmaitych redefinicji percepcji otaczającego nas świata pojawiają się także nowe wizje polityczne. Jest więcej niż pewne, że bezpośrednio po końcu pandemii nastąpi czas zmian politycznych, upadków rządów. Zapłacą za swoje błędy ci politycy, którzy nie byli wystarczająco przezorni w przewidywaniu skutków lub wystarczająco sprawni w walce z wirusem (albo wystarczająco demagogiczni). Jeśli Unia Europejska nie poradzi sobie z egoizmem jej liderów i nie wprowadzi rzeczywiście solidarnego i racjonalnego pakietu wsparcia państw członkowskich, zapewne czekają ją kolejne, po brytyjskim, „exity”. Włochy i Hiszpania idą w stronę drzwi.

Wśród elit politycznych USA pojawiają się głosy o potrzebie budowania nowej, globalnej solidarności, naturalnie opartej o „aktywne przywództwo” USA. Przyszłość i kształt tej koncepcji zależy w pierwszej kolejności od tego, jak z pandemią poradzą sobie USA, które obecnie są liderem świata w liczbie zakażonych. Ale zależeć będzie także od nowego „Planu Marshalla”, który zapewne stałby się narzędziem budowania Nowego Wspaniałego Świata. Tak czy inaczej, postpandemiczny nowy świat powstanie, prawdopodobnie kreowany przez Stany Zjednoczone. Być może jakąś rolę wyznaczą one ONZ, choć ta struktura od dawna jest bardziej fasadą niż organizacją narodów zjednoczonych.

Z całą pewnością pewien wpływ - być może decydujący – na kształt nowego porządku będą miały Chiny, które obecnie są drugą gospodarką świata. Utrzymanie tempa wzrostu PKB na poziomie 7,2 proc. gwarantuje Chinom podwojenie gospodarki co 10 lat. Niewątpliwie dążą do zdetronizowania USA, co na skutek pandemii może stać się szybciej niż się spodziewano. Także i w tym kontekście pojawiają się opinie, że wirus SARS-CoV-2 jest „tajną chińską bronią”, użytą dla przyspieszenia globalnej chińskiej supremacji.

Bez wątpienia obecna pandemia wywołuje u autokratów marzenia o panowaniu nad światem, albo choćby tylko jakąś jego częścią. „Własny wirus” i „własna szczepionka” będą odtąd jeszcze bardziej pożądane niż broń jądrowa. Broń biologiczna może być zabójczo skuteczna i niezwykle tania, a kontaminacja terenu wroga zdecydowanie trudniejsza do wykrycia niż włamania rządowych hakerów w cyberświecie.

Na chińskich paczkach pomocy humanitarnej dla Włoch umieszczono sentencję Seneki - „Jesteśmy falami tego samego morza, liśćmi tego samego drzewa, kwiatami tego samego ogrodu”. Ale ta jedność świata jest przecież pozorna: są różne morza, rozmaite drzewa, nie każdy kwiat wygląda i pachnie tak samo. George Orwell wciąż przypomina, że wszystkie zwierzęta są wprawdzie równe, ale niektóre równiejsze…

(autor był posłem na Sejm II kadencji)

Czytany 4022 razy