niedziela, 08 marzec 2015 08:53

Robert Potocki: Rosja uzna „niepodległość” Zjednoczonych Republik?

Oceń ten artykuł
(4 głosów)

dr Robert Potocki

Czy rozwój sytuacji geopolitycznej na wschodzie Ukrainy zmierza w kierunku realizacji „scenariusza gruzińskiego” (1991–1993, 2008)? 6 marca 2015 r., „Ukraińska Prawda” przyniosła informację, iż rosyjska wyższa izba parlamentu, czyli Rada Federacji, rozważa uznanie podmiotowości prawno-międzynarodowej Donieckiej (DRL) i Ługańskiej Republiki Ludowej (ŁRL).

Czy rozwój sytuacji geopolitycznej na wschodzie Ukrainy zmierza w kierunku realizacji „scenariusza gruzińskiego” (1991–1993, 2008)? Porozumienia mińskie niewątpliwie zdają się w zasadzie zmierzać w kierunku „zamrożenia konfliktu” w Donbasie i dalszych prób destabilizacji wewnętrznej Ukrainy – (1) rewolucja narodowa, propagowana przez narodowych radykałów z Prawego Sektora (?), (2) protesty społeczne z powodu ograniczenia przywilejów socjalnych (?), czy (3) rusofońska Nowa Wiosna (?) – która znajduje się na krawędzi niewydolności systemu społeczno-gospodarczego [1]. 6 marca 2015 r., „Ukraińska Prawda” przyniosła informację, iż rosyjska wyższa izba parlamentu, czyli Rada Federacji, rozważa uznanie podmiotowości prawno-międzynarodowej Donieckiej (DRL) i Ługańskiej Republiki Ludowej (ŁRL) [2] – takie oto bowiem stanowisko w wywiadzie dla radia „Kommiersant FM” wyraził przewodniczący komisji spraw zagranicznych senator Konstantin Kosaczow [3].

Przede wszystkim wspomniany polityk zauważył, iż istnieje ścisła korelacja między przedłużeniem sankcji ekonomicznych wobec Federacji Rosyjskiej przez Stany Zjednoczone a wygaszeniem wojny noworosyjskiej na wiosnę 2015 r. W jego opinii, już po upadku ZSRR w 1991 r. USA podjęły program budowy Pax Americana – unilateralnego ładu globalnego, opartego na subiektywnych przesłankach „specjalnego posłannictwa” wobec całego świata. We wspomnianej polistrategii założono, że w planetarnym układzie sił nie może powstać kontrpotęga, stanowiąca wyzwanie dla ich interesów, czy pozycji międzynarodowej. Dlatego też od tego czasu zakładano izolację dyplomatyczną Rosji oraz prowokowanie konfliktów lokalnych na obszarze byłego Związku Radzieckiego, które absorbowałyby uwagę Moskwy i odciągały ją od zainteresowania innymi regionami świata. Natomiast Rosja, od czasu irackiej agresji na Kuwejt, pragnęła „partnerskich” lub „potencjalnie partnerskich” stosunków z Waszyngtonem oraz poszanowania jej pozycji międzynarodowej. Stany Zjednoczone kierowały się jednak w tym względzie zarówno przesłankami ekonomicznymi, które uwzględniały interesy kompleksu wojskowo-przemysłowego i finansowego, jak i poczuciem misji, która głównie miała polegać w „krzewieniu demokracji”.

Współcześnie głównym zagrożeniem dla pozycji USA w skali globalnej są jednak Chiny, które stanowią już drugą gospodarkę świata. Innym problemem jest rosnący potencjał wojskowy Pekinu, który sukcesywnie wzmacnia swą pozycję na wschodnim wybrzeżu Pacyfiku. Jest to korzystne dla Rosji, ponieważ w praktyce oznacza to ograniczenie parcia NATO na Wschód oraz zwiększa możliwości dyplomatyczne wobec poszczególnych krajów UE. Paradoks rosnącej potęgi Państwa Środka polega jednak na tym, że zarówno Pekin, jak i Waszyngton nie pragną wcale znaleźć się w sytuacji „sam na sam”, głównie z uwagi na potencjalne konsekwencje geostrategiczne. Paradoksalnie to – obok kwestii irańskiej czy Lewantu może być podstawa do odnowienia współpracy amerykańsko-rosyjskiej, po rozwiązaniu kwestii ukraińskiej. W tej sytuacji FR optuje raczej za równowagą sił i potencjałów ekonomicznych między USA a ChRL, gdyż po pierwsze – wyhamowuje to „amerykański ekspansjonizm” w różnych częściach świata, a z drugiej – stanowi najlepszą rękojmię dla budowy wielobiegunowego ładu międzynarodowego. Jest to o tyle ważne, gdyż historia ostatniego ćwierćwiecza pokazuje, iż strefy niestabilności powstają w następstwie nierozważnej polityki Waszyngtonu. Warto tu wspomnieć o niekończącej – argumentuje K. Kosaczow – wojnie domowej w Syrii, okolicznościach utworzenia Państwa Kalifatu Islamskiego, czy postawie Państw Bałtyckich.

Jeśli natomiast chodzi o kwestie bezpieczeństwa europejskiego to, z perspektywy Rosji, najważniejsze problemy, to zatrzymanie dalszej ekspansji NATO na Wschód oraz takie rozwiązanie kwestii ukraińskiej, która uwzględniałaby zarówno potrzeby i aspiracje ludności rosyjskojęzycznej, jak i interesy strategiczne Kremla. USA kontynuują w tych kwestiach własną grę, FR natomiast swoją. Jeśli natomiast chodzi o konflikt noworosyjski – to, po pierwsze, wbrew propagandzie zachodniej – w Donbasie nie ma żadnych regularnych wojsk rosyjskich, a po drugie – walczą tam ochotnicy i liczni sojusznicy. Jak dalej argumentował senator – po stronie ukraińskiej nie znajdują się także wyłącznie regularne jednostki. W podobnym stylu zostały także skomentowane zarzuty dotyczące dostaw broni dla separatystów – jego zdaniem przekazy filmowe, czy fotografie niczego nie pokazują, gdyż niemal wszystkie państwa regionu posiadają broń poradziecką. W tej sytuacji ważne jest, kto kieruje danym sprzętem pancernym, czego nie można już jednoznacznie wykazać, a ponadto trzeba liczyć się z możliwością licznych manipulacji medialnych w tym temacie. Nie należy także brać dosłownie przechwałek polityków noworosyjskich, którzy nie mają jeszcze odpowiedniego doświadczenia w kwestiach dyplomatycznych. Jego zdaniem konflikt donbaski nas głównie charakter wojny domowej, która rozpoczęła się z chwilą, gdy jedna z części narodu, odmówiła drugiej prawa do zamieszkiwania na wspólnej ziemi oraz współdecydowania o losach kraju. Jest to zatem następstwo frustracji wobec braku poszanowania dla inności.

Jakie zatem stawia sobie Rosja cele wobec Ukrainy? W pierwszej kolejności to sami mieszkańcy Południowego Wschodu muszą zdecydować, czy pragną mieszkać w państwie unitarnym – FR oczekuje jednak, że prawa ludności rusofońskiej, a często i rosyjskiej, zostaną uszanowane. Jeżeli jednak tak się nie stanie, to istnieje wiele innych możliwości – federalizacja, autonomizacja, decentralizacja. Uznanie niezależności Noworosji lub DRL-ŁRL jest tylko jedną z możliwych – i mniej lub bardziej prawdopodobnych – opcji. Przykład wydzielenia ze składu Sudanu jego południowej części w postaci niepodległego państwa (Republika Sudanu Południowego) jest dowodem, że takie rozwiązanie jest w pełni realne. Wszystko jednak w dużej mierze zależy od wypełnienia przyjętych porozumień mińskich i dalszego rozwoju wypadków. Klucze do rozwiązania wspomnianej kwestii znajdują się jednak w Kijowie – argumentuje polityk. Dlatego też – w opinii K. Kosaczowa – władze państwowe Ukrainy powinny zawczasu zagwarantować równomierny rozwój wszystkich regionów kraju i zabezpieczyć prawa językowe tych obywateli, którzy nie posługują się językiem państwowym. Z kolei sprawa Krymu, to z perspektywy Moskwy problem zamknięty.

Federacja Rosyjska generalnie opowiada się za zachowaniem integralności terytorialnej Ukrainy, za cenę federalizacji wspomnianego kraju. Dlaczego? Otóż – argumentuje senator – przykładem takiego kraju jest właśnie Rosja, w której odpowiednie gwarancje konstytucyjne pozwalają na koegzystencję różnych narodów. Dlaczego i ona nie miałaby skorzystać z podobnych doświadczeń? Innym poważnym problemem jest dalsze rozszerzania się NATO na Wschód. Wspomniany polityk formułuje w tej materii trzy zasadnicze wątpliwości:

• czy istnieje wewnątrz kraju kandydackiego społeczny konsensus dla tego typu akcesji?;

• czy istnieje powszechna akceptacja wśród państw członkowskich dla idei rozszerzenia?

• czy przyjęcie kraju trzeciego do Sojuszu wpłynie na poprawę bezpieczeństwa na obszarze świata euroatlantyckiego?

Rosyjski polityk negatywnie odpowiada na wspomniane pytania. Dlatego też Rosja oczekuje od Ukrainy zadeklarowania w nowej konstytucji statusu państwa pozablokowego, zwłaszcza, że „NATO to struktura, która raczej generuje problemy, niż je rozwiązuje”.

* * *

W podsumowaniu należy zatem zaznaczyć, iż wspomniane wypowiedzi przewodniczącego komisji spraw zagranicznych Rady Federacji wpisują się w „kanon” uwarunkowań, na jakich Kreml gotów byłby zagwarantować nienaruszalność granic Ukrainy. Novum polega jednak na tym, iż po raz pierwszy przedstawiciel rosyjskiego establishmentu mówi publicznie o możliwości uznania niezawisłości DRL-ŁRL, jako swoistej alternatywy w przypadku, gdy władze państwowe w Kijowie zdecydują się na pełną okcydentalizację kraju i związanie go siecią powiązań ekonomicznych, kulturalnych, politycznych a na koniec i wojskowych z USA oraz UE.

Problem w tym, że FR już raz, w Memorandum Budapesztańskim, zadeklarowała wolę przestrzegania integralności terytorialnej w granicach byłej republiki radzieckiej, w zamian za zrzeczenie się broni atomowej, po czym, w okresie EuroMajdanu, inkorporowała Krym posługując się dość specyficzną sofistyką – rewolucja zniosła „państwo ukraińskie”, co pozwoliło mieszkańcom Taurydy na proklamowanie niepodległości. Po drugie – to właśnie powrót do strategii pozablokowości w okresie prezydentury W. Janukowycza doprowadził, iż Ukraina „utknęła” w „szarej” strefie bezpieczeństwa. Po trzecie wreszcie – przyjęte wówczas priorytety polityki zagranicznej zagwarantowały samej Rosji pozostawienie pewnych garnizonów wojskowych, co z pewnością nie gwarantowało zachowania pozycji kraju neutralnego, a kryzys kaukaski z 2008 r. pokazał, jak łatwo władze państwowe w Kijowie mogą zostać wciągnięte w konflikt zbrojny. I odwrotnie – reorientacja geopolityczna w kierunku Zachodu w 2014 r. spowodowała określoną reakcję Moskwy, której kosztów USA i UE nie są skłonne ponieść [4]. Cóż zatem począć? – Historia magistra vita est.

Fot. srbin.info (Konstantin Kosaczow)

_________________________________
1. T. Szulc, Ukraina – rosnący potencjał niestabilności, „Raport” 2015, nr 1, s. 40-52. W tym kontekście warto odnotować zarówno zapowiedź powrotu do kraju byłego prezydenta, przybywającego na wygnaniu w Rosji, Wiktora Janukowycza, który 21 II 2015 r. przyznał publicznie, iż finansowo i za pośrednictwem emisariuszy inspirował protesty przeciw „juncie z Majdanu”. Dostępne informacje mówią także o tym, że wspomniany polityk wspierał także nieoficjalnie rewoltę donbaską. Z drugiej strony trzeba także zauważyć oświadczenie byłego premiera Mykoły Azarowa, który na konferencji prasowej 4 lutego zapowiedział utworzenie na emigracji „gabinetu cieni”, jako swoistej alternatywy politycznej wobec władz państwowych w Kijowie. W tym miejscu trzeba wspomnieć, iż – od czasu „rewolucyjnego przewrotu” drogi obu polityków zdecydowanie się rozeszły. Oczywiście Oleg Cariow, lider Ludowego Frontu Noworosji podszedł do tego rodzaju inicjatyw dość entuzjastycznie.
2. У Раді Федерації не виключать визнання „ДНР” та „ЛНР”, „Українська правда” 6 III 2015.
3. „Высшее счастье для нас – территориальнo целостная Украина, а Крым – это Россия”. Сенатор Константин Косачев в интервью „Коммерсанть FM”, <http://wwwhttp://www.kommersant.ru/doc/2682659> (7 III 2015).
4. Por. R. Sakwa, Frontline Ukraine. Crisis in the Borderlands, London 2014; A. Wilson, Ukraine Crisis. What it Means for the West, New Haven 2014.

Czytany 4082 razy