czwartek, 05 marzec 2015 07:13

Robert Potocki: Jak zdezintegrować porewolucyjną Ukrainę? (analiza retrospektywna)

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

dr Robert Potocki

W pierwszą rocznicę „rewolucyjnego przewrotu” w Kijowie wpływowy rosyjski dziennik „Nowaja Gazieta” opublikował artykuł, szefa działu politycznego, Andrieja Lipskiego, w którym, w obszernych fragmentach, zacytowano dokument, który, według wydawców, mógł być pewnego rodzaju inspiracją dla inicjatorów i orędowników projektu „Noworosja” od Charkowa do Odessy – nowego (i dodajmy efemyrycznego) podmiotu geopolitycznego, który miał powstać we wschodnich i południowych regionach Ukrainy, z chwilą obalenia prezydentury Wiktora Janukowycza, przez rewolucyjny EuroMajdan [1]. Zdaniem redakcji przytoczony elaborat powstał między 4 a 12 lutego 2014 r. tora ert Potockiycznyerają ego rozwiązania. konkretnej sprawie. Tym samym nie wskazał Pan problemu objętego interpelacją i nie w otoczeniu „prowosławnego biznesmena” Konstantina Małofiejewa – oligarchy, blisko związanego z otoczeniem prezydenta FR Władimira Putina i jednego z pierwszych sponsorów „rewolty donbaskiej”.

Problem jednak w tym, iż poza przytoczeniem treści i komentarza odredakcyjnego, wydawca nie przedstawił żadnych dowodów na jego istnienie, ani też informacji na temat pochodzenia memoriału, jego adresatów, sygnatur czy jakichkolwiek adnotacji lub też pieczęci urzędowych. Nie zdecydowano się nawet na zamieszczenie fotokopii, nie wspominając już o faksymile całego dokumentu. To oznacza, iż wspomniany elaborat może być zarówno autentyczny (ale brak na to przekonywujących dowodów, które pozwalają na przeprowadzeni krytyki zewnętrznej), jak i stanowić dobrze spreparowany apokryf – który dość dobrze oddaje sposób myślenia rosyjskiej „partii władzy” na temat kryzysu ukraińskiego w latach 2013–2014, jeśli tylko pokusimy się o przebadanie głównych wątków narracyjnych w prorządowej propagandzie FR oraz faktografię kryzysu krymskiego i wojny noworosyjskiej.

I.

Oto główne założenia wspomnianego dezyderatu:

1. Analiza obecnej sytuacji społeczno-politycznej na Ukrainie skłania do refleksji, iż skompromitowany już prezydent Wiktor Janukowycz i jego familia stosunkowo szybko utracą kontrolę nad wydarzeniami rewolucyjnymi; po drugie – w tym okolicznościach nastąpi paraliż władz centralnych, co też oznacza, że w kraju nie będzie siły politycznej, z którą FR mogłaby negocjować; po trzecie – po niewątpliwie przedterminowanych wyborach parlamentarnych i prezydenckich wystąpienie konsensusu politycznego jest mało prawdopodobne.

O ile w Rosji miejscowa oligarchia została zrównoważona przez biurokrację, o tyle na Ukrainie sfera publiczna jest zdominowana przez tą pierwszą. To poszczególni „książęta” (Rinat Achmetow, Dmytro Firtasz, Ihor Kołomojski) kontrolują poszczególne ugrupowania polityczne w Kijowie – i to zarówno w samej Radzie Najwyższej, jak i szeregach opozycji. Przeciwnicy reżimu (tzw. Majdan), niekontrolowani przez liderów opozycji parlamentarnej, którym ton nadają „komendanci polowi” (w znacznej swojej części – składający się z „kiboli” lub przedstawicieli kryminalnego półświatka) – nieposiadający legitymacji wyborczej i wymykający się kontroli poszczególnych grup oligarchicznych – są w znacznej mierze wspierani przez polskie i brytyjskie służby specjalne. Jednocześnie trzeba jednak zaznaczyć, iż Majdan jest sponsorowany przez grupy „baronów” w myśl zasady: „nie należy wkładać zbyt wielu jaj do jednego koszyka”.

Prezydent W. Janukowycz – człowiek o niskich walorach moralnych i chwiejnym charakterze, obawia się o swoją przyszłość po zakończeniu sprawowaniu swego urzędu a równocześnie jest on gotów zrezygnować ze „scenariusza siłowego” w zamian za późniejsze gwarancje bezpieczeństwa i nietykalności. Tymczasem zasadniczy rdzeń Berkutu (specjalnej formacji policyjnej używanej do tłumienia zamieszek w Kijowie) jest złożony przede wszystkim z mieszkańców pochodzących z Krymu i innych wschodnich regionów. Według miejscowych informatorów, każda próba wyznaczenia następcy W. Janukowycza, wywoła represje wobec pracowników Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Służby Bezpieczeństwa Ukrainy w odwecie za pacyfikowanie Majdanu – co niechybnie spotka się ze zdecydowanym przeciwdziałaniem. Co więcej – niejednoznacza postawa ukraińskich sił zbrojnych – zgodnie z opinią anonimowego pracownika Ministerstwa Obrony Narodowej – „zamkniętych w koszarach, gdzie oficerowie pilnują składów broni, aby nie daj Boże, wpadły w ręce niepowołanych osób”, może zapoczątkować niekontrolowany rozlew krwi.

Przedterminowe wybory parlamentarne i prezydenckie mogą być kolejnym powodem do krwawej eskalacji konfliktu politycznego i pogłębienia podziału elektorskiego Wschód-Zachód, co tylko przyspieszy proces dezintegracji Ukrainy. Przebieg i wynik dorocznej konferencji bezpieczeństwa w Monachium (31 I–1 II 2014) pokazuje, iż UE, jak i USA, liczą się z możliwością rozpadu państwa i nie uważają wspomnianego scenariusza za ekstraordynaryjny. Koncepcja stabilizowania dużego kraju wschodnioeuropejskiego kraju ma swych przeciwników nie tylko wśród oficjalnych czynników z UE, ale też wśród samej ukraińskiej elity władzy. Czy Rosja może zatem zmarnować taką geopolityczną szansę?

2. Polityka FR wobec Ukrainy powinna w końcu kierować się pragmatyzmem. Po pierwsze – reżim W. Janukowycza ostatecznie już zbankrutował. Wsparcie polityczne, dyplomatyczne, finansowe i propagandowe ze strony Federacji Rosyjskiej nie ma już tu dalszego znaczenia. Po wtóre – obecnie pojawiły się już pierwsze symptomy wojny domowej w postaci partyzantki miejskiej ze strony tzw. „zwolenników Majdanu” przeciw władzom państwowym w wielu obwodach, położonych na wschodzie kraju, w następstwie czego faktem jest rozpad państwa ukraińskiego wzdłuż geograficznej linii podziału: (1) „regiony zachodnie wraz z Kijowem” oraz (2) „prowincje wschodnie i Krym”, który stał się już częścią politycznej rzeczywistości – w tych okolicznościach Rosja w żadnym wypadku nie powinna ograniczać swej obecności politycznej w tym kraju, ograniczając się niemal wyłącznie do wywierania wpływu na sytuację społeczną w Kijowie lub monitorowania relacji opozycji systemowej (Arsenij Jaceniuk, Witalij Kliczko, Ołeh Tiahnybok, Petro Poroszenko) z przedstawicielami Komisji Europejskiej. Po trzecie – w sytuacji całkowitego paraliżu władz centralnych, niewypłacalności ukraińskiego Naftohazu za rosyjski gaz, tworząc reprezentatywny rząd, FR po prostu ma obowiązek interweniować przeciw geopolitycznym intrygom Unii Europejskiej, skierowanym przeciw integralności terytorialnej wspomnianego państwa. W przeciwnym wypadku nasz kraj znajdzie się w obliczu utraty swej pozycji, tracąc nie tylko ukraiński rynek energii, lecz – co jest jeszcze groźniejsze – nawet pośrednią kontrolę nad tamtejszym systemem transportu gazu ziemnego. W efekcie zaszkodzi to pozycji Gazpromu w Europie Środkowej i Wschodniej, powodując ogromne szkody dla rosyjskiej gospodarki.

3. W obecnym swym kształcie system konstytucyjny Ukrainy nie jest w stanie stworzyć mechanizmu, dzięki któremu można by było, w sposób legalistyczny, rozpocząć integrację prowincji wschodnich tego kraju i Krymu zgodnie z zasadami prawno-państwowymi FR. Jak stwierdzono w art. 71 Ustawy Zasadniczej, kwestia zmiany granic jej terytorium może zostać rozstrzygnięta jedynie w ogólnokrajowym referendum. Także wspomnianą inicjatywę polityczną, zgodniej z art. 72 Konstytucji, zorganizowaną przez wpływowe ugrupowania, można przeprowadzić jedynie pod warunkiem zabrania co najmniej 3 mln podpisów obywateli i to pod warunkiem, że pod względem geograficznym akcja ta odbędzie się na obszarze nie mniejszym niż 2/3 powierzchni terytorialnej kraju i uzyskania minimum 100 tys. głosów poparcia w każdym z regionów. Niemniej – niezależnie, jak paradoksalnie to brzmi – proces integracji rosyjsko-ukraińskiej został już zapoczątkowany w ramach systemu normatywnego euroregionów, wchodzących w skład Stowarzyszenia Europejskich Regionów Granicznych (które jest z kolei członkiem Zgromadzenia Regionów Europy). Tak więc, euregion „Donbas” obejmuje ziemię doniecką, ługańską, rostowstą i woroneską, „Słobożanścina” – charkowską i biełgorodską, zaś „Dniepr” – rejony Briańska i Czernihowa.

Rosja, wykorzystując zatem – legalne z punktu widzenia UE instrumenty normatywne – powinna dążyć do zawarcia umów o współpracy przygranicznej i transgranicznej, a następnie nawiązać bezpośrednie stosunki publiczno-prawne z tymi regionami Ukrainy, w których istnieją trwale obecnie korzystne dla niej preferencje wyborcze. W pierwszej kolejności – z Republiką Krymu i regionami charkowskim, ługańskim, mikołajowskim, dniepropietrowskim oraz w mniejszym stopniu z obwodami chersońskim i odesskim – wspomniana lista została tak ułożona celowo i raczej w sposób arbitralny, gdyż wyłączono z niej prowincje sumską i doniecką. Pierwszą – ze względu na dość wysokie poparcie przez miejscowy elektorat partii Batkiwszczyna, drugą – z uwagi na zbyt bliskie powiązania miejscowej elity biznesowej z R. Achmetowem na czele z klanami oligarchicznymi, które prowadzą tutaj swe interesy).

Lokalne elity polityczne, wskutek rozwoju wypadków, są bardziej, niż kiedykolwiek zmotywowane pozytywnie wobec nowych inicjatyw integracyjnych ze strony Rosji. Przed EuroMajdanem politycy wschodnioukraińscy preferowali zasadę: „słaby Kijów – silna Moskwa”, jednak w obliczu groźby utraty swej dotychczasowej uprzywilejowanej pozycji i spodziewanej czystki kadrowej (przy uwzględnieniu i wykorzystaniu przez centrum „ekonomicznych” materiałów kompromitujących), jaka nieuchronnie będzie podjęta przez rząd centralny – niezależnie od tego, jakie ugrupowania polityczne będą afirmowały „nowy kijowski konsensus”, po odejściu W. Janukowycza ze stanowiska prezydenta Ukrainy. W tych okolicznością są one w stanie poświęcić swoją „niezależność” polityczną, na rzecz utrzymania przywilejów ekonomicznych.

Zamieszki uliczne w Kijowie, które miały miejsce w styczniu i lutym 2014 r., pokazały, iż czas „reżimu Janukowycza” dobiegł już końca. Tak więc i sama Rosja ma coraz mniej czasu na stosowną reakcję. Liczba zabitych w stolicy Ukrainy dowodzi bowiem nieuchronności groźby wybuchu wojny domowej i niemożności osiągnięcia odpowiedniego kompromisu politycznego z zachowaniem dotychczasowego prezydenta na wspomnianym stanowisku. W tych to okolicznościach trzeba liczyć się z narastaniem tendencji odśrodkowych różnych regionów kraju, w tej czy innej formie, i inicjowaniem procesu integracji wschodnich obwodów z FR. Regiony, w których nastroje separatystyczne są już dostatecznie silne, aby zainicjować wspomniany akces, to Krym i obwód charkowski.

4. Oczywiście Rosja, decydując się na wsparcie dla Krymu i kilku wschodnich prowincji Ukrainy, będzie zmuszona ponieść określone koszty wspomnianego posunięcia. Niewątpliwie będzie to miało wpływ na ogólną stabilność makroekonomiczną i perspektywy wzrostu gospodarczego. Jednakże, z geopolitycznego punktu widzenia, będzie to nieoceniony pozytyw: (1) kraj zyska dostęp do nowych zasobów demograficznych, (2) w jego dyspozycji będzie przemysł, (3) posiadający wysokokwalifikowaną siłę roboczą oraz (4) rozwiniętą sieć lokalnego transportu. Ponadto państwo może liczyć na pojawienie się wewnętrznych tendencji migracyjnych ludności słowiańskiej z zachodu na wschód – w przeciwieństwie do całkowicie odwrotnych tendencji płynących z regionu Azji Środkowej. Przejęcie potencjału przemysłowego wschodniej Ukrainy pozwoli z kolei na szybsze i jeszcze bardziej skuteczne wdrożenie programu modernizacji sił zbrojnych FR. Co równie wydaje się ważne – konstruktywny udział Rosji w „kontrolowanym rozpadzie” państwa ukraińskiego może nie tylko nadać nowym impuls dla integracyjnych projektów Kremla, lecz także – o czym już wspomniano nieco wyżej – zachować w dalszym ciągu kontrolę nad miejscowym systemem tranzytu gazu ziemnego. Tym samym zmieni to znacząco sytuację geopolityczną w Europie Środkowej i Wschodniej oraz przywróci samej FR należną jej pozycję „lidera” regionu.

5. Aby zainicjować „prorosyjski dryf” Krymu i wschodnich obszarów Ukrainy, należy, z pewnym wyprzedzeniem, zainicjować (zainspirować, wyreżyserować) określone wydarzenia, które mogą wspomniane tendencje politycznie i moralnie legitymizować. Potrzebne jest równoczesne zbudowanie takiej strategii propagandowej, która będzie – kiedy przyjdzie na to czas – sankcjonowała wszelkiego rodzaju działania podjęte przez władze FR, jak i rusofilskie elity polityczne, wywodzące się ze wschodnich i południowych prowincji kraju. Wydarzenia na zachodzie Ukrainy (Lwów, Iwano-Frankiwsk, Wołyń), gdzie władze obwodowe wypowiedziały posłuszeństwo rządowi centralnemu i przejęły jurysdykcję nad prowincjonalnymi ekspozyturami MSW, przy zachowaniu neutralności miejscowych garnizonów wojskowych, wydają się wystarczającym argumentem na rzecz proklamowania suwerenności jej wschodnich regionów, na zasadzie zastosowania analogii, a następnie późniejszego ich przeorientowania na FR.

6. Rozpoczęta akcja protestacyjna w prowincjach wschodnioukraińskich powinna rozwinąć się w dwóch kierunkach. Obywatelskie nieposłuszeństwo musi domagać się od Rady Najwyższej przeprowadzenia reformy konstytucyjnej – zaproponowanej zresztą już przez parlament – w celu uproszczenia procedury zorganizowania referendum ogólnokrajowego. Sposób argumentacji był także stosunkowo prosty – „nie możemy być przecież ‘zakładnikami Majdanu’. Nie może tak być, aby unitarny system polityczny Ukrainy pozwalał nacjonalistycznie nastawionej mniejszości niszczyć przemocą nasz świat wartości. Rosja – jest przykładem państwa federalnego, gdzie podobne naciski są nie do pomyślenia. Zatem zacieśnienie więzów państwowych i normatywnych z FR będzie równoznaczne ze wzmocnieniem integralności państwa ukraińskiego.”

Początkowo demonstranci mieli jedynie wyrażać (1) niechęć do bycia „zakładnikiem Majdanu”, (2) występować przeciw jego „uzurpacji” do reprezentowania całego kraju, czy poszczególnych regionów, (3) zanegowania prawa do wyboru określonej opcji cywilizacyjnej i politycznej oraz (4) odrzucać „ideologię wojny domowej i podziału państwa”, która była rzekomo głoszona przez przedstawicieli elit zachodnioukraińskich. Z kolei protestujący pod flagami rosyjskimi nie powinni już domagać się zmiany systemu konstytucyjnego. Im miała już przypaść rola demaskatorów „zachodnioukraińskich separatystów”, gotowych poświęcić integralność terytorialną kraju dla zaspokojenia roszczeń ich politycznych mocodawców z zagranicy oraz orędowników zacieśnienia związków integracyjnych wschodnich regionów Ukrainy z FR w myśl hasła: „My za Rosją! Nie dla wojny domowej!”

Motywem przewodnim kontestacji powinna być akcja nieposłuszeństwa podatkowego oraz wyrażana niechęć wobec ulg podatkowych wobec „sił profaszystowskich” na zachodzie Ukrainy i tworzonego przez nie rządu centralnego, który na dodatek w polityce kieruje się formalnymi wymogami UE, a nie uwzględnia potrzeb socjalnych swych obywateli. Protesty powinny zatem skupić się na propagowaniu trzech zasadniczych postulatów:

• federalizacji (lub konfederalizacji) państwa, jako podstawowej normy konstytucyjnej, gwarantującej regionom południowym i wschodnim zasadę nieingerencji w ich sprawy wewnętrzne ze strony innych podmiotów terytorialnych lub opcji politycznych;

• niezależnie od intencji, czy też polistrategii władz państwowych w Kijowie obwody wschodniej i południowe powinny na poziomie regionalnym mieć możliwość współpracy z Unią Celną, która zapewni ze swej strony niezbędne rynki zbytu oraz możliwości normalnego rozwoju przemysłu;

• piastunem „suwerenizacji” wspomnianych prowincji powinna być Rosja, jako jedyny gwarant zrównoważonego rozwoju gospodarczego i stabilności społecznej.

Ruchy polityczne, propagujące „wybór prorosyjski” i zacieśnienie związków integracyjnych wschodniej i południowej Ukrainy z FR powinny mieć możliwość legalnego działania i cieszyć się uznaniem prawnym. W dalszym etapie niezbędne jest także przygotowanie odpowiednich warunków dla przeprowadzenia referendów na Krymie i w regionie charkowskim (następnie w innych obwodach) w kwestii samostanowienia i możliwości przystąpienia w skład FR. W tej materii ważne jest, aby liderzy i przywódcy wschodnich regionów Ukrainy mieli możliwość nieformalnych spotkań w Moskwie, skąd mogą otrzymać nawet stosowne gwarancje polityczne (nawet ustne). Takimi orędownikami byli przykładowo Mychajło Dobkin (mer Charkowa), Wołodymyr Konstantynow (spiker Rady Najwyższej Autonomicznej Republiki Krymu), Siergiej Aksionow (przewodniczący ugrupowania Ruska Jedność i późniejszy premier Republiki Krymu). Równie ważne jest, aby „społeczność międzynarodowa” miała niewiele powodów do zwątpienia w zasadność i uczciwość referendum. Aby to uczynić, wydaje się zasadne, aby w czasie procesu głosowania zapewnić odpowiednie środki weryfikacji (kamery i relacje on-line). Wstępny plan pracy został już opracowany i może zostać zrealizowany w ciągu zaledwie dwóch tygodni.

7. Całej akcji zależy zapewnić odpowiednią oprawę propagandową w prasie rosyjskiej i ukraińskiej. W tym też celu w przestrzeni medialnej należy przeciwstawić sobie zachodnio- i wschodnioukraiński separatyzm. Z kolei, dla opinii publicznej w samej Rosji, w uzasadnieniu dla inkorporacji południowo-wschodnich prowincji Ukrainy, trzeba rozpropagować slogan w stylu: „Putin 2.0 – nowa Rada Perejasławska”.

II.

Z braku wystarczających dowodów co do źródeł omówionego dokumentu, pozostaje nam do przeprowadzenia krytyka wewnętrzna elaboratu – analiza jego treści.

W punkcie pierwszym – jego autor(zy), jeszcze w przededniu ugody politycznej z 21 lutego, założyli dość realistycznie, iż W. Janukowycz jako prezydent jest „już skończony” i w związku z tym Rosja powinna w zasadzie zaprzestać wspierania wspomnianego polityka. Pozostaje to jednak w całkowitej sprzeczności z rosyjską narracją, która aż do czasu przeprowadzenia przedterminowych wyborów prezydenckich z 25 V 2014 roku, kreowała W. Janukowycza na jedynego i legalnego przywódcę Ukrainy [2]. Późniejszy rozwój wypadków nie potwierdził także domniemywań o „porewolucyjnej anarchii”, ani też o rozbiciu politycznym parlamentu w Kijowie – który, sparaliżowany walkami frakcyjnymi, nie będzie w stanie doprowadzić do utworzenia stabilnego układu władzy w Kijowie. Mamy tu zatem klasyczne wnioskowanie oparte na podstawie fałszywych założeń i domniemań, które rzutowało następnie na kolejne postulaty krytykowanego dokumentu.

W paragrafie drugim, posługując się wynikami przeprowadzonych w przeszłości wyborów prezydenckich i parlamentarnych, wykoncypowano koncepcję „dwóch Ukrain”, których istnienie zostało już zanegowane przez ukraińskich publicystów, politologów i socjologów jeszcze w latach 1990’. W sumie miało to (rzekomo) nakładać na Rosję obowiązek obrony praw i statusu ludności rosyjskiej i rusofońskiej, co wynikało zresztą z „doktyrny Miedwiediewa”, przyjętej przez FR w 2008 r., po zakończeniu wojny kaukaskiej z Gruzją. Problem w tym, że pozycja normatywna wspomnianej społeczności była w niczym nie zagrożona [3], zaś rzekome zagrożenie ze strony „bojówek neobanderowskich”, w praktyce okazało się przeszacowane – i to pomimo pogromu działaczy „AntyMajdanu” dokonanego w Odessie 2 V 2014 r. (pomijamy tu fakt, czy była to prowokacja rosyjskich służb specjalnych, „faszystów” z Prawego Sektora, czy też zwyczajnie sytuacja wymknęła się spod kontroli po wybuchu walk ulicznych). Widać jednak, że kwestia mniejszościowa jest jedynie pretekstem do osiągnięcia przez FR określonej pozycji geopolitycznej na Ukrainie jako państwie uzależnionym [4] – zupełnie jak to miało miejsce podczas kryzysu krymskiego w 2008 r. [5].

Postulat trzeci sygnalizuje z kolei podstawowe problemy i szanse prorosyjskiego separatyzmu na południowo-wschodnich kresach Ukrainy. Zwraca się zatem uwagę na normatywne trudności z „prawem do samostanowienia” z dwóch powodów: (1) unitarnego charakteru państwowości oraz (2) formalnego wymogu referendów ogólnokrajowego w przypadku wszelkiego rodzaju zmian granic. Post factum, można nawet zaryzykować twierdzenie, iż separatyści krymscy dobrze zdawali sobie sprawę ze słabości własnej legitymizacji politycznej, stąd też zaistniała konieczność przeprowadzenia „referendum” a następnie odwołując się do jego wyników, proklamowano niepodległość „państwa jednodniowego” – Republiki Krymu [6]. Z drugiej jednak strony wskazuje się na rolę wschodnioukraińskich elit biznesowo-politycznych, które, dla zachowania swego stanu posiadania, były nawet gotowe – obawiając się procesu lustracji i wymiany kadrowej we władzach regionalnych oraz utraty wpływów we władzach centralnych kraju (o czym już się nie wspomina, co niestety źle świadczy o rozeznaniu w ukraińskiej scenie politycznej i jej niuansach) – zrezygnować, ze swej „niezależności” [7]. Takie postawienie sprawy może dowodzić także tezy o oligarchicznych korzeniach rewolty donbaskiej [8].

Punkt czwarty pokazuje i rozszerza motywy geopolityki rosyjskiej wobec Ukrainy. W zasadzie nie stanowią one żadnego istotnego novum dla analityków i obserwatorów polityki zagranicznej FR. W tej sytuacji wszelki komentarz jest po prostu zbędny.

Paragraf piąty zdaje się potwierdzać ukraińską tezę na temat „sztucznej inspiracji” separatyzmu donbaskiego na wschodzie kraju i stosowaniu przez stronę rosyjską odpowiedniego dla tego celu medialnej „maskirowki”. Co jest równie ważne – w dokumencie proponowano wykorzystanie „precedensu lwowskiego”, kiedy to miejscowa Rada Obwodowa wypowiedziała posłuszeństwo rządowi ukraińskiemu w czasie EuroRewolucji, co jednak nie znalazło miejsce w legitymizmie projektu „Noworosja” [9]. W tym miejscu trzeba także wspomnieć, iż w latach 1991–2014 elity zachodnioukraińskie ciągle obawiały się secesji Krymu i w mniejszym stopniu Donbasu, z kolei ich wschodniej odpowiedniki – separatyzmu Galicji, a nawet inkorporacji byłych kresów południowo-wschodnich II RP przez Polskę. Trudno zatem o większą „ironię historii”.

Postulat szósty wskazywał z kolei podstawowe założenia taktyczne i cele strategiczne dla „zwolenników AntyMajdanu”, które zostały już omówione w istniejącej literaturze przedmiotu, stąd też nie zachodzi potrzeba ich artykulacji [10]. Natomiast wzmiankowany program polityczny, to w gruncie rzeczy kopia postulatów doradcy prezydenta FR Siegieja Głazjewa, wyrażonych 7 II 2014 r. na łamach dziennika „Komersant Ukraina”. Wspomniany polityk tak rysował przyszłość Ukrainy: „W ramach jednolitego państwa unitarnego będzie dochodziło do ciągłych konfrontacji. Aby z tym trzeba skończyć, potrzebna jest federalizacja. Należy dać regionom tyle praw, ile trzeba, a także możliwość samodzielnego tworzenia budżetów i częściowego samookreślenia się pod względem polityki zagranicznej. Są takie przykłady na świecie, choć może dziwnie wyglądają z punktu widzenia prawa międzynarodowego, kiedy w ramach jednego państwa działają różne reżimy handlowo-gospodarcze. Na przykład, w skład Danii wchodzi Grenlandia; Dania jest częścią Unii Europejskiej, a Grenlandia – nie. Czyli jest to rozsądna propozycja dla Ukrainy [...]. Uważam, że powinno to być przedmiotem negocjacji o formacie ustroju federacyjnego. Proszę zwrócić uwagę na dzisiaj: więzi gospodarcze, kulturowe i międzyludzkie – między regionami zachodniej i wschodniej Ukrainy są luźniejsze, niż więzi między południowo-wschodnią Ukrainą i Rosją, a także między regionami zachodnimi i Unią Europejską. Widać to, gdy obserwuje się mechanizm wymiany kulturalnej, wkrótce będzie to widoczne w gospodarce. Faktem jest też, że różne części Ukrainy skłaniają się ku różnym formacjom handlowo-gospodarczym. Przy tym regionów zainteresowanych Unią Celną jest o wiele więcej niż tych, które mogą liczyć na realne korzyści ze swobodnego handlu z Unią Europejską.” [11]. Wspomniana wypowiedź dowodzi także zbieżności opinii ośrodka prezydenckiego i autora (autorów) wspomnianego elaboratu, co wzmacnia równocześnie jego wiarygodność.

Z kolei ostatni już punkt w gruncie rzeczy sprowadza się do faktu wywołania odpowiedniej „wojny medialnej”, w celu przerysowania sprzeczności wewnątrzukraińskich, wykreowania projektu „Noworosja”, jako swego rodzaju alternatywy polityczno-cywilizacyjnej wobec porewolucyjnej Ukrainy oraz ukazania procesów inkorporacyjnych na Południowym-Wschodzie przez pryzmat „świata ruskiego” [12].

* * *

Summa summarum nie można w jakikolwiek sposób wykluczyć autentyczności zaprezentowanego dokumentu, jak i hipotezy redakcji, iż wyszedł on spod ręki oligarchy z bliskiego otoczenia Władimira Putina. Sądząc jednakże po reakcji mediów rosyjskich głównego nurtu, jak i „partii władzy” nie wydaje się, aby był on szczególnie doniosłej wagi lub został zawczasu opatrzony klauzulą niejawności. Najpewniej redakcji, która wykorzystała własne „dojścia” lub anonimowego informatora, udało się przechwycić jeden z tych memoriałów, które są kierowane do czynników decyzyjnych w okresie przesileń politycznych. Nie wszystko też, co zostało w nim zaprezentowane, znalazło następnie pokrycie w faktografii. Tym niemniej posiada on dość duży walor poznawczy, gdyż pokazuje, iż rosyjskie elity władzy w pierwszych tygodniach debatowały nad dalszym możliwym rozwojem wypadków na Ukrainie i możliwymi scenariuszami reakcji w przypadku załamania się „reżimu Janukowycza”.

W konsekwencji też wypracowały zawczasu odpowiednią odpowiedź, gdyż możemy już domniemywać, iż tuż po 20 II 2014 r. przystąpiono do uruchomienia „akcji krymskiej”, która miała wszelkie cechy niezwykle starannie przygotowanej i przećwiczonej operacji logistycznej, nie zaś interwencji zbrojnej [13]. Następnie wybuchły protesty ludności rosyjskiej i rusofońskiej – znane już pod nazwą „Ruskiej Wiosny”, które stanowiły swoistą reakcję na wydarzenia EuroMajdanu – dokładnie, jak sugerował to przywołany dokument [14]. Gdy jednak z proklamowanych wiosną z czterech „republik ludowych” – charkowskiej, odeskiej, donieckiej i ługańskiej, ostały się jedynie te dwie ostatnie, wybuchła wojna secesyjna, której zasadniczym celem – z perspektywy separatystów i samej Moskwy – stała się już budowa „małej Noworosji” w granicach administracyjnych Donbasu (jako republika autonomiczna – wersja minimum, kolejne parapaństwo – opcja maksymalna) [15]. W tej materii polistrategia Kremla jest już wyjątkowo konsekwentna, zwłaszcza jeśli zastosujemy metodę komparatystyczną. Wówczas też okaże się, że podobny scenariusz „przerabiała” już Gruzja w czasie konfliktu abchaskiego w latach 1992–1993 [16]. I na samo zakończenie jeszcze jednak konstatacja – z perspektywy krajów UE i USA „historia uczy, że niczego nie uczy”.

Fot. ifcn-franchise.com

_______________________________________________
1. Андрей Липский, „Представляется правильным инициировать присоединение восточных областей Украины к России”, „Новая газета” 25 II 2015, no. 19.
2. A. Banaszkiewicz, Ukraina AD 2014 – pogląd na sytuację z uwzględnieniem punktu widzenia prawnika pozytywisty, „Racja stanu. Studia i materiały” 2013-2014, nr 2-1(14-15), s. 105-118.
3. M. Karolak-Michalska, Status ludności rosyjskojęzycznej na Ukrainie w okresie prezydentury Wiktora Janukowycza, [w:] Czas EuroMajdanu, red. R. Potocki, M. Domagała, D. Miłoszewska, Europejskie Centrum Analiz Geopolitycznych, Warszawa 2014, s. 361-375.
4. Por. A. Szeptycki,  Ukraina wobec Rosji. Studium zależności, Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2013.  
5. R. Potocki, Wojna sierpniowa, Instytut Geopolityki, Warszawa 2009, s. 119-142.
6. P. Grzebyk, Aneksja Krymu przez Rosję w świetle prawa międzynarodowego, „Stosunki Międzynarodowe” 2014, nr 1, s. 19-27; K. Eckhardt, Status prawny Krymu  w świetle orzeczeń sądów konstytucyjnych Ukrainy i Rosji, „Przegląd Sejmowy” 2014, nr 3(122), s. 249-258.
7. M. Studennna-Skrukwa, Ukraiński Donbas. Oblicza tożsamości regionalnej, Wydawnictwo Nauka i Innowacje, Poznań 2014, s. 221-277.
8. Z. M. Kowalewski, Rebelia oligarchiczna w Donbasie, „Le Monde diplomatique Polska” XII 2014, s. 12-15.
9. M. Bakaliński, Federalizacja Ukrainy jako instrument rozwiązania kryzysu politycznego, [w:] Czas EuroMajdanu, s. 376-391.
10. J. C, Kamiński, Od Ruskiej Wiosny do Noworosji. Irredenta rusofonów na Ukrainie jako reakcja na EuroMajdan, [w:] Ibidem, s. 481–498.
11. Rosja proponuje federalizację Ukrainy. Rozmowa Siergieja Sidorenki z doradcą prezydenta Rosji Siergiejem Głazjewem, <http://www.geopolityka.org/wywiady/2682-rosja-proponuje-federalizacje-ukrainy---argumenty> (2 III 2015).
12. W. Gulewicz, Ukraina a projekt Noworosji, [w:] Czas EuroMajdanu, s. 576–585.
13. E. Januła, M. Kasińska, Wybrane zewnętrzne i wewnętrzne uwarunkowania zmiany przynależności terytorialnej Krymu, [w:] Ibidem,  s. 431–459.  
14. J. C. Kamiński, Od Ruskiej Wiosny do Noworosji. Irredenta rusofonów na Ukrainie jako reakcja na EuroMajdan, [w:] Ibidem, s. 481–498.
15. R. Lasecki, Uwarunkowania wojny donbaskiej, [w:] Ibidem, s. 499-535.
16. Z. Cierpliński, Przebieg konfliktu zbrojnego w Abchazji, [w:] Region Kaukazu w stosunkach międzynarodowych, red. K. Iwańczuk, T. Kapuśniak, Lublin 2008, s. 209-218; T. Borawski, Wojna gruzińsko-abchska w latach 1992-1993, „Arcana” 2014, nr 4-6(118-120); Idem, Konflikt w Abchazji, „Nowe Sprawy Polityczne” 2003, nr 5, s. 68–77.

Czytany 4959 razy