środa, 26 wrzesień 2012 08:31

Regulacja Internetu a rozwój Unii Europejskiej

Oceń ten artykuł
(3 głosów)

internet  Tomasz Niedziółka

W lipcu 2012 roku Parlament Europejski odrzucił koncepcję regulacji Internetu, zaproponowaną zapisami umowy ACTA. Demonstranci protestujący przeciwko jej przyjęciu mogli mówić o sukcesie. Nie mniej dyskusja na temat możliwości regulacji cyberprzestrzeni w Unii trwa nadal.

W lipcu 2012 roku Parlament Europejski odrzucił koncepcję regulacji Internetu, zaproponowaną zapisami umowy ACTA [1]. Demonstranci protestujący przeciwko jej przyjęciu mogli mówić o sukcesie. Nie mniej dyskusja na temat możliwości regulacji cyberprzestrzeni w Unii trwa nadal. W toku dyskusji warto zastanowić się, czy podpisanie przez Unię umowy zaostrzającej respektowanie praw autorskich w Internecie przełoży się na jej gospodarczy sukces?

 

Próba regulacji „tylnymi drzwiami”?

Projekt ACTA wywołał sprzeciw środowiska internautów. Do najważniejszych zarzutów wobec tej umowy należały [2]:

• łamanie wolności słowa poprzez możliwość cenzurowania treści w Internecie;

• niższa pozycja użytkownika treści w stosunku do ich twórcy w postępowaniu o ochronę praw autorskich;

• zagrożenie danych osobowych internautów poprzez ingerencję ze strony organów kontrolnych;

• zbytnie wzmocnienie praw autorów;

• omijanie istniejących zasad prawa międzynarodowego;

• wprowadzenie odpowiedzialności karnej nawet za niewielkie przestępstwa związane z naruszaniem praw autorskich w Internecie;

• usuwanie plików uznanych za pirackie bez wyroku sądu.

Z krytyką opinii publicznej spotkał się też sposób negocjacji umowy ACTA, której przez długi okres czasu nie przedstawiono do publicznej wiadomości. W Polsce publiczna debata nad wprowadzeniem zapisów ACTA odbyła się już po pierwszych falach protestów ze strony jej przeciwników [3].

Krytycy umowy ACTA zarzucali jej również to, że jest ona efektem działań lobby sektora własności intelektualnej (IP - Intellectual Property) [4]. Zwolennicy ACTA podkreślali natomiast, że umowa nie wprowadza niczego, czego nie byłoby już w obowiązującym prawie. Nowością miała być jedynie możliwość ścigania osób naruszających prawa autorskie poza terenem Unii Europejskiej.

Za umową ACTA opowiedziało się ponadto 130 organizacji zrzeszających twórców, a także firmy działające w obszarze obrotu prawami własności intelektualnej [5]. Obecnie już nie tylko opinia publiczna, ale też władze państwowe stanowczo opowiadają się przeciw regulacji przestrzeni internetowej w sposób, w jaki proponowały to zapisy umowy ACTA. Pojawiające się obecnie propozycje regulacji prawnych Internetu natychmiast przedstawiane są do publicznych konsultacji [6].

Bogatsze w doświadczenia zdobyte w walce z ACTA środowisko internautów wyraża obecnie obawy, czy zapisy ACTA nie zostaną wprowadzone poprzez inną umowę, taką jak np. CETA (Canada-EU Trade Agreement), zawierającą zapisy analogiczne do tych, które znalazły się w umowie ACTA [7]. Byłaby to prośba wprowadzenia oprotestowanych wcześniej zasad „tylnymi drzwiami”. Kolejne obawy internautów budzą także działania Unii Europejskiej, która wydaje się sondować możliwość regulacji cyberprzestrzeni, o czym świadczyć mogą trwające obecnie w UE konsultacje społeczne na temat „czystego i otwartego Internetu” oraz „działań pośredników online w zakresie nielegalnych treści” [8].

Środowiska internautów deklarują jednak, iż na bieżąco przyglądać się będą pracom nad wszelkimi umowami dotyczącymi regulacji Internetu, a swoje wątpliwości podawać będą do publicznej wiadomości [9].

Linki wprost do więzienia

Czy dalsza regulacja cyberprzestrzeni oraz restrykcyjna ochrona praw własności intelektualnej w Internecie faktycznie jest potrzebna?

Argumentem przeciwko dodatkowym regulacjom cyberprzestrzeni może być skuteczność już funkcjonujących przepisów prawnych. Przykładem może stać się sprawa Brytyjczyka, Richarda O`Dwyer`a. Ten 24 – latek stworzył wyszukiwarkę internetową, której celem było wskazywanie linków, prowadzących do seriali zamieszczonych w Internecie tak legalnie, jak i nielegalnie. Stany Zjednoczone, których restrykcyjne prawo dotyczy znacznej części wyszukanych seriali, zażądały ekstradycji O`Dwyera do swojego kraju, w celu osądzenia go wg własnych praw. Co ciekawe, władze Wielkiej Brytanii przystały na to. Obecnie grozi mu 10 lat, spędzonych w amerykańskim więzieniu [10].

Innym przykładem skuteczności istniejącego systemu prawnego w obszarze ochrony praw własności intelektualnej jest kolejny brytyjski obywatel, Anton Vickerman, skazany na 4 lata więzienia za analogiczną działalność [11]. Jest on pierwszym obywatelem Wielkiej Brytanii, skazanym przez brytyjskie sądy na karę więzienia za działalność polegającą na linkowaniu stron internetowych [12].

Czy biorąc pod uwagę dwa powyższe przypadki można stwierdzić, że dalsze regulowanie Internetu w kierunku zaostrzania ochrony praw autorskich jest potrzebne?

Starając się odpowiedzieć na to pytanie, na dzieła dostępne w Internecie należy spojrzeć z co najmniej dwóch perspektyw. Z jednej strony, można potraktować je w kategoriach dobra publicznego. Profesor Jessica Litman z Uniwersytetu Michigan podkreśla, że wszelkie autorstwo wzbogacane jest przez dzieła poprzednich autorów. Autorstwo przedstawia jako rodzaj transformacji, w której użycie czyjegoś dzieła w swoim własnym jest nieodłącznym elementem procesu tworzenia [13]. Internet u swych podstaw służyć miał dzieleniu się informacją oraz wiedzą, a także współpracy naukowej. W tym ujęciu wszystko to, co trafia do Internetu, mogłoby być traktowane jako dobro publiczne, przeznaczone dla wszystkich.

Z drugiej jednak strony, należy pamiętać także o ujęciu inwestycyjnym, tzn. jeśli dana osoba poniosła nakłady w celu wytworzenia dzieła, należy jej się za to uczciwa zapłata. Trudno jest stwierdzić, która z powyższych koncepcji jest lepsza. Za każdą z nich stoją bowiem zarówno argumenty „za”, jak i „przeciw”. Rozwiązaniem byłoby osiągnięcie równowagi pomiędzy każdym z wariantów.

Rodzą się rożnego rodzaju koncepcje pogodzenia racji każdej ze stron. Jedna z nich mówi np. o tym, by nie limitować, ale raczej stymulować użytkowanie danych treści poprzez wprowadzenie podatku – copytax, w miejsce copyright. Technicznym rozwiązaniem tej koncepcji mogłoby być wprowadzenie niewielkiej opłaty z tytułu ochrony praw autorskich o powszechnym poziomie obowiązywania (sharing license) dołączonej np. do rachunku za dostęp do Internetu [14].

Rządy „partii piratów”?

Zastanawiając się nad tym, w jaki sposób regulacja cyberprzestrzeni przełoży się na rozwój Unii Europejskiej, należy jednocześnie poszukać odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób pogodzić prawa twórcy do uzyskania wynagrodzenia za stworzone dzieło, z prawami internautów do dostępu do wiedzy i informacji.

Rosnące oczekiwanie internautów do nieskrępowanego dostępu do informacji zawartych w Internecie oceniane jest jako element nowej kultury, związanej ze zmianą pokoleniową. Pokolenie ery cyfrowej przekonane jest, że zadaniem technologii jest uwalnianie i demokratyzowanie informacji, wiadomości, muzyki czy sztuki [15]. Dowodem tej pokoleniowej zmiany może być rosnąca popularność ruchu wolnego oprogramowania. Instytucjonalnym przejawem zachodzących zmian mogą być natomiast pojawiające się w kolejnych krajach inicjatywy powołania „partii piratów”, opowiadających się za wolnym dostępem do informacji zawartych w Internecie. Tego rodzaju formacje polityczne zarejestrowano już m.in. w Szwecji, Finlandii oraz w Niemczech. Czy partie te pewnego dnia osiągną sukces na miarę partii zielonych, których poglądy początkowo także uznawane były za oderwane od rzeczywistości?

Starając się odpowiedzieć na pytanie o to, w jaki sposób regulacja cyberprzestrzeni przyczyni się do rozwoju UE, należy zauważyć istniejący współcześnie dualizm. Z jednej strony podkreśla się, że restrykcyjne przestrzeganie praw autorskich nie powiększa dobrobytu ani nie promuje innowacji. Z drugiej natomiast strony nielegalne ściąganie plików na dużą skalę może zagrozić rozwojowi prężnego ekonomiczne wspólnego rynku twórczości cyfrowej [16].

Rozwiązaniem tej sytuacji powinna być więc rekonfiguracja praw autorskich w ten sposób, aby w większym stopniu odpowiadały erze cyfrowej i oczekiwaniom internautów, a jednocześnie nie odbierały praw twórcom [17]. Systemowe rozwiązanie przyniosłoby wymierne korzyści dla wszystkich zainteresowanych stron, szczególnie zaś zainteresowanej wzrostem swej innowacyjności i konkurencyjności Unii Europejskiej.

Rekomendacje dla Unii Europejskiej:

• Debata dotycząca regulacji cyberprzestrzeni powinna toczyć się w transparentny sposób z udziałem wszystkich zainteresowanych stron: twórców, pośredników oraz użytkowników treści, którzy w dobie ery cyfrowej sami stają się twórcami.

• Dokonanie regulacji w formie międzynarodowej umowy powinno być próbą pogodzenia interesów każdej ze stron, nie zaś pogłębiać istniejące antagonizmy. Ostatecznie powinno ono przyczyniać się do realizacji interesów gospodarczych Unii Europejskiej.

• Podejmując decyzję dotyczącą regulacji cyberprzestrzeni należy wziąć pod uwagę nie tylko dotychczasowe doświadczenia w kwestii ochrony praw autorskich, lecz także rozważyć nowe możliwości, związane z zachodzącymi zmianami społecznymi o charakterze kulturowym.

Artykuł ukazał się w nr 16/2012 "Biuletynu Opinie" Fundacji Aleksandra Kwaśniewskiego Amicus Europae alt

______________________________________
1. „Umowa handlowa dotycząca zwalczania obrotu towarami podrobionymi między Unią Europejską i jej państwami członkowskimi, Australią, Kanadą, Japonią, Republiką Korei, Meksykańskimi Stanami
Zjednoczonymi, Królestwem Marokańskim, Nową Zelandią, Republiką Singapuru, Konfederacją Szwajcarską i Stanami Zjednoczonymi Ameryki”, pełen tekst umowy w języku polskim dostępny jest pod adresem: http://www.mkidn.gov.pl/media/docs/20120118-wniosek_ACTA.pdf
2. Za stroną: http://wiadomosci.onet.pl/temat/acta/kontrowersje-wokol-acta-onet-wyjasnia-czego-bojas,1,5009510,wiadomosc.html
3. Zapis wideo debaty Premiera RP z internautami dostępny jest m.in. na stronie: http://www.youtube.com/watch?v=_k3KDOahJYw&feature=relmfu
4. T. Barański, „Lobby IP w pogoni za rentą”, Fundacja Republikańska, źródło: http://www.cafr.pl/2012/05/lobby-ip-w-pogoni-za-renta/
5. A. Słojewska, „Życie z piratem po śmierci ACTA”, Rzeczpospolita, źródło: http://www.rp.pl/artykul/796028,908409-Zycie-z-piratem-po-smierci-ACTA.html
6. Za stroną: http://www.wprost.pl/ar/337221/Boni-chcemy-sami-zarzadzac-internetem/
7. Za oficjalną stroną internetową prof. Michael`a Geist`a, źrodło: http://www.michaelgeist.ca/content/view/6580/135/
8. Za stroną: http://ec.europa.eu/internal_market/consultations/2012/clean-and-open-internet_en.htm
9. Tego rodzaju monitoring prowadzony jest m.in. przez portal Dziennik Internautów: http://di.com.pl/tagi/ACTA/
10. Za stroną: http://www.guardian.co.uk/commentisfree/2012/jun/24/richard-o-dwyer-my-petition
11. Za stroną: http://arstechnica.com/tech-policy/2012/08/private-justice-how-hollywood-money-put-a-britbehind-bars/
12. Linkowanie stron internetowych w założeniu powinno wyłączać odpowiedzialność linkującego, gdyż nie wiąże się z kopiowaniem zawartości linkowanych stron. Jednak wg innej wykładni odpowiedzialność ta może wynikać z uczestniczenia linkującego w bezprawnym kopiowaniu utworu przez inną osobę, zarówno pobierającego jak i wprowadzającego utwór do Internetu, źródło: D. Kot, „Elektroniczny obrot utworem w świetle prawa autorskiego”, Prace Instytutu Prawa Własności Intelektualnej UJ, Zeszyt 44, Wyd. Wolters Kluwer, Kraków 206 r., ss. 221- 222.
13. T. Hayes, „Hiperskok. Rewolucja internetowa w biznesie”, Wyd. Wolters Kluwer, Warszawa 2010 r., s.192
14. W. Szpringer, „Koncepcja open access w świetle ekonomicznej analizy prawa”, Wyd. Wolters Kluwer, Warszawa 2011 r., ss. 269-270.
15. T. Hayes, op. cit., s.181.
16. W. Szpringer, op. cit., ss. 269-270.
17. Ibidem, s. 266.

Czytany 6078 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04