wtorek, 16 październik 2012 18:51

Piotr Woźniak: Problem 2014 roku, a terroryzm i rozwój Azji Środkowej

Oceń ten artykuł
(3 głosów)

boxing_glovesgeopolityka  Piotr Woźniak

Gdy każdy dzień zbliża nas do daty wycofania głównej części wojsk amerykańskich z Afganistanu, oraz całości wojsk pozostałych krajów NATO, zaplanowanego na koniec 2014 roku, to widać, że perspektywy dla Azji Środkowej są coraz bardziej niepewne.

Jak już wszyscy wiemy, część sprzętu wojskowego używanego w Afganistanie, USA planują przekazać do byłych republik radzieckich Azji Środkowej. Przedstawiciele amerykańskiej armii prowadzą już rozmowy na ten temat z Tadżykistanem, Kirgistanem i Uzbekistanem.

Plany Amerykanów zdobycia przyczółka w Azji Środkowej częściowo urzeczywistniły się 18 czerwca w Kirgistanie podczas wspólnych ćwiczeń wojskowych “Współpraca Regionalna – 2012″, w których wzięli udział także żołnierze z Afganistanu, Kazachstanu i Tadżykistanu.

Ćwiczenia prowadzone były pod wspólnym dowództwem kirgisko-amerykańskiego Centrum Szkolenie Personelu Wojskowego. Wg Ministerstwa Obrony Kirgistanu, partnerzy z USA uczą metod przygotowania i przeprowadzenia ćwiczeń z nowoczesnych technik prowadzenia wojny oraz szkolenia i pracy z elektronicznymi mapami.

Wycofanie wojsk amerykańskich z Afganistanu ma nastąpić w etapach. Sekretarz obrony USA Leon Panetta powiedział, że Stany Zjednoczone chcą zakończyć swoją misję wojskową w Afganistanie w połowie lub w końcu roku 2013, by skoncentrować się na szkoleniu afgańskich żołnierzy i pomocy finansowej na poziomie 4 mld dolarów. Diś już wiemy, że realny termin to jednak koniec 2014 roku. Afgańczycy jednak nie wierzą w obietnice dotyczące pomocy po 2014 roku. Ostatnio, prezydent Afganistanu Hamid Karzaj zażądał, aby Stany Zjednoczone określiły rozmiar pomocy finansowej w umowie sporządzonej na piśmie. Ale czy rok 2014 jest tylko problemem dla Afganistanu?

Waszyngton ogłosił  plan zainstalowania we wszystkich krajach regionu mobilnych sił specjalnych mających na celu wsparcie ochrony granic przed napływem narkotyków i terrorystów. W kwietniu na problem zwrócił uwagę sekretarz generalny Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (OUBZ) Nikołaj Bordjuża. Wśród zagrożeń wymienił on przede wszystkim: rewitalizację radykałów religijnych i nacjonalistycznych, i związany z tym  problem terroryzmu.

Analizując problem międzynarodowego terroryzmu możemy rzeczywiście zaobserwować reorientację tego zjawiska na Azję Środkową, a przede wszystkim aktywację bojowników w Tadżykistanie, Uzbekistanie i południowym Kirgistanie oraz dynamiczny rozwój Islamskiego Ruchu Wschodniego Turkiestanu. Po likwidacji Osamy bin Ladena międzynarodowe grupy terrorystyczne, z bazami na pograniczu afgańsko-pakistańskim, zainteresowały się także innymi rejonami niż tylko tymi, o których mówiono w mediach (Nigeria, Mali, Afryka Północna, Syria i Libia). Biorąc pod uwagę strategiczne znaczenie Azji Środkowej, w kategoriach geopolitycznych uwzględniających zasoby takie jak źródła energii, ale także inne minerały, zmiana kierunku działania nie powinna nikogo dziwić. To właśnie z powodu tych okoliczności wymienione wyżej państwa w Azji Środkowej są bardzo kuszącym celem dla terrorystów.

Ponadto, istnieje inny obiektywny powód – bezpieczeństwo. Górzyste rejony Pamiru oraz prowincja Badachszanu z "Korytarzem Wahańskim" stanowiły nawet dla Sowietów zaporę nie do przejścia, a i w obecnych warunkach nie jest możliwe kontrolowanie w pełni tych terenów. Nie inaczej jest w Uzbekistanie, gdzie mimo rządów reżimu prezydenta Islama Karimowa nie można wyeliminować Islamskiego Ruchu Uzbekistanu (IRU). Wczoraj Sąd Federalny w Birmingham skazał 22-letniego obywatela Uzbekistanu Ulugbeka Kodirowa na blisko 16 lat pozbawienia wolności za udział w spisku na życie prezydenta USA Baracka Obamy. Uzbek twierdził, że działa w imieniu właśnie Islamskiego Ruchu Uzbekistanu.

Warto w tym miejscu także powiedzieć, że w Azji Środkowej spotykamy się z nowym, innym rodzajem terroryzmu niż np. w Europie. W przeciwieństwie do Europy, czy Iraku tu często nie mamy do czynienia z zamachowcami samobójcami, czy pojedynczymi wybuchami, a raczej z stosunkowo dużymi starciami z siłami bezpieczeństwa, aż do zdobywania całych terenów, wiosek, czy osiedli. W świetle roku 2014 i opuszczenia do tego czasu Afganistanu przez wojska "zachodnie" należy pamiętać, że bezpośrednią pomoc dla islamskich terrorystów z Azji Środkowej w dużej mierze zapewniają Talibowie.

Sytuacji, o której mowa, w regionie obawiają się nie tylko samorządy, ale także Moskwa, która wraca do idei obsadzenia przez swoje wojsko granicy tadżycko-afgańskiej. Podobnie w Pekinie, wszystkie te wydarzenia są dokładnie obserwowane i z dużą starannością analizowane. Nacjonaliści ujgurscy (min. Islamski Ruch Wschodniego Turkiestanu) już dawno przyjęli metody terrorystyczne, a postępująca destabilizacja w Uzbekistanie i Tadżykistanie, umożliwia im rozszerzenia wpływów i nawiązywanie kontaktów w Afganistanie, Pakistanie, a nawet w Indiach.

Im większe będzie zainteresowanie "świata" Azją Środkową, zainteresowanie inspirowane jej bogactwami naturalnymi, tym intensywniejsze będą działania terrorystów. Czy zatem część żołnierzy opuszczających Afganistan zwiększy obsadę baz amerykańskich na terenie Azji Środkowej, np. w Uzbekistanie? Nie można tego wykluczyć...

Czytany 6529 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04