sobota, 25 sierpień 2012 09:05

Piotr Rapkowski: 'Neojagiellońska' czy 'Neopiastowska'? - polskie wizje geopolityki ostatnich lat CZ. II/III

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Pol_Russ_flag  Piotr Rapkowski

Aby mówić o sposobie realizacji naszych geopolitycznych interesów w regionie (skorelowanych wokół energetyki), odpowiedzi wymaga pytanie, o faktyczny stan zagrożenia bezpieczeństwa energetycznego dla naszego kraju ze strony Rosji?

2.7 GAZPROM - ZAGROŻENIE DLA POLSKI?

Biorąc pod uwagę położenie geograficzne, jak i uwarunkowania infrastrukturalne, będące spuścizną historii, Polska i Rosja, od momentu upadku ZSRR skazane były na współpracę w sferze energetycznej. Równocześnie obszar byłych wpływów sowieckich od początku lat 90. był kwestią wielu kontrowersji, związanych z ewolucją strategii polityki Rosji z jednej strony, z drugiej natomiast prozachodnich dążeń Polski i zabiegania o jak najsilniejsze powiązania z Ukrainą. Pewne kwestie sporne pozostawały jednak niezmienne od samego początku sąsiedztwa i dziś są równie żywe, jak nigdy dotąd. Zaliczyć można do nich sprawy sektora energetycznego.

Strona polska, od początku relacji z Rosją, wśród zagrożeń upatrywała nadmiernego uzależnienia od surowców płynących ze wschodu. Ścisłe powiązanie energetyczne wiązać mogło się z potencjalnym stosowaniem praktyk monopolistycznych i być także instrumentem presji w kwestiach poza gospodarczych, w szczególności politycznych. Należy zauważyć, że stosunki energetyczne z Rosją przez długi okres czasu przebiegały wyłącznie na płaszczyźnie bilateralnej. Dopiero członkostwo w UE stwarzało dla Polski możliwość umiędzynarodowienia konkretnych niepokojących kwestii. W wymiarze bilateralnym największe kontrowersje od samego początku budziły warunki dostaw do Polski gazu ziemnego i powiązana z tym kwestia budowy nowego gazociągu tranzytowego, przebiegającego przez terytorium Polski. Początek lat 90. był także okresem, w którym zmiany musiały ulec obowiązujące stare zasady dostaw gazu nad Wisłę. Importowany ze wschodu surowiec docierał do Polski przez punkty wymiany, znajdujące się w Drozdowiczach na granicy polsko-ukraińskiej (gazociąg Jamburski) oraz Wysokoje na granicy z Białorusią (gazociąg Orenburski [21] ). W myśl tzw. umowy jamburskiej[22] zawartej 29.01.1987 roku Polska, w zamian za dostawy gazu płynące ze wschodu, zobowiązała się wykonać szereg prac remontowo budowlanych w ZSRR.

Praktyka przesyłu gazu w zamian za inne dobra bądź usługi była w czasach komunizmu powszechna na terenie większości republik Związku Radzieckiego. Wkrótce kwestie tę powiązano z planami budowy nowego gazociągu (Jamalskiego), łączącego złoża jamalskie z odbiorcami na Białorusi, w Polsce i w Niemczech. W wyniku prowadzonych negocjacji 25.08.1993 r., podczas wizyty Borysa Jelcyna w Polsce, doszło do podpisania umowy o budowie systemu gazociągów dla tranzytu gazu przez terytorium Polski. Ministerstwo Przemysłu i Handlu we wrześniu 1993 r. zaakceptowało status spółki EuRoPol Gaz, mającej zajmować się budową i eksploatacją nowego gazociągu. Pomimo, iż umowa zakładała równy podział udziałów w spółce pomiędzy PGNiG i Gazprom, 4% udziałów otrzymała spółka Gas Trading, o mieszanym polsko-rosyjskim kapitale, co w późniejszym okresie otworzyło możliwości manipulacyjne dla Gazpromu. We wrześniu 1996 roku prezesi PGNiG i Gazpromu podpisali kontrakt na dostawy błękitnego paliwa na okres 25 lat. Porozumienie dotyczące budowy, zostało wypełnione jednak tylko w połowie, gdyż powstała tylko pierwsza nitka, ukończona w 1999 r. a jej pełna przepustowość sięgająca 32,3 mld m3 osiągnięta została w 2005 r. [23].

Od samego początku obowiązywania umowa, wywoływała ona wiele kontrowersji ze względu na wspomniany układ właścicielski spółki EuRoPol Gaz. Gazprom, jak się spodziewano, współdziałał nieformalnie z prywatnym udziałowcem Gas Tradingu, przez co uzyskiwał faktyczną kontrolę nad całą spółką. Rozwiązanie takie zostało przez polskie władze uznane za sprzeczne interesem kraju, który zakładał, że cała infrastruktura znajdująca się na terenie RP, jak i jej operator powinna być kontrolowana przez stronę polską. Sprawa została jednak umorzona, gdyż decyzja o przydzieleniu Gas Tradingowi 4% udziałów uznana została za zgodną z prawem. Problem struktury własności poruszony został po raz kolejny w roku 2009 z inicjatywy premiera Rosji Władimira Putina, który opowiedział się za usunięciem kontrowersyjnej spółki z EuRoPol Gazu. Za przyczynę takiego stanowiska uznaje się fakt, że dalsza współpraca z Gazpromu z Gas Tradingiem określona została przez Moskwę jako nieopłacalna, natomiast wyeliminowanie spółki dawało Gazpromowi możliwość nieznacznego, ale faktycznego zwiększenia udziałów w EuRoPol Gazie.

Drugi sporny obszar, wiążący się z energetyką, koncentrował się wokół kwestii dywersyfikacji. Od 1993 r. w polskiej opinii publicznej obecna była dyskusja, czy długoterminowe uzależnienie od dostaw z Rosji jest faktycznym gwarantem bezpieczeństwa energetycznego, czy może drogą do uzależnienia? O ile wówczas zwolennicy tezy o zwiększeniu bezpieczeństwa podnosili jako koronny argument status Polski jako kraju tranzytowego, o tyle dziś w świetle gazociągów Nord Stream i South Stream, pozostaje on bez pokrycia. Owy podział zdań w tej kwestii zaobserwować można było w niespójnej polityce poszczególnych rządów. Podczas, gdy w 2001 r. koalicja AWS-UW podpisała wstępną umowę na import gazu z Norwegii, kolejny postkomunistyczny gabinet, pod kierownictwem Leszka Millera, anulował umowę. Sprawa norweskich dostaw ożyła podczas rządu PiS, ale wskutek kolejnej zmiany na polskiej scenie politycznej, koalicja PO-PSL znów zrezygnowała ze skandynawskiego rozwiązania. Co więcej, gabinet ten podjął decyzję o przedłużeniu umowy jamalskiej do 2037 r. i zatwierdził zwiększenie przewidywanych dostaw w przedziale od 20-30%.

Warto zauważyć, że przez cały ten czas pozycja Rosji byłą niezmienna. Priorytetem było utrzymanie monopolu dostaw i torpedowanie alternatyw dywersyfikacyjnych, czego przykładem może być Nord Stream. Z jednej strony odbierający Polsce status kraju tranzytowego, z drugiej, w skutek technicznego ułożenia rury na dnie Bałtyku, uniemożliwiający planowane wstępnie zwiększenie ilości przyjmowanego importu gazu przez budowany w Świnoujściu terminal LNG. Kolejne lata i wybuchające konflikty gazowe pomiędzy Rosją a Ukrainą, czy Białorusią dodatkowo zwiększają polską niepewność o przyszłe bezpieczeństwo energetyczne.

Biorąc pod uwagę zapisy znajdujące się w oficjalnych dokumentach państwowych, jak chociażby przyjętej w 2009 r. „Polityki energetycznej Polski do 2030 r.”, wywnioskować możemy, że jedną z podstaw podniesienia naszego bezpieczeństwa energetycznego przy prognozowanym wzroście zapotrzebowania na gaz, jest konieczność szybkiej dywersyfikacji dostaw [24]. Fakt importu z Rosji około 2/3 polskiego zapotrzebowania na gaz, długoletni kontrowersyjny kontrakt z Gazpromem i zaostrzająca się polityka cenowa względem naszego kraju skłania do trzeźwej oceny sytuacji i podjęcia konkretnych działań.

Zważywszy na ekspansję Gazpromu, która ma miejsce w ostatnim dziesięcioleciu, Polska pozostaje krajem względnie samodzielnym i niezdominowanym faktycznie przez rosyjskiego monopolistę. Mimo, iż Gazprom jest obecny na polskim rynku (48% akcji spółki EuroPolGaz, będącej właścicielem polskiego odcinka rurociągu jamalskiego, jest w posiadaniu Gazpromu), to nie posiada jednak ani pełnej kontroli nad infrastrukturą przesyłową gazu ziemnego, ani nie uzyskał bezpośredniego dostępu do sprzedaży surowca klientom przemysłowym i detalicznym występującym na polskim rynku. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że niemal 92% importowanego rocznie przez Polskę gazu ziemnego pochodzi z kierunku wschodniego, jesteśmy w perspektywie nadchodzących lat silnie narażeni na dyktat Gazpromu. Pierwsze jego przejawy są już dostrzegalne, czego dowodem jest spór z PGNiG, domagającym się renegocjacji cen surowca sprowadzanego z Rosji. Argumentami przemawiającymi za obniżką ceny, jest skala zakupów i bliskość źródeł dostaw. Spór toczy się od ponad roku, Polska kupuje surowiec drożej niż wielu innych zachodnioeuropejskich odbiorców, którym udało się bez większych problemów wynegocjować obniżkę cen. Tymczasem, biorąc pod uwagę skalę zakupów i stosunkową bliskość źródeł gazu ceny są zbyt wysokie.

W okresie zimowym można było zaobserwować pewne posunięcia Gazpromu, mające wymiar propagandowy i ostrzegawczy. Przez zmniejszenie dostaw w kierunku zachodnim, rosyjski gigant pragnął zademonstrować swoją wizję poprawy bezpieczeństwa energetycznego Europy, bazującą na wyeliminowaniu „niestabilnych i niepewnych” krajów tranzytowych takich, jak Ukraina. Gazprom zmniejszył dostawy gazu do krajów Europy Zachodniej, w tym również do Polski (w przypadku naszego kraju było to 7%). PGNIG zażądało, w związku z zaistniałą sytuacją, wyjaśnień od Gazpromu i poinformowało o korzystaniu z rezerw podziemnych. „Gazprom-eksport” odrzucił oskarżenia o zmniejszeniu dostaw gazu dla Polski i winę zwalił na Ukrainę [25].

W związku z tym, dostrzegając znaczenie dywersyfikacji, ważną rolę należy przypisać projektom mającym na celu otwarcie nowych możliwości dla importu surowca do Polski. Pierwszym z nich jest budowa terminalu do odbioru gazu skroplonego (LNG) w Świnoujściu, który umożliwi import statkami 2,5-7,5 mld m³ surowca z dowolnego miejsca na świecie (projekt został niestety skutecznie osłabiony przez Gazprom poprzez techniczne parametry Nord Streamu i skala znaczenia dywersyfikacyjnego tego projektu, mimo iż znaczna, uległa zmniejszeniu). Drugim przedsięwzięciem jest budowa podmorskiego gazociągu Baltic Pipe, który ma połączyć polski system przesyłowy z jego duńskim odpowiednikiem a przez to także z systemem europejskim oraz z gazociągiem Skanled, transportującym gaz ziemny ze złóż norweskich, w efekcie czego Polska będzie mogła odbierać 2,5-3 mld m³ gazu ziemnego z Norweskiego Szelfu Kontynentalnego. Porozumienie o jego budowie podpisały w 2007 r. Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo, duńska firma Energinet.dk oraz operator gazociągów przesyłowych Gaz-System. W styczniu 2009 spółka PGNiG podjęła decyzję o przekazaniu inwestycji do Gaz-Systemowi [26].

Stwierdzić można, że Rosjanie konsekwentnie dążą do realizacji trzech strategicznych celów w odniesieniu do Polski. Za pierwszy z nich uznać można przejęcie za długi kontroli nad spółką EuroPol Gaz (operatora polskiego odcinaka Jamału). Dzieje się tak ze względu na kredyt, jakim spółka jest obciążona w banku zależnym od Gazpromu, oraz z powodu jednych z najniższych stawek przesyłowych w Europie jakie mają miejsce na polskim odcinku. Drugim celem Gazpromu jest uzyskanie dostępu do polskiego klienta za pośrednictwem firm pośrednio związanych z rosyjskim potentatem. Próba taka podjęta została w 2006 roku za sprawą węgierskiego Emfeszu. Węgrzy zawarli wówczas kontrakt z Zakładami Azotowymi w Puławach na dostawy gazu. Emfesz nie był w stanie spełnić wymogów umowy, ponieważ jako importer ponad 50 mln m³ gazu do Polski byłby zobowiązany do przechowywania rezerw gazu w magazynach, do których na terenie Polski nie uzyskał jednak dostępu. Trzecim celem Gazpromu jest zachęcenie Polski do pośredniego uczestnictwa w projekcie Nord Stream. Miało by się tak stać miedzy innymi poprzez budowę interkonektora gazowego do Niemiec w okolicach Szczecina (czym zainteresowany jest PGNiG), oraz budowę gazociągów na południu Polski, umożliwiających odbiór gazu za pośrednictwem czeskiego systemu przesyłowego z hubu w Baumgartem, kontrolowanego przez Gazprom. Ostatnia ze sfer oddziaływania Gazpromu na Polskę niesie jednak ze sobą wizję pewnych wymiernych korzyści. Rozbudowę infrastruktury i możliwość zakupu mimo, iż nadal wschodniego, to jednak tańszego gazu. W kontekście krótkotrwałym może być to korzystne dla Polski. Polityka ta nie zmienia jednak faktu dalszego uzależnienia od gazu z Rosji ale otwiera szerokie pole do pomniejszych „rozgrywek”.
W kontekście potencjalnego zagrożenia, ze strony Gazpromu trzeba zauważyć, że ze względu na niewielkie zużycie gazu ziemnego w przeliczeniu na jednego mieszkańca, polski rynek zaliczany jest do grona bardzo perspektywicznych. Barierą uniemożliwiającą wejście na niego zewnętrznych dostawców, jest faktyczny monopol PGNiG S.A., który sprowadza się do sprzedaży polskim klientom gaz ziemny po cenie będącej średnią ceną gazu wydobywanego w kraju i surowca importowanego. Obecnie monopol, z którym mamy do czynienia w obliczy braku wciąż realnej dywersyfikacji dostaw gazu ziemnego z innych kierunków niż wschodni uznać należy za korzystny dla polskich odbiorców i bezpieczeństwa energetycznego kraju w ogóle. Uwolnienie cen gazu i zwiększenie liberalizacji na tym etapie, czyli tylko z kierunku wschodniego spowodowałoby drastyczny wzrost cen. Ze względu na brak alternatyw importowych, miano najpoważniejszego konkurenta PGNiG, oferującego niskie ceny uzyskałby Gazprom, będący w stanie sprzedawać gaz polskim odbiorcom taniej niż rodzima spółka. Ustanowienie prawdziwej konkurencji cenowej będzie możliwe dopiero po zakończeniu projektów opisanych powyżej lub optymistycznej perspektywie rozwoju sektora wydobycia gazu niekonwencjonalnego w regionie.

2.8 WSPÓLNY KASPIJSKI INTERES

Z punktu widzenia geopolitycznego, Polska, będąca naturalnym krajem przesyłowym dla rosyjskich surowców, w skutek energetycznych kleszczy, jakimi są Nord Stream i South Stream, traci nie tylko swój status tranzytowy ale bezpośrednio naraża się na jeszcze większe uzależnienie i potencjalną groźbę szantażu energetycznego ze strony Moskwy [27]. Rozpatrując geopolityczną mapę rurociągów w odniesieniu do Polski i Rosji, wskazać można również pewne wspólne punkty zainteresowania.

Kluczową rolę w dążeniu do budowy pozycji mocarstwowej naszego sąsiada odgrywa obszar kaspijski i kraje tranzytowe w kierunku zachodnim. Z punktu widzenia Polski, której nadrzędnym celem jest przeciwdziałanie rosyjskiej ekspansji i rozbudowy energetycznej pozycji, wymienić można dwa kraje, z którymi rozwój stosunków i współpracy powinien być w tym kontekście priorytetowy, a zarazem możliwy do realizacji, państwami tymi są Azerbejdżan i Gruzja. Celem Rosji, a zarazem Gazpromu jest uzyskanie całkowitej kontroli nad wszystkimi najważniejszymi szlakami przesyłu gazu ziemnego z kierunku wschodniego do Europy. Rosja budująca swoją mocarstwową pozycję jako kraj producent, na geopolitycznej mapie rurociągów pełni również rolę kraju tranzytowego dla dostaw „błękitnego paliwa” z regionu Azji Centralnej i Morza Kaspijskiego. Długoterminowe kontrakty zawarte z Turkmenistanem i Uzbekistanem potwierdzają rosyjską aktywność na tym obszarze gwarantując długookresowy status najważniejszego kraju przesyłowego (potencjalne największe złoża gazu znajdują się właśnie w Uzbekistanie i w Turkmenistanie).

rury001

Potencjalne warianty South Stream konkurującego z koncepcją unijnego Korytarza Południowego

Największym problemem energetycznym z jakim Rosja ma do czynienia w tym regionie, jest względnie niezależna polityka surowcowo-tranzytowa Azerbejdżanu i Gruzji. Gazociąg Baku-Tbilisi-Erzerum (BTE), którym transportuje się obecnie na rynki europejskie przez Turcję do Grecji blisko 9 mld m³ gazu rocznie, jest jedynym, niezależnym od Rosjan, działającym obecnie szlakiem przesyłowym gazu na rynek do Europy. Azerski surowiec ma także trafiać w niedalekiej przyszłości na rynek włoski po wybudowaniu gazociągu TAP (Trans Adriatic Pipeline), pełniącego funkcję łącznika między Grecją a Półwyspem Apenińskim. Zagrożenia, chociaż obecnie w o wiele mniejszym stopniu, dla pozycji Gazpromu w regionie upatrywać można również w unijnym projekcie Nabucco. Biorąc pod uwagę odwlekane w czasie decyzje i nowe informacje o modyfikacji trasy (obecnie najbardziej prawdopodobną jest wersja Nabucco West) wizja wspólnotowego projektu ma przede wszystkim wymiar presji psychologicznej, a nie energetycznej dywersyfikacji i wspólnotowego interesu. Sytuacja, w której Turkmenistan i Azerbejdżan porozumiałyby się co do budowy tzw. gazociągu transkaspijskiego, łączącego turkmeńskie i azerskie platformy wydobywcze na Morzu Kaspijskim jest z punktu widzenia interesów energetycznych Polski i całej UE bardzo korzystna. Na rzecz tego ostatniego przedsięwzięcia od wielu lat usilnie lobbuje administracja amerykańska, ponieważ zainteresowana jest utworzeniem niezależnego od Rosji szlaku przesyłu turkmeńskiego gazu [28].



rury002

Unijne plany gazociągów w ramach Korytarza Południowego, źródło: www.stratfor.com

Z kolei Gruzja odgrywa, z punktu widzenia Europy Zachodniej, kluczową rolę dla większości projektów dywersyfikacyjnych. Geopolitycznie Tbilisi stanowi racjonalną, niezależną od Rosji drogę tranzytu dla węglowodorów z regionu Morza Kaspijskiego. Oprócz wymienionego wcześniej BTE, przez to państwo przebiegają dwa niezależne od Moskwy ropociągi: Baku-Tbilisi-Ceyhan oraz Baku-Supsa, a także linia kolejowa do gruzińskich czarnomorskich terminali naftowych (Baku, Batumi, Kulevi, Sukhumi, Poti). Przy obraniu takiego, energetycznego punktu analizy, rosyjska inwazja z 2008 roku może nabierać innego uzasadnienia. Niezależność Gruzji, jej prozachodnie aspiracje w kontekście geopolityki energetycznej są przeciwdziałaniem na rosyjskiej drodze w dążeniu do uzyskania statusu mocarstwa i całkowitej kontroli energetycznej nad regionem.

2.9 NATO I UE JAKO INSTRUMENTARIUM

Jeżeli przyjmiemy, że dysponujemy jasno określonym celem, jakim dla polskiej geopolityki na przestrzeni dziejów jest przeciwdziałanie odradzającej się w jakiejkolwiek postaci mocarstwowość Rosji, mogąca stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa granic i podmiotowości Rzeczpospolitej, przeanalizować należy sposób wykorzystania przez nasz kraj szczególnego instrumentarium w jakiego posiadanie weszliśmy niespełna 10 lat temu.

Jednym z antidotum na rosyjskie zapędy, jest budowa pozycji Polski jako lidera geopolitycznego regionu Europy Środkowo-Wschodniej. Trudno wyobrazić sobie, aby pozycja ta, zbudowana została o aspekt militarny i wokół niego się skoncentrowała, chociaż nie należy całkowicie go porzucać i lekceważyć (na co najlepszym dowodem jest historia planów rozmieszczenia nad Wisłą elementów tarczy antyrakietowej i fakt wiążącego się z tym wzrostu prestiżu RP na arenie międzynarodowej). Biorąc jednak pod uwagę dzisiejszy stan gospodarek światowych, na pierwszy plan wysuwają się kwestie związane z ekonomią, a co za tym idzie, także bezpieczeństwem energetycznym. „Dynamiczny i płynny” region Europy Środkowo-Wschodniej zyskuje w związku z tym na mapie miano kluczowego w rywalizacji o jak najsilniejszą pozycję na kontynencie.

Pierwsze poważne instrumentarium do budowy tej pozycji Rzeczpospolita uzyskała 13 lat temu (Pomijając fakt, że sama przynależność do struktur NATO całkowitego bezpieczeństwa nam nie zapewniła ponieważ kluczową rolę odgrywała pozycja jaką w Sojuszu zajmowaliśmy). Władze polskie miały świadomość, że jako kraj wstępujący do NATO uzyskujemy status członka „drugiej kategorii”, nie objętego takimi samymi gwarancjami bezpieczeństwa jak „starzy” członkowie (to samo dotyczyło 5 lat później Unii Europejskiej) [29]. Patrząc jednak z perspektywy roku 1999, dzięki wejściu do NATO, Polska faktycznie przyłączyła się do instytucjonalnych struktur Zachodu, podnosząc zarazem w znacznej mierze swoje geopolityczne bezpieczeństwo i oddalając się od orbity wpływów Kremla. Warszawa mogła także zacząć skutecznie używać tego argumentu przy realizacji interesów w regionie. O ile jeszcze 5-6 lat temu miało to silny wymiar oddziaływania psychologicznego w dyskursie z Rosją, o tyle dziś nawet on ulega zatarciu wskutek reformowania fundamentalnych celów, dla których Sojusz powstał oraz zbliżenia i zacieśniania współpracy pomiędzy Niemcami, Francją a Moskwą. Biorąc pod uwagę rolę jaką w NATO odgrywały USA postawić można tezę, że to bilateralne relacje z Waszyngtonem odgrywają z punktu widzenia Polski rolę fundamentu militarnego bezpieczeństwa [30].

Porównując komplikacje, protesty Rosji i skalę wysiłku, jaki musiał zostać włożony, aby Polska stała się członkiem NATO, droga RP do Unii Europejskiej może zostać oceniona jako teoretycznie łatwiejsza w kontekście napiętych relacji z Rosją (najwięcej obaw ze strony Rosyjskiej rodziło się wokół kwestii Obszaru Kaliningradzkiego, który stał się bezpośrednią granicą Federacji z UE). To właśnie członkostwo w UE z perspektywy ostatnich 7 lat okazuje się kluczowym dla pozycji Polski w rozmowach z Rosją i możliwości realizacji przez nasz kraj wizji polityki wschodniej i spraw energetycznych. Nie chodzi tu jedynie o wskazywane często zmiany cywilizacyjne i prawno-systemowe, oddalające Polskę od Rosji, ale przed wszystkim o nowe możliwości budowania relacji z Moskwą za pośrednictwem Brukseli. Paradoksalnie, zostało poszerzone również instrumentarium strony rosyjskiej względem Warszawy. Dzieje się tak ze względu, na znaczenie partnerstwa całej UE z Rosją, a także partykularne interesy poszczególnych jej członków, na czele z Niemcami i Francją pozostające często w sprzeczności z celami RP (szczególne znaczenie przypisać należy w tym miejscu polityce surowcowej i sektorowi energetyki) [31].

Dostrzegając znaczenie czynników demograficznego i geograficznego dla geopolitycznej pozycji Polski uznać można, że osiągnięty przed ośmioma laty cel, jakim było członkostwo w UE, może dziś, przy odpowiednio prowadzonej realnej polityce, w szczególny sposób służyć przyciągnięciu do Polski krajów stanowiących pole rywalizacji z Rosją. Od 2004 roku stając się pełnoprawnym członkiem UE, uzyskaliśmy więc drugie kluczowe instrumentarium do oddziaływania na politykę wschodnią, szczególnie w aspekcie ekonomiczno-gospodarczym. Staliśmy się równocześnie jednym z elementów skomplikowanej europejskiej wspólnoty i rozgrywki, w której realizacja narodowych interesów wymagała kompromisu i wyrzeczeń na różnych płaszczyznach. Dlatego też, właściwa ocena priorytetów i dobór odpowiednich środków do ich realizacji w ostatnich ośmiu latach zaważył również na kolejnej dekadzie (a może nawet dalej) polskiej polityki zagranicznej. Wobec powyższego analizy wymaga pewna linia polityki realizowana w tym okresie, jej zmiany i wpływ jakie wywierają na znaczenie geopolityczne Rzeczpospolitej.

2.10 POLITYKA OSTATNICH 8 LAT, OBOZY I KONFIGURACJE POLITYCZNE

Jak wskazano wyżej, minione dziesięciolecie uznać należy za okres szczególnych możliwości dla budowy pozycji lidera Polski w regionie Europy Środkowej i Wschodniej ze względu na uzyskane instrumentarium w postaci przynależności do zachodnich struktur. Okres uznać można za wyjątkowy, także ze względu na sytuacje wewnętrzną z jaką mieliśmy do czynienia w latach 2005-2007 oraz od roku 2010 do chwili obecnej, czyli w okresach, gdy rząd i prezydent kraju wywodzili się z tego samego ugrupowania politycznego. Wizja obranych interesów była więc w większości podzielana przez oba wymienione ośrodki decyzyjne, co w przypadku występującego w Polsce systemu sprawowania władzy ma szczególne znaczenie dla sprawności realizacji wizji polityki zagranicznej. Wreszcie okres minionych 7 lat określić można jako nadzwyczajny ze względu na obserwowane od roku 2007 (początek dualizmu i rozbieżnych koncepcji ośrodka rządowego reprezentowanego przez PO i obozu prezydenckiego Lecha Kaczyńskiego, kontynuującego wcześniejszą politykę) przekierowywanie priorytetów i odejście od wieloletniej „neojagiellońskiej”, kompromisowej koncepcji polityki wschodniej ( której jedną z podstaw była energetyka) na rzecz dążenia w kierunku ożywionego dziś nurtu zachodnioeuropejskiego federalizmu i próby nazwania ją „neopiastowską”.

2.11 WIZJA „NEOJAGIELLOŃSKA” W LATACH 2005-2007 I JEJ UNIJNY INSTRUMENT

Okres 2005-2007 wymagał od państwa polskiego zmierzenia się z nową polityczną rzeczywistością przed jaką stanęliśmy. W świetle uzyskanych możliwości aktywności międzynarodowej, Rzeczpospolita zmuszona była zabiegać o ugruntowanie swojej pozycji w UE i uzyskanie realnego wpływu na proces decyzyjny. Wymagało to konfrontacji z krajami „starej piętnastki”, w których interesie była jak największa marginalizacja znaczenia Polski (która, ze względu na swój wspomniany wcześniej potencjał demograficzny jak i znaczenie geograficzne – zachodnia granica UE – od samego początku mogła odgrywać rolę przy podejmowaniu decyzji) jako nowego kraju członkowskiego. Czas ten zbiegł się z wybuchem pomarańczowej rewolucji na Ukrainie, co w ówczesnej ocenie wróżyło znaczną dynamizację rozwoju wydarzeń politycznych na terenie WNP, którym Polska była szczególnie zainteresowana. W kontekście powyższego, Polska musiała podjąć działania na forum UE, jak też odnaleźć się w perspektywie przyszłych zmian całej Wspólnoty. Najważniejsze wyzwanie z jakim przyszło zmierzyć się w tym okresie polskiej dyplomacji była przyszła reforma instytucjonalna Unii Europejskiej, wiążąca się z przyjęciem Traktatu Konstytucyjnego i późniejszego reformującego go Traktatu Lizbońskiego. Charakter zmian nakreślony w tych dokumentach wymagał od Polski trafnego zdefiniowania punktu, na którym Warszawie powinno zależeć szczególnie.

Rząd Polski w świetle nadchodzących zmian w UE za priorytet wyznaczył obronę korzystnego dla Polski nicejskiego systemu głosowania w Radzie UE, który miałby być zastąpiony przelicznikiem demograficznym, co ograniczyłoby możliwość zawierania przez Warszawę realnych i skutecznych koalicji podczas głosowań. W myśl proponowanych zmian, Polska zyskiwała wprawdzie, otrzymując zamiast 7,8%, jak miało to miejsce systemie nicejskim, 8,2% w myśl nowych zapisów zawartych w projekcie konstytucyjnym, jednak zważając na wspólnotę interesów z poszczególnymi krajami naszego regionu tracilibyśmy możliwość realnych koalicji, a nasza pozycja w stosunku do pozostałych dużych państw UE uległaby osłabieniu [32]. Ważnym dla Polski, z ówczesnego punktu widzenia pozostawała również kwestia zmniejszenia znaczenia unijnej prezydencji, (co w perspektywie Polski oznaczało słabszą możliwość promocji kierunku wschodniego), za którą opowiadały się m.in. Francja i Niemcy. Osłabieniu nie udało się zapobiec ale biorąc pod uwagę zdeterminowanie Berlina i Paryża do osiągnięcia celu zadanie to z punktu widzenia Warszawy było raczej niemożliwe. O trafności wyboru przez rząd reformy systemu głosowania w Radzie UE jako priorytetu, świadczyć może zainteresowanie Niemców i Francuzów, oraz składane przez nich propozycje przekonania Polski do proponowanych zmian w zamian za stanowisko drugiego unijnego komisarza, czy zwiększenie liczby miejsc w Parlamencie Europejskim.

Wobec tego, oceny wymaga czy przedłużenie nicejskiego systemu głosowania do 2014 roku oraz możliwość jego stosowania na żądanie do roku 2017 i wprowadzenie mechanizmu z Joaniny są dla Polski zadowalającym rozwiązaniem,33 oraz jakie wymierne profity może to nieść dla naszej pozycji geopolitycznej?

Biorąc pod uwagę perspektywę czasową, okres 10 lat w odniesieniu do częstotliwości zmian prawodawstwa w Unii Europejskiej jest okresem długim [34]. Zważywszy na dzisiejszy kryzys, kierunek rozwoju UE i rosnącą rolę Niemiec nie sposób przewidzieć kiedy nastąpią kolejne zmiany prawne. Wobec tego podtrzymanie silnej pozycji Polski w organie decyzyjnym, odpowiedzialnym za formowanie kierunków rozwoju UE, uznać należy za sukces. Odnotować trzeba również obecny trend do podejmowania przez państwa ważnych decyzji w pewnym oderwaniu od przepisów prawnych UE i w trybie poza proceduralnym. Przykładem są działania zmierzające do uchwalenia Paktu Fiskalnego [35], wizja tzw. „Europy dwóch prędkości” i powstawanie nowych poza traktatowych centrów decyzyjnych [36].

Dynamizm polityki, i perspektywa zmieniających się rządów w państwach członkowskich pozwala zatem stwierdzić, że bynajmniej formalne obowiązywanie systemu nicejskiego przez dekadę jest korzystnym dla Polski. Wobec nicejskiego systemu głosowania dla polskiej geopolityki zapadać będą szczególnie ważne decyzje dotyczące projektów regionalnych i strukturalnych oraz unijnej polityki wschodniej. Kluczową kwestią dla Polski jest zabieganie na forum unijnym o jak największą liczbę funduszy regionalnych, umożliwiających Warszawie realizację projektów infrastrukturalnych i wspieranie polityki wschodniej. System nicejski pozwoli w najbliższych latach zablokować proces scedowania funduszy przeznaczanych na rozwój regionalny do sektora nauki i rozwoju, z którego w większym stopniu niż Polska skorzystałyby „stare” kraje członkowskie z centrami naukowymi UE.

Wreszcie szczególnie interesujące z perspektywy polskiej będą decyzje dotyczące unijnej polityki wschodniej. Priorytetowe dla Rzeczpospolitej kwestie europejskiej polityki energetycznej i Europejskiej Polityki Sąsiedztwa. Redystrybucja funduszy na wspomniane cele przebiegać będzie w oparciu o głosowanie większościowe przy zastosowaniu systemu nicejskiego [37].

W latach 2005-2007 członkostwo w UE wykorzystano również do geopolitycznych stosunków z Rosją. Polska korzystając ze swoich praw wymusiła na państwach UE zastosowanie zasady solidarności i poparcia dla swoich interesów w polityce wschodniej. Był to okres kluczowy dla rozstrzygnięcia kwestii ewentualnego upodmiotowienia Polski w relacjach EU-Rosja. Moskwa podjęła względem Unii politykę zmierzającą do pewnego podziału krajów członkowskich na „stare i nowe”, roszcząc sobie zarazem prawo do oddziaływania na te drugie, bez wyciągania konsekwencji ze strony Brukseli. O ile działania takie w stosunku do Estonii i Łotwy nie spotkały się z odpowiedzią Brukseli ignorującej działania Kremla [38], to próba ich zastosowania w stosunku do Polski napotkała opór ze względu na podjęte przez rząd zabiegi. Nałożenie na Polskę embarga na handel mięsem, a w późniejszym okresie także płodami rolnymi, miało potwierdzić trend zakładający słabość nowych członków wspólnoty i ich osamotnienie w sporze z Rosją. Tymczasem zastosowane przez polski rząd metody w postaci weta w sprawie mandatu negocjacyjnego w 2007 roku dla Komisji Europejskiej mającej negocjować wygasające porozumienie o partnerstwie i współpracy z Rosją - PCA (Partnership and Cooperation Agreement), oraz domaganie się ratyfikacji przez Rosję Karty Energetycznej, wymogły na Brukseli solidarność z Polską w opisanym sporze [39]. Efektem konfrontacji był szczyt UE-Rosja w Samarze, podczas którego pierwszy raz w historii nie wydano wspólnego komunikatu, a ówczesny przewodniczący Komisji Europejskiej, Jose Manuel Barroso, podkreślił solidarność Unii z Polską, a także Estonią i Litwą. Podczas szczytu Barroso powiedział, że współpraca w ramach UE opiera się na solidarności „Trudności jednego członka Unii z naszymi rosyjskimi partnerami to trudności całej Unii (…) Jakakolwiek współpraca z Unią opiera się na zasadzie solidarności. Problemy litewskie i estońskie, to też problemy całej Unii Europejskiej, a nie tylko tych poszczególnych krajów” [40]. Cena jaką Polska zapłaciła, za unijną deklarację była względnie niska w stosunku do potencjalnych geopolitycznych korzyści. Miano państwa kłopotliwego i chwilowe nadszarpnięcie wizerunku nie tyle Polski co rządu i konkretnych osób w opinii Niemiec, czy Francji uznać należy za krótkotrwały i nieznaczący skutek [41]. Załamanie pewnego sposobu myślenia odnoszącego się do realizacji interesów przez Rosję w poszczególnych nowych krajach UE, ocenić natomiast należy jako wydarzenie bez precedensu i moment przełomowy dla budowy polskiej pozycji lidera regionu. Stało się tak, gdyż zachodnioeuropejskie postrzeganie Polski jako niewygodnego awanturnika czyniącego z „Unii zakładnika swoich interesów z Rosją”, dla krajów bałtyckich, państw Europy Środkowej, czy wreszcie Ukrainy, Gruzji i Białorusi mogło być dowodem i przykładem, że Polska jest w stanie skutecznie zabiegać o realizację swoich interesów z Rosją nie dając się przy tym stłamsić presji ze strony Niemiec, czy Francji.

Tzw. „spór o mięso”, któremu niesłusznie przypisywano tak dużą rolę, biorąc pod uwagę jak znikomy procent stanowi polski eksport żywca na wschód, przyniósł, z polskiego punktu widzenia, wymierne korzyści dla pozycji międzynarodowej i pozycji geopolitycznej Rzeczpospolitej. Początek budowy najnowszej współczesnej polityki „neojagiellońskiej” popartej konkretnymi posunięciami politycznymi może być datowany właśnie na ten okres. Działanie polskiego rządu zbudowało potężny kapitał polityczny za sprawą instrumentarium unijnego, który przekuć można było w faktyczne działania ukierunkowane na polską politykę wschodnią i budowę regionalnego sojuszu. Kierunek stanowczej polityki wobec Moskwy podtrzymany został poprzez solidarność z Estonią w sporze o pomnik z Rosją oraz zabieganie o okcydentalizacje Ukrainy i Gruzji poprzez popieranie ich ambicji dla członkostwa w NATO.

Rozstrzygnięcia wymagała wówczas kwestia wokół jakiego silnego fundamentu takowy sojusz budować? Próby wskazania jako jednej z takich podstaw - energetyki służącej do budowy regionalnego partnerstwa powstrzymującego imperialną politykę Kremla, szukać można w polityce polski w latach 2005-2007. Początek członkostwa w UE zbiegł się z gorącą dyskusją wokół rosyjsko-niemieckiego gazociągu Nord Stream. Dostrzegając niebezpieczną dla bezpieczeństwa Polski energetyczną politykę Rosji, rząd polski podjął również działania na gruncie unijnym mające poprawić bezpieczeństwo energetyczne kraju. Oceniając Nord Stream jako projekt naturalnie wymierzony przeciw Polsce, rząd postanowił zabiegać o nieuznanie go za inwestycję unijną. Polska podjęła w tym zakresie aktywne działania w postaci sojuszu z Litwą i Estonią oraz nagłośniła kwestie ekologiczne silnie oddziaływujące na Skandynawów. Podkreślano między innymi fakt, że dotychczas Rosja nie ratyfikowała konwencji Espoo o ocenach oddziaływania na środowisko, a mimo to powołuje się na jej zapisy wskazując konwencję jako podstawę bezpieczeństwa inwestycji. Mimo krytyki na forum europejskim, gazociąg powstał, a w 2000 i 2006 roku uznany został za przedsięwzięcie unijne w ramach Transeuropejskich Sieci Energetycznych (TEN). Brak skutecznego wstrzymania inwestycji przy pomocy procedur unijnych uświadomił stronę Polską o sile oddziaływania Niemiec i ich partnerstwie z Rosją w dziedzinie energetyki.

Drugą inicjatywą, mająca poprawić bezpieczeństwo energetyczne, był projekt tzw. Paktu Muszkieterów, dotyczący gwarancji wzajemnych dostaw i solidarności energetycznej państw UE. Projekt został przedstawiony przez Kazimierza Marcinkiewicza podczas Światowego Forum Ekonomicznego w szwajcarskim Davos w 2006 roku. Plan upadł, mimo poparcia ze strony Hiszpanii. Stało się tak głównie za sprawą sprzeciwu Francji [42], która nie zgadzała się na udział w pakcie krajów spoza UE, lecz związanych z NATO (w tym przypadku mowa o Norwegii i Turcji na czym Polsce bardzo zależało). Przyczyn upadku pomysłu należy też upatrywać złej ocenie centrów decyzyjnych, które w razie szantażu miałyby wspomóc sojuszników. W wypadku zaistnienia sytuacji niedoboru surowca w poszczególnych państwach, konieczne byłyby pewne decyzje podejmowane na szczeblu rządowym. W silnie zliberalizowanym, demokratycznym rynku energetycznym Europy Zachodniej, polecenie wykorzystania przez prywatne koncerny ich zasobów surowcowych i przesyłu do kraju zapotrzebowania, płynące ze strony rządu, o ile wykonalne na pewno zostałaby odwlekane w czasie przez koncern, dbający o własne interesy. Ponadto, aby w ogóle mówić o solidarności energetycznej, wykraczającej poza zapisy na papierze, konieczny jest rozwój i rozbudowa infrastruktury przesyłowej. Już w roku 2005 mówił o tym między innymi Tony Blair podczas szczytu UE w Hampton Court. Zaproponował wówczas stworzenie europejskiej sieci przesyłu energii opartą min. o połączenia infrastrukturalne. Taki sposób myślenia unaocznia, że największe dziś niebezpieczeństwo czyha wewnątrz Unii.

„Podstawową przyczyną jej słabości w tej dziedzinie jest w istocie brak rozwiniętego wspólnego europejskiego rynku energetycznego, który jest konieczną podstawą wspólnego działania w sytuacjach kryzysowych. Obecna sytuacja, w której techniczne możliwości przesyłania nośników energii pomiędzy państwami są bardzo ograniczone, utrudnia je lub wręcz uniemożliwia. Dopiero stworzenie europejskiej infrastruktury (głównie w sektorze gazowym) umożliwiłoby taką reakcję na zewnętrzne zagrożenia.” [43]. Tak więc z polskiego punktu widzenia jako pierwszoplanowy cel wyłania się zabieganie o unijne środki na rozwój sieci przesyłowych [44].

Opisane przykłady Nord Streamu i Paktu Muszkieterów, z jakimi rząd polski miał do czynienia w początkach członkostwa naszego kraju w UE, skłaniają do refleksji.

Po pierwsze wskutek działań Rosji, uznać należy bezpieczeństwo energetyczne Polski jako jeden z priorytetów w działaniach na arenie międzynarodowej Polski w ogóle.

Po drugie struktura i sposób działania UE w kwestiach energetyki skłania do stwierdzenia, że jest ona w tym wymiarze przede wszystkim tworem prawnym, w związku z tym i polskie interesy energetyczne w UE powinny przede wszystkim dotyczyć aspektów prawnych. A zatem w zakresie faktycznych możliwości i interesów Polski leży np. weryfikacja zgodności z prawem unijnym długoterminowych umów z Gazpromem [45].

Przeczytaj część I niniejszego tekstu.

Przeczytaj część III niniejszego tekstu.

__________________________________________________
21. Orenburski Rurociąg Gazowy, „Sojuz”, gazociąg magistralny w Europie Wschodniej, zbud. 1975–79 (największa wspólna inwestycja krajów RWPG); dł. 4550 km; transport gazu z Rosji (obw. orenburski) na Ukrainę, do Słowacji, Czech, Austrii i Niemiec, odgałęzienia do Polski i pozostałych krajów Europy Wschodniej oraz do Włoch, Serbii i Czarnogóry.22 Na postawie Umowy jamburskiej strona polska zbudowała w latach 80. gazociąg na terenach Związku Radzieckiego. Po zakończeniu budowy otrzymywaliśmy tytułem zapłaty gaz rozliczany wg ekwiwalentu rublowego. Dostawy trwały do całkowitej spłaty zobowiązania, co nastąpiło w 1997 r. Umowa jamburska stwierdzała, iż warunkiem dostaw gazu do Polski jest udział naszego kraju w kosztach budowy systemu przesyłowego z Orenburga i Jamburga. Na tej podstawie Polska zainwestowała ok. 700 mln USD w budowę rurociągów poza granicami kraju.
por. http://www.case-research.eu/upload/publikacja_plik/rc27part3.pdf
23. A. Cylwik, Charakterystyka rozwoju gazownictwa polskiego w latach 1970–1998, Raporty CASE, nr. 27.
24. Polityka energetyczna Polski do 2030 roku, Warszawa 10.11.2009.
25. Konflikt na linii PGNiG – Gazprom, http://biznes.onet.pl/konflikt-na-linii-pgnig--gazprom,18642,5016474,audio-detal
26. Walne PGNiG: Dokumentacja Baltic Pipe do Gaz-Systemu, http://www.pb.pl/1550355,108565,walne-pgnig-dokumentacja-baltic-pipe-do-gaz-systemu
27. Europa w kleszczach Gazpromu, http://www.nowe-panstwo.pl/5.php
28. ibid.
29. Polityka wizerunkowa, http://www.niedziela.pl/artykul_w_niedzieli.php?doc=nd201139&nr=27
30. Tylko sojusz z USA gwarantuje Polsce ochronę jej pozycji, www.dzienniklodzki.pl/artykul/342510,friedman-tylko-sojusz-z-usa-gwarantuje-polsce-ochrone-jej,4,id,t,sa.html
31. Katarzyna Pełczyńska Nałęcz, Dokąd sięgają granice Zachodu? Rosyjsko-polskie konflikty strategiczne 1990-2010, OSW, Warszawa 18.03.2010.
32. P. Żurawski vel Grajewski, Nicejska równowaga, „Polska w Europie”, 2004, nr 1(45), s. 23 – 41.
33. Kompromis z Joaniny dzięki Polsce staje się mechanizmem alarmowym http://www.money.pl/archiwum/wiadomosci_agencyjne/pap/artykul/kowal;kompromis;z;joaniny;dzieki;polsce;staje;sie;mechanizmem;alarmowym,248,0,251896.html
34. P. Żurawski vel Grajewski, Geopolityka – siła – wola. Rzeczpospolitej zmagania z losem, OMP, Kraków 2010, s.245.
35. TRAKTAT O STABILNOŚCI, KOORDYNACJI I ZARZĄDZANIU W UNII GOSPODARCZEJ I WALUTOWEJ POMIĘDZY KRÓLESTWEM BELGII, REPUBLIKĄ BUŁGARII, KRÓLESTWEM DANII, REPUBLIKĄ FEDERALNĄ NIEMIEC, REPUBLIKĄ ESTOŃSKĄ, IRLANDIĄ, REPUBLIKĄ GRECKĄ, KRÓLESTWEM HISZPANII, REPUBLIKĄ FRANCUSKĄ, REPUBLIKĄ WŁOSKĄ, REPUBLIKĄ CYPRYJSKĄ, REPUBLIKĄ ŁOTEWSKĄ, REPUBLIKĄ LITEWSKĄ, WIELKIM KSIĘSTWEM LUKSEMBURGA, WĘGRAMI, MALTĄ, KRÓLESTWEM NIDERLANDÓW, REPUBLIKĄ AUSTRII, RZECZĄPOSPOLITĄ POLSKĄ, REPUBLIKĄ PORTUGALSKĄ, RUMUNIĄ, REPUBLIKĄ SŁOWENII, REPUBLIKĄ SŁOWACKĄ, REPUBLIKĄ FINLANDII I KRÓLESTWEM SZWECJI. http://european-council.europa.eu/media/639256/16_-_tscg.pl.12.pdf
36. K. Szczerski, Polska Wielki Projekt, Kraków 16.04.2012 http://www.youtube.com/watch?v=xCwIEjeTH-Q
37. P. Żurawski vel Grajewski, Geopolityka – siła – wola. Rzeczpospolitej zmagania z losem, OMP, Kraków 2010, s. 247.
38. „Ostatnie starcie Estończyków z żołnierzem Armii Radzieckiej” – czyli o kulisach sporu wokół Pomnika Wyzwolicieli Tallina 1991 – 2007, http://www.kulturaihistoria.umcs.lublin.pl/archives/2555
39. Rosja zapowiada koniec embarga na Polskie mięso, http://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/tydzien-na-wschodzie/2007-12-19/rosja-zapowiada-koniec-embarga-na-polskie-mieso
40. Szczyt rosyjsko – unijny w Samarze, http://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/tydzien-na-wschodzie/2007-05-23/szczyt-rosyjsko-unijny-w-samarze-0; http://www.rfi.fr/actupl/articles/089/article_1230.asp
41. P. Żurawski vel Grajewski, Geopolityka – siła – wola. Rzeczpospolitej zmagania z losem, OMP, Kraków 2010, s. 255.
42. Francja odrzuciła energetyczny Pakt Muszkieterów, http://www.bankier.pl/wiadomosc/Francja-odrzucila-energetyczny-pakt-muszkieterow-1399529.html
43. P. Buras, Między Europeizacją a Gazpromem - Niemcy, Rosja i bezpieczeństwo energetyczne, CSM Raporty i Analizy, Warszawa 10.2008, s. 21.
44. P. Żurawski vel Grajewski, Geopolityka – siła – wola. Rzeczpospolitej zmagania z losem, OMP, Kraków 2010, s.253
45. Ibid.

Czytany 7276 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04