wtorek, 21 sierpień 2012 08:21

Piotr Rapkowski: 'Neojagiellońska' czy 'neopiastowska'? - polskie wizje geopolityki ostatnich lat (cz. I/III)

Oceń ten artykuł
(1 głos)

Polska_mapka  Piotr Rapkowski

Szukając odpowiedzi na pytanie, jaka ma być dzisiejsza wizja nowoczesnej polskiej geopolityki i jakie powinny być jej merytoryczne fundamenty, koniecznym jest zakorzenienie jej w historii Polski przy jednoczesnym określeniu podstawowych interesów oraz istniejących i potencjalnie rodzących się zagrożeniach. Aby móc wyciągnąć poszczególne wnioski, oddzielić należy wyraźnie od siebie również cele i środki niezbędne do ich realizacji. Zdefiniowania wymaga również geograficzny obszar zainteresowań i najbardziej pożądanej aktywności ze strony Rzeczpospolitej dla zapewnienia jej jak najsilniejszej pozycji na arenie międzynarodowej.

2.1. Fundamenty geopolityki polski ostatniej dekady

Pewne geopolityczne i historyczne uwarunkowania RP pozostają na przestrzeni wieków niezmienne. Polska, ze względu na swoje położenie geograficzne i sąsiedztwo z dwoma potężnymi krajami, silnie oddziaływującymi na przestrzeni dziejów na kształt Europy, niemal od początku swego istnienia zmuszona była do zaangażowania się w skomplikowaną rozgrywkę, której wynik przesadzał o pozycji i sile Polski na terenie całej Niziny Środkowoeuropejskiej. Od wieków znaczącym, jeśli nie najważniejszym kluczem do osiągnięcia wspomnianej pozycji była mądra, bazująca na sojuszach i współpracy polityka wschodnia sięgająca porozumienia zawartego w 1385 roku w Krewie. Na przestrzeni kolejnych wieków, siła Polski i sposób realizacji geopolitycznych interesów bazowały na jagiellońskiej wizji „mocarstwowości”. Zawarcie Unii Lubelskiej i historia dalszej ewolucji „związku” Korony Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego pozwalają postawić tezę, że dzięki ich istnieniu, aż do chwili III rozbioru Polski (faktycznego wygaśnięcia unii), partnerstwo to gwarantowało Rzeczpospolitej możliwość prowadzenia realnych działań na arenie międzynarodowej. O żywotności owej myśli jagiellońskiej i wciąż faktycznej możliwości jej realizacji świadczy historia polityki Polski w XX wieku. Idee jagiellońską ściśle łączyć możemy dziś z wizją piłsudczykowskiego międzymorza i prometeizmu, którego gorącym zwolennikiem i promotorem był Włodzimierz Bączkowski. Strategicznym celem Józefa Piłsudskiego była przecież odnowiona wspólnota polsko-litewska oraz dezintegracja Imperium Rosyjskiego, a później ZSRR na podstawie różnic etnicznych. Piłsudski uważał Międzymorze jako przeciwwagę dla imperialistycznych tendencji Rosji i Niemiec. Idąc dalej, rolę aktywnej polityki wschodniej i jej kluczową wagę dla interesów Polski podkreślały i przez lata rozwijały kręgi paryskiej „Kultury” Jerzego Giedroycia, który w 1974 wraz z Juliuszem Mieroszewskim wysnuł koncepcję według której, suwerenność Ukrainy, Litwy i Białorusi (ULB) jest czynnikiem sprzyjającym i warunkującym również niepodległość Rzeczpospolitej, natomiast zdominowanie tych krajów przez Rosję otwiera drogę do zniewolenia także Polski [1]. Koncepcja Giedroycia opierała się na dwóch podstawowych filarach.

Pierwszy z nich zakładał, że Polska musi pogodzić się wyznaczoną w Jałcie granicą wschodnią i uznać powstanie nowych republik, tym samym rezygnując z roszczenia swoich praw do Kresów. Zdaniem autora skuteczne dążenie powstałych krajów do niepodległości będzie realne jedynie jeśli Moskwa straci wiarygodną możliwość straszenia ich nadchodzącym polskim rewizjonizmem terytorialnym.

Filar drugi opierał się na pomyśle budowy ścisłej współpracy Polski i ULB, wypracowaniu wizerunku trwałego oparcia dla wschodnich sąsiadów w Polsce - alternatywie dla rosyjskiego imperializmu. To właśnie obszar ULB miał stanowić według Giedroycia o losach polskiej suwerenności.

Wreszcie najbardziej aktywną na przestrzeni ostatniego dziesięciolecia próbę zmaterializowania opisanych wyżej geopolitycznych tradycji jagiellońskich wobec polskiej polityki wschodniej przedsięwziął podczas swojej prezydentury śp. prezydent Lech Kaczyński. Odwołując się do meritum myśli Giedroycia uznawał, że Polska leżąc w Europie Środkowej, dzięki budowie swojej pozycji w tym regionie geopolitycznym poprzez rozwój relacji i współpracy z Litwinami, Ukraińcami, Białorusinami i innymi państwami Europy Środkowowschodniej, nie jest uwięziona w niemiecko-rosyjskim uścisku. Kluczem do realizacji tej polityki nie powinna być jednak w żadnym przypadku antyrosyjskość i aprioryczna niechęć do rozwoju relacji z Rosjanami jako narodem [2]. Koncepcja ta stała się niejako rdzeniem polityki zagranicznej tragicznie zmarłego polskiego prezydenta.

Dokonując przeglądu korzeni owej myśli jagiellońskiej i jej dziejowej ewolucji, aż do polityki Lecha Kaczyńskiego wyznaczyć możemy pewien niezmienny cel, wokół którego koncentruje się owa idea. Na przestrzeni wieków kluczowym i stałym założeniem polskiej polityki zagranicznej było przeciwdziałanie i uniemożliwienie Rosji realizacji jej mocarstwowych ambicji bez względu na środki jakie nasz sąsiad obierał do realizacji tego celu.

Zapisy konstytucji 3 maja, znoszące formalną odrębność ustrojową Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego, a także uchwalone do niej przez Sejm Czteroletni przepisy wykonawcze pod nazwą Zaręczenia Wzajemnego Obojga Narodów skutkujące powołaniem wspólnego zarządu nad wojskiem i skarbem oraz utworzeniem unitarnego państwa Rzeczpospolitej Polskiej. Za jeden z celów zacieśnienia tych więzów uznać można obronę przed Rosyjską agresją militarną. W wieku XX, rozwój myśli prometejskiej przysłużyć miał się zatrzymaniu militarnie rozlewającą się bolszewickiej rewolucji, a następnie za sprawą koncepcji giedroyciowskiej wyrywać kolejne narody z kajdan komunizmu. Po upadku ZSRR idea i cele polityki wschodniej nabrały również innych płaszczyzn. „Neojagiellońska” budowa silnej pozycji w regionie Europy Środkowo-Wschodniej w koncepcji Lecha Kaczyńskiego znalazła np. swój faktyczny wymiar w aspekcie energetycznym.

Rozważenia wymaga w związku z tym pytanie o dzisiejszy stan bezpieczeństwa Rzeczpospolitej i potencjalne źródło jego zagrożenia. Czy zagrożenie ze strony Rosji i Niemiec jest wciąż aktualne i gdzie go upatrywać? Jeśli takowe istnieje to jakie środki są dziś najbardziej pożądane z punktu widzenia polskiej geopolityki aby mu zapobiec? Analizie należy poddać pewien szczególny okres odnoszący się do ostatniej dekady, a właściwie minionych ośmiu lat i ocenić pewien zwrot, z którym mamy obecnie do czynienia. Wreszcie rozwinięcia i sprecyzowania wymaga obszar ewentualnej geopolitycznej rywalizacji i określenie skali jego wartości dla Polski, a także kwestia rdzenia wokół którego miałoby dane partnerstwo zostać zbudowane.

2.2 Utopia czy realizm?

W aktualnej sytuacji geopolitycznej Polski krystalizują się niejako dwie koncepcje szeroko pojmowanego bezpieczeństwa naszego kraju. Z jednej strony mamy do czynienia z wizją, której przypisać można cechy poniekąd idealistyczne, oparta jest przede wszystkim na dużym wzajemnym zaufaniu wobec europejskich partnerów. Z drugiej strony pojawia się strategia bardziej realistyczna, wymagająca zmian, pewnych przewartościowań interesów ale jak najbardziej możliwa. Odnosząc się w skrócie do pierwszej stwierdzić można, że po rozpadzie ZSRR, wstąpieniu do NATO, czy wreszcie jako państwo członkowskie UE jesteśmy krajem bezpiecznym, o bardzo wysokich wskaźnikach rozwoju gospodarczego na tle dzisiejszej Europy. Jako dalszy gwarant naszego bezpieczeństwa służyć powinny nam zintensyfikowana integracja z zachodnią Europą i rozwijanie dobrych relacji z Rosją. Wizja ta zakłada, że bazując na tych podstawach Polska jest sobie w stanie zagwarantować bezpieczeństwo, także w wymiarze sektora energetycznego.

Jako wersję drugą warto przeanalizować wariant bardziej realistyczny. Jak mawiał Juliusz Mieroszewski „Historia jest w biegu zatrzymaną polityką”. George Friedman dokonując historycznej oceny geopolitycznych posunięć Polski stwierdza, że jako państwo Niziny Północnoeuropejskiej zarówno z zachodu jak i ze wschodu granice Rzeczpospolitej nie są chronione przez żadne naturalne przeszkody geograficzne. W związku z tym kraj nasz w swojej historii zawsze był uzależniony od sąsiadów i sojuszy. Friedman przypomina motyw zdrady, która w historii Polski zapisała swoją kartę. Polska licząc na Europę, oczekując wsparcia Francuzów, czy Brytyjczyków w konsekwencji skazana była na porażkę i utratę suwerenności.

Dziś będąc wolnym państwem sąsiadującym nadal z Niemcami i Rosją, podobnie jak inne kraje regionu Środkowej Europy, upatrujemy rozwiązania swoich strategicznych problemów w Unii Europejskiej. Dzięki strukturze instytucjonalnej UE współpracujemy z Niemcami i nie stanowią oni dla nas zagrożenia. Z kolei Rosja nie jest już tak groźnym państwem jak w przeszłości, dodatkowo z geopolitycznego punktu widzenia posiadamy również strefę buforową w postaci Ukrainy i Białorusi, suwerennych państw niezależnych politycznie od Kremla. Pojawia się pytanie – czy powyższy opis nie jest pozbawiony realizmu i czy życie na Nizinie Północno europejskiej jest dziś bezpieczne, czy nie grozi nam jako państwu żadne niebezpieczeństwo, a jeśli takowe istnieje, to jaki jest jego wymiar i gdzie należy go upatrywać? Trudno zakładać obecnie wybuch wojny konwencjonalnej pomiędzy Polską, a Niemcami czy Rosją, jednak aspekty rywalizacji ekonomicznej i energetycznej są żywe jak nigdy dotąd.

Niemcy przejmują stopniowo kontrolę nad polityką finansową Europy [3]. Obecna sytuacja gospodarcza Polski na tle pozostałych krajów może napawać optymizmem, jednak pamiętać należy, że unijne dotacje będą systematycznie zmniejszane, kryzys być może w większym stopniu dotknie społeczeństwo polskie. Warto przytoczyć chociażby przykład Irlandii, która ze świetnie rozwijającego się państwa spadła do roli europejskiego klienta. Oczywiście Polska uznaje dziś Niemców za sojuszników i partnerów, liczy że biorąc na siebie odpowiedzialność za losy UE mają dobre intencje, historia jednak wielokrotnie pokazała, że polityka jest zmienna i dzisiejsza wizja Europy Angeli Merkel nie musi oznaczać takiej samej wizji za lat 10 czy 15. Szczególnie, gdy Niemcy zyskają decydujący wpływ na finanse UE.

Analizując z kolei pod kątem geopolitycznym dzisiejszą pozycję Rosji, w odczuciu wielu jest ona państwem niezdolnym do poważnego konfliktu, dodatkowo oddzielona od Polski strefą buforową w postaci Ukrainy i Białorusi. Oczywiście trudno dziś przypisywać Rosji atrybuty mocarstwowości porównywalnej ze Stanami Zjednoczonymi, jednak w poszczególnych sektorach (energetyka) widać jej olbrzymi potencjał, poza tym pojęcie siły jest rzeczą względną. Porównując Rosję do USA uznać możemy ją za słabszą, jednak w konfrontacji z Europą, czy poszczególnymi regionami, jej wartość wzrasta. Siła Rosji wydaje się być na tyle wystarczająca, aby zagwarantować jej panowanie nad definiowaną przez nią strefą jej wpływów. Dowodów na to jest wiele, zaczynając od konfliktu z Gruzją, a kończąc na kontroli nad ewoluującymi wprawdzie Ukrainą i Białorusią, na terenie których utrzymuje swoje bazy wojskowe. Dzisiejsza Rosja swoje cele polityczne wobec innych państw regionu ale również zachodniej Europy realizuje za pomocą surowców i sektora energetycznego. Rządy Władimira Putina doprowadziły do wykrystalizowania się specyficznej polityki energetycznej, nabierającej niektórych cech charakterystycznych dla państw Petrostate [4]. „Putinowska” koncepcja „supermocarstwa energetycznego” realizowana była konsekwentnie od ponad 10 lat, uzyskując dzisiaj konkretny przejaw np. w szantażach energetycznych względem Ukrainy, Białorusi, zapisom w dokumentach Strategii Bezpieczeństwa FR, a także w energetycznych przedsięwzięciach jak Nord Stream czy South Stream. To surowce stanowią dziś o sile Rosji i prognozować należy, że Federacja będzie robiła wszystko co w jej mocy, aby tego oręża nie stracić. W związku z powyższym analizy wymaga również ewentualne zagrożenie energetyczne dla Polski płynące ze wschodu.

W aktualnej kwestii bezpieczeństwa energetycznego Polski i wiążącej się z nią wizji geopolityki energetycznej, rozpatrzeć należy również temat niemiecko - rosyjskiej współpracy i stosunków jakie panują pomiędzy naszymi sąsiadami. Wysoki stopień uzależnienia Niemiec od importu surowców z Rosji, a także zapotrzebowanie Moskwy na technologie płynące z zachodu stwarzają bardzo dobre podwaliny do wzajemnej współpracy. Widoczne jest to zarówno umowach handlowych, jak też we wspólnych projektach energetycznych (np. Nord Stream). Wizja zacieśniającego się sojuszu pomiędzy kierującymi Unią Niemcami, oraz posiadającą coraz większe wpływy, ambicje i „proeuropejsko” nastawioną Rosją jest bardzo prawdopodobna.

Wobec tego przeanalizować należy, jakiego rodzaju sojusz jest dziś dla Polski najbardziej pożądany i jaki kierunek współpracy obrać? Aktualnych fundamentów naszego bezpieczeństwo szukać należałoby w strukturach NATO i integracji w ramach UE, obecnie po raz kolejny w naszej historii polegamy więc na europejskich sprzymierzeńcach. Tymczasem warto przytoczyć kilka istotnych faktów odnoszących się do okresu ostatnich lat. Przede wszystkim wskazać należy brak zdolności i gotowości Sojuszu do otwarcia się na nowe państwa ze wschodu co leży w geopolitycznym interesie naszego kraju. Aktualny stan NATO obrazuje doskonale również misja w Afganistanie. Sytuację taką z punktu widzenia RP w jednym z artykułów tak określił Bartłomiej Sienkiewicz: „Dla Polski, kraju niezdolnego do samodzielności militarnej rozumianej jako zdolność do obrony własnymi siłami przed którymkolwiek z potężnych sąsiadów, zmiana ta (układu sił w Europie i na świecie) wydaje się być szczególnie znacząca. Jeśli bowiem jesteśmy świadkami stopniowego rozmywania się pewników strategicznych na mapie Europy, to i te, na których zostało ufundowane bezpieczeństwo Polski, mogą po czasie okazać się nic nie warte.” [5]. Przede wszystkim oceny wymaga aktualny kierunek zmian i nowa strategia Paktu Północnoatlantyckiego. Sojusz wyraźnie otwiera się na nowe trendy i ewoluuje w kierunku współpracy z Rosją, stopniowo podstawą bezpieczeństwa przestaje być militarne zaangażowanie Amerykanów na Starym Kontynencie. USA wycofując się z pierwotnego projektu tarczy antyrakietowej szuka nowych pól oddziaływania i realizowania swoich wpływów. Francja i Niemcy obierając koncepcję ograniczenia wpływów amerykańskich w Europie, znacznie chętniej wyrażają chęć współpracy z Rosją, np. przy wspólnym projekcie tarczy antyrakietowej [6].

Według opinii Georga Friedmana NATO miało rację bytu jako sojusz zimnowojenny, dziś kiedy zimna wojna się skończyła NATO trwa jako nieefektywny, zbiurokratyzowany twór, rozmijający się ze swoimi pierwotnymi celami obrony świata zachodniego przed inwazją radziecką [7]. Ocena ta znajduje swoje potwierdzenie w deklaracjach polityków amerykańskich. W czerwcu 2011 r. Sekretarza Obrony Stanów Zjednoczonych Robert Gates zakwestionował zdolności operacyjne Sojuszu wskazując na ich „osłabienie jeśli nie zanikanie”. Według Sekretarza Obrony, Kongres amerykański będzie stopniowo ograniczał swoje wsparcie finansowe dla krajów Sojuszu, które nie są w stanie poważnie zaangażować się w działania, a roszczą sobie prawo do głosu w kwestiach kształtowania wspólnej strategii. Stany Zjednoczone nie zamierzają rezygnować ze swoich wpływów na Starym Kontynencie. Obecność USA będzie nadal widoczna, ale jej celem nie będzie obrona Europejczyków przed inwazją, a wspieranie lokalnych sojuszy z państwami zdolnymi do strategicznej partnerskiej współpracy. Aktualne zniecierpliwienie Amerykanów doprowadziło do przewartościowania priorytetów polityki zagranicznej USA i skierowanie głównej uwagi na Pacyfik i rosnące w siłę Chiny [8].

2.3 Cele strategiczne a cele instrumentalne ostatniego dwudziestolecia

Jeżeli więc za trafne uznamy stwierdzenie, że w interesie polskiej polityki zagranicznej i geopolityki w ogóle, cechującej nasz kraj jako państwo suwerenne i niezależne, jest przeciwdziałanie dążeniom Moskwy do uzyskania statusu mocarstwowego w jakiejkolwiek postaci i rozbudowywanie jej strefy wpływów szczególnie w okolicach bezpośredniego sąsiedztwa z Polską, to dostrzeżemy również znacznie pozostałych państw regionu. Jak stwierdził były premier Jan Olszewski „Doświadczenie wykazuje, że dla narodów pomiędzy Bałtykiem a Morzem Czarnym istnieje pewna wspólnota losu (...) W tym kontekście najważniejsze są Polska i Ukraina. Polityka wiązania interesów krajów regionu z naszymi obowiązuje w każdych warunkach. Tak przed wojną, jak i po 1989 r. Przed wojną Czechy uznały, iż nic ich z nami nie łączy, żadne interesy. Słona była cena tego złudzenia.” [9]. Odbudowa dawnych wpływów Rosji nad obszarem Europy Środkowo-Wschodniej grozi bowiem odnowieniem panowania również nad Polską.

Uznanie właśnie Rosji, a nie Niemiec jako najważniejszego obecnie kierunku działania, któremu w sposób szczególny winna być podporządkowana polska aktywność na arenie międzynarodowej jest założeniem świadomym. Główne impulsy do rozwoju współpracy (szczególnie na polu energetyki) pomiędzy Rosją a Niemcami wychodzą z Kremla. Polityka Rosji względem Niemiec jest w pełni przemyślaną i dogłębnie realizowaną strategią i próbą budowy partnerstwa z najważniejszym dla Moskwy krajem bałtyckim. Jednakże, Niemcy jako państwo zachodnioeuropejskie i nasz partner w strukturach NATO i UE mogą być wykorzystywane w polskiej geopolityce w sposób szczególny. Ze strony naszego zachodniego sąsiada upatrywać możemy rywalizacji na wielu innych polach polityki, jednak relacje pomiędzy naszymi państwami określić można jako sojusznicze, gdyż znajdujemy się w tym samym „zachodnim obozie”. Niebezpieczeństwem ze strony Niemiec pozostaje oczywiście ich rosnąca pozycja w UE i rozwój współpracy z Rosją, jednak właśnie dzięki polskiej polityce wschodniej względem Rosji jesteśmy w stanie pośrednio oddziaływać także na te relacje.

W związku z powyższym sprecyzowania i rozróżnienia wymagają pojęcia celu instrumentalnego i celu strategicznego. Przeciwdziałanie i powstrzymywanie dążeń imperialnych ze strony rosyjskiej uznać należy w tym wypadku za interes priorytetowy i przypisać mu znaczenie strategiczne. Doprecyzowania wymagają natomiast cele instrumentalne. Lata 1989, 1999 i 2004 uznać możemy w tym miejscu jako daty szczególne. Według pewnej tradycji uznajemy, że 4 czerwca 1989 r. (czyli dzień I tury kontraktowych wyborów do Sejmu, w czasie których Solidarność odniosła sukces, zapoczątkowała w Polsce upadek komunizmu) Wydarzenie to wymusiło rozwój pewnych koncepcji geopolitycznych i wyklarowanie w kolejnych latach prozachodniej wizji polskiej polityki zagranicznej. Pierwszym etapem jej zwieńczenia i zinstytucjonalizowania był rok 1999 i przystąpienie Polski do struktur Sojuszu Północnoatlantyckiego. Kiedy w 2004 r. Polska uzyskała status pełnoprawnego członka Unii Europejskiej zapoczątkowany został pewien nowy etap, przed Warszawą stanęły nowe wyzwania. Rozważanym pytaniem nie było już – Czy Polska ma być członkiem UE? – ale czemu owe członkostwo miałoby w kolejnych latach służyć? Wobec tego, droga do NATO, UE i członkostwo w nich jest jedynie środkiem do realizacji celu jakim powinna być budowa jak najsilniejszej pozycji Polski nie tylko w regionie Europy Środkowo-Wschodniej ale całego Starego Kontynentu. Stwierdzenie, że celem strategicznym Polski jest budowa silnej pozycji w tych organizacjach jest jednak błędne. Uzyskanie jak największego wpływu w NATO, czy UE jest kwestią niepodważalną i bez wątpienia należy do tego zmierzać, silna pozycja w instytucjach nie jest jednak celem samym w sobie. Powstaje pytanie, czemu taka silna pozycja Polski miałaby służyć? [10]. Odpowiedzią jest zdefiniowanie celu strategicznego, którym jak wspomniano wcześniej będzie działanie mające na celu uniemożliwienie odbudowy mocarstwowej pozycji Rosji, dzięki partnerstwu z państwami regionu Europy Środkowo-Wschodniej. Uwiarygodnienie Polski jako silnego państwa mającego znaczący wpływ na decyzje UE i mogącego zabiegać o interesy swoich ewentualnych sojuszników stwarza podwaliny pod stanie się liderem tego regionu wspieranym przez pozostałe państwa dążące do uniezależnienia się w jak największym stopniu od Rosji.

2.4 Najważniejszy wektor – polityka wschodnia

Sprecyzowanie dziś priorytetowych kierunków polskiej polityki zagranicznej mających służyć poprawie bezpieczeństwa Polski i budowy jej silnej pozycji międzynarodowej wiąże się ściśle z determinantami geograficznymi. Polska, wraz z otaczającymi ją od wschodu i południa krajami znajduje się na mapie pomiędzy dwoma kluczowymi graczami politycznymi Starego Kontynentu. Sprecyzować należy, dlaczego właśnie tzw. obszar buforowy pomiędzy Polską a Rosją ma dla naszego kraju szczególne znaczenie geopolityczne.

Wskazując jako nasz cel budowę silnej pozycji międzynarodowej i kształtowanie wizerunku Polski jako lidera regionu środkowoeuropejskiego, odszukać powinniśmy na danej płaszczyźnie geograficznej pewną wspólnotę interesów z innymi państwami tego obszaru. Owa wspomniana zbieżność koncentrować się będzie wokół jednego z podstawowych zadań każdego państwa jakim jest zapewnienie bezpieczeństwa i stworzenie warunków do rozwoju ekonomicznego dla jego mieszkańców, współpraca ta nosi zarazem pewne cechy szczególne determinowane doświadczeniami historycznymi.

Wyróżnić możemy kilka czynników, które sprawiają że rejon Europy Środkowo-Wschodniej odgrywać powinien w założeniach polskiej geopolityki rolę kluczową. Ze względu na rozwinięty, stabilny system demokratycznych rządów, jak też zinstytucjonalizowany w ramach UE charakter stosunków z Niemcami, czy Czechami uznać można status tych granic z punktu widzenia Polski za niezmienny w sensie fizycznym. Analizując dzisiejszą mapę Europy właśnie pod kątem stabilności poszczególnych granic stwierdzić można, że obszar państw byłego ZSRR jest dziś najbardziej nieprzewidywalnym. Składają się na to zarówno czynniki związane z silnym wpływem Moskwy na poszczególne państwa, jak też niestabilna sytuacja wewnętrzna w tych krajach, która uniemożliwia przewidzenie przyszłej linii politycznej niektórych stolic. Polskie sąsiedztwo wschodnie z Białorusią, (czy patrząc szerzej geopolitycznie, partnerstwo z Azerbejdżanem rządzonymi autorytarnie), z Ukrainą czy Gruzją (w których mamy do czynienia z demokracją słabo rozwiniętą), czy wręcz pozorną jak miało to miejsce do niedawna w przypadku Mołdawii, otwiera pole i skłania do podjęcia przez Polskę rywalizacji o te kraje także w imieniu kultury zachodnioeuropejskiej i naszej narodowej spuścizny historycznej. Strefa buforowa pomiędzy Polską, a Rosją, czy też kraje takie jak Gruzja, Mołdawia, Azerbejdżan w perspektywie najbliższej dekady będą przestrzenią silnej rywalizacji pomiędzy Rosją a zachodem (w tym także, a być może przede wszystkim Polską). Pod kątem geopolitycznym jest to więc dziś obszar najbardziej dynamiczny na mapie Starego Kontynentu [11]. Tocząca się gra o wyrwanie tych państw z naturalnie określanej przez Rosjan ich „bliskiej zagranicy” uznać należy za priorytetowy kierunek działań w geopolityce Polski.

2.5 EŚW – Obszar Wspólnoty Interesu. CEL – antymocarstwowość Rosji, energetyka jako współczesna oś działań

W kontekście owej współpracy z państwami regionu, doprecyzowania wymaga pewien rdzeń, wokół którego mogłaby się dana wspólnota interesów koncentrować. Wraz z upadkiem Związku Radzieckiego, także polityka osłabionej nieco Rosji musiała ulec modyfikacji. Moskwa naturalnie uznawała byłe republiki radzieckie jako obszar w pełni od niej zależny. Jednak utrzymanie kontroli nad daną strefą nie mogło koncentrować się już tylko wokół aspektów militarnych i groźby interwencji wojskowej. Wiązanie się Polski i krajów bałtyckich ze strukturami militarnymi i politycznymi zachodu oznaczało dla Rosji poważne straty również w sferze przesyłowej infrastruktury energetycznej znajdującej się na byłych terenach ZSRR.

W interesie szeroko pojmowanego bezpieczeństwa Polski leży jak najsilniejsza okcydentalizacja krajów regionu takich jak Ukraina, Białoruś, Gruzja, Mołdawia i Azerbejdżan. Zabieganie o zacieśnienie polskiego partnerstwa z tymi państwami wiąże się oczywiście z ciągłym napięciem i konfrontacją ze stroną Rosyjską. Ze względu na przynależność i siłę powiązania Polski ze strukturami zachodnioeuropejskimi wykluczyć należy duże prawdopodobieństwo konfliktu militarnego zainicjowanego przez Federacją Rosyjską skierowanego przeciw Polsce (mimo wysyłania przez stronę rosyjską propagandowych sygnałów np. w postaci manewrów wojskowych „Zapad 2009” [12]). Sytuacja taka stwarza możliwości do śmiałego i odważnego zabiegania o polityczne korzyści w rejonie dla Polski.

Pewną wspólną cechą jaka łączy zarówno Polskę jak też republiki postsowieckie jest historyczne doświadczenie i obawa przed ponownym ścisłym politycznym uzależnieniem od Kremla. Partnerstwo z krajami EŚW może być budowane na wielu płaszczyznach, niekoniecznie ze wskazaniem militarnej jako najważniejszej. Wizja członkostwa Ukrainy, czy Gruzji w NATO jest jak najbardziej zbieżna z interesem Polski i należy w tym kierunku zmierzać, jednak biorąc pod uwagę drażliwość tej kwestii, dzisiejszy stan Sojuszu i perspektywy jego funkcjonowania w najbliższym chociażby dziesięcioleciu, trudno oczekiwać dużego zainteresowania ze strony tych państw. Znaleźć możemy o wiele atrakcyjniejsze do współpracy pole energetyki w regionie „wielkiej gry”, które powinno koncentrować się wokół szeroko pojętych korzyści gospodarczo-ekonomicznych.

Ukazywanie potencjalnych profitów płynących ze współpracy z UE i światem zachodu, oraz kształtowanie wizerunku Polski jako pierwszego adwokata „krajów buforowych” może przynieść Warszawie znaczne korzyści polityczne.

Odnaleźć możemy wreszcie najważniejszą nić, która splata ściśle interesy Polski niemal ze wszystkimi państwami Europy Środkowo–Wschodniej. Owa nić związana jest, jak już kilkakrotnie wskazano z torpedowaniem działań Rosji zmierzającej do odbudowy swojej mocarstwowej pozycji.

Mimo upadku ZSRR, Rosja nie zrezygnowała ze swojej dawnej strefy wpływów, pojawiło się jednak pytanie jaką drogę osłabiona Moskwa powinna obrać aby faktycznie kontrolować byłe kraje imperium? Odpowiedź przyniosło pojawienie się na rosyjskiej scenie politycznej Władimira Putina. Prezydent, którego doktorat z dziedziny gazownictwa, obroniony na petersburskim Państwowym Instytucie Górnictwa dotyczył możliwości wykorzystania rosyjskiego gazu dla promocji interesów Federacji Rosyjskiej na arenie międzynarodowej [13], szybko uczynił z energetyki główny środek w drodze do odbudowy mocarstwowej pozycji Rosji. Pewna świadomość i pozostające w psychice rządzących Rosją przeświadczenie o wielkości ich kraju i dalszej dominacji nad „bliską zagranicą” przejawia się między innymi sposobem prowadzenia polityki zagranicznej. Kluczowymi partnerami zarówno w aspektach ekonomiczno-energetycznych jak i militarnych pozostają najsilniejsze państwa europejskie z Niemcami i Francją na czele. Podejmowanie wielu strategicznych dla kontynentu decyzji ma miejsce niejako „ponad głowami” pozostałych państw o nieco mniejszym potencjale, nawet jeśli bezpośrednio ich to dotyczy (przykład Nord Stream). Wymieniona cecha jest szczególnie widoczna w rozmowach o energetyce i polityce surowcowej, głównym celem Gazpromu jest zdominowanie i kontrolowanie wszystkich kluczowych ogniw łańcucha dostaw gazu ziemnego do Europy z kierunku wschodniego. Do priorytetów wyznaczonych przez Gazprom należy w związku z tym, jak najszybsza budowa sieci bezpośrednich połączeń Rosji z jej kluczowymi i najważniejszymi partnerami politycznymi na Starym Kontynencie, będącymi zarazem największymi odbiorcami. Pominięcie przy tym krajów tranzytowych, zmniejszenie ich roli poprzez ograniczenie możliwości przesyłu i zachowanie nad nimi bezpośredniej kontroli energetycznej jest najprostszą drogą do rewizjonizmu i politycznej dominacji Kremla nad Europą środkowo - wschodnią. Po upadku ZSRR, Moskwa utraciła część ze swoich sieci przesyłowych, które w czasach komunizmu stanowiły kluczową drogę przesyłu surowca w kierunku wschód-zachód. Odzyskanie faktycznej kontroli nad nimi jest jednym ze środków do realizacji mocarstwowych ambicji. Państwa, które przez lata uzależnione były niemal całkowicie od importu surowca z Rosji na zasadzie handlu wymiennego, dziś aby utrzymać zaniżone w stosunku do rynkowych ceny surowca ze wschodu, zmuszone są do przekazywania kontroli nad sieciami przesyłowymi dla Rosji. W przeciwnym razie grozi im szantaż energetyczny i gwałtowny wzrost cen, bądź też całkowite odcięcie dostaw surowca [14].

Cele zawarte w oficjalnych strategiach energetycznych Federacji Rosyjskiej, Strategia energetyczna Rosji do 2020, oraz Strategia energetyczna Rosji do 2030 roku jasno wskazują, że Rosja dąży do roli globalnego mocarstwa energetycznego. W Strategii energetycznej Rosji do 2020r. możemy przeczytać, że „strategicznym celem rozwoju sektora gazowego (…) jest ochrona politycznych interesów Rosji w Europie i sąsiadujących krajach oraz w Azji i na obszarze Pacyfiku” [15]. W strategii do roku 2030, która weszła w życie 13 listopada 2009r. zamieszczony został cały rozdział zatytułowany „Zagraniczna polityka energetyczna”, w którym autorzy stwierdzają „Strategicznym celem zagranicznej polityki energetycznej jest maksymalne wykorzystanie potencjału energetycznego Rosji, w celu pełnej integracji ze światowym rynkiem energii, wzmocnienie na nim pozycji Rosji i uzyskanie możliwie najwyższego zysku dla gospodarki narodowej”. Dalej przeczytać możemy, że „Globalny charakter problemów energetycznych, ich rosnące upolitycznienie, jak również istotnie ważna pozycja rosyjskiego sektora paliw i energii w światowym sektorze energii, przesądzają o ważnej roli zagranicznej polityki energetycznej dla kraju” [16]. Wykorzystywanie państwowych spółek takich jak Gazprom, czy Rosnieft do realizacji celów politycznych jest przez Moskwę stosowane nagminnie (warto przypomnieć chociaż Ukraińsko - Rosyjskie wojny gazowe z 2006 i 2009 roku). Tak więc dzisiejsza wizja mocarstwowości Rosji bazuje na wykorzystywaniu przez nią energetyki jako zbrojnego ramienia przy realizacji politycznych interesów i podtrzymania energetycznego uzależnienia państw EŚW, a w szczególności Ukrainy i Białorusi stanowiącymi obecnie najbardziej „żywe” pole rywalizacji z zachodem.

Biorąc pod uwagę skalę uzależnienia państw całej Europy Środkowo-Wschodniej od rosyjskich dostaw, przed Polską otwiera się perspektywa budowy faktycznego sojuszu opartego właśnie o energetykę. Dzięki członkostwu w UE i NATO, nasz kraj posiada bardzo szerokie instrumentarium oddziaływania na cały region EŚW jak i na samą Rosję również w dziedzinie energetyki. Współpraca i budowa sojuszu pod sztandarem energii i hasłem zmniejszeniu zależności poszczególnych państw od rosyjskich dostaw, może być budowana dzięki braku negatywnych nośników historycznych, które mogłyby zostać przypisane tej dziedzinie. Spory terytorialne, personalne, nierozwiązane w przeszłości kwestie polityczne, mogłyby dziś uniemożliwić kooperację wokół pewnych tematów, bezpieczeństwo energetyczne jest dziś natomiast w interesie każdego z państw bez względu na historyczne zaszłości. W przeciągu minionych 8 lat próby budowy podstaw takiego partnerstwa zostały przez Polskę zarysowane i podjęte, obecnie jednak trend ten, jak i cała realizowana według przyjętego wieloletniego kompromisu Polska polityka wschodnia, ulega rewizji. Doświadczenie minionych dwóch lat pokazuje jednak, że wskutek odkrycia bogatych złóż gazu niekonwencjonalnego w państwach Europy Środkowo-Wschodniej rodzi się po raz kolejny możliwość efektywnej kooperacji, którą Polska powinna być zainteresowana szczególnie.

W związku z tym, powrót do nadania aktywności wschodniej nadrzędnej roli w polskiej polityce zagranicznej może okazać się z punktu widzenia realizmu politycznego najbardziej pożądanym. Fakt aktualnego uzależnienia energetycznego Białorusi i Ukrainy pozostaje bezdyskusyjny. Zarazem, akurat w odniesieniu do tych dwóch krajów, znajdujących się w naszym bezpośrednim sąsiedztwie toczy się i w najbliższych latach intensyfikacji ulegać będzie „wielka gra” o odłączenie ich od rosyjskiego centrum decyzyjnego. Ze względów geograficznych (Polska stanowiąc naturalną granicę UE z tymi państwami), jesteśmy w stanie zabiegać o realne profity ekonomiczne i za sprawą członkostwa w Unii o jak najsilniejsze oddziaływanie zachodnich państw na Ukrainę i Białoruś. Poprzez próbę stopniowego dostosowywania i implementacji interesujących nas aspektów prawnych (jak chociażby dotyczących infrastruktury energetycznej) możemy próbować zniwelować w nich interesy Gazpromu.

Odrębnymi, wymagającymi szerszego rozwinięcia tematami jest oddziaływanie i włączenie w prozachodnią orientację Gruzji czy Azerbejdżanu. Inne wreszcie kwestie należy poruszyć w kontekście budowy pozycji lidera regionu i realizacji naszych interesów w stosunku do państw bałtyckich (na czele z Litwą) i innych członków UE z regionu Europy Środkowej takich jak Czechy, Węgry, Bułgaria czy Rumunia, a poniekąd także Mołdawia, która w skutek zmian politycznych jakie zaszły w tym kraju może stanowić obszar szczególnie zainteresowany okcydentalizacją. Wartym podkreślania jest jednak, że również wobec wszystkich wymienionych wyżej państw, wspólnym wyznacznikiem pozostaje temat energetyki i uzależnienie od rosyjskich surowców, cel który łączy wszystkie kraje to dywersyfikacja.

Kluczową kwestią, o którą powinna zabiegać Polska wraz państwami Europy środkowej jest utworzenie jak najbardziej rozbudowanej sieci przesyłowej w koncepcji odpowiadającej energetycznemu „Korytarzowi Północ-Południe”, dzięki czemu otworzą się nowe rynki importowe, a uzależnienie od infrastruktury przesyłowej „wschód-zachód” zostanie zmniejszone. W kontekście tej współpracy szczególnie należy wykorzystywać członkostwo w UE i możliwe do uzyskania fundusze na rozwój regionalnych projektów energetycznych takich jak małe gazociągi, interkonektory, mosty energetyczne. Wizja dużych wspólnych projektów energetycznych jak Nabucco pozostaje przy obecnym stanie UE jedynie planami na papierze, a kłopoty przy jej realizacji i modyfikacje jakie mają miejsce w ostatnim czasie pozwalają wątpić w ich wymierne korzyści dla Polski.

2.6 Wsparcie ze strony USA?

Wsparciem takich działań w regionie mogliby być zainteresowani również sojusznicy zza oceanu [17]. W sytuacji, gdy NATO staje się coraz bardziej niewydolną, skostniałą strukturą instytucjonalną, a nie faktycznym sojuszem militarnym, państwo stanowiące o jego sile i jedyne obecnie faktyczne mocarstwo globalne jakim są Stany Zjednoczone poszukują nowych pól do realizacji swoich interesów. Szczególną rolę w polityce zagranicznej USA odgrywa kwestia bezpieczeństwa energetycznego i sprawy gospodarki. Już od lat 80tych według doktryny Cartera, użycie sił wojskowych w celu zapewnienia stabilności dostaw ropy naftowej z Zatoki Perskiej stanowiło jedną z podstaw amerykańskiego bezpieczeństwa energetycznego. Według założeń, każdy przypadek zablokowania przez inne państwo dostaw z rejonu Zatoki Perskiej traktowane było jako atak na żywotne interesy państwa amerykańskiego. Doktryna była zastosowana kilkakrotnie (między innymi w Iraku) i przyczyniła się do intensyfikacji polityki amerykańskiej względem takich krajów jak Katar, Bahrajn czy Kuwejt (Amerykanie zwiększyli w tych krajach obecność militarną i wybudowali bazy wojskowe). Nie wdając się w dyskusję na temat powodów interwencji w Iraku, trudno pominąć energetyczne korzyści jakie wyniknęły z tego konfliktu dla Ameryki. Zmiana rządu w Iraku umożliwiła zwiększenie wydobycia ropy i zapewniła wpływ na politykę naftową tego państwa. Nowy Iracki rząd we współpracy z firmami amerykańskimi (między innymi Halliburton)stworzył zespół ds. Odbudowy Irackiej Ropy (RIO – Restore Irqi Oil), RIO zajęło się odbudową infrastruktury i unieważniło wszystkie kontrakty podpisane przez Saddama Husajna, na decyzji tej straciły np. Chiny. W związku z poziomem dywersyfikacji, a także znacznym wzrostem energetycznej samowystarczalności z jakim mamy do czynienia w przypadku USA, zainteresowanie energetyczne Stanów Zjednoczonych skupia się od pewnego czasu na krajach Azji Centralnej (Azerbejdżan, Kazachstan, Kirgistan, Afganistan) zachodniej Afryki (ARICOM) i Ameryki Łacińskiej (Kolumbia). Za interesujący przykład współpracy geopolitycznej pomiędzy USA i innymi krajami można uznać stosunki pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Arabią Saudyjską. Udział Saudyjskiej ropy w imporcie amerykańskim wynosi 12%, jednocześnie podkreślić należy stabilność dostaw z tego kraju (w momencie ataku Iraku na Kuwejt, Arabia Saudyjska zwiększyła swoje dostawy do USA). Współpraca energetyczna pomiędzy krajami sięga początku lat 30tych. Właśnie pod naciskiem Arabii Saudyjskiej w 1974r. zniesiono embargo na dostawy ropy do USA. Arabia Saudyjska w zamian za dostawy olbrzymich ilości ropy zapewnia sobie od lat protektorat i wsparcie w zarówno w konfliktach wewnętrznych jak i w skali całego konfliktowego regionu bliskowschodniego. Protekcja i wsparcie militarne sojusznika z Ameryki Północnej widoczne jest od lat. Wojska Amerykańskie stacjonowały na terytorium Arabii zarówno podczas zagrożenia inwazją Iracką w roku 1990 jak też w 2003r. Waszyngton od dawna dostarcza także Saudyjczykom nowoczesne uzbrojenie [18].

Opisane wyżej zaangażowanie Stanów Zjednoczonych, pokazuje skalę faktycznych możliwości i gwarancję realizacji zobowiązań w sytuacji strategicznego sojuszu, na którym korzystają USA i ich partnerzy. Wojna w Iraku z 2003r. dodatkowo obrazuje siłę jaką dysponują sojusznicy zza oceanu. Pomimo krytyki i sprzeciwu międzynarodowej opinii publicznej, Stany zrealizowały swoje cele bez wsparcia NATO i bez zgody ONZ. Możliwość realizacji własnych interesów i rozwoju sojuszy w każdym zakątku świata sprawia, że o wsparcie jedynego światowego mocarstwa jakim są USA warto zabiegać, szczególnie w dziedzinie energetyki.

Od momentu gdy IEA opublikowała raport o potencjalnych złożach gazu łupkowego, Polska stanęła przed wielką szansą na energetyczną niezależność ale również znalazła się wśród grupy państw niewygodnych z punktu widzenia zarówno wielu wpływowych środowisk unijnych jak i sąsiada ze wschodu. Polska może nadal toczyć debatę na gruncie europejskim, sporządzać raporty, próbując przekonać inne kraje o szansie jaką jest gaz łupkowy, powstaje jednak pytanie o realną szansę powodzenia takich zabiegów w konfrontacji z przeciwnikami, za którymi stoją potężne grupy interesu? Patrząc na dzisiejszą pozycję NATO, brak pewności co do funkcjonowania strefy Euro, pogłębiający się kryzys w Unii Europejskiej i widmo bankructwa kolejnych krajów, rozważenia wymagają być może także inne scenariusze. Amerykańskie zainteresowanie gazem łupkowym w skali światowej otwiera wielkie możliwości działania i współpracy także pomiędzy Polską i USA. Stany Zjednoczone świadome pozycji swoich koncernów, które jako jedyne na świecie dysponują technologią i środkami finansowymi umożliwiającymi eksploatację gazu łupkowego na skalę przemysłową nawiązują współpracę nawet z państwami postrzeganymi dziś jako najwięksi rywale. Administracja Obamy podjęła negocjacje i zwróciła się wielu krajów, w tym miedzy innymi Chin z propozycja oszacowania ich zasobów gazu łupkowego [19].

Przywołany wcześniej przykład Arabii Saudyjskiej przekonuje, że nawet w tak niestabilnym regionie jak Bliski Wschód dzięki wsparciu USA, możliwe jest nawiązanie strategicznego partnerstwa. Również w kontekście polskiej polityki warta analizy jest wypowiedź wiceministra Sprawa Zagranicznych Litwy, który stwierdził wprost :"Mamy doskonałe możliwości otworzenia nowej karty współpracy z administracją USA i prywatnymi przedsiębiorstwami energetycznymi Stanów Zjednoczonych Ameryki.” [20]. Słuszną jest koncepcja rozwoju geostrategicznej współpracy z innymi państwa europejskimi posiadającymi złoża, jednak polityczne i technologiczne wsparcie Polski przez USA może okazać się decydującym w europejskiej rywalizacji o przyszłość gazu łupkowego, a także może przyczynić się do budowy silnej pozycji międzynarodowej Polski będącej liderem regionu.

Przeczytaj cz. II niniejszego tekstu.

fot. TUBS/Wikipedia/Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0

_________________________________________________________
1. J. Giedroyc, Juliusz Mieroszewski, Rosyjski 'kompleks polski' i obszar ULB. „Kultura”. 9, 1974.
2. P. Kowal. Wielki Powrót Geopolityki, [w:] „Polska w grze międzynarodowej – geopolityka i sprawy wewnętrzne”, pod red. J. Kloczkowskiego, OMP, Kraków 2010, s. 62.
3. Niemcy wobec wieloletnich ram finansowych Unii Europejskiej, www.osw.waw.pl/pl/publikacje/raport-osw/2011-11-29/niemcy-wobec-wieloletnich-ram-finansowych-unii-europejskiej-na-lata
4. E. Wyciszkiewicz, Rosyjski Sektor Naftowo – Gazowy – Uwarunkowania wewnętrzne i perspektywy rozwoju,[w:]Geopolityka Rurociągów, pod red. E. Wyciszkiewicza, PISM, Warszawa 2008, 20 – 30.
5. B. Sienkiewicz, Wojna w Europie (czas przyszły), „Tygodnik Powszechny”, 4 sierpnia 2009.
6. Francja i Niemcy zacieśniają współpracę wojskową z Rosją, www.osw.waw.pl/pl/publikacje/tydzien-na-wschodzie/2011-06-29/francja-i-niemcy-zaciesniaja-wspolprace-wojskowa-z-rosja
7. Tylko sojusz z USA gwarantuje Polsce ochronę jej pozycji, www.dzienniklodzki.pl/artykul/342510,friedman-tylko-sojusz-z-usa-gwarantuje-polsce-ochrone-jej,4,id,t,sa.html
8. Gates blasts NATO quastions future alliance
www.washingtontimes.com/news/2011/jun/10/gates-blasts-nato-questions-future-alliance/
9. J., M. Karnowscy, On by im na to nie pozwolił. Rozmowa z Janem Olszewskim byłym premierem, Uważam Rze, nr 15, 04.2012
10. P. Żurawski vel Grajewski, Geopolityka – siła – wola. Rzeczpospolitej zmagania z losem, OMP, Kraków 2010, s.239
11. P. Żurawski vel Grajewski, Geopolityka – siła – wola. Rzeczpospolitej zmagania z losem, OMP, Kraków 2010, s.296.
12. 8 września 2009 roku na terytorium Białorusi rozpoczęły się manewry wojskowe „Zapad 2009” („Zachód 2009”). Objęły one także obszar obwodu kaliningradzkiego. Uczestniczyło w nich ponad 12,5 tysiąca żołnierzy białoruskich i rosyjskich. Scenariusz ćwiczeń zakładał wspólne odparcie agresji z kierunku zachodniego, czyli ze strony państw NATO. W manewrach wzięły udział także okręty flot Bałtyckiej, Czarnomorskiej i Północnej. Jak podano, podstawowym celem manewrów „Zapad 2009” jest przećwiczenie współdziałania armii Rosji i Białorusi w odpieraniu agresji z kierunku zachodniego. Nieoficjalnie w mediach rosyjskich pojawiła się informacja, że innym celem jest ćwiczenie odpierania ataków na rurociągi naftowe i gazowe, w tym Nord Stream.
13. A. Nowak, Europa Wschodnia, polskie pytania o Europę i jej Wschód (po 10 kwietnia 2010), [w:] „Polska w grze międzynarodowej – geopolityka i sprawy wewnętrzne”, pod red. J. Kloczkowskiego, OMP, Kraków 2010, s. 18.
14. Polityka energetyczna Rosji, http://www.wnp.pl/artykuly/polityka-energetyczna-rosji,5610_0_0_1_0.html
15. Strategia Energetyczna Federacji Rosyjskiej do 2020r., Moskwa 2003, s. 71.
16. Strategia Energetyczna Federacji Rosyjskiej do 2030r. Moskwa 2009, s. 55.
17. Amerykanie pomogą nam ograniczyć zależność od surowców z Rosji, http://7dni.wordpress.com/2006/11/
18. T. Młynarski, Bezpieczeństwo Energetyczne w Pierwszej Dekadzie XXI wieku, WUJ, Kraków 2011, s. 55-58.
19. PKN Orlen, Gaz Łupkowy – podstawowe informacje, Warszawa 2010, 30.
20. Biuletyn Informacji Biura Prasowego Ministerstwa Środowiska, 25.05.2011.

Czytany 9118 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04