niedziela, 20 styczeń 2013 10:17

Paweł Michalski: Sufiści - sojusznik Zachodu w dialogu z muzułmanami

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Sufi_Dervishes  Paweł Michalski

Sufizm potrzebuje wsparcia państw zachodnich, jeśli te chcą owocnie prowadzić dialog ze światem muzułmańskim. Czas gra na niekorzyść Zachodu, zatem należy szybko opracować zasady aliansu. 

Z czym dziś kojarzy się przeciętnemu Europejczykowi bądź Amerykaninowi islam? W odpowiedzi padają takie słowa, jak terroryzm, dżihad, Al-Kaida, lub Bin Laden. Zapewne każda z tych odpowiedzi jest dobra. Jednak dlaczego tylko takie skojarzenia budzi w nas ta religia? Ponieważ taki właśnie dostajemy przekaz z mediów. Jeśli mówi się o islamie i muzułmanach, to tylko w jednej perspektywie, tej najbardziej skrajnej. Owszem, nie przeczę, że islamski terroryzm istnieje w dzisiejszych czasachm ale czy poświęcanie uwagi wyłącznie temu zjawisku nie zniekształca wizerunku wyznawców Allacha na Zachodzie? Przecież radykałowie zdarzają się w każdej religii i każdej kulturze. Co więcej – owe skrajności w islamie nie są tak częste, jak nam się powszechnie wydaje. Większość muzułmanów, faktycznie jest konserwatywna, ale nie radykalna, nie wojuje terrorystycznym orężem. Po prostu większość nie chce ingerencji państw zachodnich w ich ziemię, ummę [społeczeństwo], kulturę, a tym bardziej wiarę.

Niestety, już od XVI wieku cywilizacja europejska zaczęła odciskać własne piętno na świecie islamu. Zaczęło się od kolonizacji basenu Oceanu Indyjskiego, który w świecie muzułmańskim odegrał bardzo ważną rolę. Portugalia, a później Holandia i Wielka Brytania na setki lat zawłaszczyły sobie ten kluczowy dla muzułmanów obszar.

Następnie dużą aktywność w Dar al-Islam [terytorium Islamu] zaczęło odgrywać chrześcijaństwo. Chodzi tu o zachodnich misjonarzy, którzy mieli za zadanie szerzyć nauki Chrystusa. Robiono to nie tylko drogą głoszenia chrześcijaństwa, ale także pomocy materialnej. Zakładano szkoły, szpitale itp. Warto dodać, że Kościół katolicki wciąż prowadzi działalność misyjną. Nic dziwnego, że muzułmanie odbierają wrogo taką postawę, szczególnie wobec swojej religii. Doprowadza to do napięć między chrześcijaństwem i islamem, a tym samym również i Zachodem.

Jednak najważniejszym punktem dominacji zachodniej cywilizacji nad islamską był najazd Napoleona na Egipt w 1798 roku. Nic bardziej nie poruszyło muzułmanów, niż to wydarzenie. Dlaczego? Ponieważ cywilizacja islamu została najechana praktycznie w samym jej sercu. Wcześniej taka sytuacja nie śniła się żadnemu wyznawcy Allacha. Nie dziwi zatem, że została odebrana, jako największa zniewaga.

Ostatnim etapem ingerencji Zachodu był okres po II wojnie światowej. To czas dekolonizacji Afryki, ale też kształtowania się na nowo terenu Bliskiego Wschodu po upadku Imperium Osmańskiego w 1918 roku. Po 1945 roku zachodnie mocarstwa zaczęły opuszczać świat islamu [nie licząc Algierii oraz muzułmańskich obszarów na terenie ZSRR]. Mogłoby się wydawać, że odtąd muzułmanie mogą na nowo odtworzyć dawną cywilizację. Jednak niepodległość wcale nie okazała się taka niepodległa. Takie kraje, jak Turcja, Egipt, Iran, czy Pakistan pozostały zależne od zachodnich mocarstw, które na szczytach władzy zostawiły swoich muzułmańskich sprzymierzeńców, niestety w znacznej większości zwesternizowanych. Duża większość z nich studiowała, bądź przez jakiś czas żyła na Zachodzie, chłonąc tym samym zachodnie wzorce kulturowe. Po dojściu do władzy, często przy pomocy zachodnich pieniędzy i wywiadów, nowi władcy odchodzili od prawa szariatu. Islam według doktryn tamtejszych państw, przestał być uważany za coś nadrzędnego. Do tego nowe rządy musiały odwdzięczyć się w jakiś sposób wspomnianym wcześniej pomocnikom z USA i Europy. Tym samym zawiązywały się sojusze, które swoje fundamenty stawiały na np. handlu ropą. Dawna kultura i religia muzułmańska zeszła na boczny tor. Wtedy zaczęły pojawiać się głosy sprzeciwu. Zwykli muzułmanie mieli za złe swoim przywódcom wpuszczenie na teren Dar al-Islam kultury innej cywilizacji, która mocno zaczęła zaznaczać swoją obecność.

W połowie XX wieku nastał modernizm, który swoje korzenie w świecie islamu zapuścił w Turcji, dzięki rewolucji młodotureckiej z początku XX wieku. Tradycyjnie nastawieni muzułmanie, którzy chcieli w końcu powrotu islamu na starych zasadach, mocno się rozczarowali. Prozachodnie rządy uniemożliwiały powrót szariatu, co naturalne coraz częściej doprowadzało ulicę do sprzeciwu. W skutek takiej sytuacji do głosu doszli zwolennicy konserwatywno-radykalnego nurtu islamu – salafici.

Salafizm powstał jeszcze w XIX wieku. Nawoływał muzułmanów do powrotu do pierwotnej formy islamu, w której nadrzędnym prawem jest szariat, a życie codzienne jest ściśle regulowane przez Koran oraz sunnę [zbiór przypowieści o Proroku Mahomecie]. Salafici, na fali popularności, zaczęli walczyć z uciskiem władzy, zyskując przy tym coraz większy poklask ulicy. Trzeba zaznaczyć, że dzisiejszy terroryzm islamski wywodzi się właśnie ze środowiska salafizmu. Odrodzenie fanatyzmu religijnego wśród muzułmanów, do czego walnie przyczynili się salafici, doprowadziło do rewolucji w Iranie w 1979 roku, zaostrzenia sporu izraelsko-arabskiego, rządów Talibów w Afganistanie oraz w dużym stopniu do Arabskiej Wiosny Ludów.

Obserwując wydarzenia Arabskiej wiosny powstaje pytanie, czy jest to walka o wolność i demokrację, czy może przywrócenie starego porządku? Śmiem twierdzić, że jednak druga odpowiedź jest słuszna. Wystarczy tylko wymienić przykłady w takich państwach jak Tunezja, Libia, Egipt, wciąż niepewna sytuacja w Jemenie i Libanie, czy otwarta wojna w Syrii. Wszystkie te kraje już są albo mogą znaleźć się pod rządami radykałów. Widać wyraźnie, że trend jest jednokierunkowy i prowadzi cywilizację islamu w stronę szariatu. Nie twierdzę, że prawo szariatu jest złe. Wręcz przeciwnie – to jeden z największych dorobków cywilizacji islamskiej. Jednak prawo te można interpretować na różne sposoby i to właśnie w tym tkwi największy problem. A co wtedy?

Przyjmijmy hipotetycznie, że w wyżej wymienionych krajach zapanują religijni radykałowie. Tryumfujący świat muzułmański, na fali rozpędu może zechcieć zemścić się na Zachodzie. Na pierwszy ogień z pewnością pójdzie Izrael. To i tak nieuniknione. Wcześniej czy później Tel Awiw będzie musiał ponieść konsekwencje swojego położenia geograficznego i dotychczasowej polityki. A dalej? Wojna totalna? Być może tak, być może nie. Czy istnieje jakiś sposób, aby uniknąć bezpośredniej konfrontacji? Gdzie znaleźć punkt zaczepienia, który mógłby zażegnać Huntington’owskie zderzenie cywilizacji? Odpowiedź na szczęście dla Zachodu jest pozytywna. To dyplomacja ukierunkowana na pewien ruch.

Istnieje pewien krąg w islamie, który stoi naprzeciw salafickim fundamentalistom i religijnym fanatykom. To sufizm, zbiór mistyczno-filozoficznych nurtów, charakteryzujący się szerzeniem pokoju, tolerancją i zrozumieniem dla innych religii. Sufizm powstał w Basrze [Irak] około VII wieku z potrzeby odczuwania przez wiernych osobistego kontaktu z Bogiem. Nowy ruch miał być także protestem przeciwko panującej wtedy dynastii Umajjadów, która była znana z przepychu i nadużywania władzy. Sufizm szybko rozwijał się szczególnie w XI i XII wieku. Wtedy to zaczęły się organizować w tzw. bractwa sufickie [tarika – droga]. Najczęściej ich nazwy pochodziły od imion założycieli, np. kadirijja bądź rifa’ijja, które istnieją do dziś. Inne ważne bractwa mistyczne to: chalwatijja, szazilijja, czisztijja, maulawijja oraz nakszbandijja.

Bractwa sufickie rozpowszechniły się tak bardzo, że dziś znajdują się praktycznie w każdym islamskim kraju. Do tego, z początkiem XX wieku, zaczęły popularyzować filozofię sufizmu w Ameryce i Europie. Trzeba również zaznaczyć, że mistycyzm głoszony przez te bractwa wywarł ogromny wpływ na szerzenie islamu. Szczególnie w Afryce subsaharyjskiej oraz Azji, gdzie do tej pory jest bardzo popularny. Tak duży rozwój filozofii sufizmu wziął się z pozycji bractw, zajmowanej wśród zwykłych muzułmanów. Bractwa pełniły rolę społecznego opiekuna, który dbał o interesy swoich członków i wyrażały ich niezadowolenie. Wspólne dobro, kontrola nad ludzkimi nastrojami i religijny zapał pomagały jednoczyć członków bractw, społeczności lokalnych i plemiennych. Bractwa głęboko wrastały w społeczeństwa, w których przyszło im funkcjonować. Wspólnota suficka często pokrywała się ze wspólnotą członków rodu, klanu, czy plemienia. Wyznawcy często pomagali sobie w potrzebie, tworząc niewielkie oraz niezależne społeczności. Często również łagodziły spory między klanami. Zakorzeniona w sufizmie religijność ludowa konserwowała tradycyjne wzorce i struktury społeczne. Oprócz integracji społeczeństwa, niektóre bractwa mistyczne uzyskały duże wpływy polityczne. W Sudanie oraz Azji Środkowej tworzone były nawet własne struktury państwowe. Wszystkie te czynniki powodowały, że filozofia mistyczna głoszona przez bractwa sufickie, była dla muzułmanów nie tylko głębszą drogą do pojednania się z boskim absolutem, ale również oparciem przed trudami życia codziennego.

Sufizm często jest mylnie traktowany jako jeden z odłamów Islamu. Nie jest to prawdą. Muzułmanów dzielimy na sunnitów, szyitów oraz charydżytów. Sufizm nie należy do żadnego z wyżej wymienionych odłamów. Jest to nurt filozoficzny, do którego może należeć każdy muzułmanin, niezależnie od tego czy jest szyitą czy sunnitą. Dlatego też mistycyzm nigdy w historii nie był powodem podziałów w społeczności muzułmańskiej.

Rozwój nurtów filozoficzno-mistycznych oraz samych bractw spowodował duże zaniepokojenie środowisk fundamentalistycznych, które upatrują w sufizmie zagrożenie dla swoich celów. Dziś, dwa największe ruchy ortodoksyjne w islamie, wahhabizm oraz salafizm, odbierają sufizm jako czyste herezje. Radykalni przywódcy religijni [szczególnie sunnici] twierdzą, że sufizm nie może być drogą ku Bogu, ponieważ droga ta nie może prowadzić przez mistycyzm oraz filozoficzne podłoże. Ortodoksyjni muzułmanie wierzą, że z Bogiem można się pojednać tylko poprzez zgłębianie Koranu, Sunny oraz przestrzeganie szariatu. Sufizm oprócz mistyczno-filozoficznego gruntu, na piedestale również stawia wyżej wymieniony dorobek islamu. Jest rzeczą normalną, że radykalne środowiska muzułmańskie muszą negować i marginalizować przeciwległy nurt, który może zagrozić ich pozycji.

Islam pozostaje jedną z najbardziej rozczłonkowanych religii na świecie. Poczynając od podziałów religijnych, przez kulturowe, na politycznych kończąc. Obecnie  większe wpływy w całym islamie ma jego skrajne skrzydło, które przyjęło postawę ultrakonfrontacyjną. Jednak wciąż nie możemy zapominać, że drugie skrzydło, głoszące pokój i tolerancję również istnieje i wcale nie ma się tak źle, jakby mogło się wydawać. Patrząc racjonalnie – sufizm jest dziś największym sprzymierzeńcem Zachodu w dialogu między cywilizacjami żyjącymi, tak naprawdę, obok siebie. Czy możemy go w jakikolwiek sposób wykorzystać?

Już w 2007 roku amerykański think tank Rand Corporation [1] zauważył, że sufizm jest jedynym partnerem w islamie do rozmów z Zachodem. W wydanym raporcie znalazły się zalecenia, skierowane w stronę amerykańskich polityków, dotyczące wsparcia dla budowy umiarkowanych organizacji islamskich. Sytuacja przypomina czasy zimnowojenne i wspieranie ówczesnych dysydentów [2]. Dodatkowo widać, że coś zaczęło się dziać w samych państwach muzułmańskich. Na uwagę zasługuje postawa algierskiego rządu. Władze Algierii ogłosiły, że będą promowały kulturę i filozofię suficką w rządowych mediach. Wszystko po to, żeby ograniczyć rosnące w tym kraju wpływy fundamentalistyczne [3]. W Maroko, król Muhammad VI, wspiera Festiwal Kultury Sufi, który odbywa się w Fezie od 2006 roku. Festiwal ma przede wszystkim promować kulturę suficką wśród młodych Marokańczyków i odciągać ich od ortodoksyjnych doktryn [4]. Ciekawą sprawą jest również pewien incydent, który miał miejsce w Libii. Otóż rebelianci, którzy pokonali Kaddafiego, za symbol zwycięstwa uznali flagę króla Idrysa I [1889-1983]. Jak się okazuje, Idrys I, przed objęciem rządów był wielkim sufi bractwa Senussi, które zostało założone przez jego dziadka – Muhammada ibn Ali as-Senussi [5]. 1 września 1969 roku dotychczasowy król Libii [Idrys I] został pozbawiony władzy przez pułkownika Kaddafiego. Pytanie brzmi, czy libijscy rebelianci faktycznie zachowali w sobie elementy sufizmu, czy może flaga dawnego króla posłużyła tylko jako symbol obalenia dyktatora?

Znacznie trudniejszą sytuację wyznawcy mistycyzmu mają w Egipcie. Po dojściu do władzy Bractwa Muzułmańskiego, sufizm bardzo mocno stracił na znaczeniu. Co więcej, sufi nie byli aż tak aktywni podczas arabskiej wiosny. A mogłoby się wydawać, że to właśnie wtedy nastał najlepszy czas na działania. Teraz, gdy władza w Egipcie jest wybrana, sufizm powoli zaczął funkcjonować. Wielki sufi, Alaa al-Din Abu al-Azayem jeszcze w 2012 roku założył partię polityczną Al-Tahrir al-Masry. Motywacja była bardzo prosta: „Baliśmy się o przyszłość sufizmu” [6] wyjaśniał Azayem. Zadaniem ugrupowania jest sprzymierzanie największej ilości wyznawców mistycyzmu. Mówił o tym przewodniczący partii, Ibrahim Zahran: „To co trzeba zrobić, to przede wszystkim zjednoczyć, jak najwięcej członków” [7]. Sufizm w Egipcie jest jeszcze o tyle mało wpływowy, ponieważ nie posiada znaczącego podłoża historycznego, a co za tym idzie – także politycznego. Jednak sytuacja pomału się zmienia wraz ze zmianą świadomości bardziej liberalnie nastawionego społeczeństwa egipskiego. Duża w tym „zasługa” pogarszających się wyników gospodarczych oraz samego Bractwa Muzułmańskiego z Mohamadem Mursim na czele. Z pewnością Egipcjanie będą jeszcze musieli poczekać na lepsze czasy. Aby się to urzeczywistniło, trzeba lepszej współpracy środowisk proreformatorskich. Duże zadanie do wykonania stoi więc przed zwolennikami sufizmu, którzy mogą tu odegrać kluczową rolę.

Wydaje się, że sufizm może być idealnym sprzymierzeńcem Zachodu w dialogu między zwaśnionymi cywilizacjami. Postępowy i liberalny, niemal idealnie wpasowuje się w zachodnie wzorce. Jednak niektórzy muzułmanie są do tego pomysłu sceptycznie nastawieni. Reporter BBC w 2007 roku rozmawiał na ten temat z architektem sufickiej świątyni z Lahore [wschodni Pakistan], który stwierdził: „Wahhabizm to fenomen, który ma korzenie polityczne, a nie religijne. Niech amerykańskie think tanki pomyślą jeszcze raz” [8]. Pojawiły się także sceptyczne głosy, co do samego raportu RAND Corporation. Wpływowi muzułmanie ze wszystkich stron Dar al-Islam mówią, że „pozostaje już tylko zastąpić Boga organizacją RAND. (…) 1,7 miliarda muzułmanów na całym świecie to według RAND ekstremiści, chyba że udowodnią, że jest inaczej” [9].

Cóż, głosy są różne... Jednak nie zmienia to faktu, że w dzisiejszym świecie muzułmańskim, który przenikają fundamentalistyczne idee, jest światełko nadziei. Sufizm, który kiedyś odegrał tak ważną rolę w szerzeniu, a później integrowaniu islamu, może w przyszłości ponownie okazać się zbawienny. I to już nie tylko dla Muzułmanów, ale dla całego świata. Pytanie, jak tego dokonać? Z pewnością Zachód nie może stać z boku i bacznie się przyglądać. Na to jest po prostu za późno. Trzeba działać. Wydaje się, że najlepszym rozwiązaniem jest wsparcie mistycyzmu muzułmańskiego przez kraje zachodu. Na jakich zasadach? Na to nie mam odpowiedzi, wiem jednak, że czas gra na naszą niekorzyść.

PS. Chciałbym podkreślić raz jeszcze, że pisząc w tym artykule na temat islamskich fundamentalistów, nie miałem na myśli wszystkich wyznawców Allacha. Tak jak zaznaczyłem w tekście, wrogie nurty to salafizm i wahhabizm. Znacząca większość społeczeństwa muzułmańskiego to ludzie konserwatywni, jednak nie w takim stopniu, jak wyżej wymienione skrajności.

Fot.: www.mideastweb.org

_______________________________________________
1. RAND Corporation – amerykański think tank i organizacja badawcza non-profit, pierwotnie sformowana dla potrzeb Sił Zbrojnych Stanów Zjednoczonych. Założona 14 maja 1948 roku w Santa Monica w Kalifornii na bazie rozpoczętego w końcu 1945 roku wojskowego Projektu RAND (pierwszy raport RAND ukazał się już w maju 1946 roku). W późniejszym okresie organizacja pracowała także dla innych organizacji rządowych i komercyjnych.
2. http://www.polityka.pl/swiat/przegladyprasy/284461,1,sufizm---antidotum-na-fundamentalizm.read
3. http://www.time.com/time/world/article/0,8599,1912091,00.html
4. http://fezsufifestival.tumblr.com/post/10687293076/sufism-the-arab-spring
5. http://www.huffingtonpost.com/stephen-schwartz/sufis-in-the-libyan-revolution_b_933611.html
6. http://www.worldaffairsjournal.org/article/sufis%E2%80%99-choice-egypt%E2%80%99s-political-wild-card
7. http://www.worldaffairsjournal.org/article/sufis%E2%80%99-choice-egypt%E2%80%99s-political-wild-card
8. http://www.macierz.org.pl/artykuly/sufizm/amerykanski_sufizm_stworzony_popierany_rozpowszechniany%20przez_cia.html
9. http://www.macierz.org.pl/artykuly/sufizm/amerykanski_sufizm_stworzony_popierany_rozpowszechniany%20przez_cia.html

Czytany 7256 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04