niedziela, 26 maj 2013 09:57

Paweł Jędrzejewski: Judaizm a pacyfizm: czy pacyfizm jest moralny?

Oceń ten artykuł
(4 głosów)

pacyf  opr. Paweł Jędrzejewski

W obliczu prawdziwego zła, czyli w obliczu np. Hitlera, Stalina, Pol Pota, Mao i ludzi działających na ich rozkazy – pacyfizm jest bezradny, nieskuteczny i postawa pacyfistyczna (gdy przejawia się na znaczną, decydującą skalę) stanowi niestety gwarancję, że zło może działać i mordować niewinnych i bezbronnych zupełnie bezkarnie.

Jednym z absolutnie podstawowych celów, jakie judaizmu stawia przed człowiekiem, jest dążenie do sprawiedliwości. Tego wymaga od człowieka Bóg. Tora mówi: „Za sprawiedliwością, za sprawiedliwością podążaj” (Dewarim 16:20).

Jednocześnie dla judaizmu jednym z najważniejszych pojęć jest pokój (szalom). Przejawia się to zarówno w wizjach proroków (zwłaszcza Jeremiasza), w oczekiwanej obietnicy nadejścia Ery Mesjańskiej (gdy na całym świecie zapanuje trwały pokój), ale także w modlitwach i błogosławieństwach (w każdym dziękczynieniu po posiłku wezwanie o pokój pojawia się aż dwa razy) oraz w zwyczaju pozdrawiania się w codziennych kontaktach słowem szalom i składaniu życzeń szabatowych: Szabat Szalom.

Pokój to taki stan, w którym nie istnieje niesprawiedliwość, a więc muszą również zniknąć konflikty, przemoc, tortury, zabijanie. Pokój i sprawiedliwość są jak dwie strony tej samej monety. Talmud przekonuje, że "Miecz spada na świat za odwlekanie sprawiedliwości i za wypaczanie prawa" (Pirke Awot 5:11) Prawdziwy pokój nie może być oparty na niesprawiedliwości. Dlatego więc choć Talmud nie pozwala na zabicie niewinnego człowieka, aby ocalić swoje życie – przyznaje prawo do obrony własnego życia i wystąpienia przeciwko temu, kto chciałby nam życie niesprawiedliwie odebrać. „Tego, kto przychodzi cię zamordować, zabij pierwszy" (Sanhedryn 72a).

W przeciwieństwie do większości religii Wschodu, judaizm naucza, że świat doświadczany przez nasze zmysły nie jest iluzją, więc nie jest też iluzją oddziaływanie nań naszym postępowaniem. Przeciwności, cierpienie, okrucieństwo i zło, które dostrzegamy w świecie, są prawdziwe: wymagają więc prawdziwych działań, aktywnej, stanowczej postawy. Pacyfizmprzy swoich szlachetnych założeniachtaką postawą nie jest. I ponieważ pacyfizm prowadzi do zaprzeczenia sprawiedliwości, judaizm odrzuca pacyfizm.

Dlaczego konsekwencja postawy pacyfistycznej staje się zaprzeczeniem sprawiedliwości?

Z bardzo prostej przyczyny.

Pacyfizm to nie tylko umiłowanie pokoju.

Bo któż nie miłuje pokoju?!

Pacyfizm idzie jednak dalej: neguje przeciwstawianie się złu tak bardzo, że rezygnuje z obrony życia niewinnego człowieka, jeśli ta obrona wymaga zabicia agresora. Pacyfizm odrzuca każde zabijanie, niezależnie czemu ono służy.

Gdy uznaje wyjątki od tej zasady – nie jest już pacyfizmem.

Pacyfizm jest światopoglądem zbudowanym na przekonaniu, że pozbawienie człowieka życia jest zawsze złe, niezależnie od okoliczności. Sama postawa wyrasta z pobudek idealistycznych i pozornie szlachetnych. Popełniony tu jednak zostaje błąd logiczny (i w konsekwencji etyczny) w momencie, gdy wprowadza się do swojej postawy słowo „zawsze” „zabijanie jest zawsze złe”.

Istnieje niesprawiedliwe zabieranie człowiekowi życia, ale istnieje też zabieranie sprawiedliwe. Jeżeli ktoś pozbawia życia niewinnego człowieka, najczęściej aby zaspokoić swoje egoistyczne cele (np. morderstwo na tle rabunkowym), mamy do czynienia z niesprawiedliwym zabijaniem, czyli morderstwem. Tora mówi: „Nie morduj”.

Jeżeli natomiast pozbawiamy człowieka życia w obronie niewinnych ludzi (np. odbieramy życie temu, kto próbuje popełnić morderstwo, wyłącznie po to, aby ocalić jego ofiarę), to jest to zabijanie sprawiedliwe. Tora mówi: „Nie będziesz stał bezczynnie, gdy życie twojego bliźniego jest w niebezpieczeństwie” (Wajikra 19, 16).

Pacyfizm, rezygnując z tegojakże istotnegorozróżnienia (odbieranie życia niesprawiedliwe i sprawiedliwe), popełnia niewybaczalny logiczny iprzede wszystkimetyczny błąd: bezwzględne przeciwstawianie się każdemu zabijaniu – nawet wtedy, gdy ratuje ono niewinne ludzkie życie, gwarantuje przecież w praktyce, że przypadki niesprawiedliwego pozbawiania życia niewinnych ludzi, czyli morderstwa, nie natrafią – w wyniku oddziaływania pacyfizmu – na bezpośredni opór, ale wręcz przeciwnie: znajdą w postawie pacyfistycznej zachętę i w dużym stopniu gwarancję bezkarności. Bowiem brak oporu przeciw złu to przyzwalanie na zło. [Działalność obozów śmierci podczas II wojny światowej nie została zakończona w wyniku protestów pacyfistów, ale w wyniku działań militarnych alianckich armii!]

Gdy dominuje postawa pacyfistyczna, niewinni są mordowani, natomiast winnym nie grozi utrata życia nawet gdy popełniają morderstwa. Rezygnacja pacyfisty z pozbawienia życia agresora, który morduje człowieka, oznacza w praktyce, że życie mordercy jest dla pacyfisty cenniejsze od życia ofiary. A czyż może być coś bardziej niesprawiedliwego od takiej niemoralnej postawy?

Pacyfizm jest odwieczny jak wojna, czyli tak stary jak ludzkość. Jednak jest faktem, że ruch pacyfistyczny osiągnął niespotykaną dotąd popularność i wpływy w ciągu ostatnich stu lat. Powodów jest wiele, ale jednym z nich jest na pewno postępująca laicyzacja świata zachodniegojego odchodzenie od religii, od etycznego monoteizmu.

Skąd taka teza?

Gdy ideałem przestaje być życie zgodne z etyką Dekalogu, to staje się nim po prostu życie.

Bo cóż jest wtedy cenniejszego od samego życia? Samego trwania?

A dlaczego życie zgodne z zasadami przestaje być wartością najwyższą?

Bo laicyzacja pozbawia człowieka wiary, że istnieje cokolwiek poza życiem: a więc przede wszystkim Bóg, który oczekuje od człowieka czynienia Dobra, moralność zakotwiczona w etycznym monoteizmie, wizja rozliczenia ludzkich czynów, dusza i jej wyjątkowy status. Gdy przestaje się wierzyć w Boga i to, że istnieje poza życiem coś, co warte jest więcej niż życieżycie automatycznie staje się najważniejsze.

Z pozoru wygląda to jak kolosalny postęp w rozwoju ludzkości: bo oto zamiast wojen i konfliktów religijnych, tworzy się społeczeństwo ceniące po prostu ludzkie życie, a więc społeczeństwo, w którym nikt nie będzie nikogo chciał atakować, torturować i mordować. Niestety – jak przekonuje historia w sposób najbardziej dobitnyjest to tylko utopia. Utopia, ponieważ miałoby to sens, gdyby w jakiś cudowny sposób przestały istnieć w tym samym czasie konflikty pomiędzy ludźmi, gdyby zapanowała już Era Mesjańska, gdyby zatriumfowała sprawiedliwość.

A tak przecież nie jest.

I wtedy przekonanie, że życie jest najcenniejsze, bo już nic nie ma poza nim – obraca się przeciwko człowiekowi.

Najlepszym przykładem jest tu historia pierwszej połowy XX wieku, gdypo potwornych doświadczeniach I wojny światowejEuropa chciała pacyfizmem odpowiedzieć na zagrożenie ze strony Hitlera i nazizmu. Zamiast zdusić niebezpieczeństwo, jakie on stwarzał, w zarodku, zwlekała długo, chcąc za wszelką cenę uniknąć konfliktu zbrojnego. I najpierw oddała mu po kolei wszystko, czego żądał, by na koniec i tak musiały zginąć miliony ludzi, nim III Rzesza została zdruzgotana.

Pacyfizm współczesny jest produktem ubocznym rozpadu wartości etycznego monoteizmu. Nieprzeciwstawianie się złu maw teorii – pokonywać zło metodami pokojowymi, jednak w praktyce gwarantuje, że zło zwycięża, pochłania wiele ofiar, a na koniec i tak musi zostać pokonane siłą i przemocą.

Każdy człowiek, który jest zdrowy psychicznie, uważa, że pokój jest lepszy od wojny. Każdy wie, że wojna to cierpienie, zniszczenie, zagłada. Dlatego właśnie ideologia pacyfizmu brzmi tak atrakcyjnie i wielu ludzi zgadza się z nią entuzjastycznie.

Naiwność pacyfizmu, który odrzuca metody jakiegokolwiek czynnego oporu przeciw złu, dobrze ilustrują słowa Mahatmy Gandhiego. W 1938 roku, już po Nocy Kryształowej (Kristallnacht), Gandhi radził niemieckim Żydom: Jestem pewien, że najbardziej kamienne niemieckie serca ustąpią, jeżeli tylko Żydzi przyjmą zasady nie odpowiadania przemocą na przemoc.

O tym, jak bardzo nie miał racji Gandhi, świadczą miliony ofiar Holokaustu, które nie stawiały oporu.

Bo gdy przeciwnikiem pacyfisty (tak jak było to w przypadku Gandhiego i ruchu wyzwoleńczego Indii) jest Churchill i Anglicy – bierny opór, odrzucenie przemocy i oporu czynnego, umożliwiają zwycięstwo. Ale czy w komunistycznej Rosji nie było pacyfistów? Czy nie było ich w nazistowskich Niemczech? Byli, tylko nie wiemy o nich nic, bo zostali po prostu rozstrzelani, powieszeni, zagazowani albo zagłodzeni w gułagach lub w obozach koncentracyjnych. Ani rosyjski ani niemiecki Gandhi nigdy nie mieli nawet najmniejszej szansy, aby świat dowiedział się o ich istnieniu.

Bowiem w obliczu prawdziwego zła, czyli w obliczu np. Hitlera, Stalina, Pol Pota, Mao i ludzi działających na ich rozkazy – pacyfizm jest bezradny, nieskuteczny i postawa pacyfistyczna (gdy przejawia się na znaczną, decydującą skalę) stanowi niestety gwarancję, że zło może działać i mordować niewinnych i bezbronnych zupełnie bezkarnie.

Z tego punktu widzenia pacyfizm zamiast pokonywać zło, staje sięwbrew swoim intencjomsojusznikiem zła. Dlatego więc można mówić o niemoralności pacyfizmu, jako ideologii, która wypełnia w ludzkiej świadomości puste miejsca po zanikających ideałach etycznego monoteizmu.

Tekst pochodzi z fzp

Czytany 5046 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04