czwartek, 26 listopad 2009 11:53

Paweł Godlewski: Polityczne i ekonomiczne skutki wojny Iraku z Iranem

Oceń ten artykuł
(0 głosów)
alt Paweł Godlewski

Stan gospodarki irackiej był elementem, który zadecydował o tym, że nie można było uznać Iraku za zwycięzcę tego najdłuższego konfliktu XX wieku. Gdyby było inaczej Saddam Husajn nie musiałby wydawać rozkazu ataku na Kuwejt.

Zwycięstwo w wojnie iracko-irańskiej zostało powszechnie przyznane Irakowi. Saddam Husajn nie dał się pokonać ajatollahowi Chomeiniemu i co więcej, po zakończeniu konfliktu został najpotężniejszym przywódcą w świecie arabskim. Czy akurat tak wyglądała sytuacja, jest to wątpliwe. Po pierwsze porozumienie zostało zawarte z inicjatywy obydwu zainteresowanych stron, po drugie Irak wyszedł z wojny niemal na kolanach. Można wprawdzie argumentować, że Saddam Husajn zatrzymał potencjalną „rewolucję Mahdiego” i uratował kraje Zatoki Perskiej przed powstaniem ludności szyickiej, jednak twierdzenie te wymaga założenia, że ówczesny Iran zdolny był politycznie, wojskowo i ekonomicznie do eksportu takiej rewolucji. Z tej perspektywy rzeczywiście należy to uznać in plus, gdyż to Irak został niekwestionowanym liderem wśród państw arabskich. Drugą stronę tego medalu stanowiła iracka gospodarka, która została prawie doszczętnie zniszczona w skutek działań wojennych. Właśnie stan gospodarki irackiej był elementem, który zadecydował o tym, że nie można uznać Iraku za zwycięzcę tego najdłuższego konfliktu XX wieku. Gdyby było inaczej Saddam Husajn nie musiałby wydawać rozkazu ataku na Kuwejt.
Gros wpływów do budżetu Iraku i reszty państw arabskich stanowiły zyski ze sprzedaży ropy naftowej. Ponieważ iraccy i irańscy wojskowi podczas toczonych walk permanentnie niszczyli wszelkie instalacje naftowe swojego wroga już w pierwszych latach konfliktu rafinerie i linie przesyłowe obu państw były w stanie opłakanym, zaś wydobycie ,,czarnego złota’’ dramatycznie spadało. Pieniądze z ropy, którą udało się uchronić, Irak wydawał na cele wojskowe. W 1979 roku Irak poświęcał więcej procent PKB na zbrojenia niż Francja, Indie, Japonia, Turcja i Stany Zjednoczone razem wzięte. W 1985 roku rząd w Bagdadzie wydał na ten cel 14,2 miliarda USD w twardej walucie, co stanowiło około 60 procent profitów z exportu ropy naftowej. W latach 1980-1989 liczba czołgów wzrosła z 1900 do 6300, ilość samolotów z 339 do ponad 500. (1) W szczytowym okresie działań wojennych wydatki militarne doszły do około 25 miliardów USD, żeby spaść do i tak wysokiego poziomu 16,5 miliardów pod koniec wojny. Arsenał militarny państwa tak się rozrósł, że niektórzy eksperci upatrywali w Iraku kolejne mocarstwo na skalę światową. Gospodarka w coraz większym stopniu była przestawiana na charakter zbrojeniowy. Prawdopodobnie nikt z ówczesnych ekonomistów irackich nie zdawał sobie sprawy do czego to doprowadzi. Do skali wydatków trzeba dodać ciężar jaki poniosło społeczeństwo. Liczba czynnych żołnierzy wzrosła z 220 tys. do 1 miliona pod koniec wojny i był to wzrost rzędu 350%. (2) De facto oznaczało to, że milion zdrowych mężczyzn nie rozwijało gospodarki państwa, a ich potencjał był marnowany na walkę. Doprowadziło to do zatrzymania wielu projektów rozwojowych. Rolnictwo, które było ważniejsze od przemysłu naftowego, stopniowo zanikało (3). Ludność cierpiała z powodu głodu, ale to akurat nie było żadnym problemem w systemie wartości Saddama Husajna. Podczas ośmiu lat działań wojennych życie straciło ok. miliona Irakijczyków.
W chwili rozpoczęcia działań wojennych rezerwy walutowe Bagdadu wynosiły 36 miliardów USD, jednak notoryczne przerwy w wydobyciu i eksporcie ropy całkowicie zakłócały bilans finansowy Iraku. Wpływy ze sprzedaży ropy w latach wojny wyniosły 48,4 miliarda USD, podczas gdy na zbrojenia wydano dwa i pół razy więcej, ponad 120 miliardów USD (4). Wszystkie wydatki związane z prowadzeniem wojny oszacowano na 241 miliardów USD, więcej niż Irak zarobił na eksporcie ropy od lat 30-tych XX wieku. (5) Państwo nie było w stanie same podołać tak olbrzymim wydatkom.
Dla kontrastu Iran, którego spora część pól roponośnych dalej działała poprawnie, mógł nabywać broń za gotówkę. Irak tą zdolność stracił. Niezbędna stała się pomoc finansowa krajów trzecich. Występowała ona w postaci bezpośredniego fundowania uzbrojenia, bądź poprzez zwykłe przelewy gotówki. W 1983 roku Arabia Saudyjska sfinansowała Irakowi kupno pięć nowoczesnych samolotów francuskich Super-Etendard. Ponadto władze w Rijadzie zniosły prawo zakazujące sprzedaż broni zakupionej przez Królestwo stronie trzeciej. Dzięki temu możliwe stało się dostarczenie Irakowi nowoczesnych brytyjskich systemów nawigacyjnych. (6) Tego typu transakcji odbyło się bardzo dużo. Kluczowe były jednak przelewy twardej waluty. Amerykański US Export-Import Bank ustalił, że w chwili zakończenia wojny długi Iraku wynosiły 27 miliardów USD krajom zachodu i 50 miliardów USD krajom Zatoki Perskiej (7). Połowa drugiej pożyczki została uznana przez Kuwejt i Arabię Saudyjską za bezzwrotną. Kondycja gospodarcza Iraku była w stanie tragicznym, nie było mowy o jakiejkolwiek spłacie wierzytelności. W ciągu ośmiu lat ten arabski kraj przeistoczył się z dobrze prosperującego państwa w trzeciego największego kredytobiorcę na świecie (po Brazylii i Meksyku) z ogólnym długiem szacowanym na 80 miliardów dolarów. (8) Saddam Husajn potrzebował jednak kolejnych funduszy na odbudowanie kraju, a szczególnie infrastruktury naftowej. Jednym z większych problemów było odblokowanie kluczowego kanału Szatt El-Arab. Droga wodna była niemal niedostępna dla jednostek pływających z powodu zalegających tam wraków maszyn i innych zanieczyszczeń wojennych. Żadne państwo Zatoki nie było zainteresowane udzielaniem kolejnych pożyczek. Co więcej, Kuwejt wycofał się z odpuszczenia połowy kredytu i zażądał zwrotu pełnej kwoty pieniędzy.
W tej sytuacji jedynym wyjściem Saddama Husajna było odbudowanie przemysłu naftowego i oparcie odbudowy kraju na pieniądzach z ropy naftowej. Nie było to takie proste. Pierwszym problemem była niska cena surowca. W marcu 1990 roku wydobycie ropy przez OPEC wzrosło do najwyższego poziomu od 1982 roku i wynosiło 24 miliony baryłek dziennie. Odpowiedzialne za to były głównie Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie, które zwiększały wydobycie licząc na większe zyski. Sytuacja zachwiała rynkiem ponieważ popyt nie bilansował się z podażą i cena zaczęła spadać. Nawoływanie Sekretariatu Generalnego OPEC o zwiększenie zakupów ropy przez państwa rozwinięte nic nie dało. 12 kwietnia za baryłkę ropy płacono 18 dolarów, ale już w maju cena spadła do 14 USD. Było to zdecydowanie za mało, jak na potrzeby Iraku, który z każdym dolarem tracił ok. miliarda USD rocznie (9). Żeby podnieść wartość surowca należało zmniejszyć jego ilość na rynku. Można to było osiągnąć przez zmniejszenie kwot wydobycia przez członków OPEC, na co zdecydowanie nie zgadzał się Kuwejt. Jeszcze w lipcu 1989 roku na szczycie kartelu wydano polecenie władzom kuwejckim, żeby te zmniejszyły wydobycie do poziomu 1 037 000 baryłek dziennie. Odpowiedzią kuwejckiego ministra ds. ropy była propozycja 1 350 000 baryłek ponieważ tego wymagała ówczesna kondycja budżetowa jego kraju.
Z jednej strony Kuwejt potrzebował gotówki - głównie z powodu rozbudowy sił powietrznych i upadku giełdy al-Manakh (co zostało spowodowane m.in. przez działalność spekulacyjną panującej rodziny Sabbahów). Z drugiej to małe państwo arabskie posiadało ok. 100 miliardów rezerw walutowych. Irak miał niemal tyle samo, tyle że na debecie. (10) Sytuacja się zaogniała. Irak poszedł inną drogą i zaczął proponować konkretne ceny, do jakich miała dojść ropa naftowa. Początkowo było to 25 dolarów, jednak przy braku poparcia żądania zeszły do 21 USD i utrzymywania ceny nie niższej od 18 USD (11). Propozycja została uznana za racjonalną i strony doszły do porozumienia. Nie na długo, ponieważ Kuwejt po raz kolejny zaczął kwestionować dyrektywy OPEC sabotując wyznaczone kwoty wydobycia. Saddam Husajn postanowił rozwiązać ten problem podczas rozmów z przywódcami państw kartelu. Na szczycie w 1990 roku iracki prezydent za zamkniętymi drzwiami ostro skrytykował politykę małego szejkanatu. Padły również oskarżenia o kradzież irackiej ropy z jego południowych pól Ar-Rumaila. Kradzież została oszacowana na 2,4 miliarda dolarów. Insynuacje zostały odrzucone, a same zabiegi Iraku nie były zbyt pozytywnie odbierane. Panowała opinia, że zamiast szukania drogi do przywództwa w świecie arabskim, Saddam Husajn powinien skupić się na modernizacji kraju. Z kolei w ostrej i odważnej polityce Kuwejtu dopatrywano się wpływów brytyjskich. Jakkolwiek krytykowano Irak, kraje arabskie wolały współpracować z tym krajem znając usposobienie jego prezydenta. Konflikt interesów w Zatoce Perskiej był coraz bardziej widoczny.

Poza brakiem zrozumienia w sprawach gospodarczych i ekonomicznych, głównym problemem w stosunkach iracko kuwejckich była wspólna granica i charakterystyka polityki zagranicznej obydwu państw. Za stronę poszkodowaną w tym konflikcie uważał się Irak, który cały czas „cierpiał” z powodu ograniczonego dostępu do Zatoki Perskiej. Jak wspominałem zmuszało to Bagdad do tłoczenia ropy w rurociągach przez kraje sąsiednie. Każdy konflikt zakłócał dostawy i Irak tracił ogromne sumy pieniędzy. Szeroki dostęp do morza byłby rozwiązaniem tej patowej sytuacji. Nie dało się jednak obejść postanowień granicznych z pierwszej połowy XX wieku. Mniej więcej do czasu pierwszej wojny światowej szejkanat kuwejcki polegał administracyjnie dzisiejszemu irackiemu miastu Basra. Zręczna polityka panującego tam od XVIII wieku rodu Sabbahów zachowywała ten teren w stanie względnej niezależności. Było to możliwe dzięki polityce zagranicznej polegającej na równoważeniu wpływów silniejszych Turków, Wahabitów z Saudami oraz Brytyjczyków. W 1913 Brytyjczycy osiągnęli porozumienie z Otomanami i Kuwejt stał się autonomicznym okręgiem imperium osmańskiego. Turcy jednak nie dopuścili do tego z powodu nowego sojuszu z Niemcami. W tej sytuacji Londyn zawarł bezpośrednie porozumienie z władcą Mubarakiem as-Sabbahem i Kuwejt stał się niezależny od Stambułu (12). W 1922 roku w Al-Ukajr została zorganizowana konferencja z udziałem Arabii Saudyjskiej, Iraku i Kuwejtu. Przewodniczącym spotkania był komisarz brytyjski w Bagdadzie, sir Percy Cox. Był to dobry przykład w jaki sposób Wielka Brytania wpływała na stosunek sił w regionie. Ustalanie granic przebiegło w ten sposób, że na południu stworzono obszar neutralny i wyjęty spod panowania Kuwejtu, co stanowiło rekompensatę Arabii Saudyjskiej za straty terytorialne na rzecz Iraku. Kuwejt obecną granicę z Irakiem uzyskał jako wynik ukarania Iraku za opowiedzenie się w wojnie za Niemcami. Karą było właśnie odcięcie państwa irackiego od szerokiego dostępu do morza, kanał Szatt El-Arab był niezwykle łatwy do zablokowania. Dla kontrastu mały Kuwejt posiadał sto dziewięćdziesiąt kilometrów wybrzeża nad Zatoką i największy naturalny port w regionie. (13) Granica została oficjalnie potwierdzona po uzyskaniu niepodległości przez Irak w 1932 roku. Kuwejt został niepodległym państwem 19 czerwca 1961 roku. Niemal natychmiast po tym wydarzeniu rewizji granic zaczął się domagać pułkownik Kassim. Prośba Kuwejtu o pomoc nie została należycie doceniona przez kraje Zatoki więc małe państwo przyjęło na swój teren kontyngent wojsk brytyjskich. Miesiąc później Kuwejt został przyjęty do Ligi Arabskiej i wreszcie uzyskał pomoc w postaci wojsk tej organizacji. Był to pierwszy poważniejszy kryzys pomiędzy Irakiem i Kuwejtem. Kolejny spór wybuchł w 1973 roku. Irak zajął strażnicę As-Sanitę na północy Kuwejtu. Tym razem chodziło o opanowanie strategicznych wysp Bubijan i Warba, które strzegły wejścia do irackiego portu wojennego w Um Kasr. Obydwie strony wycofały stamtąd wojska dopiero w 1977 roku (14). Kuwejt zaczął rozbudowywać siły zbrojne i marynarkę wojenną, żeby mieć jakąkolwiek kartę przetargową.
Kolejnym problemem lub raczej przeszkodą w obustronnych kontaktach był charakter społeczny ludności zamieszkującej te tereny. Wywodziło się to z zakorzenionego antagonizmu pomiędzy Arabami z północy (Al-Shimal) i Arabami z południa (Al-Khalij), zamieszkującymi obszary nad Zatoką Perską (15). Ludność wywodząca się z wielkich miast: Bagdad, Damaszek i Kair doświadczyła wielu przewrotów i wojen, które dewastowały życie społeczne i gospodarcze. Dla kontrastu ziemie południowe były bardzo zamożne i nie doświadczyły aż tak wielu kryzysów. Naturalnym było, że północ nabierała z czasem charakteru radykalnego. Tego typu procesy można obserwować w wielu innych regionach świata. Paradoksem Bliskiego Wschodu było to, że kraje świeckie były antyzachodnie, podczas gdy kraje ortodoksyjne wręcz przeciwnie.
Z końcem 1989 i początkiem 1990 roku wszystkie te konflikty wychodziły stopniowo na światło dzienne przybierając coraz gwałtowniejszy charakter. Na froncie międzynarodowym Irak również nie mógł osiągnąć konsensusu. Stosunki z Zachodem, a szczególnie ze Stanami Zjednoczonymi znacznie się ochłodziły i z czasem zaczęły się znacznie pogarszać. Kiedy Irak wyłonił się w 1988 roku jako najsilniejsze państwo Zatoki administracja USA nie były pewne jakie powinno być ich podejście do nowej sytuacji. Najbardziej korzystnym układem byłoby zastosowanie polityki równowagi sił w Zatoce Perskiej. Pomimo, że Irak był postrzegany jako czynnik potencjalnie destabilizujący, administracja Busha opowiadała się raczej za kooperacją niż wrogim podejściem. W Stanach Zjednoczonych poglądów na charakter stosunków z Irakiem było jednak wiele. Ważnym wydarzeniem było użycie przez Irak broni chemicznej przeciwko Iranowi, co wychodziło poza wszelkie konwencje prowadzenia wojny i powodowało spore obawy. Koła opowiadające się za twardym podejściem do Iraku skupiały się wokół Departamentu Obrony, wywiadu i części Kongresu USA (16). Podczas gdy administracja wysyłała oficjalnymi kanałami zapewnienia o chęci współpracy niektórzy kongresmani i media oskarżały Irak o działanie wbrew pokojowi. Stany Zjednoczone w ramach dobrej woli eksportowały nawet do Iraku tak bardzo pożądane zboże. Od 1985 roku w ciągu pięciu lat, USA wyeksportowały tam artykuły rolnicze warte ok. 4 miliardów dolarów (17).
Oficjalna polityka administracji Busha i zgoła inne podejście mediów dezorientowały nieco Irak, który nie widział jak na to reagować. 6 października 1989 roku szef irackiego MSZ, Tarik Aziz, spotkał się w Waszyngtonie z Georgiem Bushem i sekretarzem stanu Jamesem Bakerem. Strona amerykańska zapewniała o konstruktywnym podejściu Waszyngtonu i braku wrogiego podejścia do Iraku w kołach rządzących. (18) Jednocześnie Ambasada USA w Bagdadzie co raz musiała wysyłać przeprosiny do pałacu prezydenckiego za artykuły opublikowane w swoich gazetach. Na początku lat 90-tych relacje bilateralne weszły w kolejną fazę. Saddam Husajn oskarżał USA o przewodzenie międzynarodowemu spiskowi przeciwko Irakowi (19). Z drugiej strony kilka poważnych incydentów sprawiło, że społeczeństwo i prasa zachodnia już co raz bardziej otwarcie manifestowały swoją wrogość wobec reżimu. Jeden z obywateli irackich zamieszkujących Kalifornię został aresztowany za rzekome zabójstwo członka irackiej misji ONZ. W odpowiedzi Bagdad relegował z Iraku jednego z amerykańskich dyplomatów. 9 marca 1990 roku irański dziennikarz z brytyjskim paszportem został aresztowany w Iraku za szpiegostwo i po szybkim procesie stracony. Brytyjski Observer nazwał Saddama "Rzeźnikiem z Bagdadu". (20) Tydzień później doszło do jednego z ciekawszych i bardziej tajemniczych wydarzeń w tamtym okresie. W Brukseli w swoim pokoju hotelowym został zastrzelony kanadyjski ekspert ds. broni, Gerald Bull. Jego rodzina zeznała, że Kanadyjczyk był wielokrotnie zastraszany przez izraelski Mossad, na który padło główne podejrzenie o zabójstwo. Przyczyną była współpraca Bulla z irackim reżimem nad budową tzw. ,,superdziała’’. Działo mogłoby miotać pociskami aż na terytorium Izraela stąd tak zdecydowana reakcja Tel Awiwu. Kilka dni po zabójstwie brytyjski kontrwywiad zatrzymał partię części do ,,superdziała’’, które była już w drodze do Iraku. 28 marca 1990 roku w Londynie zostało zatrzymanych pięciu handlarzy bronią, którzy próbowali sprzedać Bagdadowi obwody elektryczne mogące służyć do budowy bomby atomowej (21). Irak powoli przekraczał linię, zza której nie było powrotu. W kwietniu 1990 roku Saddam Husajn znacznie zaostrzył retorykę wobec Izraela. ”Na Boga sprawimy, że pół Izraela zostanie pochłonięte przez ogień, jeśli ten spróbuje czegoś przeciwko Irakowi” – to słowa Husajna z przemówienia 2 kwietnia. (22) Iracki prezydent przestrzegał przed powtórzeniem izraelskiego bombardowania irackiej elektrowni atomowej w 1981 roku. Na granicy z Jordanem zostały rozmieszczone wyrzutnie rakiet SCUD mających w zasięgu miasta izraelskie. 10 dni po przemówieniu administracja Busha wysłała delegację pięciu senatorów do Mosulu, gdzie mieli się spotkać z Saddamem i otrzymać gwarancję, że ten nie zaatakuje Izraela.
Pomimo takiego rozwoju sytuacji Stany Zjednoczone kontynuowały politykę konstruktywnego zaangażowania. Było to o tyle dziwne, że przez cały czas wywiad amerykański donosił z Iraku o nieprzestrzeganiu praw człowieka, łamaniu Układu o Nierozprzestrzenianiu Broni Jądrowej, omijania kontroli importowych i wydawaniu amerykańskich kredytów rozwojowych na inne cele (23). Możliwe, że USA ulegały presji niektórych krajów arabskich, które nie chciały drażnić Saddama Husajna (24).

Wydarzenia powoli wymykały się kontroli. Przełomowym momentem był lipiec, kiedy prezydent Iraku zażądał od Kuwejtu 10 miliardów dolarów zadośćuczynienia za poniesione straty. Tydzień później w święto Dnia Rewolucji zapowiedział, że jeśli Kuwejt i ZEA nie zaprzestaną nadprodukcji Irak użyje siły jako argumentu. (25) Mediacji podjęły się Arabia Saudyjska wraz z Ligą Arabską. Pomimo to 21 lipca irackie siły zaczęły zajmować pozycje na granicy z Kuwejtem. Oczy całego świata arabskiego zwróciły się w stronę USA. Jeszcze 19 lipca James Baker zapowiedział, że USA nie zajmą roli w arabsko arabskim bilateralnym sporze granicznym ponieważ Stany Zjednoczone pozostają ,,skoncentrowane na zapewnieniu wolnego przepływu ropy naftowej z Zatoki’’, aczkolwiek wspierają swoich przyjaciół. 24 marca Margaret Tutwiler, rzecznik Departamentu Stanu wydała oświadczenie, że Stany Zjednoczone nie mają żadnych układów obronnych z Kuwejtem (26). Administracja nie bardzo wiedziała jak się zachować wobec niedawnego sojusznika, Iraku. Prezydent Bush otrzymywał mylne opinie wywiadowcze, które zakładały, że Irak oprócz posiadania gazów bojowych nie stanowił realnego zagrożenia militarnego. 25 lipca doszło do spotkania ambasador Glaspie z Saddamem Husajnem. Strona amerykańska zapowiedziała, że nie chce wyższych cen za ropę naftową. Prezydent Iraku odpowiedział, że 25 USD za baryłkę ropy to nie jest wcale dużo. Co do rozmieszczenia wojsk na południu Saddam Husajn zapewnił, że nie jest agresorem i próbuje jedynie znaleźć wyjście z sytuacji (27). Ambasador Glaspie wypowiedziała się na temat granic z Kuwejtem podobnie jak Tutwiler (28). O kompletnej nieznajomości powagi sytuacji świadczy wyjazd Glaspie 30 lipca na urlop.
W tym samym czasie z nową inicjatywą wyszły kraje arabskie, które zorganizowały iracko-kuwejckie rozmowy w Jeddah na terenie Arabii Saudyjskiej. Pomimo zgody Iraku na nowe mediacje liczba jednostek na granicy stale się zwiększała. 31 lipca stacjonowało tam już 100 000 żołnierzy i 300 czołgów. Jedyną odpowiedzią USA było wysłanie 8 okrętów (bez lotniskowca) na ćwiczenia do ZEA (29). Na szczycie w „Jeddah” reprezentujący Saddama Husajna Izzat Abraham oświadczył, że nadprodukcja ropy przez Kuwejt i ZEA to ,,akt wojny’’. (30) Stało się jasne, że Irak jest nastawiony na zdecydowane kroki. Na nic się zdało spotkanie OPEC pod koniec lipca w Genewie, na którym ustalono nowe kwoty wydobycia i ceny ropy na 21 dolarów (31). Bagdad zerwał wszelkie rokowania i 2 sierpnia niespodziewanie zaatakował Kuwejt. Saddam Husajn uważał, że zajęcie Kuwejtu i zainstalowanie przyjaznego reżimu nie spotka się z reperkusjami ponieważ Arabia Saudyjska nie wpuści na swoje terytorium żadnych zachodnich wojsk. Ziemia iracka również miała być bezpieczna ponieważ kontrolowanie kuwejckiego wybrzeża uniemożliwiało potencjalny desant (32). Sama inwazja nie jest warta szczególnej analizy z powodu przytłaczającej przewagi wojsk irackich nad kuwejckimi. Streściła się do przejażdżki luksusową autostradą kuwejcką Północ-Południe. (33) W Stanach Zjednoczonych inwazja była odbierana różnie zależnie od szczebla władzy. Biały Dom i Departament Stanu były bardzo zaskoczone, ponieważ do ostatnich dni były przekonane o chęci współpracy ze strony irackiej. Departament Obrony, CENTCOM i US Navy (Marynarka Wojenna Stanów Zjednoczonych) były na agresję częściowo przygotowane. Realistyczne podejście do problemu wśród tych kół zmusiło je do opracowania wstępnych planów obronnych (34).
Z biegiem czasu nie tylko w USA, ale także na świecie dostrzeżono jakie implikacje wynikały i mogły jeszcze wyniknąć z zajęcia Kuwejtu przez Irak. W 1990 roku produkcja ropy naftowej w Kuwejcie wynosiła 1,7 miliona, w Iraku 2,6 miliona, zaś w Arabii Saudyjskiej 5,3 miliona baryłek dziennie (35). Po aneksji kuwejckich pól roponośnych Irak wszedł w posiadanie przemysłu zdolnego do wyprodukowania w sumie 4,3 miliarda baryłek dziennie. To ok. 22 procent ówczesnych potwierdzonych rezerw tego surowca na świecie, co stanowiło 15 procent światowego handlu ropą naftową. Pomimo, że było to nadal znacznie mniej niż możliwości Arabii Saudyjskiej zaczęto poważnie się obawiać. Irak na arenie międzynarodowej nie cieszył się opinią zaufanego partnera. Charakter ustroju tego państwa mógł doprowadzić do destabilizacji światowej gospodarki. Można sobie wyobrazić jaką kartę przetargową posiadał wtedy Saddam Husajn. Zachód, a szczególnie Stany Zjednoczone nie mogły sobie pozwolić na tak niepewnego partnera w handlu ropą naftową. Nikt nie miał zamiaru pozostawać w ,,naftowej’’ łasce Saddama Husajna. Obawy istniały również w samym OPEC, które obawiało się znacznego wzrostu mocy decyzyjnej Iraku.
Już kilka dni po zakończeniu walk amerykańskie satelity obserwowały okopywanie się irackich oddziałów na granicy z Arabią Saudyjską, które często urządzały agresywne rajdy rozpoznawcze na drugą stronę granicy (36). 3 sierpnia z prezydentem Bushem, sekretarzem obrony Richardem B. Cheneyem i szefem połączonych sztabów Colinem L. Powellem spotkał się Książe Bandar bin Sultan, ambasador Arabii Saudyjskiej w Waszyngtonie. Tematem rozmów była potencjalna napaść Iraku oraz środki zaradcze. W Stanach Zjednoczonych plany obronne tego regionu były opracowane już w 1980 po ogłoszeniu doktryny Cartera. Zakładały one odrzucenie inwazji sowieckiej, ale od 1989 roku grupa amerykańskich strategów pod dowództwem gen. Schwartzkopfa uwzględniła w nich agresorów regionalnych. (37) Szybko dostosowane plany zostały przedstawione 2 sierpnia na posiedzeniu amerykańskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Schwarzkopf proponował działania podzielone na dwie fazy. Stopień Jeden zakładał uderzenie na irackie instalacje przy użyciu samolotów z lotniskowców, Stopień Dwa (Plan Operacyjny 90-102) był to wspomniany wyżej plan obrony Arabii Saudyjskiej (38). Jeśliby założyć wtedy, że Saddam Husajn miał w planach dalszą ekspansję sytuacja okazałaby się krytyczna. Znajdujące się w zasięgu Iraku Zjednoczone Emiraty Arabskie, Arabia Saudyjska i zajęty już Kuwejt posiadały niemal połowę światowych rezerw ropy. Wywoływało to co najmniej spore obawy w Stanach Zjednoczonych i innych krajach rozwiniętych.
Podczas pierwszych dni sierpnia 1990 roku najważniejszym zadaniem prezydenta Busha i jego administracji była ochrona Arabii Saudyjskiej, nawet jeśli ta nie była tym zainteresowana. Kuwejt, pomimo sporych możliwości naftowych, pozostawał pionkiem. Collin Powell powiedział nawet, ,,nie widzę nas idących na wojnę za Kuwejt. Za Arabię Saudyjską tak, ale nie za Kuwejt’’ (39). Po spotkaniu z saudyjskim ambasadorem sprawa pozostawała otwarta. Król Fahd nie podjął decyzji pomimo, że nie było żadnej możliwości zatrzymania Iraku przez te dwa państwa. Wojska Saddama ustępowały pod względem wielkości tylko Chinom, Związkowi Radzieckiemu i Wietnamowi. Armia liczyła 900,000 żołnierzy, zorganizowanych w sześćdziesiąt trzy dywizje, w tym osiem elitarnych ugrupowań Gwardii Republikańskiej. Na stanie uzbrojenia znajdowały się setki czołgów T-72, południowoafrykańskie działa 155 mm, chińskie i radzieckie wyrzutnie rakiet, nie wspominając o samolotach Su-24, czy francuskich Miragach (40). Co ciekawe, Irak miał więcej ludzi pod bronią, niż Arabia Saudyjska obywateli w wieku poborowym. ZEA były jeszcze mniejszym państwem i gorzej przygotowanym do jakiejkolwiek walki. Żeby przekonać Saudów, Amerykanie udostępnili im zdjęcia wywiadowcze o ruchach wojsk irackich w stronę granicy z Arabią Saudyjską. Wśród jednostek miały się podobno znajdować bombowce z ładunkami gazów bojowych. Takie źródło można różnie interpretować albo nawet lekko naginać, jednak fakt przesuwania się jednostek pozostawał faktem, niezależnie ile ich było.
Warto się zastanowić nad tym, w jakim celu Saddam Husajn je przemieszczał? Jeśli weźmie się pod uwagę jego wypowiedź o tym, że nie obawia się zgody Saudów na wpuszczenie zachodnich wojsk, nasuwa się przypuszczenie, że prezydent Iraku rzeczywiście myślał o wkroczeniu do Arabii Saudyjskiej. Największe na świecie pola roponośne znajdowały się jedynie ok. 200 kilometrów od granicy z Kuwejtem. 9 sierpnia do Egiptu zbiegł z Iraku mężczyzna, który przedstawił rzekome tajne plany Saddama co do napaści na Królestwo. Autentyczności nie udało się zweryfikować, jednak zawarte w nich założenia taktyczne okazały się jak najbardziej wiarygodne (41). Wojska Arabii Saudyjskiej zostały postawione w stan najwyższej gotowości. Pomimo ciągłej presji USA król Fahd nadal nie zgadzał się na przyjęcie US Army. Według monarchy kraj potrzebował jedynie małej pomocy amerykańskiej przy operacjach lotniczych. Po wielu naciskach i perswazjach król ugiął się i późnym wieczorem 6 sierpnia zgodził na propozycję Amerykanów. Jeszcze jednym czynnikiem, który hamował ostateczną decyzję, była religia. Pomimo, że był on władcą niemal absolutnym, musiał uzyskać zgodę czołowych przedstawicieli plemiennych i liderów religijnych. Fahd po usilnych staraniach dyplomatycznych dopiął swego i otrzymał fatwę od Wielkiego Muftego bin Baza.
W tamtym czasie przewinął się jeszcze wątek Osamy bin Ladena. Ten bojownik wrócił do rodzinnej Arabii w 1989 roku po wojnie z ZSRR w Afganistanie. Podczas rokowań saudyjsko-amerykańskich bin Laden zaproponował, że Królestwo obronią jego ,,Afgańscy Arabowie’’. Książe Sułtan wyśmiał ten pomysł kwitując, że ,,w Kuwejcie nie ma jaskiń’’. Saudyjski bojownik, zapytany jeszcze co by zrobił, kiedy zostałby zaatakowany przez przeważające siły dysponujące bronią chemiczną odpowiedział, że obroniłby się wiarą. Także nikt nie wziął tej propozycji na poważnie (42).

Saddam Husajn cały czas zapewniał cały świat, że nie ma zamiaru atakować Arabii Saudyjskiej. Co więcej, 6 sierpnia zaprosił do swojego pałacu amerykańskiego charge d’affairs Josepha Wilsona i przekazał wiadomość prezydentowi Bushowi. Zaznaczał w niej, że Kuwejt jest krajem bez granic, więc nie można rozpatrywać agresji w szerszym kontekście oraz obiecywał nie podejmowanie żadnych poważnych kroków w stosunku do Królestwa (43). Na forum publicznym potwierdził swoje pozytywne podejście do Arabii Saudyjskiej, jeśli ta nie będzie zachowywać się wrogo w stosunku do Iraku. Zamknięcie irackich ropociągów biegnących przez terytorium Saudów w stronę Morza Czarnego zostało uznane za wrogie posunięcie. Stosunki pomiędzy dwoma krajami zaostrzały się. Irak znalazł się w patowej sytuacji ponieważ wcześniej Turcja zablokowała drogę irackim tankowcom pobierającym ropę z terminali na terenie Turcji. Niemal cały eksport surowca został zablokowany. Saddam Husajn jeszcze tylko raz skierował się bezpośrednio do Amerykanów z propozycją ugody. Według źródeł kuwejckich ok. 10 sierpnia Bagdad zaproponował wycofanie swoich wojsk z Kuwejtu i współpracę przy ustalaniu cen ropy pod warunkiem spełnienia trzech warunków. Irak miał zachować wyspy Bubijan i Warba, jego długi miały zostać anulowane, trzecim warunkiem miało być przyznanie funduszy na odbudowę kraju. Bush w trybie natychmiastowym odrzucił ofertę pokazując po raz kolejny, że na tamtym etapie Stany Zjednoczone nie uważały Saddama Husajna za odpowiedniego partnera do rozmów i układów (44).
Już w pierwszy dzień po inwazji światowi przywódcy i prezydent Bush stanowczo potępili całą akcje i wezwali do przywrócenia na tron rodziny Sabbahów. 2 sierpnia Rada Bezpieczeństwa ONZ wprowadziła w życie rezolucję Nr 660, która potępiała atak Iraku, wzywała do natychmiastowego wycofania wojsk i rozpoczęcia negocjacji pomiędzy agresorem i ofiarą. Postanowienie zostało przyjęte jednogłośnie (45). ,,To nie będzie trwać. To nie będzie trwać, ta agresja przeciwko Kuwejtowi’’ – to słowa prezydenta na konferencji w Białym Domu dwa dni po inwazji (46). Kuwejcki ród panujący został wyrzucony z państwa, a na jego miejsce miał powstać ,,Tymczasowy Wolny Rząd Kuwejtu’’. Plany zmieniono i 8 sierpnia Kuwejt został zaanektowany do Iraku. Kilka godzin po inwazji na życzenie USA wszystkie środki finansowe Kuwejtu i Iraku na świecie zostały zamrożone. Pomimo tego wartość przejętych instalacji naftowych i kapitałowych zasobów Kuwejtu oceniono na 100 miliardów dolarów (47). Oprócz tego Saddam Husajn uzyskał tak bardzo pożądany szeroki dostęp do Zatoki Perskiej. Na nic to mu się zdało ponieważ w trybie natychmiastowym nałożone zostało na Irak embargo na eksport ropy naftowej na mocy rezolucji Rady Bezpieczeństwa Nr 661. Czternaście krajów godziło się, że Irak nie zastosował się do poprzedniej rezolucji. Wynikiem tego miało być embargo na wszystkie produkty eksportowane lub importowane do Iraku lub Kuwejtu. Ponadto zobowiązano wszystkie kraje do nie angażowania się w żadną aktywność finansową lub gospodarczą z rządem w Bagdadzie. Rezolucja na podstawie Artykułu 51 Karty ONZ (48) postulowała rozwijanie sił obronnych (49). Za sugestią Etiopii embargo zdjęto z żywności, żeby nie doprowadzić do klęski humanitarnej. Podobne embargo wprowadzano wcześniej w Rodezji i Republice Południowej Afryki (50). 10 sierpnia iracką agresję oficjalnie potępiła Liga Arabska i Rada Wspólnoty Państw Zatoki Perskiej. Chiny i ZSRR wstrzymały eksport broni do Iraku.
Szybkie reakcje na inwazję Iraku uwidoczniły nowy charakter świata, jaki wyłonił się po zimnej wojnie. Wydarzenia w 1990 roku pokazują, że Saddam Husajn całkowicie nie zdawał sobie z tego sprawy. Największym sojusznikiem Iraku był Związek Radziecki, który po zmianie kursu Egiptu na zachodni w 1957 roku skierował swoje oczy na państwo irackie. Jak już wcześniej pisałem współpraca obydwu państw zaczęła się od przewrotu generała Kassima. Od tamtej pory tempo wymiany wojskowej i gospodarczej stale rosło. Związek Radziecki potrzebował sprzymierzeńców na Bliskim Wschodzie, a Irak szukał wojskowego wyposażenia i know-how, które radzieccy specjaliści tak ochoczo wpajali gdzie tylko mogli. Wszystko zmieniło się za kadencji prezydenta Reagana. ZSRR chyliło się ku upadkowi co ostatecznie potwierdziło spotkanie na Malcie pomiędzy amerykańskim przywódcą i Gorbaczowem. Był to okres, kiedy Związek Radziecki był pożerany od wewnątrz przez potężny kryzys gospodarczy i finansowy. Państwo nie dało rady dalej iść drogą socjalizmu i równocześnie rywalizować z USA w każdym zakątku świata. Kolos na glinianych nogach musiał się wreszcie zawalić. Zapoczątkowana przez Gorbaczowa Pierestrojka nie dawała pożądanych efektów. Radzieccy dysydenci musieli się skupić nad podtrzymaniem gospodarki państwa i coraz mniej uwagi poświęcali polityce międzynarodowej. Z czasem Bliski Wschód przestał być centrum radzieckiej uwagi, brakowało możliwości bezpośredniego wpływania na region.
Nie można ostatecznie stwierdzić czy Saddam Husajn liczył na radzieckie zabiegi dyplomatyczne po inwazji na Kuwejt. Z drugiej strony wątpliwe wydaje się, żeby zaatakował znając rozwój późniejszych wypadków. Wiceminister Aleksander Biełgonow powiedział w sierpniu 1990 roku po głosowaniu ZSRR za Rezolucją 661, że ,,pomimo przyjaźni i współpracy Związku Sowieckiego i Iraku, ZSRR musi się odnieść do nowych wydarzeń i podjąć nowe kroki’’. Oznaczało to, że Irak nie mógł liczyć na dawnego sprzymierzeńca ponieważ ten mógł zbyt wiele stracić na tej współpracy, jeśli w ogóle był w stanie ją podjąć (51).
Po upadku komunizmu najważniejszym rozgrywającym w światowej polityce zostały Stany Zjednoczone. Z zimnej wojny wyłoniły się jako najsilniejsze mocarstwo w historii cywilizacji. Ani przeżywający kryzys Związek Radziecki, ani przyjmująca ,,nowe państwa’’ Europa nie były w stanie dorównać tej potędze. Stany Zjednoczone stanęły przed niepowtarzalną szansą kierowania światową polityką. Mieli do tego mandat zachodnich dysydentów i społeczeństw za to, że byli wiodącą siła podczas Zimnej Wojny. Administracja Busha doskonale zdawała sobie z tego sprawę. Na dobrą sprawę Stany Zjednoczone mogły wysłać potężną ekspedycję wojsk i w miarę szybko pokonać Saddama Husajna. Nikt jednak nie był na tyle nieodpowiedzialny, żeby takie rozwiązanie proponować. Po pierwsze nie było do końca wiadomo, do czego jest zdolna czwarta siła militarna świata, w po drugie ludzie mieli nadal w pamięci wojnę w Wietnamie. Samotne zaangażowanie Amerykanów w Azji południowej w 1968 roku skończyło się sromotną porażką i nieodwracalnymi głębokimi zmianami w społeczeństwie amerykańskim. Nazywało się to Syndromem Wietnamu. Z perspektywy polityków gra va banque i samotna walka z Irakiem były zbyt ryzykowne. Nikt nie miał pewności jak długo taki konflikt mógłby trwać, ani jaki mógłby mieć wpływ na Stany Zjednoczone, Bliski Wschód i wreszcie układ sił na całym świecie. To, że Saddam Husajn musiał być zatrzymany nie ulegało wątpliwości, pozostawało pytanie w jaki sposób? Stany Zjednoczone postanowiły przeprowadzić operację pod kuratelą Organizacji Narodów Zjednoczonych oraz przy aprobacie i współpracy środowiska międzynarodowego, nie pomijając państw Bliskiego Wschodu. Taki plan był możliwy dzięki nowemu układowi sił na świecie, który wyłonił się po Zimnej Wojnie, a nazywany był dumnie New Word Order.
Dwa dni po dokonaniu irackiej agresji na Kuwejt sekretarz stanu USA James Baker został wysłany w trybie natychmiastowym w podróż na około świata w celu zapewnienia głosów w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. W Moskwie Baker spotkał się pozytywnym przyjęciem. Gorbaczow i szef MSZ Edward Szewardnadze opowiadali się za interwencją. Przeciwnego zdania był Jewgienij Primakow. Żeby rząd był zgodny z pozycją prezydenta Związku Radzieckiego potrzeba było jakiegoś atutu. Gorbaczow zapytał się Amerykanina, ,,Czy jesteście w stanie pomoc nam w zdobyciu jakichś pieniędzy od Arabii Saudyjskiej?’’. Rosja desperacko potrzebowała pieniędzy więc poważny zastrzyk finansowy był zdecydowanie pożądany. W ciągu dwóch tygodni Saudowie otworzyli ZSRR czteromiliardową linię kredytową. (52) Jeśli chodzi o Chiny, to według Zbigniewa Brzezińskiego zapewnienie głosu w Radzie Bezpieczeństwa było możliwe dzięki amerykańskiej umiarkowanej odpowiedzi na masakrę na Placu Tiananmen w 1989 roku (53). Wydaje się to jak najbardziej prawdopodobne, poza tym od czasów Cartera na linii Waszyngton-Pekin istniały coraz lepsze relacje. Wspólnota Europejska w całości, jak i jej pojedyncze kraje, zgadzała się zasadniczo z linią polityczną Stanów Zjednoczonych. Najtwardszą odpowiedź na inwazję pokazała Margaret Thatcher, która silną pozycję uzyskała po zwycięskiej wojnie na Falklandach.
Nałożone na Irak embargo przestrzegało 122 ze 159 członków ONZ. Według obliczeń USA ok. 90 procent eksportu i 97 procent importu zostały zablokowane. Każdy miesiąc oznaczał dla Iraku stratę rzędu 1,5 miliarda dolarów, jakie zarabiał na wymianie walutowej (1/3 wpływów do budżetu). Zamrożenie środków na zagranicznych kotach oznaczało całkowite odcięcie od międzynarodowych rynków finansowych. (54) Irak nie mógł dokonywać praktycznie żadnych transakcji z innymi krajami. Jedynym wyjściem na świat był port Um-Kasr, miejsce bardzo łatwe do zablokowania z powodu ukształtowania terenu. Granice Iraku z Arabią Saudyjską, Syrią i Iranem były ściśle kontrolowane. Początkowo Jemen, jako najbliższy współpracownik Iraku, nie zamknął granic, ale w trybie natychmiastowym zablokowane zostały jemeńskie porty (55).

Zachód nie docenił jednak możliwości społeczeństwa irackiego do przeżycia w skrajnych warunkach. Co więcej, nie doceniono obojętności Saddama Husajna na pogłębiający się kryzys obywateli. Pomimo, że Irak importował ok. 60 procent żywności, a przemysł ciężki w całości niemal polegał na zagranicznych dostawach, w dalszym stopniu nie zmieniała się polityka. Szybko się okazało, że embargo działa na różnych płaszczyznach i Irak nie będzie jedynym krajem, który to odczuje. Pierwszą przyczyną embarga były ceny ropy. Kiedy świat został nagle pozbawiony 4,2 miliarda baryłek dziennie powstała sytuacja gdzie podaż nie nadąża za popytem. W takich warunkach szybko rozwija się spekulacja surowcem ponieważ rafinerie muszą kupować ropę, żeby wywiązać się z kontraktów. W lipcu 1990 roku za baryłkę płacono w przedziale od 15 do 19 dolarów, ale już 30 sierpnia cena wyniosła 30 USD. W drugiej połowie września za ropę trzeba było płacić nawet 40 dolarów. (56) Jak widać cena wzrosła dwukrotnie, co jest stosunkowo niewiele jeśli porównać wcześniejsze kryzysy naftowe. Do większych zawirowań nie doprowadziło wcześniejsze doświadczenia. Największe firmy naftowe i najwięksi konsumenci starały się na bieżąco informować na temat ilości dostaw i zapotrzebowania, żeby nie dopuścić do paniki na rynkach. Późnym latem i jesienią 1990 roku regularnie spotykali się członkowie Międzynarodowej Agencji Energetycznej w celu bieżącej oceny sytuacji (57). Z pomocą przyszło OPEC i Arabia Saudyjska. 29 sierpnia kartel zniósł kwoty wydobycia, a Królestwo gwałtownie zwiększyło wydobycie ropy łatając w 75 procentach dziurę jaka wytworzyła się poprzez brak surowca z Iraku i Kuwejtu. Obok Arabii najbardziej wydobycie zwiększyły Wenezuela o 500,000 baryłek i Indonezja o kolejne 250,000 baryłek (58).
Skutki zamknięcia granic Iraku zaczęli odczuwać jego najbliżsi partnerzy gospodarczy. Jordania otrzymywała rocznie ok. 190 milionów dolarów pomocy od Iraku, embargo zmniejszyło PKB Jordanii o 55 procent. Turcja rocznie zarabiała na transporcie irackiej ropy 400 milionów dolarów i otrzymywała 40 procent przetłaczanej ropy. Eksport tureckich towarów do Iraku była wart 8 miliardów dolarów rocznie, Bagdad był winny Ankarze 800 milionów USD. Egipt znacznie stracił wpływy z turystyki i nie mógł odzyskać środków z banków irackich i kuwejckich. Obok tych państw najbardziej dotknięte były Arabia Saudyjska, Jemen i Liban. Na całym świecie drastycznie spadły dochody linii lotniczych, których pasażerowie obawiali się ataków terrorystycznych Organizacji Wyzwolenia Palestyny, która otwarcie popierała Irak. Międzynarodowe korporacje traciły kontrakty na Bliskim Wschodzie z powodu tak niepewnej sytuacji politycznej. (59) Żeby złagodzić skutki embarga z inicjatywą wyszły Stany Zjednoczone, Arabia Saudyjska i niektóre kraje Zachodu. Amerykanie uruchomili specjalny Economic Action Plan dla najbardziej poszkodowanych, Egiptu, Jordanii i Turcji. Program dostarczył ok. 20 miliardów dolarów pomocy. USA anulowały Egiptowi 7,1 miliarda dolarów długu (60). Arabia Saudyjska dostarczyła Turcji 800 milionów dolarów w ramach pomocy gospodarczej i kolejne miliard dolarów na fundusz wojskowy w kredycie rozpisanym na 5 lat. 800 milionów dolarów zostało skierowane do krajów Europy Wschodniej, które najbardziej cierpiały z powodu wysokich cen ropy (61). Pomimo biernej postawy militarnej, Japonia i Niemcy Zachodnie ofiarowały odpowiednio 10 i 6,5 miliarda dolarów.
Jeszcze we wczesnej fazie kryzysu kuwejckiego zagadką pozostawała skuteczność sankcji nałożonych na Irak. Nikt nie wiedział ile taka sytuacja miała by trwać, ani czy odniosła by pożądany skutek. Jak widać skutki sankcji i embarga rozprzestrzeniały się na cały świat. Po jakimś czasie od rozpoczęcia blokady Iraku, można było z pełną świadomością uznać, że podjęte kroki zaradcze nie spełniły swojej roli – rozpoczynała się druga faza operacji.

Artykuł ukazał się na stronach alt Publikacja za zgodą wydawcy.

Przypisy:

1. M. ali Mussalam, The Iraq Invasion on Kuwait, Londyn 1996, s. 84-85.
2. Ibidem, s. 85.
3. Pomimo boomu urbanizacyjnego spowodowanego eksportem ropy na wsi mieszkało ok. 25 procent ludności. Irak był położony w delcie Eufratu i Tygrysu, jednak importował 80 procent wody z zagranicy, w większości z Turcji. Z perspektywy amerykańskiej degradacja przyrody i rolnictwa była jak najbardziej korzystna, bowiem otwierała ten rejon dla Zachodniej pomocy i amerykańskiej żywności. Szerzej w March to war… 16-20
4. Artykuł ukazał się na portalu emigracji irackiej www.jubileeiraq.org, http://www.jubileeiraq.org/background.htm [dostęp 9.03.2009].
5. J. Ridgeway, The march to war. Edited and introduced by James Ridgeway. From day one to war’s end and Beyond, Nowy Jork 1991, s. 16.
6. J. Zdanowski, Arabia Saudyjska, Warszawa 2004, s. 240.
7. http://www.jubileeiraq.org/background.htm.
8. M. ali Mussalam, The Iraq Inasion…, s. 84.
9. J. Zdanowski, Arabia…, s. 242-243.
10. M. Khadduri, E. Ghareeb, War in the Gulf, 1990-91: The Iraq-Kuwait Conflict and its Implications, Oxford 1997, s. 86.
11. Ibidem.
12. J. Miller, L. Mylorie, Wojna …, s. 189.
13. Ibidem, s. 190.
14. Ibidem, s. 193.
15. K. Matthews, The Gulf Conflict and International relations, Nowy Jork 1993, s. 40.
16. M. Khadduri, E. Ghareeb, War in the Gulf…, s. 96.
17. J. Ridgeway, The march…, s. 213.
18. Ibidem, s. 98.
19. To akurat nie mijało się do końca z prawdą ponieważ wywiad amerykański prowadził pewne rozmowy ze stroną kuwejcką. William Webster, ówczesny dyrektor CIA wraz szefem bezpieczeństwa Kuwejtu , generałem Ahmedem Al-Fahdem doszli do wniosku, że na korzyść obydwu krajów jest pogłębianie zapaści gospodarczej Iraku. Szerzej w artykule Operation Desert Storm na portalu www.economicexpert.com, http://www.economicexpert.com/3a/Operation:Desert:Storm.htm [dostęp 10.03.2009]
20. M. Khadduri, E. Ghareeb, War in the Gulf…, s. 99.
21. Iracka strona twierdziła, że obwody miały przeznaczenie cywilne. W 1991 roku śledztwo Międzynarodowej Agencji Atomowej wykazało tajne prace irackie nad wzbogacaniem uranu. Irak został pierwszym państwem, które złamało Układ o Nierozprzestrzenianiu Broni Jądrowej. Szerzej w: A. Bin, A. Jones, R. Hill, Desert Storm: a forgotten war, Nowy Jork 1998, s. 18-19.
22. Ibidem.
23. Ibidem, s. 21.
24. Szerzej w R. Haass, Economic Sanctions…, s. 108.
25. G.A. Donaldson, America At war since 1945…, s. 148.
26. A. Bin, A. Jones, R. Hill, Desert Storm: a forgotten…, s. 20.
27. M. Khadduri, E. Ghareeb, War in the Gulf…, s. 112.
28. Już po wojnie oskarżano Amerykanów, że te oświadczenia zostały odebrane przez Husajna jako zielone światło do działań zbrojnych.
29. A. Bin, A. Jones, R. Hill, Desert Storm: a forgotten…, s. 20.
30. G.A. Donaldson, America At war since 1945…, s. 149.
31. H.A. Jamsheer, Współczesna…, s. 124.
32. M. Khadduri, E. Ghareeb, War in the Gulf…, s. 122.
33. H.N. Schwarzkopf, Nie trzeba…, s. 322.
34. M. Khadduri, E. Ghareeb, War in the Gulf…, s. 123.
35. A. Bin, A. Jones, R. Hill, Desert Storm: a forgotten…, s. 5.
36. R. Bronson, Thicker Than…, s. 193.
37. Ibidem, s. 191.
38. L. Maugeri, The age of…, s. 108.
39. Ibidem, s. 148.
40. H.N. Schwarzkopf, Nie trzeba…, s. 326.
41. H.N. Schwarzkopf, Nie trzeba…, s. 340.
42. R. Bronson, Thicker Than…, s. 195-196.
43. L. Maugeri, The age of…, s. 115.
44. Ibidem, s.118.
45. Treść wszystkich rezolucji znajduje się w: E. A. Ghareeb, Historical Dicstionary of Iraq, Oxford 2004, s. 253-269.
46. R. Bronson, Thicker Than…, s. 192.
47. J. Zdanowski, Arabia…, s. 244.
48. Oficjalny portal Organizacji Narodów Zjednoczonych, http://www.un.org/aboutun/charter/chapter6.shtml [dostęp 01.02.2009].
49. United Nations: Department of Political Affairs, Repertoire of the…: Resolution 661.
50. L. Maugeri, The age of…, s. 117.
51. D. Hiro, Desert Shield to…, s. 125.
52. R. Bronson, Thicker Than…, s. 198.
53. Z. Brzeziński, Druga Szansa, Warszawa 2008, s. 61.
54. R. Haass, Economic Sanctions…, s. 112.
55. Ibidem, s. 112.
56. L. Maugeri, The age of…, s. 148.
57. R. Haass, Economic Sanctions…, s. 113.
58. D. Hiro, Desert Shield to…, s. 170.
59. R. Haass, Economic Sanctions…, s. 114-115.
60. Ibidem.
61. R. Bronson, Thicker Than…, s. 197.
Czytany 13878 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04