sobota, 05 czerwiec 2010 09:36

Michał Jarocki: Oceaniczna rozgrywka

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

alt

alt

geopolityka


Michał Jarocki

Koniec zimnej wojny zapoczątkował powolny proces przesuwania się centrum światowych stosunków międzynarodowych w kierunku Azji. W momencie, gdy dwa główne mocarstwa regionu, Indie oraz Chiny, w większym niż dawniej stopniu otwierają się na świat, a kierunki prowadzonej przez nie polityki zaczynają się ze sobą krzyżować, regionalna rywalizacji między nimi z wolna przybiera coraz ostrzejszy charakter.

Ocean Indyjski od wieków stanowił jeden z najważniejszych na świecie szlaków handlowych. Historia wielokrotnie pokazała, że ten kto sprawował kontrolę nad tym niezwykle rozległym akwenem morskim, posiadał wpływ na sytuację na kontynencie. Nic więc dziwnego, iż tocząca się od lat rywalizacja między największymi potęgami morskimi o kontrolę nad wodami okalającymi Azję od południa, zawsze miała ogromny wpływ na bieg dziejów.

Strategiczny obszar

Blisko dziewięćdziesiąt procent towarów na świecie jest transportowanych drogą morską, z czego połowa przepływa przez Ocean Indyjski. Czyni to z tego obszaru jeden z najruchliwszych szlaków komunikacyjnych. Od jego przepustowości zależą przemysły większości państw azjatyckich, gdyż blisko siedemdziesiąt pięć procent surowców energetycznych dostarczanych krajom regionu przepływa właśnie przez te wody.

Do najbardziej uzależnionych od transportu towarów przez Ocean Indyjski zaliczają się dwa największe państwa Azji. Zarówno Indie, jak i Chiny warunkują swój dynamiczny wzrost gospodarczy oraz rosnącą potęgę systematycznym przesyłem surowców z innych części świata. Spokojny i niczym nie zakłócony przepływ statków handlowych przez wody rozciągające od Zatoki Bengalskiej po Cieśninę Ormuz jest czynnikiem warunkującym politykę prowadzoną w New Delhi oraz Pekinie. Nic więc dziwnego, że obydwa kraje starają się mieć coraz większy wpływ na sytuację na tym obszarze.

Kontrolować wydarzenia na morzu da się tylko w jeden sposób – poprzez posiadanie odpowiednio licznej i silnej floty statków wojennych. Można rokrocznie wypracowywać ogromny wzrost PKB lub też cieszyć się mocną pozycją polityczną w stosunku do sąsiadów na lądzie, jednak bez zdolności do projekcji wystarczająco dużej siły militarnej na wodzie, nie uda się zapewnić stabilności ruchu morskiego. Dlatego też zarówno Indie, jak i Chiny w przeciągu ostatnich kilku lat podwoiły wysiłki zmierzające do rozbudowy własnych flot. Takiemu obrotowi wydarzeń dziwić się nie można, gdyż obydwoma państwami kieruje szereg czynników zmuszających je do coraz aktywniejszej polityki względem Oceanu Indyjskiego.

Nadmiar problemów

Indie należą do jednego z najbardziej uzależnionych od transportu morskiego krajów Azji. Państwo to nie posiada własnych złóż surowców energetycznych w ilości wystarczającej do zaspokojenia potrzeb prężnie rozwijającej się gospodarki oraz wykorzystującego coraz więcej energii elektrycznej społeczeństwa. Krajami, z których Indie importują największą ilość ropy oraz gazu ziemnego są państwa Zatoki Perskiej, dlatego też zapewnienie stabilnego i bezpiecznego transportu tych towarów jest głównym zadaniem postawionym przed indyjską marynarką wojenną.

Jednym z największych zagrożeń dla bezpieczeństwa importowanych przez Indie towarów jest rosnące z na niespotykaną od wieków skalę piractwo. Od plaż Somalii po wybrzeża Indonezji uzbrojone bandy porywają dla okupu statki handlowe. Im pokaźniejszy tonaż uprowadzonej jednostki, tym większe prawdopodobieństwo dobrego zarobku. Największym zainteresowaniem piratów cieszą się statki transportujące surowce energetyczne, gdyż mają oni  pewności, iż armator zapłaci żądany okup, a siły specjalne państw przybrzeżnych nie podejmą próby odbicia jednostki ze strachu przed niekontrolowaną eksplozją transportowanego surowca. Stąd też poszczególne państwa, w tym Indie, podejmują zbiorowo bądź też indywidualnie próby patrolowania najbardziej zagrożonych szlaków handlowych.

Szukając przyczyn coraz aktywniejszej polityki zbrojeniowej indyjskiej floty nie można pominąć odwiecznego rywala tego kraju – Pakistanu. To z tym państwem Indie stoczyły w całej sześćdziesięcioletniej historii swojego istnienia najwięcej wojen i to pod kątem ewentualnego nowego konfliktu z Pakistanem, indyjscy planiści układają scenariusze działań wojska. Co prawda powszechnie uważa się, iż ewentualne starcie między dwoma sąsiadami przybierze w dużej mierze charakter lądowy, a działania morskie ograniczą się jedynie do operacji zaczepnych, jednak Indie w dalszym ciągu uważają za stosowne przygotowywanie własnej marynarki wojennej na wypadek wojny.

Istotny jest jednak fakt, iż obecnie pakistańska flota stanowi zaledwie piątą część indyjskiej. Co więc motywuje ten kraj do jeszcze większej rozbudowy własnych sił morskich? Odpowiedzią są Chiny oraz ich coraz większa ekspansja na wody Oceanu Indyjskiego.

Myślenie perspektywiczne

Co zatem stoi u podstaw polityki obranej przez Pekin, który wyraźnie zmierza do podporządkowania Chinom mórz wokół wybrzeży Indii oraz kluczowych tras przesyłowych do Azji? Na pierwszy rzut oka odpowiedź wydaje się oczywista. Chiny, podobnie jak Indie, są uzależnione od morskich dostaw towarów użytkowych oraz surowców energetycznych. Bez tych drugich szalone tempo rozwoju chińskiej gospodarki nie utrzyma się, a kraj ten zatrzyma się na drodze ku światowej mocarstwowości, do której zmierza nieprzerwanie od ponad dekady. Położenie Chin wydaje się być gorsze od Indii o tyle, o ile weźmie się pod uwagę fakt, iż główne porty rozładunkowe tego państwa oddalone są o wiele mil morskich od najważniejszych wód Oceanu Indyjskiego, a trasa do nich prowadząca przebiega przez kilka wąskich cieśnin, co czyni statki przez nie przepływające wyjątkowo podatnymi na ewentualny atak piratów.

Takie umotywowanie działań podejmowanych przez Chińską Republikę Ludową wydaje się oczywiste i zrozumiałe. Jednak z całą pewnością nie jest wystarczające. Widząc rosnącą pozycję międzynarodową Indii, Pekin upatruje ten kraj jako swojego głównego konkurenta na drodze ku światowej hegemonii. Rozpatrując możliwą rywalizację, która w przyszłości może zdominować stosunki między dwiema azjatyckimi potęgami, chińscy politycy oraz wojskowi nie wykluczają przerodzenia się wyścigu w otwarty konflikt zbrojny. Jeżeli taki scenariusz się ziści, chińska dominacja na wodach Oceanu Indyjskiego będzie stanowiła klucz do zwycięstwa nad Indiami i potwierdzenia absolutnej dominacji Pekinu w tej części świata.

Strategiczne okrążanie

Jak w takim razie wyglądają działania obydwu państw, zmierzające do zachowania, a następnie rozszerzenia swoich wpływów na jednym z najważniejszych akwenów morskich świata? Chińską strategię można w skrócie określić jako budowanie „sznura z pereł”.  Termin ten, stworzony przez amerykańskich wojskowych, określa zakładanie przez Chiny szeregu baz i portów wojskowych w państwach otaczających Indie. Dzięki temu, strategicznie rozlokowane siły zbrojne chińskiej marynarki wojennej będą mogły z łatwością okrążyć i rozbić trzon indyjskiej floty, odżegnując tym samym ryzyko porażki w wyniku bezpośredniego starcia z przeciwnikiem.

Ośrodek nasłuchowy w Birmie, porty wojskowe na Sri Lance, Wyspach Coco oraz Przylądku Dobrej Nadziei, czy wreszcie, co jest największym zaskoczeniem dla New Delhi, baza zaopatrzeniowa dla chińskiej floty w pakistańskim porcie Gwadar, są podstawą strategii obranej przez Pekin. Tworząc pierścień baz dla marynarki wojennej Chiny będą mogły zapewniać swobodny transport importowanych towarów oraz utrzymywać element przewagi strategicznej nad Indiami na wypadek zaostrzenia się wzajemnych relacji.

Jednak Indie w cale nie zamierzają pozostawać w strategicznym tyle. W przeciągu ostatnich lat New Delhi udało się nawiązać bliskie kontakty wojskowe z szeregiem państw Oceanu Indyjskiego. Indyjska marynarka wojenna posiada nowoczesną bazę nasłuchową na Madagaskarze, która pozwala jej śledzić ruchy chińskich okrętów na interesującym ją obszarze. Państwom takim, jak Malediwy, Seszele czy Mauritius Indie regularnie udzielają szerokiej pomocy wojskowej zarówno w postaci sprzedaży sprzętu bojowego po preferencyjnych cenach, jak i szkoląc miejscową kadrę oficerską.

Ponadto kraje te przeprowadzają cykliczne morskie ćwiczenia wojskowe z udziałem jednostek indyjskiej marynarki wojennej, a dzięki możliwości swobodnego korzystania z portów rozsianych po niemalże całym spornym obszarze, Indie posiadają zdolność utrzymywania stałej obecności wojskowej na wodach oceanicznych. Zwrócić również należy uwagę na fakt dysponowania przez Indie bazą lotniczą w Kazachstanie oraz ośrodkiem badań kosmicznych w Mongolii, który może z łatwością szpiegować chińskie jednostki rozlokowane na północy kraju.

Obydwa kraje zamierzają w przeciągu dekady uzyskać status morskich potęg. Indyjskie plany zbudowania co najmniej pięciu nowoczesnych okrętów podwodnych o napędzie atomowym oraz trzech nowych lotniskowców, równoważone są przez deklaracje chińskich wojskowych rysujących wizje budowy bliżej nieokreślonej liczby niszczycieli oraz rozszerzenia na ogromną skalę zdolności do działań pod powierzchnią wody. Czy jednak zaostrzająca się rywalizacja na morzu oraz nieunikniony wyścig zbrojeń pomiędzy obydwoma państwami doprowadzi do konfliktu zbrojnego na niespotykaną w tym wieku skalę? Z pewnością nie można tego wykluczyć, jednak na chwilę obecną występuje zbyt mało czynników wskazujących na możliwość zaistnienia takiego scenariusza w najbliższej przyszłości.

Czytany 16343 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04