poniedziałek, 28 grudzień 2009 07:57

Mateusz Piskorski: Językowa wojna tłem ukraińskiej kampanii wyborczej

Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Mateusz Piskorski Obecny kandydat na prezydenta i urzędująca głowa państwa Ukrainy Wiktor Juszczenko podczas odbywającego się na Krymie Kongresu Inteligencji Ukraińskiej zdecydowanie sprzeciwił się postulatom ustanowienia dwujęzyczności państwa ukraińskiego.
Język ukraiński upowszechniał się na Ukrainie przede wszystkim w latach 20-tych i 30-tych XX wieku, a następnie po uzyskaniu przez ten kraj niepodległości w 1991 roku. Prezydent Leonid Kuczma uznawał, że „Ukraina to państwo, które w kliku sferach podjąć musi wysiłek odrodzenia... Jedną z najważniejszych sfer jest język państwowy", twierdząc też, że „ukrainizacja to przywrócenie sprawiedliwości". Ukrainizacja językowa została jeszcze bardziej nasilona po zmianie władzy w 2004 roku, jednak mimo to nie przyniosła oczekiwanych rezultatów.

Do dziś jednak około 1/3 obywateli posługuje się językiem rosyjskim jako ojczystym. W 2001 roku 56% z nich deklarowało narodowość rosyjską, a pozostali m.in. ukraińską, białoruską, żydowską, grecką, bułgarską, mołdawską, tatarską, ormiańską, niemiecką, a także polską (22 tys. osób). Według spisu powszechnego z 2001 roku, we wschodnich i południowych regionach kraju odsetek ludności posługującej się językiem rosyjskim dochodził niekiedy do ponad 70%, gdy tymczasem na zachodzie Ukrainy spadał do nieco ponad 1%. Badania Fundacji „Opinia Publiczna" z 2002 roku biorące pod uwagę odsetek deklarujących, iż w codziennym życiu posługują się językiem rosyjskim dowiodły jeszcze innej prawidłowości; język rosyjski jest językiem miast (75% mieszkańców miast wojewódzkich używa go na co dzień, przy jedynie 9% posługujących się ukraińskim), zaś na obszarach wiejskich pozycja ukraińskiego jest znacznie silniejsza (odpowiednio: 18% - rosyjski, 65% - ukraiński). Ogółem 68% obywateli Ukrainy biegle posługuje się językiem rosyjskim, zaś 57% - ukraińskim (według badania Research & Branding Group). Wszystko to sprawia, że Ukrainę uznać można za państwo, w którym największy na świecie odsetek obywateli posługuje się na co dzień językiem nie posiadającym statusu urzędowego.

Problem relacji pomiędzy językiem ukraińskim a rosyjskim jako komponentu ukraińskiej tożsamości narodowej stał się przedmiotem kontrowersji wśród badaczy. Większość rosyjskich uczonych uznaje, że ukrainizację powiązać można z nacjonalistycznymi próbami legitymizacji państwowości Ukrainy. Dominique Arel twierdzi, iż intensyfikacja konfliktu wokół tej kwestii prowadzi do nieuniknionej dezintegracji państwowości ukraińskiej. Ów kanadyjski badacz uznaje, że wyłącznie uznanie statusu rosyjskojęzycznych obywateli Ukrainy za równoprawny z pozostałymi mieszkańcami tego kraju, włączenia ich tożsamości do całościowej, szerokiej koncepcji narodu ukraińskiego przynieść może integrację ulegającego tendencjom odśrodkowym społeczeństwa. Zauważa przy tym, że zdecydowana większość rosyjskojęzycznych mieszkańców Ukrainy nie odrzuca państwowości swej ojczyzny i nie wykazuje tendencji separatystycznych. Alexandra Hrycak dodaje, że ludność rosyjskojęzyczna nie odrzucała w sposób zdecydowany koncepcji wspierania przez władze odrodzenia języka ukraińskiego.

Kwestia statusu języka rosyjskiego i stosunku do ukrainizacji stanowi istotny element niemal wszystkich od 1991 roku kampanii wyborczych na Ukrainie. Jej znaczenie rozpatrywać można w kategoriach jednej z wiodących kwestii spornych (issue) rywalizacji międzypartyjnej. W wyborach prezydenckich w 1994 roku linia podziału w tej sprawie przebiegała pomiędzy poszukującym nacjonalistycznej legitymizacji urzędującym wówczas prezydentem Leonidem Krawczukiem, a Leonidom Kuczmą, który zwycięstwo wyborcze zawdzięczał w dużej mierze deklaracjom uznania języka rosyjskiego za drugi język urzędowy. Ponowny spór wokół tej problematyki toczył się w czasie kampanii wyborczej w wyborach parlamentarnych 1998 roku, po których w Radzie Najwyższej powstała specjalna ponadpartyjna grupa deputowanych na rzecz równouprawnienia języka rosyjskiego, licząca ponad 200 członków. Wybory prezydenckie 2004 roku toczące się w warunkach kolorowej rewolucji dowiodły, że geografia wyborcza Ukrainy niemal w pełni odpowiada mapie podziałów językowych. Sytuacja ta powtórzyła się po raz kolejny w wyborach parlamentarnych w 2006 roku. Czytelny stał się wówczas podział systemu partyjnego pod kątem stosunku do kwestii językowej na dwa obozy: postulujący uznanie rosyjskiego za język urzędowy, równoprawny ukraińskiemu (Partia Regionów, komuniści, skrajna lewica) i dążący do językowej ukrainizacji („Nasza Ukraina" Wiktora Juszczenki, Blok Julii Tymoszenko i socjaliści).

Jakie mogą być konsekwencje uczynienia z kwestii językowej jednego z czołowych problemów trwającej właśnie w Kijowie kampanii wyborczej?
Kilka możliwych scenariuszy wydarzeń i następstw wydaje się być najbardziej prawdopodobne:

- zaostrzenie relacji na linii Kijów-Moskwa prowadzące być może do prób wpływania na wynik wyborów prezydenckich przez ośrodki zewnętrzne;

- powolne kiełkowanie tendencji separatystycznych w południowych i wschodnich regionach państwa ukraińskiego (już dziś obecnych na Krymie);

- presja ze strony Moskwy na rozwiązanie problemu dyskryminacji językowej przez Kijów; włącznie z potencjalnym zarzewiem konfliktu/ interwencji w obronie praw mniejszości językowej.

Do długoterminowych następstw napięć na tle językowym zaliczyć można przede wszystkim wzmocnienie tendencji odśrodkowych na Ukrainie, prowadzących być może w konsekwencji do stopniowego rozkładu państwowości ukraińskiej. Taki scenariusz, aczkolwiek na obecnym etapie raczej odległy, prowadzić może do politycznego, gospodarczego i kulturowego poszerzenia obszaru panowania Federacji Rosyjskiej, a z drugiej strony także do potencjalnego wzmocnienia wpływów Polski na dzisiejszych zachodnich obszarach Ukrainy.

Czytany 7728 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04