sobota, 01 grudzień 2012 08:43

Mariusz Bafia, Agata Bartosik, Magdalena Drwal, Michał Gajdzica: Arktyka - prognoza wybuchu potencjalnego konfliktu zbrojnego o surowce naturalne

Oceń ten artykuł
(4 głosów)

rus_submar  Mariusz Bafia, Agata Bartosik,
Magdalena Drwal, Michał Gajdzica

Spór o podział Arktyki wydaje się nieunikniony. Nie ma również dokładnej pewności co do formy tego sporu, czy będą to jedynie dyplomatyczne zatargi, czy jednak przerodzi się on w konflikt wojenny lub nowy wyścig zbrojeń. Przedstawiamy wyniki analizy w tym zakresie.

1. Informacje ogólne o badanym zagadnieniu

Zgodnie z ogólną definicją encyklopedyczną, Arktyka jest obszarem o powierzchni 21 mln km2, usytuowanym na półkuli północnej, obejmującej m.in. Ocean Arktyczny (wraz z wyspami, w tym Grenlandią) oraz borealne powierzchnie Europy, Azji i Ameryki [1]. Do tej pory obszar ten nie był szczególnym obiektem zainteresowania państw, przede wszystkim ze względu na grubą pokrywę lodową, która uniemożliwiała przeprowadzenie badań oraz eksploatację złóż, co do których istnienia nie było zresztą jednoznacznych dowodów. Obecnie jednak sytuacja uległa zmianie, bowiem lód w regionie Arktyki kurczy się z roku na rok, odsłaniając nie tylko potencjalnie nowe szlaki transportowe (często mówi się o tzw. Przejściu Północno-Zachodnim, które skraca drogę z Europy do Azji aż o 4000 km), ale również dając coraz większą szansę dostania się do zalegających pod dnem morskim ogromnych złóż ropy naftowej i gazu ziemnego. Według szacunków znajduje się tam około 30% nieodkrytych jeszcze światowych złóż gazu ziemnego (47 bln m3) oraz 13% złóż ropy naftowej (90 mld baryłek) [2]. Co więcej, wraz z topnieniem lodowca otworzą się nowe tereny dla rybołówstwa. Nic więc dziwnego, że Arktyka staje się obszarem coraz większego zainteresowania państw arktycznych (Kanada, Stany Zjednoczone, Dania, Norwegia, Rosja) oraz tych, które teoretycznie z tą częścią świata nie mają nic wspólnego, tzn. Unii Europejskiej i Chin. Już teraz gra toczy się o wysoką stawkę, ponieważ możliwość eksploatacji surowców energetycznych mogłaby przynieść niebotyczne zyski dla państwa, mającego dostęp do takich złóż oraz znacznie umocnić jego pozycję na arenie międzynarodowej. Każde z wyżej wymienionych państw z pewnością będzie dążyć do zawłaszczenia jak największej części arktycznej terra nullius, co może stać się w przyszłości źródłem potencjalnego konfliktu zbrojnego o złoża. Inny scenariusz z kolei dopuszcza możliwość pokojowego podziału strefy wpływów, korzystając z ekspertyz Komisji Granic Szelfu Kontynentalnego, agendy ONZ, zajmującej się badaniem dna morskiego. Niezwykle istotną rolę w łagodzeniu sporów odegrają organizacje międzynarodowe (np. ONZ, Rada Arktyczna) oraz spotkania szefów państw arktycznych w ramach tzw. szczytów, czego przykładem może być corocznie organizowana konferencja „Arctic Frontiers”.

Celem projektu jest próba przewidzenia prawdopodobieństwa wybuchu konfliktu zbrojnego o surowce energetyczne w regionie Arktyki w ciągu najbliższych 10 lat (lata 2012-2022). W pracy wykorzystane zostaną dwie metody prognozowania zjawisk:

• metoda scenariuszowa, zakładająca możliwość przebiegu przyszłych zdarzeń w trzech kierunkach: konflikt zbrojny, pokojowy podział wpływów, impas,

• metoda delficka, opierająca się na opinii kilku polskich ekspertów, badających rozwój wydarzeń w tym regionie świata.

Teoretycznym podłożem dla prognozy będą założenia szkoły angielskiej, a dokładniej tradycja grocjuszowska, przewidująca współpracę państw oraz priorytetową rolę prawa międzynarodowego i instytucji pozapaństwowych w łagodzeniu międzynarodowych sporów.

Do tej pory status prawny Arktyki nie został rozstrzygnięty, jak to miało miejsce w przypadku Antarktydy w 1959 r., kiedy podpisano Traktat, zakazujący jakiejkolwiek militarnej aktywności państw w tym regionie przez do połowy XXI wieku. Zgodnie z prawem międzynarodowym, Arktyka jest „ziemią niczyją” (terra nullius), co oznacza, że żadne państwo nie ma absolutnej zwierzchności nad tym miejscem, co zresztą reguluje Konwencja z Montego Bay z 1982 r. Jak dotąd wykształciły się dwie teorie, dotyczące statusu prawnego Arktyki. Pierwszą z nich jest tzw. teoria sektorów [3], według której państwo może rościć sobie prawo do obszarów arktycznych, jeśli jego terytorium przylega do wszystkich stref w danym sektorze. Granice tych sektorów tworzą charakterystyczny trójkąt, którego elementami są m.in. Biegun Północny oraz linie poprowadzone wzdłuż południków, opierających się na granicy danego państwa. Teoria sektorów nie została przyjęta przez społeczność międzynarodową, głównie ze względu na niesprawiedliwy podział wpływów, gdyż Rosja i Kanada uzyskałyby wtedy największe obszary. Drugą koncepcją, regulującą prawa do wód arktycznych, jest tzw. teoria morza pełnego, mająca swoje źródło we wspomnianej już Konwencji o prawie morza z 1982 r. Zgodnie z jej założeniami, państwa, mające dostęp do morza, sprawują zwierzchnictwo nad 200-milową strefą przybrzeżną. Poza tym obszarem, panuje całkowita wolność żeglugi. Jednak zgodnie z art. 76 Konwencji [4] państwa mają prawo do rozciągnięcia swojej strefy wpływów do 350 mil morskich, pod warunkiem, że udowodni, iż dany szelf jest geologicznym przedłużeniem jego dna morskiego. Instytucją, której ekspertyza jest wiążąca dla rozszerzenia strefy przybrzeżnej jest Komisja Granic Szelfu Kontynentalnego ONZ. Państwo, które dąży do takiego rozszerzenia, zobligowane jest przedstawić Komisji odpowiednie materiały dowodowe w ciągu 10 lat od ratyfikowania Konwencji z Montego Bay. Póki co, żadne z państw zainteresowanych nie zdołało udowodnić swoich praw co szelfu kontynentalnego pod dnem Oceanu Arktycznego.

Każde z pięciu państw arktycznych ma swoje interesy w regionie Arktyki, co już rodzi spory natury politycznej. Państwa te bowiem opierają się nie tylko na przepisach Konwencji i prawie morza, ale również kierują się uwarunkowaniami historycznymi. Oprócz tego, sporem są coraz bardziej zainteresowane państwa trzecie, nie mające dostępu do wód oblewających biegun, tzn. Unia Europejska i Chiny.

Kanada była jednym z pierwszych krajów, które wysunęło swoje roszczenia do borealnych obszarów Arktyki już w latach 20., opierając się o popularną wówczas teorię sektorów. Koncepcja ta była głównym elementem kanadyjskiej polityki arktycznej aż do lat 80. XX wieku, co jest zrozumiałe, ze względu na gwarancję dostępu do ogromnych przestrzeni. Kanada opierała również swoje roszczenia o argumenty historyczne, twierdząc, że już w XIX wieku Wielka Brytania nadała jej suwerenne prawo do zarządzania obszarami północnymi [5]. Kiedy w 1982 r. kraj ten podpisał Konwencję z Montego Bay, teoria sektorów odeszła w zapomnienie, mimo wcześniejszych prób udowodnienia swoich roszczeń przed Międzynarodowym Trybunałem Sprawiedliwości. Obecnie jedyną nadzieją dla Kanady jest Komisja Granic Szelfu Kontynentalnego oraz pokojowe ułożenie stosunków z głównym rywalem, czyli Rosją. Póki co, wydaje się to być dość problematyczne, zwłaszcza po 2007 roku, kiedy Rosja aktywnie zaangażowała się w ochronę swojej suwerenności w Arktyce. Kanada w odpowiedzi postanowiła poszerzyć do 9 tysięcy w 2012 r. liczbę wojsk stacjonujących na Dalekiej Północy, tzw. „Canadian Rangers” [6] oraz zainwestować w bezzałogowe samoloty zwiadowcze, które do 2020 r. będą patrolować obszary, co do których kraj ten rości sobie prawa. Niemal co roku, przez trzy tygodnie, w północnej części kraju odbywają się manewry wojskowe („Operacja Nanook”), które mają podkreślić zwierzchność Kanady w tej części świata. Kanada, mimo swojej tradycyjnie pokojowej polityce, tym razem nie ma zamiaru stać w cieniu międzynarodowej rywalizacji o dostęp do złóż.

Z kolei Dania jest o tyle ciekawym przykładem państwa arktycznego, że jej roszczenia do obszarów „High North” wynikają głównie ze sprawowania zwierzchnictwa nad Grenlandią, która bezpośrednio graniczy z kołem podbiegunowym. Dania nie uczestniczy tak aktywnie w sporze, jak Kanada czy Rosja, raczej skupia się na prowadzeniu badań, które mają na celu udowodnienie, że Grzbiet Łomonosowa [7] jest naturalnym przedłużeniem ich szelfu kontynentalnego. Niewielka aktywność militarna Danii na Grenlandii w obronie terytoriów roszczeniowych wynika też z ograniczonych możliwości finansowych i demograficznych tego państwa. Według informacji zawartych w „Strategii Danii wobec Arktyki na lata 2011-2020” [8] wynika, że głównym celem tego kraju jest dbanie o utrzymanie pokoju, czystości i bezpieczeństwa w regionie Arktyki, a także promowanie zrównoważonego rozwoju i ścisła współpraca z instytucjami międzynarodowymi.

Do obszarów arktycznych swoje roszczenia zgłasza również Norwegia. W 2006 r. kraj ten przedstawił propozycję granic swojego szelfu kontynentalnego w trzech obszarach: Loop Hole na Morzu Barentsa, Zachodniego Basenu Nansenowskiego na Oceanie Arktycznym oraz Banana Hole na Morzu Norweskim [9]. Warto zaznaczyć, że Norwegia ma spore szanse na uzyskanie poparcia ze strony Komisji Granic Szelfu Kontynentalnego, gdyż żadne z pozostałych państw zainteresowanych nie zgłasza jak dotąd żadnych zastrzeżeń co do poprawności wniosku. Norwegia również współpracuje intensywnie z wieloma zagranicznymi instytucjami naukowymi, co zwiększa jej wiarygodność przez Komisją ONZ.

Rosja, podobnie jak Kanada, interesuje się Arktyką już od lat 20. XX wieku, głównie z powodu Kanady, która mniej więcej w tym samym czasie zaczęła zgłaszać roszczenia wobec terenów północnych. Rosja przez długi czas opierała się na teorii sektorów, którą uznała nawet za zwyczaj międzynarodowy [10]. Dopiero po rozpadzie ZSRR zdecydowano się odejść od tej teorii na rzecz prawa międzynarodowego i Konwencji o prawie morza, której Rosja jest stroną od 1997 r. Od tego momentu Kreml próbuje za wszelką cenę udowodnić, że szelf syberyjski i dno arktyczne stanowią jedną całość, co oznaczałoby, że Rosja ma prawo zawłaszczyć tereny, wychodzące nawet poza Biegun Północny oraz obejmujące większą część Grzbietu Łomonosowa, w sumie byłaby to powierzchnia około 1,2 mln km2. W 2001 r. do Komisji Granic Szelfu Kontynentalnego złożony został wniosek, mający naukowo poprzeć rosyjskie roszczenia. Został on jednak odrzucony, co tłumaczono niewystarczającymi dowodami. Kolejny wniosek ma zostać złożony w 2013 r. [11]. Zaangażowanie Rosji w regionie Arktyki, podobnie jak u pozostałych zainteresowanych państw, ma podłoże polityczne. Dostęp do ogromnych potencjalnych złóż surowców byłby motorem napędowym dla rosyjskiej gospodarki i z pewnością znacznie wzmocniłby pozycję kraju na arenie międzynarodowej. Dowodem na coraz większe zainteresowanie Moskwy obszarem arktycznym jest zorganizowanie spektakularnej ekspedycji „Arktyka 2007”, której celem było zbadanie dna morskiego oraz zebranie dowodów na przynależność Grzbietu Łomonosowa do rosyjskiego szelfu kontynentalnego. Wyprawa ta wzbudziła wiele kontrowersji, ponieważ w jej trakcie, do dna Oceanu Arktycznego przyczepiona została flaga rosyjska, symbolizująca przynależność tego terytorium do Rosji. Zgodnie z prawem międzynarodowym takie zachowanie nie wywołuje żadnych skutków prawnych, jednak poruszenie społeczności międzynarodowej było znaczące i nie pozostało bez echa. W 2008 r. ówczesny prezydent, Dmitrij Miedwiediew, zatwierdził specjalną strategię Rosji wobec Arktyki, znanej pod nazwą „Podstawy polityki państwowej Federacji Rosyjskiej w Arktyce do roku 2020 i na dalszą perspektywę” [12]. Zgodnie z treścią dokumentu Rosja zamierza do 2020 r. utworzyć specjalne wojska arktyczne, których zadaniem ma być ochrona rosyjskich interesów w tej części świata. Obecnie złożami arktycznymi są zainteresowane nie tylko państwa, ale również korporacje naftowe. Jako, że Rosja posiada największe udowodnione zasoby surowców energetycznych, większość międzynarodowych koncernów zabiega o współpracę z rosyjskimi spółkami (m.in. Rosnieft i Gazprom), tym bardziej, że Rosja nie ma odpowiedniej technologii, aby samodzielnie zająć się wydobyciem. Już teraz Gazprom prowadzi dwa potężne projekty w Arktyce, współpracując z norweskim Statoilem. W sierpniu 2011 r., po nieudanej współpracy z British Petroleum, podpisane zostało porozumienie z amerykańskim olbrzymem paliwowym, ExxonMobil, o wspólnej eksploatacji złóż surowców energetycznych na Morzu Karskim [13]. Strategia Rosji wobec Arktyki jest dość aktywna i często opiera się o politykę faktów dokonanych, co nie wróży dobrze pokojowej atmosferze w przyszłości.

Polityka arktyczna Stanów Zjednoczonych różni się nieco od przytoczonych wcześniej strategii innych państw, przede wszystkim ze względu na fakt nie podpisania przez ten kraj Konwencji z Montego Bay, co powoduje, że USA nie mogą formalnie składać roszczeń co do obszarów arktycznych. Stany Zjednoczone należą do grona państw arktycznych ze względu na posiadanie Alaski, dlatego też nie można ich pominąć jako ważnego gracza, rywalizującego o dostęp do surowców energetycznych. Początki zainteresowania Waszyngtonu Arktyką sięgają lat 80. XX w., kiedy prezydent R. Reagan wydał dyrektywę pt. „Polityka arktyczna Stanów Zjednoczonych”, w której region ten został uznany za obszar o żywotnym znaczeniu dla tego kraju [14]. W latach 90. z kolei polityka USA była skupiona na działaniach multilateralnych, o czym może świadczyć bliska współpraca m.in. z Radą Arktyczną na rzecz ochrony środowiska naturalnego i zrównoważonego rozwoju [15]. Można to oczywiście tłumaczyć jako chęć zaakcentowania swojej obecności w Arktyce, przy braku możliwości posługiwania się formalnoprawnymi instrumentami, takimi jak Konwencja o prawie morza. Rada Arktyczna pełni dla USA rolę forum negocjacyjnego, gdzie może wpływać na decyzji pozostałych członków wobec Arktyki. Nieco bardziej stanowczą strategię wobec obszaru „High North” przyjął prezydent G.W. Bush, który w 2009 r. podpisał dwie dyrektywy, które jasno stwierdzają, że Stany Zjednoczone posiadają rozlegle interesy w Arktyce i są przygotowane do ich ochrony [16].

Spór o dostęp do Arktyki to obecnie nie tylko sprawa państw bezpośrednio sąsiadujących z tym regionem. Swoje zainteresowanie przejawiają także ci uczestnicy stosunków międzynarodowych, którzy formalnie nie mają żadnych szans na otrzymanie choćby skrawka Oceanu Lodowatego. Mowa tu przede wszystkim o Unii Europejskiej i Chinach, które są zainteresowane nie tyle dostępem do złóż surowców naturalnych, ile bardziej swobodą żeglugi po stopieniu się pokrywy lodowej. Unia do niedawna nie była zainteresowana problemami Arktyki, czego dowodem może być brak konkretnych dokumentów, wyrażających jej stanowisko wobec Dalekiej Północy. Dopiero w 2008 r. Komisja Europejska wydała komunikat pt. ”Unia Europejska a region arktyczny”. W dokumencie tym zdefiniowano również główne cele Unii wobec obszaru „High North”, do których należą m.in. ochrona Arktyki w zgodzie z jej mieszkańcami, działanie na rzecz zrównoważonego wykorzystania zasobów oraz przyczynianie się do lepszego zarządzania obszarami borealnymi [17]. Państwem bardzo zainteresowanym Arktyką są również Chiny. Tak jak zostało już wspomniane, ChRL jest raczej skupione na zyskach, jakie dałoby otwarcie Północnej Drogi Morskiej dla międzynarodowej żeglugi, ale nie jest to jedyny powód zaangażowania tego państwa. Niezwykle dynamiczny rozwój Chin powoduje, że kraj ten jest w znacznym stopniu uzależniony od żeglugi handlowej. Otwarcie nowych szlaków komunikacyjnych spowoduje, że chińskie produkty będą musiały przebyć o połowę krótszą drogę, aby dotrzeć do konsumentów z Europy. Chiny zachowują przy tym postawę dość ambiwalentną, gdyż z jednej strony propagują korzystanie z zasobów Arktyki na równych zasadach dla wszystkich, zaś z drugiej strony chcą „wepchnąć się” w podział wpływów na Dalekiej Północy, stąd próby zawiązania bliższych relacji z niektórymi państwami Rady Arktycznej, np. Islandią, licząc w ten sposób na jej pomoc w zdobyciu dostępu do eksploatacji atrakcyjnych złóż [18].

Celem projektu jest wskazanie możliwości zaistnienia w przyszłości (najbliższe 10 lat), w regionie Arktyki, potencjalnego konfliktu surowcowego, w realistycznym rozumieniu tego pojęcia, tzn. wojny pomiędzy państwami. Jednak jak pokazuje rozwój wydarzeń, ważną rolę w rozwiązywaniu przyszłego sporu będą odgrywać instytucje międzynarodowe, tj. organizacje, takie jak ONZ, Rada Arktyczna, czy też różnego rodzaju spotkania na szczycie. Nie można także pominąć roli prawa międzynarodowego przy rozwiązywaniu tego rodzaju sporów. Zgodnie z założeniami tradycji grocjuszowskiej szkoły angielskiej, największe korzyści dla społeczności międzynarodowej przynosi współpraca między państwami, między państwami i organizacjami międzynarodowymi oraz poszanowanie zasad prawa międzynarodowego. Przykład Arktyki już pokazuje, że dzięki kooperacji zainteresowanych stron, można ograniczyć ryzyko konfliktu i osiągnąć zamierzony cel. Jednym z instrumentów, wypracowanych przez społeczność międzynarodową i mogącym załagodzić spór jest Konwencja o prawie morza z 1982 r., która daje formalnoprawne podstawy do rozwiązania głównego przedmiotu sporu między państwami, czyli delimitacji granic w Arktyce. Zgodnie z postanowieniami Konwencji, każde państwo ma prawo rozszerzyć swoją zwierzchność nad obszarami morskimi do 350 mil morskich, pod warunkiem, że udowodni, iż dno morskie, do którego zawłaszczenia dąży, jest naturalnym przedłużeniem jego szelfu kontynentalnego. Powołana została specjalna instytucja przy ONZ (Komisja Granic Szelfu Kontynentalnego), której zadaniem jest sprawdzenie wiarygodności złożonych przez poszczególne państwa wniosków o uznanie prawa do danego obszaru oraz ostateczne rozstrzyganie zwierzchności nad tym obszarem. Podobnie jak Konwencja, również konferencje i fora współpracy odgrywają niezwykle ważną rolę w łagodzeniu sporów i wyjaśnianiu wątpliwości natury polityczno-prawnej. Jednym z przykładów takiej współpracy może być spotkanie państw arktycznych w Ilulissat (Grenlandia) w 2008 r., zakończone przyjęciem wspólnej deklaracji, zwracającej uwagę na wyzwania związane z ocieplaniem się klimatu oraz uznającej Ocean Arktyczny za obszar podlegający prawodawstwu międzynarodowemu [19]. Wprawdzie jest to tylko wyraz woli określonego zachowania, jednak wskazuje już na chęć współpracy tzw. Arktycznej Piątki i odrzucenie wszelkich sporów, mających charakter konfliktu. Z kolei przykładem instytucjonalizacji współpracy państw arktycznych i ludów tubylczych Dalekiej Północy jest Rada Arktyczna, powołana w 1996 r. Celem jej istnienia jest promocja współpracy, koordynacja działań państw członkowskich Rady oraz działania na rzecz zrównoważonego rozwoju obszarów borealnych. Co ciekawe, członkami Rady są nie tylko państwa arktyczne, ale również te kraje, dla których istotny jest dalszy los Arktyki, tj. Finlandia, Szwecja, Islandia. W Radzie zasiadają również przedstawiciele państw mających status obserwatora, m.in. Polska, Francja, Hiszpania, Holandia, Wielka Brytania, Niemcy [20]. Doskonale się to wpasowuje w założenia realizmu liberalnego, który widzi Radę Arktyczną jako międzyrządowe forum współpracy i próbę instytucjonalizacji wzajemnych wysiłków państw na rzecz osiągnięcia wspólnych korzyści. Taką rolę pełni też coroczna konferencja państw arktycznych, znana pod nazwą „Arctic Frontiers”. Jest ona areną spotkań i dyskusji także wszystkich innych państw, zainteresowanych przyszłością Bieguna Północnego. Jej celem jest wspieranie niezależnego dialogu między państwami, budowanie współpracy z ludami tubylczymi Północy oraz wprowadzanie nowych rozwiązań, mających na celu ochronę delikatnego ekosystemu Arktyki [21]. Najważniejszą jednak rolę w utrzymaniu pokoju w tym regionie będzie odgrywała ONZ, która na rok 2020 zaplanowała międzynarodową konferencję, dotyczącą podziału Arktyki [22]. Wtedy, oraz po rozpatrzeniu wszystkich wniosków przez Komisję Granic Szelfu Kontynentalnego, prawdopodobnie wyjaśni się sprawa dokładnego podziału stref wpływów w tym regionie świata.

W przypadku Arktyki spór między państwami jest wielowymiarowy, co oznacza, że podział stref wpływów nie jest jedynym motywem zacieśniania rywalizacji między stronami zainteresowanymi. Kraje te walczą też między sobą m.in. o swobodny przepływ przez cieśniny, kontrolowanie skrawków ziemi czy ponowną delimitację granicy państwowej. Jest to o tyle ważne w przypadku sporu o Arktykę, że te potencjalnie niegroźnie dyplomatyczne niesnaski mogą nałożyć się na coraz poważniejsze spięcia o kontrolowanie złóż surowców i stać się niejako katalizatorem przyszłego konfliktu. Do najważniejszych „punktów zapalnych” regionu arktycznego, które z pewnością nie ułatwiają jak na razie rozwiązania problemu, można zaliczyć:

➢ spór o Przejście Północno-Zachodnie [23] pomiędzy Kanadą a Stanami Zjednoczonymi, które to Kanada uznaje za swoje wody wewnętrzne, na co USA nie chcą się zgodzić i żądają umiędzynarodowienia Przejścia, na wzór Kanału Sueskiego czy Panamskiego,

➢ spór o wyspę Hansa [24], którego stronami są Dania i Kanada – problemem jest określenie przynależności wysepki do jednego z wymienionych państw. Wyspa Hansa leży bowiem na samym środku Cieśniny Naresa i ma raczej charakter strategiczny, gdyż posiadanie wysepki oznacza kontrolowanie ruchu morskiego w całej Cieśninie,

➢ spór o delimitację obszarów morskich na Morzu Beauforta między Stanami Zjednoczonymi a Kanadą – przyczyną sporu jest problem z wytyczeniem granicy wzdłuż południka 141º W, gdyż oba państwa mają nieco inną wizję kształtu tej granicy.

Spór o podział Arktyki wydaje się nieunikniony. Nie ma również dokładnej pewności co do formy tego sporu, czy będą to jedynie dyplomatyczne zatargi, czy jednak przerodzi się on w konflikt wojenny lub nowy wyścig zbrojeń. Nie da się jednak zaprzeczyć ogromnej roli instytucji pozapaństwowych w łagodzeniu ewentualnych napięć oraz rozsądku przedstawicieli państw arktycznych, dla których wojna byłaby najgorszym z możliwych rozwiązań, gdyż pociągałaby za sobą ogromne koszty polityczno-gospodarczo-społeczne. Dzięki specjalistycznej dziedzinie prawa międzynarodowego, jaką jest prawo morza, można sprawiedliwie rozwiązać przyszłe spory, bez konieczności użycia siły. Co więcej, nie mniej ważne są wszelkie formy aktywności państw, tj. zinstytucjonalizowane fora dyskusyjne (Rada Arktyczna), cykliczne konferencje („Arctic Frontiers”) oraz rzetelne i obiektywne organizacje eksperckie (Komisja Granic Szelfu Kontynentalnego). Zadaniem tych instytucji jest wykorzystanie wszystkich instrumentów formalnoprawnych, tak aby nie dopuścić w przyszłości do pojawienia się tzw. „gorącego konfliktu” między państwami. Trzeba też jednak pamiętać, że państwa są suwerennymi podmiotami i niekoniecznie muszą przestrzegać zaleceń tych instytucji, gdyż w większości są to jedynie deklaracje woli współpracy. Gra toczy się o wysoką stawkę. Celem projektu jest próba symulacja dalszych losów Arktyki. Nie jest to zadanie łatwe, jednak na podstawie obecnych wydarzeń można określić kilka potencjalnych scenariuszy, które wraz z opiniami ekspertów będą starały się stworzyć kompleksowy obraz przyszłej geopolityki regionu High North.

2. Teoria

Teorią stosunków międzynarodowych , którą kierowaliśmy się podczas kolejnych etapów tworzenia niniejszej prognozy, była szkoła angielska, z naciskiem na wyróżnioną przez H. Bull’a, tradycją grocjuszowską. Polityka światowa jest w niej traktowana jako ta, która odbywa się wewnątrz społeczności międzynarodowej. Szkoła angielska mówi, iż państwa są ograniczone w swoich relacjach pozytywnych lub konfliktowych z innymi podmiotami, przez reguły uznawane za powszechne, oraz instytucje [25].

Całość stosunków ujmowana jest w kategoriach społeczeństwa państw, tworzonego przez liczne podmioty. Dzięki takiemu postrzeganiu można zauważyć ograniczenia jakie daje ta teoria na temat prowadzenia wojny. Nie zależy ona tylko od wewnętrznych celów i dążeń pojedynczego państwa, ale od innych czynników, które ją determinują, bądź jej zapobiegają poprzez instytucjonalizację. Tworzenie nowych powiązań i zależności w postaci organizacji, jest elementem łagodzącym anarchię międzynarodową. Jednak zaznaczyć trzeba, że wciąż to suwerenne państwa są najważniejszymi aktorami w polityce światowej, a nie pojedyncze jednostki [26].

W obranym przez nas podejściu, ekonomiczne i społeczne współżycie krajów jest dużo bardziej korzystne niż ponadgraniczny konflikt. Co więcej, szkoła angielska i funkcjonująca w niej tradycja grocjuszowską, przyjmuje, że uczestnicy systemu międzynarodowego uznają i kierują się prawami rozwagi, roztropności, korzyści, oportunizmu i celowości, jak również imperatywami moralności i prawa, które wskazują na tworzenie wspólnoty ludzkości, opartej na akceptacji potrzeb, wymagań i kooperacji w społeczeństwie państw [27]. Znajomość zasad i reguł pozwala na nawiązywanie relacji.

Własne interesy państw, tworzą podstawę do wchodzenia w nowe zażyłości i tworzenie instytucji [28]. Poszerzanie takiej współzależności może dać więcej możliwości, a jednocześnie hamują silnych suwerenów do walki o swoje interesy na drodze otwartej wojny.

3. Metody prognozowania

Analiza SWOT

Dla sporządzenia naszej prognozy wykorzystaliśmy trzy metody badawcze. Pierwszą z nich była analiza SWOT. Na potrzeby jej przeprowadzenia konieczne jest dokładne przeanalizowanie badanego zagadnienia, jak i czynników, które bezpośrednio jej nie dotyczą, ale mogą mieć wpływ na proces analityczny. Ujmując rzecz dokładniej składowymi są wewnętrzne i zewnętrzne elementy oraz podzielone ze względu na to, jakie możliwości przynoszą badaczowi, negatywne i pozytywne. Używając dla tego specyficznego podziału nazw angielskich, otrzymujemy pełną nazwę analizy:

S – strength (siła)

W – weakness (słabość)

O – opportunities (szanse)

T – threats (zagrożenia) [29].

By otrzymać wymierny wynik procesu badawczego, każdemu z czynników przypisuje się subiektywnie nadaną wagę. Po zsumowaniu dodatnich i ujemnych punktów oraz odpowiedniemu zestawieniu ich wobec siebie, otrzymujemy prawdopodobieństwo w formie liczb mówiące o prawdopodobieństwie zaistnienia zjawiska [30]. Metoda ta, daje analitykom konkretny rezultat na temat przedmiotu badania. Jednak należy pamiętać, że końcowy wynik zależy przede wszystkim od odpowiedniego doboru wszystkich istotnych czynników. Wymaga to bardzo dobrej znajomości problemu, a także umiejętności przewidywania możliwych zdarzeń.

Metoda scenariuszowa

Jako drugą zaprezentujemy metodę scenariuszową. Jest to sposób na badanie zjawiska w bardzo szeroki sposób. Prognosta po bardzo wnikliwej analizie merytorycznej zagadnienia, tworzy scenariusze przyszłości. Pomysłów na rozwój danej sytuacji może być wiele. Jedne z nich są bardziej, a inne mniej prawdopodobne. Warto jednak zaznaczyć, że dzieją się najmniej spodziewane rzeczy, stąd niezbędne jest zapoznanie się z różnymi perspektywami dla zagadnień.

Dzięki wykorzystaniu dostępnej wiedzy, można próbować przewidzieć jak podmioty będą reagować na konkretne zmiany. Zasadne jest również przewidzenie tego, co mniej realistyczne, gdyż zawsze istnieje pewna ilość elementów niemożliwych do przewidzenia. Mimo to, metoda scenariuszowa może stanowić wiarygodne źródło wiedzy na temat przyszłości, gdyż jeżeli badacz uczciwie przeanalizował dogłębnie materiały odnoszące się do problemu, może on wnioskować, a tym samym pisać scenariusze wydarzeń w przyszłości [31].

Prognoza różnych wariantów zachowań, przebiegu sytuacji może być źródłem pozwalającym na wcześniejsze ustosunkowanie się do tego co nastąpi i opracowania scenariuszy reakcji [32].

Metoda delficka

Metoda delficka jest ostatnią, którą zdecydowaliśmy się wykorzystać dla przeprowadzenia naszej prognozy ze względu na to, iż opiera się ona na wypowiedziach ekspertów w danej dziedzinie, pozwoliła nam na skonfrontowanie prognoz przygotowanych na podstawie tego, jaką wiedzy specjalistów.

W metodzie delfickiej badacz wybiera przynajmniej kilku ekspertów, którym zadaje takie same pytania. Po uzyskaniu odpowiedzi, w gestii prognozującego leży zebranie, analiza i podsumowanie tego, czego dowiedział się od ekspertów [33]. Na tej podstawie, możliwe jest przewidywanie tego, co się wydarzy, pod warunkiem iż część opinii okaże się zbieżna.

W tej metodzie ważne jest postawienie odpowiednich pytań, możliwie najbardziej precyzyjnych. Konkretne odpowiedzi dają najlepszy obraz przewidywań znawców. Istotnym elementem jest również stosowny dobór naukowców [34]. Najbardziej wiarygodni będą ci, którzy posiadają doświadczenie i znajomość w bardzo dobrym stopniu badanych zagadnień. Całość analizy pozwala na zapoznanie się z różnymi punktami widzenia i wyznaczenia najbardziej prawdopodobnej ścieżki rozwoju wydarzeń.

4. Klasyfikacja prognozy

Po uwzględnieniu wszystkich metod badawczych, przez nas wykorzystanych, oraz teorii, na podstawie której oparliśmy swoją prognozę, określiliśmy założenia oraz elementy składowe i ich charakter dla przewidywań. Poniżej przedstawiamy klasyfikację badania.

Horyzont czasowy określiliśmy jako długoterminowy. Biorąc pod uwagę prędkość zmian w systemie międzynarodowym i naszą analizę najbliższych dziesięciu lat, można stwierdzić iż jest ona daleko wybiegająca w przyszłość.

Funkcje jakie ma spełniać nasza prognoza to: predyktywna, badawcza i informacyjna. Predyktywna będzie pokazywać różne warianty tego co uda nam się wywnioskować z naszych metod. W naszej analizie ukazaliśmy kilka różnych wariantów możliwych do wydarzenia. Funkcja badawcza daje czytelnikowi rozpoznanie na temat różnych wersji wydarzeń, które zostały określone przez prognostę. Natomiast informacyjna, tak jak jej nazwa wskazuje, ma za zadanie informować o tym co budzi największe kwestie sporne, a także co będzie działo się w przyszłości, wraz z możliwością ustosunkowania się czytelnika do przedstawionych hipotez.

Prognoza naszej grupy jest perspektywą jakościową. Mimo opierania się na wynikach liczbowych, statystycznych, wynikających z dwóch metod, my jako progności staramy się na ich podstawie wyjaśniać i tworzyć konkretne, opisowe scenariusze. Ilościowe wyniki, są więc dla nas kierunkiem, który wskazuje możliwy rozwój sytuacji i daje możliwość budowania prognoz.

Cel to eksploracja. Badacz polegając na swojej wiedzy na temat tego co działo się w przeszłości i śledząc bieżące wydarzenia, związane z określonym zjawiskiem, wnioskuje. Tworzy on scenariusz tego, co może się wydarzyć. Określa, jak będzie się kształtować przyszłość, według najbardziej prawdopodobnego i zgodne z logiką przewidywania konkretnego prognosty.

Dziedzina naszego badania jest dość szeroka. Dotyczy ona zarówno kwestii surowcowej, więc w pewnym sensie ekologicznej, a także militarnej, gdyż głównym pytaniem jakie stawiamy w naszym badaniu jest o to, czy możliwy jest w ciągu najbliższych dziesięciu lat konflikt zbrojny w regionie Arktyki. Wymiar całego badania jest również bardzo szeroki, ponieważ sięga wielu państw oraz organizacji międzynarodowych.

5. Analiza SWOT

Arktyka – analiza wybuchu potencjalnego konfliktu zbrojnego o surowce energetyczne w ciągu 10 lat

grafa_arcitic01
*Skala: -3, -2, -1, 1, 2, 3, gdzie -3/3 = największe prawdopodobieństwo zaistnienia danego czynnika, -1/1 = najmniejsze prawdopodobieństwo zaistnienia danego czynnika. Jeżeli wynik < 0 to prawdopodobieństwo wojny jest rzeczywiste. Jeśli wynik > 0, wówczas ryzyko wojny jest niewielkie.


Analiza dotyczy wybuchu potencjalnego konfliktu zbrojnego o surowce energetyczne w ciągu 10 lat. Wynik jest pozytywny, co oznacza w tym przypadku, że prawdopodobieństwo konfliktu zbrojnego w regionie High North jest niewielkie. Silną podstawą do tego twierdzenia jest istnienie instytucji międzynarodowych, takich jak Rada Arktyczna, konferencja „Arctic Frontiers” czy ONZ (Komisja Granic Szelfu Kontynentalnego), które stanowią forum współpracy państw i ich celem jest niedopuszczenie do wybuchu konfliktu militarnego. Dzięki tworzeniu zorganizowanych struktur tego typu, wzrasta znacznie szansa na poznanie interesów rywali i pokojowe rozwiązanie sprawy Arktyki. Inną mocną stroną, mającą największy wpływ na ograniczenie ryzyka wojny, jest prawo międzynarodowe. Istnienie Konwencji o prawie morza określa w znacznym stopniu status Oceanu Arktycznego i prawa poszczególnych państw do legalnego przejęcia zwierzchności nad danym obszarem arktycznym. Regulacje prawne tego typu mają na celu sprawiedliwy oraz obiektywny podział obszarów morskich, tak aby ograniczyć ryzyko nieporozumień i wykluczyć dominację silniejszych państw nad słabszymi. Instytucje międzynarodowe oraz prawo będą kluczowymi czynnikami ograniczającymi konflikt zbrojny w Arktyce. Duże znaczenie mają także badania naukowe i wspólne deklaracje dbania o ekosystem Arktyki. Badania naukowe będą istotnym elementem dowodzenia przynależności danego obszaru do konkretnego państwa i z pewnością będą bardziej wartościowe od argumentów militarnych. Instytucje międzynarodowe mogą stać się również forum współpracy państw arktycznych na rzecz uregulowania statusu prawnego Arktyki na wzór Traktatu Antarktycznego z 1959 r. Możliwe, że pozwoli to skodyfikować dotychczasowe deklaracje dbałości o środowisko Arktyki i zwrócić większą uwagę na wrażliwy ekosystem Dalekiej Północy. Warto także zaznaczyć, że panujący na Arktyce surowy klimat okołobiegunowy może być istotnym czynnikiem zniechęcającym do wojny, gdyż koszty prowadzenia walk w takich warunkach mogą być nieopłacalne.

Z kolei jednym z najważniejszych zagrożeń dla przyszłości Arktyki są złoża surowców energetycznych (ropa naftowa i gaz), które tak naprawdę czynią ten region świata tak atrakcyjnym. Jeśli szacunkowe dane się potwierdzą, może się zaostrzyć w przyszłości rywalizacja między państwami tzw. Wielkiej Piątki, co grozi wybuchem konfliktu zbrojnego. Innym skutkiem istnienia ogromnych pokładów złóż jest wybuch zimnej wojny, zwiększanie wydatków na zbrojenia oraz permanentna atmosfera zagrożenia, która może w konsekwencji doprowadzić do podziału państw arktycznych na dwa bloki: Rosja-Norwegia (ze względu na współpracę koncernów naftowych) i Stany Zjednoczone-Kanada-Dania (obecnie bliskie relacje między tymi państwami mogą się jeszcze bardziej pogłębić). Już teraz dostrzega się zainteresowanie innych aktorów okolicą Bieguna Północnego, m.in. Unii Europejskiej, Chin, a także podmiotów pozapaństwowych, tj. korporacji transnarodowych, co przejawia się m.in. w próbach nawiązywania współpracy koncernów paliwowych z państwami (Statoil, BP, ExxonMobil z rosyjskimi spółkami – Rosnieft i Gazprom). Celem takich działań jest oczywiście chęć swobodnej eksploatacji złóż surowców. W przyszłości to zainteresowanie będzie z pewnością silniejsze, podmioty będą mogły nawet włączyć się w otwarty konflikt. W przypadku Arktyki istnieje również ryzyko „nałożenia się” przyszłego konfliktu zbrojnego z obecnymi sporami terytorialnymi o dostęp do szlaków transportowych, które psują atmosferę współpracy i mogą się pogłębić w przypadku zaostrzenia się rywalizacji. Do słabych stron można zaliczyć także proces topnienia pokrywy lodowej. Do tej pory to właśnie gruba warstwa lodu uniemożliwiała dostęp do złóż, a tym samym zmniejszała ryzyko konfliktu. Obecnie państwa przyjmują postawę oczekującą. Szacuje się, że do 2030 r. pokrywa lodowa ma całkowicie zniknąć, co oznacza, że już wcześniej będzie możliwa eksploatacja zasobów Oceanu Arktycznego.

Porównując słabe i mocne strony, szanse oraz zagrożenia można dojść do wniosku, że najważniejsze czynniki, mogące przyczynić się w ciągu najbliższych 10 lat do wojny, mogą być również zniwelowane przez argumenty na rzecz pokoju. Obecnie postępująca instytucjonalizacja stosunków międzynarodowych oraz obecność licznych instrumentów ograniczających ryzyko wojny z pewnością przyczynią się do pokojowego rozwikłania sporu. Państwa arktyczne (Norwegia, Rosja, Dania, USA, Kanada) to w większości państwa o długoletniej tradycji demokratycznej, dla których wojna to skrajny argument. Pomimo delegalizacji instytucji wojny, nie można oczywiście wykluczać czarnego scenariusza. Jednak możliwość militarnego starcia między państwami arktycznymi zostanie z pewnością ograniczona racjonalnością przywódców oraz siłą prawa i wiarą w porządek międzynarodowy bez konieczności odwołania się do użycia siły.

6. Metoda scenariuszowa – zarysy możliwego rozwoju sytuacji

Wariant 1. Optymistyczny

W perspektywie najbliższej dekady okazuje się, że co prawda szacunki głoszące, że na terenie Arktyki znajduje się do 25% światowych zasobów ropy naftowej i gazu ziemnego okazują się prawdziwe. Jednak z uwagi na fakt iż, około 70% z nich znajduje się w wyłącznych strefach ekonomicznych państw arktycznych, nie stanowią one zarzewia konfliktu. Co prawda tak Rosyjskie (z roku 2013) jak i Kanadyjskie (2013) oraz Duńskie (2014) roszczenia dotyczące uznania „Grzbietu Łomonosowa” za przedłużenie Euroazjatyckiego (w przypadku Kanady oraz Danii amerykańskiego) szelfu kontynentalnego, co z kolei dawało by jej prawa do Arktyki jako połączonej ze stałym lądem od strony Rosji (bądź kontynentu Ameryki,) zostały odrzucone przez ONZ, w roku 2013 oraz 2015. Wszystkie te roszczenia uznano za nieważne ze względu na występujące różnice geologiczne występujące jednak jak się okazało pomiędzy „Grzbietem” a kontynentami, a co za tym idzie, również Arktyką.

W tej sytuacji stało się jasnym, iż żadna ze stron nie będzie w stanie wywalczyć dla siebie większego kawałka tortu, niż wynikało by to z pierwotnych wielkości wyłącznych stref ekonomicznych, chyba, że w życie wprowadzono by teorię sektorów. Jednak ze względu na rzeczywiste położenie zasobów nie miało to na szczęście większego znaczenia i nie prowadziło do zaognienia sytuacji. W tych okolicznościach nic nie stało na przeszkodzie aby Norwegia oraz Rosja zacieśniły współpracę dotyczącą doskonalenia technik wydobywczych, gdyż w przyszłości mogły by zetknąć się z podobnymi problemami w momencie rozpoczęcia eksploatacji złóż ropy naftowej czy też gazu ziemnego (jak również innych). Dobrym przyczynkiem do tego typu współpracy, okazał się kompromis pomiędzy Federacją Rosyjską a Norwegią, dotyczący spornych terenów na Morzu Barentsa, osiągnięty we wrześniu 2010 roku. Kompromis ten, korzystniejszy dla obu stron w chwili obecnej niż kontynuowanie konfliktu trwającego już bez mała 40 lat, dało do zrozumienia, iż Rosja dopuszcza do siebie fakt, iż czerpanie maksymalnych zysków z wydobycia surowców Arktycznych wymaga realnej współpracy z pozostałymi zainteresowanymi państwami. Kolejnym znakiem reorientacji polityki Kremla (wynikającym z rozwiązania szelfu kontynentalnego a co za tym idzie i granic) jest odstąpienie od militarystycznych aspektów „Podstawowych założeń polityki Federacji Rosyjskiej wobec Arktyki do roku 2020 i w dalszej perspektywie”. Chodzi tutaj o odstąpienie od dalszej rozbudowy floty północnej, będącej jak do tej pory ostatnią formacją morską nastawioną na działania ofensywne, istnym reliktem zimnej wojny. Posunięcie to, doprowadziło do ocieplenia stosunków pomiędzy FR a pozostałymi państwami Arktycznymi, wskazywało bowiem na to, iż Rosja nie zamierza w imię własnych-mniej lub bardziej imperialnie pojętych- interesów, łamać zasad prawa międzynarodowego, co czyniło ją bardziej obliczalną, a co za tym idzie, stawiało ją na pozycji wygodniejszego niż dotychczas partnera. Rosja decyduje się na zabiegi dyplomatyczne mające na celu podział Arktyki, zgodnie z wspomnianą już teorią sektorów, co zwiększało by znacznie teren realnie przez nią kontrolowany, naturalnym sprzymierzeńcem (z tych samych powodów) staje się dla FR Kanada. Stany Zjednoczone, niechętne takiemu rozwiązaniu, nie decydują się jednak na kontynuowanie otwartego bombardowania pomysłu, co otwiera drogę do ingerencji większej ilości podmiotów (jak NATO czy UE), która to sytuacja jest im jeszcze bardziej nie na rękę. W związku z tym, iż gospodarka USA stanęła ponownie na nogach po kryzysie roku 2008, a przynajmniej odzyskała stabilność (do 2018), w stopniu wystarczającym do podjęcia takiego kroku- USA udziela Grenlandii pożyczki na spłatę zobowiązań wobec Danii. Fakt ten zbiega się z kolejnym referendum w którym to Grenlandia opowiada się za deklaracją niepodległości (szczególnie, że nie ma już długu a przynajmniej jego lwiej części). W związku z utratą przez Danię zwierzchnictwa nad Grenlandią, UE traci możliwość (pośredniego ale jednak skutecznego- za sprawą Danii właśnie), wpływu na decyzje podejmowane przez Radę Arktyczną. Krok USA nie był tak irracjonalny jak mogło by się wydawać z uwagi na fakt, iż Grenlandia sama w sobie nie posiada środków pozwalających na rozpoczęcie wydobycia surowców Arktycznych, jednak w tej sytuacji- w ramach spłaty zadłużenia USA nabywa koncesje na wydobycie, udział w zyskach etc. Jest to również na rękę Grenlandii, gdyż uzyskuje potężnego sprzymierzeńca, który będzie w razie czego wspierał interesy Grenlandii w rejonie, ze względu na występujące od tej chwili ich sprzężenie. Duńczycy, których jedynym realnym w tej chwili połączeniem z Radą Arktyczną pozostają wyspy owcze, również przestaje się sprzeciwiać wprowadzeniu w życie teorii sektorów. Jako, że decyzje w RA nadal podejmowane były przez aklamację Grenlandia, USA, FR, oraz Kanada, podpisują z pozostałymi krajami nordyckimi (które poszły za namowami Norwegów) osobne porozumienie, którego celem jest kolektywne (w ramach RA) zabezpieczanie regionu przed katastrofami ekologicznymi. W tych warunkach i one nie widzą już potrzeby blokowania wprowadzenia w życie teorii sektorów. Zostaje ona wprowadzona. Na szczycie ONZ w 2020 dotyczącym regionu Arktyki podpisane zostaje kolejne porozumienie mające zabezpieczać Arktykę przed katastrofami tego typu, i na tym kończy się jego rola. Co się zaś tyczy przejścia północno zachodniego, wbrew wstępnym szacunkom stało się ono żeglowne w miesiącach letnich już w 2017 roku, Kanada jednak szybko odstąpiła od traktowania go jak wód wewnętrznych i przystała na stosowanie do niego zasad żeglugi obowiązujących na morzu otwarty. Dalsze relacje przebiegają płynnie w dającej się przewidzieć przyszłości wykraczającej poza ramy czasowe objęte prognozą.

Wariant 2. Pośredni – najbardziej prawdopodobny

Nadal nie wiadomo czy szacunki głoszące, że na terenie Arktyki znajduje się do 25% światowych zasobów ropy naftowej i gazu ziemnego okazują się prawdziwe. Jednak z uwagi na fakt iż, około 70% z nich znajduje się w wyłącznych strefach ekonomicznych państw arktycznych, nie stanowią one zarzewia konfliktu. Co prawda Rosja, której roszczenia dotyczące uznania „Grzbietu Łomonosowa” za przedłużenie Euroazjatyckiego szelfu kontynentalnego, co z kolei dawało by jej prawa do Arktyki jako połączonej ze stałym lądem od strony Rosji zostały odrzucone przez ONZ, w roku 2013. Analogiczne roszczenia wysuwała również Kanada (w tym samym roku) oraz Dania w roku 2014, usiłując dowodzić, że „Grzbiet Łomonosowa co prawda jest przedłużeniem szelfu kontynentalnego jednak od strony kontynentu Ameryki (co odpowiadało również Danii ze względu na jej słabnące jednak wciąż istniejące związki z Grenlandią). Wszystkie te roszczenia uznano za nieważne ze względu na występujące różnice geologiczne, spowodowało to co prawda „prężenie rosyjskich muskułów” w postaci dalszych inwestycji na rozbudowę floty północnej oraz szkolenia dodatkowych jednostek wojskowych zdolnych do prowadzenia sprawnych działań w warunkach arktycznych. Jednak była to wyłącznie próba zastraszenia oponentów, gdyż nawet Rosja przy całej tęsknocie do bycia głównym rozgrywającym polityki światowej, nie zdecydowała się na rzucenie otwartego wyzwania USA, również zainteresowanemu regionem ani tym bardziej NATO. Właśnie odpowiedzi ze strony NATO należało by się spodziewać w przypadku ataku Rosji na któregokolwiek z arktycznych oponentów. Do takiego stanowiska skłania fakt, że po pierwsze- istnieje klauzula mówiąca o tym iż atak na jednego członka jest traktowany jako atak na wszystkich-, a wszystkie Państwa Arktyczne (poza Rosją właśnie) są członkami sojuszu północnoatlantyckiego, po drugie w Rosji zdano sobie sprawę, iż realne podjęcie działań agresywnych z jej strony wywołało by taką właśnie reakcję, ze względu, na fakt iż każde z tych państw chce mieć w przyszłości dostęp do- przynajmniej części arktycznych zasobów, które przynależą jej ze względu na prawo międzynarodowe. Pamiętać należy również, że w związku z tym iż Dania jest stroną konfliktu i jednocześnie członkiem UE- ta również nie pozostała by obojętna, choćby ze względu na to, iż nawet po uzyskaniu niepodległości przez Grenlandie nadal nie dysponuje ona środkami niezbędnymi do eksploatacji złóż arktycznych co pozostawia otwartą drogę dla kapitału zagranicznego oferowanego przez państwa wspólnoty w zamian za koncesje etc. Należy również założyć iż nawet w tym przypadku kapitał Duński ( w tym kontekście Europejski)będzie miał pierwszeństwo nad Amerykańskim ze względu na zażyłość historyczną oraz ciepły stosunek mieszkańców Grenlandii w stosunku do Duńczyków (o czym świadczy ich ciepłe przywitanie Duńskiej królowej po referendum w 2008) poszerzającym ich suwerenność. Jest to aspekt którego nie należy ignorować, szczególnie, że mało prawdopodobnym jest aby Grenlandia spłaciła w najbliższej dekadzie zobowiązania wobec Danii, a w związku z faktem iż jest on i tak spłacany przez podział zysków uzyskiwanych przez Grenlandie z wydobycia surowców, tak było by łatwiej i bezpieczniej niż spłacać raty kredytu. Rosja zdecydowała się więc na spuszczenie z tonu. Ostatecznie zdecydowano się w ramach Rady Arktycznej na implementację teorii sektorów, (w imię wyższego dobra rozumianego w tym przypadku jako brak wojny pomiędzy największymi potęgami światowymi, szczególnie, że takie rozwiązanie i tak dawało wszystkim państwom arktycznej 5 dostęp do jej surowców)USA początkowo oponowało gdyż sektor jaki miał jej przypadać w związku z takim podziałem był stosunkowo niewielki w porównaniu z sektorami Kanady i Rosji. Nie była to kwestia zasobów per ce, chodziło raczej o prestiż Stanów Zjednoczonych. Jak się jednak okazało i prestiż ugina się pod twardymi argumentami finansowymi, gdy więc pozostałe państwa zdecydowały się na stosunkowo drobne ustępstwa w kierunku stanów (jeśli chodzi o wspólne wydobycie określonych złóż jak ropa naftowa czy gaz ziemny najbardziej interesujące dla USA w określonym punkcie pozostałych stref ) Suma tych ustępstw wystarczyła aby USA przystało na zasadę sektorów. Państwa Nordyckie będące częścią RA przekonano do tego podpisując i wprowadzając w życie osobne porozumienie odnośnie zasad zapobiegania i ochrony Arktyki przed katastrofami naturalnymi. Teoria sektorów weszła w życie. Pozostała jeszcze sprawa związana z otwarciem się dla żeglugi przejścia północno-zachodniego (czy raczej Kanadyjskiego przejścia północno zachodniego) W związku z coraz szybszym odmarzaniem arktycznej pokrywy lodowej, przekraczającym obecne założenia (niedoszacowanie tego procesu obserwujemy właściwie nieustannie) Przejście północno-zachodnie stało się w pełni żeglowne przynajmniej w miesiącach letnich już w roku 2017, jednak dalej było ono traktowane przez Kanadę jak własne wody terytorialne. Nie podobało się to przede wszystkim rządowi ChRL oraz Stanów Zjednoczonych. Chińskie PKB pozostawało dalej generowane w ponad 40% przez handel morski, a użycie przejścia północno zachodniego znacznie skracało by dystans z Azji do Ameryki jak również pozwalało by na ominięcie Kanału Panamskiego (który ze względu na swoją kubaturę nie pozwala na przepływanie naprawdę dużych jednostek), co zmniejszało by koszty jak również czas transportu. Z oczywistych przyczyn zależało na tym zarówno stronie Chińskiej jak i USA. Jakkolwiek Chińskie statki mogły, korzystać z przejścia to jednak armatorzy ponosili koszty związane z opłatami jakich domagała się strona kanadyjska. Koszty te z kolei przerzucano na Amerykańskich importerów, sytuacja ta stanowiła więc źródło ciągłych utarczek pomiędzy stronami. Do wyjścia z impasu przyczynił się ONZ które podczas szczytu dotyczącego regionu Arktyki w roku 2020 zasugerowało (przy wyraźnych staraniach Chin i USA) aby do przejścia stosować zasady żeglugi morza otwartego. Kanada co prawda zastosowała się do sugestii aby nie nadszarpywać prestiżu organizacji, jednak ta sytuacja, jak i sposób wywarcia zmiany stanowiska odbił się w sposób negatywny na bilateralnych stosunkach pomiędzy stronami jednak ich dalekosiężne skutki nie są tematem prognozy oraz wykraczają poza jej ramy czasowe.

Wariant 3. Katstroficzny

Nadal nie wiadomo czy szacunkowe dane mówiące o tym, że w rejonie Arktyki znajduje się około 25% światowych zasobów ropy naftowej i Gazu ziemnego są prawdziwe, ze względu na stale obecną pokrywę lodową nie można tego jednoznacznie sprawdzić, fakt iż około 70% tych zasobów znajduje się w wyłącznych strefach ekonomicznych państw arktycznych powoduje iż początkowo wydaje się to nawet niezbyt istotne. Sytuacja zmienia się jednak diametralnie w roku 2014 kiedy to ONZ po analizie dostarczonych rok wcześniej danych przyznaje, że Kanada ma rację twierdząc iż „Grzbiet Łomonosowa” jest przedłużeniem szelfu kontynentalnego należącego do niej a co za tym idzie ma ona prawo do eksploatacji większego obszaru Arktyki. Jest to ostateczny cios dla Duńskich i Rosyjskich aspiracji powiększenia swoich stref wpływów w identyczny sposób. Sytuacja zaognia się szybko. Koła militarne mające szeroki posłuch na Kremlu przekonują, (co z resztą jest zgodne z dzisiejszą myślą polityczną w FR), że Arktyka jest naturalną rosyjską bazą surowcową i należy o nią walczyć za wszelką cenę. Co bardziej umiarkowani próbują przekonywać prezydenta do próby wprowadzenia w życie teorii sektorów, jednak z chwilą ogłoszenia decyzji ONZ Federacja Rosyjska straciła jedynego sojusznika w tej sprawie. Kanada bo o niej mowa przestała potrzebować rozwiązania tego typu, a Stany Zjednoczone zawsze były mu niechętne. Rosja przeznacza dodatkowe fundusze na rozwój floty północnej, oraz szkolenie jednostek zdolnych do prowadzenia działań wojennych w warunkach arktycznych. Kanada odpowiada tym samym. Unia Europejska nawołuje o porozumienie jednak jako, że nie ma w regionie bezpośrednich interesów jest całkowicie ignorowana. Nie można też liczyć na skuteczne rozwiązania płynące z ONZ gdyż konflikt narasta pomiędzy stałymi członkami Rady Bezpieczeństwa. Rosja zdając sobie sprawę iż w razie konfliktu zetrze się z NATO a być może również UE (ze względu na Danię i sprawy Grenlandii) jak na razie zbroi się i szuka potencjalnych sojuszników. Jest rok 2016 rejon Arktyki choć już znacznie odtajał tnie chłodem, poszczególne strefy są patrolowane przez okręty wojskowe jak również uzbrojone po zęby plutony żołnierzy. Nie brakuje również samolotów. Rosjanie nie byli w stanie znaleźć sobie sojuszników w liczących się krajach, po nieudanej próbie przeciągnięcia na swoją stronę Chin, niemogących pomimo różnic ideologicznych dopuścić do sytuacji realnego pogrążenia USA, które jeszcze nie do końca wylizały rany po kryzysie roku 2008. Nie mogą do tego dopuścić z dwóch powodów- po pierwsze mają rekordowe rezerwy dolarowe szacowane na około 2,3 biliona dolarów, które mogły by się okazać warte tyle co papier na którym je wydrukowano, gdyby USA nie podniosło się z kryzysu wywołanego kolejną wielką wojną, po drugie- Stany Zjednoczone stanowią największy rynek zbytu dla Chińskich eksporterów, do tego rynek wiecznie głodny. Zawiodła też Ameryka Łacińska, na którą Kreml nie bez przyczyny liczył. Okazało się jednak iż zarówno Brazylia jak i Kolumbia czy Wenezuela (szczególnie po destabilizacji wewnętrznej spowodowanej śmiercią Hugo Chaveza w 2015 roku) postanowiły trzymać się na uboczu nie widząc dla siebie bezpośrednich zysków mogących wyniknąć z wzięcia udziału w konflikcie. A stracić mogły przecież bardzo wiele. Świadomość niemocy zaczęła ogarniać włodarzy na Kremlu, jednak w takiej sytuacji nie byli gotowi podjąć jednoznacznych kroków w żadnym kierunku. Zrezygnowanie ze swoich aspiracji stanowiło by jednoznaczne przyznanie się do utraty roli głównego rozgrywającego polityki światowej, wywołanie otwartego konfliktu oznaczało niemal pewną porażkę na wszystkich frontach. Wtedy wydarzyło się coś czego nikt nie był w stanie przewidzieć. Jeden z Rosyjskich pograniczników sfrustrowany sytuacją oraz niemocą swojego państwa jak również rozochocony wódką otworzył ogień do znajdującego się w zasięgu strzału oddziału Kanadyjczyków. Odpowiedziano ogniem. Po obu stronach pojawiły się ofiary. Był to początek roku 2019. Od tego momentu wypadki potoczyły się błyskawicznie. Kanadyjczycy żądali wydania winnych, Rosja odmawiała swoim zwyczajem. Ruszyła Flota północna, jednak jak się okazało pieniądze przeznaczone na zbrojenia przez kanadę w przeciągu ostatniej dekady nie poszły na marne. Kanadyjska marynarka wojenna nawiązała walkę. Siły sojuszu północnoatlantyckiego nie mogły dłużej stać bezczynnie. Połączona akcja sił sojuszu wyparła chodź z wielkimi stratami flotę Rosyjską. Rosjanie woląc pogrzebać wszystko w około niż pożegnać się ostatecznie ze swoją mocarstwowością odwołali się do ostatecznej instancji wojny. Czerwonego Guzika. Świat jakim go znamy nie dotrwał do końca okresu objętego prognozą.

7. Metoda delficka

Sylwetki ekspertów:

1) dr Marek Czajkowski, Instytut Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych, Uniwersytet Jagielloński
Zainteresowania badawcze: bezpieczeństwo międzynarodowe, geostrategiczne uwarunkowania stosunków międzynarodowych.

2) dr hab. Artur Gruszczak, Wydział Studiów Międzynarodowych i Politycznych, Uniwersytet Jagielloński
Zainteresowania badawcze: międzynarodowe stosunki militarne, studia strategiczne, międzynarodowe instytucje i strategie bezpieczeństwa, systemy i modele bezpieczeństwa międzynarodowego.

3) dr Wojciech Janicki, Zakład Geografii Społeczno-Ekonomicznej, Wydział Nauk o Ziemi i Gospodarki Przestrzennej, Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie.

4) mgr Marcin Koczan, Doktorant w Zakładzie Badań Wschodnich, Instytut Studiów Międzynarodowych, Uniwersytet Wrocławski.

5) dr Michał Łuszczuk, Zakład Stosunków Międzynarodowych, Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, członek Komitetu Badań Polarnych PAN w kadencji 2011-2014, członek Grupy Roboczej Ad-hoc ds. polarnych MSZ RP.
Zainteresowania badawcze: stosunki międzynarodowe w regionach polarnych, bezpieczeństwo międzynarodowe, geografia polityczna, integracja europejska, dyplomacja współczesna.

6) dr Tomasz Młynarski, Instytut Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych, Uniwersytet Jagielloński.
Zainteresowania badawcze: Bezpieczeństwo energetyczne, Międzynarodowe Stosunki Polityczne, zarządzanie globalne, problemy globalizacji, zarządzanie kryzysowe.

7) dr inż. Tadeusz Olkuski, Adiunkt w Katedrze Zrównoważonego Rozwoju Energetycznego
Wydziału Energetyki i Paliw, Akademia Górniczo - Hutnicza w Krakowie.

8) mgr Piotr Rapkowski, Członek redakcji portalu EBE, absolwent Politologii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Aktualnie student ostatniego roku studiów magisterskich Stosunków Międzynarodowych na Uniwersytecie Jagiellońskim.
Zainteresowania badawcze: problemy polityczne i zagrożenia międzynarodowe.

9) dr hab. Agnieszka Rothert, Instytut Nauk Politycznych, Wydział Dziennikarstwa i Nauk Politycznych, Uniwersytet Warszawski.
Zainteresowania badawcze: sieci polityczne, systemy złożone, rządzenie transnarodowe.

10) dr Marcin Sienkiewicz, Adiunkt w Zakładzie Studiów nad Geopolityką, Instytut Studiów Międzynarodowych, Uniwersytet Wrocławski.
Specjalności: problematyka paliwowo-energetyczna, bezpieczeństwo energetyczne, polityka historyczna.

11) mgr Kamil Zając, portal Europa Bezpieczeństwo Energia, www.ebe.org.pl, Student bezpieczeństwa narodowego, absolwent politologii UJ.
Zainteresowania badawcze: bezpieczeństwo wewnętrzne, międzynarodowe i energetyczne. W wolnych chwilach czyta książki na temat służb specjalnych i psychologii.

12) Serwis losyziemi.pl Stworzony po to, żeby podzielić się z innymi ludźmi istotnymi informacjami o zmianach, które dokonują się na naszej planecie i zagrożeniach, jakie w ten sposób powstają.

Opinie eksperckie:

1. dr Marek Czajkowski

To bardzo częsta teza, ale raczej z dziedziny dziennikarskich sensacji. Przecież wojna w Arktyce musiałaby wybuchnąć pomiędzy członkami NATO, lub członkami NATO a Rosją! To, że znajdują się tam zapewne znaczne złoża surowców nie zwiększa prawdopodobieństwa konfliktu jako takiego. Oczywiście są możliwe incydenty w ramach mniejszych lub większych sporów, ale trudno uwierzyć w prawdopodobieństwo wojny. No chyba, że w Waszyngtonie lub na Kremlu zaczną rządzić kompletni wariaci. Wydaje mi się, że prędzej w perspektywie kilku-kilkunastu lat pojawi się porozumienie o podziale Arktyki, najprawdopodobniej w duchu koncepcji sektorowej, do której i Amerykanie będą musieli się przekonać, być może na zasadzie takiej, że dostaną jakieś rekompensaty w formie lokalnych odstępstw od niej i/lub uwzględnienia przez Kanadyjczyków postulatu wolnej żeglugi w przejściu północno-zachodnim. Tak byłoby sensownie dla wszystkich, można więc sądzić, że świadomość własnego interesu zwycięży. Ale to oczywiście pewne założenie, jak wiadomo państwa niekoniecznie działają racjonalnie i najlepiej dla siebie samych, czego szczególnie dobrym przykładem jest Rosja. Proszę nie brać powyższych słów za prognozę, która musi się spełnić. Niestety nie posiadam Palantiru i nawet nie chciałbym go mieć.

2. dr hab. Artur Gruszczak
Nie dojdzie w tym czasie do konfliktu zbrojnego, natomiast nastąpi eskalacja roszczeń terytorialnych i zaostrzy się spór wokół eksploatacji zasobów Arktyki.

3. dr Wojciech Janicki

Uważam, że ryzyko takiego konfliktu jest zerowe. Powody są dwa:
1. zaangażowane w konflikt strony są zbyt silnymi graczami (szczególnie w przypadku USA i Rosji), aby ryzykowały starcie z którąkolwiek z pozostałych stron.
2. konflikt w Arktyce nie jest konfliktem o surowce, lecz konfliktem politycznym. To wnioski z mojej analizy dokonanej w ubiegłym roku – załączam plik z moim artykułem na ten temat, który przed miesiącem ukazał się w jednym z kanadyjskich czasopism naukowych. W spisie literatury znajdzie Pan odsyłacze do kilkudziesięciu kolejnych pozycji na temat Arktyki.


4. mgr Marcin Koczan

Obecnie w regonie Arktyki mamy do czynienie z trzema głównym sporami:
– spór duńsko – kanadyjski o przynależności niewielkiej wysepki Hans’a w Kanale Kennedy’ego.
– spór Kanady z „resztą świata” (głównie z USA) dotyczący statusu tzw. przejście północno – zachodniego (drogi morskiej łączącej Ocean Atlantycki z Oceanem Spokojnym). Kanadyjskie władze traktują spory odcinek tego szlaku jako swoje wody wewnętrzne, USA i państwa zainteresowane korzystaniem z tego szlaku morskiego jako cieśniny tranzytowe, do których powinien być otwarty dostęp.
– spór rosyjsko – duńsko – kanadyjski o przynależność Grzbietu Łomonosowa. Obie strony (tz. Rosyjska i duńsko – kanadyjska) próbują udowodnić, że ten podmorski masyw górski przynależy do odpowiednio: kontynentu azjatyckiego lub do ameryki północnej. To da argument do ubiegania się, zgodnie z konwencją o prawie morza z 1982 r., o wydłużenie swojej granicy morskiej do 350 mli morskich od linii swojego wybrzeża.
Tylko pierwszy i trzeci spór może bezpośrednio dotyczyć surowców naturalnych. Celowo użyłem słowa „może” bo należy pamiętać, że nawet jeżeli strony zgromadzą dowody potwierdzające ich prawa do poszerzenia swojej granicy morskiej, nawet jeżeli Komisja Granic Szelfu Kontynentalnego zgodzi się na jej wydłużenie, to jeszcze trzeba te surowce naturalne (energetyczne, bo zakładam że o takie chodzi) znaleźć (a ich zasoby w tym regionie to jedynie spekulacje bo nikt jeszcze tego regionu pod tym kontem nie badał), mieć techniczne możliwości eksploatacji złóż i jeszcze cały projekt musi się ekonomicznie bilansować.
Wracając zatem do pytania czy w ciągu najbliższych dziesięciu lat możliwy jest konflikt w tym regionie moja dopowiedź, w zależności od wariantu brzmi:
– konflikt/spór o charakterze politycznym był, jest i w ciągu następnych dziesięciu lat nadal będzie, jego intensywności będzie okresowo wzrastać (tak jak po przeprowadzeniu przez Rosjan wyprawy „Arktyka 2007” i wbiciu rosyjskiej flagi w morskiej dno; decyzji władz Kanady o zwiększeniu wojskowej obecności w regionie Arktyki; kanadyjsko – duńska wyprawa naukowa prowadzi aktualnie badania dotyczące przynależności grzbietu Łomonosowa, jeżeli się potwierdzi że jest on częścią Ameryki Północnej spowoduje to zapewne okresowy wzrost napięcia między Rosją a tymi państwami) ale zapewne nie przekroczy poziomu z jakim mieliśmy do czynienie w przeszłości.
– konflikt o charakterze zbrojnym zwłaszcza na dużą skale jest nieprawdopodobny w okresie dziesięciu lat. Państwa, która są bezpośrednio zainteresowane ewentualną eksploatacją surowców energetycznych w tym regionie (Rosja, Norwegia, Dania, USA, Kanada) nie są zainteresowane eskalowaniem napięcia (wszystkie wymienione) lub nie mają nawet wystarczającego potencjału militarnego aby taki konflikt prowadzić (Norwegia, Dania, Kanada). Ze wszech miar korzystniejsze (także z ekonomicznego punktu widzenia) jest polityczne uregulowanie sporów i ewentualne wspólne eksploatowanie złóż znajdujących się na spornym obszarze (we wrześniu 2010 Norwegia i Rosja po 40 latach negocjacji ustaliły wspólną granice na morzu Barentsa; „graniczne” złoża ropy i gazu mają być wspólnie eksploatowane). Poza tym bardziej opłacalne jest inwestowanie w nowe technologie pozwalające eksploatować niekonwencjonalne złoża surowców energetycznych. Nakłady inwestycyjne jakie poniosły Stany Zjednoczone w opracowanie technologii i eksploatacje złóż gazu łupkowego były niewspółmiernie mniejsze niż ewentualne inwestycje w środki (infrastrukturę wojskową, flotę arktyczną, samoloty patrolowe) pozwalające zwiększyć militarną obecność USA w regionie arktycznym. Gaz z łupków pozwolił w ciągu kilku lat przeistoczyć się Stanom Zjednoczonym z importera w eksportera surowca i uzyskać status państwa o najwyższym wydobyciu gazu ziemnego. Zgodnie z szacunkami naukowców zasoby gazu łupkowego na terenie Kanady mogą być kilkukrotnie większe niż te zlokalizowana w USA. Po trzecie wreszcie nie wiemy jak w ciągu następnych lat będzie wygląda kwestia klimatu w regionie Arktyki. W ciągu ostatnich lat temperatura w skali globu podnosi się, ale nasze wiedza jest w tej kwestii jest zbyt płytka aby z pewności przewidywać jak ten proces będzie przebiegał w ciągu następnych dziesięcioleci. Od tego zależy dostępność złóż arktycznych.


5. Dr Michał Łuszczuk
W mojej ocenie prawdopodobieństwo wystąpienie konfliktu zbrojnego o złoża w regonie Arktyki w perspektywie najbliższych 10 lat jest zerowe. Uważam tak, z uwagi na następujące kwestie:
1. dane dotyczące złóż, przynajmniej te dostępne publicznie, to jedynie szacunki, więc nie wiadomo, o jakie złoża faktycznie miałby powstać ten konflikt
2. istniejące badania wskazują, iż złoża w zdecydowanej większości znajdują się w strefach jurysdykcji państw nadbrzeżnych, zatem konflikt naruszałby obowiązujące obecnie normy prawa międzynarodowego
3. możliwości eksploatacji oraz transportu są zbyt słabo rozwinięte w stosunku do zagrożeń (geograficzno-klimatycznych), by jakikolwiek gracz ryzykował konflikt o coś czego nie jest pewien i nie wie czy to mu się opłaci, choćby na płaszczyźnie ekonomicznej, nie mówiąc już o sprawach politycznych i strategiczno-militarnych
4. jak miałby wyglądać ten konflikt? potencjały i pozycje państw są zbyt duże, a przede wszystkim - mimo wszystko zbyt wyrównane. Czy możliwy byłby konflikt Rosji z resztą arktycznych państw? Nie sądzę, żeby Rosja aż tak osłabła w przyszłej dekadzie, by przestano się z nią liczyć.
5. państwa arktyczne nie będą ze sobą walczyć, bo w ich interesie jest spokój i utrzymanie równowagi; gracze zewnętrzni nie mają póki co wystarczającego potencjału i żadnego mocnego tytułu do przedstawiania swoich roszczeń.
Tezy nt. rywalizacji są głównie medialną interpretacją, zaś rzeczywistością są zaś kończące się spory graniczne (Rosja-Norwegia) czy współpraca koncernów, tak jak ostatnio Chevron z Rosnieftem.

6. dr Tomasz Młynarski
Należy spodziewać się pokojowego rozstrzygnięcia pomiędzy państwami arktycznymi, które będą musiały porozumieć sie miedzy sobą. Czy ktoś inny (inne państwa) skorzysta z tych dobrodziejstw, jest to wątpliwe. Zasoby zostaną prawdopodobnie podzielone pomiędzy 5 państw arktycznych. Osobnym pozostaje natomiast sprawa szlaku komunikacyjnego, który trzeba będzie uregulować jako wody międzynarodowe z możliwością otwartej żeglugi.

7. dr inż. Tadeusz Olkuski
Problem jest – moim zdaniem - problemem niszowym wymagającym dogłębnych i czasochłonnych analiz. Osobiście uważam, że największym zagrożeniem w tym regionie mogą być problemy dostępu do surowców mineralnych spowodowane warunkami naturalnymi lub problemy z transportem, a nie problem ich braku. Osobiście nie przewiduję konfliktów w tym regionie w dającym się przewidzieć czasie.

8. mgr Piotr Rapkowski
Status prawny Arktyki wciąż nie jest rozstrzygnięty, (i w mojej opinii jeszcze długo tak pozostanie) prawa do niej rości sobie kilka państw, informacji na ten temat jest w sieci sporo więc nie będę się rozpisywał. Rejon ten jest szczególnie istotny z punktu widzenia energetyki.
Sięgając nieco wstecz do roku 2007 zauważyć możemy, że już wtedy tematem Arktyki szczególnie zainteresowana (a bynajmniej podjęła faktyczne działania i próbę przedstawienia własnej wizji podziału) była Federacja Rosyjska. Według różnych szacunków np United States Geological Survey przewiduje się, że dno morskie Arktyki kryje co najmniej 90 miliardów baryłek ropy naftowej i ok. 1,67 bilionów metrów sześciennych gazu ziemnego. Bez wątpienia rolę Arktyki moim zdaniem możemy wpisać w kontekst rywalizacji energetycznej, surowcowej.
Nieprzypadkowym działaniem Rosji było utworzenie specjalnych oddziałów wojskowych stacjonujących i przystosowanych do działań w warunkach arktycznych (informacje na ten temat są na naszym portalu jak też i na innych stronach). Trudno przewidywać dziś jakiekolwiek działania militarne, zważywszy na kraje zaangażowane w rywalizację i ich potencjał, jednak kroki Rosji mają wyraźne podłoże psychologiczne, takimi działaniami Rosjanie chcą zademonstrować, że ta strefa wpływów należy do nich i nie zamierzają od niej odstąpić i zamierzamy tam inwestować.
W mojej opinii to właśnie nasi wschodni sąsiedzi będą szczególnie zainteresowani i zdeterminowani do eksploatacji tamtejszych złóż, ze względu na zapotrzebowanie i kontrakty jakie Rosjanie zdecydowali się zawrzeć. Budowa kolejnej nitki Nord Stream, South Stream i realizacji innych planów wymaga zapełnienia rurociągów surowcem, a nikomu jak Rosji nie będzie zależało w związku z tym na opinii pewnego dostawcy do krajów Europy Zachodniej i utrzymania jej uzależnienia.
Poza tym pesymistyczna dla Rosji hipotetyczna wizja stopniowej utraty wpływów na przykład w rejonie Morza Kaspijskiego (rosyjskie petrostate w największej mierze opiera się na tanich dostawach surowca z krajów byłego ZSRR takich jak Azerbejdżan, czy Turkmenistan i ich sprzedaży na rynki krajów Europejskich) w skutek zwiększającego się usamodzielnienia tych krajów, zawierania niezależnych sojuszów i umów w perspektywie dajmy na to 15-20 lat (o ile UE zmodernizuje się, przetrwa i będzie zainteresowana rozwojem własnych projektów - w co na marginesie wątpię nie wierząc pojęcie realnej wspólnej polityki energetycznej) zmusza Rosję do wzięcia pod uwagę innych wariantów, wobec tego Arktyka jest logiczną alternatywą.
Podsumowując, w przypadku dalszego rozwoju rywalizacji energetycznej na świecie znaczenie Arktyki będzie rosło. W skutek przekraczania przez kolejne państwa OPEC ich pułapu peak oil, rywalizacja o zasoby Arktyki będzie się rozwijać. Wraz z postępem technologicznym umożliwiającym eksploatację coraz bardziej niedostępnych terenów, Arktyka może w perspektywie moim zdaniem 15-20 lat stać się terenem wydobywczym, pytanie czyim? W świetle dzisiejszych wydarzeń i rosnącej roli gazu niekonwencjonalnego, LNG trudno jest jednak przewidzieć w jakim czasie Arktyka stanie się priorytetowym punktem na światowej mapie surowcowej.


9. dr hab. Agnieszka Rothert
Wydaje się to mało prawdopodobne (konflikt zbrojny czyli wojna), patrząc na potencjalnych uczestników (wielu i bardzo różni) i 10 letnią perspektywę - nie należy myśleć, że zmniejszanie się zasobów musi w sposób liniowy prowadzić do wojny (do konfliktu tak), zachowania różnorodnych aktorów mogą wzajemnie znosić się co w rezultacie może doprowadzić do negocjacji i podzielenia się. Oczywiście zachowania systemów złożonych wskazują, że gdy mamy do czynienia z sytuacją ograniczonych zasobów i wielu aktorów rywalizujących ze sobą, to wszystko może się wydarzyć i jeśli tylko cierpliwie poczekamy to na pewno się wydarzy.

10. dr Marcin Sienkiewicz
Uważa, ze w ciągu najbliższych 10 lat konflikt w tym regionie nie jest możliwy. Będzie tak jak do tej pory. Będą pojawiać się sygnały o tym, że ktoś planuje się dobrać do tamtych złóż, jednak nic takiego nie nastąpi. A już tym bardziej konflikt zbrojny.

11. mgr Kamil Zając
Podczas rozważań nad geopolityczną rolą Arktyki warto cofnąć się do czasu kiedy po raz pierwszy zwrócono uwagę na jej ogromną rolę. Aleksandr Prokofjew-Siewierski (de Severski), urodzony w 1894 rosyjsko-amerykański konstruktor samolotów, as lotnictwa rosyjskiego z czasów I Wojny Światowej skupił się wyłącznie na lotnictwie jako narzędziu geostrategicznego planowania. W 1942 roku napisał książkę Victory Through Air Power, w której opisuje dominującą rolę lotnictwa w prowadzeniu konfliktów. Jako pierwszy opracował koncepcję najszybszego dotarcia ze Stanów Zjednoczonych do ZSRR i odwrotnie przez biegun północny. Głównym teatrem działań wojennych miała być według niego Arktyka, oraz morze Arktyczne. (Może miał rację, ale nie w takim wymiarze o jakim myślał?)
Ewentualny konflikt mógłby dotyczyć nie tylko samych złóż węglowodorów, ale także kontroli nad cieśninami i nowymi trasami żeglugi morskiej. Topniejący lód "odmraża" tzw. Przejście Północno-Zachodnie - morską drogę z Europy do wschodniej Azji. Pozwoliłaby ona na skrócenie drogi o 4000km w porównaniu z Kanałem Panamskim. Wiadomo, że o prawa do Przejścia rywalizują Stany Zjednoczone z Kanadą, a o strategicznym znaczeniu cieśnin chyba nie trzeba wspominać (Ormuz, Kanał Panamski, Sueski, itp.) Nowe szlaki morskie pozwalałyby na przykład szybciej i taniej transportować gaz skroplony do energochłonnych Chin czy Indii od nowych odbiorców wzmacniających swoje pozycje dzięki złożom niekonwencjonalnym (Wielka Brytania, Francja, może Polska?).
Rysuje się przed nami nowy obszar współpracy USA i Rosji (rewolucyjna umowa Exxon Mobil Corp. z OAO Rosneft), która musi szukać sprzymierzeńców dla umocnienia swojej pozycji w obawie przed wpływami Chin. O chińską obecność w roli obserwatora Rady Arktycznej zabiega z kolei Dania, która liczy na chiński rynek zbytu w przypadku wydobycia minerałów, metali, kamieni szlachetnych, ropy naftowej czy połowu ryb. Chiny z kolei zapowiadają produkcję nowych lodołamaczy. Pozostałe kraje jeżeli jeszcze nie wysłały w rejon Arktyki swoich oddziałów wojskowych zapewne w niedalekiej przyszłości będą monitorować sytuację w regionie za pomocą UAV-ów (bezzałogowych aparatów latających).
Według mnie - tutaj moja subiektywna opinia - rywalizacja o Arktykę będzie przebiegała dwutorowo. Z jednej strony "arktyczna piątka" będzie konkurować między sobą próbując zawierać satysfakcjonujące wszystkie strony ugody, idąc na ustępstwa w innych dziedzinach współpracy międzynarodowej (głównie polityczne). W tej rywalizacji będą zwycięzcy i przegrani, dla których przegrana i tak oznaczać będzie profity. Z drugiej jednak strony „5” będzie szczelnie zamknięta i solidarna w kwestii niedopuszczenia do gry innych podmiotów takich jak Chiny, Brazylia czy Indie. Niewykluczone, że powstanie coś co można wyobrazić sobie jako Unię Arktyczną – swego rodzaju centrum (magazyn) łączące w sobie bogactwa naturalne oraz szlaki komunikacyjne. Pokaz siły państw „arktycznych” ma jedynie na celu zaznaczenie strategicznego znaczenia Arktyki dla każdego z nich i stanowczości w bronieniu swoich interesów ekonomicznych związanych z dalszą eksploracją bieguna przed państwami trzecimi. Według mnie postępujące topnienie lodowca diametralnie zmieni sytuację geopolityczną na półkuli północnej, kto wie, może i całego świata. Otworzy się mnóstwo nowych możliwości handlowych, w których udział trzeba sobie wywalczyć już teraz za pomocą dyplomacji. Konflikt zbrojny w ramach samej Rady Arktycznej wydaje się zdecydowanie mniej prawdopodobny od tego z udziałem państw trzecich, chcących kawałek arktycznego tortu. Ten z kolei nie nastąpi w tym dziesięcioleciu, gdyż rywalizacja ze Stanami Zjednoczonymi bądź Rosją póki co nie opłaca się nawet Chinom. Konflikt ekonomiczny będzie z kolei zjawiskiem trwale towarzyszącym eksploatacji zasobów Arktyki, otwierając tym samym nowe możliwości dywersyfikacji źródeł dostaw surowców.
O największym szczęściu mogą tutaj mówić Stany Zjednoczone, które kupując Alaskę w 1867 roku od cara Imperium Rosyjskiego Aleksandra II za 7 mln 200 tys. dolarów zagwarantowały sobie prawo do prawie ¼ światowych zasobów gazu i ropy naftowej. Niepewna jest sytuacja Grenlandii, jako terytorium zależnego Danii. W 2008 odbyło się tam referendum w sprawie poszerzenia autonomii gdzie 75,54% mieszkańców głosowało za autonomią. Grenlandia może być dyplomatyczną piętą achillesową Danii jeżeli ta chciałaby wsparcia Chin w forsowaniu swoich postulatów. Ton grze o Arktykę z pewnością nadawać będzie tandem USA-Rosja jako kraje najsilniejsze, posiadające fenomenalne zdolności dyplomatyczne.


12. Serwis losyziemi.pl
Nie jestem ekspertem od stosunków międzynarodowych, ale jedno można powiedzieć. W tym rejonie powstanie wiele konfliktów o złoża naturalne, a szczególnie o ropę naftową, gdy tylko wieczna zmarzlina zacznie szybciej “znikać”. Kraje leżące w pobliżu bieguna północnego oraz mocarstwa typu Ameryka i Chiny będą chcieli “paliwa” czyli ropy naftowej, nie płacąc za nią innym krajom. Pierwszym krajem, który rozpoczął już “zajmowanie” terenów i poszukiwania jest Rosja.

Podsumowanie

Na nasze liczne e-maile, w sumie odpowiedziało aż dwunastu ekspertów. Jesteśmy bardzo mile zaskoczeni, że tyle osób poświęciło swój cenny czas dla zwykłych studentów, a tym samym wzbogaciło naszą pracę o cenne uwagi i opinie na prognozowany przez nas temat. Nasi eksperci, to przede wszystkim osoby związane ze środowiskiem akademickim, posiadający bardzo szeroką wiedzę o badanym przez nas obszarze. Część z nich pisze również liczne artykuły dotyczące Arktyki. W naszym gronie znajdują się również pasjonaci.

Niektórzy eksperci wsparli swoją opinię najnowszymi wydarzeniami oraz tłem historycznym Arktyki, co również dodało wiarygodności i naukowego wydźwięku ich wywodu.

W opinii naszych wszystkich ekspertów, konflikt zbrojny na terenie Arktyki w ciągu 10 lat nie jest prawdopodobny. Co do tego istnieje 100% zgodność. Dr W. Janicki i dr M. Łuszczuk podkreślają, że ryzyko konfliktu jest nawet zerowe. Przewiduje się, że wciąż będzie trwał jedynie konflikt interesów w tym oczywiście konflikt ekonomiczny, a wszystkie uczestniczące w nim państwa będą bacznie obserwować wszelkie ruchy przeciwników na tym obszarze.

grafa_arctic

Źródło: opracowanie własne

Należy podkreślić również fakt (zgodnie z opiniami ekspertów), iż konflikt zbrojny, jest możliwy, lecz nie w perspektywie 10 lat. Przewidywana jest taka możliwość jedynie w dalekiej przyszłości.

Jako główne obszary konfliktu wskazano na:
• surowce naturalne (w szczególności ropę naftową);
• kontrolę nad cieśninami;
• nowe trasy żeglugi morskiej;
• eskalację roszczeń terytorialnych.

Nie bez znaczenia jest również postępujący proces topnienia lodowców, który wpływa na zwiększone zainteresowanie obszarem Arktyki przez poszczególne państwa.

Dr W. Janicki stwierdza nawet, że konflikt między państwami jest konfliktem politycznym, a nie jak uważa większość, konfliktem o surowce. M. Koczan również uważa, iż jednym z podłoży konfliktu jest wymiar polityczny.

Wymienieni zostali również główni aktorzy (państwa) konfliktu, są to nie tylko Stany Zjednoczone, Rosja, Kanada i Chiny, ale zarówno Norwegia jak i Dania. Mało prawdopodobne jest, aby którekolwiek z państw dotychczas nie zainteresowanych Arktyką w przyszłości wzięło udział w tym konflikcie. Za stabilizator stosunków między państwami uznano Radę Arktyczną. Dr M. Czajkowski, zauważa za możliwe, iż w ciągu kilku-kilkunastu lat pojawi się porozumienie o podziale Arktyki. Większość opinii przewiduje również rozwiązywanie ewentualnych konfliktów na stopie pokojowej. Interesującą propozycję podaje K. Zając, uważając, że możliwe jest powstanie Unii Arktycznej – swego rodzaju centrum (magazynu) łączącego w sobie bogactwa naturalne oraz szlaki komunikacyjne.
Na zakończenie tej części pracy, chcielibyśmy jeszcze raz podziękować wszystkim osobom, które zgodziły się z nami współpracować i udzieliły nam swojej opinii na przygotowywany przez nas temat. Niektórzy eksperci wyrazili również chęć zapoznania się z naszą pracą w jej końcowej wersji.

8. Zakończenie

W naszym badaniu wykorzystaliśmy trzy różne metody, które pomogły nam w znalezieniu i opracowaniu jasnych wniosków. Początkowo przygotowaliśmy analizę SWOT, której wynik wskazał nam na niskie prawdopodobieństwo wystąpienia konfliktu w rejonie Arktyki, w ciągu najbliższych dziesięciu lat. Kolejno zajmowaliśmy się tworzeniem scenariuszy. Staraliśmy się zgłębić naszą wiedzę z danej dziedziny, w sposób najbardziej rzetelny, co dało nam podstawę do przewidzenia skrajnych sytuacji w interesującym nas regionie, a także wygenerowania najbardziej prawdopodobnego przebiegu przyszłych wydarzeń. Mimo różnych możliwości, szczególnie tych, które wydają się najmniej logiczne, stwierdziliśmy, że północne złoża będą wzbudzały zainteresowanie wśród różnych podmiotów międzynarodowych, jednak nie doprowadzi to do starcia zbrojnego. Jako, że metoda delficka pochłonęła nam najwięcej czasu, ponieważ niektórzy eksperci sprawdzili naszą cierpliwość, wysyłając swoje odpowiedzi na pytania tuż przed ostatecznym terminem, który obraliśmy, poddaliśmy ją analizie i opisowi w ostatnim stadium projektu. Po zapoznaniu się z opiniami, okazało się, że wszyscy specjaliści, którzy zdecydowali się wyrazić swoje zdanie, przewidują bardzo podobnie do nas. Według zgodnej oceny sytuacji, eksperci również nie widzą możliwości wystąpienia konfliktu zbrojnego w czasie kolejnej dekady. Uzasadnienia specjalistów są różne. Jedni wskazują na powody ekonomiczne, małe znaczenie złóż, braki w technologiach, które pozwoliłyby na wydobycie surowców, a także dość krótką perspektywę czasową. Część z ekspertów twierdzi, że dziesięć lat, to za mało czasu na wybuch konfliktu zbrojnego, aczkolwiek nie wykluczają mniejszych sporów, m.in. o cieśniny i nowe szlaki żeglugi morskiej, jednak przewidywalnie będą one rozwiązywane pokojowo.

Tak więc, mimo powstawania coraz liczniejszych instytucji i organizacji zajmujących się tematyką regionu Arktyki i tamtejszych złóż, wciąż nie dysponujemy wiedzą, która mogłaby dać wysokie prawdopodobieństwo tego, że któryś z podmiotów będzie starał się zawalczyć o dostęp do terenów z wykorzystaniem elementów militarnych. Zainteresowanie i drobne spory mogą się pojawiać, jednak według nas, nie zagrożą one wybuchem kolejnej wojny. Przynajmniej w ciągu najbliższych dziesięciu lat.

Praca została przygotowana na Uniwersytecie Wrocławskim, Wydział Nauk Społecznych, Instytut Stosunków Międzynarodowych.

Fot.: www.nowpublic.com

Bibliografia:

1. Baylis J., Writz J., Gray S., Cohen E., Strategia we współczesnym świecie, Wydawnictwo Uniwersytetu Krakowskiego 2009.
2. Conley H. A., A New Security Architecture for Arctic. An American Perspective, Center for Strategic and International Studies, January 2012.
3. Czaputowicz J., Teorie stosunków międzynarodowych. Krytyka i systematyzacja, Warszawa 2007.
4. Czarny R.M., Daleka Północ – High North źródłem konfliktów czy szansą XXI wieku ? [w:] Zachód w globalnej i regionalnej polityce międzynarodowej, pod red. E. Kużelewskiej i A. R. Bartnickiego, Toruń 2009.
5. Hodubski, O metodologicznym podejściu do przewidywania w polityce, „Przyszłość i polityka. Nadzieje i strachy zbiorowe przełomu tysiącleci”, red. Ponczek E., Sepkowski A., Toruń 2008.
6. Janicki W., Why Do They Need the Arctic. The First Partition of the Sea, „Arctic”, vol. 65, no. 1 (March 2012).
7. Karolczuk-Kędzierska M. (red.), Encyklopedia podręczna, Kraków 2002.
8. Kijewski T., Rywalizacja o surowce energetyczne w Arktyce, „Bezpieczeństwo Narodowe”, I-II – 2009/9–10.
9. Kingdom of Denmark. Strategy for the Arctic 2011-2020, Ministry of Foreign Affairs, Copenhagen, August 2011.
10. Kubiak K., Interesy i spory państw w Arktyce, Wrocław 2009.
11. Prognozowanie gospodarcze. Metody, modele, zastosowania, przykłady., red. Nowak E., Warszawa 1998.
12. Sułek M., Prognozowanie i symulacje międzynarodowe, Warszawa 2010
13. Symonides J., Status prawny i roszczenia do Arktyki oraz Bieguna Północnego, „Państwo i prawo” 1/2008.
14. http://arctic-council.org/.
15. http://europa.eu/.
16. http://politykawschodnia.pl/.
17. http://www.analizaswot.com.pl/.
18. http://www.analiza-swot.org/.
19. http://www.arcticfrontiers.com/.
20. http://www.bbc.co.uk/.
21. http://www.geopoliticsnorth.org/.
22. http://www.polityka.pl/.
23. http://www.politykaglobalna.pl/.
24. http://www.rp.pl/.
25. http://www.un.org/.
1    M. Karolczuk-Kędzierska, Encyklopedia podręczna, Kraków 2002, s. 56, S.V. „Arktyka”.
2    R.M. Czarny, Daleka Północ – High North źródłem konfliktów czy szansą XXI wieku ? [w:] Zachód w globalnej i regionalnej polityce międzynarodowej, pod red. E. Kużelewskiej i A.R. Bartnickiego, Toruń 2009, s. 26.
3    T. Kijewski, Rywalizacja o surowce energetyczne w Arktyce, „Bezpieczeństwo Narodowe”, I-II – 2009/9–10, s. 272.
4    UN Convention on the law of the sea http://www.un.org/Depts/los/convention_agreements/texts/unclos/closindx.htm [2.04.2012 r.].
5    K. Kubiak, Interesy i spory państw w Arktyce, Wrocław 2009, s. 35.
6    Rozbiór czubka świata, http://www.polityka.pl/swiat/analizy/1501607,1,jak-podzielic-arktyke.read [5.04.2012 r.].
7    Grzbiet podmorski na dnie Oceanu Arktycznego, przebiegający przez Biegun Północny.
8    Kingdom of Denmark. Strategy for the Arctic 2011-2020, Ministry of Foreign Affairs, Copenhagen, August 2011, s. 11.
9    K. Kubiak, op. cit., s. 81.
10    Ibidem, s. 136.
11    Ibidem, s. 141.
12    Rosja podbija Arktykę, http://www.rp.pl/artykul/283125.html [15.04.2012 r.].
13    J. Cowling, Arctic oil exploration: potential riches and problems, http://www.bbc.co.uk/news/business-14728856 [17.04 2012 r.].
14    K. Kubiak, op. cit., s. 162.
15    Jarocki: Polityka USA wobec Arktyki, http://politykawschodnia.pl/index.php/2012/02/10/jarocki-polityka-usa-wobec-arktyki/ [17.04.2012 r.].
16    K. Kubiak, op. cit., s. 172.
17    Arktyka zasługuje na uwagę Unii Europejskiej […], http://europa.eu/rapid/pressReleasesAction.do?reference=IP/08/1750&format=HTML&aged=0&language=PL&guiLanguage=en [17.04.2012 r.].
18    Polityka arktyczna Chin, http://www.politykaglobalna.pl/2010/03/polityka-arktyczna-chin/ [18.04.2012 r.].
19    Wspólne wyzwania w Arktyce, http://www.rp.pl/artykul/543343-Wspolne-wyzwania--w-Arktyce.html [23.04.2012 r.].
20    Arctic Council, http://www.arctic-council.org/index.php/en/ [23.04.2012 r.].
21    Arctic Frontiers, http://www.arcticfrontiers.com/index.php?option=com_content&view=category&layout=blog&id=146&Itemid=361&lang=en [23.04.2012 r.].
22    Rosja podbija Arktykę, op. cit. [23.04.2012 r.].
23    Droga morska rozciągająca się wzdłuż wybrzeży Ameryki Północnej, ciągnąca się na długości około 5000 mil morskich.
24    Niewielka (1,3 km2) wysepka, znajdująca się pośrodku Cieśniny Naresa, pomiędzy wyspą Ellesmere'a a Grenlandią.
25     Czaputowicz J., Teorie stosunków międzynarodowych. Krytyka i systematyzacja, Warszawa 2007, s. 255.
26     Ibidem, s. 259.
27     Ibidem, s. 260.
28     Ibidem, s. 263.
29     http://www.analiza-swot.org.
30     http://www.analizaswot.com.pl.
31     Baylis J., Writz J., Gray S., Cohen E., Strategia we współczesnym świecie, Wydawnictwo Uniwersytetu Krakowskiego 2009, s. 397-398.
32 Sułek M., Prognozowanie i symulacje międzynarodowe, Warszawa 2010, s. 74-75.
33 Prognozowanie gospodarcze. Metody, modele, zastosowania, przykłady., red. Nowak E., Warszawa 1998, s. 201.
34    Prognozowanie gospodarcze. Metody, modele, zastosowania, przykłady, op. cit., s. 203.

Czytany 22239 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04