niedziela, 09 wrzesień 2012 10:46

Małgorzata Zachara: Postrzeganie stosunków międzynarodowych przez pryzmat zarządzania globalnego

Oceń ten artykuł
(4 głosów)

globali

  dr Małgorzata Zachara

Zarządzanie globalne to ujęcie, które stara się zaprezentować dynamikę współczesnego środowiska międzynarodowego oraz przewidywać kierunek zmian i ich konsekwencje. Koncentruje się na postępującej współzależności, powstawaniu transnarodowych więzi, konieczności budowania dialogu międzykulturowego, ograniczeniu funkcji państwa, uznając te pojęcia za kluczowe dla zmian w środowisku międzynarodowym.

1. Źródła i spory terminologiczne

Zarządzanie globalne (global governance [1]) to termin, który w obszarze stosunków międzynarodowych pojawił się w ostatnich dekadach XX w., kiedy wszechstronne oddziaływanie globalizacji i rewolucji technologicznej przedefiniowało dotychczasowe kategorie postrzegania polityki. Pewien usystematyzowany kształt nowemu podejściu nadały prace komisji do spraw zarządzania globalnego (The Commission on Global Governance), powołanej w 1992 r., pod patronatem Sekretarza Generalnego ONZ, w celu opracowania strategii, która pozwoliłaby na lepszą koordynację współpracy międzynarodowej w zmieniającym się świecie [2]. Obszar problematyki poddanej analizie wyznaczyły wcześniejsze prace innych agend, szczególnie Międzynarodowego Stowarzyszenia Rozwoju (IDA), Światowej Komisji ds. Środowiska i Rozwoju (WCED), Komisji Północ–Południe ds. Problemów Rozwoju czy też Klubu Rzymskiego. Dostrzeżono potrzebę generalizacji i szerszego spojrzenia na procesy umiędzynarodowienia, integracji politycznej i ekonomicznej. Próba systematycznego opisu dokonujących się zjawisk była spowodowana również koniecznością konfrontacji ONZ z rzeczywistością międzynarodową o wiele bardziej złożoną niż ta, z którą stykali się projektujący zręby tej organizacji w 1945 r. [3] Rezultat prac Komisji został zaprezentowany w 1995 r. Raport „Nasze globalne sąsiedztwo” (Our Global Neighbourhood) określa zarządzanie globalne jako „sumę różnych sposobów regulowania wspólnych spraw przez jednostki oraz publiczne i prywatne instytucje. Powinien on doprowadzić do pogodzenia sprzecznych i zróżnicowanych interesów i zainicjować wspólne działanie. W grę wchodzą nie tylko formalne instytucje i ośrodki władzy, ale także nieformalne regulacje zawarte między ludźmi i instytucjami lub tylko przez nie przestrzegane” [4]. Jest to próba określenia struktury decyzyjnej, której charakter będzie odpowiadał wyzwaniom globalizacji. Chodzi o przestrzeń i mechanizmy rozwiązywania problemów uniwersalnych, które są wspólne dla całej ludzkości, a wykraczają poza możliwości sprawcze dotychczasowych form organizacji politycznej. Zarządzanie globalne wskazuje, że sfera ta wymaga zmiany w strukturze rządzenia, zarządzania, czy też administrowania. Ujęcie to, rozwijane w nauce o stosunkach międzynarodowych, jest próbą scharakteryzowania i rejestrowania przebiegu tych zmian. Podkreśla ono poliarchiczność systemu międzynarodowego, fakt, że proces decyzyjny w odniesieniu do problemów globalnych angażuje kilka rodzajów władz, ośrodków zarządzania politycznego, ekonomicznego, społecznego. Brakuje tu hierarchiczności w strukturze i modelu zarządzania, tym bardziej więc trudno o konsensus i spójne działanie [5]. Innymi słowy, zarządzanie globalne to kolekcja różnorodnych, formalnych i nieformalnych organizacji, zrzeszeń, kodów, norm, powołanych lub wspieranych przez międzynarodowe instytucje lub koalicje, aby regulować i ułatwiać kontakty ekonomiczne, kulturalne, społeczne i polityczne” [6]. Akcentuje się zaangażowanie podmiotów pozapaństwowych w sferze międzynarodowej, twierdząc, że ważna część zarządzania globalnego polega na „ustanowieniu i działaniu instytucji społecznych […] zdolnych rozwiązywać konflikty, ułatwiać współdziałania, lub rzecz ujmując bardziej ogólnie, łagodzić problemy zbiorowości w świecie współzależnych aktorów” [7]. Jest to próba zaprojektowania mechanizmu, struktury instytucjonalnej i pozainstytucjonalnej, która obejmuje główne sfery oddziaływań w zglobalizowanej rzeczywistości. Znamiennym jest, że w momencie, kiedy wyczerpała się formuła działalności Organizacji Narodów Zjednoczonych, to ze wsparciem jej struktur podjęto próbę wypracowania podstaw nowego, bardziej adekwatnego do wyzwań współczesności, systemu decyzyjnego. Kofi Annan, stojąc na czele ONZ, określił nową formułę sprawowania „władzy międzynarodowej”, jako „ewoluujący kompleks globalnego zarządzania obejmujący państwa, instytucje międzynarodowe, ponadnarodowe sieci i agencje (zarówno publiczne, jak i prywatne), które działają, ze zmiennym powodzeniem, aby promować, regulować, interweniować w dziedzinę wspólnych interesów ludzkości” [8].

Zarządzanie globalne to ujęcie, które stara się zaprezentować dynamikę współczesnego środowiska międzynarodowego oraz przewidywać kierunek zmian i ich konsekwencje. Koncentruje się na postępującej współzależności, powstawaniu transnarodowych więzi, konieczności budowania dialogu międzykulturowego, ograniczeniu funkcji państwa, uznając te pojęcia za kluczowe dla zmian w środowisku międzynarodowym. Pojawia się pytanie: Czy te kategorie opisowe nie oddają rzeczywistości, do której się odnoszą wystarczająco wiernie? Czy konieczne jest wprowadzenie nowego terminu i co w istocie on oznacza? Spór pojęciowy w tym obszarze jest gwałtowny, ze względu na fakt, że zarządzanie globalne to bardzo ogólne, nieprecyzyjne sformułowanie. W literaturze poświęconej zarządzaniu globalnemu spotyka się opinie, że termin ten może oznaczać dosłownie wszystko, pojawiają się również nadzwyczaj szczegółowe definicje [9]. Elementy charakterystyczne dla większości opisów, to:

– zarządzanie globalne nie jest równoznaczne z pojęciem rządu światowego: „zarządzanie globalne to nie to samo, co rząd globalny. Podobieństwo tych terminów nie może prowadzić do nieporozumień dotyczących ich znaczenia. Nie proponujemy, aby zmierzać w kierunku rządu światowego, bo gdybyśmy to uczynili, moglibyśmy znaleźć się w świecie jeszcze mniej demokratycznym, niż ten, który mamy obecnie – gdzie podporządkowanie władzy byłoby większe, tak samo jak otwartość na hegemoniczne ambicje, a rolę państw i rządów przedkładano by ponad prawa społeczeństw” [10];

– zarządzanie globalne zakłada potrzebę ciągłego przedefi niowywania, obejmuje obszary zarządzania odnoszące się do wielu poziomów rzeczywistości: politycznej, gospodarczej, technologicznej, kulturowej itp. „Nie ma jednego modelu czy formuły zarządzania globalnego, tak jak nie ma jego pojedynczej struktury czy zespołu struktur. Jest to szeroko pojęty, dynamiczny, złożony, interaktywny proces decyzyjny, który ciągle ewoluuje, aby lepiej odpowiadać zmieniającym się okolicznościom” [11];

– zarządzanie globalne jest odpowiedzią na procesy, które wymuszają zmianę perspektywy w badaniu rzeczywistości międzynarodowej, a także obranie odmiennych strategii politycznych uczestniczenia w niej: „podstawowy zespół znaczeń, w którym koncepcja zarządzania globalnego znalazła użycie, określał konieczność bardziej wyczerpującego i całościowego ujęcia polityki w warunkach globalnych przemian” [12].

W ważnej dla literatury zarządzania globalnego pracy Governance without Government, James Rosenau i Otto Czempiel precyzują kategorię governance, zakładając, że jest ona bardziej adekwatna do opisywania niehierarchicznych struktur i rozproszonych ośrodków władzy w środowisku międzynarodowym, niż terminy będące wcześniej w użyciu [13]. Dokonując rozróżnienia pomiędzy rządzeniem (panowaniem) i zarządzaniem (government and governance), autorzy uznają, że: „obydwa pojęcia odnoszą się do celowego działania, aktywności nastawionej na efekt, określonego systemu reguł, jednak rządzenie sugeruje działania oparte na formalnej władzy, gdzie na straży przestrzegania zarządzeń stoją organy siły, podczas gdy zarządzanie to działanie oparte na wspólnocie celów […], zarządzanie jest bardziej pojemnym zjawiskiem niż rządzenie. Zawiera w sobie działania organów władzy, ale również nieformalne, pozarządowe mechanizmy, za pomocą których jednostki i zbiorowości zaspokajają swoje potrzeby” [14]. W kontekście takiego rozróżnienia, pojawiają się pytania: Czy governance jest tylko synonimem dla działalności instytucji i reżimów międzynarodowych? Czy zarządzanie może być skuteczne bez nadzoru ze strony formalnych organów władzy? Czy kategorie pojmowania systemu zwierzchnictwa zaczerpnięte z państwowej struktury władzy sprawdzą się w przestrzeni międzynarodowej?

Jeden z uczestników debaty na ten temat, Lawrence S. Finkelstein formułując swoją, dość nonszalancką propozycję rozstrzygnięcia kwestii terminologicznych, może wyrażać intuicje wielu obserwatorów przemian na arenie międzynarodowej. Jego zdaniem, „ponieważ system międzynarodowy zatracił swą hierarchiczność i jasny schemat rządzenia, więc używamy nieokreślonego wyrażenia »zarządzanie«, aby oddać jego naturę. Innymi słowy, mówimy zarządzanie wówczas, kiedy naprawdę nie wiemy jak nazwać to, co dzieje się wokół” [15]. Odnosi się w ten sposób do niezwykle szerokiego obszaru zjawisk, który obejmuje termin zarządzanie, do nieprecyzyjności, która jest jego podstawową cechą, decydując o dużej elastyczności jego stosowania i interpretacji. Natura i zakres globalnych przemian są szeroko omawiane w literaturze stosunków międzynarodowych. Problematyka obejmuje żywo dyskutowane koncepcje usiłujące uchwycić istotę zachodzących procesów, które najczęściej są kojarzone z pojęciem „globalizacji” i jej cechami. Ujęcie proponowane przez zarządzanie globalne jest częścią badań nad zmianą w środowisku międzynarodowym. Robert Kagan pisze o nadchodzącym „wieku rozbieżności” [16]. Roland Roberson obserwuje kompresję świata, kurczenie się czasu i przestrzeni [17]. James Rosenau pisze o nastaniu „ery turbulencji”, podnosząc słynną tezę o równoległym zachodzeniu procesów integracji i fragmentyzacji w ponowoczesnej rzeczywistości międzynarodowej [18]. Procesów, które nakładają się na siebie, których dokładny przebieg trudno prześledzić, których konsekwencje nie są jasne. W tonie relacji dotyczących rozwoju przestrzeni międzynarodowej coraz większą rolę zaczęły odgrywać obawy, związane z chaotycznością zjawisk, nieskutecznością zastanych struktur, nieadekwatnością systemów pojęciowych i brakiem systemowych rozwiązań w sferze praktycznej oraz w teorii [19]. Pojawienie się kategorii zarządzania globalnego jest reakcją na dokonującą się zmianę, na złożoność i równoległość procesów zachodzących na arenie międzynarodowej.

Narracja akcentująca zachwianie porządku międzynarodowego oraz niepewność wszelkich przewidywań nasilała się w punktach krytycznych współczesnej historii świata, takich jak koniec „zimnej wojny” czy ataki terrorystyczne na Stany Zjednoczone w 2001 r. Podejście reprezentowane przez zarządzanie globalne jest pewnym konglomeratem różnych perspektyw badania systemu międzynarodowego. Nie ma zgodności co do źródeł tego systemu, nie istnieje również konsensus co do kluczowych elementów, które miałyby tworzyć bazę dla nowej struktury zarządzania. „Jak radykalne jest zerwanie tego systemu z dotychczasowymi, tradycyjnymi modelami geopolitycznymi, które wskazują na sposoby regulowania porządku światowego (hegemonia, równowaga sił), lub czy w istocie jest on w stanie je całkowicie zastąpić czy też tylko uzupełnić – w kwestiach tych panuje ciągła rozbieżność” [20].

Ujęcie zarządzania globalnego dostarcza narzędzi do pewnego sposobu opisywania świata, nie jest natomiast opracowaną w sposób skończony koncepcją. Taki stan rzeczy nakłada wiele ograniczeń w kwestii systematycznego przeglądu jego kluczowych zagadnień, ale cechuje go również duża otwartość wobec wciąż ewoluujących formuł zarządzania w środowisku międzynarodowym „Teoretycznie to znacznie więcej niż jeden z terminów opisowych, tworzy on szerokie analityczne podejście do rozpatrywania centralnych kwestii życia politycznego w warunkach globalizacji: a zatem: Kto rządzi, w czyim interesie, przy użyciu jakich mechanizmów i dla jakich celów?” [21]

2. Pojęcie władzy w zarządzaniu globalnym

Rządzenie oraz zarządzanie tradycyjnie są związane z pojęciem „władzy”. Zatem kluczowym elementem postrzegania stosunków międzynarodowych w ujęciu zarządzania globalnego jest określenie systemu i sposobów sprawowania władzy. Chodzi o rozpoznanie struktur, instytucji, mechanizmów działania i kontroli, dzięki którym wspólne, zdefi niowane w przestrzeni publicznej dążenia, są realizowane skutecznie i zgodnie z powszechną wolą. W naukach politycznych kwestia sposobów defi niowania źródeł, form sprawowania i przejawów władzy jest jedną z najżywiej dyskutowanych. Rozwiązywanie i zapobieganie problemom globalnym, które stanowi istotę zarządzania globalnego rozumie się na kilka sposobów:

– jest to sfera aktywności organizacji międzynarodowych – działania, które znajdują swoją legitymację w formalnym wymiarze istnienia tych podmiotów: ich zgromadzeniach, warunkach członkostwa, procedurach głosowania itp.;

– jest to sfera aktywności państw – w kwestiach wspólnych podejmują one decyzje na forum organizacji międzynarodowych, jednak głównym wyznacznikiem kierunku i kształtu procesu decyzyjnego jest partykularny interes państwa;

– jest to sfera aktywności wszelkich podmiotów – formalnych i nieformalnych organizacji, a także jednostek, których aktywność wyzwala zmianę określonego stanu rzeczy [22].

W dwóch pierwszych z wymienionych kategorii władza, rozumiana zarówno jako uprawnienie do uczestnictwa i oddziaływania w obszarze spraw międzynarodowych, jak i faktyczna zdolność działania, nierozerwalnie jest związana z pozycją państw w układzie międzynarodowym. Państwa są najważniejszymi uczestnikami stosunków międzynarodowych i to one dały początek systemowi instytucji międzynarodowych, które odgrywają ogromną rolę we współczesnej polityce, gospodarce, komunikacji. Obok realizowania głównych celów poszczególnych instytucji – rozwiązywania problemów, utrzymywania równowagi, działań regulacyjnych, państwa członkowskie dążą w ich ramach do maksymalizowania zakresu władzy. W trzeciej kategorii mowa z kolei o szerokim procesie decyzyjnym, nakierowanym na maksymalną efektywność. Jednak z powodu względnej słabości pozycji członków nieformalnych, pozapaństwowych struktur, z jakimi mamy tam do czynienia, skuteczność działania zależy przede wszystkim od narzędzi tzw. miękkiej siły (soft power). Niewątpliwie, znaczenie tego poziomu decyzyjnego rośnie, jednak w tej chwili jest realizowany on głównie w sferze definiowania problemów, pozyskiwania poparcia, tworzenia areny do dyskusji, aktywizacji w ramach określonych stronnictw. Technicznie, działalność na tym szczeblu międzynarodowego procesu decyzyjnego nie przekłada się na decyzje wykonawcze, a raczej na porozumienia, deklaracje współpracy, kodeksy postępowania. Rysuje się zatem dysproporcja w skuteczności omawianych struktur decyzyjnych, nierówność władzy związanej z poszczególnymi ich formami. Atrybuty władzy ciągle pozostają w zasięgu państw, chociaż postępująca integracja i potrzeba konsensusu w naglących kwestiach globalnych rysuje lepsze perspektywy przed szerokim forum decyzyjnym. Takie twierdzenie jest uzasadnione szczególnie w kontekście kolejnego zjawiska, które daje się zauważyć w tej sferze, a mianowicie prywatyzacji globalnego systemu regulowania. Prywatne firmy, organizacje, instytucje pozyskują coraz większe wpływy w obszarze ustalania regulacji przyjmowanych na poziomie państw narodowych. Standardy działania, poczynając od sektorów technicznych, a kończąc na operacjach militarnych, podlegają kontroli i wpływowi aktorów pozapaństwowych. Wiele inicjatyw działających na poziomie międzynarodowym dla celów określonych przez interes wspólny, ma charakter partnerstwa publiczno-prywatnego. Działalność Pharmaceutical Manufacturers of America (PhRMA), International Financial Services London (IFL) obrazuje, w jaki sposób sfera władzy prywatnej na szczeblu międzynarodowym, rozbudowuje się, tworząc kolejny poziom złożonej struktury, „władzy globalnej”. Pierwsza z wymienionych organizacji odegrała znacząca rolę w kształtowaniu się chilijskiego prawa patentowego na przełomie lat 80. i 90. XX w., zapewniając swym członkom dostęp do rynku na korzystnych warunkach [23]. Aktywność tej drugiej odcisnęła znaczące piętno na ostatecznym kształcie regulacji takiej rangi, jak Układ Ogólny w Sprawie Handlu Usługami (General Agreement on Trade in Services – GATS) czy podstawowe porozumienia WTO w sprawie usług telekomunikacyjnych i finansowych [24]. Ciekawy w tym kontekście jest również przykład UEFA. Jak twierdzi Jacques Attali, „de facto żadna instytucja międzynarodowa nie jest równie potężna w swojej dziedzinie jak Unia Europejskich Związków Piłkarskich (UEFA). Kontroluje już znaczne przychody z mediów za transmisje, mimo że prawa jej kierownictwa nie zostały potwierdzone i nikt nie może sprawdzić, w jaki sposób pożytkuje ono te środki. Najmniejszy klub dzielnicowy położony na krańcu świata czuje się w obowiązku przestrzegać wszelkich zmian regulaminu, jakie UEFA ogłasza ze szwajcarskiego Nyon” [25].

W zglobalizowanym systemie państw zachodnich zmienia się również sposób delegowania uprawnień. Procesy integracji narzucają rządom dostosowanie poszczególnych sfer funkcjonowania państwa do ujednoliconych standardów, dyktowanych przez system międzynarodowy. Wprawdzie państwa strzegą kluczowych uprawnień ze względu na realizację ważnych dla siebie celów społecznych, militarnych i politycznych, jednak warunki członkostwa w ponadnarodowych gremiach nakładają na nie wiele zobowiązań. W tym obszarze najwyraźniej rysuje się sfera zarządzania realizowana przez państwo, którą należy odróżnić od tradycyjnych form rządzenia. Jeśli jako rządzenie pojmujemy suwerenne decyzje podejmowane przez reprezentanta narodu na rzecz wspólnego dobra, gdzie egzekwowanie tych decyzji umożliwia monopol na użycie środków przymusu, to zarządzaniem będzie monitorowanie wykonywania tych postanowień. Sfera rządzenia państwa w warunkach działalności w zglobalizowanym systemie wydaje się być systematycznie ograniczana. Akty rządzenia będą dotyczyć deklaracji uczestnictwa w danych systemach (przystąpienie do Unii Europejskiej, WTO, sojuszy wojskowych itp.), jednak przystosowanie do nich polityk narodowych i sam proces koordynacji przynależy do sfery zarządzania.

Przy tak naszkicowanym schemacie uczestnictwa w systemie międzynarodowym, w przypadku państw narodowych nieuchronnie sfera zarządzania staje się niezbędnym uzupełnieniem sfery rządzenia. Poszczególne rządy dostosują funkcjonowanie swych społeczeństw i krajowych rynków do reguł ustanowionych na ponadnarodowym szczeblu, ponieważ zapewnia im to pełniejsze uczestnictwo w systemie międzynarodowym. Bilans korzyści wskazuje na zasadność rozszerzania stopnia uczestnictwa w zorganizowanych systemach, kosztem ograniczenia sfery faktycznego sprawowania władzy rządu narodowego. Tym bardziej że dążenie do ujednolicenia, konwergencji w rzeczywistości tworzonego systemu międzynarodowego jest bardzo silne. Uczestnictwo gwarantuje nie tylko gotowe rozwiązanie danego problemu w sposób systemowy (np. wdrożenie określonych standardów wyszkolenia militarnego, wymaganych przez NATO, uczestnictwo w systemie walutowym, ograniczenie barier celnych itp.), ale również poszerza obszar zaufania, podnosi wiarygodność, zapewnia skuteczność całej struktury. Przy takiej zasadzie współpracy, centrum decyzyjne nieuchronnie przesuwa się jednak z poziomu narodowego na poziom ponadnarodowy.

Te mechanizmy i sposób organizacji ośrodków rządzenia w nowej rzeczywistości są przedmiotem zainteresowania zarządzania globalnego. Jednym z podstawowych celów tego podejścia jest zdefiniowanie ośrodków sprawowania władzy i określenie zakresu ich wpływów. Podjęto starania, aby dociec, z jakich powodów i w jaki sposób, jedni aktorzy występujący w przestrzeni międzynarodowej mogą sprawować władzę nad innymi. Jak model władzy, tradycyjnie sprawowanej przez posiadającego legitymizację społeczną suwerena, zmienia się. Zmniejszają się obszary, gdzie kontrola odbywa się w sposób ciągły, poszerza się sfera, gdzie formuła władzy uwzględnia rolę innych podmiotów, wymaga ciągłego negocjowania między sprzecznymi interesami, redefinicji celów i metod ich osiągania.

Jak pisze o przemianach w obszarze władzy globalnej Urlich Beck, „wraz z globalizacją powstaje nowa przestrzeń działania i nowe ich ramy: polityka odrywa się od granic i od państw, w efekcie czego pojawiają się dodatkowi gracze, nowe role, nowe zasoby, nieznane reguły, nowe sprzeczności i konflikty” [26].

Równorzędnymi partnerami przy stole negocjacyjnym stają się grupy interesów, przedsiębiorstwa, związki zawodowe, przedsięwzięcia społeczne i prywatne, rozgrywane w ramach państwa i poza jego strukturami [27]. Chociaż ostatecznie to państwa decydują o zasadniczych przekształceniach porządku międzynarodowego, aktorzy pozapaństwowi pełnią ważną rolę w sygnalizowaniu potrzeby przemian, wskazywaniu obszarów, które wymagają ingerencji lub obnażaniu słabości systemu międzynarodowego. „Może być tak, że aktorzy niepaństwowi stają się znacznie ważniejsi niż państwa, jako inicjatorzy zmiany systemu, ale zmiana systemu następuje poprzez państwa” [28].

Już na początku lat 70. XX w., Robert O. Keohane i Joseph S. Nye zaobserwowali przetasowania w obszarze sprawowania władzy na arenie globalnej, twierdząc, że wielonarodowe korporacje, transnarodowe ruchy społeczne i organizacje międzynarodowe stworzyły świat bez barier, podważając tym samym znaczenie państw [29]. Bazę dla tych przemian w sferze polityczno-społecznej stworzyła integracja ekonomiczna. Wszystkie kraje na świecie chcą uczestniczyć w głównym systemie gospodarczym, który staje się coraz mniej zależny od wpływu pojedynczych rządów. Państwa kontrolują coraz mniejsze wartości wytwarzanego PKB, a kształt ich polityki ekonomicznej i faktyczna kondycja gospodarek narodowych coraz bardziej zależy od uwarunkowań rynków globalnych. Pojęcie „globalnego rynku” jest z jednej strony urzeczywistnieniem wyobrażeń o sieci powiązań, świecie bez barier, „globalnej wiosce”, a z drugiej, jednym z podstawowych argumentów przemawiających za potrzebą przedefiniowania pojęcia „suwerenności”. Zmniejszanie się roli państw w kształtowaniu zasad światowej ekonomii jest najbardziej wyrazistym przejawem zmian w ogólnej strukturze władzy. Liberalne spojrzenie na przebieg procesów w środowisku międzynarodowym, akcentowało zacieranie się różnicy między polityką wewnętrzną i zagraniczną oraz utratę przejrzystości systemu powestfalskiego [30]. Jednak, chociaż zarządzanie globalne wskazuje na podstawowe zmiany we współczesnych stosunkach międzynarodowych i na nich opiera swoje istnienie, to diagnoza dotycząca kondycji państwowych struktur politycznych jest jednak daleko mniej radykalna, niż w teoriach hiperglobalistów. Zwolennicy zarządzania globalnego twierdzą, że państwa wciąż są istotnym elementem, na którym opiera się ład międzynarodowy, jednak zmienia się ich rola, co w konsekwencji powoduje transformację środowiska międzynarodowego. Zbiór kluczowych aktorów w tej przestrzeni obejmuje także podmioty pozapaństwowe, których znaczenie decyzyjne rośnie. W zakresie zdolności do przeprowadzania efektywnych działań i pozyskiwania wpływu w przestrzeni międzynarodowej dokonują się ciągłe przetasowania. Wzrasta rola podmiotów działających w sferze ekonomicznej – przedsiębiorstw transnarodowych oraz tych, które wpływają na kształt bezpieczeństwa globalnego – siatek przestępczych, grup terrorystycznych, organizacji przemytniczych itp. Ich wpływy w obszarze generowania i zwalczania problemów globalnych zostały odnotowane, jednak nowy układ sił na arenie międzynarodowej wciąż nie zyskał czytelnej, przejrzystej formy. Jest to jeden z powodów, dla których neorealistyczna, państwowocentryczna wizja układu międzynarodowego wciąż jest podstawowym obszarem odniesień w opisywaniu i wyjaśnianiu stosunków międzynarodowych. Tworzy ona bowiem ramy, w których są identyfikowane kluczowe dla stabilności i funkcjonowania systemu kwestie, takie jak legalność i nielegalność aktorów międzynarodowych, tworzenie i funkcjonowanie norm działania, członkostwo i wykluczenie w organizacjach międzynarodowych. System prezentowany z perspektywy neorealizmu, którego trzonem są państwa zapewnia skuteczność w egzekwowaniu ustalonych zasad, pomimo że dominującą formułą współistnienia jest gra sił, nastawiona na zwiększenie kontroli i maksymalizację władzy.

Współczesne realia skłaniają państwa nie tylko do poszukiwania konsensusu we własnym gronie, ale również do rozszerzania sfery współpracy z aktorami pozapaństwowymi. Zakres władzy państwowej jest coraz częściej determinowany poprzez zdolność rządów do podejmowania efektywnej współpracy w obszarze społeczeństwa obywatelskiego oraz umiejętność wykorzystywania transnarodowych i międzyrządowych form współpracy dla realizacji swoich własnych celów [31]. Zatem państwa demokratyczne, pluralistyczne, zdolne do podejmowania dialogu mają w rzeczywistości, o której mówi zarządzanie globalne, większe szanse na umocnienie swojej międzynarodowej pozycji.

3. Globalne społeczeństwo obywatelskie

Pojęcie „globalnego społeczeństwa obywatelskiego” budzi wiele wątpliwości. Część autorów dostrzegając nowe, nieobecne wcześniej formy współpracy różnych środowisk działających na rzecz rozwiązywania problemów globalnych, twierdzi, że osiągnęły one na tyle znaczącą skalę, iż należy określić je terminem „globalnego społeczeństwa obywatelskiego”. Ten termin znajdujemy przede wszystkim w opracowaniach anglosaskich. Wydaje się, że na stałe wszedł już do użycia jako określenie międzynarodowych form współpracy różnych grup interesów, jednak nigdy nie został powszechnie uznany za trafny i precyzyjny [32]. Określenie „globalne społeczeństwo obywatelskie” jest obecne w pracach dotyczących skutków globalizacji, charakteryzujących aktywność sieci obywatelskich, grup interesów i stowarzyszeń, których działania wykraczają poza obszar jednego państwa czy regionu, a przedmiot tych działań dotyczy problemów globalnych. Nie znaczy to jednak, że termin ten powinien być odczytywany dosłownie [33]. Świat „obywateli bez granic”, którzy staną się istotną siłą w stosunkach międzynarodowych jest jedynie pewną wizją, niemożliwą do zrealizowania w praktyce. Podstawową barierą w jej urzeczywistnianiu jest deficyt demokracji w wymiarze światowym. Trudno mówić o globalnym poziomie rozwijania się społeczeństwa obywatelskiego, jeśli wiele państw czy całych regionów na świecie, nie ma warunków ustrojowych umożliwiających rozwijanie aktywności obywatelskiej. Co więcej, nawet w państwach demokratycznych budowanie społeczeństwa obywatelskiego jest procesem żmudnym i długotrwałym. Idea „globalnego społeczeństwa obywatelskiego” zaistniała w związku z rozprzestrzenianiem się nowoczesnych technologii komunikacyjnych, które umożliwiają kontakty międzyludzkie z pominięciem czasu i przestrzeni. Chociaż rewolucja komunikacyjna głęboko przeobraziła krajobraz społeczny i styl życia milionów ludzi w wielu regionach świata, jej osiągnięcia wciąż są dostępne dla uprzywilejowanej mniejszości. Wreszcie, mówimy o społeczeństwie obywatelskim w odniesieniu do konkretnego rządu. Jest to niezależna od rządu sfera działań obywateli, która umożliwia komentowanie posunięć władzy państwowej i oddziaływanie na rzeczywistość danego państwa. Jak pisze Jerzy Szacki, społeczeństwo obywatelskie to społeczeństwo, gdzie bycie obywatelem nie polega wyłącznie na okresowym udziale w wyborach, a rząd musi liczyć się z obywatelami, którzy naturalnie czują się powołani do tego, aby współdecydować, podejmować próby samodzielnego rozwiązywania problemów [34]. Przeniesienie takiej relacji na poziom międzynarodowy jest niemożliwe ze względu na brak jednolitego centrum decyzyjnego w tej przestrzeni, brak rządu globalnego.

Poważne wątpliwości związane z użyciem terminu „globalne społeczeństwo obywatelskie” nie oznaczają jednak, że opisywane w jego kontekście zjawiska nie są ciekawym polem przekształceń w stosunkach międzynarodowych.

Zmiany w obszarze zarządzania sprawami globalnymi dotyczą nie tylko czytelnych przesunięć zakresu władzy, który rozszerza się w przypadku jednych podmiotów, podczas gdy inne go tracą, ale są związane też z większymi możliwościami oddziaływania na arenie międzynarodowej, a szczególnie udziałem w rozwiązywaniu problemów globalnych. Możliwości te uzyskały zbiorowości, podmioty instytucjonalne oraz jednostki w tych częściach świata, gdzie udało się zbudować trwały system demokratycznego uczestnictwa i zapewnić dostęp do nowoczesnych kanałów informacji. Ich obecność oraz postępujące ułatwienia w sferze komunikacji i transportu są warunkami stworzenia ponadnarodowej sfery wymiany idei i aktywizacji społecznej, która od początku lat 90. XX w. znajduje się w fazie dynamicznego rozwoju. „Kluczem do zrozumienia zarządzania globalnego jest zidentyfi kowanie typów podmiotów, które biorą udział w akcie zarządzania, jak również odkrycie różnorodności kontaktów między nimi” [35].

Rewolucja komunikacyjna i teleinformatyczna pozwoliły na pokonanie barier czasu i przestrzeni. Kontakt, obieg informacji, zdolność mobilizowania do działania oraz wywieranie wpływów stały się łatwiejsze w sensie technicznym. Dużo więcej grup interesów, organizacji, środowisk, społeczności zyskało możliwość oddziaływania na procesy decyzyjne w sferze, która bezpośrednio ich dotyczy. Te zmiany są dostrzegane nie tylko na poziomie instytucjonalnym, ale i jednostkowym. Globalizacja ekonomiczna spowodowała np. pojawienie się transnarodowej klasy menedżerów, sprawnie poruszających się w zintegrowanym środowisku biznesowym pod każdą szerokością geograficzną36. W literaturze poświęconej przemianom w sferze polityczno-ekonomicznej obecne jest nawet pojęcie „kapitalistycznej klasy rządzącej”, korporacyjnej elity, wyrosłej na bazie oddziaływania sieci przedsiębiorstw transnarodowych [37]. Poza poziomem organizacji międzynarodowych i firm prywatnych coraz szersza część procesów decyzyjnych rozgrywa się w ramach rozmaitych grup interesów: międzyrządowych (Basel Comitee on Banking Supervision), międzysektorowych (NGO, organizacje branżowe) oraz ponadnarodowych (Lekarze bez granic) [38]. W nowych warunkach geopolitycznych współdziałanie sfery publicznej, sektora prywatnego oraz organizacji non profi t uzupełnia podstawową, opartą na państwach strukturę dla rozwiązywania problemów globalnych [39]. Wskazuje również, że dotychczasowe sposoby zarządzania wspólnymi sprawami ludzkości nie zdają egzaminu: „Społeczność międzynarodowa czasami jest w stanie zdobyć się na odpowiednio wczesną reakcję, być może tworząc jakąś luźną strukturę współpracy, ale w ten sposób nie da się doprowadzić do odpowiednio skutecznego działania. […] Ramowe konwencje ONZ – np. w sprawie warstwy ozonu czy zmiany klimatu – są posunięciami bardzo ważnymi, ale nie oznaczają przełomu w podejmowaniu naprawdę potrzebnych działań” [40]. Sieci kontaktów, zinstytucjonalizowane, oparte na państwach czy organizacjach międzynarodowych, rozpoznawalne lub powstające ad hoc dla rozstrzygnięcia jakiegoś problemu, tworzą jedną z najważniejszych cech nowej struktury zarządzania globalnego. Jego częścią są także dynamicznie rozwijające się międzynarodowe organizacje pozarządowe (International Non-Governmental Organizations – INGO), których funkcjonowanie oparte jest na zdolności szybkiego kontaktu. Definiowane są one jako podmioty niezależne, niebędące instrumentem działania rządu, nieprzynoszące dochodu właścicielom oraz posiadające formę prawną [41]. Zdołały one zagospodarować energię szerokich grup ludzkich w dążeniu do wspólnego celu, a z pominięciem kwestii przynależności narodowej czy społecznej. Podstawową formą efektywnego, pozainstytucjonalnego działania na arenie międzynarodowej jest „network”, czyli sieć powiązań, łańcuch porozumienia i wspólnego dążenia do celu. Płaszczyzną, na której następuje porozumienie stał się wspólny interes lub zgodność wyznawanych wartości, zastępując dotychczasowe obszary przynależności: uczestnictwo w jednym systemie społecznym, podległość jednej strukturze władzy, posługiwanie się tymi samymi wzorcami kulturowymi. Sfera podstawowych problemów globalnych – ekologii, energii, ochrony praw człowieka, zwalczania biedy, zdrowia publicznego stała się domeną oddziaływania obywatelskiego [42].

Tradycyjnie jest to obszar działalności organizacji międzyrządowych i międzynarodowych, koalicji problemowych i wszelkich podmiotów, które działają na bazie wielostronnej współpracy. Jeśli jednak multilateralizm tworzy „instytucjonalną formę koordynowania relacji między trzema lub więcej państwami, opartą na wspólnej zasadzie działania i wspólnym celu” [43], to sektor NGO oraz INGO zagospodarował przestrzeń nieinstytucjonalną, społeczną.

Jeśli zatem państwa tworzą trzon systemu międzynarodowego, to aktorzy pozapaństwowi znajdują się w centrum społeczeństwa obywatelskiego, którego aktywność wychodzi poza granice państw [44]. Jest ono określane jako formacja pośrednicząca, samoorganizująca się, dysponująca sporym zakresem autonomii zarówno od aktorów publicznych legitymizujących działania, jak i tych prywatnych finansujących je. Jednak, wbrew temu co często się sugeruje, między tymi dwoma poziomami aktywności jednostek na rzecz rozwiązywania problemów – państwowym i ponadpaństwowym, nie ma sprzeczności. Chęć zaangażowania w sprawy ważne z punktu widzenia całej ludzkości nie oznacza przecież zanegowania tożsamości i przynależności narodowej. Jak zauważa Urlich Beck, kosmopolita jest zarazem obywatelem „kosmosu” i „polis” [45].

Główne wysiłki sektora pozarządowego koncentrują się wokół pomocy humanitarnej, prac nad rozwojem cywilizacyjnym, wspierania procesów pokojowych, edukacji, ochrony zdrowia, ekologii. „Aktorzy społeczeństwa obywatelskiego rozszerzają swój udział w działalności dobroczynnej i humanitarnej, w wyznaczaniu światowych norm postępowania, opracowywaniu strategii i dobrych praktyk ponadnarodowych korporacji czy oddziaływaniu na projekty i polityki instytucji międzyrządowych. Sfera międzynarodowa stwarza dla nich możliwość kształtowania debaty i kierowania procesami, które dotyczą milionów ludzi” [46]. Centralny nurt, decydujący o skali wpływów organizacji i sieci obywatelskich zaangażowanych w inicjatywy międzynarodowe, to działania koncentrujące się na dostarczaniu informacji, generowaniu debaty publicznej i kierowanie jej uwagi w stronę globalnych problemów współczesności.

Ciekawym projektem, który obrazuje sposób działalności i potencjał projektów obywatelskich realizowanych na poziomie międzynarodowym jest inicjatywa na rzecz zakazu produkcji i użycia min przeciwpiechotnych. Międzynarodowa Kampania Przeciwko Minom Przeciwpiechotnym (International Campaign to Ban Landmines – ICBL), powstała w 1992 r. jako przedsięwzięcie sześciu organizacji pozarządowych. Głównym przekazem kampanii informacyjnej było ujawnienie szkodliwości używania min przeciwpiechotnych, ze względu na ich katastrofalne oddziaływanie na ludność cywilną, również w okresie po zakończeniu konfliktu zbrojnego, w którym były użyte. Głównym celem inicjatywy stało się wprowadzenie zakazu produkcji i stosowania tego środka walki. Podczas realizacji projektu zdołano pozyskać wsparcie 300 organizacji pozarządowych, rozgłos medialny oraz oddźwięk na szczeblu politycznym. W 1997 r. 122 państwa podpisały Konwencję Ottawską o zakazie stosowania min przeciwpiechotnych (pełna nazwa: Konwencja o zakazie użycia, składowania, produkcji i przekazywania min przeciwpiechotnych oraz o ich zniszczeniu). W historii prawa międzynarodowego był to pierwszy przypadek, gdy rządy, agendy międzynarodowe oraz organizacje obywatelskie doprowadziły razem do wypracowania całkowitego zakazu konkretnego typu broni konwencjonalnej [47]. Wprawdzie postulat ten nie uzyskał poparcia największych producentów tej broni, w tym Stanów Zjednoczonych, a zatem praktyczne oddziaływanie konwencji jest ograniczone, jednak przykład ten wskazuje na formy i możliwości wywierania skutecznego nacisku na gremia decyzyjne na poziomie międzynarodowym. Zasięg oddziaływania idei reprezentowanych przez podmioty realizujące ten projekt wyraża również fakt przyznania międzynarodowej ICBL Pokojowej Nagrody Nobla w 1997 r. Znamiennym jest, że inicjatywa nie miała wówczas formuły prawnej, nie była instytucją, nie posiadała nawet konta bankowego, na które mogłyby wpłynąć środki pieniężne towarzyszące wyróżnieniu [48]. Bazując na idei i skutecznym budowaniu ponadnarodowej sieci aktywistów, osiągnięto zakładane cele, uzyskując legitymizację zarówno wśród gremiów politycznych, jak i wśród społeczeństw, do których był kierowany komunikat.

Sprawność w budowaniu poparcia, przejrzystość działania i wiarygodność, to cechy, za sprawą których obywatelskie grupy interesów ewoluują. Z aktora zewnętrznego, który oddziałuje na gremia decyzyjne, przechodzą one na pozycję członka tych gremiów. Ponadto, charakter społeczeństwa obywatelskiego sprawia, że może on pełnić funkcje kontrolne wobec innych podmiotów, działających w obszarze ponadnarodowym.

Inicjatywy obywatelskie, ze względu na swoją wiarygodność i reprezentowanie uniwersalnych interesów, mogą stać się siłą balansującą między pozostałymi aktorami stosunków międzynarodowych. Ich rola miałaby polegać na ustanawianiu ram współpracy, promowaniu dobrych praktyk i standardów działania, a także piętnowaniu działań zagrażających stabilności i harmonijnemu współżyciu. Jest to w dużej mierze przejmowanie zadań projektowanych dla organizacji międzynarodowych, którym jednak zinstytucjonalizowana formuła i wysoki stopień zależności od interesów państw członkowskich utrudnia skuteczne oddziaływanie w dynamicznie zmieniającym się środowisku międzynarodowym. Aktorzy pozapaństwowi angażują się w praktyki, które mogą doprowadzić do przekształcenia „architektury” systemu międzynarodowego, podejmując istotne problemy, których rozwiązanie znajduje się poza zasięgiem możliwości państw czy organizacji międzynarodowych. Wypełnianie aktywnością sfery pozarządowej, gdzie krzyżują się różne interesy, nie ma natomiast ściśle określonych kompetencji do działania, jest podstawową cechą rzeczywistości, którą opisuje zarządzanie globalne. Jednak zarówno koncept „globalnego społeczeństwa obywatelskiego”, jak i szersze ujęcie całego systemu międzynarodowego w kategoriach właściwych zarządzaniu globalnemu, wciąż budzi wiele wątpliwości.

4. Krytyka ujęcia zarządzania globalnego

Niemożność precyzyjnego nakreślenia zasad zarządzania globalnego wystawia ujęcie na ostrą krytykę. Jej przedmiotem stały się nie tylko poszczególne aspekty tej interpretacji rzeczywistości międzynarodowej, ale również zasadność podstawowych założeń, na bazie których jest formułowana. Robert Gilpin pisze np., że zarządzanie globalne jest w najlepszym razie czystą retoryką, w najgorszym, utopijnym dążeniem [49]. Robert Latham twierdzi z kolei, że ma ono „atrakcyjne przymioty w erze niejasności, niepewności i ciągłych zmian” [50].

Wątpliwości pojawiają się już w punkcie wyjścia. Wprawdzie rzadko kwestionowane są twierdzenia o zachodzących współcześnie głębokich zmianach w obszarze stosunków międzynarodowych, jednak wśród krytyków panuje sceptycyzm, wobec uznania nowych zjawisk i ich konsekwencji za sygnał nowej jakości w funkcjonowaniu struktur międzynarodowych. Ewolucja sytemu międzynarodowego rozpatrywana jest w tradycyjnych ramach geopolityki. Głównym punktem sporów jest pytanie, czy i na ile nowe, pozapaństwowe ośrodki decyzyjne, podmioty prywatne, części składowe, z których w przyszłości może wyłonić się globalne społeczeństwo obywatelskie są autonomiczne w swym działaniu? Według stanowiska realistycznego, zakres autonomii i zdolności oddziaływania na sprawy międzynarodowe pozapaństwowych podmiotów obecnych w środowisku międzynarodowym jest naszkicowany w sposób niewspółmierny do ich faktycznej roli i możliwości. Jednak trudności w spójnym ujęciu złożonej rzeczywistości międzynarodowej popychają badaczy tej dziedziny w stronę retoryki zarządzania globalnego, która dostarcza szerszej gamy narzędzi do opisywania zmiany niż dotychczasowe koncepcje: „daje się zauważyć pewna bezradność wobec płynności, różnorodności i fragmentaryzacji, które zachodzą w obszarze globalnym […] Politycy nie są w stanie zaprezentować spójnych koncepcji polityki zagranicznej, organizacje międzynarodowe grzęzną w nieudolności, a naukowcy spoglądają wstecz, powtarzając maksymę Gramsciego o tym, że stare porządki umierają, a nowe bardzo powoli ujawniają swe oblicza” [51].

Idea zarządzania globalnego zwraca uwagę na pewne, związane z globalizacją zjawiska, które spowodowały gwałtowne przeobrażenia społeczne i technologiczne, zwiększając integrację i potrzebę współdziałania w sferze stosunków międzynarodowych. Może ona rozszerzać możliwości adekwatnego opisu areny międzynarodowej, ale nie jest kluczem do definiowania świata. Jest to pewna interpretacja zachodzących zjawisk. W tej interpretacji nacisk położony jest na otwartość i uznanie różnorodności, na poszerzenie rynku konkurujących ze sobą idei, z których każda ma szansę potencjalnie uzyskać poparcie. Zarządzanie globalne być może ma ambicje, aby stworzyć ramy pojęciowe dla opisu rzeczywistości międzynarodowej przez pryzmat zjawisk, których znaczenie wzrosło w wyniku globalizacji, takich jak współzależność, internacjonalizacja życia społecznego, zmiana pojmowania geopolityki. Świat przestał być jednorodny, zacierają się jego kontury i brakuje adekwatnego opisu zmieniającej się rzeczywistości. Zwolennicy zarządzania globalnego usiłują tę lukę wypełnić, koncentrując się na konieczności współdziałania mocarstw, które w warunkach współzależności są zmuszone pogłębić wzajemne oddziaływania, aby rozwiązywać globalne kryzysy. Obraz ten uzupełniony jest o wizję rosnących wpływów osób i organizacji prywatnych, które m.in. dzięki rewolucji informacyjnej zyskują realne możliwości działania na arenie międzynarodowej. Istnieje w tym nurcie przekonanie, że dokonująca się transformacja doprowadzi do jakiejś, jeszcze nieokreślonej formy porządku międzynarodowego opartego nie na instytucjach państwa narodowego, ale na wspólnocie wartości i przekonań, która skłoni liderów politycznych i społecznych reprezentujących grupy dotychczas nieobecne w debacie międzynarodowej, do działania. Tymczasem, w zróżnicowanym, fragmentarycznym świecie zderzających się interesów i sposobów defi niowania rzeczywistości, taka wspólnota wartości będzie trudna do osiągnięcia. Konsensus w systemie, gdzie każda opinia ma szanse uzyskać reprezentację, jest bardziej problematyczny, niż w sieci konkurujących ze sobą państw narodowych podzielonych według pozycji i władzy, którą dysponują. Z tej perspektywy, koncepcja globalnego społeczeństwa obywatelskiego charakteryzuje się nie tyle wspólnotą wartości i celów, ile powielaniem mechanizmów działania spośród tych, które okazały się najbardziej skuteczne.

Bezpieczne zaplecze ekonomiczne i postęp technologiczny zasadniczo wpłynęły na styl życia zachodnich społeczeństw, sprawiając, że edukacja obywatelska jest tam szeroko dostępna, a sfera zaangażowania w kluczowe problemy ludzkości atrakcyjna dla milionów potencjalnych aktywistów NGO oraz INGO [52]. Wymiar globalny stał się bardziej realny, bliższy, obecny również na poziomie lokalnym. Ronald Robertson i James Rosenau piszą o „glokalizacji polityki i kultury”, o wzajemnym uzupełnianiu się poziomu lokalnego i globalnego. Zjawisko to skutkuje powstaniem nowego modelu sojuszu społecznego – ludzie w sferze procesów globalnych szukają szansy realizacji celów politycznych. Liberalna, wolnorynkowa ideologia spowodowała, że potrzeby, które kiedyś były zaspokajane przez instytucje publiczne, współcześnie zostały zagospodarowane przez prywatne, pozarządowe przedsięwzięcia, często projektowane na wzór oddolnych ruchów społecznych [53]. Być może są one po prostu bardziej konkurencyjne rynkowo, w kontekście kosztów i skuteczności, wobec innych podmiotów. W konsekwencji więc dysponenci środków publicznych (rządy, organizacje międzyrządowe) oraz prywatnych (fundacje, jednostki) są bardziej skłonni powierzać zadania trzeciemu sektorowi. Jest to zatem bardziej racjonalny wybór administracyjny niż istotna zmiana porządku międzynarodowego.

Wiele głosów krytycznych wobec wizji formułowanej przez zarządzanie globalne odwołuje się do neorealistycznego spojrzenia na porządek międzynarodowy. Uznaje się, że pomimo poszerzania sfery kontaktów i współpracy transnarodowej, dominującym aktorem w układzie międzynarodowym wciąż pozostają państwa. Zarządzanie globalne tworzy wyłącznie pewną retorykę polityczną wykorzystywaną w politycznym przesłaniu państw. W przypadku Stanów Zjednoczonych atrakcyjność tej linii potwierdzają choćby podejmowane interwencje humanitarne, deklaracje działań na rzecz minimalizowania liczby ofi ar konfl iktów zbrojnych czy zaangażowanie w utworzenie Międzynarodowego Trybunału Karnego. Właściwie wszystkie ważne elementy amerykańskiego etosu, który stał się podstawą deklarowanych wizji i realizowanych strategii w amerykańskiej polityce zagranicznej można wpisać w kontekst zarządzania globalnego. Może on stanowić ramę dla wizji Ameryki jako promotora demokracji, mediatora w przestrzeni międzynarodowej, siły stojącej na straży praw człowieka i wartości cywilizacyjnych Zachodu. Jednocześnie jednak, faktycznie realizowany model polityki zagranicznej, który mieści w sobie hamowanie działań Rady Bezpieczeństwa w Rwandzie w 1994 r., odrzucenie zarówno Traktatu Ottawskiego, jak i jurysdykcji MTK, dowodzi powierzchowności przywiązania do idei i mechanizmów zarządzania globalnego. Taka postawa jest zresztą charakterystyczna dla klubu głównych graczy światowego rynku politycznego. Zatem dla pozostałych państw poparcie dla fi lozofi i i zaangażowanie w procesy zarządzania globalnego może być pewną strategią obliczoną na wzmocnienie własnej pozycji na arenie międzynarodowej [54]. W tej perspektywie pojawia się analogia między rzeczywistością polityczną a tą stricte ekonomiczną. W tej drugiej, zarządzanie globalne jest tylko jedną spośród wielu strategii, pozwalających przedsiębiorstwom osiągnąć zakładane cele w warunkach zglobalizowanej ekonomii. Kierunek ten akcentuje skuteczność i całościowe spojrzenie na rzeczywistość biznesową: „zarządzanie globalne oznacza proces budowania i realizowania strategii i systemów operacyjnych, a także pracę z ludźmi na całym świecie w celu uzyskania i utrzymania trwałej przewagi konkurencyjnej” [55].

Pojawiają się również głosy, że zarządzanie globalne nie tyle jest opisem świata, który stara się ściśle korespondować z faktami, ile bardziej stanowi legitymizację czy usprawiedliwienie dla pewnych strategii politycznych, których stosowanie uważa się za korzystniejsze, biorąc pod uwagę kontekst globalizacji [56]. Wizja porządku międzynarodowego formułowana przez zarządzanie globalne, oferuje podobne wartości, co system bazujący na interakcjach państw. Obydwie formuły dążą do zapewnienia porządku, przestrzegania prawa, osiągnięcia sprawiedliwości, które to są przeciwstawione chaosowi, anarchii, nieobecności reguł, w niestabilnych częściach świata. Różnica między dwiema propozycjami wyraża się w podstawowej zasadzie, na której bazują – partykuralizmie, w przypadku systemu państwowo-centrycznego oraz uniwersalizmie, proponowanym przez zarządzanie globalne [57]. Jednak podczas gdy w pierwszym, tradycyjnym ujęciu, państwo jest źródłem porządku, kontroli i to ono wyznacza normy postępowania, koncepcja zarządzania globalnego nie daje odpowiedzi na pytanie, który z bazowych elementów proponowanego przez nią systemu, miałby przejąć tę rolę. Jednocześnie zbiór argumentów, które wskazują na postępujące osłabianie roli państwa narodowego, stanowi pierwszorzędną bazę dla rozpatrywania systemu międzynarodowego w kategoriach uniwersalistycznych, oferowanych przez zarządzanie globalne. O centralnej roli państw w systemie międzynarodowym decyduje ich suwerenność, a procesy redystrybucji władzy utożsamiane z istotą zarządzania globalnego tę suwerenność podkopują [58]. Jednak idea suwerenności pozostaje aktualna, mimo wzrastającej współzależności i rozszerzającej się siatki regulacji międzynarodowych. Liczne wyzwania, które stawia przed nią współczesny świat, przyczyniają się nie tyle do jej osłabienia, ile do wykazania jej uniwersalności, wzmacniając w wielu przypadkach dążenie do sprawowania władzy nad określonym terytorium i uzyskania niezależności politycznej w imię tej zasady [59]. Podobne tendencje rysują się szczególnie wyraziście w tych częściach świata, które nie w pełni korzystają z dobrodziejstw globalizacji. Linia podziału świata na rozwinięty i rozwijający się wyznacza również linię krytyki zarządzania globalnego jako spojrzenia na system międzynarodowy, które pretendując do osiągnięcia globalnej skali, posługuje się przede wszystkim zachodnimi kategoriami politycznymi i kulturowymi. Chociaż jednym z głównych celów, jakie stawiają sobie jednostki i organizacje pretendujące do odgrywania roli w ramach „globalnego społeczeństwa obywatelskiego” jest zmniejszanie przepaści cywilizacyjnej między Północą i Południem, to skuteczność jego działania może zostać ograniczona. Według raportów amerykańskiego National Intelligence Council, „obecnie dwie trzecie populacji świata żyje w krajach, które mają dostęp do głównego systemu ekonomicznego. Jednak nie można oczekiwać, aby do roku 2020 korzyści globalizacji, odczuwane były na całym świecie. […] przepaść między krajami, które ekonomicznie, technologicznie czy społecznie korzystają z globalizacji, a narodami, czy też grupami w świecie rozwijającym się, które zostały z tyłu, będzie się pogłębiać. Następne 15 lat będzie okresem, w którym sprzeczności i niepewność zglobalizowanego świata ujawnią się z jeszcze większą wyrazistością, niż ma to miejsce obecnie” [60]. Zatem możliwości koordynacji poszczególnych projektów globalnych będą raczej ograniczane niż rozszerzane. Nie wszystkie podmioty obecne na arenie międzynarodowej, wśród nich także duża grupa państw, są skłonne zharmonizować swoje działania z ogólnie ustanowionymi wytycznymi, ponieważ obecnie nie są beneficjentami globalizacji i nie upatrują korzyści w stosowaniu wspólnego globalnego kodu postępowania.

Biorąc pod uwagę powyższy kontekst, należy również zadać pytanie: Czy jakakolwiek diagnoza dotycząca obecnego kształtu systemu międzynarodowego może być kompletna i dawać podstawy dla wiarygodnego prognozowania? Dynamika środowiska międzynarodowego utrudnia dokonywanie całościowych i aktualnych ocen stanu faktycznego. Trudno o klarowne podziały i jednoznaczne wnioski. Jednak jest rzeczą pewną, że globalny układ sił ulega zmianie, a rosnąca współzależność i przetasowania na geopolitycznej mapie świata są podstawą kształtowania się nowych reguł w stosunkach międzynarodowych. Zarządzanie globalne, które zawiera w sobie element niedookreślenia, ciągłej ewolucji, potrzebę dostosowania się do zmieniającej się rzeczywistości, stanowi pewien atrakcyjny komentarz dla współczesnej rzeczywistości międzynarodowej. Należy pamiętać, że jest to coraz popularniejsze – bo wyrażające intuicje wielu badaczy – ujęcie natury stosunków międzynarodowych, nie zaś spójna metodologicznie koncepcja. Taki, raczej nieuporządkowany zbiór diagnoz i obserwacji, wystawia się na zarzut niejasności, nieprecyzyjności, słabość metodologiczną. W odpowiedzi, pojawia się uzasadnione twierdzenie, że złożoność rzeczywistości międzynarodowej, skazuje na niepowodzenie wysiłki, zmierzające do ukazania jej w kategoriach bardziej ścisłych i przejrzystych.

Tekst pochodzi z nr 43/2011 półrocznika Stosunki Międzynarodowe – International Relations. Publikacja za zgodą Instytutu Stosunków Międzynarodowych UW i Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego.


_____________________________________________________________________
1 W polskiej literaturze przedmiotu pojawiają się różne tłumaczenia tego wyrażenia: kierownictwo światowe, władztwo światowe, globalne rządzenie, sterowanie itp. W artykule używam określenia „zarządzanie globalne”.
2 Komisja, powołana z inicjatywy Willy’ego Brandta, nie była ofi cjalnym ciałem ONZ, jednak działała przy wsparciu Sekretarza Generalnego ONZ, Boutrosa Boutrosa Ghali. Prace sfi nansowano ze środków Programu Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju oraz przy udziale dziewięciu rządów i kilku fundacji (MacArthur Foundation, Ford Foundation, Carnegie Corporation).
3 Przyczyny i przebieg kryzysu ONZ są szeroko omawiane w literaturze, warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że nabyte doświadczenia zostają wykorzystane w organizowaniu nowych, skuteczniejszych struktur globalnego zarządzania: „Instytucje, które wykuto w wojennym żarze, stworzono mając na myśli jasne cele: instytucje te miały raczej coś robić, a nie tylko istnieć, jak czyni to dziś większość z nich. Przy wzroście gospodarczej niezależności istnieją podstawy po temu, by mieć nadzieję, że instytucjonalny globalizm, choć w bardziej ograniczonym wydaniu, może uzyskać wsparcie, pod warunkiem, że sam zachowa podobny szacunek dla precyzyjnych dążeń. Stopniowe znoszenie taryf, jakie występowało przez połowę minionego stulecia, wykazało, że kraje są gotowe zrezygnować z suwerenności, jeśli istnieje klarowny cel”. J. Micklethwait, A. Wooldridge, Czas przyszły doskonały, Poznań 2003, s. 303.
4 Commission on Global Governance, Our Global Neighbourhood, Oxford 1995, http://actrav.itcilo.org/actrav-english/telearn/global/ilo/globe/gove.htm (20.05.2009).
5 Opis świata według ujęcia global governance nosi wiele cech powinowactwa z tym zaproponowanym przez globalistów. Robert O. Keohane i Joseph S. Nye, formułując koncepcję kompleksowej współzależności w relacjach na arenie międzynarodowej, wskazują na trzy podstawowe cechy tej sytuacji: zróżnicowane kanały kontaktów i interakcji, pomiędzy aktorami na arenie międzynarodowej; brak hierarchiczności w układzie władzy oraz malejącą rolę siły militarnej w relacjach między głównymi aktorami stosunków międzynarodowych. Zob.: R.O. Keohane, J.S. Nye, Power and Complex Interdependence, w: P.R. Viotti, M.V. Kauppi (red.), International Theory: Realism, Pluralism, Globalism, New York 1987, s. 407–412.
6 S. Vachani, Transformations in Global Governance: Implications for Multinationals and Other Stakeholders, Northhampton 2006, s. 3.
7 O. Young, International Governance: Protecting the Environment in a Stateless Society, Ithaka, NY
1994, s. 53.
8 K. Annan, w: D. Held, A.G. McGrew, Governing Globalization: Power, Authority and Global Governance, Malden, MA 2002, s. 1.
9 L.S. Finkelstein, What is Global Governance, „Global Governance” 1995, nr 1, s. 367.
10 Commission on Global Governance, Our Global Neighbourhood, op. cit.
11 Ibidem.
12 M. Hewson, T.J. Sinclair (red.), Approaches to Global Governance Theory, Albany 1999, s. 5.
13 J.N. Rosenau, E.O. Czempiel (red.), Governance Without Government: Order and Change in World Politics, Cambridge 1992.
14 Ibidem, s. 4.
15 L.S. Finkelstein, op. cit., s. 367.
16 R. Kagan, Koniec historii i powrót marzeń, Poznań 2009, s. 8.
17 R. Robertson, Globalization: Social Theory and Global Culture, London 1992, s. 8.
18 J.N. Rosenau, Governance in a New Global Order, w: D. Held, A.G. McGrew, op. cit., s. 70.
19 Ibidem.
20 Zob.: R.W. Cox (red.), The New Realism: Perspectives on Multilateralism and World Order, London 1997; S. Gill, New Constitutionalism, Democratization and Global Political Economy, „Peace Research Abstracts” 2000, nr 37; R.O. Keohane, J.S. Nye, Introduction, w: J.S. Nye, J. Donahue (red.), Governance in a Globalizing World, Washington 2000; J.N. Rosenau, Toward an Ontology for Global Governance, w: M. Hewson, T.J. Sinclair (red.), op. cit.
21 D. Held, A.G. McGrew, op. cit., s. 8.
22 Rozróżnienie przeprowadzone na podstawie: I.B. Neumann, O. Wæver (red.), The Future of International Relations: Masters in the Making?, London, New York 1997, s. 178.
23 S.K. Sell, Private Power, Public Law: the Globalization of Intellectual Property Rights, Cambridge
2003, s. 1–2.
24 D. Held, A.G. McGrew, op. cit., s. 37.
25 J. Attali, Krótka historia przyszłości, Warszawa 2008, s. 178.
26 U. Beck, Władza i przeciwwładza w epoce globalnej. Nowa ekonomia polityki światowej, Warszawa 2005, s. 23.
27 J. Pierre, B.G. Peters, Governance, Politics and the State, London 2000.
28 A. Wendt, Społeczna teoria stosunków międzynarodowych, Warszawa 2008, s. 18.
29 R.O. Keohane, J.S. Nye, Transnational Relations and World Politics, Cambridge 1971.
30 D. Held, A.G. McGrew, Globalization and the End of the World Order, w: T. Dunne, M. Cox, K. Booth (red.), The Eighty Years’ Crisis: International Relations 1919–1999, Cambridge 1999, s. 220.
31 M.N. Barnett, R. Duvall, Power in Global Governance, Cambridge 2005, s. 44.
32 K. Anderson, D. Rieff, ’Global Civil Society:’ A Skeptical View, w: H. Anheier, M. Glasius, M. Kaldor (red.), Global Civil Society 2004/5, London 2004; J. Gamble, J. King, Ch. Ku, International Law – New Actors and New Technologies: Center Stage for NGOs?, „Law and Policy in International Business” 2000, t. 31, nr 2, s. 221–262; N. Chandhoke, The Limits of Global Civil Society, w: G. Marlies, M. Kaldor, H. Anheier (red.), Global Civil Society 2002, http://www.lse.ac.uk/Depts/global/yearbook02chapters.htm (20.08.2009).
33 J. Szacki, Ani książę, ani kupiec: obywatel. Idea społeczeństwa obywatelskiego w myśli współczesnej, Kraków 1997, s. 45.
34 Ibidem, s. 58–59.
35 R. Wilkinson, Global Governance: a Preliminary Interrogation, w: R. Wilkinson, S. Hughes, Global Governance: Critical Perspectives, London 2002, s. 2.
36 Jacques Attali kreśli wizję przyszłości świata, w której centralną rolę zajmuje kilkudziesięciomilionowa „superklasa” nomadów, dysponująca środkami łączności i produkcji. Poza centrum znajdzie się ubożejąca klasa średnia i około miliardowa podklasa ludzi szukających szans przeżycia. Zob.: J. Attali, op. cit., s. 169–175.
37 S. Hymer, The Multinational Corporation: a Radical Approach, Cambridge 1979, s. 260–262.
38 D. Held, A.G. McGrew, op. cit., s. 182.
39 Zob.: Osiąganie globalnych celów, w: J. Sachs, Nasze wspólne bogactwo. Ekonomia dla przeludnionej planety, Warszawa 2009, s. 282–302.
40 Ibidem, s. 284.
41 L.M. Salamon, H.K. Anheier, Defi ning the Nonprofi t Sector, Manchester 1997.
42 Ibidem.
43 J.G. Ruggie, Multilateralism: the Anatomy of an Institution, „International Organization” 1992, nr 3, s. 584.
44 M.N. Barnett, R. Duvall, op. cit., s. 42.
45 U. Beck, Władza i przeciwwładza w epoce globalnej…, op. cit., s. 65–68.
46 L.D. Brown, Creating Credibility: Legitimacy and Accountability for Transnational Civil Society, Bloomfield 2008, s. 10.
47 Zob.: http://www.stop-minom.pck.org.pl/konwencja,ottawska.php (28.07.2009).
48 M. Mekata, Building Partnership Toward a Common Goal: Experiences of the International Campaign to Ban Landmines, w: A. Florini, The Third Force: the Rise of Transnational Civil Society, Tokyo, Washington 2000, s. 143–176.
49 R. Gilpin, Global Political Economy, Princeton 2001.
50 R. Latham, Politics in a Floating World: Toward a Critique of Global Governance, w: M. Hewson, T.J. Sinclair, op. cit.
51 Ibidem.
52 A. Florini, The Third Force…, op. cit. s. 1–16.
53 C.N. Murphy Global Governance: Poorly Done and Poorly Understood, w: R. Wilkinson, The Global Governance Reader, London 2005, s. 95.
54 R. Wilkinson, S. Hughes, Global Governance: Critical Perspectives, London, New York 2002, s. XV.
55 M.K. Nowakowski (red.), Biznes międzynarodowy. Od internacjonalizacji do globalizacji, Warszawa 2005, s. 351.
56 K. Späth, Inside Global Governance: New Borders of a Concept, http://www.cpogg.org/paper%20amerang/Konrad%20Spaeth.pdf (26.08.2009).
57 Ibidem.
58 J.N. Rosenau, Turbulence in World Politics: a Theory of Change and Continuity, New York 1990; K. Ohmae, The End of the Nation State: the Rise of Regional Economics, New York 1995.
59 W.W. Werner, J.H. de Wilde, The Endurance of Sovereignty, „European Journal of International Relations” 2001, nr 7, s. 283–313; Zob. również M. Dowgielewicz, Jaka przyszłość państw narodowych?, „Sprawy Międzynarodowe” 2009, nr 3, s. 35–40.
60 Report of the National Intelligence Council’s, The Contradictions of Globalization, 2020 Project, http://www.dni.gov/nic/NIC_globaltrend2020_s1.html (27.08.2009).

Czytany 10412 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04