sobota, 04 wrzesień 2010 07:19

Magdalena Cichuta: Zimbabwe pod rządami Mugabe

Oceń ten artykuł
(8 głosów)

alt Magdalena Cichuta

Świetnie prosperujące niegdyś Zimbabwe pozostawało jedną z wizytówek kontynentu afrykańskiego. Totalitarne zapędy prezydenta Mugabe, cofnęły jednak kraj o ponad pół wieku. geopolityka

 

Zimbabwe, państwo położone w południowo-wschodniej Afryce, niegdyś tętniące życiem z całkiem dobrze rozwiniętą gospodarką oraz masową produkcją kukurydzy, tytoniu i bawełny, było nadzieją dla całego regionu. Dziś to kraj pogrążony w głębokim kryzysie, bez dobrze prosperującej gospodarki, z ogromną inflacją oraz zniszczonym rolnictwem. Kryzys ekonomiczny w Zimbabwe jest tak rozległy, iż cofnął kraj aż o pół wieku. Zdolność nabywcza (ilość dóbr i usług, jakie można zakupić za dany nominał pieniądza) przeciętnego mieszkańca w 2005 roku spadła do poziomu z 1953 roku. Utrata przychodów państwa jest dużo większa niż w krajach objętych konfliktem wojennym, takich jak Wybrzeże Kości Słoniowej, Demokratycznej Republice Kongo czy Sierra Leone. Wiele wskazuje na to, że obecna sytuacja ekonomiczna Zimbabwe jest ściśle powiązana z politycznymi decyzjami rządu, który w dalszym ciągu jest pod silnym wpływem despotycznego przywódcy.

Optymistyczny początek

Nadzieja i optymizm towarzyszący powstaniu w 1980 roku niepodległego państwa Zimbabwe przetrwały zaledwie kilka lat. Dotrzymując swojej obietnicy poprawy sytuacji w kraju, Robert Mugabe, który stanął na czele rządu, budował dobre stosunki z białą ludnością i z sąsiadującymi krajami. Podejście to cechowało przywódcę do roku 1987, kiedy to urzeczywistniła się chęć stworzenia jednopartyjnego rządu w kraju. Podczas uroczystej ceremonii 30 grudnia 1987 r., Robert Mugabe został mianowany przez parlament prezydentem, łącząc jednocześnie funkcję głowy państwa, przewodniczącego rządu i przywódcy sił zbrojnych. W ciągu 23 lat rządów, Mugabe doprowadził swój kraj do ruiny gospodarczej, a w czasie jego rządów setki tysięcy obywateli straciło życie bądź zostało zmuszonych do ucieczki poza granice państwa.

W latach 80-tych w Zimbabwe jedną z najbardziej uprzywilejowanych grup społecznych stanowili biali farmerzy, potomkowie kolonizatorów, którzy albo dziedziczyli ziemię z pokolenia na pokolenie, albo nabywali ją w drodze porozumień z rządem. Około 40 procent ziem uprawnych Zimbabwe, z czego 2/3 gatunkowo najlepszych, należała do tych farmerów. Biali farmerzy stanowili kluczową rolę dla gospodarki państwa położonego w południowo-wschodniej części Afryki. Dzięki zaawansowanym technikom produkcyjnym oraz dobrym maszynom ich uprawy stanowiły 3/4 produkcji rolnej Zimbabwe. W rękach białych farmerów znajdowało się aż 90 procent całej produkcji kukurydzy i bawełny, tytoniu oraz innych towarów eksportowych takich jak: zboże, kawa, herbata i cukier.

Szemrane reformy

W chwili uzyskania przez Zimbabwe niepodległości w 1980 roku, biała społeczność mogła cieszyć się licznymi przywilejami. Przede wszystkim nie podlegała ona żadnym sankcjom ekonomicznym oraz nie miała obowiązku odbycia służby wojskowej. W 1990 roku Mugabe postanowił zdobyć dodatkowych zwolenników dzięki reformie rolnej. Cztery miliony ludzi żyło na terenach przeludnionych, gdzie ziemia nie nadawała się do uprawy. Niedobór ziem i ich degradacja stawała się poważnym problemem dla rządu. W wyniku pogarszającej się sytuacji Mugabe bez konsultacji z białą społecznością farmerską ogłosił rewolucyjny program redystrybucji około 13 milionów akrów ziem. Reforma weszła w życie w 1992 roku i od samego początku sposób jej realizacji był niezwykle chaotyczny, bez konkretnego programu. W 1994 roku niezależna gazeta ujawniła, że niemal 3 tysiące akrów ziem, które rząd odebrał siłą białym farmerom, zostało przekazane ministrom Mugabego. Jak się później okazało, z przeprowadzonego śledztwa około 300 farm dostali na własność ministrowie i poplecznicy dyktatora, włączając w to komisarza policji oraz dowódcę sił powietrznych. W 1997 roku demonstracje antyrządowe rozpoczęli weterani wojenni, niegdyś najbardziej lojalni zwolennicy Mugabego. Domagali się oni przede wszystkim poprawy warunków życia, przywilejów ekonomicznych (np. zniesienia ograniczeń na paliwo) i ziemię pod osadnictwo. Mugabe, aby zadowolić swoich dawnych towarzyszy postanowił zintensyfikować działania przeciwko białej społeczności. Sprawa grabieży farm powróciła na nowo. Jeszcze w tym samym roku rząd opublikował listę półtora tysiąca farm, które miały przejść w ręce władzy.

Prawdziwa twarz Mugabe

Szok spowodowany nacjonalizacją niemal połowy terenów rolniczych kraju odbił się głośnym echem nie tylko w Zimbabwe, ale również poza jego granicami. W trakcie siedemnastu lat niepodległości Zimbabwe, rząd wywłaszczył 70 tysięcy rodzin farmerskich. Ekonomiści, bankierzy i biznesmeni ostrzegali, że takie kroki mogą doprowadzić kraj do zapaści. Więcej niż 1/3 firm zimbabweńskich notowanych na giełdzie była uzależniona od rolnictwa. Rozpoczęły się protesty przeciwko coraz częstszemu podnoszeniu podatków oraz wprowadzeniu specjalnych opłat quasi podatkowych przeznaczonych dla weteranów wojennych. Związki zawodowe zaczęły organizować strajki, a kilka podwyżek cen artykułów spożywczych w 1998 roku doprowadziło do wybuchu zamieszek. W tłumieniu rewolty Mugabe poprosił o pomoc wojsko, które wyszło na ulice po raz pierwszy od uzyskania przez kraj niepodległości. Społeczność międzynarodowa poważnie zaniepokoiła się sytuacją w Zimbabwe. W 1998 roku przedstawiciele Organizacji Narodów Zjednoczonych, Światowego Banku, Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Unii Europejskiej wraz z rządami Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych, Chin i Kuby zorganizowali konferencję w stolicy kraju, Harare. Udział w niej wzięli również delegaci ze Związku Farmerów oraz lokalne organizacje pozarządowe. Mugabe rozpoczął trzydniowy zjazd, podczas którego obiecał fundamentalne reformy. Jednak nigdy nie weszły one w życie.

Pod koniec lat 90-tych Zimbabwe znalazło się w poważnych kłopotach ekonomicznych. Bezrobocie wzrosło do ponad 50 procent. Szkoły były zamykane, a szpitale nie mogły funkcjonować z powodu braku leków. Ponad 70 procent społeczeństwa żyło w skrajnej biedzie. Pomimo ruiny gospodarczej, do której doprowadziły posunięcia rządu, Mugabe dalej marzył o międzynarodowej sławie. Bez konsultacji z rządem, wysłał tysiące żołnierzy do Kongo w celu wsparcia reżimu Laurenta Kabila. Zaangażowanie Mugabego w sytuację w Kongo umożliwiło zorganizowanie się opozycji. W 1999 roku związki zawodowe, prawnicy, a także cywile utworzyli nową partię polityczną, Ruch Demokratycznych Zmian (ang. The Movement of Democratic Change) na czele z Morganem Tsvangirai’em. Mugabe, bojąc się o własną pozycję, utworzył komisję konstytucyjną mającą opracować korzystne dla niego zmiany w konstytucji. W 2000 roku odbyło się referendum w sprawie zatwierdzenia nowej konstytucji. Obywatele, 55 procentową przewagą głosów, odrzucili zmiany w konstytucji. W rezultacie, Mugabe poniósł dotkliwą porażkę, za którą obwiniał białą społeczność Zimbabwe. Zaczęły się zastraszania, pobicia i bezpodstawne aresztowania oponentów. Po kilku miesiącach zostały przeprowadzone wybory parlamentarne, w których partia Mugabego, ZANU-PF (ang. Zimbabwe African National Union – Patriotic Front) zwyciężyła i tym samym uzyskała większość w parlamencie.

W wyniku brutalnej polityki siły, Mugabe zdołał utrzymać swoją władzę. W ciągu pięciu lat, od 1999 do 2004 roku, gospodarka Zimbabwe skurczyła się o 1/3. Setki tysięcy obywateli uciekło do sąsiadujących krajów, Botswany, Mozambiku, Republiki Południowej Afryki oraz Zambii. Z powodu pogarszających się warunków ekonomicznych zanotowano znaczny wzrost zgonów. Co najmniej cztery tysiące noworodków umiera rocznie w Zimbabwe, z czego ponad połowa z nich z powodu zarażenia AIDS. W 2005 roku inflacja osiągnęła trzycyfrowy wynik. Lokalna waluta straciła prawie 99 procent swojej wartości, a ponad połowa ludności kraju pozostała bez środków do życia. Brakowało przede wszystkim żywności i dostępu do wody pitnej.

Nowy rząd, stare problemy

Rząd Jedności (ang. The unity government), utworzony w lutym 2009 roku na podstawie politycznego porozumienia Global Political Agreement – GPA (podpisanego przez Mugabego i frakcyjnych liderów MDC, Morgana Tsvangirai i Arthura Mutambara) powstał w atmosferze sceptycyzmu. W kraju część szkół i szpitali zostało otwartych, artykuły spożywcze pojawiły się w sklepach, a epidemia cholery dzięki pomocy zagranicznych organizacji humanitarnych została opanowana. Pomimo tego sytuacja socjalno - ekonomiczna nadal jest katastrofalna. Kraj ciągle znajduje się w tzw. stadium przejściowym (ang. in transition) z powodu kilku kryzysów, które w ostatnich pięciu latach wystąpiły w Zimbabwe. Epidemie cholery, tyfusu, AIDS oraz innych chorób systematycznie wybuchają wśród ludności żyjącej w skrajnej biedzie. Obecnie Zimbabwe walczy z epidemią odry i cholery. Dzięki pomocy humanitarnej epidemia cholery jest znacznie mniejsza niż ta z przełomu 2008/2009 roku. Brakuje także wody pitnej i pożywienia. Według raportu UNICEFU z maja 2010, ponad dwa miliony ludzi żyjących na wsi i w mieście wymaga pomocy żywnościowej. W dalszym ciągu Zimbabwe należy do państw z największym wskaźnikiem zachorowalności na HIV. Niemal 14 procent społeczeństwa choruje na AIDS. Liczba przesiedlonych osób nie jest do końca znana. Organizacja Narodów Zjednoczonych wraz z organizacjami pozarządowymi alarmują o nieustających migracjach ludności poza granice kraju. Pomimo rozwijającej się legislacji rząd nadal zmaga się z problemem przemocy na tle seksualnym, która wpływa negatywnie na odbudowywanie kontaktów społecznych. Ponad 47 procent kobiet w Zimbabwe doświadczyła psychicznej lub fizycznej przemocy na tle seksualnym.

Jednak największe obawy dotyczące procesu przekształcania państwa zaczynają się dopiero urzeczywistniać. Rząd Jedności został utworzony pod auspicjami regionalnego bloku państw afrykańskich, Wspólnoty Rozwoju Państw Afrykańskich – SADC (ang. Southern African Development Community), który brał udział w spotkaniach negocjacyjnych. Pomimo tego, iż w GPA została szczegółowo wyjaśniona specyficzna rola dla mediatorów w trakcie wdrażania postanowień porozumienia, to zawarta ugoda wydaje się być dalece fikcyjna. Bezkompromisowi działacze ZANU-PF odmawiają implementacji decyzji podejmowanych przez rząd, bojkotują nowy organ bezpieczeństwa, a także publicznie lekceważą swojego koalicjanta, Tsvangirai’a. Najważniejsze postanowienia GPA nie są przestrzegane przez Mugabego i jego działaczy, a przejmowanie farm siłą nadal jest na porządku dziennym.

Reformy potrzebne od zaraz

Odbudowanie tak bardzo zniszczonej gospodarki z 90 procentową stopą bezrobocia wydaje się być nie lada wyzwaniem dla nowego rządu. Pomimo tego, pojawiają się pierwsze oznaki ożywienia gospodarczego. W 2009 roku, PKB wzrosło do poziomu 4.7 procent. Jest to pierwszy pozytywny wynik od niemal dekady. Odkąd zimbabweński dolar został zastąpiony dolarem amerykańskim i randem, walutą Południowej Afryki, inflacja znacznie spadła, z 231 milionów procent w lipcu 2008 do 6 procent w 2009 roku. Sytuacja humanitarna z miesiąca na miesiąc poprawia się w nieznacznym stopniu dzięki sponsorom, którzy zadeklarowali się pokryć połowę z ponad 700 milionów dolarów potrzebnych na walkę z chorobami i brakiem żywności. Niestety bez przeprowadzenia planowanych w GPA reform politycznych, gospodarka nie ma szans na całkowitą odbudowę. W listopadzie 2009 roku odbyło się spotkanie państw regionalnych, które pracowały wspólnie nad porozumieniem w nowopowstałym rządzie. W rezultacie rozmów pojawił się łagodny postęp w implementacji postanowień ugody. Formowane są niezależne komisje w celu wsparcia ochrony praw człowieka, a także spraw związanych z przyszłymi wyborami. Pomimo tego, iż działacze ZANU-PF zapewniają o zakończeniu inwazji i przejmowaniu farm siłą, przesiedlenia i bezpodstawne aresztowania niestety nadal mają miejsce.

Wyzwania towarzyszące wypełnieniu postanowień GPA, a przede wszystkim stworzenie nowej konstytucji oraz przeprowadzenie wyborów, może okazać się zbyt trudne dla Rządu Jedności. Liczba nierozstrzygniętych spraw jest tak długa, że negocjacje dotyczące implementacji założeń porozumienia ciągle są przedłużane. W wyniku ciągłego pojawiania się coraz to bardziej skomplikowanych spraw, z sześciu programów, które miały objąć proces przekształcania państwa, powstało aż dwadzieścia siedem. Obecne transformacje nie mogą być jedynie domeną rządu i komitetów legislacyjnych, ale również całego narodu, który powinien czynnie uczestniczyć w odbudowie sfery polityczno-społecznej kraju.

Zimbaweńska zaraza

Poza tym niestabilna sytuacja w Zimbabwe ma duży wpływ na destabilizowanie krajów sąsiadujących. Około czterech milionów Zimbabweńczyków z powodu sytuacji ekonomicznej i prześladowań uciekło do RPA, Botswany oraz innych państw. Coraz częstsze ksenofobiczne ataki na obywateli Zimbabwe w Republice Południowej Afryki wynikają z narastającego zniecierpliwienia i bezsilności południowoafrykańskiego społeczeństwa wobec narastającej fali imigrantów. Podkreślenia wymaga również fakt, iż Zimbabwe należy do strategicznych państw regionu. Jeszcze w latach 90-tych kraj ten stanowił rynek dla 200 milionów ludzi, a dzięki dobrze rozwiniętemu rolnictwu zimbabweński eksport odgrywał ważną rolę dla całej gospodarki. Dobrze prosperujące i stabilne Zimbabwe mogłoby znów stać się motorem napędowym Południowej Afryki, jako regionu.

Apel o uwagę

Obecnie kluczową rolę w odbudowie stabilizacji Zimbabwe odgrywa społeczność międzynarodowa. Kraje leżące w Południowej Afryce powinny przejąć rolę gwaranta postanowień GPA. Aktywistyczna postawa prezydenta RPA, Jacoba Zumy, pokazuje, iż proces transformacji powinien przebiegać zgodnie z nowymi wytycznymi. Mugabe musi w końcu zacząć przestrzegać postanowień porozumienia, respektować istniejące prawo i zakończyć przejmowanie farm siłą. Szersza społeczność międzynarodowa powinna wesprzeć te kroki, a jednocześnie ostrożnie wdrażać sankcje i rozsądnie udzielać pomoc potrzebującym. Poprzez transparentne mechanizmy, a także nowe zaangażowanie Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Światowego Banku i Afrykańskiego Banku Rozwoju (ang. African Development Bank) wsparcie powinno również dotrzeć do takich sektorów gospodarki jak: zdrowie, edukacja, rolnictwo. Państwa zobowiązane są do rozważnego nakładania sankcji i wspierania pozytywnych kroków w procesie transformacji. Unia Europejska i Stany Zjednoczone powinny znieść sankcje na niektóre jednostki, takie jak zimbabweński bank rolnictwa, a utrzymać te nałożone na politycznych oponentów transformacji. Polityka ukierunkowanej i rozsądnej pomocy oraz prawidłowo nakładanych sankcji mogłaby wzmocnić środowiska o umiarkowanych poglądach i tym samym utrudnić ekstremistom przejęcie władzy.

Walka o schedę?

Tsvangirai jest całkowicie świadomy tego, jak niewiele Rząd Jedności może osiągnąć dopóki wszystkie swoje siły skupia na ograniczeniu władzy Mugabego i ochronie zwolenników MDC przed prześladowaniem. Mimo wszystko Tsvangirai, zostając premierem, zdecydował się również na współpracę ze swoimi przeciwnikami politycznymi. Według niego, tylko w ten sposób może przyczynić się do usprawnienia działań rządu. Nie wierzy on jednak w to, by w Zimbabwe dokonała się rewolucja taka jak miała miejsce na Ukrainie czy w Gruzji. Społeczeństwo zimbabweńskie, mimo tego, iż nie kryje złości i urazy do Mugabego i jego popleczników, to jednak jest zbyt słabe i niezorganizowane, by przeprowadzić rewolucję. Aparat bezpieczeństwa Mugabego jest zbyt silny, dlatego Tsvangirai doskonale zdaje sobie sprawę, że każdy protest mógłby skończyć się rozlewem krwi.

Na dzień dzisiejszy Tsvangirai’emu nie pozostaje nic innego jak tylko grać na zwłokę. Mugabe w lutym ukończył 86 lat i do tego krążą plotki jakoby był chory na raka prostaty. Jeśli wkrótce umrze, zacznie się walka wśród działaczy ZANU-PF o utrzymanie władzy. Będzie to kluczowy czas dla premiera i jego zwolenników. Na scenie politycznej już pojawiło się kilku potencjalnych następców Mugabego. Jednym z kandydatów na prezydenta jest Emmerson Mnangagwa, minister obrony i bliski współpracownik chińskich dyplomatów i wojskowych attache w stolicy kraju, Harare. Kolejnym nazwiskiem dosyć często wymienianym w gronie kandydatów, jest Solomon Mujuru, obecny wiceprezydent i nominalny zastępca prezydenta. Pojawiają się również w dyskusji takie osoby jak Constantine Chiwengra, dowódzca armii i zagorzały zwolennik reformy rolnej Mugabego oraz Perence Shiri, dowódzca sił powietrznych i jednocześnie kuzyn prezydenta. Być może również żona, Grace Mugabe, będzie chciała przejąć władzę po mężu. Jednak nikt z wyżej wymienionych osób nie posiada dużego poparcia politycznego. W przeciwieństwie do popleczników Mugabego, Tsvangirai i członkowie MDC poparcie narodu zimbabweńskiego mają. Dowodem na to są chociażby wybory przeprowadzane sukcesywnie od 2000 roku, podczas których Mugabe nie raz manipulował wynikiem by utrzymać się przy władzy. Wydaje się, zatem, że obecny premier Zimbabwe ma duże szanse przejąć władzę po śmierci Mugabego. Tsvangirai kalkuluje, że gdy nadal pozostanie premierem będzie postrzegany przez społeczeństwo i zagranicznych liderów jako oczywisty i zaufany następca prezydenta. Liczy również na to, że jeśli wybuchnie krwawa walka pomiędzy ZANU-PF a MDC, to otrzyma on pomoc od RPA i SADC (regionalnego bloku państw). Kraje sąsiadujące z Zimbabwe oczekują stabilizacji w regionie i nie dopuszczą do walki partyjnej o władzę. Wszystko wskazuje, więc na to, że Tsvangirai dostanie również poparcie polityczne od zagranicznych liderów

Do tego czasu społeczność międzynarodowa z pewnością nie podejmie żadnych radykalnych kroków w celu odsunięcia Mugabego od władzy. Nawet, jeśli zostaną przeprowadzone wybory parlamentarne w 2010 bądź w 2011 roku to Mugabe i tak prawdopodobnie ustawi wynik na swoją korzyść. Unia Afrykańska, SADC i RPA nie są do końca przekonane o tym, że interwencja mogłaby odnieść pozytywny rezultat. Może gdyby, Rada Bezpieczeństwa w 2009 roku jasno sprecyzowała warunki takiej akcji,i jednocześnie stworzyłaby zasady wspólnej odpowiedzialności za ochronę międzynarodowych norm prawnych to Unia Afrykańska wraz z krajami sąsiadującymi byłaby w stanie podjąć drastyczne kroki w celu powstrzymania despotycznego władcy. Jak na razie, Republika Południowej Afryki jest nawet przeciwna sankcjom nałożonym na Mugabego i jego ludzi obowiązującym w Europie i Stanach Zjednoczonych. Mugabe oraz dwieście zimbabweńskich liderów nie posiada pozwolenia na podróżowanie po Unii Europejskiej i USA, a ich aktywa są zamrożone. Wydaje się, że w całym regionie jedynie prezydent Botswany Ian Khama wyraża stanowczy sprzeciw wobec zimbabweńskiego tyrana. Otwarcie krytykuje on niefrasobliwe mediacje podjęte przez SADC i publicznie przyznaje, że Mugabe poniósł porażkę w dążeniu do porozumienia w nowopowstałym rządzie. Co prawda, Unia Europejska opowiada się za działaniem przeciwko despotycznemu władcy, ale ani Bruksela, ani żadne inne europejskie państwo nie podejmie jakichkolwiek kroków bez porozumienia z RPA i USA. Poza tym każda skomplikowana akcja podjęta przez Europę wymaga zgody Organizacji Narodów Zjednoczonych, a takiej zgody z pewnością nie udzielą Chiny (które są członkiem Rady Bezpieczeństwa ONZ). Od 2006 roku dostarczają one samoloty i mundury dla zimbabweńskiej armii. W ostatnich miesiącach chińskie państwowe przedsiębiorstwa rozpoczęły zakup ziem w Zimbabwe w celu rozwoju rolnictwa i masowej produkcji żywności dla swoich obywateli. Mimo tego, iż Stany Zjednoczone nie zamierzają podejmować interwencji to powinny przynajmniej aktywnie wesprzeć zachodzące zmiany w kraju. Sekretarz Stanu Hillary Clinton ostatnio poruszyła temat sytuacji zimbabweńskiej i poprosiła Jacoba Zumę o pomoc i współpracę w działaniu na rzecz stabilizacji w Zimbabwe. Jeśli Stany Zjednoczone i ich sojusznicy nie wymuszą presji na Republice Południowej Afryki i SADC-u, Mugabe w dalszym ciągu będzie kontynuował swoje bezprawne, dyktatorski rządy. Niestety opieszała postawa instytucji międzynarodowych i brak konkretnego porozumienia między nimi z pewnością nie przyniesie nic dobrego ani dla Zimbabwe, ani dla całej Afryki. Im dłużej Mugabe pozostanie przy władzy, a społeczność międzynarodowa będzie pokazywać swoją bezsilność, tym cały kontynent afrykański jeszcze bardziej pogłębi się w chaosie i ekonomicznym kryzysie.

Czytany 10750 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04