sobota, 08 styczeń 2011 07:03

Magdalena Cichuta: Sudan: nowe państwo - stare problemy

Oceń ten artykuł
(5 głosów)

sudan  Magdalena Cichuta

Sudan – największe państwo w Afryce i dziesiąte, co do wielkości, na świecie niebawem może się podzielić. Referendum w sprawie ewentualnego powstania Sudanu Południowego zapowiedziane na 9 stycznia 2011 jest wynikiem uzgodnień traktatu pokojowego (ang. The Comprehensive Peace Agreement) zawartego w 2005 roku między Sudanem Południowym a Północnym.

Wojna pomiędzy arabską północą a chrześcijańskim południem trwała w zasadzie od uzyskania przez kraj niepodległości w 1955 roku, z przerwą w latach 1972-1983. Czy kraj tak wyniszczony wojną domową, bez dobrze prosperującej gospodarki, rolnictwa, szkolnictwa i opieki medycznej jest gotowy na to, by funkcjonować podzielony?

W październiku 2009 roku rząd centralny Sudanu i rząd Sudanu Południowego doszły do porozumienia w sprawie ważności referendum. Sudan Południowy może stać się niepodległym państwem, jeśli co najmniej 60 procent ludności przybędzie do urn. Wtedy wystarczy większość, aby Sudan Południowy zaistniał na mapie, jako osobne państwo. Jeśli jednak okaże się, że frekwencja jest niższa niż 60 procent, referendum w ciągu 60 dni zostanie powtórzone. Sudańczycy z Południa mogą nie zaakceptować takiego opóźnienia. Wybuch konfliktu może zatem okazać się poreferendalną rzeczywistością. Odrodzenie się konfliktu między Północą a Południem byłoby katastrofą dla mieszkańców Sudanu i krajów sąsiadujących. Sytuacja taka stałaby się poważnym wyzwaniem dla amerykańskich polityków. Stany Zjednoczone, jako główny mediator traktatu pokojowego z 2005 roku i zwolennik powstania Sudanu Południowego, musiałyby w odpowiedni sposób zareagować. Spór mógłby łatwo przerodzić się w globalny zwłaszcza, że stolica Sudanu – Chartum – znajdująca się w Sudanie Północnym jest popierana przez Chiny. Chińczycy nie tylko są odbiorcami sudańskiej ropy, ale posiadają także prawie połowę akcji największej sudańskiej firmy naftowej, ulokowanej w Chartumie, a na rurociągi transportujące ropę z Południa na Północ wydają miliony.

Choć administracja Obamy traktuje niebezpieczeństwo eskalacji konfliktu poważnie to jednak wszystko wskazuje na to, iż powstanie Sudanu Południowego raczej nie wywoła nowej wojny. W wyniku braku zgodności wśród amerykańskiej administracji strategia polityczna Obamy dotycząca Afryki w rzeczywistości jest coraz słabsza.

Władze sudańskie próbują również wypracować porozumienie pomiędzy Północą a Południem, co do wydobycia i transportu ropy do innych krajów. Pomimo tego, iż prawie wszystkie złoża ropy naftowej znajdują się na terenie Sudanu Południowego, zarówno politykom z Północy jak i Południa zależy na bezkonfliktowym transporcie ropy do krajów sąsiadujących. Dużym prawdopodobieństwem jest jednak to, iż konflikt może zaistnieć w granicach nowo powstałego państwa. Sudan Południowy to mieszanka różnych plemion, kultur i języków. Większość tych plemion żyje w przeświadczeniu, że wraz z uzyskaniem niepodległości będą oni mieli naturalne prawo do dochodów z ropy naftowej. W związku z tym, że surowiec ten jest jedynym źródłem, które zasila gospodarkę, to wybuch konfliktu jest tylko kwestią czasu.

Przedwczesne powstanie państwa niesie za sobą duże komplikacje. Jimmy Carter, były prezydent Stanów Zjednoczonych i założyciel ośrodka promującego rozwój zasad demokratycznych w Sudanie – Carter Centre, pytany o to czy Sudan Południowy jest przygotowany na to by stać się niepodległym państwem odpowiedział prosto: „Nie”. Sudan jest właściwie jednym z najbardziej niestabilnych krajów na świecie i znajduje się na amerykańskiej liście krajów sponsorujących terroryzm. W latach dziewięćdziesiątych kraj ten był schronieniem dla Osamy bin Ladena. Podczas wojny domowej zginęło tam ponad 2 miliony ludzi, a prezydent Sudanu Omar al-Bashir jest postawiony w stan oskarżenia przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym. Poza tym, jak się okazuje, gospodarka Sudanu nie rozwinęła się w takim tempie, jak zakładano podczas rozmów pokojowych w 2005 roku. Południowosudański Fundusz Powierniczy otrzymał w 2005 roku około 526 milionów dolarów na rozbudowę dróg, irygacji, rolnictwa, opieki zdrowotnej i szkolnictwa w Południowym Sudanie. W lutym 2010 roku po przeprowadzeniu śledztwa przez Światowy Bank okazało się, iż na poprawę sytuacji ekonomicznej mieszkańców Południa wydano jedynie 217 milionów dolarów. Brak rozwiniętej infrastruktury z pewnością nie sprzyja stabilności gospodarczej kraju. Poza tym nowo powstałe państwo bez jasno zdefiniowanych granic oraz ze raczkującymi instytucjami może okazać się zbyt słabe, aby przetrwać.

Posłuchaj komentarza Magdaleny Cichuty o referendum w Sudanie, który znajduje się TUTAJ.

Czytany 7565 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04