środa, 15 kwiecień 2015 07:37

Leonid Sawin: NATO wyrusza na Wschód...

Oceń ten artykuł
(3 głosów)

Leonid Sawin

W dniach 21–22 stycznia 2015 roku w Brukseli odbyło się spotkanie na szczycie komitetu wojennego NATO. Dyskutowano m.in. o planach budowy formacji bojowych zaaprobowanych na ostatnim szczycie w Newport. Niezależnie od tego odbyły się sesje na temat sytuacji geopolitycznej w regionie śródziemnomorskim oraz debaty strategiczne.

Wcześniej, w Walii członkowie Sojuszu porozumieli się w sprawie Planu Podwyższonej Gotowości NATO poprzez wzmocnienie potencjału wojskowego oraz inwestycji we współczesne i mobilne rodzaje sił zbrojnych. Oprócz tego, alianci porozumieli się w sprawie konsensusu polegającego na przełamaniu tendencji do obniżania wydatków na obronę; mają one być stopniowo zwiększone o 2% PKB w ciągu najbliższej dekady.

Wydana za zakończenie deklaracja mówiła, że „uzgodnione postanowienia będą sprzyjały dalszemu wzmacnianiu łączności transatlantyckiej, zwiększeniu bezpieczeństwa wszystkich sojuszników i zapewnieniu sprawiedliwszego podziału wydatków i odpowiedzialności” [1].

Określone wnioski można także było wyciągnąć ze wspólnej konferencji prasowej z 22 stycznia 2015 r. [2]. Po pierwsze – ogłoszono, że na planowanym w lutym spotkaniu ministrów obrony krajów NATO dojdzie do podsumowania rozmów wstępnych oraz sformułowania planu nowej architektury bezpieczeństwa w Europie. Po drugie – wiadomo, że spośród dyskutowanych aktualnych zdarzeń zagrożenie terrorystyczne na Bilskim Wschodzie i w Afryce Północnej praktycznie zrównano z kryzysem na Ukrainie, obarczając nim Rosję. Z oświadczenia sekretarza prasowego i przewodniczącego Komitetu Wojskowego NATO kpt. Dana Termansena wynikało ponadto, że Sojusz Atlantycki nadal koncentrował swe zainteresowania na Ukrainie, choć – w tym samym czasie – Bruksela aktywnie działała za pomocą funduszy celowych, równocześnie poszukując punktów stykowych dla współpracy wojskowej. Przybycie delegacji z Kijowa spodziewane jest na maj, kiedy to odbędzie się następne posiedzenie Komitetu Wojskowego. Po trzecie – oświadczono, że pośrednio podjęto już decyzję o utworzeniu sił reagowania NATO, składających się z kilku tysięcy żołnierzy różnych rodzajów wojsk, włączając siły specjalne. Aby podtrzymać pełne spektrum możliwości koniecznych do powstrzymania i obrony przed jakimkolwiek zagrożeniem, Sojusz zamierza nadal inwestować w systemy bezpieczeństwa i obrony.

Naczelny Dowódca Sił Sojuszniczych na terenie Europy gen. Philip Breedlove podkreślał przy tym, że oprócz przeciwdziałania i powstrzymywania zagrożeń, które są wymienione w art. 5 Traktatu NATO, przyjęto postanowienie, aby opracować scenariusze antykryzysowe, które nie zawiera się w jurysdykcji wspomnianego paragrafu i stanowi odpowiedź na zagrożenie zarówno konwencjonalne, jak i niekonwencjonalne z dowolnego kierunku strategicznego. Jest to w rzeczy samej oświadczenie, że Pakt nabrał charakteru globalnego, choć będzie działał w ramach swoich kompetencji.

Odpowiadając na pytania korespondenta agencji Reuters o sytuację na Ukrainie, gen. P. Breedlove wyraził się w sposób paradoksalny: „Zaczynamy dostrzegać efekty działań obrony przeciwlotniczej i elektronicznej walki radiowej, które towarzyszyły przemieszczeniom wojsk rosyjskich na Ukrainie… ale nie możemy w twej chwili podać jakiejkolwiek konkretnej liczby uzupełniających wojsk rosyjskich na wschodniej Ukrainie”. Czy zatem było tam rosyjskie wojsko, czy też go tam nie było? Ze wspomnianej wypowiedzi można bowiem wyrwać dowolny cytat i interpretować go posługując się odpowiednim kluczem politycznym – dokładniej mówiąc w „stylu propagandowym”: przekręcając lub naginając fakty.

Gen. Knud Bartels dodał, że w dowództwie NATO omawiano również problem, jak Sojusz ma działać w sytuacji kryzysowej, lecz powstrzymał się on przed podaniem jakichkolwiek szczegółów dotyczących potencjalnej reakcji i jej możliwych wariantach w przypadku wznowienia wojny noworosyjskiej. Tak więc przyjęto pewne niejawne postanowienie, obnośnie udzielenia „nielegalnej” pomocy wojskowej dla władz państowych w Kijowie.

Kolejne pytanie od Associated Press dotyczyło oceny przez Sojusz nowej doktryny wojskowej FR i kroków, które podejmie Bruksela w związku z jej powstaniem.

Wówczas to wspomniany generał odpowiedział wymijająco, zaś P. Breedlove stwierdził, iż „NATO nie jest zagrożeniem dla Rosji. Naszym celem jest odrodzenie norm postępowania między narodami tu, w Europie, które istniały wiele lat; będziemy pracować konstruktywnie nad wskrzeszeniem tych norm, respektujemy tu granice międzynarodowe i suwerenność narodów.”

Nie od rzeczy byłoby tu jednak postawienie temu ostatniemu dodatkowego pytania: Jak ocenia współcześnie suwerenność Serbii, której oderwano Kosowo? Gdzie się wówczas podziało respektowanie granic i norm?

Zresztą myśl gen. P. Breedlove’a rozwinął kolejny wysoki dowódca NATO gen. Jean-Paul Palomeros, który nie omieszkał zauważyć, iż: „mamy swoją doktrynę, swoją wizję, i myślę, że zbalansowane siły, który próbujemy określić, powinny poradzić sobie z każdym rodzajem ewolucji”.

Wcześniejsze działania dowództwa Sojuszu pomagają uzyskać bardziej jednolity obraz. Jasne jest, że dochodzi do przegrupowania sił wewnątrz Unii Europejskiej, gdzie podstawowe obciążenie spada na kraje Europy Środkowo-Wschodniej – Polskę, Rumunię i Bułgarię.

Prezydent Rumunii odwiedził kwaterę dowództwa NATO 16 stycznia 2015 r., gdzie po wymianie uprzejmości z sekretarzem generalnym NATO Jensem Stoltenbergiem, oświadczył, że do 2017 r. jego kraj zwiększy wydatki na zbrojenia do 2%. Wśród omawianych kwestii pojawiła się tematyka Ukrainy i Mołdawii oraz cyberbezpieczeństwa [3]. Możliwe, że chodziło także o koordynację prac służb wywiadowczych na Ukrainie i w Naddniestrzu (gdzie znajduje się rosyjska baza). Oprócz tego poruszony został temat wzrostu znaczenia wschodniej części NATO, do której zalicza się Rumunia oraz potrzeby wzmocnienia gotowości bojowej i mobilności wojskowej.

22 stycznia sekretarz generalny NATO J. Stoltenberg odwiedził z kolei Bułgarię, gdzie spotkał się z prezydentem i podziękował za współpracę i pomoc.

Także Niemcy aktywnie włączyły się w proces reformy wojskowej restrukturyzując swe plany militarne, tak aby nie poprzestawać już wyłącznie na partnerstwie bezpieczeństwa, lecz stać się animatorem tych spraw w ramach Unii Europejskiej. Z tym wiąże się szereg propozycji wysuniętych niedawno przez Berlin. Instytut Bezpieczeństwa i Spraw Międzynarodowych, zajmujący się opracowywaniem polityki zagranicznej RFN, w grudniu 2014 r. przedstawił zatem koncepcję „krajów ramowych”[4]. Głosi ona, że europejskie ośrodki siły powinny łączyć się w grupy złożone z kilku, małych i dużych państw, które następnie będą ściśle koordynowały – wg wnoszonych aktywów – w perspektywie długookresowej politykę wojskową. „Kraj ramowy” bierze wówczas na siebie inicjatywę w przewodzeniu takiemu konceptowi. W pierwszej kolejności zapewnia grupie określoną strukturę wojskową, czyli logistykę, dowództwo, zarządzanie, zaś pozostałe podmioty będą dołączać swoje „specjalne możliwości” – przykładowo obronę przeciwlotniczą lub pododdziały inżynieryjne. W ten sposób cała grupa stanie się bardziej skuteczna i odporna, to znaczy zdolna do przeprowadzania kompleksowych operacji. I nie każdy kraj musi dostarczać wszystkie komponety, czy też płacić za nie.

Jak zapisano w dokumencie, poprzez inicjatywę koncepcji krajów ramowych Niemcy osiągają trzy zasadnicze cele:

Po pierwsze – pokazują spektrum swoich możliwości i struktur wojskowych budowanych zgodnie z filozofią niedawnej reformy wojskowej „szerokość przed głębokością”. Bundeswehra może jej przywrócić „głębię”, to znaczy odporność w działaniach (którą straciła w toku redukcji) kosztem pozycjonowania innych uczestników. Jeśli Niemcy znajdą partnerów do tej współpracy, Berlin może zahamować rozbudowę własnych struktur militarnych, bez uszczerbku politycznego.

Po drugie – plany ewentualnościowe osiagnęły nowy, międzynarodowy wymiar: współcześnie partnerzy powinni planować bardziej szczegółowo, autentycznie i sposób bardziej skoordynowany. Co więcej, poszczególne kraje mogłyby wykorzystać lekcje wyniesione ze współpracy NATO i Unii Europejskiej na bardziej systematycznej, długoterminowej podstawie. Chociaż kraje europejskie pracowały razem przez 20 lat – na przykład w Kosowie czy Afganistanie – do tej pory liczne procedury wypracowane przez sojuszników w czasie operacji wielonarodowych bardzo rzadko były adaptowane do dalszego rozwijania w przyszłości. Ani wojskowi, ani politycy nie chcą się publicznie przyznawać do rozmiaru swojej współzależności od partnerów.

Po trzecie – rząd Niemiec dojrzał w tej koncepcji możliwość przedstawienia znaczącej inicjatywy w imieniu swojego kraju na szczycie NATO w 2014 r. zacierając swoją reputację sojusznika, któremu zależy na zachowaniu status quo.

Niedawno, na zamkniętej konferencji w Niemczech dowódca sił NATO w Europie gen. Ben Hodges oświadczył, że Rosja za kilka lat będzie w stanie prowadzić trzy operacje jednocześnie bez dodatkowej mobilizacji. Mówiąc „operacje” miał zapewne na myśli obecny poziom konfliktu na Ukrainie, gdyż Pakt utrzymuje (jest ona rozwijana aktywnie w zachodnich publikatorach), że to Moskwa prowadzi wojnę z Kijowem, wysyłając broń i specjalistów do Donbasu, wspierając powstańców noworosyjskich. Wspomniany wojskowy powiedział przy tym, że FR opracowała i wdrożyła koncepcję „wojny hybrydowej”, którą następnie z powodzeniem przetestowała na Krymie, przy pomocy „zielonych ludzików”. Obecnie – w jego opinii – zagrożone są teraz Kraje Bałtyckie i Gruzja. [5]

Sytuację geostrategiczną – z perspektywy Kremla – pogarsza proces przeformatowywania obecności amerykańskiej na Starym Kontynencie.

Na początku stycznia Departament Obrony oficjalnie poinformował, że „dowództwo europejskie” NATO zamknie 15 baz w Europie Zachodniej, nie zmniejszając przy tym kontyngentu wojsk USA. Pozostanie od 67 do 94 tys. żołnierzy i 27 tys. członków personelu cywilnego [6]. Dziesięć lat temu myślano o zmniejszeniu komponentu militarnego do 30 tys. wojskowych, lecz współcześnie, kiedy określono Rosję, jako potencjalnego przeciwnika, Europę zaczęto uważać za region niestabilny, któremu potrzebne jest wsparcie Waszyngtonu. Część baz przenosi się na Wschód. Baza obrony przeciwlotniczej w Mildenhall (Wielka Brytania) wraz z czterema instalacjami podtrzymującymi będzie zwrócona Londynowi, a samoloty KC-135 i pododdziały do operacji specjalnych 352 przeniesione zostają do Niemiec. Samolot KC-135 to latająca cysterna, co oznacza wzrost aktywności wojsk lotniczych USA na obszarze Europy kontynentalnej.

Nie jest to krok nagły, związany z redukcją wydatków, lecz część przemyślanej strategii. W ramach tej reformy administracja prezydenta Baracka Obamy poprosiła i otrzymała aprobatę Kongresu dla europejskiej inicjatywy reasekuracji na ogólną sumę 985 mln USD. Według oficjalnych dokumentów Pentagon będzie się zajmował wzmocnieniem amerykańskiej obecności w Europie polegając na garnizonach rotacyjnych, które zajmą się (1) szkoleniem personelu, przeprowadzaniem ćwiczeń oraz podniesieniem gotowości siły bojowej NATO; (2) realizacją projektów mających na celu poprawę infrastruktury w celu zwiększenia obecności Amerykanów w Europie i innych sojuszników na wschodniej flance NATO; (3) pracą nad „aktywami” USA w Europie. To ostatnie oznacza także możliwość budowy odpowiedniej sieci powiązań z takimi krajami jak kraina, Gruzja i Mołdawia. [7]

Interesujące jest, że w czasie, gdy część kontyngentu amerykańskiego wyprowadza się z Wielkiej Brytanii i RFN, pododdziały Bundeswehry zacieśniają współpracę militarną w Wojskiem Polskim. [8] Analogicznej relokacji dokonuje także Londyn, obiecując wysłanie do Krajów Bałtyckich, Polski i Bułgarii kolejnych żołnierzy.

W planach militarnych USA jest nie tylko obecność rotacyjna, lecz i rozmieszczenie w każdym kraju Europy Środkowo-Wschodniej, będącym członkiem NATO, niewielkich kontyngentów wojskowych. Przykładowo w marcu 2015 roku Pentagon wysłał w rejon Bałtyku 3 tys. żołnierzy oraz 150 czołgów i transporterów opancerzonych. [9] Wspomniane posunięcia związane są z przekonaniem, że jeśli pododdziały USA będą znajdować się w jakimś państwie, szczególnie graniczącym z Rosją, to Moskwa nie dokona nań agresji. Zdaniem ministra obrony Łotwy Raimonda Vejonisa, stabilizuje to sytuacje w regionie – „nie boi się zatem Rosji i jest wdzięczny żołnierzom NATO za poczucie bezpieczeństwa dla jego kraju”. Niniejsze słowa przytacza „World Affairs Journal”, dodając od siebie w komentarzu, iż dzięki obecności wojskowej USA reakcje FR zdają się bardziej przewidywalne. [10]

Są jednak i dobre dla Rosji wiadomości, płynące ze świata zachodniego – chodzi mianowicie o nasilenie antagonizmów między poszczególnymi krajami Unii Europejskiej, Stanami Zjednoczonymi a Turcją, gdy ta tylko odmówiła udostępnienia swoich baz lotniczych do operacji przeciwko Państwu Islamskiemu. Decydenci w Ankarze mają zdecydowanie odmienne od Waszyngtonu stanowisko co do zasadności bombardowań terytorium Syrii. Najprawdopodobniej też, pomimo obaw, że zwiększy się liczba uciekinierów z północy kraju (w szczególności z Aleppo), przywództwo Turcji ma bardziej wyważone podejście do sprawy, dlatego też zabroniło wykorzystania bazy Incirlik do ataków powietrznych na syryjskie terytorium [11].

Tłum: Maria Rita Walczak
Tekst pochodzi z portalu Geopolitika.ru
Fot. www.pd-milanocentro.it

___________________________________________
[1] The Wales Declaration on the Transatlantic Bond, 05 Sep. 2014
http://www.nato.int/cps/en/natohq/official_texts_112985.htm?mode=pressrelease
[2] Joint press point following the 172nd NATO Chiefs of Defence meeting, 22 Jan. 2015
http://www.nato.int/cps/en/natohq/opinions_116738.htm
[3] ''Romania is a strong Ally'' says NATO Secretary General, 16 Jan. 2015
http://nato.int/cps/en/natohq/news_116584.htm
[4] Claudia Major and Christian Mölling, The Framework Nations Concept, SWP Comments 52, Berlin, December 2014
[5] http://www.themoscowtimes.com/news/article/russia-could-soon-threaten-three-ukraines-at-once-us-general-warns/514476.html
[6] Sandra I. Erwin, Base Closures in Europe a Preview of Future Debates Over U.S. Military Budget and Strategy, 1/10/2015 http://www.nationaldefensemagazine.org/blog/Lists/Posts/Post.aspx?ID=1709
[7] DoD Announces European Infrastructure Consolidation Actions and F-35 Basing in Europe. Release No: NR-004-15, January 08, 2015
http://www.defense.gov/Releases/Release.aspx?ReleaseID=17097
[8] http://www.dw.de/deutschland-droht-us-truppenabzug/a-15652148
[9] http://thehill.com/policy/defense/229105-army-plans-to-shift-3000-troops-to-europe
[10] Elisabeth Braw, US Reliability Depends on Europe's Contribution to NATO, WAJ, 19.01.15
http://www.worldaffairsjournal.org/blog/elisabeth-braw/us-reliability-depends-europes-contribution-nato
[11] Karen DeYoung, Plan to expand bombing campaign in Syria stalls amid U.S.-Turkey disagreements, 18.01.15
http://www.washingtonpost.com/world/national-security/plan-to-expand-bombing-campaign-in-syria-stalls-amid-us-turkey-disagreements/2015/01/18/ef319bb8-9e83-11e4-a7ee-526210d665b4_story.html

Czytany 7668 razy