piątek, 07 sierpień 2015 07:06

Leonid Sawin: Morze Południowochińskie i geopolityka wysp

Oceń ten artykuł
(8 głosów)

Leonid Sawin

22 lipca prasa chińska donosiła, że Chińska Armia Ludowo-Wyzwoleńcza przeprowadzi dziesięciodniowe ćwiczenia morskie w pobliżu wyspy Hajnan położonej na Morzu Południowochińskim, na wschodzie kraju. Chińska Administracja ds. Bezpieczeństwa na Morzu oświadczyła, że w czasie manewrów „żaden okręt nie ma prawa wpływać na oznaczony obszar morski”.

Poproszony o skomentowanie tej sytuacji Xu Liping – ekspert ds. Azji Południowo-Wschodniej w Chińskiej Akademii Nauk Społecznych, zauważył, że Chiny przeprowadzają te manewry zgodnie z prawem, na własnym terytorium, oraz że nie mają one „nic wspólnego z  napiętą sytuacją w regionie Morza Południowochińskiego… Pekin najzwyczajniej realizuje swoje suwerenne prawa. Chiny chcą zmodernizować swoją flotę, aby mieć pewność, że ta sprosta zadaniu obrony swoich wysp i przestrzeni wodnej”.

Tymczasem, w przededniu manewrów, nowy dowódca amerykańskiej Floty Pacyfiku, admirał Scott Swift przeprowadził siedmiogodzinny lot obserwacyjny nad Morzem Południowochińskim. 20 lipca ministerstwo obrony ChRL wyraziło swój sprzeciw w związku z częstymi i przeprowadzanymi zbyt blisko jej granic akcjami zwiadowczymi Stanów Zjednoczonych, co poważnie nadszarpnęło zaufanie między dwoma państwami. Dawne spory dotyczące przynależności wysp w regionie znów powróciły na pierwsze strony gazet, w szczególności w USA.

Dlaczego ten temat, bolesny dla wielu państw Azji Południowo-Wschodniej, zaczęto ponownie rozgrzebywać, i czemu ma służyć zaognianie sytuacji, w pierwszej kolejności poprzez obecność wojskową kraju, oddalonego od regionu o tysiące kilometrów?

Przecież w 2015 r. Stany Zjednoczone już przeprowadziły w regionie szereg manewrów morskich, a niebawem planują przeprowadzić kolejne. Prowadzona przez Baracka Obamę polityka zwrotu na Pacyfik, w ramach której Amerykanie przerzucili do regionu znaczną część marynarki wojennej, a także piechoty morskiej i sił powietrznych, dyslokując je w państwach sojuszniczych, jest też bezpośrednio związana z chińską strategią morską i tworzeniem na niezagospodarowanych wcześniej rafach i skałach punktów logistycznych.

Otóż, w kwietniu tego roku Pekin z powodzeniem ukończył budowę infrastruktury na sztucznej wyspie archipelagu Spratly, włączając to niezamieszkane wcześniej terytorium w obręb swojej jurysdykcji. Natomiast swoje doń prawa Chiny zgłosiły już w maju 2014 r. w oficjalnym dokumencie skierowanym do Sekretarza Generalnego ONZ.

Intencje Pekinu widoczne są jak na dłoni. Rosnąca w siłę gospodarka, zwiększenie eksportu  surowców i zasobów energetycznych, wysyłanych przez Cieśninę Malakka, wymuszają na Pekinie tworzenie na morzu punktów oporu dla zabezpieczenia się przed ewentualnym ryzykiem. Strategia tzw. sznura pereł, nazywanego też morskim szlakiem jedwabnym Chin, ma taką funkcję obronną spełniać, podobnie jak w swoim czasie spełniały ją analogiczne strategie wielu innych krajów, od Wielkiej Brytanii zaczynając, a na Stanach Zjednoczonych kończąc.

geopolityka wysp01

W kwestii przynależności wysp, Pekin, podobnie jak pozostali regionalni gracze, postąpił tak, jak postępowano w starożytności z terra incognita, tzn. zagospodarował ziemię niczyją.

geopolityka wysp02

geopolityka wysp03

Na przykład na rafie Gavena wyspa wyrosła dosłownie sponad wody w przeciągu niespełna półtora roku.

geopolityka wysp04

geopolityka wysp05

Na innych rafach także pojawiła się infrastruktura technologiczna, spełniająca wymogi logistyczne tak potężnego państwa, jak Chiny.

geopolityka wysp06

Tym nie mniej oczywiste jest, że Stany Zjednoczone nie zamierzają patrzeć bezczynnie jak Chiny umacniają swoje punkty oporu. Toteż szykują się do kontrakcji z użyciem siły wojskowej. Plan zakłada włączenie do działań nie tylko marynarki wojennej i sił lotniczych (co odpowiada zatwierdzonej strategii potencjalnej wojny z Chinami pod nazwą „Bitwa Powietrze-Morze”), ale też amerykańskiego wojska. W zaleceniach dotyczących strategii wojskowej Stanów Zjednoczonych w Azji na lata 2030–2040, wydanych w 2014 r. przez korporację RAND, wskazano, że powinna być ona skierowana na kompleksowe powstrzymywanie Chin, w tym poprzez włączenie do działań sojuszników USA w regionie.

Pentagon zaplanował specjalną inicjatywę na rzecz bezpieczeństwa morskiego w regionie Azji Południowo-Wschodniej, na którą planuje się przeznaczyć 425 mln USD. Ponadto, mając na uwadze konfrontację z Chinami, Waszyngton stymuluje rozwój relacji dwustronnych ze swoimi satelitami. Za przykład może posłużyć wspólna deklaracja i szereg innych dokumentów zawartych pomiędzy Filipinami i Japonią 4 czerwca 2015 r., odzwierciedlających nie tylko gotowość do połączenia wysiłków w obliczu nowych wyzwań, ale też do udzielenia Stanom Zjednoczonym wszelkiej pomocy, włącznie z udostępnieniem swoich baz i należytego ekwipunku.

Zdaniem niektórych ekspertów Stany Zjednoczone są słabe i działają w sposób reaktywny, podczas gdy Chiny wykorzystują „okno możliwości” i zachowują się agresywnie, prowadzając politykę ekspansjonistyczną. W obliczu konfrontacji z Chinami nakłaniają oni amerykańskie władze do pozyskania sobie sprzymierzeńców wśród Japonii, Indonezji, Australii i Indii. Choć kraje te nie uczestniczą w sporach na Morzu Południowochińskim, to są poważnymi graczami, otaczając ten region od zewnątrz. Do tego Pentagon zwiększa swoją obecność na obszarze wszystkich państw sojuszniczych w regionie – w Singapurze, Australii, Korei Południowej, Japonii, Indonezji, na Filipinach, Tajwanie i na wyspie Guam (jest jeszcze brytyjska baza w Brunei).

Jednak obiektywne fakty dowodzą, że Chiny „z nadania” Zachodu i mediów światowych odgrywają dziś rolę „kozła ofiarnego”. Według czasopisma „The Diplomat”, specjalizującego się w stosunkach międzynarodowych w regionie Azji i Pacyfiku, Chiny nie są bynajmniej jedynym państwem, które w trybie jednostronnym zaznaczyły swój teren w archipelagu Spratly.

geopolityka wysp07

Wietnam zajął 21 wysp, z czego 16 to rafy i mielizny. Wśród nich 17 posiada status terytorialny. Wysepka Southwest Cay została odebrana Filipińczykom w 1975 r. Filipiny zarządzają 9 wyspami, z czego jedna jest rafą podwodną. Planowały też renowację lotniska na wyspie Thitu. W 2014 r., widząc, jak Chiny wznoszą coraz to nowe obiekty, Filipiny wezwały do wprowadzenia moratorium na budownictwo na Morzu Południowochińskim. W 1983 r. Malezja zajęła 5 wysp. Tajwan zajął jedną – Itu Aba, w którą włożył 100 mln USD na odbudowę infrastruktury portu i pasa startowego, i na której rozmieścił siły wojskowe. W lutym 2015 r. na Itu Aba ostatecznie zakończono prace. Jest jeszcze Brunei, ale ten kraj, wg oficjalnych danych, wykorzystuje tylko platformy dla wydobycia ropy i gazu na szelfie Morza Południowochińskiego.

geopolityka wysp08

Szczególnie ciekawe jest to, że do 2014 r., kiedy to Chiny rozpoczęły budowę trzykilometrowego pasa startowego na Rafie Ognistego Krzyża w północnej części archipelagu Spratly, Pekin w ogóle nie dysponował lotniskami na spornych wyspach. Budowa na Południowej Rafie Johnsona rozpoczęła się również w 2014 r. Tak więc Chińczycy zrobili to samo, co przed nimi czyniły inne kraje, a co nie spotykało się ze strony Stanów Zjednoczonych z takim oburzeniem.

Zresztą Pekin ciągle podkreśla, że nie ma zamiaru przeprowadzać jakichkolwiek agresywnych działań na Morzu Południowochińskim i ma nadzieje, że też B. Obama nie będzie uciekał się do prowokacji.

Choć Stany Zjednoczone ciągle dolewają oliwy do ognia, nie tylko działaniami wojennymi i zwiadowczymi, ale też określoną retoryką. Departament Stanu w osobie sekretarzy stanu i innych oficjalnych przedstawicieli niejednokrotnie oświadczał, że swoboda nawigacji na Morzu Południowochińskim jest powiązana z interesem narodowym Stanów Zjednoczonych, co do bólu przypomina wypowiedź Jimmy'ego Cartera o Zatoce Perskiej z 1980 r., w myśl której jakakolwiek próba zagrożenia amerykańskim interesom spotka się z reakcją wojskową.

Jednocześnie, z charakterystycznym dla amerykańskich polityków cynizmem, Stany Zjednoczone oświadczają, że nie potrzebują ratyfikować żadnej ustawy o prawie morskim w celu obrony swoich narodowych interesów na Morzu Południowochińskim. Chociaż, zgodnie ze strategią działań w regionie, Waszyngton będzie popierał wszelkie sprawy wytoczone przeciwko Chinom w sądach arbitrażowych.

Mając na uwadze, że przez region przepływa 60% światowego handlu, a także ciągłe próby forsowania przez Waszyngton projektu Partnerstwa Transpacyficznego, nie należy się spodziewać, aby USA zaprzestały prowokacji, a Chinom nie pozostanie nic innego, jak tylko umacniać swoje bezpieczeństwo.

Przekład: Justyna Jarmułowicz
Źródlo: http://www.fondsk.ru
Fot. russiancouncil.ru

Czytany 5066 razy