środa, 14 marzec 2012 08:43

Lavinia Lee: Coś więcej niż symbolizm? Amerykański program rozbrojenia nuklearnego i jego konsekwencje dla chińskiej i indyjskiej polityki nuklearnej

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Nuk_indgeopolityka  Lavinia Lee

Administracja Obamy uczyniła z nuklearnego rozbrojenia najważniejszy priorytet swojego programu nuklearnego za pomocą nowego układu START (Strategic Arms Reduction Treaty – Traktat o redukcji broni nuklearnej) podpisanego z Rosją oraz ogłoszenia stanowiska USA w zakresie broni nuklearnej NPR (the U.S. Nuclear Posture Review). Obecna administracja oczekuje również, że jej docelowe założenie „zejścia do zera” (‘getting to zero’) ma znaczenie symboliczne i doprowadzi do wzajemności w kontekście rozbrojenia i kontroli zbrojeń nuklearnych ze strony innych potęg nuklearnych, a także zachęci do współpracy w zakresie środków ograniczających proliferację broni nuklearnej i niwelowanie zagrożenia terroryzmem nuklearnym. Jeżeli chodzi o dwie wschodzące potęgi Azji – Chiny i Indie – istnieją duże wątpliwości czy te cele zostaną spełnione.

Z perspektywy chińskiej, nowy traktat START jest zaledwie pierwszym, próbnym krokiem w kierunku globalnego rozbrojenia, a NPR jest niepokojąco dwuznaczny w odniesieniu do kluczowych spraw i kładzie nacisk na obronę przeciwrakietową. W przypadku Indii jakakolwiek decyzja dotycząca wzajemności w zakresie rozbrojenia i kontroli zbrojeń będzie motywowana przede wszystkim niepokojem związanym z Chinami, a nie ideologicznym zaangażowaniem w koncepcję świata wolnego od broni nuklearnej ani postawą Waszyngtonu. Nacisk Waszyngtonu na rozbrojenie może zapewnić obu krajom, zwłaszcza Chinom, wymówkę, żeby ograniczyć współpracę ze Stanami Zjednoczonymi w kwestii nieproliferacji, ważniejszej i bardziej osiągalnej. Ze względu na to ryzyko, Stany Zjednoczone powinny być ostrożne, żeby nie stracić swojej przewagi w zakresie broni nuklearnej bez uzyskania istotnych ustępstw w zamian.

5 kwietnia 2009 roku prezydent Barack Obama wygłosił w Pradze obecnie już szeroko znaną deklarację o tym, że „moralnym obowiązkiem” Stanów Zjednoczonych jest „podjąć konkretne kroki w kierunku tworzenia świata bez broni nuklearnej”. Od tego czasu niektóre z tych kroków zostały faktycznie zrealizowane, tak jak na przykład przyjęcie traktatu New START i opublikowanie NPR (Nuclear Posture Review) w kwietniu 2010 roku. Nowy układ Start zobowiązuje oba kraje do znacznych redukcji pocisków ICBM (rakietowy pocisk balistyczny międzykontynentalnego zasięgu), wyrzutni pocisków SLBM2 (pociski wystrzeliwane z powierzchni morza lub spod wody) i ciężkich bombowców oraz narzuca limit nie więcej niż 1 550 rozmieszczonych głowic strategicznych dla każdej ze stron.

Podobnie NPR wyraźnie obiera za cel redukcję znaczenia broni nuklearnej w strategii bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych poprzez ograniczenie okoliczności, w których taka broń może być użyta i potencjalnych obiektów takiego ataku. Stany Zjednoczone zobowiązują się, że nie użyją broni nuklearnej „przeciw krajom nie posiadającym broni nuklearnej, które są stronami Traktatu o Nieproliferacji Broni Nuklearnej (NPT) i wywiązują się ze swoich obowiązków z tego wynikających” i że będą używać wyłącznie sił konwencjonalnych w odpowiedzi na jakiekolwiek użycie broni chemicznej czy biologicznej przez te kraje. Takie stanowisko to wyraźne „negatywne zapewnienie bezpieczeństwa”. Wobec krajów spoza tej kategorii – krajów posiadających broń nuklearną, krajów, które nie są stroną NPT oraz krajów, które nie wywiązują się z obowiązków wynikających z postanowień traktatu – Stany Zjednoczone rezerwują możliwość użycia broni nuklearnej „w wyjątkowych okolicznościach w celu obrony żywotnych interesów Stanów Zjednoczonych i ich sojuszników”. Ten scenariusz mógłby zakładać użycie broni nuklearnej w celu powstrzymania ataku za pomocą sił konwencjonalnych, broni chemicznej czy biologicznej, ze strony tych państw.

Przywiązanie prezydenta Obamy do koncepcji „zejścia do zera” wyraźnie ukazuje wiarę jego administracji w rolę organizacji międzynarodowych w rozwiązywaniu wspólnych problemów i stara się zachęcać kraje nie posiadające broni nuklearnej do tego, żeby wypełniały swoje zobowiązania wynikające z traktatu NPT pokazując, że Stany Zjednoczone poważnie stoją po ich stronie w „wielkiej umowie” – dążąc do docelowej likwidacji swojego arsenału nuklearnego. Takie stanowisko ma znaczenie symboliczne zarówno dla wiarygodności traktatu NPT jak i dla wysiłków amerykańskiej administracji dążącej do przywrócenia Ameryce roli odpowiedzialnego, wręcz życzliwego hegemona, którego legitymacja przywództwa opiera się zarówno na zaangażowaniu w realizowaniu wspólnych interesów, jak i na potędze materialnej.

Pozostaje pytanie czy można przekuć symbolizm w realne i korzystne dla amerykańskich interesów rezultaty. Kluczowa jest kwestia czy amerykański program rozbrojenia może wzmocnić amerykańskie interesy vis-a-vis dwóch rosnących potęg azjatyckich – Chin i Indii – po pierwsze jako strategicznych rywali , po drugie jako de facto wyłaniających się strategicznych partnerów. Żadnego z tych krajów nie dotyczy negatywne zapewnienie bezpieczeństwa oferowane w ramach NPR. W obu przypadkach trzeba zadać dwa kluczowe pytania. Po pierwsze w jakim stopniu Chiny i Indie odpowiedzą na propozycję „zero” prezydenta Obamy dotyczącą broni nuklearnej? Po drugie jak te dwa kraje odpowiedzą na obecne i przyszłe stanowisko Ameryki w najbliższej dekadzie (biorąc pod uwagę rozmiar amerykańskiego arsenału nuklearnego i strategiczną doktrynę nuklearną Waszyngtonu).

Prawdopodobna odpowiedź Chin na Globalny Cel Zero Waszyngtonu

Chińska Biała Księga dotycząca narodowej obrony z 2008 roku – zawierająca do dzisiaj najbardziej konkretne stanowisko dotyczące strategicznej doktryny Pekinu – zapewnia, że „wszystkie kraje posiadające broń nuklearną powinny jednoznacznie zadeklarować, że zniszczą cały swój arsenał nuklearny”. Zgodnie z tym stanowiskiem Chiny odniosły się pozytywnie do nowego układu START między Stanami Zjednoczonymi i Rosją. Mimo, że ta reakcja powinna być dopingująca dla administracji Obamy, nowy układ START jest w Pekinie postrzegany zaledwie jako pierwszy, ostrożny krok na drodze do osiągnięcia globalnie poziomu zero, a nie dramatyczny sygnał, który zmieniłby chińskie kalkulacje strategiczne czy postrzeganie zagrożenia ze strony Stanów Zjednoczonych. Według Chin na Stanach Zjednoczonych i Rosji jako „dwóch krajach posiadających największe arsenały nuklearne spoczywa specjalna i największa odpowiedzialność za nuklearne rozbrojenie” i powinny one „kontynuować drastyczne redukcje swoich nuklearnych arsenałów w mierzalny i nieodwracalny sposób tak, żeby stworzyć niezbędne warunki dla uczestnictwa innych państw posiadających broń nuklearną w procesie rozbrojenia”.

Mimo, że nowy układ START zobowiązuje zarówno Stany Zjednoczone, jak i Rosję do znaczących redukcji rozmieszczonych strategicznych głowic do poziomu nie więcej niż 1 550 dla każdej ze stron, nie nakłada jednak żadnych ograniczeń na ilość głowic nuklearnych, które nie są w danym momencie nigdzie umieszczone. Biorąc pod uwagę, że Stany Zjednoczone mają obecnie 5 113 głowic w swoim nuklearnym magazynie (oprócz „kilku tysięcy” głowic, które zostały wycofane z użytku i czekają na likwidację), a szacuje się, że Chiny posiadają 240 głowic, jest mało prawdopodobne, żeby Chiny uwierzyły, że nowy traktat START stworzył jakiekolwiek warunki, które umożliwiłyby Chinom redukcję ich własnego arsenału. Chińczycy nie określili precyzyjnie poziomu, jakiego oczekują od Stanów Zjednoczonych i Rosji w redukcji sił zbrojnych ale wydaje się pewne, że wymagany jest parytet z Pekinem. Tak czy inaczej, biorąc pod uwagę stwierdzenie samego prezydenta Obamy, że wydaje się mało prawdopodobne, żeby globalny poziom zero został osiągnięty za jego życia, Chińczycy mają prawo pytać czy Stany Zjednoczone i Rosja będą gotowe zrzec się swojej przewagi nuklearnej w najbliższym czasie. W tej sytuacji Stany Zjednoczone będą czekać długo na odpowiedź Chin w kwestii redukcji broni nuklearnej. Stanowisko Pekinu może umocnić sprzeciw wewnątrz USA wobec dalszych ograniczeń amerykańskiego arsenału.

Prawdopodobna odpowiedź Indii na Globalny Cel Zero Waszyngtonu

Na szczycie bezpieczeństwa nuklearnego, który odbył się w kwietniu 2010 roku w Waszyngtonie indyjski premier Manmohan Singh określił nowy traktat START jako „krok w dobrym kierunku” w dążeniach do osiągnięcia poziomu zero i stwierdził, że czuje się „zachęcony” przez NPR. To stanowisko jest zgodne ze stanowiskiem, jakie przyjmowały kolejne indyjskie rządy różnych frakcji politycznych, które opowiada się za światowym rozbrojeniem nuklearnym – opinia ta głoszona jest przez Indie, odkąd uzyskały niepodległość. Obecny rząd kierowany przez Indyjski Kongres Narodowy zorganizował negocjacje dotyczące multilateralnych, nie dyskryminujących i weryfikowalnych Konwencji o Broni Nuklearnej, które zabroniłyby „rozwijania, produkowania, magazynowania i używania broni nuklearnej” w określonych ramach czasowych.

Indyjskie wysiłki na rzecz rozwijania własnych możliwości nuklearnych, wbrew zdecydowanemu stanowisku, jakie New Delhi zajmuje wobec rozbrojenia nuklearnego, na pierwszy rzut oka mogą podważyć wiarygodność tego stanowiska w odniesieniu do koncepcji poziomu zero. Indyjscy przywódcy utrzymują jednak, że nieokreślone rozszerzenie traktatu NPT z 1995 roku pomimo porażki krajów posiadających broń nuklearną w podjęciu konkretnych kroków w kierunku nuklearnego rozbrojenia, nie zostawiło New Delhi wyboru, Indie musiały mieć nuklearny środek odstraszający, żeby chronić swoją „autonomię procesu podejmowania decyzji” (jako obrona przeciwko nuklearnemu szantażowi). W świetle własnych doświadczeń, indyjska odpowiedź na program poziomu zero administracji Obamy kładła nacisk na ogólne rozbrojenie nuklearne i nieproliferację broni nuklearnej jako „wzajemnie się uzupełniające procesy”.

Oprócz retorycznego wsparcia dla rozbrojenia nuklearnego, Indie nie zobowiązały się w żaden sposób, że dołączą do Stanów Zjednoczonych i Rosji w dązeniach do poziomu zero w najbliższej przyszłości. Biorąc pod uwagę historyczne i istniejące powiązania Indii i Związku Radzieckiego/Rosji w zakresie obrony oraz rozwijające się partnerstwo w zakresie bezpieczeństwa między Stanami Zjednoczonymi i Indiami, New Delhi nie ma zbyt wielu powodów, żeby postrzegać istniejącą nuklearną przewagę Stanów Zjednoczonych i Rosji jako groźbę dla bezpieczeństwa. Zgodnie ze swoim moralnym i politycznym stanowiskiem sprzeciwiającym się broni nuklearnej Indie będą jednak podkreślać, że oba kraje muszą objąć przywództwo poprzez dalsze redukcje swoich arsenałów nuklearnych. Premier Singh na przykład, mimo entuzjastycznego przyjęcia nowego układu START zaapelował jednocześnie do „wszystkich krajów posiadających duży arsenał nuklearny, żeby przyspieszyły ten proces jeszcze bardziej przez wprowadzenie dalszych redukcji, które doprowadzą do znaczącego rozbrojenia”.

Największy wpływ na to kiedy Indie rozpoczną redukcję swojej broni nuklearnej będzie nadal miało określenie zagrożenia ze strony swoich regionalnych rywali posiadających broń nuklearną – Chin i Pakistanu. Indie opowiadają się za utrzymaniem broni nuklearnej, która stanowiłaby minimalny wiarygodny środek odstraszający, przede wszystkim przeciw tym krajom, z którymi nadal ma nierozwiązane spory terytorialne, przeradzające się w bezpośredni konflikt, jak na przykład wojna graniczna z Chinami w 1962 roku i wciąż powtarzające się starcia z Pakistanem o Kaszmir (omówione dokładniej w dalszej części artykułu). Jakiekolwiek zobowiązania, jakich mogą się podjąć Indie jeżeli chodzi o redukcję broni nuklearnej, będą blisko związane z analogicznymi decyzjami obu tych krajów.

Prawdopodobna odpowiedź Chin na obecne i przyszłe stanowisko Stanów Zjednoczonych wobec broni nuklearnej

Z chińskiej perspektywy amerykańskie NPR zapewnia realizację niektórych z niezbędnych kroków na drodze do ostatecznej całkowitej likwidacji broni nuklearnej. Te kroki to między innymi decyzja zaprzestania rozbudowy nowych głowic nuklearnych, ograniczenia zarówno potencjalnych celów ataku, jak i okoliczności, w jakich Stany Zjednoczone mogłyby użyć broni nuklearnej i określenie proliferacji broni nuklearnej i terroryzmu jako podstawowych zagrożeń dla bezpieczeństwa, ważniejszych od ewentualnego zagrożenia, jakie mogłyby stanowić inne państwa posiadające broń nuklearną. Chiny uznają jednak, że NPR nie obejmuje wystarczającej ilości obszarów. Po pierwsze Stany Zjednoczone uniknęły deklaracji w kwestii polityki „no first use” (nieużywanie broni nuklearnej przez dane państwo jako pierwsze) i w kwestii wykluczenia groźby ataku nuklearnego wobec państw, które nie posiadają broni nuklearnej albo które znajdują się w strefie wolnej od broni nuklearnej – wszystkie te zasady przyjęły Chiny. Niezależnie od tego, czy te deklaracje są wiarygodne i godne zaufania, chińscy przedstawiciele będą ich używać wyjaśniając swój sceptycyzm wobec zaangażowania amerykańskiego w dążenia do poziomu zero, biorąc pod uwagę, że utrzymanie możliwości działania ofensywnego będzie wymagało od Stanów Zjednoczonych posiadania arsenału nuklearnego na dużo wyższym poziomie gotowości niż Chiny.

Po drugie, chociaż Stany Zjednoczone zadeklarowały w swoim stanowisku (NPR), że użyją broni nuklearnej wyłącznie w „nadzwyczajnej sytuacji” i tylko w obronie swoich „żywotnych interesów” tak długo jak te określenia nie zostaną zdefiniowane – przede wszystkim jeżeli chodzi o status Tajwanu – Chiny będą utrzymywać, że NPR pozostaje stanowiskiem strategicznie dwuznacznym i co za tym idzie, nie niweluje chińskiego postrzegania zagrożenia ze strony amerykańskiego arsenału nuklearnego. Chińscy przedstawiciele będą się odwoływać do tej dwuznaczności w NPR, żeby odeprzeć amerykańskie żądania zwiększenia przejrzystości chińskiego programu modernizacyjnego sił nuklearnych, który ma ostentacyjny cel unikania destabilizacji w strategicznej równowadze między dwoma krajami. Ten aspekt NPR nie zniweluje więc bodźców dla Chin, żeby powiększać swoje zdolności odstraszania poprzez utrzymywanie w tajemnicy natury i skali swojego programu modernizacyjnego. Nakłanianie Chin do zwiększenia przejrzystości w odniesieniu do swojego arsenału i doktryny jest jednak ważnym celem Stanów Zjednoczonych w dążeniach do osiągnięcia poziomu zero.

Po trzecie Chińczycy będą prawdopodobnie szczególnie zaniepokojeni naciskiem kładzionym na obronę przeciwrakietową i ulepszenie możliwości konwencjonalnych pocisków rakietowych, co w sposób bardziej bezpośredni narusza strategiczną równowagę między dwoma krajami. W ramach NPR Stany Zjednoczone postrzegają rozwój obrony przeciwrakietowej jako sposób na to, żeby w mniejszym stopniu polegać na broni nuklearnej w kontekście odstraszania ataku (nuklearnego, biologicznego, chemicznego) na Stany Zjednoczone albo ich sojuszników. Współpraca USA z Japonią, a potencjalnie również z Tajwanem, w zakresie obrony przeciwrakietowej, przynosi odwrotny skutek w odniesieniu do Chin rysując perspektywę tego, że za pomocą swojego mniejszego arsenału i ograniczonych możliwości Chiny nie będą w stanie penetrować amerykańskiego systemu obrony przeciwrakietowej, podając w wątpliwości wiarygodność nuklearnego odstraszania Pekinu.

Mimo świadomości niepokoju Chin, amerykański „Ballistic Missile Review Report, 2010” wyraźnie przewiduje obronę przeciwrakietową jako odpowiedź na chiński program modernizacyjny, w tym rozbudowę i rozmieszczenie zaawansowanych rakiet. Raport określa chińskie postępy w tych systemach jako przyczynę „narastającego braku równowagi sił w rejonie Cieśniny Tajwańskiej na korzyść Chin”. Redukcja broni strategicznej i możliwość współpracy w zakresie obrony przeciwrakietowej między Stanami Zjednoczonymi i Rosją, zasugerowane w NPR, stały się możliwe tylko dlatego, że konflikt strategicznych interesów między tymi dwoma krajami w znacznym stopniu zniknął od końca Zimnej Wojny. To samo nie odnosi się do Chin, jako że żadna ze stron nie jest pewna przyszłych intencji drugiej strony w Azji. Jest to szczególnie prawdziwe w odniesieniu do Tajwanu, ale istnieje również bardziej ogólny niepokój jeżeli chodzi o chińskie aspiracje w regionie i reakcje Waszyngtonu wobec tych aspiracji.

Nieprzerwany nacisk kładziony przez Stany Zjednoczone na rozwój obrony przeciwrakietowej, jakkolwiek zrozumiały, potencjalnie może podkopać program poziomu zero administracji Obamy, szczególnie przez osłabienie chińskiego poparcia dla traktatu CTBT (Traktat o całkowitym zakazie prób z bronią jądrową) i dla FMCT (dotyczący eliminacji produkcji materiałów rozszczepialnych). Jeżeli rozwój amerykańskiego systemu obrony przeciwrakietowej podważy wiarygodność chińskich możliwości odstraszania, Pekin prawdopodobnie będzie zmuszony zwiększyć ilość i jakość swoich głowic nuklearnych, co z kolei zwiększyłoby zapotrzebowanie na materiały rozszczepialne. Krótko mówiąc, z perspektywy chińskiej NPR nie redukuje chińskiego niepokoju związanego z amerykańską bronią nuklearną, a co za tym idzie nie zapewnia Pekinowi istotnych bodźców, żeby przyłączyć się do Stanów Zjednoczonych w dążeniach do osiągnięcia globalnego poziomu zero.

Prawdopodobna odpowiedź Indii na obecne i przyszłe stanowisko Stanów Zjednoczonych wobec broni nuklearnej

Indie przedstawiły szereg propozycji na Konferencji Rozbrojeniowej w kwestii likwidacji broni nuklearnej, w tym postulat „zmniejszania uwypuklania broni nuklearnej w doktrynach strategicznych”, propozycja negocjacji traktatu między krajami posiadającymi broń nuklearną w odniesieniu do zasady „no-first use” i w sprawie zakazu użycia broni nuklearnej przeciwko krajom nie posiadającym broni nuklearnej.

Konkretne propozycje w ramach NPR, żeby ograniczyć potencjalne obiekty ataku i okoliczność, w jakich Stany Zjednoczone mogą użyć broni nuklearnej z pewnością ograniczają „uwypuklanie” broni nuklearnej w stanowisku Waszyngtonu. Prawdopodobne jest jednak, że Indie stwierdzą, że Stany Zjednoczone muszą pójść znacznie dalej ustanawiając bona fides w odniesieniu do rozbrojenia naśladując nuklearną doktrynę New Delhi, która wyraźnie deklaruje zasadę „no-first-use” i wyklucza możliwość ataku nuklearnego na jakikolwiek kraj nie posiadający broni nuklearnej.

Konkretne założenia NPR raczej nie wpłyną na przyszły rozwój nuklearnej doktryny Indii, ponieważ Indie stają się strategicznym partnerem Stanów Zjednoczonych, a co za tym idzie mało prawdopodobnym celem ataku amerykańskich sił nuklearnych. Na stanowisko Indii w sprawie broni nuklearnej i decyzje przyłączenia się do traktatów kontrolujących zbrojenia, takich jak CTPB czy FMCT, największy wpływ będą miały programy nuklearne regionalnych rywali – Pakistanu i Chin. Oprócz zasady „no-first-use” i wykluczenia krajów nie posiadających broni nuklearnej jako potencjalnych celów ataku, indyjska doktryna nuklearna kładzie nacisk na utrzymanie „minimalnych wiarygodnych środków odstraszania”. Co to dokładnie znaczy w odniesieniu do rozmiaru i jakości indyjskiego arsenału nuklearnego jest określane przede wszystkim biorąc pod uwagę Chiny, przed Pakistanem (i jeszcze w mniejszym stopniu Stanami Zjednoczonymi).

Chiny są dużym zagrożeniem w indyjskich kalkulacjach strategicznych od kiedy siły chińskie zdecydowanie pokonały armię indyjską w wojnie granicznej z października-listopada 1962 roku. Decyzja o rozbudowie możliwości nuklearnych była w dużym stopniu spowodowana pierwszą próbą broni nuklearnej przeprowadzoną przez Chiny w 1964 roku. Analogicznie, nuklearne próby przeprowadzone przez Indie w 1998 roku były motywowane w przynajmniej tak dużym stopniu przez rosnące zagrożenie ze strony chińskich sił nuklearnych w przypadku gdy New Delhi nie udałoby się zrobić kolejnego kroku od broni rozszczepionej to broni termonuklearnej, jak przez nieustające konflikty z Pakistanem o sporne terytorium Kaszmiru.

Rozmieszczenie taktycznej broni nuklearnej przez Chiny na płaskowyżu tybetańskim, demonstracja sił na Oceanie Indyjskim i skłonność Pekinu do dostarczania balistycznej i nuklearnej technologii Pakistanowi – to wszystko jest widziane przez New Delhi jako oznaki chińskiej strategii mającej na celu osłabienie indyjskich wpływów w Południowej Azji. Napięcia między dwoma krajami nieustannie istnieją na tle sporów granicznych z wojny z 1962 roku dotyczących ważnego geostrategicznie terytorium Arunachal Pradesh (uważane za część Tybetu przez Chiny, ale kontrolowane przez Indie) i Aksai Chin (kontrolowane przez Chiny, ale roszczenia zgłaszają Indie). Indie są szczególnie zaniepokojone chińskimi programami rozbudowy infrastruktury na spornych terytoriach, która umożliwiłaby łatwe przemieszczenie się sił lądowych w razie kryzysu. W odpowiedzi New Delhi umieściło 100 000 żołnierzy i dwa szwadrony zaawansowanych Sukhoi-30 MKI samolotów w północno-wschodniej części Assam w czerwcu 2009 roku.

Biorąc pod uwagę nieustające źródła napięć między dwoma krajami, indyjskie poparcia dla CTBT czy FMCT uzależnione jest od tego, jak wypełnianie zobowiązań wynikających z tych traktatów wpłynie na równowagę sił między Indiami a Chinami, a nie od inicjatyw administracji Obamy. Indyjscy negocjatorzy z sukcesem oparli się naciskom administracji prezydenta Busha, żeby podpisać CTBP jako warunek konieczny dla podpisania amerykańsko-indyjskiego porozumienia o współpracy nuklearnej w 2008 roku. W zamian New Delhi potwierdziło jedynie, że będzie działać zgodnie z dobrowolnym moratorium dotyczącym prób jądrowych ogłoszonym po próbach przeprowadzonych w 1998 roku.

Polityczne zobowiązania rządu Indyjskiego Kongresu Narodowego wynikające z moratorium zostały poddane próbie w sierpniu 2009 roku kiedy to ważny urzędnik ds. broni nuklearnej, zaangażowany w testy z 1998 roku, K. Santhanam, publicznie wyraził wątpliwości w odniesieniu do wydajności urządzeń testowanych w 1998 roku, podając tym samym w wątpliwość wiarygodność indyjskiego potencjału odstraszającego. To założenie wywołało żywą debatę o tym czy Indie powinny oprzeć się presji, żeby podpisać CTBT. Mimo to członkowie indyjskiego rządu energicznie przedyskutowali zarzuty pana Santhanama i doszli do wniosku, że nowe próby jądrowe nie są potrzebne. Rząd doskonale zdaje sobie sprawę, że wznowienie prób jądrowych pociągnęłoby za sobą wypowiedzenie amerykańsko-indyjskiego porozumienia o współpracy nuklearnej i potencjalnie również odwołanie deklaracji organizacji Nuclear Suppliers Group z września 2008 roku, która po raz pierwszy umożliwiła jej członkom handel z Indiami. Dalsze próby jądrowe stanowiłyby więc ryzyko również dla niedawno podpisanych umów o dostawę materiałów nuklearnych i reaktorów z krajami takimi jak Rosja i Francja, które są niezbędne do zrealizowania rządowych planów rozszerzenia zakresu użycia energii nuklearnej. Wedle wszelkiego prawdopodobieństwa Indie utrzymają dobrowolne moratorium dotyczące prób jądrowych, żeby zachować otwarte możliwości aż do czasu kiedy i Stany Zjednoczone i Chiny zgodzą się ratyfikować CTBT.

Jeżeli chodzi o traktat FMCT Indie oficjalnie wspierają przyszłą rozbudowę multilateralnego i weryfikowalnego traktatu, który ograniczy w przyszłości produkcję materiału rozszczepionego, ale dotychczas odmówiły zaakceptowania dobrowolnego moratorium. Najwyraźniej Indie nie wierzą, że mają już wystarczająco dużo materiału rozszczepialnego, żeby utrzymać swój arsenał nuklearny na poziomie „wiarygodnego minimum odstraszania”. Arsenał nuklearny Indii ma podobny rozmiar do arsenału pakistańskiego na poziomie 60-70 głowic, ale stanowi tylko ¼ środków odstraszających Chin. Pozarządowe źródła oceniają również, że Chiny mają wystarczająco dużo wzbogaconego uranu i plutonu, żeby wyprodukować od 500 do 1500 dodatkowych głowic.

Amerykańsko-indyjskie porozumienie w sprawie współpracy nuklearnej potencjalnie zwiększyło indyjskie możliwości wyprodukowania materiałów rozszczepialnych pozwalając, żeby krajowe źródła uranu były zarezerwowane dla celów militarnych. Ukończenie Prototype Fast Breeder Reaktor, planowane na 2011 rok, również zwiększy te możliwości. Mimo, że istnieje potencjalne ryzyko nuklearnego wyścigu zbrojeń między tymi dwoma krajami, Indie jak na razie nie wykazały żadnych znaków dążenia do osiągnięcia parytetu w ilości broni nuklearnej z Chinami. Zamiast tego New Delhi stara się utrzymać wiarygodne minimum odstraszania posiadając nuklearną triadę bombowców, pocisków umieszczonych na lądzie i pocisków umieszczonych na łodziach podwodnych.

Podczas gdy Pakistan wypowiada się przeciwko traktatowi FMCT, który zabrania przyszłej produkcji materiału rozszczepialnego, Indie chowają głowę w piasek i unikają jakichkolwiek konkretnych zobowiązań wobec traktatu. Nawet jeśli ta przeszkoda na drodze do negocjacji zostałaby usunięta na Konferencji Rozbrojeniowej, Indie najprawdopodobniej nadal będą unikać jednoznacznych zobowiązań w odniesieniu to traktatu FMCT w najbliższej przyszłości, dopóki nie zbuduje większych zapasów materiałów rozszczepialnych. Żeby kupić trochę czasu Indie będą uzależniać swoje poparcie dla traktatu FMCT od dodatkowych zobowiązań w zakresie rozbrojenia ze strony Stanów Zjednoczonych i Rosji w określonym czasie. Potencjalnie najbardziej korzystnym rezultatem tych uników dla Stanów Zjednoczonych jest wizja współpracy w zakresie technologii, zwłaszcza jeżeli chodzi o rozbudowę systemu obrony przeciwrakietowej.

Wnioski

Zarówno w ramach NPR, jak i wszędzie indziej, administracja Obamy określiła rozbrojenie jako najważniejszy punkt swojego programu nuklearnego. Administracja ma nadzieję, że wiarygodne kroki w kierunku celu zero w rozbrojeniu nuklearnym pociągną za sobą podobne odpowiedzi ze strony pozostałych krajów posiadających broń nuklearną, a także zachęcą do szerszej współpracy w zakresie ograniczenia proliferacji broni nuklearnej i terroryzmu. Pozostaje jednak pytanie jak daleko poza wymiar symboliczny powinny się posunąć Stany Zjednoczone w „dążeniu do zera”? Administracja Obamy powinna się upewnić, że robiąc kroki dążące do poziomu zera Stany Zjednoczone otrzymają w zamian konkretne, wzajemne ustępstwa ze strony Chin i Indii w odniesieniu do ich własnego rozbrojenia i deklaracji przyłączenia się do traktatów CTBT i FMCT.

Wstępna ocena sugeruje, że perspektywy osiągnięcia obu celów są wątpliwe. Z punktu widzenia Chin, nowy traktat START jest jedynie pierwszym ostrożnym krokiem na drodze do globalnego rozbrojenia, a NPR pozostaje niepokojąco dwuznaczne w odniesieniu do Tajwanu i podtrzymuje zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w rozbudowę systemu obrony przeciwrakietowej. Istnieją również powody, żeby wątpić, że Chiny zgodzą się na zewnętrzne inspekcje mające na celu weryfikowanie wypełniania zobowiązań i wykluczenia oszustw związanych z traktatami, takimi jak FMCT. W przypadku Indii decyzja o wzajemnych ustępstwach w odniesieniu do kontroli zbrojeń jest silniej motywowana ich słabością w rozumieniu zarówno nuklearnych, jak i konwencjonalnych sił w stosunku do Chin niż jakimkolwiek ideologicznym zaangażowaniem w tworzenie świata wolnego od broni nuklearnej czy też zmianami w stanowisku Waszyngtonu.

Tak długo jak istnieje strategiczna rywalizacja i brak zaufania między Stanami Zjednoczonymi i Chinami, a także między Chinami i Indiami, istnieją wyraźne granice tego, jak wiele może być osiągnięte w zakresie kontroli zbrojeń. Ta sytuacja prawdopodobnie się nie zmieni w możliwej do przewidzenia przyszłości.

Administracja Obamy musi się również upewnić, że jej program dotyczący rozbrojenia przełoży się bezpośrednio na wsparcie ze strony Chin i Indii dla „środków koniecznych dla wzmocnienia systemu nieproliferacji i zabezpieczenia materiałów nuklearnych na świecie”. Zgodnie z podstawowymi celami nieproliferacji, takimi jak wzmocnienie obowiązków wynikających z traktatu NPT dotyczących Iranu i Północnej Korei, rezultaty łączenia rozbrojenia z nieproliferacją najprawdopodobniej będą się mieszać i będą poniżej oczekiwań. Postrzeganie narodowych interesów bezpieczeństwa (przede wszystkim bezpieczeństwa energetycznego i geostrategii) będzie hamowało to, do jakiego stopnia Chiny i Indie odwzajemnią słowa i działania Stanów Zjednoczonych. W przypadku Chin podobne argumenty mogą być użyte w odniesieniu do poparcia bardziej ograniczonych środków, takich które na przykład utrudniałyby nielegalny handel materiałami i technologiami nuklearnymi.

Odwrotnie Indie, które zachowywały się odpowiedzialnie i mogą się pochwalić sukcesami w zapobieganiu rozprzestrzeniania swoich własnych krajowych technologii. Prawdopodobnie będą kontynuować te praktyki niezależnie od stanowiska w sprawie broni nuklearnej, jakie zajmie administracja Obamy. Najważniejszym wnioskiem jest to, że krótkoterminowe narodowe interesy bezpieczeństwa zarówno Chin, jak i Indii prawdopodobnie będą miały większy wpływ na poziom wzajemności w przyszłości biorąc pod uwagę, że globalny poziom zero nadal pozostaje w sferze aspiracji, a Stany Zjednoczone utrzymują znaczną przewagę w zakresie broni nuklearnej.

Takie rozważania są istotne dla amerykańskiej polityki i interesów, jako że istnieją rzeczywiste koszty związane ze zdefiniowaniem rozbrojenia jako najważniejszego celu amerykańskiej dyplomacji w zakresie broni nuklearnej. Powodem do niepokoju jest ryzyko, że Stany Zjednoczone zaoferują dużo więcej w zakresie nuklearnego rozbrojenia, a nie otrzymają wiele w zamian. Kładąc nacisk na rozbrojenie może dać obu krajom, zwłaszcza jednak Chinom, powody, żeby uzależniać postępy w ograniczaniu rozprzestrzeniania broni nuklearnej od dalszych redukcji po stronie Stanów Zjednoczonych. Nacisk kładziony na rozbrojenie może wywołać podobne negatywne inicjatywy w stosunku do ich własnego rozbrojenia nuklearnego. Łączenie rozbrojenia z nieproliferacją broni nuklearnej może i miało znaczenie symboliczne, ale paradoksalnie może zmniejszyć sukces Stanów Zjednoczonych w osiąganiu celów z zakresu nieproliferacji broni nuklearnej, które są bardziej naglące i łatwiej osiągalne. Ponieważ Stany Zjednoczone mają więcej do stracenia starając się osiągnąć poziom zero – jeżeli ten cel jest w ogóle osiągalny – niż Chiny czy Indie, nie byłoby mądrym posunięciem, gdyby Ameryka miała stracić swoją przewagę nie otrzymując znaczących ustępstw w zamian.

Autorka jest wykładowcą na Wydziale Współczesnej Historii, Polityki i Stosunków Międzynarodowych na Uniwersytecie Macquarie w Sydney, Australia. Autorka książki ‘U.S. Hegemony and Legitymach: Norms, Power and Fellowership in the Wars on Iraq’ (Routledge, 2010).

Artykuł ukazał się na stronie internetowej magazynu społeczno-politycznego Liberte! Liberte

Czytany 8101 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04