sobota, 19 luty 2011 08:49

Jarosław Tomasiewicz: Armia Boga

Oceń ten artykuł
(3 głosów)

arebel_small


  dr Jarosław Tomasiewicz

Taliban pozostawał zagadką dla ludzi Zachodu. Przejęcie władzy w Afganistanie prze ten radykalny odłam oznaczało zmianę układu geopolitycznego całego regionu. Mało kto jednak zdawał sobie sprawę, że talibowie w rozwiązaniach państwowych wzorowali się m.in. na Arabii Saudyjskiej, a przy przejęciu władzy korzystali z pomocy USA.

GENEZA TALIBANU
I.
Taliban pozostaje zagadką dla ludzi Zachodu. Gdy w marcu 2001 r. wysadzali bezcenne posągi Buddy, prasa spekulowała, że to tylko bluff, szantaż mający na celu uznanie reżimu talibów przez społeczność międzynarodową. Racjonalny umysł Europejczyka z trudem potrafi pojąć ludzi kierujących się zupełnie inną, religijną, motywacją. A tymczasem talibowie to ludzie o umysłowości średniowiecznych mistyków. To zderzenie mentalności można było dostrzec w opublikowanym 26 września 2001 r. przez „Guardian” wywiadzie. Na pytanie o wojnę USA przeciw terroryzmowi Omar odparł: „Ja dostrzegam dwie obietnice. Jedną jest obietnica Boga, drugą obietnica Busha... Jeśli wstąpisz na ścieżkę Boga, będziesz mógł przebywać gdziekolwiek na całym świecie i będziesz chroniony... Obietnica Busha brzmi, że nie ma miejsca na ziemi, gdzie mógłbyś się schować... Zobaczymy, która z tych dwóch obietnic się wypełni”.

 

W ten sposób talibowie stali się synonimem muzułmańskiego fanatyzmu, uosobieniem najbardziej ortodoksyjnej wersji islamu. Czy rzeczywiście? Pakistański dziennik „Daily Star” odnotował: „islamscy uczeni w sąsiednim Pakistanie mówią, że prawa Talibanu odzwierciedlają bardziej tradycje plemienne niż zasady islamu”. Talibowie są Pasztunami i swoją religię nasycili ethosem tego wojowniczego ludu - pasztunwali. Ekstatyczny kult honoru, bezwarunkowa lojalność wobec swojego klanu, pogarda śmierci - oto jego cechy. Jak pisał pusztuński poeta: „Ci, którzy padli w boju, nie są martwi i już nie umrą, i nie pokona ich starość”. Po okresie dominacji Tadżyków takich jak Massud talibowie nadali na powrót Afganistanowi pasztuński charakter: cały program radiowy nadawany jest w języku paszto, używanie perskiego jest wręcz zakazywane. „Kiedy śpiewają pieśni patriotyczne, zawsze śpiewają w paszto”, zauważył jeden z obserwatorów.

Talibowie reprezentują pasztuńską wieś - zacofaną nawet w stosunku do reszty zacofanego Afganistanu. Ich krucjatę można zinterpretować jako wojnę wsi z miastem, któremu narzucony został wiejski system wartości i obyczajowość. Broda, której strzyżenia talibowie zabraniają, uważana jest za świętą właśnie przez pasztuńskich górali.

Etniczny charakter ruchu zauważyli Ali A. Jalalali i Lester W. Grau z Foreign Military Studies Office: nawet pasztuńscy intelektualiści na Zachodzie, odlegli od ideałów Talibanu, wspierają talibów jako Pasztunów. 

Lecz talibowie nie są pasztuńskimi nacjonalistami. Walczą pod sztandarem dżihadu, nie w imię interesów narodowych. Na glebie pasztunwali ukorzenił się islam. Nie jest to wszakże - wbrew temu, co się powszechnie uważa - islam ortodoksyjny.

Większość medres, z których wywodzili się talibowie, pozostawała pod wpływem muzułmańskiej akademii w Deobandi. Ta 143-letnia uczelnia łączyła ortodoksyjny sunnityzm z mistycznym sufizmem, podnosząc purytańskie, egalitarne i duchowe wartości islamu. Sufizm, stosunkowo mało znana odmiana religii muzułmańskiej, odrzuca kojarzoną z islamem fatalistyczną bierność. Od adepta nie wymagano ascezy lecz życia w społeczeństwie, umiejętności dostosowania się i równocześnie wewnętrznego rozwoju. Sufickie bractwo Rouszanija, które w XVI-wiecznym Afganistanie stworzyło własne militarne państwo, można uznać niejako za prekursora talibów.

Także saudyjski wahhabizm bywa krytykowany za odstępstwa od islamu (np. nie uznaje czterech historycznych sunnickich imamów). A właśnie pakistańskie medresy, prowadzone przez niedouczonych nieraz mułłów pod egidą fundamentalistycznej partii Jamiat-e Ulema-e Islam, finansowane przez Saudyjczyków znalazły się pod przemożnym wpływem wahhabizmu. Owocowało to m.in. skrajną wrogością wobec „heretyckich” szyitów, których krwawo zwalczała organizacja Sipah-e-Sahiba.

Dodać tu trzeba, że szkoły koraniczne czynnie uczestniczyły w polityce. Gdy w 1998 r. talibowie znaleźli się w defensywie, maulana Sami-ul-Haq zamknął swoją medresę Jaamia Haqqania i wysłał na front uczniów w liczbie 5000. Poszczególne  medresy tworzyły własne polityczne przybudówki, np. na bazie medresy Banuri Masjid w Karaczi powstała terrorystyczna grupa kaszmirska Jaish Mohammad.

Cóż wszakże sprawiło, że medresy tak bujnie rozkrzewiły się właśnie w Pakistanie? Szkoły koraniczne były tam hojnie dotowane przez państwo: o ile wojskowy reżim Zia-ul Haqa wspierał relatywnie umiarkowaną Jamaat Islami (na czele ze swym krewnym Mian Tufial’em Ahmedem), to świecka premier Benazir Bhutto - paradoksalnie - poparła ekstremistów z JUI pod wodzą Fazlura Rahmana. To właśnie oni objęli siecią swych szkół rzesze młodych uchodźców z Afganistanu.

Afganistan od dawna był obiektem zainteresowania Islamabadu. Gen. Aslam Beg powiedział „Afganistan i Pakistan to dwa kraje lecz jeden lud” (mając na myśli dominujących Pasztunów). Miało to znaczenie strategiczne: w 1990 r. w wojskowym periodyku „Defence Journal” ukazał się artykuł według którego połączenie armii pakistańskiej z afgańskimi mudżahedinami mogłoby trwale zmienić układ sił w Azji Południowej. Od 1981 r. pakistański wywiad ISI zaangażował się w pomoc dla antyradzieckiej partyzantki mudżahedinów, fundusze na to czerpiąc m.in. z... handlu heroiną. Faworytem Islamabadu był początkowo przywódca Hezb-e-Islami Gulbuddin Hekmatyar, pasztuński fundamentalista, który w czasie wojny w  Zatoce poparł Saddama Husseina. Hekmatyar jednak nie spełnił pokładanych w nim nadziei. Trzeba było znaleźć nowych sojuszników.

Problem był niezwykle palący ze względu na geopolityczne położenie Afganistanu. Chaos w nim panujący rozerwał tradycyjne więzi handlowe między Pakistanem a Azją Środkową. Gra szła wszakże o wyższą stawkę. Celem strategicznym było przeprowadzenie rurociągu transportującego gaz i ropę z Turkmenii przez zachodni Afganistan do Oceanu Indyjskiego, co pozwoliłoby Stanom Zjednoczonym znaleźć dogodny dostęp do złóż kaspijskich. Szczególnie zaangażowana w ten projekt była Union Oil of California (UNOCAL), która w maju 1996 r. ogłosiła o budowie gazociągu. Jak skomentował to prof. Franz Schurmann z University of California: „oświadczenie UNOCAL zapowiadało nieuniknione zwycięstwo talibów”. Tylko oni zdawali się być gwarantem pakistańskich wpływów.
Nie zdziwi nas wobec tego fakt (choć w świetle późniejszych wydarzeń wydawać się on może szokujący), że talibowie cieszyli się początkowo cichym poparciem USA. Jako nieprzejednani wrogowie szyickiego Iranu wydawali się być taktycznym sojusznikiem Zachodu. Pomoc udzielana była za pośrednictwem wywiadu i instytucji charytatywnych. Co więcej, według „Guardiana” w połowie 1996 r. przywódcy talibów zaproszeni zostali na konferencję do Waszyngtonu, a dyplomaci amerykańscy regularnie podróżowali do kwatery Talibanu. Selig Harrison z Woodrow Wilson International Centre for Scholars mógł więc powiedzieć w marcu 2001 r. na konferencji poświęconej azjatyckiemu terroryzmowi: „Ostrzegałem, że tworzymy potwora”.

Bezpośredniej pomocy talibom udzielił Pakistan. Według raportu Human Rights Watch z lipca 2001 r. Islamabad wspierał operacje militarne talibów przez szkolenie bojowników, organizowanie służb łączności i zdrowia, zaopatrywanie w paliwo i amunicję, planowanie i dowodzenie ofensywami, a nawet bezpośrednie wsparcie wojskowe. W szeregach talibów walczyło co najmniej 8000 Pakistańczyków, przeważnie bojowników terrorystycznej organizacji Harkat ul-Ansar, walczącej o odzyskanie Kaszmiru. Ahmed Rashid, korespondent „Daily Telegraph”, w książce „Taliban: Militant Islam, Oil and Fundamentalism in Central Asia” twierdzi nawet, że to ISI skontaktowało w 1996 r. Osamę ben Ladena z talibami - miał on prowadzić w Afganistanie obozy szkoleniowe dla bojowników o Kaszmir. Skala pakistańskiego zaangażowania pozwoliła niektórym obserwatorom (jak Michael Griffin, autor „Reaping the Whirlwind: The Taliban Movement in Afghanistan”) mówić o „wirtualnej aneksji” Afganistanu przez Pakistan.

Przyjrzyjmy się bliżej wybrańcom Islamabadu. Prezentowali się oni niepozornie. Arabskie słowo „talib” (dosłownie „poszukujący”) oznacza ucznia szkoły koranicznej - z nich to bowiem rekrutowali się pierwsi bojownicy. Wszystko zaczęło się 20 września 1994 r., kiedy lokalny komendant mudżahedinów Salih Mohammed, ściągający haracze na drodze Herat-Kandahar, uprowadził z pasażerskiego autobusu dziewczynę i zgwałcił ją. Mułła (a zarazem wiejski nauczyciel) Omar z pobliskiej wioski Sangisar zażądał od watażki, by uwolnił porwaną, ponieważ jest to wbrew pasztunwali i islamowi. Gdy Salih odmówił, grożąc Omarowi wydłubaniem drugiego oka, mułła zebrał 30 uczniów, uzbroił ich w 16 karabinów i zaatakował siedzibę komendanta, który został powieszony na lufie czołgu.

Robi to tak duże wrażenie, że talibom poddają się inni autonomiczni lokalni komendanci: Gul Agha (Barakzay), Haji Ahmad (Achakzay), mułła Naqib Allah (Alkozay), były członek komunistycznej milicji Sarbaz - Lalay (Popalzay). W listopadzie 1994 r. prowincja Kandahar znalazła się w rękach talibów. Wtedy też miało miejsce wydarzenie, które przesądziło o karierze Talibanu. 20 października pakistański minister spraw wewnętrznych gen. Babar wyprawił do Heratu konwój ciężarówek, które miały na nowo otworzyć Jedwabny Szlak. Konwój ten został zaatakowany przez jednego z miejscowych watażków, Lalaya, uratowali go jednak talibowie. Zademonstrowali w ten sposób, że są jedyną siłą, która jest w stanie zaprowadzić porządek w Afganistanie.

A Afganistan łaknął ładu i pokoju. Kraj pogrążony był w chaosie wojny domowej między siłami Masooda i Rabbaniego a oddziałami Hekmatyarem. Tylko latem 1993 r. zginęło w niej 30.000 osób a 100.000 zostało rannych. Władza centralna zanikła. Kabul podzielony był między siedem zbrojnych frakcji. Na drodze z Heratu do Chaman w 71 „punktów kontrolnych” ściągano haracze. Raport Amnesty International z 1995 r. głosił: „Setki mężczyzn, kobiet i dzieci zostało z rozmysłem zabitych przez członków głównych walczących grup w czasie najść na domy mieszkalne. Tortury, w tym gwałty, są powszechne. Ludzie są bezprawnie przetrzymywani w prywatnych więzieniach... Kobiety i dziewczęta w całym Afganistanie żyją w stałym strachu przed zgwałceniem przez milicjantów”. Prof. M. Hassan Kakar (były wykładowca uniwersytetu w Kabulu) napisał: „Afganistan stał się piekłem nawet bardziej niż w okresie okupacji, dopóki talibowie nie zakończyli panowania terroru”.

Talibowie rozpoczynają swój zwycięski marsz. Najpierw zdobywają Ghazni, 5 września 1995 r. Herat, 13 września 1996 r. Jalalabad, wreszcie 27 września 1996 r. Kabul. Symbolem nowych porządków stała się egzekucja ostatniego komunistycznego dyktatora, Najibullaha - został wykastrowany a jego ciało przez kilka dni zwisało z lufy czołgu. Nie powstrzymuje ich zawiązanie 10 października 1996 r. w Khinjan sojuszu wszystkich grup mudżahedinów. W maju 1997 r. gen. Abd al-Malik, Numer Drugi w uzbeckim Narodowym Ruchu Islamskim, dokonuje przewrotu w przeciw Dostumowi i zaprasza talibów do Mazar-i-Sharif. Wprawdzie nowi sojusznicy niebawem zwracają się przeciw talibom (których 3000 zostało zabitych w Mazar-i-Sharif) ale za to opanowują oni strategiczną przełęcz Salang na północnym wschodzie. W lipcu 1998 r. talibowie zajmują prowincję Badghis. 8 sierpnia ponownie zdobywają Mazar-i-Sharif, gdzie dokonują masakry 8000 szyickich Hazarów (ginie też 10 irańskich dyplomatów). 13 września wkraczają do Bamian - stolicy Hazarajatu, faktycznie niezależnego od 18 lat.

W Islamskim Emiracie Afganistanu przystąpiono do wdrażania ustroju opartego na Koranie. Struktura władz nie przypomina zachodnich wzorów. Na czele państwa stoi Omar jako Wódz Wiernych (Amir al-Monimin), który jednak przed podjęciem ważniejszych decyzji zasięga rady zgromadzenia ulemów (jirga). Rząd ma siedzibę w Kabulu, ale Omar wrócił do swej wioski pod Kandaharem. Tam przewodniczy 10-osobowej Najwyższej Radzie (Shura), w skład której wchodzą m.in. ministrowie spraw zagranicznych i wewnętrznych, sprawiedliwości oraz informacji. Dwie inne rady: wojskowa i gabinetowa, działające w Kabulu, podlegają Radzie Najwyższej.

Wzorem w niektórych sprawach była Arabia Saudyjska (prof. A. Rasul Amin pisze wręcz o „ukradkowej arabizacji Afganistanu”). Z królestwa Saudów zapożyczono osławione Ministerstwo Wspierania Cnoty i Zwalczania Grzechu - policję religijną, która stoi na straży dobrych obyczajów. Zgodnie z szariatem wprowadzono obowiązek modlitwy pięć razy dziennie, kary ukamieniowania dla cudzołożnic i obcięcia ręki za kradzież, publiczne egzekucje za zabójstwa. W ślad za wahhabizmem zakazano wykonywania i słuchania muzyki, a także tańców (nawet na weselach). Zakazano gier hazardowych, walk kogutów, puszczania latawców i hodowania gołębi. Zakazano świętowania nowego roku jako zwyczaju pogańskiego. Zakazano publicznych kąpieli i w ogóle jakiegokolwiek eksponowania ludzkiego ciała (policja religijna aresztowała kiedyś pakistańskich piłkarzy za... granie w krótkich spodenkach). Zakazano używania telewizorów, video i magnetofonów. Zakazano (jako przejawu bałwochwalstwa) wykonywania fotografii czy jakichkolwiek podobizn ludzkich. Wprowadzono niespotykany nigdzie w islamie obowiązek noszenia przez mężczyzn brody długości dłoni - kto jej nie ma, jest więziony dopóki broda nie urośnie. Choć Hindusi i Sikhowie mogą praktykować swoją religię, to musza na odzieży nosić wyróżniające ich naszywki.

Szczególnie bulwersujące prawa Talibanu dotyczą kobiet. Jak powiedziała wysłanniczka ONZ Radhika Coomaraswamy - wojna przeciw kobietom „szeroko rozpowszechniona, systematyczna i oficjalnie usankcjonowana”. Kobietom zakazano pracy poza domem (za wyjątkiem służby zdrowia, gdzie jednak mogą stykać się tylko z kobietami) - dotknęło to nawet 50.000 wdów wojennych, jedynych żywicielek rodzin. Zamknięto kobietom dostęp do edukacji: 16 czerwca 1998 r. talibowie zamknęli ponad 100 prywatnych szkół żeńskich, wedle ich zasad uczyć mogą się tylko dziewczynki do 8 roku życia a jedynym przedmiotem może być Koran. Kobiety nie mogą nawet wychodzić z domu bez towarzystwa męskich krewnych. Wychodząc na ulicę muszą być od stóp do głów odziane w burki, za ukazanie kostki u nogi lub twarzy są bite przez policję. Separacja płci sprawia, że kobiety nie są leczone przez mężczyzn, gdy brak kobiet-lekarzy.

Bezkompromisowy fanatyzm talibów przyczynił się do ich izolacji na arenie międzynarodowej. Stosunki dyplomatyczne z Talibanem utrzymywały tylko Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Pakistan. Talibowie popadli w konflikty z większością sąsiadów. Przeciw Indiom wspierali muzułmańskich rebeliantów w Kaszmirze, przeciw Rosji - separatystów czeczeńskich (16 stycznia 2000 r. Taliban uznał niepodległość Czeczenii). Także Chiny mogą czuć się zagrożone  działalnością 1600 bojowników Partii Boga w Turkiestanie. Szyicki Iran nie mógł darować talibom masakry w Mazar-i Sharif, po której omal nie doszło do wojny irańsko-afgańskiej. Po atakach al-Kaidy na ambasady USA w Kenii i Tanzanii w sierpniu 1998 r. doszło też do zerwania ze Stanami Zjednoczonymi, od tej pory postrzegającymi talibów jako wroga. 20 sierpnia 1998 r. Amerykanie przeprowadzili atak rakietowy na obozy Ladena. W listopadzie 1999 ONZ nałożyła sankcje na Taliban. W końcu 2000 r. - według „Washington Post” - przedstawiciele USA, Rosji i Indii dyskutowali nad rządem, który powinien zastąpić talibów. 

Ale talibowie też mają sojuszników. W dniach 8-11 kwietnia 2001 r. w Taro Jaba koło Peshawaru miała miejsce niezauważona przez media Międzynarodowa Konferencja Deobandi. Zorganizowana została przez JUI Fazlura Rahmana a udział w niej wzięli przedstawiciele akademii Deobandi (Asad Madni z Jamiat Ulema-i Hindu, Qari Mohammad Usman i Marghoob-ul-Rahman), liczni politycy pakistańscy (m.in. b. szef ISI gen. Hamid Gul), delegacje z Indii, Afganistanu, Wielkiej Brytanii, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Palestyny, Libii, Arabii Saudyjskiej, a nawet Iranu (doradcy prezydenta Khatamiego). Odczytano przesłania mułły Omara, Muammara Kadafiego i ben Ladena. W swych rezolucjach zgromadzenie wezwało do wycofania oddziałów amerykańskich z Arabii Saudyjskiej, do zniesienia  sankcji przeciw Libii, Irakowi i Afganistanowi, do stworzenia muzułmańskiej bloku poza ONZ dla wyzwolenia Palestyny. Fazlur Rahman wołał: „Siły odpowiedzialne za ucisk muzułmanów na Środkowym Wschodzie, w Czeczenii, Kosowie, Bośni, Afganistanie i Kaszmirze powinny wiedzieć, że muzułmanie zaczynają rozumieć ich grę... Zatrzymajcie swą agresję przeciw muzułmanom lub poniesiecie tego konsekwencje.”

II.
Maulana Omar Mohammad: urodzony w Kandaharze ok. 1959 r. W okresie okupacji radzieckiej mudżahedin Ruchu Rewolucji Islamskiej (Harakat-e Islami) Mohammada Nabi Mohammadi. W walkach z Rosjanami stracił oko (wedle legendy, gdy został ranny szrapnelem w oko, wyrwał je, wytarł krew o ścianę i walczył dalej). Do 1994 r. nieznany światu wiejski duchowny, 3 kwietnia 1996 r. został wybrany emirem Talibanu przez zgromadzenie 1200 mułłów w Kandaharze. Według świadków nieśmiały i zamknięty w sobie, nie wypowie zdania nie powołując się na Boga, jada skromnie, śpi na podłodze. Ze swymi czterema żonami mieszka w kompleksie budynków na placu Argri w Kandaharze.

Nikt nie wie, jak wygląda. Zabrania się fotografować, nie udziela wywiadów. Ale, jak odnotował francuski dziennikarz, obdarzony jest niewątpliwą charyzmą: „jego gesty są powolne, chód pełen powagi, nigdy nie podnosi głosu. Emanuje z niego spokój i łagodność... Czas spędza w gronie swoich ludzi. Przy każdym jego pojawieniu się towarzyszy mu gromada uczniów, niektórzy widzą w nim symbol, wyobrażenie, obraz Proroka. Dotykają poły jego okrycia, pokornie proszą o radę, nie ośmielając się kwestionować jego poglądów”. Maulawi Mohammad Omar, Amir al-Mominim - Wódz Wiernych. Twórca i przywódca talibów.

Talibowie zrodzili się z jego sennej wizji. We śnie Prorok wyznaczył Omarowi misję ratowania kraju przed fałszywymi muzułmanami z Kabulu, zjednoczenia Afganistanu pod swoim przywództwem i zaprowadzenie prawdziwie islamskiego porządku. Oczywiście ów sen nie ziściłby się, gdyby nie krwawy chaos, w jakim od kilkunastu lat tonął Afganistan. Choć po odwrocie Armii Radzieckiej postkomunistyczny reżim Nadżibullaha upadł w kwietniu 1992 r., to kraj pogrążył się w wojnie domowej między rywalizującymi komendantami mudżahedinów. Podzielili oni nie tylko prowincje ale nawet dzielnice Kabulu na udzielne księstwa, w których rządziło prawo silniejszego. Przerażeni Afgańczycy pragnęli pokoju i ładu - wszystko jedno jakiego, byle tylko ładu.

Schronienia poszukiwali zagranicą, w Pakistanie, tam zaś ich azylem często stawały się medresy - szkoły koraniczne. W 1996 r. w samym tylko Pendżabie istniało 2512 medres. Organizowane były na ogół pod auspicjami fundamentalistycznych partii (takich jak Jamaat-i-Ulema-Islam Fazlura Rahmana), finansowała zaś je Arabia Saudyjska. Bodaj najważniejszym było seminarium dla 8000 studentów w Karaczi, prowadzone przez maulanę Mohammeda Yusufa Binnori. W sześcioosobowym kierownictwie Talibanu trzech liderów jest absolwentami tej szkoły, być może uczęszczał do niej też sam Omar. Ten były partyzant Harakat-i Inquilab-i Islami (Ruchu Rewolucji Islamskiej) Nabiego Mohammadi, który w walkach z Sowietami stracił oko, znalazł się tam podobnie jak kilka tysięcy innych mudżahedinów. Rozczarowany korupcją liderów stał się „talibem” - poszukującym (prawdy), jak w muzułmańskiej tradycji nazywano uczniów szkół koranicznych.

Na talibów zwrócił uwagę gen. Nasrullah Babar z pakistańskiego MSW. Jako zorganizowana siła pojawili się w 1993 r., pierwsze ich grupy były szkolone przez policję graniczną z prowincji Beludżystan. Pakistański wywiad dotąd angażował się w popieranie pusztuńskiego fundamentalisty Gulbuddina Hekmatyara, jednak w listopadzie 1994 r. z inicjatywy Benazir Bhutto talibowie zostali wykorzystani do patrolowania szlaków karawanowych. Otrzymawszy finansowe i logistyczne wsparcie (wg niektórych źródeł wartości 70 mln dolarów miesięcznie!) od Pakistanu i Arabii Saudyjskiej wyruszyli na podbój Afganistanu.

Zwycięski marsz talibów zaczął się w miasteczku Doorahi na peryferiach Kandaharu, skąd przenieśli się do Spin Boldak. Posuwali się naprzód niczym lawina, nie napotykając większego oporu. Często zajmowali tereny bez walki, wchodząc do wsi z Koranem nad głową. U ludności zyskiwali szacunek ascetycznym trybem życia. Jeden z korespondentów opisywał, jak talibowie odmówili uczestniczenia w wydanym na ich cześć wystawnym posiłku - tłumaczyli, że wystarczy im chleb i herbata. Pozyskując lokalnych komendantów opanowali 14 południowych i centralnych prowincji. Tylko o Farah i Nimroz musieli w 1995 r. toczyć walki, przejściowo też mudżahedini wypchnęli talibów z Zabul i części Hilmand. W ciągu niespełna sześciu miesięcy, zanim docierają do przedmieść Kabulu, siły Talibanu rosną z 2500 do ponad 30.000 bojowników. W listopadzie 1996 r. żołnierze Omara wkroczyli do Kabulu. Ostatni komunistyczny dyktator Najibullah został wykastrowany i powieszony na lufie czołgu.

W świecie coraz głośniejszym echem odbijały się ekscesy talibów. Szariat (prawo koraniczne) uzyskał niezwykle rygorystyczną interpretację. Kobiety zostały zepchnięte do podrzędnej pozycji, uniemożliwiono im na przykład pracę poza domem (mimo katastrofalnych skutków ekonomicznych). Mężczyznom nakazano noszenie bród. Zakazano używania zachodniej technologii: telewizji, filmu, fotografii. Karę śmierci stosowano pod byle pretekstem. Szczególne oburzenie wywołało zniszczenie - jako „pogańskich” - bezcennych posągów Buddy.

Czym kierują się talibowie w swym bezprzykładnym fanatyzmie, który każe im rzucać wyzwanie całemu światu? Wbrew potocznemu mniemaniu ideologią Talibanu nie jest ortodoksyjny islam. Talibowie są Pusztunami i swoją religię nasycili ethosem tego wojowniczego ludu - pasztunwali. Ekstatyczny kult honoru, bezwarunkowa lojalność wobec swojego klanu, pogarda śmierci - oto jego cechy. Jak pisał pusztuński poeta: „Ci, którzy padli w boju, nie są martwi i już nie umrą, i nie pokona ich starość”. Po okresie dominacji Tadżyków takich jak Massud talibowie nadali na powrót Afganistanowi pusztuński charakter: cały program radiowy nadawany jest w języku paszto, używanie perskiego jest wręcz zakazywane. „Kiedy śpiewają pieśni patriotyczne, zawsze śpiewają w paszto”, zauważył jeden z obserwatorów.

Religia talibów nie tylko z powodu tego etnicznego kolorytu odbiega od „prawowiernego” islamu. Większość medres, z których wywodzili się talibowie, pozostawała pod wpływem muzułmańskiej akademii w Deobandzie, która łączyła ortodoksyjny sunnityzm wahabitów (będący religią panującą w Arabii Saudyjskiej) z mistycznym sufizmem. Sufizm, stosunkowo mało znana odmiana religii muzułmańskiej, odrzuca kojarzoną z islamem fatalistyczną bierność. Sufickie bractwo Naghszbandija (bardzo popularne w Afganistanie) propagowało polityczne zaangażowanie swych wyznawców - działali oni w Dagestanie, Czeczenii, Kurdystanie, nawet w Bośni. Od adepta nie wymagano ascezy lecz życia w społeczeństwie, umiejętności dostosowania się i równocześnie wewnętrznego rozwoju (czy nie przypomina nam to nieco terrorystów z 11 września, którzy nie stronili od alkoholu a nawet odwiedzali bary ze striptizem?).

Również wewnętrzna organizacja Talibanu wydaje się opierać na wzorach bractw sufickich, z ich bezwzględnym posłuszeństwem ucznia (murida) wobec mistrza (murszida). Ścisłe kierownictwo ruchu stanowi sześcioosobowa Wewnętrzna Rada z mułłą Omarem na czele: maulawi (mędrcy) Mohammed Rabbani, Ehsanullah, Abbas, Mohammad i Pasanaj. Działa ona poprzez Najwyższą Radę, którą tworzy 30-40 duchownych skupionych wokół medres Kandaharu i Quetty. Loja Dżirga - Wielka Rada złożona z 1500 ulemów - służy faktycznie tylko do legitymizowania decyzji kierownictwa.

Jak dotąd taka struktura zapewniała talibom monolityczną wprost jedność. Czy w obliczu konfrontacji z USA jedność ta pęknie? Wielu na to liczy, wyróżniając wśród talibów „liberałów” takich jak Ehsanullah. Tego typu kalkulacje mogą jednak okazać się błędne, gdyż przykładają współczesne zachodnie normy do ludzi o mentalności średniowiecznych mistyków.

III.
Taliban promieniuje na sąsiednie kraje, m.in. na Uzbekistan i Tadżykistan. Najbardziej znany jednak pozostaje Tehrik-i-Taliban Pakistan (Ruch Talibów Pakistanu) - grupa odpowiedzialna m.in. za uprowadzenie i zabójstwo polskiego geologa Piotra Stańczaka. Talibowie pakistańscy długo pozostawali w cieniu mułły Omara - emira talibów Afganistanu. Ich działalność ograniczała się do wspierania afgańskich braci. Sytuacja zaczęła zmieniać się od 2002 r., gdy armia pakistańska zaczęła prowadzić operacje wojskowe na tzw. Terytoriach Plemiennych - cieszącym się autonomią pograniczu z Afganistanem. Zazdrośnie strzegące tradycyjnych swobód miejscowe plemiona podniosły wówczas broń przeciw siłom rządowym, wszczynając wojnę podjazdową. Ich działania, początkowo rozproszone, stopniowo były konsolidowane. Z rąk talibów zginęło co najmniej 200 opornych przedstawicieli starszyzny plemiennej. Rebelia wybuchła gwałtownym płomieniem po trzęsieniu ziemi, jakie nawiedziło Pakistan w październiku 2005 r. Fundamentalistom z Tehrik-e-Nafaz-e-Shariat-e-Mohammadi (Ruchu na rzecz Ustanowienia Prawa Islamskiego) udało się przekonać ludność, że to kara za grzechy i w 2007 r. opanowali dystrykt Swat, odbity po zaciętych po walkach przez wojska rządowe. W grudniu 2007 r. w zamachu zginęła była premier Pakistanu Benazir Bhutto, o co władze oskarżyły talibów (aczkolwiek oni sami ten zarzut odrzucili).

Różne frakcje pakistańskich talibów postanowiły się zjednoczyć i 14 grudnia 2007 r. wydane zostało oświadczenie o utworzeniu Tehrik-i-Taliban. Ruchem kieruje 40-osobowa shura (rada) reprezentująca talibów z Terytoriów Plemiennych (FATA) oraz północno-zachodnich prowincji Swat, Bannu, Tank, Lakki Marwat, Dera Ismail Khan, Kohistan, Buner i Malakand. Na czele shury stanął 34-letni Baitullah Mehsud z Południowego Waziristanu, wbrew nazwie Ruchu (Talib oznacza studenta muzułmańskiej medresy) wojownik pozbawiony jakiegokolwiek wykształcenia. Jego zastępcami są Maulana Hafiz Gul Bahadur i Maulana Faqir Mohammed. Liczebność sił Ruchu oceniana jest na 30-35 tysięcy bojowników. Cele, jakie postawiła Rada Tehrik, to usunięcie wojsk rządowych z Terytoriów Plemiennych, ustanowienie na tym obszarze szariatu i prowadzenie wojny z siłami NATO w Afganistanie.

Tekst pochodzi z w 2002 r.

fot. dreamstime

Czytany 8842 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04