wtorek, 22 listopad 2011 06:19

Jarosław Butakow: Unia Euroazjatycka - zagrożenia i perspektywy

Oceń ten artykuł
(1 głos)

euroasiat_lornetgeopolityka  Jarosław Butakow

Istnieje niebezpieczeństwo, że urzędniczy entuzjazm, dotyczący euroazjatyckiego projektu, w niektórych krajach okaże się jedynie powodem do tworzenia nowych biurokratycznych struktur, z odpowiednim budżetem, które w rzeczywistości nie będą zajmować się niczym pożytecznym, i które nie będą odpowiedzialne za nic istotnego. Stanowi to zatem największe zagrożenie, czyhające na Unię Euroazjatycką już w początkowym stadium jej powstawania. W porównaniu z nim, żadne zewnętrzne działania przeciw utworzeniu tej Unii, pod względem realnych zagrożeń, w żaden sposób nie mogą się równać.

Bez wątpienia październik 2011 roku zapisze się w historii jako moment gwałtownego odrodzenia idei poradzieckiej integracji, po raz kolejny zainicjowanej przez czołowych polityków przestrzeni postradzieckiej. Na początku października, na łamach gazety „Izwiestija”, został opublikowany programowy artykuł Władimira Putina zatytułowany „Nowy projekt integracyjny dla Eurazji – przyszłość, która rodzi się dziś”. 17 października ten sam dziennik zamieścił artykuł prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenki „O losach naszej integracji”.

Za słowami poszły czyny. 18 października, na spotkaniu szefów rządów krajów Wspólnoty Niepodległych Państw w Petersburgu, ośmiu z jedenastu premierów podpisało pierwszy pakiet z trzydziestu ważnych gospodarczych porozumień, nazwanych przez media „umową w sprawie strefy wolnego handlu”. Porozumienia pomiędzy Rosją, Ukrainą, Białorusią, Kazachstanem, Armenią, Mołdawią, Kirgistanem i Tadżykistanem przewidują bardziej pogłębioną integrację, niż ta, która funkcjonowała w ramach WNP. W jej ramach przewiduje się utworzenie jedynej unii celnej, a także przestrzeni gospodarczej, obejmującej wszystkie wyżej wymienione kraje, a nie jak do tej pory jedynie Rosję, Białoruś i Kazachstan. Jak przekonuje większość ekspertów, wcześniej integracja na taką skalę nie była możliwa do zrealizowania, przede wszystkim z powodu negatywnego nastawienia Ukrainy, która obecnie, w dobie konfliktu z Unią Europejską, zmieniła nieco swoją pozycję.

Wreszcie „Izwiestija”, które stały się głównym głosicielem euroazjatyckiej integracji w jej nowym wymiarze, 25 października zamieściły artykuł prezydenta Kazachstanu Nursułtana Nazarbajewa „Unia Euroazjatycka: od idei ku historii przyszłości”. Jak wiadomo, Nazarbajew to ojciec idei postradzieckiej Unii Euroazjatyckiej. Po raz pierwszy tekst tego artykułu został wygłoszony 29 marca 1994 roku na spotkaniu z wykładowcami i studentami Uniwersytetu Moskiewskiego im. M. Łomonosowa. W późniejszym czasie prezydent Kazachstanu niejednokrotnie wysuwał propozycje inicjatyw integracyjnych, za każdym razem powracając do idei utworzenia Unii Eurazjatyckiej.

Co ciekawe, reanimacja planu postradzieckiej integracji, niezmiennie popularnej wśród niemal wszystkich narodów byłego Związku Radzieckiego, dokonała się w wariancie zaproponowanym aż 17 lat temu przez Nazarbajewa. Właśnie tym sformułowaniem „Unia Euroazjatycka” posłużył się Władimir Putin w swoim artykule, który to dał początek rozmowom na temat perspektyw takiej integracji. Porównując wystąpienia trzech liderów, eksperci zauważają, że wszyscy w dużej mierze wzajemnie się uzupełniają.

Władimir Putin, premier rządu i kandydat na prezydenta Rosji, podkreślając, że Unia Euroazjatycka nie będzie reaktywacją ZSRR, jednocześnie zaakcentował polityczny charakter tej wspólnoty, a także jej rolę na arenie międzynarodowej: „Zakładamy, że Unia Euroazjatycka będzie potężną wspólnotą ponadnarodową, która może stać się jednym z biegunów współczesnego świata […] Zsumowanie zasobów naturalnych, kapitałów, silnego potencjału ludzkiego pozwoli Unii Euroazjatyckiej […] na równi z innymi kluczowymi graczami i regionalnymi strukturami, takimi jak Unia Europejska, Stany Zjednoczone, Chiny, APEC, zagwarantować trwałość rozwoju globalnego”.

Prezydent Białorusi wysunął oskarżenia pod adresem Władimira Putina o przedwyborczy charakter jego wystąpienia: „Czy czasem ta dbałość o wzrost gospodarczy kraju nie jest tylko uświadomieniem sobie przez lidera, pretendującego na fotel prezydencki, że nie będzie on w stanie wzmocnić sytuacji w kraju, działając jedynie od wewnątrz? […] Przedstawiona w artykule strategia integracji jest adresowana nie tylko do elektoratu i do nas, sąsiadów Rosji, ale i do wszystkich światowych centrów wpływów. I tutaj pojawia się blef, na który pozwolić sobie Putin nie powinien, ponieważ otrzymując taki wyraźny sygnał, wszyscy wyciągną dla siebie strategiczne wnioski”. Prezydent Białorusi podkreślił także, że „Integracja nie jest celem samym w sobie. Jest ona instrumentem osiągnięcia najważniejszego celu – poprawy jakości życia naszych obywateli”.

Nursułtan Nazarbajew wyróżnił następujące cechy Unii Euroazjatyckiej jako „wielkiego projektu przyszłości”

1. „Unia Euroazjatycka powinna zostać powołana jako wspólnota gospodarcza, która będzie w stanie stworzyć konkurencję w wymiarze globalnym […] Nie mogą nas zadowolić ani wąska perspektywa zjednoczenia państw, rozwijanych się jedynie na zasadzie „doganiającej modernizacji”, ani rola pozostawania wiecznie peryferyjnym eksporterem zasobów naturalnych dla reszty świata”.

2. Unia Euroazjatycka powinna formułować się jako trwałe ogniwo, jednoczące euroatlantyckie i azjatyckie przestrzenie rozwoju. W sferze gospodarki możemy stać się pomostem, łączącym dynamicznie rozwijające się gospodarki krajów Unii Europejskiej, Wschodniej i Południowo-Wschodniej Azji.

3. Unia Euroazjatycka powinna tworzyć się jako samowystarczalna finansowo wspólnota, która będzie częścią nowego globalnego walutowo-finansowego systemu.

4. Dobrowolny charakter członkowstwa.

5. Konieczność rozwoju szeroko zakrojonej pomocy społecznej.

Nietrudno zauważyć, iż wyżej przytoczone wypowiedzi w pewien sposób wzajemnie się uzupełniają. Tak więc można zaobserwować pewną zgodność poglądów, dotyczącą ważniejszych zagadnień, co nie może nie cieszyć zwolenników integracji w ramach Unii Euroazjatyckiej. Warto zaznaczyć, że wszyscy liderzy uważają, iż Unia powinna powstać na bazie już istniejących gospodarczych i innych wspólnot i nie odcinać się od pozostałych regionalnych organizacji. To znaczy Unia Euroazjatycka to nie imperium, silnie izolujące się od reszty świata i wykluczające inne formy integracji.

I tak Władimir Putin podkreśla, że „Dwie czołowe wspólnoty naszego kontynentu – Unia Europejska i powstająca Unia Euroazjatycka, opierając swoje współdziałanie na zasadach wolnego handlu i zgodności systemów regulujących, w tym także na stosunkach z krajami trzecimi i z innymi strukturami regionalnymi, obiektywnie rzecz ujmując są zdolne rozciągnąć te zasady na przestrzeń od Atlantyku aż po Ocean Spokojny […] Logicznym tego następstwem będzie rozpoczęcie konstruktywnego dialogu na temat zasad współpracy z krajami basenu Oceanu Spokojnego w Azji, z Ameryką Północną i innymi regionami”.

Dwaj pozostali liderzy wyrazili szczególne zainteresowanie współpracą z innymi zintegrowanymi wspólnotami. Dla prezydenta Białorusi ważnym jest utrzymywanie stosunków z Unią Europejską: „W idei utworzenia Unii Euroazjatyckiej nie należy upatrywać próby podziału Europy. Powiem więcej, nie możemy zamykać się w ramach tej integracji. Dla mnie Unia Euroazjatycka jest nieodłączną częścią ogólnoeuropejskiej integracji. Nasza wspólnota została powołana, by stać się czołowym regionalnym graczem, który pomoże ustanawiać stosunki z przodującymi gospodarczymi strukturami na świecie”. Nursułtan Nazarbajew pozostaje zwolennikiem utworzenia Centralno-Azjatyckiej Unii, upatrując w niej przede wszystkim „ogromnych możliwości, by móc samodzielnie rozwiązywać własne problemy, a także by móc wyrównywać poziom socjalno-gospodarczego rozwoju we wszystkich krajach regionu”, co przyczyniałoby się do „poprawy jakości życia obywateli krajów Centralnej Azji i pomogłoby decydować o poważnych problemach, z jakimi boryka się region”.

Nie sposób nie zauważyć, iż w programowym artykule prezydenta Kazachstanu szczególnie mocno podkreślony został moment konieczności społecznej instytucjonalizacji Unii Euroazjatyckiej: „Należy wzmacniać czynnik narodowy w ramach euroazjatyckiej integracji". Mowa tutaj o zwiększeniu ilości euroazjatyckich instytucji społecznych. Na przykład na bazie Rady Przemysłowców Euroazjatyckiej Wspólnoty Gospodarczej można by utworzyć Euroazjatycki kongres przemysłowców i przedsiębiorców. Wskazanym jest, aby trzy kraje, tworzące Unię Celną utworzyły Euroazjatycką izbę handlowo-przemysłową. Nursułtan Nazarbajew wysunął również pomysł, dotyczący utworzenia Euroazjatyckiego zespołu parlamentarnego.

Nie dziwi, że w Kazachstanie, który stał się „praojczyzną” idei powołania Unii Euroazjatyckiej, projekty integracyjne będą szeroko rozwijane i za którymi opowie się elita kraju, wychowana w latach niepodległości. Eksperci zauważają wzrastającą rolę w podejmowaniu państwowych decyzji zastępcy kierownika Administracji Prezydenta Kazachstanu Bagłana Majłybajewa, niedawno wybranego na to stanowisko. Jak przedstawił go dyrektor Centrum Informacyjno-Analitycznego do spraw badań przestrzeni postradzieckiej na Uniwersytecie Moskiewskim Aleksiej Własow, jest to bardzo kompetentny urzędnik, doskonale orientujący się w europejskim kontekście […] silny przywódca i ideolog. Uważa on także, że Nazarbajew posiada „silny i kreatywny zespół, zdolny zagwarantować ideologiczny wzrost Unii Euroazjatyckiej”.

Prezydent Kazachstanu, przewidując nieuniknioną krytykę projektu, zaznaczył w swoim artykule, że „jest w pełni zrozumiałe, iż już teraz w naszych krajach pojawili się zarówno „euroazjatyccy optymiści”, jak i „euroazjatyccy pesymiści”. Polemika między nimi jedynie może pomóc zauważać i sukcesywnie likwidować koszty procesu integracyjnego”.

I rzeczywiście, większość zwolenników wspólnoty nie pała optymizmem co do perspektyw jej rozwoju, biorąc pod uwagę zdawkowy lub czysto formalny stosunek elit wielu postradzieckich krajów, w tym Rosji, względem jakichkolwiek integracyjnych projektów.

I tak, Aleksiej Własow przestrzega: „W tym, że tak bardzo śpieszymy się wyznaczyć miejsce dla każdej biurokratycznej struktury w powstającej Unii Euroazjatyckiej, jest coś nie w porządku, jakiś konwulsyjny pośpiech. Blitzkriegu tak czy inaczej nie będzie, dopóki nie udowodnimy, że Unia Euroazjatycka 2 to zdolna przetrwać, jako funkcjonująca, na jasno określonych zasadach, struktura integracyjna”. I właśnie w tym kontekście, jak zauważa politolog, od prezydenta Kazachstanu można uczyć się „umiejętności myślenia strategicznego”, jako że „tworzy on krąg perspektywicznych zadań, czy to dla zespołu parlamentarnego, czy w ramach nowej polityki finansowej”.

Istnieje niebezpieczeństwo, że urzędniczy entuzjazm, dotyczący euroazjatyckiego projektu, w niektórych krajach okaże się jedynie powodem do tworzenia nowych biurokratycznych struktur z odpowiednim budżetem, struktur, które w rzeczywistości nie będą zajmować się niczym pożytecznym i które nie będą za nic istotnego odpowiedzialne. Stanowi więc to największe zagrożenie czyhające na Unię Euroazjatycką już w początkowym stadium jej powstawania. W porównaniu z nim, żadne zewnętrzne przeciwdziałanie utworzeniu Unii Euroazjatyckiej, pod względem realnych zagrożeń, w żaden sposób nie może się mu równać.

Instytucjonalizacja przyszłej Unii Euroazjatyckiej, zaproponowana przez Nazarbajewa, stymuluje szeroko zakrojoną inicjatywę społeczną. Idea integracji już od dwudziestu lat jest żywa. Jest ona popierana przez większość obywateli ważniejszych krajów postradzieckich. Jak słusznie zauważył politolog S. Czerniachowski, to wsparcie narodu, o którego konieczności w swoim artykule mówi prezydent Kazachstanu, jest już najpewniejszym czynnikiem integracyjnym. Teraz najważniejszym jest, aby go wykorzystać.

O tym, że Unia Euroazjatycka, w przypadku trafnego wyboru strategii będzie zdolna stać się wspólnotą o znaczeniu światowym, a także zmieniać przywykłe granice makroregionów na świecie, świadczą odzewy dotyczące inicjatywy jej utworzenia. Zainteresowanie w tej kwestii można zauważyć na przykład ze strony Aten.

Lider partii Front Patriotyczny Grecji Stavros Vitalis oświadczył, że „Grecja powinna wystąpić z Unii Europejskiej i ogłosić wejście do Unii Euroazjatyckiej”. Następnie rozwinął on swoją wizję perspektyw dla kraju w tej wspólnocie: „Nawiązując przy tym silnie stosunki z Serbią. Wymienię bardziej konkretnie gospodarczy podtekst takich działań:

1. Udostępnić Rosji strefę wolnego handlu w mieście, które będzie wybrane na drodze wspólnej decyzji. Dla nas, Greków, najlepszym rozwiązaniem byłby wybór Salonik.

2. Wystąpić ze strefy euro, przywrócić walutę drachmę, przywiązać ją do rosyjskiego rubla.

3. Usunąć wszystkie przeszkody jakie stoją na drodze rosyjskim inwestycjom, zapewnić swobodne przemieszczanie się rosyjskich obywateli na terytorium Grecji.

4. Wypracować między Rosją a Grecją wertykalną integrację w stosunkach handlowo-gospodarczych. Na koniec, zapewnić wsparcie dla rosyjskich energetycznych projektów dotyczących transportu zasobów energetycznych w stronę Europy”.

Przy czym Stavros Vitalis poruszył także kwestię obrony kraju, proponując między innymi:

„1. Rozmieszczenie rosyjskich elementów systemu obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej na terenie wszystkich wysp Morza Egejskiego. 

2. Zapewnienie stałego postoju rosyjskiej floty w portach wysp Morza Egejskiego, starając się jednocześnie otrzymać na to zgodę od NATO. 

3. Rozpoczęcie wspólnej produkcji nowoczesnych systemów zbrojnych. W tym miejscu chciałbym szczególnie podkreślić, iż rosyjskimi, czy natowskimi systemami obronnymi zainteresowana jest przede wszystkim większość załogi greckich sił zbrojnych”. 

Front Patriotyczny Grecji jest jedną z ważniejszych pozarządowych opozycyjny sił w kraju. Jak widać, Unia Euroazjatycka, z jądrem w postaci Rosji, jest w stanie stać się centrum, przyciągającym te nacje, które nigdy wcześniej nie wchodziły w skład rosyjskiego (radzieckiego) imperium.

Eksperci zauważają także przeszkody w realizacji idei tak szerokiej integracji. I tak na przykład, Armenia na czele z prezydentem S. Sarkisjanem skłonna jest przyłączyć się do Unii Euroazjatyckiej, nie granicząc z krajami, które podpisały w Petersburgu pakiet gospodarczych porozumień. Jest ona odcięta od Rosji terytorium Gruzji (wrogiej Rosji) i Azerbejdżanu (wrogiej Armenii i nie wchodzącej w skład „strefy wolnego handlu” WNP). Co więcej, jak podkreśla P. Dallakjan z Instytutu społeczno-ekonomicznych i humanistycznych badań Czarnomorsko-Kaspijskiego regionu: „Unia Euroazjatycka bez Zakaukazia jest w sensie ekonomicznym niepełnowartościowym organizmem”. Ekspert z Azerbejdżanu A. Abasow wypowiada się na ten temat mniej sceptycznie: „Nie tylko Rosja, ale także i takie giganty jak Chiny, czy Indie są pozbawione przyszłości poza wspólnotami integracyjnymi, zrzeszającymi wiele krajów, które uwzględniają przynajmniej kryterium terytorialnej bliskości. Jednak, czy Rosja posiada wystarczające zasoby, aby rozwinąć ideę takiej integracji? Sądzi się, że Unia Euroazjatycka w najlepszym wypadku zamknie się w ramach tych postradzieckich krajów, które nawet i bez Unii skłonne są raczej ku powściągliwej integracji”.

Wiele osób wyraża zwątpienie co do wysuwanych analogii byłych terytoriów postradzieckich do Unii Europejskiej. Oleg Niemienski z Instytutu slawistyki Rosyjskiej Akademii Nauk, wyrażając zdawkowy optymizm jednocześnie słusznie przestrzega przed podobnymi, zbyt pochopnymi porównaniami: „Nie jest stosowne mówić o możliwości całkowitej integracji w najbliższej przyszłości, w szczególności jeśli weźmie się pod uwagę oczywisty kryzys Unii Europejskiej”. Jednak w tym miejscu można się sprzeciwić, ponieważ Unia Europejska początkowo próbowała zjednoczyć przestrzeń, która nigdy, w żadnej z historycznych epok nie tworzyła politycznej całości. Mówiąc o Unii Euroazjatyckiej, mamy na myśli przestrzeń sukcesywnie przechodzącą z jednego imperium do drugiego. Jeden z aksjomatów doświadczenia geopolitycznego, sformułowany przez Euroazjatów w latach dwudziestych minionego stulecia, mówi właśnie o tym, że przestrzeń ta z reguły bywa ściśle powiązana, jeśli chodzi o kwestie polityczne.

Spójrzmy, czy zdołają zarówno przywódcy, jak i społeczeństwa naszych państw czynami zwalczyć sceptycyzm, w pełni zrozumiały po upływie 20 lat częstych, lecz płonnych oświadczeń wielu liderów o podobnej integracji. Podkreślmy raz jeszcze: wiele zależy od narodu. To znaczy, wiele zależy od nas. Tak więc nie będziemy się jedynie przyglądać, będziemy działać. Utworzenie instytutów Unii Euroazjatyckiej, w dużym stopniu będzie dziełem społecznej inicjatywy. W tej kwestii, aż prosi się o dyskusję na temat tego, jak będą funkcjonować polityczne instytuty tworzącej się Unii Euroazjatyckiej, do których powoływania dobrze byłoby wykorzystać doświadczenie wszystkich krajów, obiektywnie zainteresowanych tym projektem.

Tłumaczenie: Justyna Matyjek

Materiał pochodzi z serwisu win.ru win_ru_100

Czytany 10069 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04