poniedziałek, 29 lipiec 2013 08:06

Janusz Tomaszewski: Traktatowi sojusznicy USA w regionie Azji i Pacyfiku

Oceń ten artykuł
(4 głosów)
eaglegeopolityka  Janusz Tomaszewski kwartalnik Bezpieczeństwo Narodowe

Ogłoszony przez amerykańską administrację strategiczny zwrot ku Azji i Pacyfikowi wiąże się z koniecznością wzmocnienia istniejących sojuszy z Australią, Filipinami, Japonią, Koreą Południową i Tajlandią. Każdy z tych sojuszników wymaga od Stanów Zjednoczonych odrębnego podejścia, uwzględniającego cele i specyfikę danego państwa. Zacieśnienie tych relacji umożliwi USA skuteczniejsze stawianie czoła szeregowi problemów i wyzwań na tym obszarze – od zagrożenia stwarzanego przez nieobliczalną Koreę Północną, przez roszczenia terytorialne Chin, aż po działalność ekstremistów w Azji Południowo-Wschodniej.

Stany Zjednoczone ogłaszając w 2011 r. „strategiczny zwrot” ku regionowi Azji i Pacyfiku nie stanęły przed koniecznością radykalnej przebudowy swojej sieci sojuszy. Wprost przeciwnie – jedyne państwa, poza tymi skupionymi w NATO, które USA są traktatowo zobligowane chronić w razie zbrojnej napaści, znajdują się właśnie w tym rejonie świata [1]. Do tych traktatowych sojuszników zaliczają się Australia, Filipiny, Korea Południowa, Japonia i Tajlandia. Nie oznacza to jednak, że inne państwa Azji i Pacyfiku są traktowane z mniejszą uwagą – zwraca choćby uwagę istotne znaczenie Singapuru w amerykańskiej polityce. Należy przy tym pamiętać, że z rożnych przyczyn – takich jak historyczne zaszłości, wzajemna nieufność czy odmienność interesów – w tym regionie nie istnieją wielostronne sojusze wojskowe. Wprawdzie podczas zimnej wojny powstała Organizacja Paktu Azji Południowo-Wschodniej (Southeast Asia Treaty Organization, SEATO), jednak została rozwiązana w 1977 r., po nieco ponad dwudziestu latach istnienia.

Ponadto Stany Zjednoczone nieustannie angażują się w działalność regionalnych organizacji i instytucji – są m.in. jednym z założycieli wspólnoty Gospodarczej Azji i Pacyfiku (Asia-Pacific Economic Cooperation), powstałej w 1989 r. USA uczestniczą również w obradach Forum Regionalnego Stowarzyszenia Narodów Azji Południowo-Wschodniej (Association of South-East Asian Nations Regional Forum) [2]. W 2011 r. Barack Obama – jako pierwszy amerykański prezydent – wziął udział w Szczycie Azji Wschodniej w Indonezji [3], a rok później uczestniczył w następnym szczycie, odbywającym się w Kambodży. Obecnie USA są mocno zaangażowane w utworzenie Transpacyficznego partnerstwa (Trans-Pacific Partnership) [4], które ma ustanowić strefę wolnego handlu między zaangażowanymi w tę umowę państwami.

Najważniejsze wyzwania polityki bezpieczeństwa USA w regionie

Stany Zjednoczone mają szereg celów i wyzwań z nimi związanych w regionie Azji i Pacyfiku. Do tych pierwszych można zaliczyć utrzymanie pokoju i stabilności w regionie, swobody żeglugi na lokalnych akwenach oraz wolności handlu. Natomiast wyzwania z nimi związane można podzielić na cztery grupy.

Pierwsza z nich jest związana z Koreą Północną. Tutaj na pierwsze miejsce wysuwa się program nuklearny tego państwa, powiązany z projektem rozwoju rakiet balistycznych. Północnokoreański reżim przeprowadził dotychczas trzy próby nuklearne, z czego ostatnia miała miejsce w lutym 2013 r. Dwa pierwsze testy nie spełniły raczej oczekiwań władz KRLD. Wprawdzie samo wejście w posiadanie przez Koreę Północną broni atomowej zostało przyjęte przez społeczność międzynarodową z dużymi obawami, jednak zaczęły pojawiać się opinie, że przeprowadzone próby nie były do końca udane [5]. Inną kwestią są środki przenoszenia – bardzo duży niepokój wywołało wystrzelenie północnokoreańskiego satelity na orbitę. Udowodniło to, że Korea Północna dysponuje rakietami balistycznymi o zasięgu międzykontynentalnym. Oczywiście, posiadanie takich zdolności nie równa się jeszcze możliwości uzbrojenia rakiety balistycznej w głowicę atomową, ale świadczy o istotnym postępie inżynierów KRLD. Co równie ważne dla USA, Korea Północna od lat współpracuje z Iranem, zarówno w obszarze programów nuklearnych obu państw, jak i przy rozwoju rakiet balistycznych.

Nieustannie istnieje ryzyko wybuchu wojny na Półwyspie Koreańskim. Wprawdzie od czasu śmierci Kim Dzong Ila nie miały miejsca żadne bezpośrednie zbrojne prowokacje, jednak reżim w Phenianie nie zrezygnował z agresywnej retoryki względem południowego sąsiada. Nie można również zapomnieć o groźbie innego typu – rozpadzie Korei Północnej. Specyfika KRLD powoduje, że świat zachodni nie dysponuje praktycznie żadnymi sprawdzonymi informacjami na temat sytuacji wewnątrz tego państwa. Wprawdzie wydaje się, że Kim Dzong Un zdołał umocnić swoją pozycję od momentu przejęcia steru rządów, jednak faktyczny obraz stosunków wewnątrz władz reżimu pozostaje niejasny dla społeczności międzynarodowej. Ewentualny rozpad KRLD tworzy niewiadomą, jeśli chodzi o potencjalną reakcję najbardziej zainteresowanych podmiotów – Chin, Korei Południowej, Japonii oraz USA.

Druga grupa wyzwań tyczy się roszczeń terytorialnych Chin, które ogniskują się na dwóch akwenach – Morzu Południowochińskim i Morzu Wschodniochińskim. Spory na tym pierwszym akwenie angażują większość państw tam skupionych. Jednym z obszarów spornych pozostają Wyspy Paracelskie, których terytorium zajmują Chiny, jednak prawa do nich przypisują sobie również Tajwan i Wietnam. W ostatnich latach jako poważniejszy można określić spor o archipelag wysp Spratly, do którego pretensje zgłaszają, oprócz ChRL, Tajwanu i Wietnamu, również Filipiny i Malezja oraz – w najmniejszym stopniu – Brunei. Nieoczekiwanie najgorętszym sporem terytorialnym w 2012 r. okazał się jednak ten dotyczący wysp Senkaku (przez Chińczyków zwanymi Diayou) na Morzu Wschodniochińskim, toczony między Chinami a Japonią. Roszczenia do tego terytorium zgłasza także Tajwan. Na spory te nakłada się ponadto intensywna chińska polityka zbrojeniowa, której rzeczywiste rozmiary nie są w pełni znane. Odrębnym zagadnieniem pozostaje cały czas niezależność Tajwanu. Status i przyszłość tego państwa, nieuznawanego oficjalnie zarówno przez ChRL, jak i Stany Zjednoczone, pozostaje pod znakiem zapytania. W ostatnich latach nastąpiła poprawa nieformalnych relacji chińsko-tajwańskich, związana z objęciem władzy w Tajpej przez prezydenta Ma Ying-Jeo. Nie zmienia to jednak faktu, że nieustannie w kierunku Tajwanu wycelowanych jest około 1100 chińskich rakiet [6].

Ostatnim problemem jest zagrożenie ekstremizmem. Najpoważniejsze rozmiary przyjął on na Filipinach i Indonezji – wystarczy wspomnieć atak terrorystyczny na Bali w 2002 r. Obecnie międzynarodowe zagrożenie ze strony tych organizacji zostało zmniejszone dzięki intensywnym działaniom podjętym przez władze obu państw, częściowo przy wsparciu USA [7]. Region ten zmaga się także z wyzwaniami, jakie tworzą zbrojne ruchy separatystyczne. Oprócz tych skupionych na Filipinach i w Indonezji, warto tu wspomnieć o Tajlandii, która zmaga się z separatystami na południu kraju.

Australia

Australia jest jednym z najstarszych i najwierniejszych partnerów Stanów Zjednoczonych w dziedzinie bezpieczeństwa. Oba kraje łączy sojusz obronny, podpisany w 1951 r. wspólnie z Nową Zelandię, noszący nazwę ANZUS, od akronimów nazw państw wchodzących w jego skład [8]. Australijski premier John Howard w 2001 r. powołał się właśnie na ANZUS, deklarując wsparcie dla USA po zamachach z 11 września. Wojska Australii wspierały Amerykanów zarówno podczas operacji w Afganistanie, jak i w Iraku. W Białej księdze bezpieczeństwa z 2009 r.[10]. Australia za swój najważniejszy cel bezpieczeństwa uznała – zaraz po ochronie australijskiego terytorium przed bezpośrednim atakiem – zapewnienie bezpieczeństwa i stabilności w swoim bezpośrednim otoczeniu, czyli w Oceanii oraz w obszarze Indonezji. Za kolejny żywotny interes uznano bezpieczeństwo i stabilność regionu Azji i Pacyfiku [11]. Podkreślono przy tym kluczowe znaczenie obecności Stanów Zjednoczonych dla wypełnienia tego ostatniego celu, w tym konieczność utrzymania odpowiedniej liczby amerykańskich wojsk w regionie. Australijski dokument zakłada ponadto, że wojska Australii są w stanie samodzielnie obronić kraj, natomiast wsparcie ze strony Stanów Zjednoczonych byłoby konieczne w razie ataku potęgi, której potencjał militarny przewyższa australijskie zdolności obronne [12]. W 2012 r. premier Judy Garland zapowiedziała, że przyspieszone zostaną prace nad nową Białą księgą bezpieczeństwa, która tym samym zostanie opublikowana w pierwszej połowie 2013 r., czyli o rok wcześniej, niż pierwotnie zakładano [13]. Argumentowano to istotnymi zmianami, które zaszły zarówno w samej Australii, jak i na arenie międzynarodowej.

Australijskie siły zbrojne liczą 56,5 tys. żołnierzy. Choć nie jest to imponująca liczebność jak na warunki regionu (dla porównania Malezja, kraj znacznie biedniejszy i posiadający o jedną trzecią więcej ludności niż Australia, dysponuje 109-tys. armią), to jednak wojsko Australii wyprzedza technologicznie większość państw Azji i Pacyfiku. Przewaga w wyposażeniu będzie się zapewne utrzymywać, bowiem australijskie władze planują w przyszłości m.in. zakup 100 samolotów F-35 (na razie zamówiono 14 maszyn tego typu [14]). również doświadczenie przemawia za australijskimi wojskami – państwo to brało bowiem udział w licznych operacjach międzynarodowych. Miało to jednak także swój negatywny wydźwięk, bowiem pojawiły się głosy, że położono przez to zbyt wielki nacisk na ekspedycyjność sił zbrojnych kosztem obniżenia potencjału obronnego Australii [15]. W 2011 r. ogłoszono, że w australijskiej bazie Darwin będzie rotacyjnie stacjonować 2,5 tys. żołnierzy amerykańskiej piechoty morskiej. Ponadto ustalono, że siły powietrzne USA będą miały większy dostęp do baz australijskiego lotnictwa na północy kraju [16]. Pojawiły się również doniesienia, że Stany Zjednoczone mogą ulokować bazę swego lotnictwa na Wyspach Kokosowych, terytorium zależnym od Australii. Koncepcje rozmieszczenia tam amerykańskich jednostek są związane z niepewnością co do przyszłej obecności wojsk USA na wyspie Diego Garcia na Oceanie Spokojnym, gdzie dzierżawa amerykańskiej bazy kończy się w 2016 r. Australijski minister obrony Stephen Smith stwierdził, że obecnie nie są toczone bezpośrednie rozmowy na temat obecności sił USA na Wyspach Kokosowych, ale nie wykluczył powstania takiej bazy w przyszłości [17].

Australia stara się zachować dobre stosunki z Chinami, choć czasem dochodzi do dyplomatycznych zatargów [18]. Dobrą ilustracją tej polityki „niedrażnienia” były rozważania na temat potencjalnego zmodernizowania australijskiego portu Stirling, aby umożliwić tam cumowanie lotniskowcom floty USA. Mimo że temat ten został podjęty nie przez przedstawicieli władz Stanów Zjednoczonych, ale przez Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych (Center for Strategic & International Studies) – amerykański think-tank – zobligowany do odpowiedzi na tę propozycję poczuł się minister obrony S. Stephen. Zadeklarował on, że w Australii nie będzie baz wojskowych USA [19]. To oświadczenie miało być raczej czytelnym przekazem dla ChRL, że zacieśnienie australijsko-amerykańskiej współpracy wojskowej nie jest wymierzone w Państwo Środka. Australia zapowiedziała pod koniec 2012 r. zamiar przeprowadzenia wspólnych manewrów wojskowych z Chinami. Nie wykluczyła przy tym udziału wojsk amerykańskich w tych ćwiczeniach [20].

Australijskie władze aktywnie zaangażowały się w światową walkę z terroryzmem, co było m.in. efektem śmierci 88 Australijczyków w zamachach bombowych na indonezyjskiej wyspie Bali w 2002 r. Organizacja Dżimah Islamija, która przeprowadziła ten zamach, dokonała również ataku na australijską ambasadę w Indonezji w 2004 r. Deklarowanym celem tego ugrupowania – powiązanego z Al-Kaidą – jest ustanowienie kalifatu na obszarze archipelagu Malajskiego [21]. W celu zwalczenia tej organizacji, Australia rozpoczęła bliską współpracę z Indonezją, jak również zawarła porozumienia w sprawie polityki antyterrorystycznej z kilkoma innymi państwami Azji Południowo-Wschodniej [22].

Filipiny

Podstawą amerykańsko-filipińskiego sojuszu jest traktat obronny z 1951 r. W wyniku wypowiedzenia w 1991 r. przez Senat Filipin umowy dotyczącej istnienia baz USA na terytorium tego państwa, rok później amerykańskie wojsko zamknęło swoje ostatnie placówki na Filipinach [23]. W 1999 r. weszło jednak w życie porozumienie regulujące status oraz zasady obecności amerykańskich wojsk (Visiting Forces Agreement) na filipińskim terytorium, które umożliwiło dalszą współpracę obu państw w dziedzinie wojskowej. W 2011 r. Filipiny i Stany Zjednoczone wydały w Manili deklarację, w której potwierdziły swoje wzajemne zobowiązania wynikające z traktatu obronnego [24]. Filipińskie siły zbrojne, liczące około 125 tys. żołnierzy, uchodzą za stosunkowo słabe [25] i wymagające gruntownej modernizacji [26]. Amerykańskie i filipińskie wojska regularnie przeprowadzają kilka wspólnych ćwiczeń wojskowych rocznie, z których za najważniejsze uważa się manewry o kryptonimie „Balikatan”. Bardzo istotna jest także współpraca obu państw w zakresie zwalczania terroryzmu. Filipiny od kilku lat – wraz z zaognianiem się sporu z Chinami o wyspy Spratly – podkreślają, że są zwolennikami zwiększonej obecności Stanów Zjednoczonych w regionie. Pojawiają się m.in. doniesienia, że filipińskie władze prowadzą z USA rozmowy na temat zwiększonej rotacyjnej obecności amerykańskich wojsk na terytorium Filipin [27]. Należy w tym miejscu wspomnieć o pewnych niejasnościach względem założeń filipińsko-amerykańskiego sojuszu obronnego. Pojawiają się m.in. wątpliwości, czy traktat obliguje USA do przyjścia Filipinom ze zbrojną pomocą w sprawie ewentualnego konfliktu o wyspy Spratly. Niekiedy wskazuje się, że Stany Zjednoczone muszą wesprzeć swego sojusznika jedynie w razie ataku na archipelag filipiński, jednak nie ma wiążącej interpretacji w tej kwestii [28]. Spor Republiki Filipin z ChRL o wyspy Spratly pozostaje obecnie największym wyzwaniem filipińskiej polityki zagranicznej. Oba państwa oskarżają się nawzajem o naruszanie swojego terytorium, a Chiny kilkukrotnie groziły władzom w Manili wprowadzeniem sankcji ekonomicznych. Groźby te były formułowane zazwyczaj w kontekście filipińskich deklaracji o chęci sprzedaży zagranicznym koncernom koncesji na eksploatację złóż surowców naturalnych – głownie ropy naft owej i gazu – na spornym terytorium [29]. W styczniu 2013 r. minister spraw zagranicznych Filipin Albert de Rosario ogłosił, że jego państwo wyczerpało prawie wszystkie możliwości dyplomatycznego i politycznego rozwiązania zatargu z Chinami o Spratly, dlatego też filipiński rząd skieruje ten spor do międzynarodowego trybunału [30]. Mimo że w Filipinach – podobnie jak wśród innych państw regionu – wciąż żywa pozostaje pamięć o japońskiej okupacji w czasie II wojny światowej, władze tego państwa w 2012 r. zadeklarowały, że z zadowoleniem przyjęłyby ewentualne wzmocnienie japońskich Sił Samoobrony [31]. zarówno to oświadczenie, jak i negocjacje w sprawie dostaw japońskiego uzbrojenia – na chwilę obecną rozmowy dotyczą dostaw kutrów patrolowych dla filipińskiej straży przybrzeżnej [32] – stanowią wyraźny sygnał, że Filipiny upatrują w Japonii potencjalną przeciwwagę dla rosnącej potęgi Chin oraz ewentualnego sojusznika w sporach terytorialnych prowadzonych z chińskim mocarstwem. Największym zagrożeniem wewnętrznym Republiki Filipin jest działalność ugrupowań terrorystycznych i separatystycznych, skupionych głownie na południu kraju. Trwające często przez dziesięciolecia zmagania z tymi ruchami stanowiły nieustanne wyzwanie dla władz w Manili. Filipiny coraz lepiej jednak radzą sobie z tymi zagrożeniami dzięki rozwijanej od czasu zamachów z 11 września współpracy ze Stanami Zjednoczonymi w zakresie zwalczania terroryzmu (polegającej głownie na szkoleniu filipińskich sił zbrojnych w tym zakresie) oraz poprzez sukcesywne próby pokojowego rozwiązania poszczególnych konfliktów.

We wspomnianej deklaracji z Manili podkreślono, że USA i Republika Filipin będą kontynuować współpracę w zwalczaniu powiązanych z Al-Kaidą ugrupowań terrorystycznych na południu Filipin. Chodzi tutaj o ugrupowanie Abu Sajjaf i Dżimah Islamija, choć związki tej pierwszej organizacji z Al- Kaidą ocenia się raczej jako luźne [33]. Abu Sajjaf ciągle stanowi realne zagrożenie, jednak znaczenie tej grupy w ciągu ostatniej dekady wyraźnie zmalało, co m.in. stanowi efekt wspomnianej amerykańsko-filipińskiej współpracy. Ponadto pojawiają się doniesienia o konflikcie między tym ugrupowaniem a Narodowym Frontem Wyzwolenia Moro (Moro National Liberation Front, MNLF), co dodatkowo może osłabić Abu Sajjaf [34]. Z kolei Dżimah Islamija, choć jej głównym teatrem działalności jest obecnie Indonezja, operuje również w pewnym zakresie na Filipinach. Ma ona silniejsze powiązania z Al-Kaidą niż Abu Sajjaf, lecz zagrożenie przez nią stwarzane na filipińskim terytorium również zmalało w ciągu ostatnich kilku lat.

Jeszcze inne zagrożenie stanowi Komunistyczna Partia Filipin (PCP), która wraz ze swoim zbrojnym ramieniem, Nową Armią Ludu, została umieszczona przez USA – tak jak Abu Sajjaf i Dżimah Islamija – na liście organizacji terrorystycznych. W 2011 r. liczebność tej organizacji oceniano na 4–4,5 tys. bojowników. W tym samym roku w Norwegii rozpoczęły się rozmowy pokojowe między rządem Filipin a PCP [35].

Narodowy Front Wyzwolenia Moro oraz wywodzący się z niego Islamski Front Wyzwolenia Moro (Moro Islamic Liberation Front, MILF), bardziej radykalny odłam tej organizacji, nie są uznawane przez Stany Zjednoczone za organizacje terrorystyczne. Oba te ugrupowania reprezentują grupę etniczną Moro, wyznającą islam i skupioną w rejonie południowo-wschodniej części wyspy Mindanao. MNLF zawarł w 1996 r. z filipińskimi władzami pokój, dzięki czemu powstał Region Autonomiczny na Muzułmańskim Mindanao. MILF jednak nie złożył broni, oceniając zaakceptowane przez MNLF warunki jako niewystarczające. W październiku 2012 r. filipiński rząd zawarł kolejne już porozumienie z MILF, które ma być krokiem ku trwałemu rozwiązaniu konfliktu [36]. Należy jednak mieć na uwadze, że w przeszłości MILF już kilka razy podpisywał porozumienie z władzami Filipin, które było potem zrywane.

Japonia

Zgodnie z art. 9 japońskiej konstytucji, oktrojowanej przez Stany Zjednoczone po II wojnie światowej, Japonia wyrzekła się wojny oraz posiadania sił zbrojnych. Jeżeli zapis ten traktować literalnie, to państwo to nie mogłoby posiadać jakichkolwiek jednostek o militarnym charakterze. Zgodnie jednak ze stosowaną interpretacją, wspomniany artykuł nie odmawia Japonii prawa do samoobrony, co umożliwia istnienie Sił Samoobrony [37].

Chociaż Siły Samoobrony są relatywnie niewielkie w porównaniu z liczbą ludności Japonii, liczą bowiem niespełna 250 tys. żołnierzy, to warto jednak zwrócić uwagę, że są ponad czterokrotnie większe od wojsk Australii, która uchodzi za jednego z najważniejszych graczy w regionie Azji i Pacyfiku. Pamiętać również trzeba, że Japonia jest szóstym państwem na świecie, jeśli chodzi o wydatki na zbrojenia. Siły Samoobrony uchodzą za najnowocześniejszą armię regionu [38], chociaż ze względu na pacyfistyczne zapisy konstytucji, nie dysponują uzbrojeniem o charakterze ofensywnym. Mają wszakże bardzo silną marynarkę wojenną – noszącą oficjalną nazwę Morskich Sił Samoobrony – co jest konieczne z powodu uzależnienia japońskiej gospodarki od importu surowców drogą morską. Ponadto należy wspomnieć, że Japonia w dziedzinie wojskowości już od kilku lat nie ogranicza się jedynie do kontaktów z USA, ale aktywnie rozszerza współpracę z innymi państwami regionu. Przełomem były przeprowadzone w 2009 r. australijsko-japońskie manewry wojskowe – pierwsze tego typu ćwiczenia Sił Samoobrony z państwem innym niż Stany Zjednoczone [39].

Po zwycięstwie Partii Liberalno-Demokratycznej w wyborach parlamentarnych w grudniu 2012 r., nowy rząd pod przewodnictwem premiera Shinzo Abe zapowiedział zwiększenie wydatków wojskowych o 0,8 proc., co oznacza pierwszy wzrost budżetu obronnego Japonii od 2002 r. Ponadto fundusze przeznaczone na straż przybrzeżną – odgrywającą istotną rolę w ochronie wysp Senkaku – zostaną zwiększone o 1,9 proc. [40]. Rząd zapowiedział również przegląd przyjętych w 2010 r. strategicznych wytycznych w sprawie obronności [41]. Jeszcze w trakcie kampanii wyborczej S. Abe zapowiedział, że ma zamiar znowelizować konstytucję, aby zmienić status prawny Sił Samoobrony i przekształcić je w Narodowe Siły Obronne. Ponadto postulował umożliwienie Japonii prawa do kolektywnej obrony [42]. Trzeba liczyć się z tym, że ewentualna zmiana konstytucji w zakresie wojskowości – niezależnie od tego, jak bardzo uzasadniona – z pewnością wzmocni antyjapońskie nastroje w Chinach i na Półwyspie Koreańskim.

Nawet w razie wejścia tych regulacji w życie, bezpieczeństwo Japonii ciągle będzie mocno związane ze Stanami Zjednoczonymi. Najważniejszą umową międzynarodową, na której opiera się sojusz obu państw, jest Traktat o wzajemnej współpracy i bezpieczeństwie z 19 stycznia 1960 r. Na japońskim terytorium stacjonuje obecnie około 40 tys. amerykańskich wojskowych, z czego blisko połowę stanowią żołnierze korpusu piechoty morskiej. USA i Japonia współpracują również w dziedzinie obrony przeciwrakietowej. We wrześniu 2012 r. ogłoszono, że w Japonii zostanie rozmieszczony drugi radar, mający wykrywać rakiety balistyczne [43]. Amerykańsko-japońska współpraca w tej dziedzinie ma oficjalnie za zadanie chronić terytoria obu państw przez atakiem rakietowym ze strony Korei Północnej. Siłą rzeczy, zaniepokojone tym programem pozostają Chiny, które uważają, że współpraca USA i Japonii w dziedzinie obrony przeciwrakietowej jest skierowana również przeciw Państwu Środka. Wojska USA wspierają czynnie Japonię także w działaniach o pozamilitarnym charakterze – podczas tsunami w 2011 r. w ramach operacji „Tomodachi” uczestniczyło równocześnie do 16 tys. amerykańskich żołnierzy [44].

Największym problemem amerykańsko-japońskiego sojuszu pozostaje kwestia obecności wojsk USA na Okinawie, a szczególnie lokalizacja bazy lotniczej Futenma, usytuowanej w centrum miasta Ginowan. USA i Japonia ustaliły wprawdzie, że przeniosą tę bazę w mniej zaludniony region wyspy w zatoce Henoko, jednak dotychczas nie udało się tego uczynić. W kwietniu 2012 r. oba państwa uzgodniły, że Okinawę opuści 9 tys. amerykańskich żołnierzy piechoty morskiej, którzy zostaną przeniesieni na wyspę Guam, Hawaje oraz do Australii [45], jednak obecnie proces ten znalazł się w impasie m.in. z przyczyn logistycznych i finansowych. Nie można również wykluczyć, że nowy japoński rząd S. Abe będzie szukał innego rozwiązania tej kwestii.

Najpoważniejszym obecnie zagrożeniem militarnym dla Japonii pozostaje Korea Północna, a w szczególności nuklearne aspiracje tego państwa. Wiąże się to z obawami przed rozwojem północnokoreańskiego programu rakietowego. Za każdym razem, gdy reżim w Phenianie zapowiada próbę rakietową – lub też gdy zachodnie agencje wywiadowcze ostrzegają przed taką możliwością – japońskie jednostki obrony przeciwrakietowej stawiane są w stan najwyższej gotowości. Tak było podczas dwóch koreańskich prob. w kwietniu i grudniu 2012 r. Za pierwszą linię obrony Japonii przed atakiem rakietowym służą okręty wyposażone w system Aegis.

W 2012 r. dosyć niespodziewanie zaognił się chińsko-japoński spor o wyspy Senkaku. Japonia oskarżała ChRL o wielokrotne naruszenie jej wód terytorialnych i stosowanie prowokacji, natomiast w Chinach wybuchały antyjapońskie zamieszki. Całej sprawie z niepokojem przyglądają się Stany Zjednoczone, które starają się jednak nie angażować w ten spor. Otwarte pozostaje pytanie, czy ewentualny konflikt zbrojny o te wyspy oznaczałby obligatoryjną interwencję USA w obronie swego sojusznika. Art. 5 Traktatu o wzajemnej współpracy i bezpieczeństwie stanowi bowiem, że sojusznicza pomoc jest konieczna w razie ataku na terytorium administrowane przez Japonię, jednak w Stanach Zjednoczonych trwa dyskusja na temat ewentualnego zaangażowania w obronę wysp Senkaku. Dotychczas w USA nie sformułowano jednoznacznej wykładni tej kwestii [46].

Japonia ma również zatarg terytorialny z Koreą Południową w sprawie wysp Takeshima (koreańskie Dokdo). W sierpniu 2012 r. Korea Południowa odrzuciła japońską propozycję skierowania tego sporu do arbitrażu międzynarodowego. W tym samym miesiącu Dokdo/Takeshima odwiedził Lee Myung-bak, stając się tym samym pierwszym prezydentem Korei Południowej, składającym wizytę na tych wyspach [47], co oczywiście wywołało zdecydowany sprzeciw Japonii. Co ciekawe, wizytę koreańskiego prezydenta można porównać do dwa lata wcześniejszych „odwiedzin” Wysp Kurylskich przez ówczesnego prezydenta Federacji Rosyjskiej Dmitrija Miedwiediewa. Z powodu sporu o Kuryle, Japonia i Rosja ciągle nie podpisały traktatu pokojowego po II wojnie światowej. Kolejne próby zakończenia tego sporu okazują się bezskuteczne, natomiast co pewien czas rosyjskie władze demonstracyjnie ogłaszają, że wzmocnią swoje wojska na Dalekim Wschodzie w celu ochrony Wysp Kurylskich.

Korea Południowa

Półwysep Koreański, podzielony wzdłuż 38. równoleżnika na dwa wrogie państwa, od ponad pół wieku wymaga nieustannej obecności amerykańskich żołnierzy. Ich obecność sankcjonuje Traktat o wzajemnym bezpieczeństwie między Stanami Zjednoczonymi a Koreą Południową, który wszedł w życie w 1954 r.

Z racji nieprzemijającego zagrożenia ze strony Korei Północnej, Korea Południowa zmuszona jest utrzymywać potężne siły zbrojne, liczące 655 tys. żołnierzy. Dodatkowo powołanych pod broń może zostać nawet 4,5 mln rezerwistów. Wojska Stanów Zjednoczonych w Korei Południowej liczą z kolei nieco ponad 25 tys. żołnierzy [48]. Mimo tych dysproporcji między amerykańskim kontyngentem a koreańskimi siłami zbrojnymi, kierownictwo nad tymi ostatnimi w przypadku wojny przypada Amerykanom. Pierwotnie w 2012 r. kompetencja ta miała zostać ostatecznie przekazana Koreańczykom, jednak z powodu zbrojnych prowokacji KRLD, zdecydowano o przesunięciu tego terminu na 2015 r. Cały czas też Korea Południowa jest objęta tzw. parasolem nuklearnym ze strony Stanów Zjednoczonych [49]. W 2012 r. Korea Południowa uzyskała ponadto amerykańską zgodę na zwiększenie zasięgu swych rakiet – z 300 do 800 kilometrów [50]. Koreańczycy chcą również zmodernizować swój system obrony przeciwrakietowej, wprowadzając do służby baterie rakiet Patriot w wersji PAC-3 [51] (obecnie koreańskie siły zbrojne dysponują wersją PAC-2).

Oczywiście, największe zagrożenie dla Korei Południowej stanowi północny sąsiad. KRLD posiada czwartą pod względem liczebności armię świata, dysponującą blisko 1,2 mln żołnierzy – czyli więcej, niż liczą połączone wojska Japonii, Korei Południowej oraz amerykańskich wojsk w regionie Azji i Pacyfiku. Wyposażenie północnokoreańskiej armii jest jednak przestarzałe, pojawiają się również wątpliwości co do jej wyszkolenia i morale [52]. Mimo że KRLD uchodzi za jedno z najbardziej zacofanych technologicznie państw świata, udało jej się dokonać trzech prób nuklearnych. Komunistyczne władze dokonały nawet nowelizacji konstytucji, w której określiły Koreę Północną mianem państwa atomowego. Trudno jest obecnie stwierdzić, na ile ta deklaracja jest zgodna z rzeczywistością. Zapewne dopiero wnioski z obserwacji trzeciego północnokoreańskiego testu nuklearnego mogą udzielić odpowiedzi na to pytanie, określając jednocześnie stopień realnego zagrożenia, jaki stanowi program nuklearny reżimu w Phenianie. Objęcie urzędu prezydenta przez Lee Myung-baka oznaczało odejście Korei Południowej od tzw. słonecznej polityki otwarcia względem KRLD. Zastąpiła ją – wypracowana wspólnie z USA – polityka „strategicznej cierpliwości” [53]. Opiera się ona na czterech filarach: odmowie powrotu do negocjacji sześciostronnych z Koreą Północną do momentu poczynienia przez nią kroków na rzecz denuklearyzacji; poprzedzenia tych rozmów bilateralnymi negocjacjami obu Korei; starań o dokonanie przez Chiny przewartościowania ich sojuszu z KRLD oraz zaostrzaniu sankcji w odpowiedzi na prowokacje ze strony północnokoreańskiego reżimu.

Największym problemem w stosunkach Korei Południowej z ChRL pozostaje sojusz tej ostatniej z Koreą Północną. Bez chińskiej pomocy gospodarczej, reżim w Phenianie nie byłby w stanie skutecznie funkcjonować. Z drugiej strony, Chiny często starały się mitygować KRLD i odwodzić ją od zaostrzania sytuacji międzynarodowej, chociaż z rożnym skutkiem. Państwo Środka zbytnio obawia się konsekwencji, jakie mógłby nieść ze sobą upadek Korei Północnej, aby zrezygnować z tego częstokroć kłopotliwego sojuszu [54]. Łączy się z tym obawa, że ewentualne zjednoczenie Półwyspu Koreańskiego wiązałoby się ze znaczącym wzrostem znaczenia władz w Seulu. Ponadto zagrożenie ze strony KRLD stale angażuje uwagę i zasoby USA na tym państwie, co jest korzystne dla Chin.

Stany Zjednoczone są zaniepokojone niedawnym zaostrzeniem wspomnianego wcześniej japońsko-koreańskiego sporu o wyspy Dokdo/Takeshima. W Korei Południowej ciągle żywa pozostaje pamięć o japońskiej okupacji Półwyspu Koreańskiego, która trwała przez większość pierwszej połowy XX w. Z przeprowadzonych w 2012 r. badań wynika, że aż 62 proc. Koreańczyków ma negatywny stosunek do Japonii [55]. współpraca między tymi krajami w ostatnim czasie również nie układała się zbyt dobrze – Korea Południowa demonstracyjnie zrezygnowała w czerwcu 2012 r. z dwóch porozumień z Japonią dotyczących wymiany informacji na temat programu nuklearnego i rakietowego Korei Północnej oraz współpracy logistycznej przy operacjach humanitarnych [56]. Szansę na poprawę relacji Japonii i Korei Południowej upatruje się w przeprowadzonych w obu krajach w grudniu 2012 r. wyborach – odpowiednio parlamentarnych i prezydenckich. Wkrótce po ogłoszeniu wyniku wyborów w Korei Południowej, prezydent-elekt Park Geun-hye spotkała się ze specjalnym wysłannikiem nowego premiera Japonii. Rozmowom tym towarzyszyła zapowiedź załagodzenia sporów, dzielących oba państwa [57].

Tajlandia

Mimo że SEATO nie istnieje od 1977 r., to właśnie pakt z Manili z 1954 r., który powołał tę organizację do życia stanowi podstawę amerykańsko-tajlandzkiego sojuszu. Prócz tego, za jedno z ważnych ogniw wzajemnej współpracy uznawany jest tzw. komunikat Thanat-Rusk z 1962 r. [58], w którym Stany Zjednoczone uznały niepodległość i integralność Tajlandii za kluczowe dla swoich interesów [59].

W świetle tak długotrwałych relacji zaskakiwać może to, że współpraca obronna między Stanami Zjednoczonymi a Tajlandią oceniana jest jako stosunkowo najmniej rozwinięta spośród wszystkich amerykańskich sojuszy w regionie [60]. Za jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy można uznać bardzo dobre relacje chińsko-tajlandzkie. Warto przy tym zauważyć, że Tajlandia jest jednym z nielicznych państw, które nie toczą sporu terytorialnego z Chinami. Pojawiają się również oceny, że Tajlandia najbardziej spośród wszystkich państw regionu rozwinęła współpracę wojskową z ChRL [61]. Nie przeszkodziło to jednak Stanom Zjednoczonym i Tajlandii w swoistym odnowieniu wzajemnego sojuszu. W listopadzie 2012 r. oba państwa wydały wspólne oświadczenie, w którym zadeklarowały wzmożoną współpracę w dziedzinie obronności [62]. Wśród najważniejszych punktów owej współpracy wymieniono partnerstwo na rzecz regionalnego bezpieczeństwa w Azji Południowo-Wschodniej, wspieranie stabilności w regionie Azji i Pacyfiku oraz poza nim, jak również utrzymywanie dwu- i wielostronnej interoperacyjności sił zbrojnych i gotowości do działania. Znamienne, że w drugim punkcie wymienionego oświadczenia zaakcentowano tajlandzkie poparcie dla amerykańskiej obecności wojskowej w regionie. W tymże punkcie podkreślono także znaczenie wolności handlu i swobody żeglugi. Ciężko jednoznacznie stwierdzić, czy listopadowe oświadczenie znacząco coś zmieni we wzajemnych relacjach, czy też deklarowana wzmożona współpraca pozostanie jedynie w sferze retoryki. Trudno mimo wszystko oczekiwać, żeby Tajlandia chciała narazić swoje stosunki z Chinami na poważniejszy uszczerbek. Warte rozważenia jest, czy ze strony władz w Bangkoku nie była to bardziej próba zwrócenia chińskim partnerom uwagi, że ChRL utrzymuje zbyt dobre stosunki z Kambodżą. Nie należy bowiem zapominać o sporze granicznym między tym ostatnim państwem a Tajlandią. W latach 2008–2011 dochodziło do starć granicznych między oboma krajami [63]. Oczywiście nie można również wykluczyć, że rządzący tajlandzką monarchią uznali, że skoro większość państw regionu zwraca się w mniejszym bądź większym stopniu ku Stanom Zjednoczonym, to również Tajlandia powinna podążyć tą drogą. Choć amerykańska administracja zapewne pragnęłaby, aby ta ostatnia opcja okazała się realna, to nie zmienia to jednak faktu, że z pewnym niepokojem przygląda się sytuacji wewnętrznej Tajlandii. W 2006 r. miał miejsce pucz wojskowy, który obalił ówczesnego premiera Thaksina Shinawatre.

Oznaczało to powrót wpływów armii na sytuację w kraju. W 2010 r. doszło do masowych protestów tzw. czerwonych koszul – przeciwników ówczesnego rządu – które zostały po kilku tygodniach stłumione przez wojsko. Zginęło wtedy około 90 osób, a ponad 2 tys. zostało rannych [64]. Sytuacja wewnątrz kraju nieco się uspokoiła po wyborach parlamentarnych w 2011 r., w których zwyciężyła partia Pheu Tai pod przewodnictwem Yingluck Shinawatry, młodszej siostry obalonego w 2006 r. premiera, która następnie stanęła na czele nowego rządu.

Objęcie urzędu premiera przez Y. Shinawatrę nie zmienia jednak faktu, że sytuacja wewnętrzna Tajlandii pozostaje delikatna. Obawy budzi stabilność państwa i sytuacja w regionie po ewentualnej śmierci króla Bhumibola Adulyadeja, panującego od 1946 r., który jest symbolem spajającym monarchię. Ponadto Tajlandia od 2004 r. zmaga się z separatystami w czterech południowych prowincjach kraju, zamieszkałych w blisko 80 proc. przez wyznających islam Malajów. W tym konflikcie zginęło już blisko 5,5 tys. osób [65]. Separatyści wykorzystują również metody stosowane przez terrorystów, czego przykładem są ataki z 31 marca 2012 r. Wtedy to miała miejsce seria skoordynowanych zamachów bombowych na rożne cele – w tym jeden duży hotel, z którego korzystają zagraniczni turyści – w kilku południowych miastach. Śmierć poniosło 14 osób, a kilkaset zostało rannych [66]. Problem z separatystami wymaga nieustannej obecności około 60 tys. tajlandzkich żołnierzy w buntujących się prowincjach.

Podsumowanie

Punktem wspólnym opisanych państw pozostaje sojusz ze Stanami Zjednoczonymi. Praktycznie wszystkie one postrzegają silną amerykańską obecność w regionie – tak polityczną, jak i wojskową – jako najlepszą gwarancję pokoju i stabilności Azji i Pacyfiku. USA oczywiście nie zamykają się na współpracę z innymi państwami, chętnie zacieśniają relacje z Singapurem, bardzo dobrze układa się również ich współpraca z Indonezją w zwalczaniu terroryzmu. Coraz bardziej na USA otwiera się również Wietnam, co – oprócz korzyści z tym związanych – stanowi dla amerykańskiej administracji wyzwanie. Wiąże się ono z wietnamską chęcią zacieśnienia tych relacji w kontekście sporu Wietnamu z Chinami. Dobrze to obrazuje jedno z najpoważniejszych zadań amerykańskiej administracji w regionie – uniknięcie wmanewrowania przez niektórych sojuszników i partnerów w bezpośredni spor z ChRL. Niektóre państwa widzą bowiem w amerykańskim „strategicznym zwrocie” instrument służący do rozwiązania zatargów z chińskim mocarstwem. W najbliższej przyszłości bardzo wątpliwe wydaje się zastąpienie sieci bilateralnych sojuszy Stanów Zjednoczonych jednym wielostronnym paktem obronnym, na wzór NATO czy nawet nieistniejącego SEATO. Poszczególne państwa mają bowiem zbyt rozbieżne interesy. Co może przykładowo skłonić Tajlandię, mającą dobre stosunki z Chinami, do aliansu z Filipinami, które są skonfliktowane z Państwem Środka? Z powodu „chińskiego czynnika” równie trudny do wyobrażenia jest choćby sojusz australijsko-filipiński. Nawet wspólne zagrożenia nie muszą przekuć się w chęć przystąpienia do potencjalnego wspólnego paktu obronnego. Wątpliwe, aby Japonia i Korea Południowa – które łączy wprawdzie nieustanne zagrożenie ze strony Korei Północnej, jak również obawa przed rosnącą potęgą Chin – zdołały w niedalekiej perspektywie przezwyciężyć zatarg terytorialny oraz wynikającą z trudnej historii wzajemną niechęć. Co ważniejsze jednak, same USA nie są obecnie skłonne do stworzenia multilateralnego systemu bezpieczeństwa z powodu obaw o zaostrzenie stosunków z ChRL, co niekorzystnie odbiłoby się na sytuacji w regionie.

Stany Zjednoczone, zapowiadając reorientację ku regionowi Azji i Pacyfiku, uznały ten obszar za kluczowy dla utrzymania ich pierwszoplanowej roli w światowej polityce. Otwarte pozostaje wszakże pytanie, czy amerykański zwrot ku Pacyfikowi nie przyniesie skutków odwrotnych do zamierzonych. Nadrzędny cel USA, czyli pokój i stabilność w regionie Azji i Pacyfiku, może paradoksalnie być zagrożony właśnie przez wzmożone zaangażowanie Stanów Zjednoczonych. Istnieje bowiem ryzyko, że Chiny w odpowiedzi będą prowadzić coraz agresywniejszą politykę. Nie należy również zapominać o zagrożeniu płynącym ze wspomnianej możliwości uwikłania USA w lokalne spory przez regionalnych sojuszników i partnerów. Niezależnie od tych wątpliwości, amerykański „strategiczny zwrot” pozostaje faktem, a jego efekty będą w dużej mierze zależeć od współpracy Stanów Zjednoczonych z regionalnymi sojusznikami.


Artykuł został opublikowany w nr 23/2013 kwartalnika Bezpieczeństwo Narodowe  BN_nr25


Pozostałe teksty z tego numeru znajdują się TUTAJ.

____________________________________________________
1. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że ani Izrael, ani wybrane państwa arabskie – jak np. Arabia Saudyjska – nie doczekały się takich gwarancji obrony w formie dwu- lub wielostronnej umowy międzynarodowej. Kraje te otrzymują zwykle odpowiednie pozatraktatowe gwarancje od amerykańskiej administracji. Zob. A New US Defense Strategy for a New Era: Military Superiority, Agility, and Effi- ciency, Stimson, listopad 2012, s. 17-18.
2. Szerzej o tych organizacjach i instytucjach oraz o koncepcjach i praktyce amerykańskiej polityki wobec nich zob. M. Grabowski, Wiek Pacyfiku – polityka Stanów Zjednoczonych wobec regionu Azji i Pacyfiku po roku 1989, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2012, s. 188-235.
3. Warto jednak zaznaczyć, że jedynym amerykańskim prezydentem, ktory mogł wcześniej wziąć udział w tym spotkaniu, był George W. Bush – Szczyt Azji Wschodniej odbywa się bowiem od 2005 r.
4. I. Ferguson, W. Cooper, R. Jurenas, B. Williams, Th e Trans-Pacific Partnership Negotiations and Issues for Congress, CRS Raport for Congress, 24 stycznia 2013 r., s. 2.
5. SIPRI Yearbook 2012. Armaments, Disarmament and International Security, Stockholm International Peace Research Institute, Oxford 2012, s. 343.
6. X. Dormandy, Prepared for Future Th reats? US Defence Partnerships in the Asia-Pacific Region, Chatham House, czerwiec 2012 r., s. 10.
7. Ibidem, s. 25.
8. W ramach ANZUS również Nowa Zelandia była traktatowym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych. USA w 1986 r. jednostronnie zawiesiły jednak swoje sojusznicze zobowiązania względem tego państwa, ponieważ Nowa Zelandia ogłosiła swoje terytorium strefą bezatomową. Uniemożliwiło to m.in. obecność amerykańskich okrętów o napędzie atomowym na nowozelandzkich wodach terytorialnych. Mimo że w ostatnich latach wznowiona została współpraca wojskowa obu państw, jak również przyjęto dwie istotne deklaracje o wzajemnych relacjach (w Wellington w 2010 r. i w Waszyngtonie w 2012 r.), USA formalnie nie przywrociły sojuszu z Nową Zelandią.
9. M. Grabowski, Wiek Pacyfiku…, op.cit., s. 181.
10. Defence White Paper 2009. Defending Australia in the Asia Pacific Century: Force 2030, Departament Obrony Australii, 2009.
11. Ibidem, s. 42-43.
12. Ibidem, s. 50.
13. New Defence White Paper 2013, strona premiera Australii, 3 maja 2012 r., http://www.pm.gov.au/press-office/new-defence-white-paper-2013 (dostęp: 30 stycznia 2013 r.).
14. W 2012 r. Australia opoźniła jednak o dwa lata datę zakupu 12 F-35, argumentując to koniecznością dopięcia budżetu. Zob. Australia Delays F-35 Order by 2 Years, Defense News, 3 maja 2012 r., http://www.defensenews.com/article/20120503/DEFREG03/305030001/Australia-Delays-F-35-Order-by-2-Years (dostęp: 30 stycznia 2013 r.).
15. M. Grabowski, Wiek Pacyfiku…, op.cit., s. 181.
16. U.S., Australia Expand Military Relations, strona US Army, 16 listopada 2011 r., http://www.army.mil/article/69433/ (dostęp: 30 stycznia 2013 r.).
17. Australia Open to U.S. Spy Flights From Indian Ocean Island, Reuters, 28 marca 2012 r., http://www.reuters.com/article/2012/03/28/us-australia-usa-idUSBRE82R03120120328 (dostęp: 30 stycznia 2013 r.).
18. B. Vaughn, Australia: Background and U.S. Relations, CRS Report for Congress, 13 stycznia 2012 r., s. 12.
19. Australia Rejects Proposal To Base US Carrier, „Th e Guardian”, 2 sierpnia 2012 r., http://www.guardian.co.uk/world/feedarticle/10368146 (dostęp: 30 stycznia 2013 r.).
20. Report: Australia Plans War Games with China, Defense News, 27 grudnia 2012 r., http://www.defensenews.com/article/20121227/DEFREG03/312270002/Report-Australia-Plans-War-Games-China?odyssey=tab|topnews|text|FRONTPAGE (dostęp: 30 stycznia 2013 r.).
21. Jemaah Islamiyah (JI), strona rządu Australii, http://www.nationalsecurity.gov.au/agd/WWW/nationalsecurity.nsf/Page/What_Governments_are_doing_Listing_of_Terrorism_Organisations_Jemahh_Islamiyah (dostęp: 30 stycznia 2013 r.)
22. B. Vaughn, Australia: Background…, op.cit., s. 17.
23. T. Lum, The Republic of the Philippines and U.S. Interests, CRS Report for Congress, 5 kwietnia 2012 r., s. 14.
24. Signing of the Manila Declaration On Board the USS Fitzgerald in Manila Bay, Departament Stanu USA, 11 listopada 2011 r., http://www.state.gov/r/pa/prs/ps/2011/11/177226.htm (dostęp: 30 stycznia 2013 r.).
25. H. Foster, J. Th omas, Th e Geostrategic Return of Philippines, Center for Strategic and Budgetary Assessments, kwiecień 2012 r., s. 2.
26. Szerzej na ten temat zob. R. Fisher, Defending the Philippines: Military Modernization and the Challenges Ahead, „East and South China China Seas Bulletin”, nr 3, 3 maja 2012 r., Center for New American Security.
27. U.S. Military to Increase Presence in Philippines, Reuters, 12 grudnia 2012 r., http://www.reuters.com/article/2012/12/12/us-philippines-usa-idUSBRE8BB0B220121212 (dostęp: 30 stycznia 2013 r.).
28. T. Lum, The Republic of the Philippines and U.S. Interests, CRS Report for Congress, 5 kwietnia 2012 r., s. 28-29.
29. Ibidem, s. 25-26.
30. Philippines Takes Territorial Fight with China to International Tribunal, CNN, 23 stycznia 2013 r., http://edition.cnn.com/2013/01/22/world/asia/philippines-china-territorial-dispute (dostęp: 30 stycznia 2013 r.).
31. Philippines Backs Rearming of Japan, „Financial Times”, 9 grudnia 2012 r., http://www.ft.com/intl/cms/s/0/250430bc-41ba-11e2-a8c3-00144feabdc0.html#axzz2KljVZGK2 (dostęp: 30 stycznia 2013 r.).
32. Philippine Coast Guard Gets 12 New Patrol Boats from Japan, Th e Japan Daily Press, 30 lipca 2012 r., http://japandailypress.com/philippine-coast-guard-gets-12-new-patrol-boats-from-japan-307728 (dostęp: 30 stycznia 2012 r.).
33. T. Lum, The Republic of the Philippines…, op.cit., s. 18; X. Dormandy, Prepared for Future Th reats…, op.cit., s. 8.
34. Filipino Extremists Face New Foe: Fellów Rebels, Associated Press, 10 lutego 2013 r., http://bigstory.ap.org/article/filipino-extremists-face-new-foe-fellow-rebels (dostęp: 10 lutego 2013 r.). Jest to o tyle ciekawe, że Abu Sajjaf wywodzi się właśnie z MNLF.
35. T. Lum, The Republic of the Philippines…, op.cit., s. 21.
36. The Philippines: Breakthrough in Mindano, „Asia Report”, nr 215, 5 grudnia 2012 r., International Crisis Group, s. 1, http://www.crisisgroup.org/~/media/Files/asia/south-east-asia/philippines/240-the-philippines-breakthrough-in-mindanao.pdf (dostęp: 30 stycznia 2013 r.).
37. Defense of Japan 2012, Ministerstwo Obrony Japonii, 2012, s. 109.
38. Military Balance 2012, Th e International Institute for Strategic Studies, Londyn 2012, s. 251. W tym kontekście warto zauważyć, że Japonia w 2011 r. zdecydowała o zakupie 42 najnowszych amerykańskich samolotów F-35. Defense of Japan 2012, op.cit., s. 151.
39. Japan Is Flexing Its Military Muscle to Counter a Rising China, „Th e New York Times”, 26 listopada 2012 r., http://www.nytimes.com/2012/11/27/world/asia/japan-expands-its-regional-military-role.html?pagewanted=1&_r=2 (dostęp: 30 stycznia 2013 r.).
40. Japan Defense Budget to Increase for First Time in 11 Years, Bloomberg, 30 stycznia 2013 r., http://www.bloomberg.com/news/2013-01-29/japan-s-defense-spending-to-increase-for-first-time-in-11-years.html (dostęp: 30 stycznia 2013 r.).
41. Japan is Weighing Raising Military Spending, „Th e New York Times”, 7 stycznia 2013 r., http://www.nytimes.com/2013/01/08/world/asia/with-eye-on-china-japan-weighs-raising-military-spending.html?_r=0 (dostęp: 30 stycznia 2013 r.).
42. Japan Chose a New Leader: What Can we Expect from Shinzo Abe?, Stimson, 17 grudnia 2012 r., http://www.stimson.org/spotlight/japan-chose-a-new-leader-what-can-we-expect-from-shinzo-abe-/ (dostęp: 30 stycznia 2013 r.).
43. U.S., Japan Begin Coordination on Second Radar Installation, Departament Obrony USA, 17 września 2012 r., http://www.defense.gov/news/newsarticle.aspx?id=117880 (dostęo: 30 stycznia 2013 r.).
44. Defense of Japan 2012, op.cit., s. 236-237.
45. E. Chanlett-Every, A. Rinehart, Th e U.S. Military Presence in Okinawa and the Futenma Base Controversy, CRS Report for Congress, 3 sierpnia 2012 r., s. 10.
46. M. Manyin, Senkaku (Diaoyu/Diaoyutai) Islands Dispute: U.S. Treaty Obligations, CRS Report for Congress, 22 stycznia 2013 r., s. 5-6.
47. Japan Puts More Pressure on South Korea, „Th e Wall Street Journal”, 30 sierpnia 2012 r., http://online.wsj.com/article/SB10000872396390443864204577620982322860966.html (dostęp: 30 stycznia 2013 r.).
48. Jeszcze za pierwszej kadencji George’a W. Busha w Korei Południowej stacjonowało 37 tys. amerykańskich żołnierzy, jednak w 2004 r. sekretarz obrony Donald Rumsfeld zaproponował stopniową redukcję tego kontyngentu, ktora miała potrwać do września 2008 r. Zob. E. Chanlett-Avery, M. Manyin, M. Nikitin, U.S.-South Korea Relations, CRS Report for Congresss, 15 maja 2012 r., s. 21.
49. Panetta Calls South Korea Key U.S. Global Partner, Departament Obrony USA, 26 października 2011 r., http://www.defense.gov/news/newsarticle.aspx?id=65814 (dostęp: 30 stycznia 2013 r.). Generalnie uznaje się, że „parasolem nuklearnym” – znanym również jako „rozszerzone odstraszanie” – w regionie Azji i Pacyfiku objęte są również Australia i Japonia. Więcej na temat tej koncepcji oraz rozważań nad jej przyszłością zob.: U.S. Nuclear and Extended Deterrence: Considerations and Challenges, „Arms Control Series”, nr 3, maj 2010, Brookings Institution.
50. South Korea Says U.S. Agrees to Extend Seoul’s Ballistic Missile Range, CNN, 7 października 2012 r., http://edition.cnn.com/2012/10/07/world/asia/south-korea-us-announcement (dostęp: 30 stycznia 2013 r.).
51. S. Korea Moves to Upgrade Patriot Defense System, Yonhap News Agency, 28 października 2012 r., http://english.yonhapnews.co.kr/national/2012/10/28/4/0301000000AEN20121028000800315F. HTML (dostęp: 30 stycznia 2013 r.).
52. Military Balance 2012, op.cit., s. 256.
53. E. Chanlett-Avery, M. Manyin, M. Nikitin, U.S.-South Korea Relations, op.cit., s. 11.
54. Despite Risks, China Stays at North Korea’s Side to Keep the U.S. at Bay, „Th e New York Times”, 13 grudnia 2012 r., http://www.nytimes.com/2012/12/14/world/asia/china-stays-beside-north-koreaa-buff er-against-the-us.html?ref=global-home&_r=1& (dostęp: 30 stycznia 2013 r.).
55. International Trends – Korea 2012, Badania przeprowadzone przez Th e Asian Institute for Policy Studies oraz Th e German Marshall Fund of the United States, s. 8.
56. R. Cossa, Japan-South Korea Relations: Time to Open Both Eyes, Council on Foreign Relations, lipiec 2012, http://www.cfr.org/south-korea/japan-south-korea-relations-time-open-both-eyes/p28736 (dostęp: 30 stycznia 2013 r.).
57. Japan, South Korea Move to Ease Tensions, Voice of America, 4 stycznia 2013 r., http://www.voanews.com/content/south-korea-japan-hold-diplomatic-talks/1577531.html (dostęp: 30 stycznia 2013 r.).
58. E. Chanlett-Every, B. Dolven, Th ailand: Background and U.S. Relations, CRS Report for Congress, s. 11.
59. C. Dalpino, Obama in Th ailand: Charting a New Course for the Alliance?, „Asia Pacific Bulletin”, nr 188, 4 grudnia 2012 r., East West Center, s. 2, http://www.eastwestcenter.org/sites/default/files/private/apb188_0.pdf (dostęp: 30 stycznia 2013 r.). Komunikat ten został wydany przez owczesnego sekretarza stanu USA Deana Ruska i ministra spraw zagranicznych Tajlandii Thanata Komana.
60. X. Dormandy, Prepared for Future Th reats…, op.cit., s. 11.
61. I. Storey, From Strength to Strength: Military Exercises Bolster Sino-Th ai Relations, The Jamestown Foundation, http://www.jamestown.org/single/?no_cache=1&tx_ttnews[swords]=8fd5893941d69d0be3f378576261ae3e&tx_ttnews[any_of_the_words]=THAILAND&tx_ttnews[tt_news]=39529&tx_ttnews[backPid]=7&cHash=d2224a6255e06ba7f853d53a7bfcc245 (dostęp: 30 stycznia 2013 r.).
62. 2012 Joint Vision Statement for the Th ai-U.S. Defense Alliance. A 21st Century Security Partnership, Departament Obrony USA, http://www.defense.gov/releases/release.aspx?releaseid=15685 (dostęp: 30 stycznia 2013 r.).
63. Szczegołowy opis konfl iktu zob. Waging Peace: ASEAN and the Th ai-Cambodian Border Confl ict, „Asia Report”, nr 215, 6 grudnia 2011 r., International Crisis Group, http://www.crisisgroup.org/~/media/Files/asia/south-east-asia/thailand/215%20Waging%20Peace%20--%20ASEAN%20and%20the%20Th ai-Cambodian%20Border%20Confl ict.pdf (dostęp: 30 stycznia 2013 r.).
64. E. Chanlett-Every, B. Dolven, Th ailand: Background and U.S. Relations, op.cit., s. 9.
65. Thailand: The Evolving Confl ict in the South, „Asia Report”, nr 241, 11 grudnia 2012 r., International Crisis Group, s. 4. http://www.crisisgroup.org/en/publication-type/media-releases/2012/asia/thailand-the-evolving-confl ict-in-the-south.aspx (dostęp: 30 stycznia 2013 r.).
66. Z. Abuza, Th e Southern Th ailand Insurgency in the Wake of the March 2012 Bombings, „CTS Sentinel”, czerwiec 2012, Combating Terrorism Center at West Point, s. 19.
Czytany 11463 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04