sobota, 07 styczeń 2012 07:27

Jakub Bizoń: Światowa waluta jest koniecznością

Oceń ten artykuł
(4 głosów)

worldcurrency  Jakub Bizoń

Od wielu lat pojawiały się pomysły na wprowadzenie jednej – światowej waluty. Ich autorzy byli zgodni w kwestii, że taki pieniądz zahamowałby kryzys i powstrzymał ciągłe wojny walutowe.

Wraz z kolejną falą kryzysu daje się słyszeć głosy, że wspólna waluta powinna powstać jak najprędzej. Brak spójności finansowej w świecie globalnych powiązań prowadzi do braku stabilizacji na rynkach walutowych i ciągłych spekulacji pieniądzem.

Sam pomysł powstania jednej waluty światowej jest bardzo stary. Po zakończeniu II wojny światowej nie wiele brakło, aby taki pieniądz powstał. Jednak wówczas nie było jeszcze świadomości, że to może być koniecznością. Obecnie powstało kilka regionalnych walut – m.in. euro lub koncepcje powołania wspólnotowej waluty w Państwach Ameryki Łacińskiej, Afryki i tworzonej obecnie Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej.

USA – Chiny

Kluczowym aspektem jest kwestia dolara. Polityka monetarna, prowadzona przez USA, opiera się w znacznej mierze na sile amerykańskiego pieniądza, cieszącego się statusem waluty światowej w tym sensie, że posiada go najwięcej państw świata, jako własną rezerwę. Dzięki temu FED nie obawia się uruchamiania kolejnych programów skupu obligacji, gdyż pieniądz, występujący w tak wielkiej ilości, nie jest podatny na inflację nawet w obliczu jego drukowania na olbrzymią skalę. Rząd USA nie jest zatem zainteresowany pozbawianiem dolara tej siły kosztem zastąpienia go inną – światową walutą. Za oceanem, wraz z pojawianiem się pomysłów na wprowadzenie globalnej waluty, zawsze podnoszą się głosy, że miałoby to katastrofalne skutki dla gospodarki USA. Nie da się pominąć faktu, że „dodruk” dolara, to obecnie ulubiona forma wspomagania gospodarki, a bez niego, w obecnej formie taka pomoc byłaby po prostu niemożliwa.

Na przeciwległym biegunie znajdują się Chiny. Państwo Środka stało się coraz bardziej zaniepokojone słabnącym dolarem, a niepokój rządu w Pekinie nasila się z każdym kolejnym, programem FED-u, mającym na celu skup rządowych obligacji USA. Rezerwy walutowe Chin, wyrażane w dolarze, stanowią 2/3 wielkości tych rezerw. Rząd Chin od wielu lat prowadzi politykę, opartą na osłabianiu juana, aby choć w ten pośredni sposób wzmocnić siłę nabywczą dolara. Oczywiście problem stanowiłoby ustalenie kursu wymiany dolara na światową walutę, gdyż w przypadku jego zaniżenia gospodarka Chin mogłaby stanąć na skraju bankructwa. Tak czy inaczej, Chiny obecnie są mocnym orędownikiem powstania nowego pieniądza.

Trzy „światowe” waluty

Obecnie można zauważyć fakt polaryzowania się trzech regionalnych walut, które są wynikiem powiązań gospodarczych danego regionu. Są to euro, dolar i… być może już wkrótce nowy pieniądz powstającej Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej, obejmującej Rosję, Białoruś i Kazachstan. Drzwi do EUG stoją otworem dla kolejnych państw regionu. Z pewnością kwestią czasu jest powiększanie się liczby jej członków.

Założenia funkcjonowania EUG są bardzo zbliżone do zasad obowiązujących w Unii Europejskiej. Sprowadzają się do swobody przepływu usług, towarów, kapitału i siły roboczej. Niejako naturalnie, wraz z powstawaniem tej organizacji, pojawiają się pomysły co do stworzenia wspólnej waluty, ułatwiającej rozliczenia wewnątrzunijne. Założyciele EUG nie podzielają obaw związanych z kryzysem strefy euro. Dostrzegają jej słabe strony i zakładają ich wyeliminowanie we własnej polityce fiskalnej. Wydaje się zatem, że powstanie „euroazjatyckiej” waluty jest kwestią dość bliskiej przyszłości.

Scenariusze powstanie światowej waluty

Można przewidzieć dwa scenariusze wydarzeń po powstaniu nowej regionalnej waluty. Pierwszy zakłada wojnę walutową, powstałą pomiędzy parą euro/dolar, a nową walutą. Taki scenariusz wynika z wielu powodów. Jednym z nich jest ciągła walka o wpływy na arenie międzynarodowej bloku państw zachodnich z blokiem państw tworzących EUG. Wydaje się, że będzie to wymarzony pretekst dla rozpoczęcia skondensowanych działań instytucji finansowych świata zachodu, by bez ogródek przedsięwziąć kroki, mające na celu zaszkodzić EUG, za pomocą ataków spekulacyjnych na ich wspólnotową walutę. Możliwe jest także swoiste „zawieszenie broni” w obecnej wojnie euro-dolar , by w obliczu "wspólnego wroga" działać razem. Drugi scenariusz jest być może zbyt optymistyczny, ale nie można go do końca wykluczyć. Wydaje się całkiem możliwe, że powstanie trzeciej waluty pobudzi dalsze rozmowy na temat powstania jednej – wspólnej waluty światowej. Wielu polityków dostrzeże historyczną szansę, aby usiąść do stołu i aby „wielka trójka” wspólnie podjęła decyzję o zamianie trzech regionalnych walut na wspólną walutę światową. Taki scenariusz byłby tym bardziej możliwy, z im większym kryzysem borykałby się nadal dolar i euro. Prowadzenie dalszej wzajemnej wojny walutowej nie przyniosłoby oczekiwanego uspokojenia na rynkach i nie wpływało by na poprawę sytuacji strefy euro i dolara.

System SDR

Na obecną chwilę jednak najczęściej pojawia się pomysł, aby nowa waluta powstała na bazie istniejącego, umownego środka rozliczeń o nazwie SDR, składającego się z koszyka kilku walut w proporcjach:

dolar – 41.9 %
euro – 37,4 %
funt – 11,9 %
jen – 9,4 %

Obecnie Chiny starają się dołączyć do tego zestawu ze swym juanem. Wcześniej o to samo zabiegała Rosja, ale w obliczu tworzenia własnej, regionalnej waluty, starania te zostały zaniechane.

SDR to bez walutowa jednostka rozliczeniowa służąca do księgowania bilansu płatniczego między poszczególnymi krajami. Ciekawostką jest fakt, że prekursorami SDR byli Polacy, tworząc w XVII w. tzw. „złoty górski”. Była to jednostka rozrachunkowa, w której określano między innymi ceny ziemi. Powstanie tej jednostki rozrachunkowej było odpowiedzią na istnienie dużej ilości różnych walut, w których dokonywano płatności na ziemiach południowej Polski. Złoty górski miał swój parytet ustalony do każdej z nich, co pozwalało łatwiej poznać realną cenę za oferowaną ziemię. SDR działa identycznie i ma na celu ułatwienie rozliczeń międzywalutowych.

Nowy wirtualny pieniądz

Karty zbliżeniowe, coraz częściej pojawiające się głosy o „zaczipowaniu” ludzi i lansowanie płatności dokonywanych przez Internet – prowadzą do prawdopodobnej formy przyszłego pieniądza, którego nie będziemy w stanie dotknąć. Możliwe, że gdyby doszło do powstania światowej waluty można założyć, że „wielka trójka” w ciągu jednego dnia zmieni świat. W obliczu potrzeby drukowania niezliczonych ton papieru, może zapaść decyzja o powołaniu do życia pieniądza tylko w wirtualnej postaci. Coraz częściej mówi się o „mobilnym pieniądzu”, gdzie płatności dokonywałoby się za pomocą telefonu komórkowego. W roku 2009 już połowa ludzi na świecie posiadała urządzenia mobilne, a liczba ich posiadaczy najszybciej wzrastała w Afryce. Ta prognoza pokrywa się z najczęściej pojawiającymi się głosami, aby SDR stanowił bazę do powstania nowego pieniądza. Widać zatem, że pieniądz wirtualny jest stawiany za wzorzec, na podstawie którego miałaby powstać nowa waluta.

W roku 2009, w jednym z wywiadów wielki zwolennik światowej waluty – prof. Robert Mundell – powiedział, że jeśli teraz nie powstanie nowa waluta, to kolejną okazją do rozmów na ten temat będzie kolejna fala kryzysu – a ta właśnie do nas zawitała. Wydaje się, że wprowadzenie nowej waluty stanie się koniecznością. Jej wprowadzenie zostanie poprzedzone bądź upadkiem starych walut, bądź powszechnym zrozumieniem na świecie, że tylko powołanie do życia jednego pieniądza światowego może dotychczasowe waluty od tego upadku uchronić.

Tekst zamieszczony również na blogu autora Invest-Blog.pl

Fot. http://www.coinbooks.org

Przeczytaj polemikę z tym tekstem autorstwa Garego Muvouta Za pustym pieniądzem podąża niejeden Salomon...

Czytany 10988 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04