sobota, 21 kwiecień 2012 08:57

Jakub Bizoń: Kryzys i złoto - naczynia połączone

Oceń ten artykuł
(4 głosów)

zloto  Jakub Bizoń

Wielu ekspertów rynku metali szlachetnych, co rusz zastanawia się, dlaczego kruszce nie drożeją, mimo wydawałoby się, sprzyjającego ku temu klimatu – kryzysu w Europie i USA, czy też drożejącej ropie naftowej. Tacy gracze jak J.P. Morgan, Goldman Sachs, czy niejaki George Soros – od dawna są podejrzewani o manipulacje cenami metali. Czy mamy do czynienia z kolejną rozgrywką natury geopolitycznej?

Stagnacja cenowa na rynku złota i srebra trwa w zasadzie od września 2011 r. Od tego czasu metale znajdują się w swoistym „kanale”, z którego cena nie wychodzi ani górą ani dołem i balansuje wciąż na podobnych poziomach. Wydaje się, że istnieją postawy po wysnuć hipotezę, która może okazać się przyczyną takiego stanu rzeczy.

FED, J.P. Morgan i inni...

Tacy gracze jak J.P. Morgan, Goldman Sachs, czy niejaki George Soros – od dawna są podejrzewani o manipulacje cenami metali. Obecnie trwa kontrola w jednej z tych firm, która jednak wydaje się nie mieć końca. Jej efektów możemy się szybko nie doczekać (pojawiają się głosy, że FED jest klientem J.P. Morgan). Abstrahując od tego, czy faktycznie firmy, te niezgodnie z prawem, wpływają na ceny złota, trzeba pamiętać, że tak, czy inaczej kupują one od dziesięcioleci złoto i kiedyś będą chciały je sprzedać, co z pewnością będzie odbijać się na cenie.

Zakłada się, że firmy te posiadają w swych skarbcach złoto, za które zapłacili niewyobrażalnie małe, jak na dzień obecny, pieniądze – około 600 dolarów za uncję. Obecnie, coraz częściej można usłyszeć głosy, że gracze ci są właśnie na etapie realizowania części zysku, czy też raczej – zamiany złota na gotówkę, za którą będą chcieli nabyć inne aktywa. Należy zwrócić uwagę, że obecnie mamy do czynienia z mocną przeceną na rynku nieruchomości. Istnieje także dobry okres by „tanio przejąć”, borykające się z problemami finansowymi, upadające banki, firmy, czy też inne przedsiębiorstwa – często o strategicznym znaczeniu.

Sprzedawcy złota muszą jednak być ostrożni. Po pierwsze nie mogą działać zbyt gwałtownie, gdyż cena metalu wówczas szybko by spadła. W efekcie, by utrzymać wysoką cenę, musieliby sprzedawać coraz taniej (sprzedaż kilku milionów ton złota to proces kilkumiesięczny). Po drugie – można być niemal pewnym, że gracze ci wcale nie zdecydowali się pozbyć ostatecznie złota i będą, po dokonaniu „opłacalnych przejęć”, starać się je odkupić. Stąd też muszą także dbać, by cena zbytnio nie wzrosła.

Z tych oto wyżej wymienionych przyczyn, od września zeszłego roku można zaobserwować, że przy każdej próbie wybicia, cena kruszcu jest bardzo szybko studzona. Podobnie dzieje się przy spadkach, gdzie zawsze poziomy wsparcia zostają zachowane. Ale jeśli wielcy gracze coś sprzedają, to przecież ktoś musi kupić ich towar. Przyjrzyjmy się zatem kto od 2011 zwiększył zakupy?

Banki centralne

Po przeanalizowaniu potencjalnych nabywców złota, gromadzonego, jak się zakłada od 10 lat przez wyżej wymienionych, na pierwszym planie pojawiają się banki centralne. Do 2011 r. instytucje te sprzedawały więcej złota niż nabywały. Tendencja ta uległa nagłemu odwróceniu w 2011 r. To ciekawe zjawisko, gdyż dane wskazują, że banki centralne od 2002 r. (od dekady) do 2011 sprzedawały złoto. Czyżby tym samym podmiotom, od których teoretycznie teraz odkupują?

Taka sytuacja może oczywiście wynikać z faktu, iż państwowe skarbce, w obawie przed kłopotami finansowymi, gromadzą złoto. Pytanie brzmi – czy nie ufają już własnej walucie?

Wpływ zmian w aspekcie geopolitycznym

Skupowanie złota przez banki centralne, w aspekcie geopolitycznym, nie pozostaje bez znaczenia. Chiny od dłuższego czasu są podejrzewane o zwiększanie ilości zasobów własnych tego kruszcu. W ich wypadku jest to działanie, które nie tylko ma im dać większe poczucie bezpieczeństwa. Ma także pozwolić na odejście od dolara jako waluty rezerwowej w celu przeprowadzania transakcji „poza dolarowych”, jak m.in. będzie to miało miejsce w ich relacjach z Iranem.

Do tej pory USA mogły liczyć, że Europa nie podąży drogą złota, ale wręcz odwrotnie – nadal jej priorytetem będzie umacnianie euro. Tymczasem europejskie banki centralne dają wyraźny sygnał, że decyzja o mocnym przetasowaniu w strefie euro już zapadła. Jeśli więc Europa zdecyduje się pójść drogą złota, wyprowadzi tym samym wielki cios amerykańskiej polityce, opierającej się na dodruku papieru. W efekcie USA ostatecznie przegrają walkę o dolara. Trudno bowiem oczekiwać, by Biały Dom wypowiedział z tego powodu klasyczną wojnę krajom strefy euro.

Można więc przypuszczać, że mamy do czynienia z początkiem globalnych zmian na arenie finansowej świata. Polityka USA, w aspekcie obrony supremacji dolara, zdaje się ponosić ostateczne fiasko – i to nie za sprawą celowych działań, o jakie oskarżano Muammara Kaddafiego, czy wcześniej Saddama Husajna, ale za sprawą zmian wywołanych kryzysem istniejącego systemu gospodarczo-finansowego, w dużej mierze stworzonego - o ironio! - właśnie przez Stany Zjednoczone. Ich znaczenie jest trudne do określenia, a ich wpływ na światową gospodarkę świata i życie każdego z nas może być olbrzymi. Powrót po standardu złota, czy nawet zwiększenia jego znaczenia jako waluty, odciśnie duże piętno na otaczającej nas rzeczywistości. Będzie stanowić także swoiste zamknięcie pewnej epoki – epoki wiary w papier i farbę. Jednak USA wciąż mają nadzieję, że do tego nie dojdzie. Jako monopolista w sferze walutowej, Ameryka zapłaciłaby bowiem największą cenę za ten proces. Tymczasem działania i skupowanie złota przez europejskie banki centralne, to sygnał, że wiara w papier opuszcza nawet jego największych dotąd entuzjastów.

Obywatele

Warto zauważyć, że trwająca od 9 miesięcy stagnacja cenowa na rynku złota i srebra nie pozostaje bez znaczenia w aspekcie psychologicznym. Coraz więcej osób zdaje tracić wiarę w sens nabywania i posiadania złota, nie widząc realnych wzrostów ich cen, do jakich byli przyzwyczajeni w ostatnich 3 latach. Czyż nie wygląda to jak powtórka z historii?

Nie raz już zwykły „Kowalski” zostawał z nic nie wartym pieniądzem w ręku. Nim ktoś zatem postanowi pozbyć się złota na rzecz pieniądza papierowego, niech zastanowi się, dlaczego jego bank centralny robi w tym momencie rzecz zupełnie odwrotną…

Inne ciekawe analizy polecamy na blogu autora button_75x75_invest_blog

Czytany 8130 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04