sobota, 19 listopad 2011 10:19

Jakub Bizoń: Dwa mocarstwa i metale cenniejsze od złota

Oceń ten artykuł
(3 głosów)

metalrzadgeopolityka  Jakub Bizoń

Dla wielu osób nie ma nic cenniejszego od złota, tymczasem dla wielu rządów o wiele cenniejsze są pierwiastki ziem rzadkich. Jednocześnie wiele państw z przerażeniem stwierdza, że stały się zależne w ich pozyskiwaniu od dwóch mocarstw.

Zastosowanie w przemyśle metali szlachetnych jest dość dobrze znane. Srebro wykorzystuje się w przemyśle elektronicznym, medycznym albo w procesie produkcyjnym kolektorów słonecznych. Platyna i pallad to nieodłączne składniki katalizatorów w silnikach Diesla i benzynowych. Tymczasem nie wiele osób wie, że cenniejszymi, z punktu widzenia gospodarki dla wielu państw, są metale wcale nie szlachetne, ale za to rzadkie.

Rzadkimi są w zasadzie tylko niektóre z nich, gdyż ich występowanie w przyrodzie jest paradoksalnie dość powszechne. Problem jest natomiast duży koszt ich wydobycia i przetworzenia do celów przemysłowych.

Metale ziem rzadkich tworzą grupę 17 pierwiastków przede wszystkim z grupy lantanowców oraz skand i itr. Bez nich nie mogłyby istnieć takie urządzenia jak telewizory LCD, piekarniki z samoczyszczącą się powłoką czy aparaty rentgenowskie. Ich prawdziwa siła tkwi w tym, że są bardzo ważne dla rozwoju "zielonej energii". Metale te wykorzystuje się przy budowie hybrydowych i elektrycznych silników samochodowych i w turbinach wiatrowych.

Rozwój "zielonej energii" to dla wielu rządów ważny element strategii rozwoju gospodarczego. Tutaj pojawił się jednak istotny problem – otóż 97% złóż tychże metali jwest wydobywanych przez jedno państwo – Chińską Republikę Ludową. Oczywiście Pekin skwapliwie korzysta z tego swoistego monopolu...

Nie myślmy jednak, że Chiny miały przypadkowo tak wielkie szczęście zostać tak bogato przez naturę obdarzone. Co prawda 97% światowego wydobycia tych pierwiastków leży w gestii chińskich decydentów, jednak samo chińskie terytorium posiada tylko 40% ich globalnych zasobów. Tym samym nie natura, ale polityka i długofalowa myśl gospodarcza spowodowały, że dziś cały świat jest uzależniony od dostaw tych metali z Państwa Środka.

Chiny od lat 80. postawiły na rozwój badań nad metodami eksploatacji i wykorzystania pierwiastków ziem rzadkich, pozostawiając w tym zakresie resztę świata w tyle. Gdy dekadę później inne kraje chciały dołączyć do tego procesu, Chiny miały już dopracowane metody, które w zasadzie resztę konkurencji nie dawały najmniejszych szans. Dzięki temu ChRL stały się monopolistą na światowym rynku metali rzadkich.

Jednocześnie metale ziem rzadkich stały się dla tego państwa orężem, z którego Pekin już wielokrotnie korzystał. Nie tak dawno, po napięciach na linii Tokio-Pekin, najludniesze państwo świata ograniczyło eksport tych metali do Japonii. Fabryka Toyoty, która produkuje najwięcej samochodów z napędem hybrydowym, musiała w efekcie ograniczyć produkcję, a rząd Japonii został zmuszony tym samym do podjęcia kosztownych prac nad sposobem poszukiwania niezbędnych zasobów poza terytorium swojego sąsiada.

Szacuje się, że zapotrzebowanie na metale ziem rzadkich wzrośnie do 2014 r. o 50%. Tymczasem Chiny zapowiedziały ograniczanie ich eksportu, co może mieć olbrzymi wpływ na wzrost ich cen i jeszcze większe uzależnienie się międzynarodowych światowych koncernów od kaprysów i planów rządu chińskiego.

W całej tej układance okazuje się, że nie tylko Chiny są potentatem na liście posiadaczy tych ważnych surowców. Rosja jest w posiadaniu ok. 90% światowych zasobów wspomnianego palladu. Pierwiastek ten jest wykorzystywany w katalizatorach silników benzynowych. Ten fakt najbardziej niepokoi rząd w Waszyngtonie, bo to właśnie w tym kraju produkuje się głównie samochody napędzane silnikami tego rodzaju i dodatkowo o dużej pojemności, co powoduje większe zużycie palladu w ich produkcji. Warto przy okazji dodać, że paradoksalnie w tym właśnie przypadku wielkie koncerny motoryzacyjne działają na korzyść rosyjskiego monopolisty, gdyż opracowują sposoby na zamianę droższej platyny (wykorzystywanej w silnikach Diesla) właśnie na bardziej dostępny pallad.

Rosja jednak stała się posiadaczem tego pierwiastka w nieco odmienny od natury sposób. Otóż od lat 80. ubiegłego wieku gromadziła jego zapasy. Obecnie są one stopniowo uwalniane na rynku. Problem polega na tym, że Moskwa obecnie pozbywa się ich w bardzo szybkim tempie, gdyż popyt na pallad przewyższa jego produkcję. Ile jeszcze z tych zapasów pozostało Rosji? To obecnie wielka niewiadoma, a może i celowo utrzymywana tajemnica.

Można z całą pewnością stwierdzić, że pierwiastki wykorzystywane w przemyśle są o wiele cenniejsze niż złoto. Wiele rządów z przerażeniem stwierdza, że stały się zależne w ich pozyskiwaniu od dwóch potęg, od których za nic w świecie nie chcieliby być zależni - Chin i Rosji.

Tekst zamieszczony rónież na blogo autora Invest-Blog.pl

Czytany 7331 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04