piątek, 06 listopad 2009 15:24

Jacek Kujawa: Parada suwerenności i strategia Łukaszenki

Oceń ten artykuł
(0 głosów)
alt
Jacek Kujawa

Ostatnimi czasy prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenko prowadzi dosyć dziwną politykę. Po krytycznych wypowiedziach pod adresem Rosji i proponowanych przez to państwo inicjatyw integracyjnych nastąpiły niezrozumiałe zagrywki z Unią Europejską oraz międzynarodowymi strukturami finansowymi.
Jeśli jednak przyjrzymy się jego rządom od początku prezydentury, okaże się dla nas w pełni zrozumiałe, że Aleksander Łukaszenko stale posługuje się retorycznymi formułami, mając na celu uśpienie czujności właśnie zachodnich sąsiadów i podtrzymania fali nastrojów populistycznych w samej Białorusi. Właśnie w tym kontekście należy rozpatrywać jego, niezrozumiały dla wielu, stosunek wobec zagadnienia Osetii Południowej i Abchazji. Niedawne oficjalne oświadczenia oficjalnych organów Białorusi o tym, że państwo to nie uzna suwerenności i podmiotowości międzynarodowej kaukaskich republik, jakkolwiek zdecydowane i jednoznaczne by nie były, w każdej chwili mogą zmienić się na wypowiedzi o przesłaniu dokładnie odwrotnym. Tego rodzaju postępowanie nadzwyczaj typowe dla osobowości i strategii politycznej Aleksandra Łukaszenki.

Podczas niedawnego skandalu w rosyjsko-białoruskich stosunkach dwustronnych, którego przyczyną był wprowadzony przez Federację Rosyjską zakaz białoruskich produktów mlecznych, prezydent Aleksander Łukaszenko w jednoznacznie krytycznych tonach wypowiadał się na temat unii celnej łączącej oba państwa, a także Eurazjatyckiej Wspólnoty Gospodarczej (EurAzES). Już kilka dni później opowiedział się za pogłębieniem współpracy gospodarczej w ramach wspólnoty i rozszerzeniem jej o nowe państwa członkowskie. Podczas spotkania z sekretarzem generalnym EurAzES Tairem Mansurowem 26 października 2009 r. w Mińsku, Łukaszenko zauważył, że „Mińsk jednoznacznie wspiera pozytywną współpracę organów międzynarodowych", po czym z dumą podkreślił, że jego państwo odegrało kluczową rolę w powołaniu do życia prawdziwej unii celnej. I nie jest przypadkiem, że kolejne posiedzenie Rady Międzynarodowej Eurazjatyckiej Wspólnoty Gospodarczej odbędzie się właśnie w Mińsku. Wśród kluczowych zagadnień, którym poświęcone będzie mińskie posiedzenie, znalazły się współdziałanie państw członkowskich EurAzES w przezwyciężaniu skutków międzynarodowego kryzysu finansowego, współpraca służb ochrony zewnętrznych granic wspólnoty, utworzenie wspólnego rynku ubezpieczeń i wiele innych. Tym samym problemy z eksportem mleka zostały zapomniane przez władze białoruskie. Zgodnie z planem, unia celna Białorusi, Kazachstanu i Rosji powinna rozpocząć swoje funkcjonowanie 1 stycznia 2010 roku. Projekt ten jest nadzwyczaj ważny dla Białorusi, która potrzebuje rosyjskiego i kazaskiego rynku zbytu dla swoich produktów przemysłu spożywczego, lekkiego i maszynowego. Zjawisko to jest przede wszystkim rezultatem światowego kryzysu finansowego - zdolność nabywcza partnerów handlowych Białorusi uległa znacznemu osłabieniu. Spadek obrotu towarowego między Rosją i Białorusią w pierwszej połowie 2009 roku wyniósł 42% w porównaniu z ubiegłorocznymi wskaźnikami. Należy w tym miejscu zaznaczyć, że w Rosji białoruskie towary zawsze cieszyły się popularnością wśród nabywców. Dotyczy to zarówno produktów spożywczych, jak i np. odzieży, która łączy w sobie wysoką jakość (przynajmniej o klasę wyższą od produktów chińskich) i przystępną cenę. Nie należy zapominać, że sankcje nakładane przez Rosję mogą być swego rodzaju orężem politycznym - tak było w przypadku mołdawskich i gruzińskich win. Biorąc pod uwagę wyśrubowane i nierzadko absurdalne europejskie normy jakości, ten kierunek w handlu zagranicznym będzie zapewne przez dłuższy czas zamknięty dla Białorusi.

Kolejną istotną przyczyną, dla której władze Białorusi zapewne będą uważnie przysłuchiwać się zdaniu Rosji, będzie energetyka. Białoruś nie ma własnego gazu, ani ropy naftowej; jest w tym aspekcie w pełni zależna od Federacji Rosyjskiej. Jeśli władze białoruskie zlekceważą Rosję, czekają ją „wojny gazowe" porównywalne z tymi, w których (z ogromną szkodą dla własnej gospodarki) uczestniczyła Ukraina; państwo o podobnym do Białorusi statusie „pośrednika tranzytowego".

Inną, nie mniej ważną, przyczynę stanowi sektor finansowy Białorusi. W gospodarka tego państwa istnieje pilne zapotrzebowanie na inwestycje o dużej skali. Kredyt Międzynarodowego Funduszu Walutowego został Białorusi udzielony przy założeniu, że państwo to będzie otrzymywać znaczną pomoc finansową ze strony Rosji. Jak dotąd Łukaszenko usiłuje znaleźć ratunek w rezygnacji z państwowej regulacji cen detalicznych i ograniczeniu wydatków budżetowych. W ten sposób próbuje zademonstrować swoją lojalność wobec Międzynarodowego Funduszu Walutowego, który w lipcu udzielił Białorusi pożyczki w wysokości 788 mln dolarów. Nieuchronną konsekwencją akceptacji warunków MFW przez władze Białorusi jest osłabienie sektora socjalnego. Być może właśnie dlatego Białoruś poszukuje rozwiązań alternatywnych; z myślą o tym w listopadzie w Mińsku odbędzie się forum inwestycyjno-ekonomiczne. Z jego inauguracją zbiegnie się wejście w życie dekretu nr 10 „O stworzeniu dodatkowych warunków dla działalności inwestycyjnej w Republice Białoruś". Drugie forum finansowe i inwestycyjne, organizowane wspólnie przez Izbę Przemysłowo-Handlową Białorusi i Radę Współpracy Gospodarczej „Białoruś-Unia Europejska", odbył się przed dwoma tygodniami. Podczas posiedzenia przedstawiciel Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju Waldas Witkauskas ogłosił nową strategię współpracy z Białorusią. Po raz kolejny głównym tematem obrad był interes europejskich inwestorów. Dyskutowano przede wszystkim o efektywności energetycznej i gotowości białoruskich przedsiębiorstw do prywatyzacji.

Jeśli spojrzeć globalnie, wszystkie powyższe zabiegi nie uchronią gospodarki białoruskiej przed kryzysem. Całość długu zagranicznego Białorusi na 1 czerwca 2009 roku wyniosła 17,5 mld dolarów; przez ostatni rok wzrosła o 16,3% i prawdopodobnie będzie rosnąć dalej. Łukaszenko doskonale zdaje sobie sprawę, że tego rodzaju gierki z międzynarodowymi instytucjami finansowymi mogą zagnać państwo w ślepą uliczkę. Polityka gospodarcza ostatnich lat oparta była na modelu socjalnym; nagła zmiana kursu w kierunku w kierunku liberalnego kapitalizmu mogłaby zakończyć się poważnymi niepokojami społecznymi, które z pewnością mogłyby zagrozić władzy. Taki obrót sprawy w pierwszej kolejności zagroziłby Aleksandrowi Łukaszence; właśnie dlatego najbardziej prawdopodobny w najbliższych latach jest rozwój współpracy gospodarczej Białorusi z Federacją Rosyjską, a także państwami o lewicowych i socjalistycznych rządach.

Inspirujące się ideałami lewicy państwa Ameryki Łacińskiej, które uznały niepodległość Abchazji i Osetii Południowej odczuły już w pełni realne korzyści z tego powodu (przede wszystkim w dziedzinie energetyki i wojskowości). Należy także zauważyć, że Prezydent Federacji Rosyjskiej Dmitrij Miedwiediew przedłożył Dumie Państwowej do ratyfikacji projekt międzypaństwowej umowy o wspólnej ochronie wspólnej granicy Związku Rosji i Białorusi w przestrzeni powietrznej i utworzeniu wspólnego systemu ochrony przeciwlotniczej. Może to oznaczać, że proces zjednoczenia choć powoli, ale jednak następuje. Należy spodziewać się także, że Aleksander Łukaszenko, już wkrótce zdecyduje się na uznanie suwerenności „nowych republik kaukaskich", nie bacząc na krytykę i niezadowolenie ze strony Zachodu. Białoruski prezydent, choć nie zawsze od razu, z reguły dotrzymuje słowa.

Czytany 8501 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04