czwartek, 04 listopad 2010 17:58

Ireneusz Bil: Nowa koncepcja strategiczna NATO - perspektywy dla Polski

Oceń ten artykuł
(4 głosów)

alt Ireneusz Bil

Polityczna rola Sojuszu Północnoatlantyckiego w dzisiejszej Polsce sprowadza się do trzech prostych pojęć. Po pierwsze, podobnie jak miało to miejsce w latach dziewięćdziesiątych, tak i dziś członkostwo w NATO pozostaje jedyną sprawdzoną opcją gwarantującą bezpieczeństwo Polski. Po drugie, NATO gwarantuje, że Stany Zjednoczone będą wciąż zaangażowane politycznie i militarnie w sprawy europejskie. Po trzecie, traktat wiąże Polskę i Niemcy w jednym sojuszu obronnym, co jest niewątpliwym precedensem w trudnej historii egzystencji obydwu narodów.

 

W końcu lat osiemdziesiątych nastąpiły szybkie i w większości przypadków pokojowe przemiany demokratyczne w Europie Środkowej. Od początku tej dekady Polska pozostawała w awangardzie tych zmian. NSZZ „Solidarność” na czele z zagorzałym antykomunistycznym liderem – Lechem Wałęsą, urosła do miana bezprecedensowego ruchu opozycyjnego, zrzeszającego ponad 10 milionów członków (niemal jedną czwartą ludności kraju). W 1989 słabnący rząd komunistyczny zgodził się podczas rozmów przy okrągłym stole na wolne wybory. Czwartego czerwca 1989 roku odbyły się pierwsze, częściowo wolne wybory, a wkrótce – 12 sierpnia – utworzony został pierwszy niekomunistyczny rząd z Tadeuszem Mazowieckim na czele. Tym samym rozpoczęła się polityczna i ekonomiczna transformacja w Polsce, która miała swoją kontynuację również w pozostałych krajach bloku wschodniego.

Lata, które nastąpiły po tych wydarzeniach obróciły polską politykę bezpieczeństwa i zagraniczną o całe 180 stopni. Była to era niepewności i zmian dla całego regionu. Układ Warszawski – niegdyś główny przeciwnik NATO – zaczął podupadać, by w lipcu 1991 roku zostać całkowicie rozwiązanym. Upadł również Związek Radziecki, jednak jego wojska pozostały na terytoriach Polski oraz Wschodnich Niemiec. Państwa sąsiadujące z Polską znikały niemal z dnia na dzień – granicząc dotąd z trzema sąsiadami (NRD, Czechosłowacja, ZSRR), nagle Polska zaczęła graniczyć aż z siedmioma (zjednoczone Niemcy, Czechy, Słowacja, Ukraina, Białoruś, Rosja, Litwa). Relacje z nowymi państwami nawiązywane były niemal od podstaw.

Zmiany granic i transformacje często bywają przyczyną niestabilności – zwłaszcza, kiedy towarzyszą im nierozwiązane spory terytorialne lub etniczne. Najlepszym tego przykładem były Bałkany. Na szczęście Europa Środkowa była w stanie przetrwać okres odbudowy narodowej bez poważniejszych sporów i konfliktów. Polityczne przemiany w tym okresie ocenić należy pozytywnie, z jednym tylko zastrzeżeniem. Upadek dotychczasowych sojuszy politycznych i układów bezpieczeństwa stworzył dla Polski niekorzystną sytuację, określaną jako „próżnię bezpieczeństwa” w Europie Środkowo – Wschodniej. Ujmują rzecz inaczej – potrzeby zapewnienia bezpieczeństwa nie były odpowiednie wypełniane przez istniejące systemy takie jak: relacje dwustronne, współpraca regionalna, organizacje międzynarodowe (ONZ, KBWE/OBWE). Spowodowało to ogromny dylemat politycznych dla młodych demokracji w regionie.

Polska jak i pozostałe kraje Europy Środkowo – Wschodniej musiała zadecydować, jaki rodzaj systemu bezpieczeństwa powinien zostać przyjęty. Z wciąż obecnymi na swoim terenie wojskami radzieckimi, zadanie to nie wydawało się łatwe.

W tych dniach, wszystkie możliwe opcje były brane pod uwagę: neutralność, sojusze regionalne, obustronne gwarancje Rosja – NATO. Członkostwo w NATO było również brane pod uwagę, jednak decyzja ta wydawała się w tym czasie najtrudniejszą i najbardziej odległą. W tym jednak względzie nie tylko NATO było niechętne i dość powściągliwe, również Rosja sprzeciwiała się tej idei, powołując się na prawo weta wynikające jej zdaniem z politycznego porozumienia w sprawie zjednoczenia Niemiec. Mając poczucie walenia głową w mur, prezydent Wałęsa zaproponował w pewnym momencie (w 1992 roku) nową ideę alternatywnego dla NATO sojuszu – NATO bis. Przesłanie było proste – jeśli nas nie chcą, stworzymy własny klub.

Wszystkie możliwości były dokładnie omawiane. Lecz w rzeczywistości, doświadczenia historyczne, a także położenie geograficzne zadecydowały ostatecznie – członkostwo w NATO. Argumenty były proste. Polska jest krajem położonym w centrum Europy, pozostającym na skrzyżowaniu Wschodu i Zachodu, Północy i Południa. Ukształtowanie terenu jest w przeważającej części płaskie, co czyni go trudnym do obrony. To z tego powodu Polska przez 123 lata pozostawała pod zaborami trzech najpotężniejszych sąsiadów. W przeszłości wszystkie wielkie europejskie wojny miały swój początek właśnie w Polsce. Zimna wojna może stanowić kolejny tragiczny rozdział tej historii. Scenariusze wojenne (określane kryptonimem „Siedem dni do Renu”) opracowane w roku 1979 przez Układ Warszawski i opublikowane w 2005 roku przez polski rząd zakładały wizję siedmiodniowej wojny atomowej z państwami zachodnimi. Na mapie istniała starannie umiejscowiona wzdłuż Wisły seria atomowych grzybów, które według założeń radzieckich dowódców były deszczem natowskich nuklearnych pocisków taktycznych, mających za zadanie powstrzymać nadciągające posiłki ze wschodu. Niestety dzisiejsze scenariusze ewentualnej wojny w Europie również nie są dla Polski bardziej optymistyczne. Polityczny i społeczny konsensus do wstąpienia w szeregi NATO został osiągnięty dość łatwo. Polska rozpoczęła swój marsz do NATO w marcu 1990 roku, zaledwie w dziesięć miesięcy po upadku reżimu komunistycznego. Musiało minąć niemal dziesięć lat, kiedy Polska wraz z Czechami i Węgrami ostatecznie wstąpiła do Sojuszu Północnoatlantyckiego w dniu 12 marca 1999 roku.

Rola NATO w dzisiejszej Polsce

Polityczna rola Sojuszu Północnoatlantyckiego w dzisiejszej Polsce sprowadza się do trzech prostych pojęć. Po pierwsze, podobnie jak miało to miejsce w latach dziewięćdziesiątych, tak i dziś członkostwo w NATO pozostaje jedyną sprawdzoną opcją gwarantującą bezpieczeństwo Polski. Po drugie, NATO gwarantuje, że Stany Zjednoczone będą wciąż zaangażowane politycznie i militarnie w sprawy europejskie. Po trzecie, traktat wiąże Polskę i Niemcy w jednym sojuszu obronnym, co jest niewątpliwym precedensem w trudnej historii egzystencji obydwu narodów. Jednym z punktów zwrotnych we wzajemnych relacjach była właśnie przychylna postawa Niemiec w kwestii polskiego członkostwa w NATO. Poparcie polskiej kandydatury było milowym krokiem polsko – niemieckiego pojednania oraz budowy wzajemnego zaufania pomiędzy Warszawą a Berlinem.

Z tejże perspektywy opracowanie nowej koncepcji strategicznej Sojuszu z pewnością postrzegane jest przez Warszawę jako krok we właściwym czasie i właściwym kierunku. Tym bardziej, że poprzedni tego typu dokument został opracowany w 1999 roku. Obstając przy pierwotnej i tradycyjnej roli NATO, jako sojuszu obronnego, Warszawa była z pewnością zaniepokojona głosami mówiącymi o tym, że Sojusz nie jest już w stanie sprostać współczesnym wyzwaniom. Z tego punktu widzenia, (nie)sławna wypowiedź Gerarda Schroedera w Monachium wyrządziła więcej szkody niż pożytku, poddając w wątpliwość platformy wzajemnej współpracy oraz oferując wątpliwe alternatywy. Dlatego też nowa koncepcja strategiczna jest ważną próbą zbudowania konsensusu wokół strategicznych kwestii, ale również jako instrument ożywiający NATO, przypominający nam jego znaczenie i czyniący Sojusz lepiej przygotowanym do stawania naprzeciwko współczesnych wyzwań.

Dobrze się stało, że zwyczaj opracowywania strategii Sojuszu przez anonimowych ekspertów został schowany do biurka przez obecnego szefa NATO – Andersa Fogha Rasmussena. Mądrość i doświadczenie nie ograniczają się jedynie do rad bezpieczeństwa i organizacji rządowych. Polska posiada swojego reprezentanta w natowskiej grupie ekspertów – Adama Rotfelda. Nie byłoby łatwym zadaniem znalezienie w Polsce innej osoby tak kompetentnej do wykonania takiego zadania. Poglądy tego uznanego w świecie specjalisty od spraw bezpieczeństwa i rozbrojenia, byłego szefa polskiej dyplomacji oraz dyrektora Międzynarodowego Instytutu Badań nad Pokojem w Sztokholmie z pewnością odcisną swoje piętno na końcowym kształcie tego dokumentu. Polski wkład w opracowanie koncepcji wynika także z licznych formalnych i nieformalnych konsultacji grupy ekspertów NATO z przedstawicielami władz w Warszawie.

Z teoretycznego punktu widzenia, każda strategia składa się z trzech zasadniczych rzeczy: strategicznych celów, sposobów i metod ich realizacji oraz niezbędnych środków. Pod tym względem, dokument przygotowany przez ekspertów nie jest strategią. Jak podkreślili autorzy na pierwszej stronie dokumentu, jest to pakiet analiz i rekomendacji, który może być przydatny przy opracowywaniu ostatecznej koncepcji strategicznej NATO. Powinniśmy mieć to na względzie przy ocenie tego dokumentu.

Wyzwania dla NATO

Tekst dokumentu stawia przed NATO dwa, powiązane ze sobą wyzwania. Po pierwsze, wątpliwościom został poddany polityczny wymiar egzystencji Sojuszu. Alternatywne prawne i instytucjonalne podejście do kwestii bezpieczeństwa jest wypracowywane nie tylko w Moskwie, ale także w stolicach krajów NATO. Sukces w Afganistanie został przekształcony w bycie „niezbędnym” dla przetrwania NATO, „być albo nie być” dla Sojuszu. W konsekwencji – jak wskazuje raport – „NATO jest dziś bardziej zajęte niż kiedykolwiek było, lecz jego wartość jest dla wielu mniej oczywista niż kiedyś”. Wkład Sojuszu w euroatlantyckie bezpieczeństwo, jego osiągnięcia i skuteczność jako paktu polityczno - militarnego zagubiła się gdzieś w codziennej polityce. NATO wydaje się być traktowane jako „zestaw narzędzi”. W związku z tym polityczne i strategiczne spory (wojna w Iraku w 2003 roku, tarcza antyrakietowa, polityka Rosji, strategia w Afganistanie itd.) w połączeniu z odwiecznymi rywalizacjami oraz militarno – ekonomicznymi zawirowaniami mogą zaowocować stagnacją i stopniowym osłabianiem Sojuszu.

Drugie poważne wyzwanie odnosi się do zmieniającego się charakteru dzisiejszych zagrożeń. NATO jest organizacją, która została zaprojektowana do odstraszania oraz – jeśli zajdzie potrzeba – odpierania sił radzieckich podczas zimnej wojny. Mimo sukcesu tej misji, Sojusz powinien dostosować się do nowych zagrożeń i potrzeb nowych, asymetrycznych operacji. Trwająca transformacja, adaptacja i modernizacja możliwości Sojuszu są warunkiem sine quo non ożywiania NATO i czynienia go zdolnym do przeciwdziałania współczesnym zagrożeniom.

Podstawowe założenia Nowej Koncepcji Strategicznej

Polska podobnie jak większość nowych członków NATO wyraźnie podkreśliła podstawowe zadania kolektywnej obrony NATO. Pozostali – nowi członkowie to przeważnie marginalne państwa Sojuszu, z wciąż świeżą pamięcią o utracie niepodległości i represjami, graniczące z nieprzewidywalnymi regionami Europy wschodniej i niespokojnymi obszarami, takimi jak Naddniestrze. Konflikty na tle historycznym i etnicznym są dość częste, aby wymienić chociażby przykład rosyjskich mniejszości w krajach bałtyckich. Codzienną rzeczywistością jest militarna nierównowaga, z konwencjonalną i nuklearną potęgą Rosji po jednej stronie i małymi i źle wyposażonymi armiami państw Europy środkowo – wschodniej z drugiej. Polityczna i ekonomiczna presja wywoływana przez Rosję jest poważnym problemem dla stolic od Tallina po Sofię. Odcięcie energii oraz inne kwestie związane z jej przesyłem to kolejna ważna kwestia bezpieczeństwa. Z tego punktu widzenia NATO było i jest gwarantem dla trwałej stabilności politycznej i militarnej w regionie. Bezpieczeństwo Europy jest niepodzielne, zaś wszelkie osłabienia NATO będą skutkowały wzrostem poczucia niepewności, szczególnie silnie w krajach Europy środkowo – wschodniej.

Pomimo, że priorytet podstawowych zadań obronnych jest dla Warszawy oczywisty, przeciwstawianie ich nowym zdolnościom NATO jest działaniem dość fałszywym. Terroryzm, cyber – ataki, proliferacja broni nuklearnej, humanitarne konsekwencje funkcjonowania tzw. państw upadłych, piractwo i bezpieczeństwo dostaw energii, są tego rodzaju zagrożeniami, które przekraczają możliwości nawet dużych i lepiej sytuowanych państw. Pytanie brzmi zatem: czy NATO powinno konfrontować się z każdym z nich, co oznaczałoby potrzebę ewolucji w kierunku organizacji bezpieczeństwa?. Odpowiedź na to pytanie udzielona przez grupę ekspertów jest zgodna z głównych nurtem mainstreamowym w Polsce. Mówiąc krótko – dostosowanie tak, nadmierne rozciągnięcie nie. Musimy pamiętać, aby nie przeceniać możliwości NATO. Warszawa wyraźnie oczekuje takiego scenariusza – czyli dopasowania Sojuszu do części z wymienionych zagrożeń, lecz nie do wszystkich. Innymi słowy, NATO powinno ułatwić globalne partnerstwo w kwestii światowego bezpieczeństwa, lecz nie powinno stać się jego strażnikiem. Przykładowo kwestia bezpieczeństwa dostaw energii może stać się przedmiotem kontroli dla Międzynarodowej Agencji Energii oraz Unii Europejskiej. Problem proliferacji broni jądrowej nie może być skutecznie rozwiązany bez dobrej współpracy z Chinami i Rosją. NATO jest w pełni zaangażowane w walkę z Talibami w Afganistanie i stabilizację tego kraju, dlatego trudno oczekiwać, aby w najbliższej przyszłości zaangażowało się w inną tego typu misję. Sojusz nie jest i nie będzie powszechną platformą do rozwiązywania wszystkich globalnych problemów. Nowy wiek wymaga nowych sojuszy i współpracy, dlatego strategia ich budowy powinna stać się punktem zwrotnym nowej koncepcji strategicznej Sojuszu.

Warszawa jest również z pewnością zaniepokojona wewnętrznymi podziałami w NATO. Szczeliny rozłamu niekiedy dość głęboko wnikają w „natowską skorupę”, wynikając głównie z podziału obciążeń, wydatków wojennych, społecznych protestów, rozmieszczenia wojsk amerykańskich, rozszerzenia Sojuszu, a także rosyjskiej polityki oraz relacji transatlantyckich. Te argumenty są z pewnością niepokojące dla nowych członków NATO, stając się przyczyną do poszukiwania przez te państwa dodatkowych zabezpieczeń w zakresie bezpieczeństwa. Również zachowanie Amerykanów jest jednym z kluczowych aspektów funkcjonowania Traktatu Waszyngtońskiego. Chociaż ich strategia jest dziś poddawana silnej krytyce przez pozostałe państwa zachodnie, jest to wciąż jeden z najważniejszych aspektów funkcjonowania Sojuszu, zwłaszcza dla Polski oraz wielu innych nowych członków. Stany Zjednoczone to pod względem militarnym „waga ciężka” natowskich możliwości, która jest niezbędna w podejściu do wyzwań zza wschodniej granicy Sojuszu. To samo odnosi się do relokacji natowskiej lub amerykańskiej infrastruktury wojskowej na terytoria nowych członków Sojuszu. Nie dziwi, że w tej kwestii w państwach Europy środkowo – wschodniej zasadniczą rolę odgrywają względy historyczne. Jedną z największych słabości dawnych sojuszy był fakt, że porozumienia polityczne nie były wspierane przez działania o charakterze militarnym. Najlepiej przekonała się o tym Polska w 1939 roku. To doświadczenie ma swój wpływ na wiele współczesnych strategii. Nie ulega wątpliwościom, że posiadanie natowskich instalacji wojskowych czy też amerykańskich elementów tarczy antyrakietowej na swoim terenie jest opcją pożądaną przez Polskę. Jest to postrzegane przez Warszawę jako dodatkowy „bonus” bezpieczeństwa, nawet za cenę pogorszenia relacji z Moskwą oraz możliwego zwiększenia obecności militarnej tego kraju w Obwodzie Kaliningradzkim. Wszystko, co wzmacnia fizyczne rozmieszczenie sił NATO w regionie będzie zatem popierane zarówno przez Warszawę, jak i pozostałe kraje Europy środkowo –wschodniej. Wobec tego nie dziwią związane z tym inicjatywy podejmowane przez polskiego ministra obrony – Bogdana Klicha. Rozlokowanie infrastruktury NATO na terenach nowych państw członkowskich, opracowanie planów awaryjnych na wypadek agresji na jedno z tych państw, przeprowadzone na dużą skalę natowskie ćwiczenia wojskowe w 2013 roku na terenie Polski oraz dalsze rozszerzenie Sojuszu leżą wśród czołowych priorytetów Rzeczpospolitej.

Nowe państwa członkowskie robią zatem wszystko, aby „natowski tekst” jakim pozostaje misja w Afganistanie, zakończył się sukcesem. Wzmacnianie polskiego kontyngentu w ramach ISAF ukazuje nam jednak kolejny problem. Jest on dość specyficzny dla państw zachodnich, jednak w coraz większy stopniu pojawia się również w Europie środkowej. Społeczne nastawienie wobec globalnego bezpieczeństwa mocno się zmieniło od czasów zimnej wojny. Ludzie podchodzą coraz bardziej sceptycznie do związanych z tym obciążeń finansowych oraz działań wojennych. Analitycy określają to zjawisko jako „post – heroiczne społeczeństwa”. Tak więc stawianie nowych wyzwań przed NATO jest działaniem logicznym, jednak bez poparcia i zrozumienia społecznego plany te mogą okazać się bardzo krótkotrwałe. Unijne doświadczenia związane z otwarciem swoich instytucji dla obywateli nie są jednak zachęcające. Grupa ekspertów przyjęła rozwiązania do „natowskiej opowieści”, jednak kwestia jak zrealizować to w praktyce by osiągnąć sukces wymaga dalszych dyskusji.

Relacje NATO – Rosja z narodowej perspektywy

Stosunek i strategia Polski wobec Rosji są często błędnie interpretowane. Warszawa w pełni popiera ideę budowy kooperatywnego Euro – Atlantyckiego systemu bezpieczeństwa, włączając w to współpracę z Rosją. Co ciekawe idea włączenia Rosji do struktur NATO (zaprezentowana w artykule autorstwa Naumanna, Ruhe i Elbe opublikowanego w Der Spiegel) nie wywołała w Warszawie zdecydowanego sprzeciwu. Co więcej, panuje przekonanie, że byłoby to pożądane, przy założeniu przeprowadzenia w Rosji wewnętrznych reform, które zmieniłyby ją w kraj przyjazny, demokratyczny, stojący na straży prawa i mający kooperatywny stosunek do swoich sąsiadów. Dopóki to jednak nie nastąpi, otwarcie w stronę Rosji powinno uwzględniać ochronę interesów jej sąsiednich krajów, zarówno tych będących członkami NATO, jak i doń aspirujących. NATO pozostaje jednak wciąż szalenie drażliwą kwestią w Moskwie, która uznaje Sojusz za główne zagrożenie i potencjalnego przeciwnika. Ponadto, podczas gdy Europa stara się unikać stosowania polityki siły, Rosja działa wręcz przeciwnie. Inwazja na Gruzję jest tego najjaśniejszym przykładem. Wsparcie secesji Południowej Osetii, Abchazji czy nawet Naddniestrza tylko pogłębia ten ponury obraz. Dlatego też ewentualne zbliżenie z NATO, to kwestia leżąca przede wszystkim w rękach Rosjan.

Strategia nuklearna i rozbrojeniowa

Temat nuklearnego potencjału NATO stracił pierwszoplanowe znaczenie tuż po zimnej wojnie. Niektórzy już nawet zapomnieli, że jądrowe pociski nadal znajdują się na terenie Europy. Jednak one nadal się tu znajdują, odgrywając wciąż istotny element w natowskiej strategii obrony. W rzeczywistości strategia użycia broni nuklearnej przez NATO i Stany Zjednoczone nie uległa większym zmianom, w przeciwieństwie do Rosji. Doktryna militarna Moskwy umieściła użycie taktycznej broni jądrowej w tych samych rolach jak zrobiło to NATO w latach 70 – tych i 80 - tych. Wobec osłabienia rosyjskich sił konwencjonalnych, użycie taktycznej broni nuklearnej przez Rosję w wypadku ewentualnej agresji NATO jawi się jako najprostsza strategia z wyboru.

Z drugiej strony, na świecie obserwowany jest znaczny spadek liczby posiadanych strategicznych głowic nuklearnych (nowy START podpisany przez USA i Rosję w kwietniu 2010 roku w Pradze). Nie byłoby na to miejsca bez poważnych zmian w nuklearnych doktrynach Stanów Zjednoczonych i Rosji, związanych ze zmniejszaniem się odstraszającej roli broni jądrowej. Innymi słowy, jesteśmy dziś świadkami sytuacji, w której globalny konflikt nuklearny jest coraz mniej prawdopodobny, wzrosło jednak ryzyko taktycznego użycia broni jądrowej. Przegląd państw posiadających broń jądrową oraz konfliktów w jakie są one zaangażowane nie napawa optymizmem. Omawiany Raport zakłada, że tak długo jak na świecie istnieje broń jądrowa, NATO również powinno posiadać bezpieczne i wiarygodne siły nuklearne. Warszawa z pewnością będzie popierać tę ideę, jak również koncepcje stacjonowania broni nuklearnej w Europie.

Raport raczej ogranicza natowskie możliwości powstrzymywania proliferacji broni nuklearnej, przynajmniej w sensie politycznym. Sojusz może wnieść swój wkład w tę kwestię jedynie w zakresie wymiany informacji pomiędzy swoimi sojusznikami. To samo dotyczy kontroli nad rozbudową sił konwencjonalnych, gdzie NATO ma poważne osiągnięcia związane z Traktatem CFE (Treaty on Convencional Armed Forces in Europe przyp. tłum.). Inspekcje wynikające z postanowień CFE nie były jedynie działaniami sprawdzającymi stan sprzętu wojskowego, ale odegrały istotną rolę w budowie zaufania pomiędzy Wschodem a Zachodem. Po jednostronnym zawieszeniu Traktatu przez Rosję, w 2007 roku, Europa straciła ważny mechanizm do promocji stabilizacji i współpracy. W związku z tym grupa ekspertów proponuje podjęcie działań mających ożywić współpracę w ramach CFE. Z drugiej jednak strony niektóre rosyjskie zastrzeżenia wobec CFE, we współczesnych warunkach, mają sens. Jest to zatem pole możliwego konsensusu i porozumienia w rozmowach z Federacją Rosyjską.

Jednym z aspektów, który wpłynął na rosyjską postawę ws. CFE była decyzja poprzedniej administracji amerykańskiej o rozmieszczeniu elementów tarczy antyrakietowej na terytoriach Polski i Czech. Paradoksalnie jednak, decyzja Obamy o wycofaniu się z tych planów, była dla Rosji raczej pyrrusowym zwycięstwem. Zamiast instalacji będących elementem tarczy antyrakietowych, które nie stanowiły zagrożenia dla rosyjskich sił strategicznych, w Polsce rozmieszczona została bateria rakiet Patriot. Jej rozmieszczenie w Polsce jest częścią polsko-amerykańskiej umowy ws. systemu obrony przeciwrakietowej i miało złagodzić obawy Warszawy co do jej bezpieczeństwa. Tym samym Moskwa jest świadkiem obecności nowoczesnego amerykańskiego systemu obrony powietrznej na terytorium Polski. Ulokowanie Patriotów w Polsce jest źródłem krytyki ze strony Moskwy, ale nie powinno być postrzegane jako prowokacja. Jest to system o całkowicie obronnym charakterze, zaś na terenie Białorusi i Obwodu Kaliningradzkiego od dawna znajdują się rosyjskie zestawy S-300.

Konkluzje

Sprawozdanie grupy ekspertów stanowi znakomity wstęp do transatlantyckiej debaty na temat nowej koncepcji strategicznej NATO. Autorzy starali się rozstrzygnąć dylemat połączenia tradycyjnej roli sojuszu obronnego ze współczesnymi wymogami, przy zachowaniu spójności i rozwoju NATO. Główną zaletą raportu jest fakt, że każdy z członków znajdzie w nim zadanie dla siebie. Nowe kraje członkowskie będą pielęgnować kwestię zapewnienia bezpieczeństwa, podczas gdy inne – filozofię dynamicznego zaangażowania, elastyczności i nowych sojuszy. Tylko ci, którzy uważają, że dzisiejsze NATO jest już nieprzydatne, mogą poczuć się rozczarowani. Dokument przedstawia czarno na białym, dlaczego Sojusz powinien stać się odnowioną podstawą transatlantyckiej stabilności i bezpieczeństwa. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że słynna sentencja Thomasa Jeffersona, wyryta w natowskiej pieczęci („Odwieczna czujność jest ceną wolności”) będzie nadal dobrze rozumiana wśród sojuszników.

Niniejsza analiza została sporządzona w ramach projektu Fundacji Friedricha Berta.

Tłumaczenie Łukasz Reszczyński (ECAG).

Artykuł ukazał się w nr 29/2010 "Policy Papers" Fundacji Aleksandra Kwaśniewskiego Amicus Europae alt

Czytany 11683 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04