poniedziałek, 14 kwiecień 2014 06:04

George Friedman: Rosja i Stany Zjednoczone negocjują przyszłość Ukrainy

Oceń ten artykuł
(1 głos)

redphone05  George Friedman

Podczas zimniej wojny (1947–1991) amerykańscy sekretarze stanu i radzieccy ministrowie spraw zagranicznych rutynowo angażowali się w rozwiązywanie kryzysów i rozstrzygali losy państw. Minęło sporo czasu od tamtych rozmów, ale pod koniec marca [2014 r.] doświadczyłem deja vu. Amerykanie negocjowali z Rosjanami, by znaleźć sposób zażegnania kryzysu na Ukrainie i zdecydować także o jej losie.

W trakcie rozmów prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama wyjaśnił, że Waszyngton nie ma zamiaru poszerzać NATO o Ukrainę czy Gruzję. Z kolei Rosjanie oznajmili, że nie mają zamiaru przeprowadzać kolejnych działań zbrojnych na Ukrainie. Rozmowy między rosyjskim ministrem spraw zagranicznych Siergiejem Ławrowem i amerykańskim sekretarzem stanu Johnem Kerry były rozległe i trwały naprawdę długo. Z wielu powodów żadna ze stron nie chce, by kryzys dalej trwał, ale każda z nich ma inne pomysły na jego złagodzenie.

Perspektywa rosyjska

Rosjanie są przekonani, że zamieszki w Kijowie zostały zainspirowane przez zachodnie służby wywiadowcze, które udzieliły wsparcia organizacjom pozarządowym. Gdyby tak się nie wydarzyło,  demonstracje ucichłyby, a [przedrewolucyjny] rząd ukraiński nadal by trwał. To nie jest nowa narracja strony rosyjskiej. Rosjanie twierdzą także, że Pomarańczowa rewolucja miała identyczne korzenie. Zaprzecza temu Zachód. Co ważne, Rosjanie wierzą, że zachodni wywiad może destabilizować Ukrainę, inne kraje rosyjskiej strefy wpływu [1], a nawet samą Rosję. To sprawia, że Rosjanie czujnie i ostrożnie podchodzą do potęgi Stanów Zjednoczonych [2].

Rosjanie nie są także przekonani, że mają pozostać bierni [3]. Abstrahując od ich stanowiska na temat działań zachodniego wywiadu, wiedzą, że Ukraińcy są konfliktowi a wzniecanie buntu jest zupełnie czymś innym od rządzenia. Rosjanie podnieśli Ukrainie cenę gazu ziemnego o 80%, a restrukturyzacja długu państwowego Ukrainy przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy jest związana ze znaczącymi wyrzeczeniami społecznymi i ekonomicznymi. Z uwagi na fakt, że ciężar ten zacznie być odczuwalny [już] latem 2014 r., romantyczne wspomnienie o rewolcie będzie gasło, zaś Rosjanie [w tych okolicznościach] spodziewają się zdecydowanego sprzeciwu wobec Zachodu. Użyją oni zatem swoich wpływów – zarówno jawnych, jak i poufnych – by wpłynąć na kształt władz [państwowych] Ukrainy. Aneksja wschodniej części Ukrainy uniemożliwiłaby realizację tej polistrategii. Rosjanom jest bowiem na rękę fakt istnienia na Ukrainie obszarów rosyjskojęzycznych, dzięki czemu mogą [pośrednio] wpływać na wynik wyborów, a tym samym generować stan zagrożenia dla Kijowa. W tych okolicznościach inkorporacja całej tudzież części wschodniej Ukrainy okazuje się niedorzecznością. 

Scenariusze alternatywne są [z kolei] dla Rosjan [już] mniej atrakcyjne. W Mołdawii odbyły się rozmowy na temat [położenia] Naddniestrza. Jednak dopóki możliwe jest działanie sił rosyjskich w Mołdawii, zaopatrzenie dla tego regionu [i tak] płynie przez Ukrainę. W razie konfliktu Rosjanie muszą być świadomi tego, że Ukraińcy odmówią im dostępu do tego terytorium. Rosjanie mogliby narzucić swoją wolę, lecz przemyślane działanie w Mołdawii skutkowałoby inwazją na Ukrainę – Rosja  wróciłoby tym samym do punktu wyjścia.

Działanie w krajach bałtyckich jest [także] możliwe: Kreml mógłby [tam] zaktywizować rosyjskie mniejszości w celu wywołania rozruchów ulicznych. Jednakże kraje te są członkami NATO, [a] zatem reakcja [Zachodu] byłaby trudna do przewidzenia. Rosjanie pragną utrzymać Ukrainę w swojej strefie wpływów bez zrywania ekonomicznych i politycznych więzi Europą, a szczególnie [zaś] z Niemcami.  Natomiast interwencja rosyjska w krajach bałtyckich podważyłyby [dalsze] relacje z Europą.

Negocjacje na temat złagodzenia kryzysu mają sens dla Rosji ze względu na ryzyko potencjalnych działań. Rosjanie myślą także, że mogą odzyskać swój wpływ na Ukrainie po załamaniu gospodarczym w tym państwie. Wtedy mogliby udzielić pomocy finansowej, by przynieść ulgę.

Perspektywa amerykańska

Rosja dysponuje wobec Stanów Zjednoczonych dwoma istotnymi argumentami. [Po pierwsze –]  w regionie [czarnomorskim] Rosjanie są silniejsi od Amerykanów. USA nie mają praktycznie żadnych możliwości militarnych do przeprowadzenia operacji [desantowej] na Krymie, tak jak [już wcześniej] nie posiadały tych instrumentów podczas wojny gruzińskiej w 2008 r. [4]. Sformowanie odpowiednich sił interwencyjnych, zdolnych do reakcji w razie wybuchu poważnego konfliktu w Eurazji zajęłoby im miesiące. Przygotowanie do operacji „Desert Storm” trwało sześć miesięcy, podobnie jak akcja przygotowawcza wobec Iraku w 2003 r. W tak [naznaczonych] ramach czasowych Rosjanie osiągnęliby swoje cele, a jedyną opcją Amerykanów byłoby [w tej sytuacji] zorganizowanie ofensywy na zajęte przez nich terytoria. Amerykanie nie chcą [zatem], aby Rosjanie decydowali się na działania militarne, ponieważ USA nie byłyby zdolne do natychmiastowej odpowiedzi, zaś w ramach NATO doszłoby do ujawnienia wszelkiego rodzaju rozbieżności [5].

[Po drugie –] Amerykanie nie chcą także testować [stanowiska] Niemiec, ponieważ nie wiedzą, czego mogą się spodziewać po Berlinie. Co więcej, Niemcy wywołali [ten] kryzys – w sytuacji, gdy władze ukraińskie odmówiły dalszej współpracy z UE, jak i poprzez udzielone wsparcie jednemu z liderów rewolucji i to zarówno już przed jej wybuchem, jak i w trakcie jej trwania. Jednak od tego czasu, gdy ich faworyt – Witalij Kłyczko – zrezygnował z wyścigu o stanowisko prezydenta, Niemcy okazały się bardziej wstrzemięźliwe. Po prostu wycofały się.

Niemcy nie chcą także małej Zimnej Wojny [6]. Trwały konflikt na Wschodzie wzmocniłby tendencje odśrodkowe w UE i mógłby zmusić Niemców do podjęcia bardziej asertywnych działań, których woleliby nie podejmować. Berlin jest [nadal] obciążony procesem stabilizacji [całej] Unii Europejskiej, jak i trzymania w ryzach południowej i centralnej Europy w obliczu ogromnych trudności gospodarczych oraz groźby dojścia do władzy radykalnej prawicy. Tym samym konflikt z Rosją nie jest im na rękę. [Także trzeba pamiętać, iż] Niemcy importują 1/3 swoich nośników energii z Rosji, co doprowadziło do bilateralnej symbiozy. Jest to ryzyko, na które Niemcy nie mogą sobie pozwolić.

Jeżeli jednak Niemcy będą rozważni – a trudno im będzie przetrwać naciski – Europa Środkowa podąży ich śladem. Przykładowo ze stanowiskiem Berlina liczy się Polska. Stany Zjednoczone mogą rozwijać w regionie stosunki dwustronne, jak to sugeruję, lecz w niczym nie zmienia to stanu faktycznego, iż Amerykanie nie są gotowi do akcji – nie wspominając już o reakcji dwóch najpotężniejszych ośrodków siły – Niemiec i Rosji – w na [wspomnianym] obszarze.
Waszyngton, podobnie jak Moskwa, ma ograniczone pole działania. Zakładając nawet, że rosyjskie twierdzenia o amerykańskim wsparciu dla organizacji pozarządowych są prawdziwe, to ta karta jest „przebita” i ciężko ją będzie rozegrać ponownie. Co więcej, ostatnie wydarzenia wydają się logiczne. Rosjanie zwrócili się [bowiem] do Amerykanów z propozycją, aby przedyskutować deeskalację kryzysu, proponując przy tym przekształcenie Ukrainy w państwo federalne i monitoring tego procesu.

Znaczenie negocjacji

Tym co jest najbardziej intrygujące, to fakt, jak przy kolejnych posunięciach Rosjanie i Amerykanie będą się nawzajem postrzegali. [Wcześniej] Rosjanie negocjowali z Europejczykami, lecz kiedy  dyskusje zeszły na temat przyszłości [min. Siergiej] Ławrow wykonał telefon do [swego amerykańskiego odpowiednik Johna] Kerry’ego, ten podniósł słuchawkę.

To okazało się momentem zwrotnym, gdyż okazało się, że można inicjować konkretny dialog. Wspomniałem o ograniczeniach obu krajów, lecz – nawet ukrywając swe słabości – Rosjanie wiedzą, że nie mogą samodzielnie, bez współpracy z Amerykanami, pokusić się o rozwiązanie kryzysu [ukraińskiego]. Natomiast Stany Zjednoczone rozumieją, że muszą się po prostu dogadać się z Rosjanami i nie stać ich na ignorowanie ich pozycji [międzynarodowej], jak zdarzało im się to robić w latach 1990’.

[Do zaistnienia pata] mogły się do tego przyczynić pewne nawyki, nabyte podczas Zimnej Wojny. Ale i było coś więcej. Jeżeli Rosjanie chcą [bowiem] znaleźć rozwiązanie problemu ukraińskiego, który ochroni ich strategiczne interesy, bez przymuszania Waszyngtonu do wyjścia ponad poziom akceptowalnego ryzyka, to Stany Zjednoczone są jedynym krajem, do którego Rosja może się zwrócić. W Europie nie ma żadnego państwa, które wypowiadałoby się w imieniu całej Unii Europejskiej. Brytyjczycy, Francuzi, Niemcy i Polacy wypowiadają się bowiem wyłącznie w imieniu własnym. Europejczykom trzeba dać także czas na wypracowanie jednolitego stanowiska. Po negocjacjach, poszczególne kraje, lub być może [cała] Unia Europejska mogą przykładowo wysłać obserwatorów, co nie zmienia faktu, iż w obliczu wielkiej polityki Europa staje się pojęciem abstrakcyjnym. 

Rosjanie podjęli dialog z Amerykanami, ponieważ wiedzą, że pomimo pewnych słabości [w regionie], to Stany Zjednoczone są znacznie większym i silniejszym mocarstwem. Na tym poziomie brak negocjacji między Rosją a Ameryką mógłby okazać się nieprzewidywalny. Najlepszym wyjściem z sytuacji było zatem nawiązanie dialogu, aby rozładować narastające napięcie. 

Kompromis amerykańsko-rosyjski, w sprawie rozwiązania kryzysu, mógłby także inspirująco wpłynąć na postawę Niemiec i innych państw. Niemcy chcą [bowiem] takiego rozwiązania, które nie zakłóci ich stosunków z Rosją oraz nie nadwyręży równocześnie ich relacji z Europą Środkową. Niemcy potrzebują [także] dobrych kontaktów z tymi państwami w kontekście Unii Europejskiej. Amerykanie także pragną poprawnych stosunków, lecz w tym momencie są znacznie mniej zależni od Europy Środkowej. Amerykanie mogą zatem potencjalnie zaoferować więcej, nawet gdy do stołu rokowań przystąpią sami Europejczycy.

Ostatecznie to Stany Zjednoczone prowadzą [także] globalne interesy, na które Rosjanie mogą wpływać. Iran to najbardziej oczywisty przykład. W tym przypadku Rosjanie mogą po prostu uzależnić swoje stanowisko w sprawie Iranu od konkretnych koncesji w kwestii ukraińskiej. Na pozycje negocjacyjne wpływa także niewielka współzależność ekonomiczna oraz ogromny potencjał polityczny i militarny. Istnieją także sprawy, w których Stany Zjednoczone po prostu potrzebują pomocy ze strony Rosji. Dlatego oba państwa mają wszelkie powody ku temu, aby się porozumieć.

Dysonans poznawczy Stanów Zjednoczonych

Co najważniejsze, Stany Zjednoczone nie są przekonane, czego tak naprawdę pragną od Rosjan. Przede wszystkim chcą stworzyć demokrację konstytucyjną na Ukrainie. Oczywiście Rosjanie nie będą przeciw temu oponowali tak długo, dopóki Ukraina nie ujawni swych euratlantyckich i europejskich aspiracji, podobnie jak i wiedzą, że budowanie nowego systemu politycznego jest procesem żmudnym i niekoniecznie musi zakończyć się sukcesem. Wiedzą przy tym doskonale, iż władza tam opiera się na dość wątłych podwalinach i jest narażona na [potencjalne] protesty społeczno-ekonomiczne. Część czynników rządowych w USA wyraża zaniepokojenie przed regionalną hegemonią Rosji; inna grupa obawia się z kolei, iż Rosja stanie się amerykańskim rywalem na Bliskim Wschodzie i to w czasie, gdy kolejne jeszcze czynniki uważają Rosjan za potencjalnych partnerów.

Jak to czasem zdarza się w Stanach Zjednoczonych, panuje tam ogromnie złożona ideologicznie i instytucjonalnie różnorodność. Departament Stanu czy Departament Obrony rzadko podzielają wspólnie określony punkt widzenia. Co więcej, różne urzędy mają różne, niekiedy wykluczające się nawzajem poglądy – wówczas liczy się stanowisko Kongresu. Wspomniana sytuacja do pewnego stopnia przypomina wewnątrz-europejskie trudności negocjacyjne. Z drugiej zaś – daje jednak możliwość manipulacji w negocjacjach.

Mimo to, w sprawach najwyżej rangi państwowej, niezależnie od różnicy poglądów, ostateczny głos należy do prezydenta lub inne wpływowej osobistości. Wygląda na to, że to [John] Kerry, niezdecydowany – czy stosować politykę obrony praw człowieka, czy też politykę siły, może jako osoba autorytatywna wypowiadać się o ewentualnym przystąpieniu Europejczyków do rokowań i akceptacji osiągniętego porozumienia przez Kijów.

Rosja z wielkim niepokojem przyjęła obalenie rządów prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza.  Postarała sie zatem odwrócić własną klęskę i na nowo redefiniować pozycję geopolityczną. Potęga Moskwy okazała się oczywistością, lecz równocześnie niewystarczająca, by przywrócić stary [przedrewolucyjny] porządek w wyniku interwencji w Kijowie. Dlatego też musi „żerować” na słabości ekonomicznej Ukrainy, jej podziałach politycznych i potrzebuje czasu, aby [na nowo] umocnić swoją pozycję. W tym celu potrzebuje kompromisowego rozwiązania, które, jak wierzy, zostanie z czasem zniwelowane przez kolejne wydarzenia. Jednak by tak się stało, Moskwa potrzebuje znaczącego partnera do negocjacji. Stany Zjednoczone pozostają jedyną dostępną opcją. I są one jedynym podmiotem, który ze względu na złożoność i specyfikę – jeśli uda się je pozyskać – mogą samowolnie przystać na rozwiązanie, na którym tak naprawdę Rosji zależy.

Stany Zjednoczone nie są [ponadto] gotowe, by przyznać, że weszły one w okres, gdzie rywalizacja z Rosją będzie wyznacznikiem określającym ich politykę zagraniczną. Polistrategia USA nie skupia się na Rosji, czy też definiowaniu interesów w sposób sformalizowany. Dylemat ten pozostaje obecnie nierozstrzygnięty. W interesie USA nie leży [zarówno] zażegnanie kryzysu na Ukrainie, jak również pozwolenie Rosji na głębsze zaangażowanie się w kwestię ukraińską, która osłabi jej pozycję i przerwie rywalizację, zanim ta naprawdę się zacznie. Jednakże Stany Zjednoczone działają według własnych reguł i obecnie nie są jeszcze gotowe, by myśleć o osłabianiu Rosji, co jednak w dłuższej perspektywie czasowej nie jest złym pomysłem.

Co więcej, negocjacje otwierają [nowe] możliwości. Jednak ważniejsze jest to, że Rosjanie ujawnili swój sposób postrzegania [otaczającego ich] świata. Kiedy [zatem] coś ma zostać rozstrzygnięte, telefon ratunkowy wciąż prowadzi do Stanów Zjednoczonych.

This report is republished with permission of STRATFOR.
Tłum. Marta Kramarczyk
Fot. www.newhamssecurity.com.au

________________________________________
1. http://www.stratfor.com/topics/politics/russian-resurgence
2. http://www.stratfor.com/regions/americas/united-states
3. http://www.stratfor.com/weekly/russia-examines-its-options-responding-ukraine
4. http://www.stratfor.com/weekly/russo_georgian_war_and_balance_power
5. http://www.stratfor.com/weekly/20101011_natos_lack_strategic_concept
6. http://www.stratfor.com/weekly/ukraine-and-little-cold-war

Czytany 3781 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04