środa, 10 grudzień 2014 05:02

George Friedman: Państwo Islamskie zmienia kształt Bliskiego Wschodu

Oceń ten artykuł
(13 głosów)

dr George Frieman

Rozmowy ws. irańskiego programu jądrowego nie doprowadziły do porozumienia, ale bez trudności przedłużono termin ich zakończenia. To, co rok temu doprowadziłoby do znaczącego kryzysu, pełnego zagrożeń i napięć, obecnie udało się opanować bez niepotrzebnych emocji i komplikacji. Ta nowa reakcja na kolejną porażkę w osiągnięciu porozumienia oznacza zmianę w relacjach między Iranem a USA, zmianę, której nie da się zrozumieć bez wzięcia pod uwagę zwrotów geopolitycznych na Bliskim Wschodzie, zmniejszających istotność kwestii jądrowej. geopolityka

Przyczyną tych przesunięć jest pojawienie się Państwa Islamskiego (PI). Z punktu widzenia ideologii istnieje mała różnica pomiędzy PI i innymi radykalnymi ruchami dżihadystycznymi. Jednak w terminologii obecności geograficznej, PI zdecydowanie odróżnia się od reszty. Podczas gdy Al-Kaida chciała przejąć kontrolę nad ważnym państwem jednonarodowym, pozostawała rozsianą, lecz szeroko rozpowszechnioną organizacja terrorystyczną. Nie posiadała istotnego, stałego terytorium, była ruchem a nie miejscem. Natomiast PI tak, jak sugeruje jego nazwa, jest czymś innym. Zagnieździło się w Syrii i Iraku jako jednostka geograficzna i widzi siebie jako zarodek, z którego w przyszłości wyrośnie ponadnarodowe państwo islamskie.

Grupa kontroluje określone terytorium w dwóch krajach i posiada coś na kształt konwencjonalnego, stworzonego do obrony i poszerzania obszaru, państwa. Jak do tej pory, pomimo natarć i zmiennych okoliczności, PI zachowało swój charakter. Podczas gdy grupa oddaje istotną część swojej władzy rozproszonym formacjom partyzanckim i pozostaje w posiadaniu znaczącego regionalnego aparatu terrorystycznego, pozostaje jednocześnie czymś nowym dla regionu – ruchem islamistycznym, zachowującym się jak państwo regionalne. To, czy PI przetrwa, dopiero się rozstrzygnie. Jest bowiem celem ataku amerykańskich sił lotniczych. USA usiłuje też stworzyć siły koalicyjne zdolne je zaatakować i opanować. Trudno określić czy grupa może się jeszcze rozwijać. Wygląda na to, że PI osiągnęło już szczyt swoich możliwości w Kurdystanie a armia Iraku (która doświadczała porażek w pierwszym etapie istnienia PI) wydaje się być gotowa do przeprowadzenia kontrofensywy.

Nowe zagrożenie terytorialne

PI stworzyło wir, który wciągnął siły regionalne i światowe, redefiniując ich sposób zachowania. Obecność grupy jest niemożliwa do zignorowania, ponieważ jest jednostką terytorialną. W rezultacie narody zostały zmuszone do zmiany swoich strategii i wzajemnych relacji. Widzimy to w Syrii i Iraku. Nie tylko Damaszek i Bagdad muszą zająć stanowisko w sprawie PI. Inne sił regionu – Turcja, Iran i przede wszystkim Arabia Saudyjska także muszą ponownie zająć swoje stanowiska. Organizacja terrorystyczna jest zdolna do siania przemocy i może powodować konflikty, ale istnieje i funkcjonuje jako organizacja rozproszona. Państwo Islamskie posiada komponent terrorystyczny, ale jest także skoncentrowana siłą, która potencjalnie może rozszerzyć swoje terytorium. Grupa zachowuje się zgodnie z zasadami geopolitycznymi i jak długo istnieje – stwarza zagrożenie geopolityczne.

Na terenie Iraku i Syrii, Państwo Islamskie reprezentuje część sunnickiej ludności arabskiej. Narzuciło swoją obecność na sunnickie rejony Iraku i pomimo, że pośród sunnitów z pewnością istnieje opór wobec władzy PI, to wynika to z faktu, że nie da się uniknąć jakiejś formy sprzeciwu wobec nowo powstającego państwa. PI, jak do tej pory skutecznie radzi sobie z tym oporem, próbując jednocześnie dotrzeć do granic regionów kurdyjskich i szyickich, aby stworzyć geograficzne połączenie ze swoimi oddziałami w Syrii, co znacznie zmienia wewnętrzną dynamikę Iraku. Na terenach, gdzie sunnici byli kiedyś słabi i rozproszeni, PI obecnie stanowi znaczącą siłę, stanowiąc na północy regionu i na zachodzie Bagdadu zagrożenie dla wydobycia ropy przez Kurdów a także dla irackiego rządu. Grupa miała jeszcze bardziej złożony wpływ na Syrię jako, że osłabiła organizacje sprzeciwiające się rządowi syryjskiego prezydenta Baszara al-Asada, wzmacniając w ten sposób jego pozycję oraz własne wpływy. Ta dynamika ilustruje zawiłości geopolityczne obecności PI.

Tworzenie koalicji

Stany Zjednoczone wycofały się z Iraku licząc na to, że Bagdad, nawet jeśli nie będzie zdolny do sprawowania stabilnych rządów na swoim terytorium, to będzie dążył do równowagi sił w i zaakceptuje formalną lub nieformalną autonomię na terenie Iraku. To był ambitny cel, jednak możliwy do osiągnięcia. Powstanie PI dramatycznie zaburzyło równowagę w Iraku a początkowa niemoc sił irackich i kurdyjskich, stawiających czoła bojownikom PI, zmusiła USA do wzięcia pod uwagę możliwości, że grupa ta możne zdominować dużą część Iraku i Syrii. Sytuacja taka stworzyłaby wyzwanie dla USA, którego nie mogłoby ani odrzucić, ani w pełni stawić mu czoła. Rozwiązaniem Waszyngtonu było wysłanie sił powietrznych i minimalnych sił lądowych, mających zaatakować PI i w międzyczasie próba stworzenia zdolnej do działania regionalnej koalicji.

Dziś kluczem do tej koalicji jest Turcja. Ankara stała się istotną siłą regionalną. Ma największą gospodarkę i wojsko w regionie i jest najbardziej narażona na wydarzenia w Syrii i Iraku, które rozgrywają się na południowej granicy Turcji. Strategia Ankary pod przewodnictwem prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana polegała na unikaniu konfliktów z sąsiadami, co jak do tej pory było skuteczne. Teraz USA chcą, aby Turcja dostarczała sił zbrojnych a w szczególności wojsk lądowych do odpierania ataków PI. Ankara ma w tym interes, ponieważ dostawy irackiej ropy pomogłyby jej zdywersyfikować źródła energii i ponieważ nie chce, aby konflikt przedostał się do Turcji. Rząd Turcji ciężko pracował na to, aby utrzymać konflikt poza swoimi granicami oraz ograniczyć swoje bezpośrednie uczestnictwo w wojnie domowej. Ponadto Ankara nie chce, aby PI stwarzało nacisk na irakijskich Kurdów, który może ostatecznie dotknąć również Kurdów mieszkających w Turcji.

Turcja jest w trudnej sytuacji. Jeśli zainterweniuje przeciwko PI razem z USA, jej armia będzie poddana próbie, jakiej nie było od czasów wojny w Korei a jakość tych działań jest niepewna. Ryzyko jest realne a zwycięstwo nie jest gwarantowane. Turcja podejmie na nowo rolę jaką pełniła w świecie arabskim podczas trwania Imperium Otomańskiego, próbując kierować polityką arabską zgodnie ze swoimi interesami. USA nie wykonało podobnego zadania w sposób zadowalający i nie ma również gwarancji, że Turcja odniesie sukces. W rzeczywistości Ankara może zostać wciągnięta w konflikt z państwami arabskimi z którego może nie wydostać się tak łatwo jak Waszyngton.
Tymczasem niestabilność na południu Turcji i pojawienie się nowej władzy terytorialnej w Syrii i Iraku są fundamentalnym zagrożeniem dla Ankary. Pojawiają się opinie, że Turcy w tajemnicy wspierają PI, ale ja mam co do tego duże wątpliwości. Turcy mogą być przychylnie nastawieni wobec innych grup islamskich, ale PI jest zbyt niebezpieczne i może zwrócić swoje siły przeciwko każdemu stronnikowi USA. Turcy nie będą po prostu sługami USA, Ankara ma interesy w Syrii, które nie pokrywają się z amerykańskimi.

Turcja pragnie obalenia reżimu B. al-Asada, ale Stany Zjednoczone są takiemu rozwiązaniu niechętne, ponieważ boją się otwarcia drzwi dla sunnickiego reżimu dżihadystycznego (lub co najmniej, anarchii dżihadyjskiej), który ze wsparciem operacyjnym PI będzie pozbawiony jakiejkolwiek kontroli. W pewnym sensie Turcy traktują utrzymywanie się reżimu B. al-Asada jako wymówkę, aby nie angażować się w konflikt. Jednak Ankara w rzeczywistości chce upadku B. al-Assada, a na jego miejsce pragnie zaprowadzenia sunnickich rządów przychylnych Turcji. Jeśli USA nie ustąpią z tych warunków, Turcja ma podstawy, aby odmówić interwencji, jeśli zaś USA zgodzą się na warunki Ankary, Turcja otrzyma korzystny dla siebie wynik w Syrii, ale kosztem większego ryzyka dla Iraku. W ten sposób PI stało się kluczowym punktem relacji USA z Turcją, zastępując wcześniejsze kwestie takie, jak związki Turcji z Izraelem.

Zmieniająca się rola regionalna Iranu

Pojawienie się PI zdefiniowało na nowo rolę Iranu w regionie. Teheran postrzega przychylny Iranowi i zdominowany przez szyitów reżim w Bagdadzie jako niezwykle ważny dla własnych interesów, tak jak kluczowa jest jego dominacja w południowym Iraku. W latach 1980’ Iran walczył w wojnie przeciwko Irakowi, zdominowanemu przez sunnitów, która przyniosła katastrofalne straty. Uniknięcie kolejnej wojny na podobną skalę jest kluczowe dla irańskiej polityki bezpieczeństwa narodowego. Z punktu widzenia Teheranu Państwo Islamskie może sparaliżować rząd w Bagdadzie i potencjalnie osłabić irańską pozycję w Iraku. Nie jest to bardzo prawdopodobne rozwiązanie, co nie zmienia faktu, że jest to potencjalne zagrożenie, jakiemu Iran musi stawić czoła. We wschodnim Kurdystanie uformowały się już małe formacje irańskie, irańscy piloci zasiedli za sterami irackich samolotów, aby zaatakować pozycje PI. Jakakolwiek istniejąca możliwość zdominowania przez PI nawet części Iraku jest niemożliwe do zaakceptowania przez Teheran, co jest zbieżne z interesami amerykańskimi. Oba kraje chcą upadku PI oraz sprawnego funkcjonowania rządu w Bagdadzie. Dla Amerykanów nie jest problemem sytuacja, w której Iran gwarantuje bezpieczeństwo na południu Iraku, natomiast Irańczycy nie sprzeciwiają się proamerykańskiemu Kurdystanowi przynajmniej do momentu, w którym nadal będą mogli kontrolować złoża ropy na południu kraju.

Pojawienie się PI, jak i inne długofalowe tendencje, połączyły USA i Iran poprzez wspólne interesy. Istnieje wiele raportów w sprawie amerykańsko-irańskiej współpracy wojskowej, podczas gdy główna kwestia sporna (irański program nuklearny) została zmarginalizowana. Ogłoszeniu z 24 listopada, mówiącemu, że porozumienie w rozmowach na temat broni jądrowej nie zostało osiągnięte towarzyszyło przedłużenie terminu zakończenia negocjacji, żadna ze stron nie stosowała pogróżek i nie dawała znaków, że ta przejściowa porażka zmieniła ogólny kształt współpracy. W naszej opinii stworzenie nośników broni jądrowej jest znacznie trudniejsze niż wzbogacanie uranu i Iran nie jest zagrażająca potęgą jądrową. Wydaje się, że Amerykanie podzielają tę opinię. Oba kraje nie chcą nadwyrężać wzajemnych relacji z powodu kwestii broni jądrowej, która z powodu aktywności PI została odłożona na później.

Nowa umowa pomiędzy USA i Iranem powoduje oczywisty niepokój w Arabii Saudyjskiej – trzeciej głównej siły regionu chociażby ze względu na swoje bogactwo i zdolność do finansowania ruchów politycznych. Rijad postrzega Teheran jako swego rywala w rejonie Zatoki Perskiej, który może zdestabilizować Arabię Saudyjską za pomocą swojej populacji szyickiej. Saudyjczycy uważają USA za głównego gwaranta ich bezpieczeństwa narodowego, pomimo tego, że od czasu Arabskiej Wiosny działali bez oglądania się na akceptację Waszyngtonu. Zaniepokojony przez ocieplające się stosunki Iranu z USA Rijad martwi się rosnącą samowystarczalnością energetyczną Ameryki, która dramatycznie osłabia znaczenie Arabii Saudyjskiej dla USA. Mówi się o spekulacjach, że PI jest fundowane przez władze Arabii, ale takie działanie byłoby dla Rijadu nieracjonalne. Im silniejsze jest Państwo Islamskie, tym silniejsze stają się więzy pomiędzy USA i Iranem. Waszyngton nie może zaakceptować ponadnarodowego kalifatu, który możne kiedyś stać się znaczącą siłą w regionie. Im większym zagrożeniem staje się Państwo Islamskie, tym bardziej USA i Iran są sobie potrzebne, co działa przeciwko saudyjskim interesom bezpieczeństwa. Rijad korzysta na napięciach pomiędzy USA a Iranem. Niezależnie od kwestii religijnych i ideowych, sojusz Waszyngtonu i Teheranu stwarza warunki, które zagrażają przetrwaniu reżimu saudyjskiego. Ponadto PI nie jest przychylne saudyjskiej rodzinie królewskiej. Kalifat może rozszerzyć swój zasięg w kierunku Arabii Saudyjskiej; na terenie królestwa zaobserwowano już działania na poziomie lokalnym sterowane prawdopodobnie przez Państwo Islamskie. Rijad był już zaangażowany w Iraku i powinien teraz szybko wzmocnić siły sunnickie poza Państwem Islamskim aby osłabić tendencje, które zbliżają do siebie Iran i USA.

Centralna rola Ameryki na Bliskim Wschodzie

Działalność PI pokazała, że koncepcja opuszczenia regionu przez USA nie jest realistyczna. Jednocześnie Stany Zjednoczone nie zamierzają angażować się w wielopłaszczyznową działalność wojenną w Iraku. Waszyngtonowi nie udało się zaprowadzić tam stabilności przychylnej USA za pierwszym razem i jest mało prawdopodobne, że uda się tym razem. Siły powietrzne Stanów Zjednoczonych mocno atakują Państwo Islamskie, są symbolem siły i obecności Ameryki a także granic jej zaangażowania w konflikt. Amerykańska strategia formowania sojuszu przeciwko Państwu Islamskiemu jest niezwykle skomplikowana, gdyż Turcy nie chcą się angażować w konflikt bez poważnych ustępstw na swoją rzecz, Irańczycy w zamian za pomoc chcą zmniejszenia nacisku na zredukowanie ich programu nuklearnego a Saudyjczycy są świadomi zagrożeń jakie stwarza dla nich Iran. Warto zauważyć, jaki efekt miało powstanie PI na relacje w regionie. Pojawienie się grupy po raz kolejny umiejscowiło Stany Zjednoczone w centrum regionu i zmusiło trzy główne siły Bliskiego Wschodu do ponownego zdefiniowania swoich relacji z Waszyngtonem a także ponownie ożywiło najgłębsze lęki Turcji, Iranu i Arabii Saudyjskiej. Ankara chce uniknąć powrotu do otomańskiego koszmaru jakim jest kontrolowanie Arabów, podczas gdy Iran został zmuszony do zawarcia ponownego sojuszu z USA by przeciwdziałać powstaniu sunnickiej Arabii Saudyjskiej i Iraku - jak to się działo za czasów ostatniego szacha.
Jednocześnie PI spowodowało wzrost obaw Saudyjczyków o byciu porzuconym przez USA na rzecz Iranu, natomiast działaniami USA kieruje niechęć do ponownego angażowania się w Iraku.

W ostatecznym rozrachunku nie jest prawdopodobne, że Państwo Islamskie jako jednostka, terytorialne przetrwa. W rzeczywistości Turcja, Iran i Arabia Saudyjska czekają na to, że USA rozwiążą problem PI przy pomocy sił powietrznych i niewielkich sił lądowych. Takie działania nie zniszczą całkowicie PI, ale zaburzą spójność terytorialną grupy i zmuszą ją do powrotu do taktyki partyzanckiej i terroryzmu. W istocie, tak się właśnie dzieje, natomiast samo zaistnienie grupy, nawet jeśli tylko tymczasowe, pozwoliło regionowi zdać sobie sprawę z tego, że wcześniejsze założenia nie brały pod uwagę aktualnej sytuacji. Ankara nie będzie mogła uniknąć zaangażowania w konflikt. Teheran będzie zmuszony do ułożenia swoich relacji ze Stanami Zjednoczonymi a Rijad musi rozważyć słabości swego państwa. Stany Zjednoczone mogą zwyczajnie wrócić do domu nawet jeśli region jest w stanie chaosu, ale reszta państw bliskowschodnich jest już u siebie i musi podjąć wyzwanie, Państwo Islamskie dało temu wyraz niezwykle jasno.

This report is republished with permission of STRATFOR.
Fot. www.ccwa.org

Czytany 6990 razy