czwartek, 26 marzec 2015 07:57

Eugeniusz Januła, Małgorzata Kasińska: Linia Curzona – największe oszustwo XX wieku?

Oceń ten artykuł
(59 głosów)

dr Eugeniusz Januła, Małgorzata Kasińska

Dziś linia Curzona to wśród specjalistów historyczne i polityczne pojęcie, mające stanowić pragmatyczną podstawę ustalania granicy miedzy Polską a ZSRR. Jednak w świetle wcale nie najnowszych ustaleń wynika, że ta granica, przebiegająca w większości między Polską a Ukrainą, wcale nie została wytyczona na bazie linii Curzona, tylko ok. 60–100 km na zachód od niej. Z oczywistą szkodą dla Polski...

W geopolityce pojawiło się to pojecie w pragmatycznej koncepcji, jako proponowana linia rozejmowa wojsk polskich i bolszewickich, opisana w nocie z dnia 11 lipca 1920 r., wystosowanej przez ówczesnego brytyjskiego ministra spraw zagranicznych lorda George’a Curzona do ludowego komisarza spraw zagranicznych RFSRR Gieorgija Cziczerina. Jej przebieg oparty został na treści „Deklaracji Rady Najwyższej Głównych Mocarstw Sprzymierzonych i Stowarzyszonych w sprawie tymczasowej granicy wschodniej Polski" z 8 grudnia 1919 r.

Narodowości w międzywojennej Polsce i krajach sąsiednich

Linia curzona01

Linia curzona02

Linia ta miała przebiegać, poczynając od Grodna przez Brześć i Dorohusk a następnie na wschód od Hrubieszowa. Dalej miała biegła obok Kryłowa, skąd na zachód od Rawy Ruskiej i na wschód od Przemyśla. Stąd biegła aż do głównej grani Karpat. Pod wyżej wspomnianym dokumentem 8 grudnia 1919 r. podpisał się Georges Clemenceau, wówczas przewodniczący Rady Najwyższej Mocarstw. Uważano w ówczesnym w politycznym establishmencie Ententy tę linię za wschodnią granicę obszaru, na którym rząd polski ma prawo do utworzenia własnej administracji, w terminie przewidzianym przez Traktat z 28 czerwca 1919 r. Deklaracja ta jednak nie przesądzała dalszych działań strony polskiej: „Prawa, z jakimi Polska mogłaby wystąpić do terytoriów położonych na wschód od wymienionej linii są wyraźnie zastrzeżone”.

Na paryskiej konferencji pokojowej, kończącej Wielką Wojnę, ustalono przebieg polskiej granicy zachodniej z pokonanymi Niemcami, natomiast nie ustalono wschodniej. Przyczyną takiego stanu rzeczy była nadzieją, jaką Zjednoczone Królestwo, ale także, chociaż w mniejszej skali, Francja,  liczyły na restaurację białej Rosji. Tym samym stawiało to zagadnienie wschodnich granic polskich na porządku dziennym i skłoniło zwycięską koalicję do wysunięcia projektu tymczasowego i tylko prowizorycznego rozgraniczenia Polski i Rosji. W swoim projekcie tymczasowej granicy zachodni dyplomaci oparli się głównie na granicach III rozbioru Polski, czyli na przebiegu zachodniej granicy Rosji z 1795 r. Przedstawiona w Deklaracji koncepcja granicy była tożsama z tzw. linią Focha. Ta ostatnia przewidywała jednak tylko nową granicę w części północnej. Rozgraniczała m.in. polską część Suwalszczyzny od hipotetycznej jeszcze wtedy Litwy. Nie obejmowała jednak Galicji z tego prostego powodu, że obszar ten nigdy do Rosji nie należał [1].

Austria, podpisując traktat pokojowy, zrzekła się w artykule 91 suwerenności m.in. nad Galicją na rzecz Mocarstw Sprzymierzonych i Stowarzyszonych. W samej Galicji trwały już tymczasem walki miedzy wojskami polskimi i tzw. Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej. Mocarstwa Ententy miały w stosunku do niej własne plany. 22 lutego 1919 r. we Lwowie przedstawicielom rządów Polski i ZURL została przedstawiona linia demarkacyjna zawieszenia broni w Galicji, pozostawiająca Lwów i Borysławsko-Drochobyckie Zagłębie Naftowe po stronie polskiej, przy jednoczesnym uznaniu ZURL przez Ententę i pozostawieniu po stronie ukraińskiej Tarnopola i Stanisławowa. Była to tzw. linia Barthelemy’ego, pochodząca od nazwiska francuskiego generała – szefa misji mediacyjnej ze stycznia-lutego 1919 r. Projekt zawieszenia broni i linii demarkacyjnej odrzuciła w końcu lutego tego roku strona ukraińska, licząc zapewne na korzystne dla siebie rozstrzygnięcie militarne [2]. Strona polska mimo to starała się skłonić przedstawicieli elit ukraińskich do zaakceptowania linii rozejmowej Sokal-Busk-Halicz-Kalusz-Karpaty. Była to propozycja hrabiego Aleksandra Skarbka z lutego 1919 r., którą kilka miesięcy później Józef Piłsudski skorygował na korzyść Ukraińców do postaci Sokal-Busk-Kałusz-Karpaty. Oba te warianty rozgraniczenia zakładały jednak, że Lwów pozostanie przy Polsce. Wszelkie próby uzgodnienia linii demarkacyjnej z rządem ZURL kończyły się fiaskiem z powodu agresywnej postawy strony ukraińskiej.

Mocarstwa zachodnie miały natomiast szereg wątpliwości w kwestii przyznania Polsce Galicji Wschodniej ze Lwowem, nie były również zgodne co do zakresu koncesji na rzecz Polski. Wyrazem tych różnic był „Raport nr 3” z 17 czerwca 1919 r. Komisji do Spraw Polskich Konferencji Pokojowej w Paryżu, na czele której stał Jules Cambon. Dokument wytyczał dwie linie rozgraniczenia wschodniej granicy Polski na obszarze wschodniogalicyjskim (tzw. linia A i B). Linia A", za którą optowali antypolsko nastawieni Brytyjczycy, biegła, w przybliżeniu, zgodnie z przebiegiem aktualnej granicy wschodniej od Kryłowa do Karpat, a zbieżna ze stanowiskiem francuskim linia B" zostawiała po stronie polskiej Lwów i znaczną część naftowego zagłębia borysławskiego.

Po nieudanej ofensywie ukraińskiej, kontrofensywie polskiej i w konsekwencji po zajęciu w lipcu 1919 r. całego terytorium Galicji po rzekę Zbrucz przez wojska polskie, Ententa postanowiła decyzją z 21 listopada 1919 r. przekazać Polsce zarząd (mandat) nad całą Galicją na 25 lat a następnie przeprowadzić plebiscyt w kwestii przynależności państwowej tego terytorium przy jednoczesnym nadaniu przez Polskę autonomii terytorialnej, ludności Galicji Wschodniej. Podstawą decyzji Ententy, wynikającą z prawa międzynarodowego, był traktat pokojowy, który Austria podpisała w Saint Germain i w którym zrzekła się dotychczasowej suwerenności nad terytorium całej Galicji na rzecz mocarstw Ententy, pozostawiając im decyzję w sprawie dalszej przynależności państwowej tego terytorium [3].

Decyzja Ententy wywołała oburzenie w Polsce. Sejm, przytłaczającą większością głosów, przyjął uchwałę sprzeciwiającą się decyzji mocarstw – co jednak nie miało znaczenia prawnomiędzynarodowego. Jednocześnie Warszawa, wykorzystując zmianę sytuacji politycznej w Rosji, czyli upadek ruchu białych (klęska wojsk Antona Denikina na Ukrainie; Symon Petlura, pobity przez białych i czerwonych Rosjan, rozpoczął właśnie w Warszawie rokowania o sojusz z Polską), podjął energiczne, zakulisowe działania dyplomatyczne, które doprowadziły 22 grudnia1919 r. do zawieszenia wykonania uchwały z 21 listopada, co w praktyce oznaczało powrót do negocjacji w tej kwestii.

Trzeba dodać, że politycy Ententy zupełnie nie znali realiów demograficznych, historycznych i politycznych Galicji Wschodniej i nie mieli sensownego projektu rozwiązania problemu. Skoro odrzucali możliwość istnienia państwa ukraińskiego, uważając to za problem wewnętrzny Rosji, to możliwe były dwa rozwiązania: albo Galicja Wschodnia pozostaje w ramach Rosji, albo w Polsce, co było potwierdzeniem status quo istniejącego od lata 1919 r. W umowie sojuszniczej natomiast, zawartej pomiędzy Polską a URL z 21 kwietnia 1920 r. granicę polsko-ukraińską ustalono na rzece Zbrucz.

* * *

Podczas konferencji w Spa 10 lipca 1920 r., w obliczu przewidywanej klęski Polski w walce z bolszewikami, Brytyjczycy wysunęli propozycję wycofania wojsk polskich na linię demarkacyjną Niemen-Bug. Sprawy Galicji, Śląska Cieszyńskiego oraz Gdańska, Polska miała zostawić do rozstrzygnięcia mocarstwom Ententy. W Galicji Wschodniej linią demarkacyjną miała być linia frontu w momencie zawieszenia broni. Zatem w Spa nie wyznaczono linii demarkacyjnej w Galicji. Dyplomacja brytyjska podjęła jednak kroki, by i tam, zgodnie z postanowieniami konferencji, wyznaczyć konkretną linię demarkacyjną. Rozgraniczenie to, na które cofnąć się miały wojska polskie, a bolszewickie jej nie przekraczać, ustanowiono właśnie na Niemnie i Bugu. Zatem była to de facto linia z Deklaracji z grudnia 1919 r. W Galicji miała ona biec od Bugu wzdłuż linii Sokal-Busk-Kałusz i dalej do Karpat ze Lwowem po stronie polskiej. Jej przebieg miał zostać następnie przesłany w telegramie do bolszewickiego komisarza spraw zagranicznych G. Cziczerina 11 lipca 1920 r. Jednakże już w trakcie trwania konferencji w Spa bolszewicy odrzucali wszelkie propozycje linii demarkacyjnych, ustalanych przez mocarstwa Ententy. Następnie 17 lipca 1920 r. odrzucili już nie tylko propozycję linii demarkacyjnych, ale również samą możliwość pośredniczenia przez Ententę w kwestiach polsko-bolszewickich.

Dowództwo bolszewickie a najbardziej ludowy komisarz ds. wojny Lew Trocki, liczyło bowiem na szybkie opanowanie Polski i wkroczenie bolszewickich oddziałów na obszar Niemiec, gdzie miała, wg koncepcji Włodzimierza Lenina, wybuchnąć powszechna rewolucja proletariacko-ludowa. Następnym etapem miał być podbój całego kontynentu europejskiego przez połączone bolszewicko-niemieckie oddziały rewolucyjne. W. Lenin skwitował próby mediacji Ententy słowami: „Za pomocą drobnego szachrajstwa chcą nam odebrać zwycięstwo" [4]. Oficjalnie jednak radziecka dyplomacja głosiła koncepcję dwustronnych rokowań polsko-bolszewickich bez udziału politycznych pośredników. W efekcie, mimo przyjęcia warunków Ententy przez Władysława Grabskiego, sprawę wyznaczonej linii demarkacyjnej w Galicji uznano za bezprzedmiotową i nieaktualną. Rezultatem było uzgodnienie przedstawicieli Ententy ze stroną polską, że za podstawę do przyszłych rokowań pokojowych polsko-bolszewickich bądź też polsko-ukraińskich w Galicji tak czy inaczej będzie się uważać „linię frontu” [5]. Premier W. Grabski na konferencji w Spa podpisał więc dokument, w którym nie było mowy o konkretnej linii rozejmowej w Galicji.

15 lipca 1920 r. w Spa rząd polski zgodził się „przyjąć decyzję Rady Najwyższej w sprawie granic litewskich, przyszłości Galicji wschodniej, sprawy Cieszyńskiej i przyszłego traktatu gdańsko-polskiego" [6]. W traktacie ryskim, już po polskich zwycięstwach, granicę między Polską a USRR na odcinku galicyjskim ustalono na Zbruczu, co wobec nieuznawania Rosji radzieckiej na forum międzynarodowym miało jedynie charakter dwustronny w postaci wyrzeczenia się pretensji radzieckich do Galicji Wschodniej. Granica ta jednak ostatecznie została uznana przez Radę Ambasadorów Głównych Mocarstw Sprzymierzonych i Stowarzyszonych w Paryżu decyzją z dnia 15 marca 1923 r. [7].

W dniu 26 września 1922 r. Sejm RP przyjął w intencji uzyskania korzystnego rozstrzygnięcia mocarstw nigdy nie uchyloną i nigdy nie wprowadzoną w życie ustawę o „zasadach powszechnego samorządu wojewódzkiego, a w szczególności województwa lwowskiego, tarnopolskiego i stanisławowskiego", w praktyce swych rozstrzygnięć ustalającą dla obszaru Galicji Wschodniej status analogiczny do autonomicznego województwa śląskiego. Były to min. odrębna kuria polska i ukraińska każdego sejmiku wojewódzkiego o uprawnieniach analogicznych do Sejmu Śląskiego, powołanie w ciągu dwóch lat uniwersytetu ukraińskiego, uczynienie języka ukraińskiego równorzędnym urzędowym w województwach, zakaz prowadzenia państwowej kolonizacji ziemskiej [8].

W 1923 r. Rada Ambasadorów ostatecznie uznała suwerenność Polski w Galicji Wschodniej, przy zastrzeżeniu wprowadzenia przez Polskę statusu autonomicznego dla tego terytorium, czego surogat stanowiła ustawa z września 1922 r., stwierdzająca już w samym tytule szczególny charakter tego terytorium w ramach państwa polskiego [9]. USRR wniosła protest przeciwko zaniechaniu plebiscytu. Protest został odrzucony przez Polskę z powołaniem się na zapisy traktatu ryskiego i fakt, że terytorium Galicji Wschodniej nie wchodziło nigdy w skład państwa rosyjskiego, czy też jego następców prawnych i w konsekwencji jakiekolwiek ich pretensje w tym zakresie są bezprzedmiotowe, zaś ani już istniejący ZSRR, ani wchodząca w jego skład USRR nie są stronami w sprawie.

Zmiana przebiegu linii demarkacyjnej w Galicji Wschodniej

Linia curzona03

Prawdopodobnie w nocy z 10 na 11 lipca 1920 r. jeden z niższych rangą, pracowników brytyjskiego ministerstwa spraw zagranicznych, prawdopodobnie był to Lewis Bernstein-Namierowski, znany również jako tzw. lord Namier, zupełnie samowolnie zmienił linię graniczną, wytyczając i wrysowując ją na zachód od Lwowa i Drohobycza i w tej postaci została ona przetelegrafowana z Londynu radzieckiemu ministrowi G. Cziczerinowi. Motywy postępowania L. Bersteina-Namierowskiego, który przez historyków uznawany jest za autora takiej modyfikacji, nie są jasne. Roman Dmowski w swej pracy „Polityka polska i odbudowanie państwa” wspomina lorda Namiera jako głównego wroga sprawy polskiej i sprawcę wrogiego stosunku premiera Davida Lloyda George'a do Polski [10]. Bardzo prawdopodobne, że L. Bernstein-Namierowski, którego rodzina wywodziła się Galicji, był po prostu ówczesnym radzieckim agentem wpływu. W późniejszym okresie został aktywnym działaczem syjonistycznym, pracując oczywiście na rzecz ZSRR. Zaznaczyć jednak należy, że Brytyjczycy, zresztą zgodnie ze swym zwyczajem, nigdy nie odtajnili archiwaliów dotyczących tej tematyki.

Linia Curzona miała być zatem tylko linią rozejmu między walczącymi ze sobą wojskami bolszewickimi a polskimi. Wbrew obiegowej opinii, nie był to projekt granicy polsko-radzieckiej. Na pozycje wyznaczone przez tę linię miały się cofnąć wojska polskie po podpisaniu rozejmu w wojnie z radziecką Rosją. Biegła ona od granicy litewskiej wzdłuż Niemna, z kolei na zachód od Grodna, w północnej części w sposób zbliżony do obecnej granicy polsko-białoruskiej, pozostawiając jednak po radzieckiej stronie Puszczę Białowieską a po polskiej cały Kanał Augustowski i miejscowość Sopoćkinie, aż do Bugu w miejscowości Niemirów, a w okolicach Kryłowa odchodziła od tej rzeki. Dalszy południowy przebieg był przedmiotem rozbieżności. Linia, znana potem jako „A", czyli linia Bersteina-Namierowskiego, przetelegrafowana G. Cziczerinowi z MSZ w Londynie, biegła nieco na wschód od Przemyśla podobnie, jak obecna granica polsko-ukraińska. Wersja oznaczana wiele lat później jako „B", czyli właściwa linia Curzona plus rozważane na konferencji w Spa rozgraniczenie w Galicji wschodniej, z zagłębiem naftowym dla Polski, zostawiała Lwów po stronie polskiej [11].

Po zakończeniu wojny polsko-bolszewickiej granica państwowa została ostatecznie wyznaczona w traktacie ryskim z 18 marca 1921 i była przesunięta względem linii Curzona o ok. 200 km w kierunku wschodnim.

* * *

Po niemieckiej klęsce pod Stalingradem w lutym 1943 r. Józef Stalin skorzystał z okazji, aby powołać się wobec Brytyjczyków i Amerykanów na formułę „linii Curzona" przy roszczeniach do wytyczenia nowych granic ZSRR w Europie, ponieważ pokrywała się ona w pewnym stopniu na linii Bugu z granicą między ZSRR a III Rzeszą, określoną w traktacie o granicach i przyjaźni między III Rzeszą a ZSRR z 28 września 1939 r. Formuła „Linia Curzona" miała natomiast genezę brytyjską, wobec powyższego była pozornie neutralną wobec Amerykanów.

Stosunki etniczne w województwie lwowskim na tle granic powiatów.

Linia curzona04

Kolor zielony – większość ukraińsko-rusińska
Kolor żółty – większość polska

W marcu 1943 r., czyli jeszcze przed zerwaniem stosunków dyplomatycznych w związku z wykryciem grobów katyńskich, J. Stalin zażądał od rządu Rzeczypospolitej w Londynie uznania linii Curzona jako nowej granicy między ZSRR a Polską. Tym de facto żądał od rządu polskiego uznania skorygowanych warunków paktu Stalin-Hitler z 28 września 1939 r., wbrew ustaleniom układu Sikorski-Majski z 30 lipca 1941 r., uznających utratę ważności traktatów niemiecko-radzieckich, dotyczących terytorialnych zmian w Polsce i ustanowienia granicy niemiecko-radzieckiej na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej [12]. Nadmienić należy, że rząd polski nie był uprawniony do dokonywania jakichkolwiek jednostronnych cesji terytorialnych. Kwestia kompensaty terytorialnej Polski kosztem Niemiec i jej rozmiaru do października 1944 r., czyli konferencji moskiewskiej z udziałem premiera Stanisława Mikołajczyka, oficjalnie nie została przez sojuszników brytyjskich przedstawiona rządowi polskiemu.

Latem i jesienią 1943 r., jeszcze przed konferencją w Teheranie, władze USA i W. Brytanii nie rozpatrywały przywrócenia przedwojennej granicy Polski na wschodzie uznając, iż powinna ona przebiegać zgodnie z linią Curzona z pozostawieniem Polsce Lwowa. Rząd premiera S. Mikołajczyka nie był o tym informowany [13].

Mniej więcej do sierpniowej (1944 rok) wizyty premiera S. Mikołajczyka w Moskwie Brytyjczycy mieli nadzieję wytargować od J. Stalina wariant „B" ze Lwowem dla Polski. Nie znaleźli jednak w swych naciskach na stronę radziecką żadnego wsparcia Stanów Zjednoczonych, gdyż te nie zamierzały wywierać presji na radzieckiego przywódcę w sprawach trzeciorzędnych dla interesów USA i uważały wówczas że bardzo potrzebują pomocy radzieckiej w doprowadzeniu do końca wojny na Dalekim Wschodzie [14]. Potężne straty amerykańskie w ludziach w wojnie dalekowschodniej sprawiły, że dla wciągnięcia ZSRR do wojny z Japonią administracja amerykańska składała na ołtarzu własnej polityki los Polski i Europy Środkowo-Wschodniej.

Kreślenie kolejnych wersji linii Curzona miało miejsce na konferencji międzysojuszniczej w Teheranie. W trakcie jej trwania wyszło na jaw, że istnieją dwie „linie Curzona", na co zwrócił uwagę szef brytyjskiej dyplomacji Anthony Eden. Sfałszowana linia Namiera została naniesiona na mapy alianckie jako linia Curzona „A". Właściwa linia Curzona została ujęta jako linia Curzona „B". Strona brytyjska trzymała się wersji "B" linii jako właściwej podstawy do wyznaczenia granicy.

Śladem zażartych targów o polską granicę wschodnią i szczegółowych studiów aliancko-radzieckich jest opracowana podczas konferencji w Teheranie specjalna mapa .Zaznaczono na niej sześć wariantów proponowanej granicy wschodniej oznaczonych od „A" do „F", przy czym ostatni „F" dotyczył rozgraniczenia terytoriów w Prusach Wschodnich, natomiast wariant pierwszy „A", to granica z 1939 r. Można spostrzec, że wariant oznaczony na niej jako „B" przewidywał pozostawienie Rzeczypospolitej etnicznie polskiej Wileńszczyzny oraz całej wschodniej Galicji. Warianty „B", „C" i „D" pozostawiały Polsce Grodzieńszczyznę – również wówczas w większości etnicznie polską. Warianty „B" i „C" pozostawiały Polsce całą wschodnią Galicję. Wariant „D" zostawiał jedynie Lwów i Drohobycz przy Polsce. Dyplomaci amerykańscy dawali początkowo przedstawicielom Polski nadzieję na wariant w najlepszym razie „B", a więc z Galicją Wschodnią i Wileńszczyzną dla Polski, a w najgorszym razie na wariant „C", pozostawiający przy Polsce Lwów, Tarnopol i Grodno. J. Stalin narzucił wariant „E", który na tej mapie samodzielnie wykreślił zielonym ołówkiem. Wariant ten jako jedyny ze wszystkich, odcinał od Polski Lwów, Wilno i Grodno.

Tuż przed rozpoczęciem obrad konferencji doszło do spotkania Franklina Delano Roosevelta z J. Stalinem, w czasie którego amerykański prezydent oświadczył, że przyjmuje linię Curzona jako podstawę wytyczenia wschodniej granicy Polski po wojnie, ale ze względu na zbliżające się wybory prezydenckie i liczenie na głosy Polonii amerykańskiej nie może sygnować do tej pory żadnego oficjalnego porozumienia w tej kwestii. Winston Churchill obstawał za przynależnością Lwowa do Polski, ale w pewnym momencie stwierdził: „Nie mam zamiaru podnosić wielkiego lamentu z powodu Lwowa" [15].

22 lutego 1944 r. W. Churchill wygłosił przemówienie w Izbie Gmin dając wykładnię stanowiska brytyjskiego co do granic wschodnich Polski. Stwierdził wówczas m.in.: „…my sami nigdy nie udzielaliśmy Polsce w imieniu Rządu Jego Królewskiej Mości gwarancji w odniesieniu do jakiejkolwiek szczególnej linii granicznej. Nie pochwalaliśmy zajęcia Wilna przez Polskę w 1920 r. Stanowisko brytyjskie w 1919 r. znalazło wyraz w tzw. linii Curzona, która usiłowała rozwiązać ten problem przynajmniej częściowo. (…) Mam głęboką sympatię dla Polaków, tej bohaterskiej rasy, której ducha narodowego wieki niepowodzeń nie są w stanie zdławić, ale mam również sympatię dla stanowiska rosyjskiego. Dwukrotnie za naszego życia Rosja była przedmiotem gwałtownej napaści ze strony Niemiec. W następstwie powtarzających się agresji niemieckich zginęły miliony Rosjan, a rozległe obszary rosyjskiej ziemi uległy zniszczeniu. Rosja ma prawo do zabezpieczenia się przeciwko przyszłym atakom z zachodu i my wraz z nią dołożymy starań, aby uzyskała to zabezpieczenie, nie tylko dzięki swojej zbrojnej potędze, ale w wyniku aprobaty i zgody Narodów Zjednoczonych. Wyzwolić Polskę mogą obecnie armie rosyjskie, które utraciły miliony ludzi niszcząc niemiecką machinę wojenną. Nie wydaje mi się aby rosyjski postulat zabezpieczenia zachodnich granic Rosji wykraczał poza to, co jest rozsądne lub słuszne.” [16].

Warianty linii granicznej na podstawie mapy przygotowanej na konferencji w Teheranie w listopadzie-grudniu 1943

Linia curzona0522 lipca 1944 r. powstał kierowany przez polskich komunistów Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego. Pierwszą sprawą, jaką musiał zająć się PKWN, była kwestia granicy radziecko-polskiej. Rząd radziecki naciskał na podpisanie porozumienia w tej kwestii jeszcze przed porozumieniem odnoszącym się do zagadnienia polskiej administracji na terenach wyzwalanych. Komisja PKWN, która została wyłoniona do opracowania polskich propozycji w tej kwestii, stwierdzała, że „linia Curzona nie powinna ulec jakimkolwiek zmianom na niekorzyść Polski i rozgraniczenie Prus Wschodnich na część polską i sowiecką powinno uwzględnić większy dostęp do morza". Sformułowano również postulaty dotyczące Puszczy Białowieskiej, Lwowa i Zagłębia Naftowego. Strona radziecka zdecydowanie odrzuciła, grożąc zerwaniem rozmów, wszystkie propozycje PKWN, oprócz tych dotyczących Puszczy Białowieskiej [17]. 27 lipca w imieniu PKWN Edward Osóbka-Morawski podpisał w Moskwie Porozumienie między PKWN a rządem ZSRR o polsko-radzieckiej granicy, którego tekstu nie ogłoszono do 1967 r., ustalając ją wzdłuż tzw. linii Curzona a faktycznie sfałszowanej linii Namiera z dwiema poprawkami na korzyść Polski, czyli obszaru na południe od miejscowości Kryłów i obszaru Puszczy Białowieskiej. PKWN zrzekł się tym samym terytorium tzw. kresów wschodnich. Porozumienie to stało się podstawą do zawarcia 9 września 1944 r. układu między PKWN i Ukraińską Socjalistyczną Republiką Radziecką o wymianie ludności między Polską i Ukrainą [18]. Stanowiło też argument o rzekomej zgodzie Polaków na „linię Curzona" jako wschodnią granicę Polski w dalszych negocjacjach z zachodnimi aliantami, w tym na konferencji w Jałcie.

Z kolei, w czasie swych negocjacji z J. Stalinem w sierpniu 1944 r. premier rządu RP na uchodźstwie S. Mikołajczyk ostro postawił sprawę przynależności Lwowa argumentując, że miasto to nigdy nie było rosyjskie. J. Stalin odparł, że rzeczywiście Lwów nigdy rosyjski nie był, ale za to Warszawa była. Następnie dodał, żeby Polacy przestali się wykłócać o uzgodnioną już w Porozumieniu z 27 lipca 1944 r. granicę, w czasie gdy waży się sprawa ich niepodległości [19]. Insynuacje te wskazują, że jeszcze w sierpniu 1944 r. przywódca radziecki brał realnie pod rozwagę wariant Polski jako „siedemnastej republiki". W październiku 1944 r. doszło do drugiej tury rozmów S. Mikołajczyka z J. Stalinem w Moskwie. Brytyjczycy po raz ostatni chcieli wynegocjować wariant „B" linii od Rosjan. Ci jednak, legitymując się Porozumieniem z PKWN, zawartym 27 lipca 1944 r. – nie ustąpili. Rozmowy zakończyły się ostatecznym fiaskiem. Zachodni alianci, dowiedziawszy się o zapisach zawartych w Porozumieniu z PKWN, zmienili orientację na uwzględniającą interesy ZSRR. Wkrótce potem W. Churchill dowodził już, że „ziemie niemieckie, które mają przypaść Polsce są uprzemysłowione, a zatem o wiele cenniejsze niż polskie bagna nad Prypecią, mające przejść w ręce Sowietów." W. Churchill i F. D. Roosevelt ustąpili J. Stalinowi całkowicie w kwestii kształtu terytorialnego Polski.

Ostatnią słabą próbą ratowania przynajmniej Lwowa dla Polski było spóźnione wystąpienie prezydenta F. D. Roosevelta podczas konferencji jałtańskiej. Amerykanie poniewczasie, w okresie od października-listopada 1944 r., w obliczu kampanii prezydenckiej w USA łudzili się, że powiedzie się im uzyskać od J. Stalina wariant „B" linii Curzona oraz być może jakieś fragmenty Wileńszczyzny, odwołując się li tylko do „wspaniałomyślności" dyktatora. Gest ten miał zjednać im głosy amerykańskiej Polonii w zbliżających się wyborach. J. Stalin jednak wybrnął z sytuacji wysuwając kontrargument, że ustąpił w kwestii Białostocczyzny, zgadzając się na przekazanie jej części Polsce. W ten sposób mimowolnie zdradził swe intencje, że prawdziwą podstawą do wyznaczenia granicy między Polską a ZSRR była nie linia Curzona, a linia granicy demarkacyjnej między ZSRR a III Rzeszą z 28 września 1939 r., która zostawiała Białystok po stronie radzieckiej. Kilka tygodni później – w grudniu 1944 r. – premier RP Tomasz Arciszewski, powołany na to stanowisko po ustąpieniu S. Mikołajczyka, udzielił kontrowersyjnego i mocno głupawego wywiadu, w którym ograniczył polskie żądania wobec granicy polsko-niemieckiej, deklarując brak zainteresowania Szczecinem i Wrocławiem. Taka postawa polskiego rządu na wychodźstwie została wykorzystana przez komunistów do jego skompromitowania w oczach społeczeństwa. Była jednak wynikiem rachub polskich kół rządowych, że minimalizm odnośnie granicy zachodniej pomoże uzyskać silniejsze wsparcie mocarstw demokratycznych względem uratowania dla Polski ziem na wschodzie podczas konferencji jałtańskiej.

Ostatecznie powojenna granica wschodnia przyjęła postać – w wyniku ustaleń dokonanych na konferencjach międzysojuszniczych w Teheranie (1943) i Jałcie (1945) – w przybliżeniu linii Curzona „A", którą właściwiej określać należałoby jako sfałszowaną linię Namiera z niewielkimi odchyleniami na korzyść Polski, czyli Białowieżą, a tzw. kolano Bugu i Sołokiji z Krystynopolem, jak również Grodno i Chyrów zabrali Rosjanie. Zmiana granicy polsko-radzieckiej, przebiegającej wzdłuż tzw. linii Curzona a faktycznie linii Namiera, nastąpiła 16 sierpnia 1945 r. przez podpisanie umowy o przebiegu granicy pomiędzy rządem ZSRR a Tymczasowym Rządem Jedności Narodowej. Umowa ta stanowi prawnomiędzynarodową podstawę przebiegu obecnej wschodniej granicy Polski z państwami – sukcesorami ZSRR: Białorusią i Ukrainą.

* * *

Pozostaje pytanie, dlaczego radziecki przywódca z tak wielką konsekwencją dążył do ustanowienia linii granicznej ze Lwowem po stronie ZSRR. Dążność J. Stalina do wcielenia tego miasta do państwa radzieckiego jest bardzo wyraźna począwszy od 1943 r. Wtedy to powołana do życia z moskiewskiej inspiracji komunistyczna Polska Partia Robotnicza zorganizowała także swój okręg lwowski, który jednakże funkcjonował dość krótko. J. Stalin nakazał wcielenie tej struktury do radzieckiego podziemia. Już wówczas uwidoczniły się radzieckie intencje co do przynależności Galicji Wschodniej. Z punktu widzenia ogromnego imperium radzieckiego różnice terytorialne pomiędzy linią „A" i „B" były bardzo nikłe. Jeśli odrzucimy osobisty aspekt psychologiczny zagadnienia, czyli że miała to być zemsta za klęskę dowodzonych przez Aleksandra Jegorowa i J. Stalina armii, oblegających miasto w r. 1920, to pojawiają się dwa wyjasnienia. Pierwsze często przedstawiane przez rząd radziecki mówiło, że oddany Polsce Lwów byłby pewnym zarzewiem konfliktu polsko-ukraińskiego. Radziecki imperializm potrzebował uległej wobec centrali moskiewskiej Polski i uległej, Ukrainy. Wszelkie konflikty pomiędzy nimi byłyby niebezpieczne dla Kremla, gdyż mogłyby wymknąć się spod kontroli Biura Politycznego KPZR i wzmagać groźny także dla Rosji ukraiński nacjonalizm. Aby to niebezpieczeństwo zażegnać, odcięto Lwów od Polski, mimo że strona radziecka zdawała sobie sprawę z polskiego charakteru miasta.

Drugie wytłumaczenie ma bardziej charakter kulturowo-cywilizacyjny. Lwów był bastionem cywilizacji zachodniej w swoim regionie Europy, promieniującym na znaczną część Ukrainy, a jego polska ludność nie nadawała się do sowietyzacji. Dlatego J. Stalin postanowił zniszczyć ten zachodni przyczółek, wysiedlając po prostu jego mieszkańców w latach 1945–46.Puste miasto, pozbawione własnej ludności, nadawało się do zasiedlenia przez odmiennych mentalnie i cywilizacyjnie ludzi z głębi Rosji.

Dbałość J. Stalina o interesy ukraińskie była jedynie pozorem, gdyż co prawda wcielił on do Ukrainy Lwów i wschodnią Galicję, ale równocześnie pozwolił na pozostawienie w Polsce takich miast jak Chełm i Przemyśl, do których nacjonaliści ukraińscy również rościli pretensje. Oprócz tego zezwolił na wysiedlenie z obszaru Polski pojałtańskiej, kilkuset tysięcy Ukraińców, równolegle zasiedlając opróżniony z polskich mieszkańców Lwów nie-Ukraińcami, a w znacznej mierze ściągniętymi z głębi Rosji rdzennymi Rosjanami. Trudno to nazwać obroną interesów ukraińskich. J. Stalin był w gruncie rzeczy jednakowo wrogi ukraińskiej niezależności, jak i polskiej suwerenności. Odnosił się z jednakowym lekceważeniem do terytorialnych aspiracji obu narodów, zarówno polskiego, jak i ukraińskiego. Tu trzeba dodać, że w już wówczas w otoczeniu J. Stalina Nikita Chruszczow konsekwentnie lobbował na rzecz Ukrainy

Zrealizowane ostatecznie plany granic Polski nie były niczym oryginalnym, gdyż powstały znacznie wcześniej – w początkowej fazie I wojny światowej. W latach 1914-1915 rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Sazonow, przedstawił koncepcję autonomicznego państwa polskiego, złożonego z Kraju Nadwiślańskiego, poszerzonego o tereny pruskie na wschód od Odry i Nysy Łużyckiej. W skład tego projektowanego państwa miała też wejść zachodnia Galicja. Do Rosji natomiast miała zostać wcielona ziemia chełmska i Podlasie, które już w roku 1912 jako tzw. gubernia chełmska, zostały odłączone od Kraju Nadwiślańskiego i jako ziemie „rdzennie ruskie" włączone bezpośrednio do imperium Romanowów. W tym samym okresie, podczas rosyjskiej okupacji Lwowa w latach 1914–15 car Mikołaj II, wizytując miasto, jednoznacznie opowiedział się za wcieleniem go do Imperium Rosyjskiego, kwestionując samo pojęcie Galicji i Lodomerii oraz podkreślając „rdzennie rosyjski" i „staroruski" charakter tamtych terytoriów [20]. Klęska Rosji w wojnie uniemożliwiła realizację w tym czasie planów zmian terytorialnych proponowanych przez rząd rosyjski.

Różnice pomiędzy zamierzeniami Imperium Rosyjskiego z lat 1914–15 a koncepcjami J. Stalina polegały głównie na odmiennym potraktowaniu polskiej ludności. S. Sazonow, po poszerzeniu obszaru dawnego Królestwa Kongresowego o ziemie po Odrę i Nysę Łużycką, zamierzał utrzymać na anektowanych terenach dominację ludności niemieckiej, której ludność polska miała zostać podporządkowana. Równocześnie rząd carski nie zamierzał wysiedlać Polaków ze Lwowa i reszty ziem wschodnich. Plan J. Stalina zakładał natomiast przesiedlenia zarówno ludności niemieckiej z ziem pruskich, jak i polskiej z ziem wschodnich.

Pomimo tych różnic można generalnie przyjąć, że ZSRR zrealizował koncepcje imperialne Rosji carskiej, których tej ostatniej nie udało się urzeczywistnić w początkach XX stulecia, a które J. Stalin uznał za trafne i korzystne dla wielkorosyjskiej imperialnej racji stanu.

Udało się też wytargować od J. Stalina dla Polski tereny, do których Rosja jeszcze od czasów carskich rościła sobie pretensje czyli ziemię chełmską, Podlasie, fragment ziemi przemyskiej, Suwalszczyznę oraz skrawek dawnej ziemi bełskiej. Leżały one też w sferze radzieckiego zainteresowania. Należy to zawdzięczać pewnej twardości postawy aliantów zachodnich wobec żądań J. Stalina. Rządy alianckie były w sprawie polskich granic wschodnich naciskane mocno przez polski emigracyjny rząd londyński, który starał się bronić w niezwykle trudnej dla kraju sytuacji interesów polskich, apelował w sprawie polskiej do opinii świata, amerykańskiej Polonii oraz Kościoła katolickiego. Rządy anglosaskie musiały się w pewnym stopniu liczyć ze światową opinią publiczną. W lutym 1944 r., a więc po konferencji w Teheranie, Rosjanie wysunęli pretensję do Chełmszczyzny. Ukraińscy komuniści apelowali do J. Stalina w sprawie Hrubieszowa, Zamościa, Jarosławia oraz Chełma, aby przekazać je Ukrainie jako „odwieczną ziemię ruską". Dla radzieckiego dyktatora był to tylko środek taktycznego nacisku na Anglosasów i premiera S. Mikołajczyka, natomiast Ukraińcy traktowali swe pretensje poważnie. Według niektórych historyków rezygnacja J. Stalina z Podlasia, Białegostoku, Chełmszczyzny i Przemyśla nastąpiła w zamian za „zezwolenie" W. Churchilla i F. D. Roosevelta na przejęcie przez ZSRR północnych Prus Wschodnich z Królewcem. Początkowo bowiem zakładano, że cały ten obszar zostanie przekazany Polsce. Jednak strona radziecka jeszcze w 1956 r., w okresie załamania się stalinizmu w PRL, groziła stronie polskiej „korekturą" granicy, polegającą na wcieleniu tych terenów do ZSRR. N. Chruszczow groził wtedy władzom PRL, że „w razie próby opuszczenia przez Polskę obozu państw socjalistycznych" nastąpi aneksja Przemyśla, Chełma, Zamościa i Białegostoku. Podobne roszczenia terytorialne wysuwał N. Chruszczow już w roku 1946. Natomiast również w epoce Leonida Breżniewa, Ukrainiec Nikołaj Podgorny, było nie było – Przewodniczący Rady Najwyższej ZSRR też stale występował z różnymi antypolskimi koncepcjami [21]. Te i inne przykłady dowodzą, że wrogami Polski byli raczej Ukraińcy, a nie Rosjanie...

Fot. www.notonthehighstreet.com
Mapy: Wikipedia

______________________________________________
1. H. Zielinski, Historia Polski 1918–1939, Warszawa-Kraków 1983, s. 67 i nast.
2. Istroria dyplomatii, Moskwa 1978, T.III, Cz.2, s. 278 i nast.
3. Ibidem, s. 311.
4. W. I. Lenin, Dzieła, T. 43, Warszawa, KiW, s. 367.
5. Odbudowa państwowości polskiej. Najważniejsze dokumenty 1912–1924. Pod red. K.W. Kumanieckiego, Warszawa-Kraków 1924, s. 290-291.
6. Ibidem, s. 292.
7. Istoria Diplomatii, op. cit., s. 423.
8. Dziennik Ustaw RP, 1922 NR 90, poz. 829.
9. Dziennik Ustaw RP, 1923 NR 49, poz. 333.
10. R. Dmowski, Polityka polska i odbudowanie państwa, Paryż 1925, s. 114 i nast.
11. S. Zabiełło, O rząd i granice, Warszawa 1966, s. 43 i nast.
12. Szerzej: I. Majski, Wspomnienia ambasadora radzieckiego, Warszawa 1971, T.1, s. 269 i nast.
13. M. Turlejska, Zapis pierwszej dekady, Warszawa PIW, s. 27 i nast.
14. E. Duraczyński, Między Londynem a Warszawą, Warszawa 1983, s. 82.
15. Ibidem, s. 89.
16. Ibidem, s. 107
17. A. Sobór-Świderska, Jakub Berman. Bigrafia komunisty, Warszawa 2009, s. 128–129.
18. P. Raina, Jaruzelski, Warszawa 2004, s. 123.
19. S. Zabiełło..., op. cit., s. 213 i nast.
20. Wielka Historia Powszechna, Warszawa-Kraków 1924-1936, T. VI, s. 682.
21. J. Rolicki, Gierek, Warszawa 1999, s. 323 i nast.

 

 

 

 

 

 

 

 
Czytany 10717 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 26 marzec 2015 08:03