sobota, 31 lipiec 2010 02:27

Edyta Sadowska: Niezależność czy asymilacja?

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

alt Edyta Sadowska

Serbski wniosek skierowany do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze miał na celu uzyskanie odpowiedzi, czy jednostronna deklaracja niepodległości ze strony Kosowa była zgodna z prawem międzynarodowym. Tak skonstruowane pytanie ułatwiło haskim Sędziom podjęcie decyzji, nie wymuszając na nich podjęcia stanowiska w sprawie legalności secesji republiki separatystycznej. geopolityka

 

Decyzja MTS-u, pomimo iż właściwie nie zmienia status quo Kosowa, wywołała żywą dyskusję na arenie międzynarodowej. Państwa borykające się z problemem separatyzmu, obawiają się pobudzenia ruchów odśrodkowych, we własnych krajach. Z drugiej strony, żywa była reakcja państw nieuznawanych, w których tendencje nacjonalistyczne obudziły się na nowo. Prezydent nieuznawanej Abchazji, po ogłoszeniu Deklaracji MTS-u, porównał Kosowo do separatystycznego reżimu Suchumi i Osetii Południowej, twierdząc, że Deklaracja haskiego Trybunału „potwierdza prawo do samookreślenia Abchazji i Osetii Południowej”. Jak zatem, po ogłoszeniu Decyzji przedstawia się sytuacja na Kaukazie Południowym - „azjatyckich Bałkanach”, które po rozpadzie ZSRR-u borykają się z problemami etnicznymi?

Czy Decyzja zmieni politykę państw nieuznawanych – zarówno Abchazji i Osetii Południowej?

W jaki, sposób w świetle Deklaracji MTS-u będzie prowadzona polityka tych parapaństw?

Czy skierują swoje kroki ku Unii Europejskiej (wydawać by się mogło przychylnej albańskim Kosowarom), czy też pozostaną pod wpływami Turcji (Abchazja) i Rosji, w nich upatrując mediatora swej niepodległości?

Kaukaz od wieków był terenem charakteryzującym się niezwykłą różnorodnością grup etnicznych. W samej Gruzji etnografowie doszukują się istnienia blisko 100 narodów, posługujących się językami z sześciu grup językowych. Po rozpadzie Związku Radzieckiego, najsilniejsze separatyzmy Gruzji doprowadziły do secesji, tworząc parapaństwa. W granicach gruzińskiego państwa powstały Abchazja (ze stolicą w porcie Suchumi) i Osetia Południowa (ze stolicą w Cchinwali). Oba parapaństwa posiadają własne ustawodawstwo i władzę wykonawczą, odrębną od Tibilisi. Republiki te nie są uznawane przez społeczność międzynarodową, poza Federacją Rosyjską, która uznaje oba państwa i kilkoma nie znaczącymi na arenie międzynarodowej państewkami (jak Nauru). Gruzińska „Rewolucja Róż”, przynosząc zmiany w elitach rządzących, przyniosła również zmiany w podejściu do separatyzmów w granicach kraju. Prezydent Micheil Saakaszwili walkę z separatyzmem, przyjął za priorytet swoich rządów. Jednym z przykładów (nie do końca przemyślanej) polityki, stała się wojna pięciodniowa w 2008 r., rozegrana pomiędzy sprzymierzeńcem Osetii Południowej – Rosją a Gruzją. Walki, tocząc się głównie na terenie Osetii Południowej, doprowadziły do śmierci niewinnych cywili, nie kończąc jednak sporu. Obecna polityka Tibilisi, obierająca sobie za cel asymilację zbuntowanych narodów Kaukazu, a zwłaszcza Osetyńczyków i Abchazów, nie rokuje jednak na przyszłość.

Osetyńczycy stanowią (według etnografów) narodowość zamieszkującą południowe i północne stoki Kaukazu, a zatem ludność dwóch przygranicznych regionów, w dwóch wrogo nastawionych do siebie państwach. Narodowość osetyjska składa się z trzech głównych grup etnicznych, z czego Digorowie i Ironowie zamieszkują Osetię Północną, zaś Tualowie Osetię Południową. Ta złożoność etniczna w obrębie jednej narodowości, zaznacza się również w fakcie, braku endoetnonimu w języku osetyjskim, określających Osetyńczyków, jako grupę w całości. Siły odśrodkowe (głównie kultura, religia), wypychają ich z Gruzji w kierunku swych pobratymców z Osetii Północnej. Dlatego prawdopodobne wydaje się dążenie południowych Osetyńczyków, do oderwania się od Gruzji i przyłączenia się, na drodze irredenty, do Osetii Północnej, wchodząc tym samym w skład Federacji Rosyjskiej (czy spodobało by się to jednak bogatszym Osetyńczykom z Północy?).

Istotne jest jednak, że Moskwie nie zależy na aneksji Osetii Południowej, ale na utrzymywaniu jej jako regionu niestabilnego. Obecny stan zawieszenia separatystycznego rządu w Cchinwali w skuteczny sposób blokuje możliwość wstąpienia Gruzji do struktur euroatlantyckich, a co za tym idzie stanowi blokadę dla wejścia Europy w rosyjską strefę wpływów. Ponadto utrzymując republiki separatystyczne Rosja może wpływać na politykę Gruzji (tak jak miało to miejsce podczas konfliktu Gruzji z Abchazją w 1992 r., kiedy to Kreml wymusił na Gruzinach wstąpienie do WNP, w zamian za pomoc militarną).

Jaką drogę po Decyzji Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości podejmie Eduard Dżabejewicz Kokojty – prezydent nieuznawanej Osetii? Jako, że najważniejszym i jedynym (nie ujmując Nauru i Wenezueli) mediatorem na arenie międzynarodowej, uznającym Osetię, jako pełno prawny podmiot prawa międzynarodowego, popierając jego prawo do samostanowienia jest Federacja Rosyjska, bez wątpienia Kokojty w dążeniach niepodległościowych wyciągnie rękę do Kremla. Jako, że Osetia Południowa, geostrategicznie jest ważnym punktem na mapie Kaukazu dla Rosji, przypuszczać można, że pomoc taką uzyska. Osetia Południowa stanowi dla Federacji przyczółek na Zakaukaziu, dając jej możliwość monitorowania, co dzieje się w byłych krajach satelickich. Kolejnym ważnym elementem dla Rosji stanie się możliwość znacznego „skrócenia sobie frontu”. Wojska Federacji w sytuacji włączenia Osetii Południowej w jej granice, będą mogły zgodnie z prawem stacjonować przy granicy z Gruzją (tj. kontrolując tunel Rokijski - jedyne przejście drogowe pod Kaukazem). Ponadto Osetia Południowa, jako państwo słabe, będzie ciągle potrzebować pomocy ze strony Rosji, godząc się przy tym na warunki dyktowane przez Kreml.

Drugim znaczącym problemem etnicznym jest separatystyczna Republika Abchazji leżąca w granicach Gruzji. Około połowę populacji zamieszkałą w Abchazji, stanowią etniczni Abchazowie. Pozostała spora część Abchazów żyje na emigracji w Turcji, stanowiąc tam liczną diasporę, finansującą działania odśrodkowe gruzińskich pobratymców. Parapaństwo to położone w przepięknym geograficznie miejscu, stanowi różnie istotny teren pod względem geopolitycznym co Osetia. W granicach tej separatystycznej Republiki znajduje się bowiem ważny strategicznie, port morski Suchumi.

Siergiej Bagapsz najprawdopodobniej pomocy w dążeniu do niepodległości będzie szukał w przyjaznej mu Turcji, w której żyje dosyć liczna diaspora abchaska. Turcja staje się Abchazom bliższa kulturowo, a przede wszystkim religijnie – jako kraj muzułmański – niż prawosławna Rosja. Abchazom zależy na niezależności i na posiadaniu prawa do samookreślania się, a nie kolejnej asymilacji jaka mogłaby nastąpić przy większych wpływach Moskwy. Poza tym Rosja mając na uwadze doświadczenia z separatyzmem zdominowanym przez islam wojujący, z jakim napotyka się w Czeczeni, będzie raczej starała się odstąpić od pomocy Abchazji, gdy ta będzie coraz bliższa uznanej niepodległości.

Pozostaje pytanie czy separatystyczne Republiki Kaukazu Południowego, będą starały się wywierać wpływ na Tibilisi, powołując się na Decyzję Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości. Pomimo faktu, ze Deklaracja w sprawie Kosowa nie zmienia stanu faktycznego na mapie geopolitycznej świata, Opinia Trybunału, przez kaukaskie odśrodkowe ruchy narodowościowe może być wykorzystywana. Europejskie państwa stojące do tej pory murem za prawem Gruzji do integralności terytorialnej, w obliczu Deklaracji MTS-u staną przed kolejnym problemem. Czy Kosowo stanie się precedensem, będąc podstawa roszczeń niepodległościowych innych separatyzmów? Przywódca Abchazji już raz oświadczył, że „ (…) swojego wyboru dokonaliśmy proklamując niepodległość. Z drogi tej nie zboczymy.” Zatem walka o niepodległość będzie trwała.

Sędziowie haskiego Trybunału znieśli z siebie ciężar decyzji, która może wywołać różne reakcje zarówno ze strony państw optujących za prawem do integralności terytorialnej każdego uznanego państwa, jak i separatyzmów, które w słowach opinii będą mogły dopatrzyć się ręki przyznającej im prawo do samostanowienia. Rzeczą naturalną jest, że przypadek każdego państwa, czy też grupy etnicznej, dążącej do niepodległości należy rozpatrywać w sposób indywidualny, ale casus Kosowa może stać się przyczynkiem do ruszenia domina. Opinia Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze niesie ze sobą ryzyko destabilizacji i tak niespokojnej sytuacji na Kaukazie. Nie ulega wątpliwości iż separatystyczne reżimy Suchumi i Cchinwali będą walczyć o uznanie ich prawa do samostanowienia, a opinia MTS-u może stać się dogodnym bodźcem do rozpoczęcia działania.

Czytany 8813 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 10 marzec 2016 18:52